Słoneczny mąż

Okładka książki Słoneczny mąż
Brandon Sanderson Wydawnictwo: Mag Seria: Cosmere fantasy, science fiction
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Cosmere
Tytuł oryginału:
The Sunlit Man
Data wydania:
2023-10-25
Data 1. wyd. pol.:
2023-10-25
Data 1. wydania:
2023-10-01
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367793360
Tłumacz:
Anna Studniarek-Więch

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Słoneczny mąż w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Słoneczny mąż



książek na półce przeczytane 697 napisanych opinii 400

Oceny książki Słoneczny mąż

Średnia ocen
7,4 / 10
623 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
623
242

Na półkach:

Pierwsza powieść z Cosmere, która w pełni poszła w techno-magiczny, quasi science fantasy vibe. Miałem naprawdę poczucie, że czytam space opere w tym uniwersum. Choć najmocniejsze skojarzenia wszystko to budziło też z Mad Maxem. Tylko takim bardziej latającym niż jeżdżącym po pustyni. Przedziwne pojazdy, przedziwne społeczności żyjące w tych pojazdach, przedziwne technologie i zabójcze warunki planetarne. A przede wszystkim ciągły wyścig z czasem. Ten ostatni aspekt jeszcze bardziej potęgował skojarzenie z Mad Maxem, zwłaszcza tym nowym, współczesnym. Ta książka ma dokładnie takie tempo jak film Georga Millera z 2015 roku. Nieustający rajd wynikający ze specyficznych warunków planetarnych, bez chwili wytchnienia.

Także, ze względu na wyżej wymienioną specyfikę obserwujemy tu tylko jedną perspektywę, tylko jeden wątek. Ale za to bardzo blisko, bardzo intensywnie. Tożsamość głównego bohatera jest bardzo ciekawym twistem samym w sobie i naprawdę trudno go nie lubić. Mimo, że niemal wszystko z nim związane owiane jest tajemnicą. Na pewno jest to jedna z mniej typowych powieści Autora. Jego kolejny eksperyment. Przykład elastyczności, za którą bardzo go cenię.

Ale nie jest to też w żadnym wypadku jego najlepsza powieść. Jest tu masa problemów fabularnych, choćby z lore tej planety, z umownością tej całej społeczności, która ją zamieszkuje. Sporym mankamentem jest to, że nie będąc obczytanym w całym Cosmere nie ma tu chyba zbytnio czego szukać, a całość może okazać się zupełnie niezrozumiała. Mamy tu dziury fabularne, a także naprawdę pełno naciąganych sytuacji i deus ex machin pojawiających z częstotliwością adekwatną do zawrotnego tempa całości. Jest też ten typowy dla Sandersona mankament, którego zawsze się czepiam, a w tej pozycji jakoś wyjątkowo wzmocniony. Mianowicie natarczywy technobełkot mechaniczno-magiczny. Dostajemy tu od groma podręcznikowego majsterkowania z duszami, ich fragmentami, przeliczaniem ich na jednostki i możliwymi zastosowaniami. Ileż tu dziwnych projektów mechanicznych. Bohater na przestrzeni kolejnych stron rysuje diagramy kolejnych silników, dział energetycznych, dokonuje obliczeń fizyczno-magicznych, modyfikuje statki. Na pomysły wpada co sekundę, a wymyślanie kolejnych rzeczy zajmuje mu minuty. Do tego wszystko co wymyśli od razu uzyskuje tworzone z niczego, przez gromadkę duchów z innego, skądinąd rewelacyjnego opowiadania "Cienie dla Ciszy w lasach Piekła“. Pokazuje im na szybko narysowane plany techniczne przez szybę :D W zasadzie 1/3 książki to analityczna zabawa z wymyślaniem kolejnych mechanik w ramach cosmerowej kosmologii. Dobrze się to czyta ale poczucie naciąganych głupotek nie odstępowało mnie przez to ani na krok. Przez to całość nabierała dla mnie niestety bardzo infantylnego poczucia, w swej zacnej bądź co bądź rozrywkowości science fantasy.

