rozwińzwiń

Atlas dzikich roślin Polski

Okładka książki Atlas dzikich roślin Polski autorstwa Mateusz Chmielewski
Okładka książki Atlas dzikich roślin Polski autorstwa Mateusz Chmielewski
Mateusz Chmielewski Wydawnictwo: Mateusz Chmielewski popularnonaukowa
899 str. 14 godz. 59 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
e-book
Tytuł oryginału:
Atlas dzikich roślin Polski
Data wydania:
2023-03-08
Data 1. wyd. pol.:
2023-03-08
Liczba stron:
899
Czas czytania
14 godz. 59 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396497819
Atlas opisuje szczegółowo ponad 600 gatunków roślin, występujących na dziko we florze Polski.
Został podzielony na 3 sekcje - rośliny jadalne, trujące oraz lecznicze. Jest to pozycja skierowana dla wszystkich fascynatów dzikich roślin jadalnych oraz ziołolecznictwa. Zarówno tych, którzy dopiero co zaczynają swoją przygodę, jak i tych zaawansowanych. Z tym e-bookiem, każdy jest w stanie rozpoznać opisywane rośliny. Wystarczy pobrać atlas na telefon i korzystać z jego zasobów w terenie, bez zbędnego balastu w postaci "ciężkiej encyklopedii".

W atlasie znajdziecie:
- Prawie 1400 zdjęć wysokiej jakości, które przedstawiają cechy charakterystyczne omawianych roślin. Zostały one wyselekcjonowane w taki sposób, aby poprawna identyfikacja była banalnie prosta.
- Klucze do oznaczania gatunków. Jeżeli w atlasie opisano np. szczaw zwyczajny, opisano wszystkie gatunki szczawiów oraz umieszczono klucz do ich oznaczania. Do najczęstszych pomyłek dochodzi pomiędzy gatunkami, dlatego autor postanowił podzielić się fachowymi sztuczkami.
- Próbę smaku i węchu. Autor wszystkie rośliny wąchał oraz próbował ich smak. Jest to cenna wskazówka pozwalająca na prawidłowe zidentyfikowanie rośliny.
- Sekcję "z czym można pomylić". Twórca e-booka na bazie swojej wiedzy oraz własnych doświadczeń, wskazuje z jakimi "podobnymi" roślinami może dojść do pomyłki.
- Wskazówki występowania oraz mapy występowania. Do roślin zostały dołączone mapy ich występowania na terenie Polski.
- Kalendarz zbiorów. Do roślin jadalnych zostały dołączone informacje, w jakim terminie można zbierać ich określone części np. kwiaty, liście, owoce czy korzenie. W atlasie znajduje się także zestawienie tabelaryczne (kalendarz),które można sobie wydrukować i powiesić na ścianę.
- Bonusowe zestawienie 480 ciekawych roślin jadalnych oraz trujących, na które zabrakło miejsca w atlasie. Uzupełnia to atlas do prawie 1100 gatunków.
- Sekcję "właściwości medyczne". Chodź w atlasie głównym akcentem jest prawidłowa identyfikacja roślin, to znalazło się również miejsce na krótkie omówienie najistotniejszych właściwości leczniczych.
- Sposób przyrządzania omawianych roślin jadalnych. Nie jest to książka kucharska, ale z całą pewnością można znaleźć wiele cennych wskazówek oraz inspiracji.
- Wykaz substancji szkodliwych lub niebezpiecznych. Zweryfikowano najnowsze badania naukowe w celu oceny stopnia bezpieczeństwa, w spożywaniu roślin jadalnych oraz użytkowaniu roślin leczniczych.
- Kilkadziesiąt ciekawostek dotyczących omawianych roślin.

W stworzeniu atlasu wykorzystano prawie 400 źródeł, w tym większość to twarde pozycje literaturowe oraz najnowsze badania i przeglądy naukowe.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Atlas dzikich roślin Polski w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Atlas dzikich roślin Polski

Średnia ocen
9,6 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Atlas dzikich roślin Polski

avatar
1
1

Na półkach:

Super treściwa i merytoryczna książka która jest obowiązkową skarbnicą wiedzy dla wszystkich młodych zielarzy

Super treściwa i merytoryczna książka która jest obowiązkową skarbnicą wiedzy dla wszystkich młodych zielarzy

