rozwińzwiń

Yumi i Malarz Koszmarów

Okładka książki Yumi i Malarz Koszmarów autora Brandon Sanderson, 9788367793049
Okładka książki Yumi i Malarz Koszmarów
Brandon Sanderson Wydawnictwo: Mag Seria: Cosmere fantasy, science fiction
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Cosmere
Tytuł oryginału:
Yumi and the Nightmare Painter
Data wydania:
2023-07-26
Data 1. wyd. pol.:
2023-07-26
Data 1. wydania:
2023-07-01
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367793049
Tłumacz:
Anna Studniarek-Więch
Średnia ocen

8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Yumi i Malarz Koszmarów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Yumi i Malarz Koszmarów



książek na półce przeczytane 2208 napisanych opinii 1478

Oceny książki Yumi i Malarz Koszmarów

Średnia ocen
8,1 / 10
994 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Yumi i Malarz Koszmarów

avatar
87
62

Na półkach:

Co jeśli Brandon Sanderson pisałby historie zgoła bardziej romantyczne, a przy tym osądziłby je w realiach czerpiących z Japonii oraz Korei? Pytanie to zadawał sobie każdy z nas, ale nie trzeba już dłużej pytać, bo ta książka jest odpowiedzią.

A dobrze to wyszło? Zaskakująco tak! Okazuje się że w świecie Rosharu jest miejsce w którym można osadzić takie historie. Co prawda na innej planecie, ale w tej samej czasoprzestrzeni.
Książka traktuje o historii dwojga tytułowych bohaterów. Oboje są w podobnej sytuacji. Noszą jarzmo ciężkiej służby dla społeczeństwa w formie zawodów dla nas wydawać by się mogło dziwnych, dla nich jednak zgoła normalnych i leżących u podstaw cywilizacji. Sztuka. Specyficzna rzeźbiarka (a może i układaczka?) i malarz. Jak układanie kamieni i malowania może być tak istotne społecznie? Wystarczy wspomnieć że pierwsze pozwala zmusić duchy do posługi dla innych, a drugie odpędzić, całkiem namacalne, koszmary.
Jak skrzyżują się losy tych dwojga niezwykłych ludzi dowiecie się podczas lektury. Przyjemnej lektury. Porywającej lektury. 8/10

Co jeśli Brandon Sanderson pisałby historie zgoła bardziej romantyczne, a przy tym osądziłby je w realiach czerpiących z Japonii oraz Korei? Pytanie to zadawał sobie każdy z nas, ale nie trzeba już dłużej pytać, bo ta książka jest odpowiedzią.

A dobrze to wyszło? Zaskakująco tak! Okazuje się że w świecie Rosharu jest miejsce w którym można osadzić takie historie. Co prawda...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4
3

Na półkach:

Jak zwykle cudownie napisane, z pokaźną ilością nawiązań do innych książek z Cosmere. Oby nigdy nie przestał pisać. Czytanie książek powiązanych ze sobą w ten sposób daje niezwykłe odczucia.

Jak zwykle cudownie napisane, z pokaźną ilością nawiązań do innych książek z Cosmere. Oby nigdy nie przestał pisać. Czytanie książek powiązanych ze sobą w ten sposób daje niezwykłe odczucia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
290
130

Na półkach:

To było tak dobre. Cudownie stworzone postacie. Historia która wciąga od początku do końca. Mnóstwo emocji, dodatkowe punkty za wywołanie łez. Na początku byłam sceptycznie nastawiona. Jednak świat Yumi i Malarza mnie pochłonął. Jeśli czytać romanse to właśnie takie. Nie oczywiste z dobrze nakreslona fabuła. Dając czas czytelnikom jak i postaciom na zakochanie się w sobie,stworzenie napięcia. Z historią która sie wokół nich dzieje i dalej ma ogromne znaczenie .

To było tak dobre. Cudownie stworzone postacie. Historia która wciąga od początku do końca. Mnóstwo emocji, dodatkowe punkty za wywołanie łez. Na początku byłam sceptycznie nastawiona. Jednak świat Yumi i Malarza mnie pochłonął. Jeśli czytać romanse to właśnie takie. Nie oczywiste z dobrze nakreslona fabuła. Dając czas czytelnikom jak i postaciom na zakochanie się w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2369 użytkowników ma tytuł Yumi i Malarz Koszmarów na półkach głównych
  • 1 165
  • 1 156
  • 48
684 użytkowników ma tytuł Yumi i Malarz Koszmarów na półkach dodatkowych
  • 442
  • 56
  • 53
  • 46
  • 34
  • 32
  • 21

