rozwińzwiń

Bitwa o układ słoneczny

Okładka książki Bitwa o układ słoneczny autora Robert T. Preys,
Okładka książki Bitwa o układ słoneczny
Robert T. Preys Wydawnictwo: Self-Publishing Preys T. Robert fantasy, science fiction
274 str. 4 godz. 34 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
e-book
Data wydania:
2023-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2023-01-01
Liczba stron:
274
Czas czytania
4 godz. 34 min.
Język:
polski
Średnia ocen

5,4 5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bitwa o układ słoneczny w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Bitwa o układ słoneczny

Średnia ocen
5,4 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bitwa o układ słoneczny

avatar
1
1

Na półkach:

Jestem właśnie po dwóch tomach, na szczęście odsłuchanych podczas zajęć domowych, a nie czytanych. Nie dałbym rady tego przeczytać.
Pierwsze wrażenie? Jakbym miał do czynienia z niezbyt udana kopia cyklu Craiga Alonsona „Expeditionary Force” - niesamowity okręt, super SI.
Co razi w tej książce? SIĘRMIĘŻNOŚĆ FABUŁY. Bolesne wrzucanie nazwisk polityków i celebrytów w osobach ich potomków, przemycanie idiosynkrazji politycznych i społecznych autora w fabule ( jakby nie szanował czytelnika i jego ewentualnie odmiennych poglądów). Niespójność logiczna – vide podróż w czasie, skakanie idealnie w punkt, bez dysponowania adekwatnymi możliwościami technicznymi, pozostawienie załogi w przeszłości (tu chyba był czytane Doenikena, a przynajmniej komiks „Ekspedycja - Bogowie z kosmosu”).
Logika budowy floty, porażająca – 2 lotniskowce przy stanie 1 pancernika, 1 niszczyciela i 2 korwet. Nieprzemyślany pomysł, dlaczego budowane są okręty w tym samym układzie, bez wyciągania wniosków? Drugi tom otwiera taki sam skald floty jak w pierwszym, zero progresu, zero wyciągania wniosków z tego co działo się w tomie pierwszym.
Nie wiem czy w książce syn głównego bohatera tak często zmienia imię, ale w audiobooku raz Damian, raz Daniel.
Pomysł z „szarakami” in plus. Przypominają trochę „Wraithy” z Gwiezdnych wrót Atlantyda” (a moje to tylko moje subiektywne skojarzenie). Wart rozwinięcia i pociągnięcia (zwłaszcza kwestie kontroli i manipulacji ludzmi),a nie zakończenia banalnym i niezrozumiałym finałem w stylu „i odlecieli stronę zachodzącego słońca”.
Konkluzja – z braku laku… Nijak ma się do nieurywajacego zadku Craiga Alonsona (choć z uporem czytam) czy Ryka Brown (Saga Frontiers) albo Larson B.V. (Star Force) a nie są to dzieła rzucające na kolana (choć fabuły ich mają wiele wspólnego książką pana Preysa)

Jestem właśnie po dwóch tomach, na szczęście odsłuchanych podczas zajęć domowych, a nie czytanych. Nie dałbym rady tego przeczytać.
Pierwsze wrażenie? Jakbym miał do czynienia z niezbyt udana kopia cyklu Craiga Alonsona „Expeditionary Force” - niesamowity okręt, super SI.
Co razi w tej książce? SIĘRMIĘŻNOŚĆ FABUŁY. Bolesne wrzucanie nazwisk polityków i celebrytów w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2190
813

Na półkach:

Całkiem fajnie napisane, mocne podobieństwo do Larsona. Jest w niej jakiś powiew nowości, choć mocno ograniczony. Ogólnie lekko się czyta.

Dobrze opisuje UE i jej chore dążenia do zabrania ludziom wolności. Ogólnie dobra książka.

Całkiem fajnie napisane, mocne podobieństwo do Larsona. Jest w niej jakiś powiew nowości, choć mocno ograniczony. Ogólnie lekko się czyta.