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
98
1

Na półkach: ,

Potężna dawka wiedzy w formie zjadliwej pigułki. Forma dokładnie taka jakiej spodziewałbym się po atlasie. Aż chciało by się mieć ładną, drukowaną wersję

Potężna dawka wiedzy w formie zjadliwej pigułki. Forma dokładnie taka jakiej spodziewałbym się po atlasie. Aż chciało by się mieć ładną, drukowaną wersję

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Świetny atlas w bardzo przystępnej formie, widać przyrodniczą pasję Autora. Pełno zdjęć w bardzo dobrej jakości ukazujące najważniejsze cechy danej rośliny. Czekam z niecierpliwością na kolejne aktualizacje, zabieram się za fiszki!
Pozdrawiam serdecznie.

Świetny atlas w bardzo przystępnej formie, widać przyrodniczą pasję Autora. Pełno zdjęć w bardzo dobrej jakości ukazujące najważniejsze cechy danej rośliny. Czekam z niecierpliwością na kolejne aktualizacje, zabieram się za fiszki!
Pozdrawiam serdecznie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

49 użytkowników ma tytuł Atlas dzikich roślin Polski na półkach głównych
  • 30
  • 17
  • 2
4 użytkowników ma tytuł Atlas dzikich roślin Polski na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Metazoa. Od szklanych gąbek i morskich smoków do ukrytej krainy umysłu Peter Godfrey-Smith
Metazoa. Od szklanych gąbek i morskich smoków do ukrytej krainy umysłu
Peter Godfrey-Smith
"Metazoa" to kontynuacja "Innych umysłów" ale spokojnie można ją czytać jako samodzielną książkę bez poczucia zagubienia. Autor jest wykładowcą filozofii i nurkiem bardzo poważnie podchodzącym do swojego hobby. Poważnie podszedł również do udokumentowania informacji, które przedstawia w książce zamieszczając wiele przypisów, często poszerzających omawiany problem. Dużą wagę przykłada też do precyzji stosowanych pojęć. Jednocześnie to drobiazgowe, momentami wręcz pedantyczne, podejście do omawianych aspektów, przeplata lekko napisanymi opowiastkami z nurkowania. W efekcie czytelnik czasem ma wrażenie, że siedzi na wykładzie akademickim, a za chwilę czuje się jakby prowadził luźną pogawędkę podczas obiadu. Autor skupia się na początkach życia i wśród jego prymitywnych form poszukuje przejawów świadomego doświadczania, opisuje początki układu nerwowego, ewolucji zmysłów i mięśni (pozwalających nie tylko odczuwać ale i wpływać na otoczenie),pisze o odczuwaniu bólu. Zaznacza, że od samego początku, od pojedynczej komórki, życie polega na kontaktach z otoczeniem. Następnie przechodzi do bardziej złożonych organizmów: gąbek, ślimaków, krewetek, ośmiornic, ryb. Ptaki i ssaki są tylko wspomniane, książka skupia się organizmach wodnych (co autor tłumaczy faktem, że to w wodzie powstało życie i tam należy szukać początków świadomości, czy też raczej świadomego odczuwania). Autor omawia zarówno organizmy żyjące współcześnie, jak i formy kopalne, a także historyczne podejście do kwestii świadomości zwierząt. Jak sam zaznacza, jego książka miała na celu zwiększenie wrażliwości na te grupy zwierząt, które na ogół są traktowane jak pozbawione czucia maszyny, lub wręcz niezauważane dopóki nie są potrzebne do eksperymentów (jakich nie wykonalibyśmy np. na ssakach) lub nie lądują na talerzu.
wrona - awatar wrona
oceniła na76 miesięcy temu
Świadomość i mózg Stanislas Dehaene
Świadomość i mózg
Stanislas Dehaene
