rozwińzwiń

Mickey7

Okładka książki Mickey7 autorstwa Edward Ashton
Okładka książki Mickey7 autorstwa Edward Ashton
Edward Ashton Wydawnictwo: Simon & Schuster Cykl: Mickey 17 (tom 1) Ekranizacje: Mickey 17 (2025) fantasy, science fiction
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Mickey 17 (tom 1)
Tytuł oryginału:
Mickey7
Data wydania:
2023-02-02
Data 1. wydania:
2023-02-02
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
angielski
ISBN:
1786185466
Ekranizacje:
Mickey 17 (2025)
Mickey7 is an Expendable: a disposable employee on a human expedition sent to colonize the ice world Niflheim. Whenever there’s a mission that’s too dangerous―even suicidal― the crew turns to Mickey. After one iteration dies, a new body is regenerated with most of his memories intact. Mickey signed on to escape from both bad debts and boredom on Midgard.

After six deaths, Mickey7 understands the terms of his deal…and why it was the only colonial position unfilled when he took it.

When he goes missing and is presumed dead at the hands of deadly indigenous creatures, Mickey8 reports for duty, and their troubles really begin.
Średnia ocen
0,0 / 10
Ta książka nie została jeszcze oceniona NIE MA JESZCZE DYSKUSJI

Bądź pierwszy - oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mickey7 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mickey7



232 222

Oceny książki Mickey7

Średnia ocen
0,0 / 10
0 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mickey7

avatar
58
9

Na półkach:

Książka, które stawia dobre pytania, ale udziela słabych odpowiedzi.
Główna oś fabuły dotyczy zagadnienia istoty życia i „bycia” – czy nasza istota związana jest z informacją zakodowaną w molekułach budujących nasze ciało; a może jednak z naszą świadomością i połączeniem neuronów? Jeśli moje ciało może zostać odbudowane to czy nadal jestem sobą? Duża szkoda, że pytania te zdecydowanie przerosły autora.

Historia jest solidna przez mniej więcej 1/3 książki – zostajemy wrzuceni w sam środek akcji, prosto do rozterek wewnętrznych naszego głównego bohatera. Niestety bardzo szybko fabuła gubi się sama w sobie – autor próbuje zbudować świat rzucając garściami informacji odnośnie innych planet, które średnio mają się do rozgrywającej się przed nami fabuły. Wielokrotnie powtarzają się identyczne niemal sceny, czytamy praktycznie takie same dialogi.

Motywacje bohaterów do punktów zwrotnych fabuł też nie są logiczne, a niektóre z nich w kolejnych rozdziałach zaprzeczają same sobie - chociażby działania Cat Chen, jaka była motywacja zdrady lojalności do głównego bohatera? Dlaczego w następnym rozdziale ta lojalność bez uzasadnienia powraca? Do czego potrzebny była nam dziwna scena z Mickey7, Mickey8 i Nashą? Kolejny przykład niezbyt udanego wprowadzenia przez autora elementów humorystycznych. Odchodzimy również od próby pogłębienia jakichkolwiek rozterek etycznych.

Cała historia z pełzaczami jest właściwie zbędna, służy wyłącznie jako napęd do pociągnięcia fabuły lub jej magicznego rozwiązania.

W Podziękowaniach autor wspomina o zmienieniu zakończenia historii z „depresyjnej opowieści” na „mniej pesymistyczną powieść”. Niestety jest to bardzo widoczne, można wskazać dokładny moment w którym bohaterom wszystkie przeciwności zaczynają same się rozwiązywać.

Lektura z niewykorzystanym potencjałem.

Książka, które stawia dobre pytania, ale udziela słabych odpowiedzi.
Główna oś fabuły dotyczy zagadnienia istoty życia i „bycia” – czy nasza istota związana jest z informacją zakodowaną w molekułach budujących nasze ciało; a może jednak z naszą świadomością i połączeniem neuronów? Jeśli moje ciało może zostać odbudowane to czy nadal jestem sobą? Duża szkoda, że pytania te...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
417
400

Na półkach:

Jak w hamburgerowym filmie, dzieje się sporo, kupa rzeczy jest nielogicznych, starają się na humor, wyszło raczej średnio, jednak czyta się przyjemnie. Ot takie nic nie wnoszące do życia czytadełko.

