Kolory naszego życia #1

Okładka książki Kolory naszego życia #1 autora Gengoroh Tagame, 9788382571295
Okładka książki Kolory naszego życia #1
Gengoroh Tagame Wydawnictwo: Studio JG Cykl: Kolory naszego życia (tom 1) komiksy
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Kolory naszego życia (tom 1)
Tytuł oryginału:
Bokura no Shikisai
Data wydania:
2023-07-28
Data 1. wyd. pol.:
2023-07-28
Data 1. wydania:
2019-01-12
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382571295
Tłumacz:
Patryk Skorupa
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kolory naszego życia #1 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kolory naszego życia #1

Średnia ocen
7,7 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kolory naszego życia #1

avatar
302
116

Na półkach: ,

Muszę się wam do czegoś przyznać…nigdy nie czytałem mang. Powodów, dla których nie sięgałem po japońskie komiksy było wiele, natomiast przede wszystkim przeszkadzała mi estetyka. Nie chodziło tu w żadnym razie o kreskę, bo ta przecież może być bardzo różna, ale o posługiwanie się niezwykle wąską paletą barw, co wpływało mocno na mój odbiór tego medium. Postanowiłem się jednak przełamać i w ramach Miesiąca Dumy wyjść nieco ze swoje estetycznej strefy komfortu. Tak też trafiłem na mangę, do której sięgnięcia, przekonała mnie przedstawiona w jej opisie historia…
„Kolory naszego życia”, bo o tym komiksie mowa, to historia Sory Idoty ucznia japońskiej szkoły średniej. Nasz bohater ma dość duży problem: jest gejem. O ile zdążył się już z tym faktem pogodzić, o tyle panicznie boi się wyoutować. Wie doskonale, że istnieje bardzo mała szansa na pozytywny odbiór takiego wyznania, ze strony jego rówieśników czy rodziny. Sprawy nie ułatwia też fakt zakochania w swoim koledze z klasy. Sytuacja wydaje się mocno patowa, do czasu gdy poznaje pana Shiro Amamiyę, właściciela lokalnej kawiarni…
Jak już wiecie, mang nie czytałem, co nie oznacza że nie miałem kontaktu z japońską kulturą. Zdawałem sobie sprawę ze specyfiki tego społeczeństwa, więc byłem niezwykle ciekaw jak zostanie przedstawiony w sumie dość popularny na zachodzie motyw literatury YA. W jakimś sensie miałem nadzieję na dalekowschodnią wersję Heartstoppera, jednak się pomyliłem i to bardzo. Przede wszystkim, uderzyła mnie dojmująca wprost pruderia z jaką temat ten został przedstawiony. Rozumiem zamysł autora, natomiast nie przestaje mnie zadziwiać to jak bardzo, wręcz niestosowne, wydaje się używanie w tym komiksie słowa „gej”. Trudno tu mówić o przedstawieniu stosunku społeczeństwa do tej tematyki. Niby wszyscy wiedzą, że taki temat istnieje, ale najlepiej o tym nie mówić. Mało tego, jakkolwiek nie zabrzmi to kuriozalnie, nawet homofobiczne teksty czy reakcje, są tu nad wyraz lakoniczne. Co wychodzi po prostu mało realistycznie.
Takie podejście do tematu rzutuje zarówno na fabułę jak i bohaterów. Historia jest dosyć prosta i raczej naiwna, pozbawiona niemal jakichkolwiek zwrotów akcji, a finał opowieści jest hmmm… w najlepszym wypadku niespecjalnie interesujący. Miałem wręcz takie poczucie, że przy odrobinie wysiłku spokojnie dałoby się z tej mangi zrobić one shot’a zamiast rozwlekania jej do trylogii. Dwa najmocniejsze elementy tej historii, tj. artystyczny sposób widzenia świata przez Sore oraz losy pana Anayamy, goszczą na kartach mangi w zdecydowanie mniejszej skali niż bym tego oczekiwał. Jeśli chodzi o samych bohaterów, to są w miażdżącej większości płascy i stereotypowi. Odnosi się wrażenie, jakby oglądało się słaby paradokument, a nie serial z chociaż średniej półki. Główny bohater, Sora, jest na tym tle naprawdę nie najgorzej napisany. Jego przemyślenia i motywacje, dodają temu komiksowi odrobiny realności. Najjaśniejszym punktem wśród bohaterów jest jednak pan Amamiya. Jego styl życia, czy wybory, które podejmował czynią z niego naprawdę intrygująca i wyrazistą postać.
Czy strona wizualna przypadła mi do gustu? Jest to dla mnie niemałe zaskoczenie, ale zdecydowanie tak. Prosta i raczej oszczędna kreska, pasuje do charakteru powieści. Jedyny element, który budzi moje wątpliwości to to, że wygląd niektórych postaci zdaje się zupełnie nie przystawać do ich opisanego wieku.
Podsumowując, może nie uznaję czasu spędzonego z tą lekturą za totalnie zmarnowany, ale mam poczucie że mogłem go lepiej spożytkować. Jedyne co mnie cieszy to to, że dzięki tej trylogii sięgnałem po mangę i zapewne kiedyś to powtórzę. Nie zmienia to jednak faktu, iż mocno się zastanowię zanim sięgnę po inne pozycje tego autora.