„Natura nie jest okrutna, lecz tylko bezdusznie obojętna. To jedna z najtrudniejszych do zaakceptowania przez ludzi nauk wynikających z obserwacji przyrody.” Rozważania o książce Stanislasa Dehaenea pt. „Świadomość i mózg” chciałbym rozpocząć od wymienionych na wstępie słów Richarda Dawkinsa. Pomimo, iż nie są one ściśle powiązane z problematyką mózgu i umysłu to bez akceptacji tego faktu trudne może być pełne zrozumienie znaczenia świadomości. I chociaż lektura Dehaenea nie traktuje stricte o samoświadomości to jednak redukcja tego kim jesteśmy do złożonych wzorców aktywności elektrycznej oraz połączeń neuronowych w jednym z elementów ciała - mózgu - może sprawić, że poczujemy się nic nie znaczącymi, choć nader rozwiniętymi, trybikami w przyrodzie. Z ludzkiej perspektywy wydawać by się mogło nieco okrutne wytworzenie przez naturę w drodze ewolucji dosyć delikatnej „biologicznej maszyny” z mechanizmem pojmowania własnego istnienia i myślenia. Tymczasem prawdziwie okrutne stanowi podejście odmienne, a mianowicie oderwanie umysłu od ciała i uznanie go za coś nieuchwytnego czy nawet niematerialnego. Antonio Damasio nazwał to „błędem Kartezjusza”: „Oto i błąd Kartezjusza: oddzielenie otchłanią ciała i umysłu, uchwytnego, mierzalnego, działającego na podstawie jakiegoś mechanizmu, nieskończenie podzielnego ciała oraz nieuchwytnego, niemierzalnego, niedotykalnego i niepodzielnego umysłu; sugestia, iż rozumowanie, osąd moralny i cierpienie rodzące się z fizycznego bólu lub uniesienia emocjonalnego mogą istnieć w oddzieleniu od ciała. W szczególności zaś jego błędem było oddzielenie najbardziej wyrafinowanych operacji umysłowych od struktury i funkcjonowania organizmu.” Twierdził on również, że „rożne odmiany błędu Kartezjusza przyczyniają się do przesłonięcia faktu, iż korzenie ludzkiego umysłu sięgają biologicznie złożonego, lecz delikatnego, skończonego i niepowtarzalnego organizmu. Przesłaniają one tragizm wynikający właśnie ze zrozumienia własnej kruchości, skończoności i niepowtarzalności. A gdy ludzie nie są w stanie dostrzec tragedii świadomej egzystencji, czują się w znacznie mniejszym stopniu zobowiązani do czynienia czegoś, by ją zminimalizować, i mogą z mniejszym respektem odnosić się do wartości życia.” Stanislas Dehaene, podobnie jak Damasio, nie rozdziela człowieka na ciało i umysł lecz w odróżnieniu od portugalskiego naukowca wydaje się być zwolennikiem idei znanej w neuronaukach i kognitywistyce pod nazwą „mózgu w naczyniu”. Dodatkowo, uważa, iż poznanie sposobu działania świadomości znajduje się jak najbardziej w możliwościach nauki. Jako, że jest neurobiologiem z wykształceniem matematycznym stara się analizować problematykę umysłu również metodami ilościowymi, a nie tylko jakościowymi. „Świadomość i mózg” to w znaczącej części opowieść o trudnym wyznaczeniu granicy pomiędzy świadomością i nieświadomością, postrzeganiem nadprogowym i podprogowym. Nade wszystko jednak to próba zbudowania kompletnej teorii świadomości. Autor przedstawia w książce hipotezę „globalnej neuronowej przestrzeni roboczej” i skrupulatnie wskazuje silne punkty tej koncepcji. Ponadto przywołuje szereg argumentów eksperymentalnych na jej poparcie. Książka zawiera 7 rozdziałów. Dehaene rozpoczyna od zaliczenia tematyki świadomości do grona nauk empirycznych. Następnie omawiając kwestie nieświadomości i mechanizmów podprogowych ludzkiego mózgu dociera do wyznaczenia konkretnej granicy pomiędzy stanami świadomymi i nieświadomymi. Bazując zaś na eksperymentach analizujących bodźce nerwowe w mózgach u pacjentów z jego uszkodzeniami, jak i zdrowych, autor zmierza do sformułowania teorii świadomości. Końcowe rozdziały są omówieniem konsekwencji, w szczególności dla pacjentów znajdujących się w różnego rodzaju śpiączkach, zrozumienia czym jest świadomość i czy da się ją ratować. Na ostatnich stronach padają również pytania o przyszłość badań nad świadomością, a także poruszane są kwestie świadomości u niemowląt, zwierząt czy sztucznej inteligencji. „Świadomość i mózg” to lektura dosyć trudna i obfitująca w pojęcia medyczne. Aczkolwiek nie mogłyby być inaczej, gdyż sama anatomia mózgu jest nad wyraz skomplikowana, a w połączeniu