Inne książki autora

Okładka książki Blightfall Janci Patterson, Brandon Sanderson
Ocena 0,0
Blightfall Janci Patterson, Brandon Sanderson
Okładka książki Songs of the Dead Peter Orullian, Brandon Sanderson
Ocena 0,0
Songs of the Dead Peter Orullian, Brandon Sanderson
Okładka książki Zapomniana Brandon Sanderson, Dan Wells
Ocena 6,4
Zapomniana Brandon Sanderson, Dan Wells
Brandon Sanderson
Brandon Sanderson
Brandon Sanderson (ur. 19 grudnia 1975 w Lincoln w stanie Nebraska) – amerykański pisarz fantastyki i powieści przygodowych dla młodzieży, wykładowca twórczego pisania. Dwukrotny laureat nagrody Hugo. W 1994 roku rozpoczął studia na kierunku biochemii na Uniwersytecie Brighama Younga w Provo w stanie Utah. W latach 1995–1997 prowadził w Seulu działalność misyjną Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, którego jest członkiem. Po powrocie wznowił studia na anglistyce i w 2005 roku uzyskał tytuł magistra na kierunku twórczego pisania. Zadebiutował wydaną przez Tor Books w maju 2005 powieścią fantasy Elantris. Od 7 lipca 2006 roku jest żonaty z nauczycielką Emily Bushman, która została jego menedżerką. W październiku 2007 roku urodził im się syn Joel. Po śmierci Roberta Jordana, autora cyklu fantasy Koło Czasu, Brandon Sanderson został wybrany przez żonę zmarłego, Harriet Rigney, aby dokończył ostatni, 12. tom tej serii. Z uwagi na obszerność materiału przygotowanego przez Jordana został on wydany w trzech częściach. W 2013 roku otrzymał dwie nagrody Hugo: w kategorii Best Novella (Nowa dusza cesarza) oraz Best Related Work (za Writing Excuses Season Seven wraz z Danem Wellsem, Mary Robinette Kowal, Howardem Taylerem i Jordanem Sandersonem).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miasto Jadeitu Fonda Lee
Miasto Jadeitu
Fonda Lee
O "Mieście Judeitu" wiedziałam, że jest o mafii oraz jadeit jest źródłem mocy. I to tyle. Nie reklamowałabym tego jako fantasy za bardzo. Owszem jest wymyślony świat, religia... itp. Wydarzenia rozgrywają się w współczesnym świecie. Akcji oraz przygód nie ma jakich oczekuje się wy fantasy. Dużo jest obyczajówki. Są dwa klany, ale szczególnie śledzimy członków klanu "Bez Szczytów". Głównych jest kilku. Tego, którego najbardziej polubiłam już nie ma. Nie jest to spoiler, bo od początku będziemy przeczuwać co się stanie. Nie wiemy kiedy to nastąpi. Hilo trochę irytuje, ale ujdzie. Pasuje do świata mafii najbardziej. Lan to taki archeotyp dobrego przywódcy i ojca. Shae to silna kobieta przypominają mi te główne protagonistki we współczesnym kinie. Jej wątek był w porządku. Perypetie Andena najmniej mnie interesowały. Jednak szybko się czytało. Ma się z tyłu głowy ciągle pytanie do czego on prowadzi. Ma nam pokazać jak wygląda trening w Akademii? Czy jest po to, żeby dodać wątek homo? Tego się dowiemy dopiero pod koniec. Antagoniści to członkowie Klanu "Góra". Gont Asch niewiele go było, ale polubiłam go najbardziej z jego klanu. Na czele klanu stoi Aut Mada. Druga silna kobieta. Nie wzbudza we mnie emocji. Mi jasno określone cele, motywy... Nie wiem czemu. Asch także jest mało oraz Woona, a nich polubiłam. Dla mnie antagonista jest neutralna. Porównanie do ojca chrzestnego jest trafne. Nie przypomina mi to klanów jakie widziałam w dramach. Tylko włoską mafię osadzoną w azjatyckim klimacie. Porównuje do filmów, bo książki jeszcze nie czytałam. Od dawna mam w planie, ale szybciej sięgnęłam po nią. Kupiłam od razu 2 tomu, a potem w wersji ebooka wzięłam 3 część oraz spin off. Sama ciebie nie poznałam. A co jeśli mi się już 1 część nie spodoba? Czy żałuję zakupu? Nie. Dobrze jest napisana. Trzeba się przygotować albo mieć świadomość, że jest to książka obyczajowa. Akcja rozgrywa się na Kekonie bardzo przypominający współczesny świat.
Wampanella - awatar Wampanella
oceniła na714 dni temu
Słoneczny mąż Brandon Sanderson
Słoneczny mąż
Brandon Sanderson