Jak w hamburgerowym filmie, dzieje się sporo, kupa rzeczy jest nielogicznych, starają się na humor, wyszło raczej średnio, jednak czyta się przyjemnie. Ot takie nic nie wnoszące do życia czytadełko.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3500
72

Na półkach: ,

Sporo mi w tej książce zabrakło ale sam pomysł na historię bardzo ciekawy. Ciężko polubić głównego bohatera a lekko humorystyczna forma wybitnie autorowi nie siada.

Sporo mi w tej książce zabrakło ale sam pomysł na historię bardzo ciekawy. Ciężko polubić głównego bohatera a lekko humorystyczna forma wybitnie autorowi nie siada.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

707 użytkowników ma tytuł Mickey7 na półkach głównych
  • 369
  • 328
  • 10
137 użytkowników ma tytuł Mickey7 na półkach dodatkowych
  • 72
  • 29
  • 13
  • 8
  • 6
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Mickey7

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Góra pod morzem Ray Nayler
Góra pod morzem
Ray Nayler
Czasem zastanawiam się, co kryją podmorskie tonie. Wiecie, że według różnych szacunków zbadane zostało mniej niż 5% całego światowego oceanu? Ray Nayler zadaje kilka zasadnych pytań w swojej książce. Po pierwsze – czy istoty rozumne i mające możliwość komunikacji mogłyby rozwinąć się w oceanie? Pomysł zasadza się na rozwoju ośmiornic, które powszechnie znane są ze swojej inteligencji i próbie kontaktu korporacji DIANIMA z zamieszkującymi u wybrzeży Wietnamu głowonogami. Świat przedstawiony przez autora to jednocześnie wizja postapokaliptyczna – kraje zostały strawione przez wojnę, jednocześnie do tego dochodzi szybki postęp technologiczny – przede wszystkim związany z cybernetyką i androidami. I to drugi problem, który jest w centrum zainteresowania. Pojawiają się powszechnie spotykane w literaturze sf pytania: czy androidy śnią o elektrycznych owcach? Kiedy tworzy się świadomość? Jak ją określić? Chociaż wiele pomysłów, które przedstawia autor są ciekawe, to potknął się w kilku miejscach i trochę odebrało mi to przyjemność z odbioru tej lektury. Po pierwsze – stateczność akcji. Nayler de facto bawi się kilkoma konwencjami – thrillerem, hard sf, elementami szpiegowskimi – ale nie potrafi tego amalgamatu złożyć w jedno. W książce występują trzy wspólne wątki, które tylko pobieżnie się ze sobą schodzą i chociaż wszystkie są rozwiązywane, to równie dobrze mogłyby funkcjonować oddzielnie. Mało tego, usuwając którykolwiek z nich nie stracimy w zasadzie płynności narracji. Po drugie – płytkość zadanych pytań. Nie zrozumcie mnie źle, wiele z aspektów poruszonych przez autora jest ciekawych i istotnych, tylko były one już realizowane przez wielu autorów w wielu książkach na przestrzeni kilkudziesięciu lat – ale przede wszystkim było to robione lepiej. I po trzecie – strasznie mi się ta książka dłużyła.Nie wiem, czy wynikało to z tłumaczenia czy z formy oryginału. W ostatecznym rozrachunku książka była po prostu ok. Kilka pytań było istotnych ale wykonanie było poprawne. Czy to źle? Nie. Ale trochę za mało na zachwyt.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na63 miesiące temu
Rękopis Hopkinsa R. C. Sherriff
Rękopis Hopkinsa
R. C. Sherriff