z badaniem natury powstawania wzorców świadomości wydaje się być jeszcze większym wyzwaniem. Niemniej z książki można wyciągnąć bardzo wiele ciekawych dla każdego treści. „Kod neuronalny, który wynika ze spotkania reguł genetycznych, minionych doświadczeń oraz przypadkowych zdarzeń jest niepowtarzalny w każdej chwili i u każdej osoby. Przeolbrzymia liczna jego stanów tworzy bogaty świat wewnętrznych reprezentacji, powiązany ze środowiskiem, ale nie narzucany przez nie. Subiektywne uczucie cierpienia, piękna, pożądania czy żalu korespondują ze stabilnymi atraktorami neuronalnymi w tym dynamicznym pejzażu. Są one z natury subiektywne, ponieważ dynamika mózgu wtapia bieżące dane wejściowe w arras wspomnień z przeszłości i celów na przyszłość, dodając warstwę osobistego doświadczenia do surowych sygnałów zmysłowych […]” „Ta fantastyczna maszyna biologiczna pracuje w tej chwili w twoim mózgu. Gdy zamykasz tę książkę, by zastanowić się nad sobą, na twoje myśli składają się aktywowane zespoły neuronów.” Polecam. 8/10.
Konrad - awatar Konrad
ocenił na82 lata temu
Śniadanie z cząstkami. Opowieść o nauce, jakiej jeszcze nie było Francesc Miralles
Śniadanie z cząstkami. Opowieść o nauce, jakiej jeszcze nie było
Francesc Miralles Sonia Fernández Vidal
Książka „Śniadanie z cząstkami. Czyli jak ugryźć fizykę kwantową” autorstwa Sonii Fernández-Vidal oraz Francesca Mirallesa podejmuje próbę popularyzacji fizyki współczesnej, częściowo posługując się w tym celu narracją quasi-literacką. Punktem wyjścia są rozmowy prowadzone przy śniadaniu, które mimo że są lekkie w formie, to sięgają po zagadnienia z zakresu mechaniki kwantowej, kosmologii i filozoficznych konsekwencji nauki. Fernández-Vidal jest fizyczką kwantową i popularyzatorką nauki, związana m.in. z CERN-em, natomiast Miralles to dziennikarz i pisarz interesujący się głównie zagadnieniami z dziedziny psychologii oraz duchowości. Książka ukazała się po hiszpańsku w 2013 roku, a polski przekład, opracowany przez Jana Wąsińskiego pod redakcją naukową Marii Brozowskiej, został wydany w 2023 roku przez wydawnictwo Insignis . Struktura publikacji jest luźna i epizodyczna. Zamiast klasycznego wykładu otrzymujemy serię rozmów, metafor i anegdot, które mają stopniowo oswajać czytelnika z trudnymi pojęciami, takimi jak zasada nieoznaczoności Heisenberga, dualizm korpuskularno-falowy czy natura czasu. Autorzy konsekwentnie unikają formalizmu matematycznego, stawiając na obrazowe porównania i narrację opartą na codziennych doświadczeniach. Fizyka nie jest tu prezentowana jako zamknięty zbiór praw, lecz jako proces poznawczy, pełen paradoksów i nieintuicyjnych wniosków. Bardziej uporządkowane i pogłębione omówienia wybranych zagadnień zostały przeniesione do dodatków zamieszczonych na końcu książki. Zabieg ten pozwala utrwalić wiedzę bez przerywania głównej narracji, która konsekwentnie utrzymana jest w luźniejszym, konwersacyjnym tonie. Najmocniejszą stroną książki jest właśnie umiejętność tłumaczenia abstrakcyjnych idei w sposób przystępny i nienarzucający się. Już na początku książki, czytelników onieśmielonych ambitną tematyką, uspokaja cytat Richarda Feynmana „nikt nie rozumie mechaniki kwantowej”. Autorzy przekonują, że brak pełnego zrozumienia fizyki kwantowej nie powinien nas zniechęcać do zapoznania się z tą dziedziną, a do całego zagadnienia warto podejść z ciekawością, ale bez presji. Fernández-Vidal wielokrotnie podkreśla, że fizyka kwantowa zmusza nas do porzucenia potocznych kategorii myślenia. Autorzy pokazują, jak bardzo nasze wykształcone w świecie makroskopowym intuicje, zawodzą w konfrontacji z rzeczywistością subatomową. Rozważania te odnoszone są do konceptów psychologicznych i duchowych, miejscami ocierając się o stylistykę