Ale, ale. Mimo wszystko bawiłem się świetnie. Mimo wspomnianych mankamentów czuć w tym wszystkim ogromną miłość Sandersona do tego własnego settingu. Czuć w tym także niezwykle szczerą zabawę. Fun! I jako taka lektura była przez to właśnie arcyprzednią frajdą. Aczkolwiek głównie dla fanów albo dla naprawdę zaawansowanych czytelników Cosmere. Książka niestety gorsza (nieco) od dwóch poprzednich Sekretnych Projektów w tym settingu ale nadal stanowiąca kawał świetnej, bezkompromisowej rozrywki. Na pewno nie można jej też odmówić oryginalności, a do tego przez swoje zawrotne tempo, do przeczytania w zaledwie kilka wieczorków.

Pierwsza powieść z Cosmere, która w pełni poszła w techno-magiczny, quasi science fantasy vibe. Miałem naprawdę poczucie, że czytam space opere w tym uniwersum. Choć najmocniejsze skojarzenia wszystko to budziło też z Mad Maxem. Tylko takim bardziej latającym niż jeżdżącym po pustyni. Przedziwne pojazdy, przedziwne społeczności żyjące w tych pojazdach, przedziwne...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1423 użytkowników ma tytuł Słoneczny mąż na półkach głównych
  • 757
  • 644
  • 22
414 użytkowników ma tytuł Słoneczny mąż na półkach dodatkowych
  • 291
  • 33
  • 25
  • 19
  • 17
  • 15
  • 14