Można faktycznie tę książkę postrzegać jako profetyczną, ale pamiętajmy, że została ona opublikowana w 1939 roku. Ludzkość zresztą doświadczała w swojej historii wielości wszelkiego rodzaju katastrof, więc kolejna nie powinna dziwić, choć rzecz jasna nie były to raczej katastrofy kalibru "końca świata". Choć zawsze nas nimi straszono, ale czy faktycznie w nie wierzono? Przecież nawet Noemu ludzie nie uwierzyli, kiedy ostrzegał przed potopem... Zatem "Rękopis Hopkinsa" przedstawia faktycznie ludzką naturę, taką jaką ona jest, bo raczej w tej naturze nie leży bohaterskie stawianie czoła nieszczęściom i ratowanie ludzkości. Takie rzeczy tylko w filmach. Bardziej normalne reakcje to niedowierzanie, wypieranie, negowanie, wyśmiewanie, lekceważenie, chowanie głowy w piasek, egoizm, także negocjowanie z losem. W tym katalogu ludzkich postaw, jakie pokazał Sheriff brakowało mi tylko ewidentnych panikarzy biegających po ulicach oraz proroków apokalipsy, namawiających do pokuty za grzechy w obliczu gniewu bożego... Także reakcja władz jest typowa - rząd, jak to rząd robi wszystko, by "nie siać paniki" i by społeczeństwo nie poddało się chaosowi. Poza tym opowieść Hopkinsa cechują też typowo brytyjskie cechy, czyli stoickie, tudzież humorystyczne podejście do wyroków losu oraz umiłowanie swoich małych ojczyzn (my home is my Castle) i tradycyjnego wiejskiego stylu życia. Hopkins jest może trochę zadufany w sobie, ale z wszystkich powyższych względów postawy głównego bohatera wcale nie odbierałam jako wyraz głupoty czy zaściankowości (gość martwi się o swoje kury, kiedy nadchodzi koniec świata) ale jako naturalną postawę w obliczu czegoś przerażającego i trudnego do zrozumienia. Próbę chronienia swojego małego kawałka świata i szybką umiejętność przystosowania się tak naprawdę. Zresztą, zastanówmy się szczerze: jak sami byśmy zareagowali na wiadomość, że rychło nas świat zostanie unicestwiony (jak reagujemy??)? Poddalibyśmy się rozpaczy czy optymizmowi, że jednak "nic się nie stanie"? Co byśmy zrobili, jak byśmy wykorzystali pozostały nam czas? Czy chciałoby się nam pracować? Czy schowalibyśmy się w ciemnym kącie i zamartwiali (i co by to zmieniło?). Warto zadać sobie takie pytania, zamiast oceniać bohaterów z perspektywy kogoś, komu wydaje się, że nigdy takiej sytuacji nie doświadczy (a w dzisiejszych czasach wydaje się to coraz mniej pewne). Czy sam/a nie okazał(a)bym się małostkowym ignorantem? Prowadzenie życia "jak zwykle", ale z pełną świadomością tego, co ma się wydarzyć i pomimo tego, wydaje mi się w takich okolicznościach właśnie świadczyć o sile charakteru. I paralela z katastrofą klimatyczną nie jest tu do końca właściwa, ponieważ ta ostatnia jest zbyt odłożona w czasie, trudna do wyobrażenia i nie nastąpi w wyniku jednego nagłego wydarzenia. Mamy też więcej możliwości działania i zapobieżenia jej. Z drugiej strony taki charakter tej katastrofy powoduje tylko wzmocnienie takich postaw, jak negacja, bierność, no i prowadzenie szkodliwego "business as usual". Podobieństwo widzę także w zjawisku "antycypacji żałoby" doświadczanej przez Hopkinsa, czyli żalu za tym, że ten świat, który znamy i kochamy się kończy... Wreszcie genialny zwrot akcji na koniec, ukazujący, że największą katastrofę to sprowadzamy na siebie my sami. Ciekawe co autor myślał (w kontekście tego, co napisał) po tym, jak rozpętała się II wojna światowa...
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na72 miesiące temu
Kukułcze jaja z Midwich John Wyndham
Kukułcze jaja z Midwich
John Wyndham