Muszę się wam do czegoś przyznać…nigdy nie czytałem mang. Powodów, dla których nie sięgałem po japońskie komiksy było wiele, natomiast przede wszystkim przeszkadzała mi estetyka. Nie chodziło tu w żadnym razie o kreskę, bo ta przecież może być bardzo różna, ale o posługiwanie się niezwykle wąską paletą barw, co wpływało mocno na mój odbiór tego medium. Postanowiłem się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
82
23

Na półkach:

Ciekawie jest podpatrywać w mangach, jak Japończycy i Japonki patrzą na różnorodność kulturową, płciową, seksualną i dotyczącą form relacji, bo trzeba dostrzec, że wolno i skrycie przebiega emancypacja nawet w tak wysoko rozwiniętym cywilizacyjnie kraju. Obrazują to nawet seryjne produkcje komiksowe powstałe/tłumaczone na potrzeby dynamicznie rozwijającego się rynku YA. Intrygująco z nurtem romansuje japoński Tom of Finland, czyli Tagame Gengoroh.
Główny bohater „KOLORÓW NASZEGO ŻYCIA”, 16-letni SORA ITODA, na co dzień bardziej przygląda się otoczeniu, niż uczestniczy w życiu rówieśniczym. Rozmyśla zamiast działać. Do tego zakłada maski, żeby ukryć dojrzewającą w nim tożsamość seksualną i stłamsić pierwsze pożądliwości. Od szczenięcych lat chłopakowi na każdym kroku towarzyszy roztrzepana NAO – relacyjnie GBF, a w środowisku domowym heteryczna „przykrywka”, co utrudnia samopoznanie + ujawnienie prawdziwego „ja”.
Kiedy uzdolniony artystycznie licealista coraz silniej podkochuje się w dobrym kumplu YOSHIOCE, niesfornym byczku z drużyny sportowej, chce stawić czoło zauroczeniu i nowym wyzwaniom. Jednak homofobiczne kpiny – m.in. z „gejozy” w mangach – zasłyszane w szkole hamują go przed podjęciem jakiejkolwiek inicjatywy uczuciowej. Od fantazjowania trzeba przejść do czynów – umożliwi to dopiero ciepła, budująca przyjaźń z dojrzałym gejem, panem Amamiyą, który mówi otwarcie o swojej orientacji, ale niesie ciężar doświadczeń z przeszłości. W kawiarni wspierającego mentora i życzliwego przewodnika po tęczowych sprawach (autoakceptacja, coming outy, cudze oczekiwania a własne pragnienia, samorealizacja a marnowanie życia w szafie, zdradzanie siebie i innych, formy odrzucenia i praktykowania liczby pojedynczej) nastolatek nabiera odwagi, żeby być sobą: początkującym queerem, szukającym innych przyjaciół Dorotki oraz inspiracji do działania. Tymczasem nadciągający nad japońskie wybrzeże tajfun oraz żywioły typowo ludzkiej natury sporo namieszają u wszystkich postaci z komiksowego melodramatu: w relacjach rodzinnych, koleżeńskich i w romantycznych uniesieniach. Nawet drugoplanowe hetery co nieco pocierpią…
Po sukcesie serii „Mąż mojego brata” Tagame Gengoroh stworzył przyzwoitkowy cykl dla young adults i... dla siebie z młodości. „Kolory…” wyróżnia ciekawa kompozycja, ale też skromna dramaturgia wydarzeń, niewyraźne charaktery – naiwniutkie i dopiero emancypujące się. Za to niewinniutkie obrazy cielesności i bliskości sprawiają, że lektura nadaje się do szkolnych bibliotek. Może za kilka lat polska młodzież odkryje, co jeszcze – poza całującymi się DILF-ami oraz kochliwymi nastolatkami – potrafi rysować „Tagame of Japan” i z czego słynie w świecie.
(Tomasz Charnas, KONFRONTAkCJE / REPLIKA)

Ciekawie jest podpatrywać w mangach, jak Japończycy i Japonki patrzą na różnorodność kulturową, płciową, seksualną i dotyczącą form relacji, bo trzeba dostrzec, że wolno i skrycie przebiega emancypacja nawet w tak wysoko rozwiniętym cywilizacyjnie kraju. Obrazują to nawet seryjne produkcje komiksowe powstałe/tłumaczone na potrzeby dynamicznie rozwijającego się rynku YA....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
144
80

Na półkach:

Prostota tej mangi, to jej największa siła.

Prostota tej mangi, to jej największa siła.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

39 użytkowników ma tytuł Kolory naszego życia #1 na półkach głównych
  • 30
  • 9
26 użytkowników ma tytuł Kolory naszego życia #1 na półkach dodatkowych
  • 13
  • 3
  • 3
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Kolory naszego życia #1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kolory naszego życia #1