Pierwsza powieść z Cosmere, która w pełni poszła w techno-magiczny, quasi science fantasy vibe. Miałem naprawdę poczucie, że czytam space opere w tym uniwersum. Choć najmocniejsze skojarzenia wszystko to budziło też z Mad Maxem. Tylko takim bardziej latającym niż jeżdżącym po pustyni. Przedziwne pojazdy, przedziwne społeczności żyjące w tych pojazdach, przedziwne technologie i zabójcze warunki planetarne. A przede wszystkim ciągły wyścig z czasem. Ten ostatni aspekt jeszcze bardziej potęgował skojarzenie z Mad Maxem, zwłaszcza tym nowym, współczesnym. Ta książka ma dokładnie takie tempo jak film Georga Millera z 2015 roku. Nieustający rajd wynikający ze specyficznych warunków planetarnych, bez chwili wytchnienia. Także, ze względu na wyżej wymienioną specyfikę obserwujemy tu tylko jedną perspektywę, tylko jeden wątek. Ale za to bardzo blisko, bardzo intensywnie. Tożsamość głównego bohatera jest bardzo ciekawym twistem samym w sobie i naprawdę trudno go nie lubić. Mimo, że niemal wszystko z nim związane owiane jest tajemnicą. Na pewno jest to jedna z mniej typowych powieści Autora. Jego kolejny eksperyment. Przykład elastyczności, za którą bardzo go cenię. Ale nie jest to też w żadnym wypadku jego najlepsza powieść. Jest tu masa problemów fabularnych, choćby z lore tej planety, z umownością tej całej społeczności, która ją zamieszkuje. Sporym mankamentem jest to, że nie będąc obczytanym w całym Cosmere nie ma tu chyba zbytnio czego szukać, a całość może okazać się zupełnie niezrozumiała. Mamy tu dziury fabularne, a także naprawdę pełno naciąganych sytuacji i deus ex machin pojawiających z częstotliwością adekwatną do zawrotnego tempa całości. Jest też ten typowy dla Sandersona mankament, którego zawsze się czepiam, a w tej pozycji jakoś wyjątkowo wzmocniony. Mianowicie natarczywy technobełkot mechaniczno-magiczny. Dostajemy tu od groma podręcznikowego majsterkowania z duszami, ich fragmentami, przeliczaniem ich na jednostki i możliwymi zastosowaniami. Ileż tu dziwnych projektów mechanicznych. Bohater na przestrzeni kolejnych stron rysuje diagramy kolejnych silników, dział energetycznych, dokonuje obliczeń fizyczno-magicznych, modyfikuje statki. Na pomysły wpada co sekundę, a wymyślanie kolejnych rzeczy zajmuje mu minuty. Do tego wszystko co wymyśli od razu uzyskuje tworzone z niczego, przez gromadkę duchów z innego, skądinąd rewelacyjnego opowiadania "Cienie dla Ciszy w lasach Piekła“. Pokazuje im na szybko narysowane plany techniczne przez szybę :D W zasadzie 1/3 książki to analityczna zabawa z wymyślaniem kolejnych mechanik w ramach cosmerowej kosmologii. Dobrze się to czyta ale poczucie naciąganych głupotek nie odstępowało mnie przez to ani na krok. Przez to całość nabierała dla mnie niestety bardzo infantylnego poczucia, w swej zacnej bądź co bądź rozrywkowości science fantasy. Ale, ale. Mimo wszystko bawiłem się świetnie. Mimo wspomnianych mankamentów czuć w tym wszystkim ogromną miłość Sandersona do tego własnego settingu. Czuć w tym także niezwykle szczerą zabawę. Fun! I jako taka lektura była przez to właśnie arcyprzednią frajdą. Aczkolwiek głównie dla fanów albo dla naprawdę zaawansowanych czytelników Cosmere. Książka niestety gorsza (nieco) od dwóch poprzednich Sekretnych Projektów w tym settingu ale nadal stanowiąca kawał świetnej, bezkompromisowej rozrywki. Na pewno nie można jej też odmówić oryginalności, a do tego przez swoje zawrotne tempo, do przeczytania w zaledwie kilka wieczorków.
Szychowaty - awatar Szychowaty
ocenił na817 dni temu
Cień Kitsune Julie Kagawa
Cień Kitsune
Julie Kagawa
Czy są tutaj jacyś fani azjatyckiej fantastyki? 🌸⛩️🗡️ Jeśli tak, to mam dla Was genialną trylogię: Cień Kitsune, Dusza Miecza i Noc Smoka. To jest dokładnie to, czego potrzebujecie, jeśli kochacie klimat dawnej Japonii, magię i bohaterów, za których oddalibyście życie. Wszystko zaczyna się od Yumeko— kitsune wychowanej w odosobnionej świątyni przez mnichów. Jej spokojne życie kończy się brutalnie, gdy demony wybijają wszystkich jej bliskich. Ona ucieka, niosąc ze sobą fragment zwoju, który po skompletowaniu pozwala przywołać Smoka i poprosić o spełnienie życzenia. Los rzuca ją prosto na Kage Tatsumiego, mrocznego wojownika, który w swoim mieczu Kamigoroshi więzi demona. Musi on nieustannie walczyć o kontrolę nad własnymi emocjami, by Hakaimono nie przejął nad nim władzy. Choć jego zadaniem jest zdobycie zwoju, nie ma pojęcia, że ta naiwna dziewczyna, z którą zaczyna podróżować, ukrywa go tuż pod jego nosem. Jeśli uwielbiacie motyw podróży, to ta seria jest dla was stworzona. Każdy z trzech tomów to właściwie niekończąca się wędrówka, gdzie bohaterowie próbując dotrzeć do celu i walcząc po drodze z masą niebezpieczeństw, bo ciągle coś próbuje ich zabić. Autorka stworzyła świat, który jest tak naładowany japońską mitologią, że na końcu każdej książki znajdziecie słowniczek i bez niego momentami naprawdę ciężko byłoby się