Dobrze opisuje UE i jej chore dążenia do zabrania ludziom wolności. Ogólnie dobra książka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Niestety ale choc jestem wielkim fanem sci-fi to tej ksiazki nie bylem w stanie przeczytac.Masa idiotyzmow poprostu nie pozwolila mi przez to przebrnac.Pomysl wydawal mi sie nawet ciekawy ale:
-najnowoczesniejszy okret miedzynarodowy a tu sie okazuje ze obsada to dopiero co opuscila jakas polska akademie kosmiczna bo co chwile padaja imiona.Elka,Barbara,Natalia,Andrzej itd.,
-za masa meteorytow lecacych w strone ziemi leci flota obcych a ludzie sie zastanawiaja czy to agresorzy(serio ?)
- flota obcych to 400 niszczycieli + wieksze jednostki a ziemia stawia przeciwko nim kilka okretow z czego najsilniejszy(pancernik) poswieca niszczac meteoryty i probuje stosowac jakas taktyke zeby ja powstrzymac !!! ,przeciez ziemianie nie przetrwaliby nawet pierwszej salwy z tylu okretow !!!
- to ze w ziemskich silach dziala "czwarta kolumna" jest tak widoczne jak dla nich slonce na niebie a nikt nic nie podejrzewa ! wszystkie akty sabotowania ziemi sa brane pod uwage jako mozliwe wypadki !
- SI experymentalna jest wlaczana praktycznie w trakcie pierwszej bitwy ! (no zesz autorze w tym momencie to chyba kompletnie odplynales ! ),zreszta na wszystkich okretach SI ciagle popelnia bledy ale ludzie postanawiaja jej nie wylaczac a tylko wspierac ludzkimi umyslami ! (ciekawe jak robili w glowach te wszystkie obliczenia ktore trzeba natychmiast obliczyc ,ja osobiscie bym mial dusze na ramieniu po kazdym manewrze)
- oficerowie na okrecie zamiast stopni zwracaja sie co troche do siebie po imieniu(to doslownie jest kompletny idiotyzm bo nawet koledzy na sluzbie musieliby zwracac sie do siebie sluzbowo)
Zapewne tych idiotyzmow jest masa wiecej ale ja juz ich nie przeczytam bo moja przygoda z tym autorem skonczyla sie na 1 bitwie w tej ksiazce.Jest to naprawde zalosny pokaz braku wyobrazni i logiki podczas dzieła tworzenia.Autor nie dorusl do tego by "cos" napisac i osobiscie czuje sie wstrzasniety tym ze to wydano.

Niestety ale choc jestem wielkim fanem sci-fi to tej ksiazki nie bylem w stanie przeczytac.Masa idiotyzmow poprostu nie pozwolila mi przez to przebrnac.Pomysl wydawal mi sie nawet ciekawy ale:
-najnowoczesniejszy okret miedzynarodowy a tu sie okazuje ze obsada to dopiero co opuscila jakas polska akademie kosmiczna bo co chwile padaja imiona.Elka,Barbara,Natalia,Andrzej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