Kiedy sięgnęłam po „Kukułcze jaja z Midwich”, nie spodziewałam się, że tak bardzo mnie ta książka zaniepokoi – i to w tak subtelny, niemal cichy sposób. John Wyndham zaczyna tę historię spokojnie, wręcz leniwie, ale z każdą stroną odczuwa się coraz większy niepokój. Kto oglądał film "Wioska przeklętych", nie będzie zdziwiony fabułą. Książka jest jednak znacznie ciekawsza w odbiorze. Historia zaczyna się od tajemniczego zdarzenia – cała wioska Midwich nagle zasypia. Gdy wszystko wraca do normy, okazuje się, że kobiety zaszły w ciążę w niewyjaśnionych okolicznościach. Dzieci, które się rodzą, od początku wydają się dziwne – nie tylko przez swój wygląd, ale przede wszystkim przez sposób, w jaki funkcjonują. Nie jest to jednak typowa historia o obcych. Podczas czytania miałam wrażenie, że to raczej opowieść o czymś znacznie bliższym – o lęku, kontroli i granicach człowieczeństwa. Najbardziej uderzył mnie klimat tej książki. Nie ma tu gwałtownych zwrotów akcji ani taniego straszenia. Zamiast tego dostajemy powoli narastające napięcie, potęgowane przez chłodną, wręcz czasami, beznamiętną narrację. Podczas lektury na pierwszy plan wychodzą dwa pytania. Czym właściwie jest „inność” i  gdzie kończy się człowieczeństwo. Dzieci z Midwich nie wydają się jednoznacznie złe – i to właśnie było dla mnie najbardziej niepokojące. Nie wiedziałam, czy powinnam się ich bać, czy raczej próbować je zrozumieć. Książka zmusza mnie do myślenia. Dla niektórych tempo może być zbyt wolne, a styl zbyt „suchy”. To nie jest dynamiczne sci-fi. Jeśli ktoś szuka wartkiej akcji to będzie rozczarowany. Dla mnie to był powrót do klasyki. Zamiast spektakularnych efektów ksiażka oferuje  inteligentną, niepokojącą refleksję. Jeśli lubisz historie, które zostają w głowie na długo i zmuszają do myślenia – to zdecydowanie książka dla ciebie.
KotkaPsotka - awatar KotkaPsotka
oceniła na71 miesiąc temu
Dwa ognie Christopher Buehlman
Dwa ognie
Christopher Buehlman
Fenomenalna jednotomówka dark fantasy. Nie spodziewałem się, że moje pierwsze spotkanie z twórczością Christophera Buehlmana okaże się aż tak udane. Autor w swojej powieści zabiera czytelnika do Francji połowy XV wieku, która jest wyniszczona wskutek szalejącej zarazy czarnej śmierci. Na domiar złego kraj staje się areną zmagań pomiędzy siłami nieba i piekła. W tych niewesołych okolicznościach poznajemy Thomasa, rycerza grasanta, który spotyka na swej drodze pewną dziewczynkę sierotę. Nie jest ona jednak zwyczajna i twierdzi, że przemawiają do niej anioły. Przede wszystkim pierwsze skrzypce gra w tej powieści klimat. Dwa ognie można moim zdaniem określić jako swoistego rodzaju post-apo i powieść drogi. Nasza drużyna przemierza Francję spustoszoną przez epidemię dżumy, co chwila napotyka się na wymarłe osiedla i masę ciał, których nie ma nawet kto pochować. Jednocześnie cały czas trwa angielska inwazja, a podróżnych napadają rabusie. Mroczny nastrój świetnie dopełniają pomysłowe sekwencje horrorowe. Dwa ognie klasyfikowałbym raczej jako dark fantasy, nie czystą grozę, ale makabrycznych, niepokojących lub zwyczajnie obrzydliwych scen tu nie brakuje. Jeśli chodzi o samą fabułę, to choć ma dość epizodyczny charakter, to mocno wciąga. Co uważniejsi zobaczą tu też dużo umiejętnie wplecionej religijnej symboliki. Wiele dobrego mam do napisania też na temat bohaterów. Są oni naprawdę dobrze wykreowani, widać jak przeszłe wydarzenia odcisnęły na nich piętno. Pod