literatury pop-psychologicznej, czy motywacyjnej. Ten ostatni aspekt może być dla części czytelników zaskakujący, a nawet zbyt daleko posunięty, mi jednak przypadł do gustu, autorzy umiejętnie balansują na granicy i nie zapędzają się nadmiernie w tę tematykę. Momentami jednak ta humanistyczna ambicja staje się słabszą stroną książki, szczególnie aspekt w warstwie fabularnej, gdzie pojawia się kilka fragmentów o wyraźnie fantastycznym charakterze. Nie spodziewałam się, że w książce o fizyce kwantowej natknę się na działający wehikuł czasu, ani spotkam wróżki, które w świecie przedstawionym Sonii i Francesca traktowane są jak realne wydarzenia. Fragmenty te pojawiają się w pierwszej połowie książki i podczas lektury, zastanawiałam się, czy nie jestem zdecydowanie powyżej docelowej grupy wiekowej. Narracje te do tego stopnia odstają się od reszty fabuły, że gdy chochliki okazały się jedynie snem, odczułam wyraźną ulgę. Doceniam fikcyjną narrację jako narzędzie pomagające zrozumieć trudne koncepcje, jednak te dwa rozdziały wyróżniają się negatywnie swoim infantylizującym wydźwiękiem. „Śniadanie z cząstkami” może być dobrym punktem startu dla osób, które do tej pory postrzegały fizykę jako dziedzinę hermetyczną i niedostępną. Nie jest to pozycja pogłębiona ani systematyczna, lecz raczej zaproszenie do dalszego zainteresowania się nauką i zadawania pytań. To książka bardziej inspirująca niż wyjaśniająca, ale w moim odczuciu, dla zupełnego laika działa to na jej korzyść. Ostateczny wydźwięk książki jest bardzo optymistyczny i pełen nadziei wobec nauki. W tym kontekście, retrospekcyjnie, nawet wyróżniające się elementy fantastyczne wpisują się w fundamentalnie radosne spojrzenie na rozwój wiedzy i przyszłość ludzkości. Jest to wręcz idealna pozycja dla osób, którym fizyka kojarzy się z poczuciem beznadziei doświadczanym przed kolejnym sprawdzianem lub egzaminem. Autorzy powoli i bez presji pozwalają czytelnikowi oswoić się z tą skomplikowaną tematyką, dzięki czemu w mojej opinii doskonale spełnia swoją popularyzatorską funkcję. Nie jest to może książka zmieniająca życie, ale bardzo przyjemna lektura, która, moim zdaniem, zasługuje na ocenę 8/10. Doceniam klarowność przekazu i próbę połączenia nauki z refleksją humanistyczną.
Joasia Górska - awatar Joasia Górska
oceniła na83 miesiące temu
Pozaziemskie oceany. Poszukiwanie życia w głębinach kosmosu Kevin Peter Hand
Pozaziemskie oceany. Poszukiwanie życia w głębinach kosmosu
Kevin Peter Hand
Być może nie ma w całym wszechświecie drugiej planety takiej, jak Ziemia. Być może wystąpienie wszystkich warunków sprzyjających życiu, jakie znamy na naszej planecie jest tak ekstremalnie rzadkim zjawiskiem, że najbliższa planeta zamieszkała przez rozwiniętą cywilizację znajduje się tryliony lat świetlnych od naszej i jest całkowicie poza naszym zasięgiem. Ale co jeśli życie poza ziemią istnieje, a w dodatku znajduje się całkiem niedaleko, w naszym układzie słoneczny? Taką hipotezę rozważa Kevin Peter Hand, astrobiolog NASA Jet Propulsion Laboratory. Kieruje on projektem, którego celem jest lądowanie statku kosmicznego na powierzchni księżyca Europa. Uczestniczył w ekspedycjach badających lodowce Kilimandżaro, suche doliny Antarktydy i lód morski na biegunie północnym. Hand ukończył Uniwersytet Stanforda i jest pasjonatem zarówno przestrzeni kosmicznych, jak i głębin ziemskich oceanów. Życie, a właściwie teoretyczna możliwość jego wystąpienia na księżycu Europa, to temat książki “Pozaziemskie oceany - poszukiwanie życia w głębinach kosmosu”, która jest tematem niniejszego opracowania. Pozycja ta została wydana w 2022 roku przez wydawnictwo Copernicus Center Press, a za tłumaczenie odpowiada Zuzanna Lamża. Książka ma charakter popularnonaukowy i