Inne książki autora

Okładka książki Blightfall Janci Patterson, Brandon Sanderson
Ocena 0,0
Blightfall Janci Patterson, Brandon Sanderson
Okładka książki Songs of the Dead Peter Orullian, Brandon Sanderson
Ocena 0,0
Songs of the Dead Peter Orullian, Brandon Sanderson
Okładka książki Zapomniana Brandon Sanderson, Dan Wells
Ocena 6,4
Zapomniana Brandon Sanderson, Dan Wells
Brandon Sanderson
Brandon Sanderson
Brandon Sanderson (ur. 19 grudnia 1975 w Lincoln w stanie Nebraska) – amerykański pisarz fantastyki i powieści przygodowych dla młodzieży, wykładowca twórczego pisania. Dwukrotny laureat nagrody Hugo. W 1994 roku rozpoczął studia na kierunku biochemii na Uniwersytecie Brighama Younga w Provo w stanie Utah. W latach 1995–1997 prowadził w Seulu działalność misyjną Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, którego jest członkiem. Po powrocie wznowił studia na anglistyce i w 2005 roku uzyskał tytuł magistra na kierunku twórczego pisania. Zadebiutował wydaną przez Tor Books w maju 2005 powieścią fantasy Elantris. Od 7 lipca 2006 roku jest żonaty z nauczycielką Emily Bushman, która została jego menedżerką. W październiku 2007 roku urodził im się syn Joel. Po śmierci Roberta Jordana, autora cyklu fantasy Koło Czasu, Brandon Sanderson został wybrany przez żonę zmarłego, Harriet Rigney, aby dokończył ostatni, 12. tom tej serii. Z uwagi na obszerność materiału przygotowanego przez Jordana został on wydany w trzech częściach. W 2013 roku otrzymał dwie nagrody Hugo: w kategorii Best Novella (Nowa dusza cesarza) oraz Best Related Work (za Writing Excuses Season Seven wraz z Danem Wellsem, Mary Robinette Kowal, Howardem Taylerem i Jordanem Sandersonem).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dziedzictwo Jadeitu Fonda Lee
Dziedzictwo Jadeitu
Fonda Lee
"Klan jest moją krwią, a filar jest jego panem." Nie spodziewałam się, że finał Sagi o Zielonych Kościach tak mną szarpnie, i że przez te trzy tomy tak bardzo zżyję się z rodziną Kaulów na tyle, by w napięciu przeżywać ich perypetie. W tej części mamy do czynienia z jeszcze większymi przeskokami czasowymi, które można liczyć w dekadach, jednak to zupełnie nie popsuło odbioru. Autorka lepiej niż w poprzednim tomie rozplanowała zwroty akcji, które przewijają się przez całe 800 stron i są doskonale wplecione pomiędzy momenty oddechu. Niesamowite jest, jak bardzo ta książka sprawiła, że jako czytelnik odrzucałam moralność i bez mrugnięcia okiem akceptowałam wszystkie bezwzględne posunięcia tej mafijnej rodziny, jakbym sama była częścią klanu, lojalną aż do bólu. Elementów fantastycznych nie ma tu za wiele, ale budowa świata stworzona wokół jadeitowych mocy, - tego wewnętrzne, jak klanowa hierarchia i konflikt rodzin i tego zewnętrznego, związanego z międzynarodową rywalizacją - jest tak realistyczna, że zaczynam się zastanawiać, czy Kekon na pewno jest zmyślony. Rozpoczynając Sagę o Zielonych Kościach byłam przekonana, że będzie to raczej villain arc, na który będę patrzeć z fascynacją, ale na zimno. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że na ostatnich rozdziałach będę szlochać jak dziecko, to bym nie uwierzyła. Dlaczego ta seria nie została jeszcze zekranizowana?
Rudzik Jacob - awatar Rudzik Jacob
ocenił na 9 2 miesiące temu
Sprawiedliwość królów Richard Swan
Sprawiedliwość królów
Richard Swan
Po książkę sięgnąłem bez większego przekonania, bardziej dla zabicia czasu bez jakiegokolwiek zaangażowania. Trudny, zagmatwany początek mnie w tym utwierdził, aż tu nagle, z rozdziału na rozdział, zacząłem śledzić losy bohaterów z wypiekami. Nie wiem czym to było spowodowane, ale na pewno nie oryginalnością, bo o bohaterach podróżujących po świecie i egzekwujących prawo pisał już kiedyś na przykład Sebastien de Castell. Po jakimś czasie zauważyłem, że to powieść jakich wiele, ale ma tak bardzo widoczne i solidne podstawy świata i bohaterów, że trudno było się oderwać. Wszystko dopięte na ostatni