tym kątem muszę szczególnie pochwalić wątek Thomasa, który na kartach powieści przechodzi swoisty redemption arc. Świetnie wypadają również relacje między bohaterami, zwłaszcza ta dotycząca Thomasa i Delphine. Autor bardzo umiejętnie potraktował w powieści kwestię religijności. Choć niejednokrotnie na kartach książki księża są przedstawieni jako przeżarci korupcją i zepsuci, to zarazem u innych widzimy piękno czystej wiary, która podnosi na duchu człowieka w najtrudniejszych momentach. Mimo, że powieść przez większość czasu ma poważny charakter, to nie zabrakło tu też humoru. Świetnie pod tym kątem wypadają nieraz cięte dialogi między Thomasem a Delphine, ale nie zawodzi także humor sytuacyjny, przy scenie z potrawką i wróblem mocno parsknąłem śmiechem. Czy powieść ma jakieś wady? Na pewno nie jest dla każdego, duża ilość brutalnych scen wielu odrzuci. Niemniej mnie osobiście tytuł ten naprawdę zachwycił. Wszystko mi tu zagrało: historia, bohaterowie, klimat, styl i zakończenie, które mnie wzruszyło. To był ten szczególny przypadek powieści, kiedy tak cieszyłem się lekturą, że im bliżej było końca, tym bardziej nie chciałem, aby się skończyła. Ode mnie w pełni zasłużone 10/10.
Piotr - awatar Piotr
ocenił na1011 dni temu
Pyłek w Oku Boga Larry Niven
Pyłek w Oku Boga
Larry Niven Jerry Eugene Pournelle
Powieść z 1974 roku, a bohaterowie korzystają z "komputerów kieszonkowych", którymi nagrywają przeróżne sytuacje, a następnie zapisują ją w sieciach komputerowych - sieci komputerowej statku kosmicznego, budynku na planecie, wreszcie w publicznej sieci całego państwa... Zresztą jedna z bohaterek (a właściwie: jedyna bohaterka) łapie się na tym, że za dużo czasu spędza z komputerem kieszonkowym w ręku. Ot, wizjonerstwo. Natomiast pod wieloma względami ta monumentalna powieść science fiction o pierwszym kontakcie stoi w sprzeczności z dzisiejszymi czasami. Jest celowo retrofuturystyczna - o ile opisywana technologia względnie poszła do przodu, o tyle warstwa socjologiczna się cofnęła. I tak miejsce kobiet w społeczeństwie przypomina konserwatywną Ameryką lat 50., a Imperium Ludzkości rządzi arystokracja, z oczywistą megalomanią tytułów. Czułem, jakbym czytał "Honor Harrington", ale nieco bardziej na poważnie. Taką konwencję trzeba kupić, co nie jest łatwe. Choć rzeczywiście podejście autorów do jedynej kobiety na statku jest mocno problematyczne, postać Sally trudno jest jakkolwiek obronić nie tylko z dzisiejszej, ale i jakiejkolwiek perspektywy. Jeśli chodzi o główną warstwę, czyli powieść o pierwszym kontakcie, to jest ona bardzo dobra. Oczywiście obcy okazują się być dość bliscy ludziom, ale jednak na tyle obcy, aby ciekawie się o nich czytało. Autorzy ciekawie grają relatywizmem moralnym. Dużą zaletą powieści jest spokojne tempo, dzięki któremu wszystkiemu udaje się wybrzmieć. Największa wada to natomiast wspomniane już postacie, na czele z Sally, ale też Roderickiem Blainem, który może i jest zajebisty, ale tylko w warstwie deklaracji autorów. Zdecydowanie nie żałuję, że przeczytałem. To bardzo dobre SF, które zostanie w mojej pamięci na dłużej. Są dużo lepsze powieści o pierwszym kontakcie, ale nie ma ich znowuż aż tak wiele. Serdecznie polecam, choć podczas lektury trzeba wziąć poprawkę na rok napisania - od 1974 r. minęło już wiele dekad, a w świecie literatury SF były to wręcz eony. Stąd dla wielu czytelników "Pyłkowi w oku Boga" może być bliżej do ramotki.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na815 dni temu