jest ogólnodostępna w polskich księgarniach. Jak już wspomniano, tytuł “Pozaziemskie oceany” opierająca się na teoretycznych rozważaniach Kevina Handa w połączeniu z jego badaniami. Naukowiec opiera swoje tezy na badaniach zjawisk występujących na Ziemi, na przykład flory kwitnącej setki metrów pod powierzchnią oceanu. Badania jego nie kończą się jednak na naszej planecie. Kevin Hand, jako pracownik instytutu badawczego powiązanego z NASA ma dostęp do wielu danych przesyłanych z satelitów. Dane te umożliwiają analizę Europy, która jest księżycem orbitującym wokół Jowisza. Pierwszy rozdział książki - “Oceaniczne światy na Ziemi i poza nią” opowiada o poszukiwaniu wody na księżycach Jowisza, takich jak Europa, oraz na innych lodowych globach (np. Enceladusie krążącym wokół Saturna),koncentruje się na wykrywaniu podpowierzchniowych oceanów ciekłej wody. W kolejnym rozdziale “Złotowłosa na nowo” Hand napisał “Świat nadający się do zamieszkania musi być jak Ziemia: umieć ustawić się w odpowiednim miejscu i odpowiedniej temperaturze, ani za niskiej, ani za wysokiej - takiej dokładnie w sam raz, jak miseczka idealnej Owsianki z bajki o Złotowłosej”. Słowa te są sensem całego rozdziału, ponieważ autor skupia się w nim na analizie warunków, występujących na ciałach niebieskich. Głównym czynnikiem jest tu temperatura - stąd analogia do owsianki. Przechodząc dalej. “Tęczowy most” w głównej mierze poświęconych jest pewnemu niemieckiemu wynalazcy. Josephowi Ritter von Fraunhoferowi. Spektroskop Fraunhofera umożliwił badanie składu chemicznego i temperatury gwiazd na podstawie analizy ich widma światła, co dało początek nowoczesnej astrofizyce. Wynalazek ten pozwolił również mierzyć prędkość poruszania się obiektów kosmicznych, rewolucjonizując naszą wiedzę o dynamice i ewolucji wszechświata. W rozdziale tym Hand przedstawia metody, za pomocą których naukowcy badają temperatury występujące na ciałach niebieskich oraz ich skład chemiczny. Żeby lepiej zrozumieć następny rozdział “Niańcząc statek kosmiczny” po raz kolejny posłużę się cytatem z książki - “Opiekunowie do dzieci bacznie obserwują swoich podopiecznych i - jeśli mają trochę szczęścia - mogą zorientować się, co ich czeka. Dzieci biegają po całym domu, obijają się o meble, bawią zabawkami i brudzą przy jedzeniu.Niezależnie od tego, jak dobrze przygotowany do swojej roli jest opiekun, maluch zawsze zachowuje się trochę inaczej, niż ten przewidywał. Statki kosmiczne są takie same”. Hand w tym rozdziale przedstawia, jak złożonym procesem jest wysłanie statku w kosmos oraz ile nieprzewidzianych czynników, takich jak zamarznięte moduły maszyny, czy problem z otrzymywaniem sygnału może wpłynąć na niepowodzenie misji. “Jak pokochałem kontrolę bezpieczeństwa na lotniskach” W tym rozdziale autor przedstawia podobieństwo w sposobie działania mechanizmu. Cytując - “W naszej paraleli Europa odgrywa waszą rolę - przechodzi przez bramkę wykrywacza metalu - Jowisz zaś, ze swoim olbrzymim, zmiennym polem magnetycznym, działa jak umieszczone w jej bokach (bramki) zwoje drutu. Magnetometr lecący na pokładzie Galileo (sonda kosmiczna) jest z kolei podobny do czujników wykrywających indukowane pola i wywołujących alarm. Matka natura zorganizowała swój własny system alarmowy, a ocean na Europie go uruchomił.” Kolejne trzy rozdziały omawiają ciała niebieskie w naszym układzie słonecznym, na których występują oceany i na których rozważa się wystąpienie życia pozaziemskiego. “Dama w woalce” to rozdział poświęcony Enceladusowi, “Król Węgla” Tytanowi, a w kolejnym rozdziale “Wszędzie oceany” omówione zostały charakterystyki Ganimedesa, Kallisto, Trytona, Plutona. Rozdziały “Zasiedlanie”, “Początki w pozaziemskim oceanie”, “Tworząc biosferę oceanicznego