guzik, bez większych niedopowiedzeń, a przedstawienie historii w formie spisanych wspomnień wyszło świetnie. Konrad Vonvalt, wraz z podopieczną, Heleną Sedanką oraz ich pomocnikiem wyruszają do małej wioski, aby zbadać, jak przestrzegane są w niej prawa i czy mieszkańcy, zgodnie z cesarskimi postanowieniami, wyrzekli się pogaństwa. W trakcie podróży towarzyszy im Claver, powiązany z dworem młody człowiek, który nie uznaje odejść od norm, wchodzi w kompetencje Vonvalta i stara się wpłynąć na jego osąd. Po inspekcji wioski i pozbyciu się ciężaru w postaci Clavera bohaterowie wyruszają do Galen's Vale, gdzie dosłownie po chwili wplątują się w sprawę morderstwa arystokratki, a sama sprawa prowadzi ich spisku, który sięga cesarskiego dworu. Od tej chwili bohaterowie bez przerwy będą narażenie na niebezpieczeństwo, a Claver okazuje się być dosyć znaczącą osobą z sięgającymi nieba ambicjami i celami. Gdyby usunąć wszystkie elementy fantastyczne, czyli niesamowite moce Vonvalta i innych sędziów, oraz przenieść miejsce akcji do jakiejś europejskiej miejscowości, książkę śmiało możnaby zaliczyć do kryminału albo thrillera, a i tak byłaby w tym dobra i całkiem nieźle by się broniła. Na uwagę zasługują również bohaterowie. Pomijając fakt, że Helenie Sedance kibicuje się od początku do końca, tak Vonvalt chyba celowo zmusza czytelnika do niechęci wobec siebie. Osobiście przez większość książki chciałem, żeby ktoś utarł mu nosa i wydobył z niego coś 'ludzkiego'. Jego prostackie zachowanie, bezczelność i ignorowanie, albo raczej niedopuszczanie do myśli swoich słabości i nieprzyznawanie się do swoich błędów działało na nerwy. Książkę polecam, świetnie miesza gatunki i w każdym z nich ma sporo do zaoferowania, co równocześnie może być problemem dla czytelników, którzy szukają porządnej, czystej fantastyki.
Shoggothey - awatar Shoggothey
ocenił na 7 28 dni temu
Czarne miecze Arkady Saulski
Czarne miecze
Arkady Saulski
"Czarne Miecze" Arkadego Saulskiego to pełna emocji podróż do surowego świata inspirowanego Japonią – rzadko spotykanego kierunku w polskiej fantastyce. Historia wciąga od pierwszej strony, a postacie, zwłaszcza Duch Inu, są bogate w przeżycia i wewnętrzne zmagania. Droga Inu śladem sake okazała się fascynująca i nieprzewidywalna. Każdy jego krok odsłaniał nowe oblicza świata, skłaniał do refleksji nad honorem i skutkami dawnych decyzji, a przy tym pełen był napięcia i subtelnej tajemnicy, która trzyma czytelnika w niepewności. Swiat opisany w książce pełen jest intryg, politycznych gier, sekretów i starć. Każdy klan ma swoje cele, każda decyzja może przynieść zaskakujące skutki, a skomplikowane relacje między bohaterami sprawiają, że świat wydaje się żywy i niebezpieczny. Na plus działa też słowniczek na końcu książki, który ułatwia zrozumienie obcych wyrażeń i pokazuje wiedzę autora o kulturze Japonii. Dzięki niemu lektura staje się bardziej przystępna, a jednocześnie czuć, że autor dobrze rozumie i szanuje inspiracje kulturowe. Nie sposób też nie wspomnieć o scenach walki i sposobie posługiwania się bronią. Są dynamiczne, precyzyjne i realistyczne, a ich opis wciąga tak bardzo, że momentami czuć napięcie, oddech przeciwnika i wagę każdego ciosu. Co ważne, Inu nie jest typowym „nieśmiertelnym bohaterem”. Choć doskonale wyszkolony, zachowuje ludzkie uczucia. Można go zranić, odczuwa ból fizyczny i psychiczny, co sprawia, że jego decyzje i działania są bardziej wiarygodne, a historia staje się mocniej angażująca. Książki nie chce się odkładać. Tworzą to mocny klimat, stopniowo odsłaniana intryga i wciągające pojedynki. Pozostawia lekki niedosyt, ale też ciekawość przed kolejną odsłoną, co sprawia, że aż chce się sięgnąć po następny tom trylogii.
iter_per_libros - awatar iter_per_libros
ocenił na 9 2 miesiące temu
Cesarstwo potępionych Jay Kristoff
Cesarstwo potępionych
Jay Kristoff