66 użytkowników ma tytuł Bitwa o układ słoneczny na półkach głównych
  • 54
  • 12
14 użytkowników ma tytuł Bitwa o układ słoneczny na półkach dodatkowych
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Robert T. Preys
Robert T. Preys
Urodził się w 1967 roku. Prawnik, przedsiębiorca, inwestor, społecznik. Od 1990 roku czynnie biorący udział w życiu gospodarczym wolnej Polski. Ostatnio realizuje swoją pasję pisarską. Jej plonem jest Orędzie - tajemnica przyszłości. Książka napisana z rozmachem, w duchu przygody i sensacji, ze spojrzeniem w przyszłość, nawet tę nie z tej ziemi
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Oryginał Brandon Sanderson
Oryginał
Brandon Sanderson Mary Robinette Kowal
Ledwie 6, a to dzięki bardzo dobrej wizji przyszłości. Świat w którym dzieje się akcja jest atrakcyjny i jestem pod wrażeniem. Zakończenie uratowało ocenę, więc co mi nie grało? Mimo, że przebieg tej krótkiej fabuły jest w porządku, a nawet bardziej, to autor nie miał pomysłu (w moim odczuciu) na atrakcyjne przykucie uwagi słuchacza (to audiobook był). Jest tam wątek TEMATÓW, które chyba przy pomocy nanobotów w ciele ukazują wizję świata danej jednostki, np. że jest w parku przy wodospadzie w pogodny dzień, podczas gdy w rzeczywistości jest fragment parku i ściażka. Czyli chodzi się, jak w okularach VR. Główna bohaterka, nie ma takich wizji, chyba że kogoś dotknie, wtedy widzi jego świat. Pięknie brzmi, ale ona w książce ciągle na kogoś wpada, i opisy zmieniających się tematów są nużące w moim przypadku. Właściwie nie powinny, bo to fajny pomysł na oszałamiająco zmieniające się tła podczas akcji, ale trzeba umieć to sprzedać czytelnikowi/słuchaczowi. Mam teorię, że ten świetny zarys fabularny wymyślił Sanderson, bo to błyskotliwe, a do tego nas przyzwyczaił. Natomiast współautorka napisała na podstawie jego skryptu pełną wersję (to moja teoria!). Nie spodobała mi się też lektorka, choć troszeczkę jej styl czytania pasuje do tej niespokojnej akcji, to jednak trochę klepała na oślep ten tekst. Za to na plus przemawia, że jest to produkcja, czyli są efekty dźwiękowe i muzyka - bez udziału aktorów niestety. I jeszcze jedno. Na Bookbeat audiobook kończy się 1,5h przed czasem całego nagrania i po niezłym utworze muzycznym zaczynamy od drugiego rozdziału... Myślałem, że to specjalnie i będzie to alternatywna narracja, więc słuchałem. Później zirytowany przewinąłem do końca na finał - to samo co wcześniej. Abonament jest na ileś godzin słuchania, więc nie dajcie się naciąć.
despus - awatar despus
ocenił na64 miesiące temu
Świat Pancerza B.V. Larson
Świat Pancerza
B.V. Larson
Serię Braiana V. Larsona można kochać albo nienawidzić. Jeżeli wciąż tu jesteście, znaczy należycie do tej pierwszej grupy lub zaliczacie się do mniejszości, która traktuje przygody Jamesa McGilla jako literacki odpowiednik wódeczki. Wiecie, jak wypijecie 0,7 czystej, czujecie miłe odprężenie, a jak ze dwie to świat robi się piękniejszy, więc podobnie jest z Legionem. A czy w takim razie czytelnicy mogą liczyć na jakieś zmiany jeśli chodzi o treść niniejszej książki? Tak, ale też nie. Wciąż mamy do czynienia ze schematem powielanym przez dziesięć pozostałych książek, lecz odniosłem wrażenie, iż autor pomału stopuje u siebie kreowanie bohatera na typowego mięśniaka, który oprócz rozwalania hord przeciwników, korzysta z wdzięków nadobnych dziewic. Wreszcie widać, że autor zaczyna na nowo pracować nad treścią fabularną. Owszem, wciąż podróże międzyplanetarne i walka z kosmitami są rdzeniem każdej opowieści, to jednak Świat Pancerza oferuje nieco więcej historii niż zwykle. James McGill pomału zyskuje w moich oczach jako odpowiedzialny ojciec, gdyż na początku historii przeprowadza z córką poważną rozmowę na temat jej niedoszłej kariery w legionie Varus oraz tym, czym chce się zajmować w niedalekiej przyszłości jako królik doświadczalny. Być może to tylko