świata”, “Ośmiornica i młotek”, “Układ okresowy życia”, “W poszukiwaniu śladów życia”, zawierają analizę warunków chemicznych oraz fizycznych występujących na księżycach. Możliwość wystąpienia życia na księżycach takich jak Europa, Enceladus czy Tytan opiera się na obecności płynnej wody lub innych rozpuszczalników pod ich lodowymi skorupami. Enceladus posiada wszystkie kluczowe pierwiastki chemiczne i aktywność hydrotermalną, co czyni go obecnie najbardziej obiecującym kandydatem do odkrycia biosygnatur. Choć Europa dysponuje ogromnym oceanem, najnowsze dane o mniejszej aktywności jej jądra mogą sugerować trudniejsze warunki dla rozwoju organizmów niż wcześniej zakładano. Z kolei Tytan fascynuje naukowców unikalnym cyklem metanowym, który stwarza szansę na istnienie egzotycznych form życia opartych na innej chemii niż ziemska. Ostatni rozdział “Nowa era eksploatacji oceanów” pokazuje, jakimi możliwościami i sprzętem dysponowali naukowcy w latach 1960., a jakimi dzisiaj. Autor przedstawia obiecującą perspektywę na badania omawianych ciał niebieskich w przyszłości. Przełomu oczekuje się od misji Europa Clipper oraz JUICE, które są już w drodze lub w fazie operacyjnej i mają instrumenty zdolne do "wąchania" oparów wody w poszukiwaniu biosygnatur Książka “Pozaziemskie oceany - poszukiwanie życia w głębinach kosmosu” jest bardzo ciekawą i ważną pozycją w kontekście upowszechniania wiedzy wśród laików nie znających się na astronautyce. Jest ona napisana prostym językiem zrozumiałym dla czytelnika, posiadającego podstawową wiedzę na temat naszej planety, układu słonecznego oraz praw fizyki i chemii, które w nich panują. W zrozumiały sposób przedstawia ona bardzo ciekawe pole badań, jakim jest szukanie życia poza ziemią. Dodatkowo, autora zdecydowanie można uznać za osobę kompetentną. Oprócz stanowisk, które obejmował, w książce“Pozaziemskie oceany - poszukiwanie życia w głębinach kosmosu” podał rozległą bibliografię, zajmującą kilka stron. Są w niej zawarte pozycje głównie naukowe. Między innymi książki Carla Sagana. Osobiście gorąco polecam.
Igor Małyszko - awatar Igor Małyszko
ocenił na83 miesiące temu
Przetrwają najżyczliwsi. Jak ewolucja wyjaśnia istotę człowieczeństwa? Brian Hare
Przetrwają najżyczliwsi. Jak ewolucja wyjaśnia istotę człowieczeństwa?
Brian Hare Vanessa Woods
W dobie narastających geopolitycznych napięć i konfliktów zbrojnych, gdzie coraz większa władza koncentruje się w rękach populistów dążących do jak największej społecznej polaryzacji, człowiek drugiemu człowiekowi ponownie staje się bardziej wilkiem niż bliźnim. Większość polityków swoimi decyzjami preferuje bardziej lub mniej ekstremalne odmiany darwinizmu społecznego nastawionego między innymi na rywalizację między ludźmi i rosnące nierówności. Legitymują oni swoje działania powołując się na rzekomo udowodnione naukowo twierdzenie, jakoby przetrwanie w naturze miały zagwarantowane tylko najsilniejsze, najagresywniejsze i najbardziej bezwzględne osobniki danego gatunku. Należy zaznaczyć, że Karol Darwin od którego nazwiska utworzony został powyższy eponim nie był zwolennikiem poglądu według którego społeczeństwa ludzkie również zmieniają się w czasie poprzez dobór naturalny. Przypisywany mu zwrot „przetrwanie najsilniejszych” został sformułowany przez angielskiego filozofa i socjologa Herberta Spencera. O tym, że takie postrzeganie ludzkiej natury jest błędne, a z pewnością niepełne traktuje niniejsza książka, którą napisali Brian Hare, ze swoją żoną Vanessą Woods. Hare pełni funkcję profesora antropologii ewolucyjnej, psychologii i neuronauki na Uniwersytecie Duke’a, natomiast jego małżonka także jest uzdolnioną badaczką, specjalizującą się w antropologii ewolucyjnej. Głównym tematem recenzowanej pozycji