odnaleźć. Wwielbiam tę różnorodność, która się tu pojawia — spotkacie choćby jorogumo, czyli kobietę na pajęczym odwłoku, czy kamaitachi — łasice, którym ostrza wyrastają prosto z łap, a także wiele innych yokai i oni. Świat jest naprawdę niesamowicie dopracowany. To, co jednak najlepsze w tej serii, to fenomenalnie poprowadzony wątek found family, o Yumeko przyjmuje do ich małej drużyny każdego, kto tego chce. Z czasem ich grupka rozrasta się o Ronina, szlachcica i świątynną dziewicę. Yumeko, mimo tragicznych przeżyć, zachowuje najczystsze serce pod słońcem. Jest dobra do szpiku kości, choć przez to na początku bywa naiwna i pakuje grupę w kłopoty. Jednak obserwowanie, jak z czasem dojrzewa i zaczyna rozumieć wagę swoich czynów, to czysta przyjemność. Z kolei Tatsumi jest wiecznie poważny, odcięty od uczuć i udający, że nic go nie obchodzi. Ale to tylko maska kogoś, kto nigdy nie zaznał ciepła, a pod nią kryje się ktoś, komu zależy bardziej, niż chciałby przyznać i pokazać. Wątek romantyczny jest tak subtelny, jak tylko może być, i ja jestem jego ogromną fanką. Cudownie było czytać, jak rozwija się na przestrzeni wszystkich części. Co więcej, dostajemy tutaj nie jeden taki wątek, a właściwie dwa! Okame i Daisuke są moimi absolutnymi ulubieńcami i uważam, że to naprawdę świetni drugoplanowi bohaterowie, którzy wnoszą do tej historii mnóstwo życia. Choć drugi tom może momentami wydawać się nieco nużący przez wolniejsze tempo i nagromadzenie walk, to BŁAGAM nie odpuszczajcie. Trzeci tom to jeden z najpiękniejszych finałów, jakie kiedykolwiek czytałam. Przepłakałam go niemal w całości i nadal się wzruszam, jak tylko przypomnę sobie te wydarzenia. Autorka po mistrzowsku zaplotła intrygę, snując sieć przez wszystkie trzy części, by na samym końcu złapać w nią muchę — czyli mnie. Ten ostatni tom to była czysta perfekcja. Słodko-gorzkie zakończenie, trochę bolesne, ale moim zdaniem jedyne właściwa. Przeżyłam przy tym mnóstwo skrajnych uczuć, a przecież o to właśnie chodzi w czytaniu. Może poszczególne części nie zawsze miały u mnie pełną piątkę, ale jako trylogia to jest absolutne 6/5 ⭐
Hardcoverhaven - awatar Hardcoverhaven
ocenił na1021 dni temu
Aurora: Przebudzenie Jay Kristoff
Aurora: Przebudzenie
Jay Kristoff Amie Kaufman
Podeszłam do tego tytułu bez większych oczekiwań, nie wiedząc czego się spodziewać. Było to moje pierwsze spotkanie z science fiction w postaci książki i już na wstępie mogę uznać, że było udane! Jest rok 2380 i kadeci, którzy ukończyli Akademię Aurora otrzymują swoje pierwsze przydziały drużyn. Najlepszego ucznia akademii, Tylera Jonesa, dzieli tylko krok od wyboru drużyny swoich marzeń, ale z powodu skłonności do szalonych aktów heroizmu ląduje z wyrzutkami, których nikt inny nie chciał. Już od niemal początku historia ta do mnie trafiła dzięki humorowi i przyjemnemu stylowi pisania. Bardzo dużo się działo i książka trzymała w napięciu, co sprawiło, że ciężko było oderwać się od czytania oraz ani na chwilę nie traciłam zainteresowania. Nie sądziłam, że aż tak się wciągnę! Momentami fabuła bywała przewidywalna, ale też potrafiła zaskoczyć. Spotkałam się z określeniem, że ten tytuł jest "kosmiczną Szóstką wron" i myślę iż jest ono trafne. Grupa wyrzutków, którzy zostają wysłani na pewną misję.. Brzmi znajomo? ᴀᴜʀᴏʀᴀ ᴘʀᴢᴇʙᴜᴅᴢᴇɴɪᴇ to z pewnością nietypowa, ale oryginalna historia, która zawiera mnóstwo akcji, przygód i humoru. Dostajemy ciekawą wizję świata, który zostaje naprawdę dobrze i nieco zabawnie wytłumaczony, dzięki czemu nie czułam się w nim zagubiona. Kosmos, podróże kosmiczne, różne obce rasy i konflikty między nimi, statki, nowe technologie.. Mimo, że było to dla mnie coś nowego, bez problemu odnalazłam się w tym świecie i bardzo mi się on spodobał. Wracając do humoru - doceniam, że było go tutaj tak sporo. Czuję, że brakowało mi czegoś takiego i wielokrotnie czytając się śmiałam. Jednym z najistotniejszych elementów tej książki są bohaterowie. Wydarzenia poznajemy z perspektyw aż 7 postaci. Początkowo obawiałam się, że wprowadzi to chaos, ale ostatecznie cieszę z takiego sposobu bliższego poznania każdego z nich. Każdy czymś się wyróżniał i mimo, że z początku trochę mi się oni mylili i lekko się gubiłam w tym kto jest kim - polubiłam ich. Najbardziej polubiłam Aurore i Kala. Oboje są tajemniczy, a w szczególności Kal który jest nieco zamknięty w sobie. Liczę, że uda się poznać ich obu bliżej. Uwielbiam wątek found family jaki się tu pojawia. To jak drużyna z czasem stawała się dla siebie bliższa było cudowne i nie mogę się doczekać, aż zobaczę jak radzą sobie dalej. Mamy tu też wątki romantyczne, które są bardziej na drugim planie, ale są fajnym dodatkiem do całej historii. Pewna relacja mi się bardzo podobała i mam nadzieję, że będzie więcej momentów tej dwójki. Nie będę pisać więcej, żeby nie zdradzać o kogo może chodzić🤭 Podsumowując ᴀᴜʀᴏʀᴀ to świetne młodzieżowe sci-fi pełne kosmicznych przygód i walk, dynamicznej akcji oraz humoru. Od początku byłam zaintrygowana i wciągnięta w tę książkę. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona! Cieszę się, że otworzyłam się na nowy gatunek jakim jest właśnie science fiction. Z pewnością będę kontynuować tą trylogię, a także z chęcią sięgnę po inne tytułu z tego gatunku. Jeśli szukacie czegoś na początek waszej przygody z sci-fi lub macie ochotę na coś lekkiego - ᴀᴜʀᴏʀᴀ ᴘʀᴢᴇʙᴜᴅᴢᴇɴɪᴇ może być dla was. Myślę, że jest warta uwagi! Bookstagram: books_witholiwia
books_witholiwia - awatar books_witholiwia
oceniła na72 miesiące temu
Sprawiedliwość królów Richard Swan
Sprawiedliwość królów
Richard Swan
Po książkę sięgnąłem bez większego przekonania, bardziej dla zabicia czasu bez jakiegokolwiek zaangażowania. Trudny, zagmatwany początek mnie w tym utwierdził, aż tu nagle, z rozdziału na rozdział, zacząłem śledzić losy bohaterów z wypiekami. Nie wiem czym to było spowodowane, ale na pewno nie oryginalnością, bo o bohaterach podróżujących po świecie i egzekwujących prawo pisał już kiedyś na przykład Sebastien de Castell. Po jakimś czasie zauważyłem, że to powieść jakich wiele, ale ma tak bardzo widoczne i solidne podstawy świata i bohaterów, że trudno było się oderwać. Wszystko dopięte na ostatni guzik, bez większych niedopowiedzeń, a przedstawienie historii w formie spisanych wspomnień wyszło świetnie. Konrad Vonvalt, wraz z podopieczną, Heleną Sedanką oraz ich pomocnikiem wyruszają do małej wioski, aby zbadać, jak przestrzegane są w niej prawa i czy mieszkańcy, zgodnie z cesarskimi postanowieniami, wyrzekli się pogaństwa. W trakcie podróży towarzyszy im Claver, powiązany z dworem młody człowiek, który nie uznaje odejść od norm, wchodzi w kompetencje Vonvalta i stara się wpłynąć na jego osąd. Po inspekcji wioski i pozbyciu się ciężaru w postaci Clavera bohaterowie wyruszają do Galen's Vale, gdzie dosłownie po chwili wplątują się w sprawę morderstwa arystokratki, a sama sprawa prowadzi ich spisku, który sięga cesarskiego dworu. Od tej chwili bohaterowie bez przerwy będą narażenie na niebezpieczeństwo, a Claver okazuje się być dosyć znaczącą osobą z sięgającymi nieba ambicjami i celami. Gdyby usunąć wszystkie elementy fantastyczne, czyli niesamowite moce Vonvalta i innych sędziów, oraz przenieść miejsce akcji do jakiejś europejskiej miejscowości, książkę śmiało możnaby zaliczyć do kryminału albo thrillera, a i tak byłaby w tym dobra i całkiem nieźle by się broniła. Na uwagę zasługują również bohaterowie. Pomijając fakt, że Helenie Sedance kibicuje się od początku do końca, tak Vonvalt chyba celowo zmusza czytelnika do niechęci wobec siebie. Osobiście przez większość książki chciałem, żeby ktoś utarł mu nosa i wydobył z niego coś 'ludzkiego'. Jego prostackie zachowanie, bezczelność i ignorowanie, albo raczej niedopuszczanie do myśli swoich słabości i nieprzyznawanie się do swoich błędów działało na nerwy. Książkę polecam, świetnie miesza gatunki i w każdym z nich ma sporo do zaoferowania, co równocześnie może być problemem dla czytelników, którzy szukają porządnej, czystej fantastyki.
Shoggothey - awatar Shoggothey
ocenił na71 miesiąc temu
Jaśminowy tron Tasha Suri
Jaśminowy tron
Tasha Suri
Pierwszy raz od dawna po pierwszym tomie sięgam natychmiast po drugi. Po skończeniu Jaśminowego tronu przeczytałam kilka recenzji i widzę, że wiele osób zarzuca tej powieści rozwleczenie. Nie zgadzam się z tym. To po prostu doskonała ekspozycja świata przedstawionego, który – przynajmniej na razie – jest naprawdę spójny. Jaśminowy tron to pierwszy tom serii fantasy Płonące Królestwa autorstwa Tashy Suri. Opowiada o losach dwóch bohaterek: Priji i Malini – świątynnej córki oraz księżniczki zniewolonej przez własnego brata. Słuchałam tej książki w wersji audio (czyta Filip Kosior!) i jedyne, czego momentami mi brakowało, to nieco bardziej szczegółowych