Sięgając po kolejny tom byłam pełna obaw, ze względu na to, że moja opinia o pierwszej części się wahała. Przemogłam się jednak i uznałam, że dam szansę tej serii i to była bardzo dobra decyzja. Wątki zostały rozwinięte w taki sposób w jaki kompletnie się tego nie spodziewałam. Moim ulubionym był zdecydowanie wątek Dior. Koncept tego, że Gabriel w wyniku upadku kompletnie stracił do niej jakiekolwiek dojście i jej dzieje opowiadała Celene totalnie skradł moje serce, głównie z tego względu, że Celene okazała się być bardzo dobrą narratorką. Pisząc jej perspektywę, Kristoff nadal biegłe władał językiem tworząc przejmujące i pełne groteski opisy tego co działo się na dworze Dyvoków. Ponadto, jestem ogromną miłośniczką wszelkich spisków na dworach arystokratycznych, tak jak miało to miejsce w przypadku Dior na dworze Dyvoków. Ta atmosfera krwi, grozy i przemocy była po prostu niesamowita. Przedstawienie wampirów jako bezduszne istoty, które na przestrzeni stuleci utraciły człowieczeństwo, niezmiernie mi zaimponowało, ponieważ nigdy nie patrzyłam na nie w ten sposób. Natomiast ostatnie strony chyba zostaną wyryte w mojej pamięci do końca życia. Niezmiernie zżyłam się z postacią Dior, dlatego z uwagą śledziłam jej finałową walkę z Lilidh Dyvok i dosłownie pękło mi serce jak Gabriel ujął martwe ciało Dior i zapłakał… Ich relacja idealnie pokazuje bezwarunkową miłość ojca do córki, co jeszcze bardziej mnie urzeka zważywszy na to, że znali się ledwie ponad rok. Przyznam, że Kristoff na samej końcówce bardzo mnie straumatyzował, jednak zaopatrzyłam się już w trzeci tom. Czuję, że tam zapuszczę się w jeszcze większe odmęty rozpaczy, ale ta seria jest tego warta.
Lilka - awatar Lilka
oceniła na 10 14 dni temu
Cień Kitsune Julie Kagawa
Cień Kitsune
Julie Kagawa
Czy są tutaj jacyś fani azjatyckiej fantastyki? 🌸⛩️🗡️ Jeśli tak, to mam dla Was genialną trylogię: Cień Kitsune, Dusza Miecza i Noc Smoka. To jest dokładnie to, czego potrzebujecie, jeśli kochacie klimat dawnej Japonii, magię i bohaterów, za których oddalibyście życie. Wszystko zaczyna się od Yumeko— kitsune wychowanej w odosobnionej świątyni przez mnichów. Jej spokojne życie kończy się brutalnie, gdy demony wybijają wszystkich jej bliskich. Ona ucieka, niosąc ze sobą fragment zwoju, który po skompletowaniu pozwala przywołać Smoka i poprosić o spełnienie życzenia. Los rzuca ją prosto na Kage Tatsumiego, mrocznego wojownika, który w swoim mieczu Kamigoroshi więzi demona. Musi on nieustannie walczyć o kontrolę nad własnymi emocjami, by Hakaimono nie przejął nad nim władzy. Choć jego zadaniem jest zdobycie zwoju, nie ma pojęcia, że ta naiwna dziewczyna, z którą zaczyna podróżować, ukrywa go tuż pod jego nosem. Jeśli uwielbiacie motyw podróży, to ta seria jest dla was stworzona. Każdy z trzech tomów to właściwie niekończąca się wędrówka, gdzie bohaterowie próbując dotrzeć do celu i walcząc po drodze z masą niebezpieczeństw, bo ciągle coś próbuje ich zabić. Autorka stworzyła świat, który jest tak naładowany japońską mitologią, że na końcu każdej książki znajdziecie słowniczek i bez niego momentami naprawdę ciężko byłoby się odnaleźć. Wwielbiam tę różnorodność, która się tu pojawia — spotkacie choćby jorogumo, czyli kobietę na pajęczym odwłoku, czy kamaitachi — łasice, którym ostrza wyrastają prosto z łap, a także wiele innych yokai i oni. Świat jest naprawdę niesamowicie dopracowany. To, co jednak najlepsze w tej serii, to fenomenalnie poprowadzony wątek found family, o Yumeko przyjmuje do ich małej drużyny każdego, kto tego chce. Z czasem ich grupka rozrasta się o Ronina, szlachcica i świątynną dziewicę. Yumeko, mimo tragicznych przeżyć, zachowuje najczystsze serce pod słońcem. Jest dobra do szpiku kości, choć przez to na początku bywa naiwna i pakuje grupę w kłopoty. Jednak obserwowanie, jak z czasem dojrzewa i zaczyna rozumieć wagę swoich czynów, to czysta przyjemność. Z kolei Tatsumi jest wiecznie poważny, odcięty od uczuć i udający, że nic go nie obchodzi. Ale to tylko maska kogoś, kto nigdy nie zaznał