…i ujrzeli człowieka Michael Moorcock
…i ujrzeli człowieka
Michael Moorcock
„I oto jest to miejsce i boję się. Boję się śmierci i bluźnierstwa. Ale nie można inaczej. Nie ma innego sposobu.” „Srebrne krzyże to kobiety. Drewniane krzyże to mężczyźni. Często myślał o sobie jako o drewnianym krzyżu. W zawieszonych między snem a jawą porannych majakach widział się czasem jako ciężki drewniany krzyż ścigający przez pola ciemności delikatny srebrny krzyżyk.” Chciałem się tylko dobrze bawić przy kolejnej książce z Rebisu, a czuję się jakbym spadł z wysokiej wieży na ostre skały, które rozszarpały moje ciało i duszę na drobne kawałeczki. „... i ujrzeli człowieka” autorstwa Michaela Moorcocka. Tylko tyle i aż tyle. Książka tak samo wspaniała jak bluźniercza. Jednocześnie odważna, niezapomniana, wspaniała i paskudna. Czuję, że potrzebuję kilku dni, żeby ją przetrawić i ugasić wewnętrzny pożar, który wywołała w głowie. Myślę, że istotę „... i ujrzeli człowieka” doskonale ubrał w słowa Brian Aldiss, pisząc, że jest to „Wehikuł czasu, jaki Wellsowi nigdy by nie przyszedł na myśl.” Moorcock nie opisał jedynie jakiejś tam wyprawy w czasie wprost do nieokreślonej przeszłości czy przeszłości, lecz dał nam to, co siedziało w głowie myślicieli przez prawie 2000 lat. Mianowicie, czy życie Jezusa było mitem? Czy istniał naprawdę? Czy faktycznie był fundamentem naszej wiary, synem Bożym, prorokiem który uleczał? To szalona opowieść, którą jednocześnie kocham i nienawidzę. Jest chaosem. Wchodzi do głowy bez pozwolenia, zdzierając całą fasadę wiary, wychowania, wartości, które kształtują nie tylko mnie, lecz poprzednie pokolenia. Michael snuje fantastyczno naukową opowieść o początkach chrześcijaństwa, ubierając w słowa niezwykle pesymistyczną wizję, która intryguje, wywołuje mieszanie opinie ale i na pewien sposób fascynuje. Jest to jedna z powieści, która wymagała niewątpliwej odwagi przy tworzeniu i odporności na krytykę. W końcu według niektórych są rzeczy święte, których się nie rusza. Z pewnych względów pomijam postać „bohaterskiego” podróżnika w czasie Karla Glogauera, który zaryzykował podróż w nieznane, jednak wierzcie mi mam swoje powody. Raz, jest to postać niesamowicie skomplikowana, skonfliktowana z samym sobą, przejawiająca tragizm, dwa jego losy zostaną ściśle związane z Jezusem, którego tak szuka. Początkowo jego opowieść przypomina ekstrawagancką fatnastykę naukową, jednak szybko zmienia się w anatomię rozpaczy, która dosięga nawet i czytelnika. Po prostu było mi ciężko na duszy podczas lektury. Polecam. Chociaż Bóg mi świadkiem, że moja dusza teraz krwawi.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na91 miesiąc temu

Cytaty z książki Mickey7

Więcej

Ale mam nadzieję, że wiesz, iż to trwałe rozwiązanie tymczasowego problemu.
-Czy tego właśnie nie mówią o samobójstwie?

Ale mam nadzieję, że wiesz, iż to trwałe rozwiązanie tymczasowego problemu.
-Czy tego właśnie nie mówią o samobójstwie?

Edward Ashton Mickey7 Zobacz więcej

Najwyraźniej w świecie radykalnej wolności odpowiedzą na ,,pomocy, umieram'' jest ,,trzeba było lepiej się spakować''.

Najwyraźniej w świecie radykalnej wolności odpowiedzą na ,,pomocy, umieram'' jest ,,trzeba było lepiej się spakować''.

Edward Ashton Mickey7 Zobacz więcej
Więcej