opisów. Nie twierdzę, że ich nie było, być może gdzieś „odpłynęłam”, ale czasami, gdy bohaterowie np. wspinali się na Hiranę, nie zawsze potrafiłam sobie wyobrazić, jak dokładnie wygląda to miejsce. Książka świetnie buduje ekspozycję świata. Powoli poznajemy zarówno główne bohaterki, jak i postacie drugoplanowe, odgrywające ważną rolę w wielu wątkach. Stopniowo odkrywamy też sytuację polityczną i gospodarczą. Miejscem akcji pierwszego tomu jest Ahiranya, państwo wasalne Parijatdvipy, wielkiego cesarstwa. W tym tomie dość dobrze poznajemy jego społeczeństwo, relację z mocarstwem oraz zawiłe kwestie polityczne. Dużym plusem jest oparcie części świata na wierzeniach hinduskich – w całej książce czuć duszny, indyjski klimat. Fabularnie również jest bardzo dobrze. Ahiranya próbuje uwolnić się spod jarzma cesarstwa, więc pojawia się motyw buntu, wręcz rebelii. Kraj nęka też tajemnicza choroba – butwienie. Oprócz niezadowolonych Ahiranejczyków są również frakcje sprzeciwiające się samemu cesarzowi Ćandrze i chcące posadzić na tronie jego brata. Mamy też wątek księżniczki trzymanej w niewoli i podtruwanej, by zmusić ją do dobrowolnego spalenia się na stosie, jak przed wiekami uczyniły Matki. A do tego dochodzi bardzo dobrze poprowadzony romans między głównymi bohaterkami – liczę, że w kolejnych tomach jeszcze się skomplikuje. Jaśminowy tron to świetna, rozbudowana powieść fantasy. Mnóstwo polityki, specyficzna, intrygująca magia, doskonale zbudowany świat przedstawiony. Gdy się do niego wejdzie, wcale nie chce się z niego wychodzić.
Agnieszka Nowak - awatar Agnieszka Nowak
ocenił na84 miesiące temu
Cesarstwo potępionych Jay Kristoff
Cesarstwo potępionych
Jay Kristoff
Sięgając po kolejny tom byłam pełna obaw, ze względu na to, że moja opinia o pierwszej części się wahała. Przemogłam się jednak i uznałam, że dam szansę tej serii i to była bardzo dobra decyzja. Wątki zostały rozwinięte w taki sposób w jaki kompletnie się tego nie spodziewałam. Moim ulubionym był zdecydowanie wątek Dior. Koncept tego, że Gabriel w wyniku upadku kompletnie stracił do niej jakiekolwiek dojście i jej dzieje opowiadała Celene totalnie skradł moje serce, głównie z tego względu, że Celene okazała się być bardzo dobrą narratorką. Pisząc jej perspektywę, Kristoff nadal biegłe władał językiem tworząc przejmujące i pełne groteski opisy tego co działo się na dworze Dyvoków. Ponadto, jestem ogromną miłośniczką wszelkich spisków na dworach arystokratycznych, tak jak miało to miejsce w przypadku Dior na dworze Dyvoków. Ta atmosfera krwi, grozy i przemocy była po prostu niesamowita. Przedstawienie wampirów jako bezduszne istoty, które na przestrzeni stuleci utraciły człowieczeństwo, niezmiernie mi zaimponowało, ponieważ nigdy nie patrzyłam na nie w ten sposób. Natomiast ostatnie strony chyba zostaną wyryte w mojej pamięci do końca życia. Niezmiernie zżyłam się z postacią Dior, dlatego z uwagą śledziłam jej finałową walkę z Lilidh Dyvok i dosłownie pękło mi serce jak Gabriel ujął martwe ciało Dior i zapłakał… Ich relacja idealnie pokazuje bezwarunkową miłość ojca do córki, co jeszcze bardziej mnie urzeka zważywszy na to, że znali się ledwie ponad rok. Przyznam, że Kristoff na samej końcówce bardzo mnie straumatyzował, jednak zaopatrzyłam się już w trzeci tom. Czuję, że tam zapuszczę się w jeszcze większe odmęty rozpaczy, ale ta seria jest tego warta.
Lilka - awatar Lilka
oceniła na1017 dni temu
Czarne słońce Rebecca Roanhorse
Czarne słońce
Rebecca Roanhorse
Zbliża się zaćmienie słońca. Oślepiony Serapio musi dostać się do świętego miasta Tovy. Ma pomóc mu w tym Xiala, Teekijka, która swoim śpiewem potrafi uspokoić morze. W tym czasie Kapłanka Słońca niemal traci życie, a w Tovie rozpoczyna się poszukiwanie winnych. „Czarne słońce” to pierwszy tom trylogii i moje pierwsze spotkanie z twórczością Rebecci Roanhorse. To epickie fantasy, czy też – high fantasy, miało iść pod prąd i skupiać się na przedstawieniu prekolumbijskich kultur. Czy to jednak wyszło? Moim zdaniem… no średnio powiedziałabym. Zacznijmy jednak od początku. To powieść, którą da się całkiem przyjemnie i sprawnie czytać. Klarownym jest, co się dzieje i mniej więcej dlaczego. Historia jest raczej prosta i nie ma wysokiego progu wejścia, a postacie są rozróżnialne. Nie poszłabym tak daleko, by nazwać je barwnymi czy wyrazistymi, ale na pewno wiadomo, kto jest kim i kto co robi, a bywa, że