ciepła, a pod nią kryje się ktoś, komu zależy bardziej, niż chciałby przyznać i pokazać. Wątek romantyczny jest tak subtelny, jak tylko może być, i ja jestem jego ogromną fanką. Cudownie było czytać, jak rozwija się na przestrzeni wszystkich części. Co więcej, dostajemy tutaj nie jeden taki wątek, a właściwie dwa! Okame i Daisuke są moimi absolutnymi ulubieńcami i uważam, że to naprawdę świetni drugoplanowi bohaterowie, którzy wnoszą do tej historii mnóstwo życia. Choć drugi tom może momentami wydawać się nieco nużący przez wolniejsze tempo i nagromadzenie walk, to BŁAGAM nie odpuszczajcie. Trzeci tom to jeden z najpiękniejszych finałów, jakie kiedykolwiek czytałam. Przepłakałam go niemal w całości i nadal się wzruszam, jak tylko przypomnę sobie te wydarzenia. Autorka po mistrzowsku zaplotła intrygę, snując sieć przez wszystkie trzy części, by na samym końcu złapać w nią muchę — czyli mnie. Ten ostatni tom to była czysta perfekcja. Słodko-gorzkie zakończenie, trochę bolesne, ale moim zdaniem jedyne właściwa. Przeżyłam przy tym mnóstwo skrajnych uczuć, a przecież o to właśnie chodzi w czytaniu. Może poszczególne części nie zawsze miały u mnie pełną piątkę, ale jako trylogia to jest absolutne 6/5 ⭐
Hardcoverhaven - awatar Hardcoverhaven
ocenił na 10 18 dni temu
Krew niewinnych Mitchell Hogan
Krew niewinnych
Mitchell Hogan
Krew niewinnych jest bezpośrednią kontynuacją Tyglu dusz - więc najlepiej jest czytać oba tomy jeden po drugim, lub przynajmniej przypomnieć sobie, co wydarzyło się w poprzedniej książce. Razem z Caldanem, młodym magiem, uciekamy z oblężonego miasta, w towarzystwie bardzo mieszanym - co poniektórzy potrzebują opieki, innym zaś nie można ufać, inni natomiast stanowią oczywiste zagrożenie. Caldan jest jedynym członkiem "drużyny" który może używać mocy, więc obowiązek obrony spoczywa na nim. Nie jest to łatwa sytuacja. Zwłaszcza, jeśli się wiedzie na postronku czarodziejkę z wrogiej armii. Caldan jednak nie jest jedynym bohaterem Krwi niewinnych. Autor lubi oddawać głos wielu postaciom. Tak więc mamy wątek najemników z kompanii Aldana, który próbuje przebić się do cesarza. Oraz wątek Felice, która stara się coś zdziałać w przejętej przez wroga Anasomie - pozna przy tym niezwykle intrygującą postać, jaką jest Bóg-Imperator. A to jedynie główne postacie - punktów widzenia jest sporo. Jak wypada część druga w porównaniu z pierwszą? Różnie. Kew niewinnych ma powolne wejście i pomimo, że mi nie przeszkadzało, było być może zbyt powolne. Grupa Caldana idzie przed siebie, Caldan próbuje pomóc Mirandzie wyjść ze stanu katatonicznego, wroga czarodziejka go kusi. Byłoby to może ciekawsze, gdyby autor nie obracał wszystkiego wokół jednego tematu - jakim jest Miranda i ogólna beznadzieja ich położenia. Ale, ale... akcja powoli wchodzi na szybsze tory, gdy na horozyncie pojawiają się posokowiec i Protektorzy, a później także arcymag Joachim. Pomimo spowolnienia na początku, powieśź jest godną następczynią Tyglu dusz. Poznajemy nowe zasady rzemyślenia, które jest dość ciekawym systemem magicznym i pomimo wielu opisów technicznych, nie nuży ono, jak na przykład "przyciąganie i odpychanie" Sandersona. I aż się dziwnie robi, gdy już siedzimy po uszy w magii zniewalającej, a nagle inni magowie mówią ci, że jest zakazana i nie można się jej uczyć i przekazywać wiedzy o niej postronnym. Caldan jest bohaterem biernym. Nie jest to wada. Jest spętany zależnościami i własną niewiedzą. Także złymi wyborami, jakich cały czas dokonuje. Ale każdy błąd który popełnia, sprawia, że ktoś - niekoniecznie on - za to płaci. Intrygująca postać, może nie tragiczna, ale ciąży nad nim fatum, którym dzieli się z innymi. Pomimo wielorakich talentów i potężnej magicznej studni - nie potrafi obejść zasad magii i uczyć się szybciej. Nie potrafi spojrzeć na swoje czyny przed błędem - dopiero kiedy już go popełni. Ciągnie za soba płomień, który spopiela ziemię, którą kroczy. Lubi też sobie poutyskiwać i ponarzekać. Wiele nowych wątków - i nie mogę się doczekać, jak zostaną wyjaśnione. Wygląda ten tom jak powolne kroczenie ku apokalipsie. Która na pewno się wydarzy. Sęk w tym, jak pokonać ograniczenia którymi bohaterowie są spętani - lekcja dla Caldana. I nie tylko. Cały magiczny świat właśnie bierze głęboki oddech. Czy będzie mógł zaczerpnąć kolejny?