jednorazowa akcja, a może autor uznał, iż należy oprócz młodości dodać bohaterowi oleju w głowie, bo niby formalnie jest dużo starszy od córki, to psychicznie nadal jest gówniarzem, ale nie przy Ettcie. McGill wciąż wszystkich wkurza, pewnie czytelników także, ale miałem dość długą przerwę od jego wesołych perypetii, więc dałem radę przebrnąć do samego końca i nawet opowiedzieć znajomemu o postępie jaki zauważyłem u autora. Byłbym bardzo złośliwy gdybym zasugerował, że mój odpoczynek mógł wpłynąć na ocenę historii, ale naprawdę widać, że coś się dzieje. W szkicu opinii nazwałem ten tom swoim ulubionym, lecz to byłoby zbyt mocne określenie. Powiem tak, gdyby od początku Larson pisał z pomysłem każdy tom, to ta seria na pewno byłaby moją ulubioną i mógłbym oceniać ją pod kątem opowieści, a nie rozrywki. Nie musiałbym traktować tej serii jako literacki odpowiednik alkoholu. Owszem, nie mam nic przeciwko tego typu historiom, ale coś a’la „Strażnicy Galaktyki” czy „Helldrivers” wolę mieć na ekranie w kinie lub komputera/konsoli. A co do fabuły „Świata Pancerza”, w zasadzie schemat działania jest niemalże identyczny, aczkolwiek można zauważyć pewne drobne zmiany w zachowaniu niektórych postaci. O tym jednak przeczytacie sobie sami. Żartowałem. James wyrusza w kolejną ekscytującą, pełną niebezpieczeństw przygodę. Nie zabraknie okazji do walki, chędożenia oraz genialnych planów głównego bohatera, rzecz jasna kosmitów i wrogów ci u nas dostatek. Sam McGill wraz z przełożonymi dostrzegają zagrożenie jakim jest tajemniczy okręt. Istnieją podejrzewania, że kosmiczni zwierzchnicy chcą ukarać Jamesa za morderstwo gubernatora (na moje oko, powinni go dawno temu ubić, ale o kim Larson by wtedy pisał?),ale rzecz jasna jak zwykle kryję się za tum „coś więcej”. Także moi drodzy miłej lektury wam życzę, a sam ruszam na spotkanie „Gwiazdozbioru Kata” Rafała Dębskiego w wydaniu Drageusa. <3 PS: Jak już nie raz pisałem, naprawdę ciężko jest napisać szerzej o tej serii Larsona, bez urażenia dumy tych, co reagują negatywnie na jakiekolwiek „spoilery”, w każdym razie postaram się w niedalekiej przyszłości zorganizować pogadankę z tłumaczami serii, gdzie na luzie omówimy serię i to co najbardziej nam przypadło do gustu… Co wy na to?
Karol Król - awatar Karol Król
ocenił na61 rok temu
Zagrożenie Nick Webb
Zagrożenie
Nick Webb
W kosmosie się dzieje… Jak to w space operach. Jako osoba z doktoratem z fizyki teoretycznej autor watek militarny opiera na solidnym podłożu SF i nie wykracza poza prawa fizyki (hmmm, teoretycznie). Wewnętrzne konflikty ludzkości zgodnie z idiomem „humans suck”, obcy bardziej lub mnie niewspółpracujący (nie mylić ze „współpracujący”) z ludzkością. Akcja dynamiczna, w której wszystko, w jak najbardziej szerokim znaczeniu tego słowa, powiązane jest z dobrze znanym z poprzednich części Procarzem, czyli kapitanem Grangerem. Ten tom skupia się na roli Grangera we wszechświecie i jego próbach odzyskania pamięci oraz genezie powstania dwóch humanoidalnych ras Findiri i Quiassi. Do tego w tle zapowiedź kolejnej ekspansji Roju. Każdy orze jak może czyli gra na własny rachunek. Wielość wątków toczących się równolegle wręcz przytłacza. Natomiast dla śledzących sagę od pierwszego tomu nie będzie tu większych zagwozdek. Webb stworzył space operę w klasycznym, archaicznym wręcz stylu. Problem polega jednak na tym, że aktualnie wszystko kończy się na tomie 8. „Zagrożenie” kończy się mocnym cliffhangerem nakazującym wręcz kontynuację, zapowiedź anglojęzycznego wydania 9. tomu była na listopad 2021… Mamy czerwiec 2023, a zakończenia „trzeciej trylogii” nie widać na horyzoncie. Czyżby Webb skupił się na jakimś projekcie NASA (pewnie tajnym) i zarzucił pisanie?
ZaaQazany - awatar ZaaQazany
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Bitwa o układ słoneczny

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Bitwa o układ słoneczny