nie jest to aż tak oczywiste. Uważam, że generalnie rzecz biorąc: „Czarne słońce” jest porawnie napisaną książką rozrywkową. Jednakże nie pozostaje bez wad i to one sprawiają, że zdecydowanie nie trafi ona do moich ulubionych tytułów. Weźmy pod lupę styl autorki. Być może jest to po prostu kwestia tłumaczenia, jednak miałam osobiście poczucie, że choć sięga do czasów prekolumbijskich, często używa słów mocno współczesnych, które wybijały mnie z klimatu. Co z tego, że od czasu do czasu udawało jej się stworzyć ładne opisy sytuacji, skoro przez TE momenty jednak nie potrafiłam zapomnieć o tym, że czytam? Moim kolejnym problemem jest fakt, że najpierw zobaczyłam poglądy Roanhorse, a dopiero potem: całą opowieść. Narracja regularnie podkreśla kto z kim spał, po co i dlaczego, nawet jeśli nie ma to wpływu na fabułę, a przy okazji dość często zwraca uwagę na traktowanie w świecie przedstawionym kobiet. Widziałam, że w wielu zagranicznych recenzjach odbiorcy chwalili „Czarne słońce”, że w świecie prekolumbijskim nie było podziału na „gender” czy LGBT+”, bo jest to wymysł świata zachodniego i że autorce udało się to oddać… ale ja zupełnie się z tym nie zgadzam. Nie zgadzam się z tym, bo w moim odczuciu to historia wyraźnie do tej tematyki nawiązująca w bardzo współczesny, zachodni sposób. I nie tylko to jest w tej powieści „typowo zachodnie”. Poza tym, że autorka nawiązuje do legend z czasów prekolumbijskich i używa imion zainspirowanych tymi czasami ta powieść jest po prostu europocentryczna. Nie wyczułam w niej klimatu, a jej struktura, poglądy postaci, ich sposób bycia i zachowania krzyczy mi „Europa!”, a nie „prekolumbijska Ameryka”. Być może po prostu się nie znam (bo na tym temacie: po prostu się nie znam) i nie umiem zauważyć tych elementów, które chwalili recenzencji, ale w tym względzie ta powieść po prostu mnie niesatysfakcjonuje. By to było jasne: nie mam nic przeciwko poruszaniu tematyki związanej z płcią i orientacją w fantastyce. Ba, gdybym miała to chyba do tej pory bym zwariowała. Po prostu nie lubię, gdy przed opowieścią „idą poglądy autora”. Jakiekolwiek by nie były. I tak po prawdzie: w innych aspektach też raczej tej satysfakcji mi nie dała. Fabuła jest naprawdę prosta i raczej sztampowa. Jak już pisałam o postaciach, te są rozróżnialne, ale nie ma w nich nic nadzwyczajnego. Raczej są typowymi dla powieści fantasy archetypami. Nie dodałam tu ani szczególnie porywającej przygody, ani szczególnie barwnego świata i… to wszystko to jest dla mnie po prostu nieco za mało. „Czarne słońce” kończy się właściwie urwanym wątkiem, który powinien mnie zmusić, by od razu sięgnąć po kontynuacje. Jednak szczerze mówiąc: nie mam na to większej ochoty. To powieść, w której jest pewien potencjał i widzę w niej podstawy warsztatu. Rozumiem też, jeśli komuś się spodoba, bo z grubsza rzecz biorąc jest poprawna i ma całkiem sprawnie rozpisaną fabułę, bez większych przestrojów i ze sporą dawką akcji. Jednak ja jednak nie do końca tego szukam.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na613 dni temu
Aurora: Koniec Jay Kristoff
Aurora: Koniec
Jay Kristoff Amie Kaufman
No, i to sie nazywa trylogia. Spoilery do pierwszych dwóch części. Sięgnąłem po tę serię będąc przekonanym, że to fantasy. Ale już od pierwszych stron wciągnęło mnie naprawdę mocno, więc z przyjemnością i zapartym tchem doczytałem do końca. I była to przygoda warta każdej poświęconej chwili. Sama fabuła nie jest zaskakująco skomplikowana. Mamy wzglady pokój w galaktyce, który jest zakłócany przez jedną małą wojującą z każdym grupę i nagle pojawia się zagrożenie z nieoczekiwanej strony i potencjalny zbawca. Historia jakich wiele. Ale to, w jaki sposób autorzy prowadzą narrację z wielu punktów, jak trzymają w napięciu czasem przez setki stron, jak potrafią zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie, czyni tę serię bardzo dobrą, jeżeli nie wybitną. Części plot-twistów dało się domyślić na wcześniejszym etapie niż dobrnęli do tego bohaterowie, co nie powodowało, że ich odkrywanie prawdy było mniej interesujące. Podróże w czasie, których nie lubie bo burzą porządek wyszły bardzo dobrze i dodatkowo trzymały w napięciu tak silnie, że nie dało się odłożyć książki. Do tego język. Barwny, prosty, młodzieżowy. Różny, jak różni byli narratorzy. Pełen żartów, gdy tego trzeba, analityczny do bólu, gdy jest to konieczne. Świetnie budujący styl