Lorian - awatar Lorian
ocenił na 8 3 miesiące temu
Aurora: Przebudzenie Jay Kristoff
Aurora: Przebudzenie
Jay Kristoff Amie Kaufman
Podeszłam do tego tytułu bez większych oczekiwań, nie wiedząc czego się spodziewać. Było to moje pierwsze spotkanie z science fiction w postaci książki i już na wstępie mogę uznać, że było udane! Jest rok 2380 i kadeci, którzy ukończyli Akademię Aurora otrzymują swoje pierwsze przydziały drużyn. Najlepszego ucznia akademii, Tylera Jonesa, dzieli tylko krok od wyboru drużyny swoich marzeń, ale z powodu skłonności do szalonych aktów heroizmu ląduje z wyrzutkami, których nikt inny nie chciał. Już od niemal początku historia ta do mnie trafiła dzięki humorowi i przyjemnemu stylowi pisania. Bardzo dużo się działo i książka trzymała w napięciu, co sprawiło, że ciężko było oderwać się od czytania oraz ani na chwilę nie traciłam zainteresowania. Nie sądziłam, że aż tak się wciągnę! Momentami fabuła bywała przewidywalna, ale też potrafiła zaskoczyć. Spotkałam się z określeniem, że ten tytuł jest "kosmiczną Szóstką wron" i myślę iż jest ono trafne. Grupa wyrzutków, którzy zostają wysłani na pewną misję.. Brzmi znajomo? ᴀᴜʀᴏʀᴀ ᴘʀᴢᴇʙᴜᴅᴢᴇɴɪᴇ to z pewnością nietypowa, ale oryginalna historia, która zawiera mnóstwo akcji, przygód i humoru. Dostajemy ciekawą wizję świata, który zostaje naprawdę dobrze i nieco zabawnie wytłumaczony, dzięki czemu nie czułam się w nim zagubiona. Kosmos, podróże kosmiczne, różne obce rasy i konflikty między nimi, statki, nowe technologie.. Mimo, że było to dla mnie coś nowego, bez problemu odnalazłam się w tym świecie i bardzo mi się on spodobał. Wracając do humoru - doceniam, że było go tutaj tak sporo. Czuję, że brakowało mi czegoś takiego i wielokrotnie czytając się śmiałam. Jednym z najistotniejszych elementów tej książki są bohaterowie. Wydarzenia poznajemy z perspektyw aż 7 postaci. Początkowo obawiałam się, że wprowadzi to chaos, ale ostatecznie cieszę z takiego sposobu bliższego poznania każdego z nich. Każdy czymś się wyróżniał i mimo, że z początku trochę mi się oni mylili i lekko się gubiłam w tym kto jest kim - polubiłam ich. Najbardziej polubiłam Aurore i Kala. Oboje są tajemniczy, a w szczególności Kal który jest nieco zamknięty w sobie. Liczę, że uda się poznać ich obu bliżej. Uwielbiam wątek found family jaki się tu pojawia. To jak drużyna z czasem stawała się dla siebie bliższa było cudowne i nie mogę się doczekać, aż zobaczę jak radzą sobie dalej. Mamy tu też wątki romantyczne, które są bardziej na drugim planie, ale są fajnym dodatkiem do całej historii. Pewna relacja mi się bardzo podobała i mam nadzieję, że będzie więcej momentów tej dwójki. Nie będę pisać więcej, żeby nie zdradzać o kogo może chodzić🤭 Podsumowując ᴀᴜʀᴏʀᴀ to świetne młodzieżowe sci-fi pełne kosmicznych przygód i walk, dynamicznej akcji oraz humoru. Od początku byłam zaintrygowana i wciągnięta w tę książkę. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona! Cieszę się, że otworzyłam się na nowy gatunek jakim jest właśnie science fiction. Z pewnością będę kontynuować tą trylogię, a także z chęcią sięgnę po inne tytułu z tego gatunku. Jeśli szukacie czegoś na początek waszej przygody z sci-fi lub macie ochotę na coś lekkiego - ᴀᴜʀᴏʀᴀ ᴘʀᴢᴇʙᴜᴅᴢᴇɴɪᴇ może być dla was. Myślę, że jest warta uwagi! Bookstagram: books_witholiwia
books_witholiwia - awatar books_witholiwia
oceniła na 7 2 miesiące temu

Cytaty z książki Słoneczny mąż

Więcej
Brandon Sanderson Słoneczny mąż Zobacz więcej
Brandon Sanderson Słoneczny mąż Zobacz więcej
Brandon Sanderson Słoneczny mąż Zobacz więcej
Więcej