powieści i pokazujący świat z punktu widzenia nastolatków wrzuconych w wir wojny. Bohaterowie są dość archetypowi, ale każdy w pewnym momencie wyłamuje się z narzucanego mu schematu. Zdecydwanie najlepszą postacią jest Scarlet (bijcie, ale nie zmienię zdania). Jej epatyczne wręcz podejście do każdej postaci, gadulstwo i wtręty o byłych chłopakach tak bardzo potrafiły budować nastrój, że czekało się na jej rozdziały. Z drugiej strony Zila, zimna, genialna, prosta, kochana, wspaniała. I bardzo dobrze zbudowana, bardzo mocno wyrastająca z zaprojektowanej dla niej przeszłości. Tyler jest złotym chłopaczkiem, nieskazitelnym dowódcą, który pokazuje, że nawet diament kiedyś może pęknąć. Trójka obcych, czyli wygłupiający się, cierpiący i niesamowicie odważny Fin, zimny, wyrachowany Kal pełen gorącej miłości i zwierzęco gwałtowna Saedi, będąca jednocześnie genialnym dowódcą z sercem oddanym swojemu ludowi wspaniale dopełniają ten świat. No i zostaje Aurora, zagubiona w czasie i świecie, pełna niezrozumiałych mocy, gotowa na wielkie poświęcenie, wybierajaca zawsze miłość. Piękna plejada postaci, które ożywiały ten świat. Do tego cała masa postaci w tle, pilotów, dziennikarzy, gangsterów, dowódców, dobrych, złych a w większości szarych i niejednoznacznych, a jednak kolorowych i wybijających się na tle całej reszty. Brawa. Kończąc, była to wspaniała podróż przez galaktykę. Na prawdę, książka porwała mnie jak żadko która i obudziła radość z czytania. Gorąco polecam.
Karol Wesołowski - awatar Karol Wesołowski
ocenił na83 miesiące temu
Miecz Kaigenu M. L. Wang
Miecz Kaigenu
M. L. Wang
Miecz Kaigenu to powieść fantasy, która ma jednak dużo więcej wspólnego z otaczającym nas światem niż z mistyczną Duną. Trudno mówić o tej powieści bez spojlerów jednak jeśli lubisz kulturę japońską, szukasz dojrzałej przygody oraz ciekawej magii w dość lokalnym świecie, z dużym tłem, to ten tytuł będzie dla Ciebie. Są jednak wątki, które jednym mogą spodobać się bardziej, innym mniej. -> Tutaj od razu zaznaczę, dalej są SPOILERY!!! <- Historię zaczynamy z perspektywy dziecka aby potem spojrzeć na ten sam świat z oczu rodzica. Powieść lokuje nas w małej wiosce wykreowanej na wzór Japońskiej mniejszości rodowej. Mamy tutaj podział na klasy, warstwy społeczne, a także kastową magię określającą pozycję w społeczeństwie. Mamy też zakazany owoc, który przynosi przybysz z zewnątrz. Wpływ tej nowiny oddziaływuje na naszego młodego bohatera niemal wydzierając go z dziecięcej rzeczywistości co ilustruje jak najmłodsi biorą za pewnik to co dorosły może przyjąć jedynie na wiarę. Z drugiej strony mamy rodzica, który dalej jest zakorzeniony w swojej młodości odgrywając jedynie rolę dorosłego. Obowiązki, pozycje i wymagania społeczne kształtują tę część powieści. Pojawiają się też odniesienia do przeszłości, które pokazują nam zupełnie inne oblicze tego samego świata. Tutaj jest cała siła tej książki - opowiada o pozornie nieistotnych rzeczach, a jednocześnie wskazuje problem tak częsty w dzisiejszym świecie - dorośli uwięzieni w wymaganiach codzienności tęsknią do młodości gdzie byli wolni od obowiązków przez co nie zauważają tego co mają obecnie. Młodzi natomiast wierzą w idylliczne prawdy, które są jedynie propagandą mającą na celu ukrycie prawdziwego świata. Punkt kulminacyjny przychodzi dość szybko i brutalnie pozostawiając nas dalej z dość wyciszoną opowieścią. Byłem niezmiernie ciekaw do czego książka dąży równocześnie chcąc dowiedzieć się co stało się później. Druga część to zmiany, które przychodzą w osobie dorosłej. Dziecięce tło znika i zastępuje je pragmatyzm i chęć pokonania własnych słabości. Miecz Kaigenu jest świetną powieścią, która stanowi odbicie dzisiejszego świata. Widać to choćby po mapie, która odwrócona staje się podobna kształtem do naszej ziemi. Ciekawostką jest sama seria Teonita, która choć zawieszona przez pisarkę, miała lokować przyszłe powieści w innej równoległej rzeczywistości. Tym samym mamy powieść fantasy o bardzo wysokim poziomie dojrzałości, ciekawą magię i bardzo rozbudowany świat, który poznajemy z małej górskiej wioski przyozdobionej kulturą japońską.
Piotrek - awatar Piotrek
ocenił na102 dni temu

Cytaty z książki Yumi i Malarz Koszmarów

Więcej
Brandon Sanderson Yumi i Malarz Koszmarów Zobacz więcej
Brandon Sanderson Yumi i Malarz Koszmarów Zobacz więcej
Brandon Sanderson Yumi i Malarz Koszmarów Zobacz więcej
Więcej