jest tak zwana hipoteza samoudomowienia, z którą związany jest proces większego nastawienia na zawieranie przyjaźni i współpracy pomiędzy różnymi, często niespokrewnionymi ze sobą ludźmi. Hare i Woods postulują, że nasz gatunek osiągnął globalny sukces nie dzięki agresji, sile czy wybitnej inteligencji, ale takim cechom jak tolerancja, życzliwość, zaufanie i przyjazne nastawienie, które umożliwiły pokojowe funkcjonowanie pomiędzy sąsiadującymi ze sobą grupami, dzięki czemu mogły się one rozrastać i zwiększać gęstość zaludnienia. Rosnące i bardziej zróżnicowane grupy doprowadziły do powstawania coraz większej liczby innowacji technologicznych i kulturowych, dzięki czemu w pewnym okresie naszego rozwoju osiągnęliśmy znaczącą przewagę nad innymi gatunkami lub podgatunkami ludzi nie posiadającymi naszych predyspozycji do międzygrupowej współpracy. Należy przy tym pamiętać, że Woods i Hare podkreślają, że jest to na razie hipoteza. Takie jest już piękno nauki, że nic nie jest w niej stuprocentowo pewne. Każde wyjaśnienie i każdy model tłumaczący zasady działania danego procesu lub zjawiska muszą przejść bardzo restrykcyjne testy polegające na nieustannym konfrontowaniu ich z wynikami obserwacji i eksperymentów, a także innymi odkryciami, które mogą znacząco zrewidować stan naszej wiedzy na dany temat. Dopiero po wielu takich testach dana hipoteza może w końcu otrzymać zaszczytne miano teorii naukowej, której już mało co ruszy (dla tych co tego nie wiedzą termin “teoria” w nauce różni się od potocznego rozumienia tego pojęcia i oznacza spójne oraz dobrze uzasadnione wyjaśnienie jakiegoś zjawiska funkcjonującego w świecie, które zostało powszechnie uznane między innymi dzięki wielokrotnie potwierdzonym obserwacjom, a także dużej liczbie przeprowadzonych eksperymentów). Na poparcie swojej hipotezy autorzy książki przytaczają bardzo dużo niezwykle ciekawych przykładów. Dowiemy się na przykład o pewnym rosyjskim genetyku, któremu udało się na Syberii wyhodować odmianę lisów o bardzo przyjacielskim nastawieniu do ludzi. Poznamy też dużo lepiej zachowanie naszych najbliższych zwierzęcych krewnych czyli szympansów zwyczajnych i szympansów karłowatych znanych też jako bonobo. Na szczególną uwagę zasługują właśnie bonobo, które charakteryzują się tym, że słynne hasło “make love not war” konsekwentnie wprowadzają w czyn i udaje im się to lepiej niż nam Homo Sapiens. Selekcja promująca przyjazne nastawienie kosztem agresji prowadzi także do zmian fenotypowych zwierząt i ludzi. W książce otrzymujemy poparte wieloma badaniami opisy jak udomowienie wpłynęło na wygląd oswojonych gatunków, ale także człowieka, między innymi dzięki analizie zachowanych szczątków naszych przodków i tych blisko z nami spokrewnionych, które pochodzą sprzed kilkudziesięciu tysięcy lat. Badania porównawcze przeprowadzone między innymi na wyglądzie czaszek różnych homininów wzmacniają wiarygodność hipotezy samoudomowienia. Nastawienie na współpracę i pomoc u ludzi ujawnia się także we wczesnym okresie życia, kiedy nasze niemowlęta i małe dzieci są skazane na zależność od swojej rodziny i w porównaniu do zwierząt cechują się wyjątkowo małą samodzielnością przez pierwsze lata istnienia. Bardzo ciekawe są opisy eksperymentów badających umiejętność odczytywania kooperacyjnych intencji komunikacyjnych u ludzkich niemowląt, ale też wśród zwierząt udomowionych i tych u których ten proces nie zaszedł. Mamy także przykłady opisujące regres technologiczny występujący u tych społeczności, które z jakiegoś powodu odłączyły się i straciły kontakt z większymi sieciami społecznymi. Hipotezę samoudomowienia wspiera także analiza budowy naszego mózgu, zwłaszcza zwiększenie roli układu serotoninergicznego, w porównaniu do naszych przodków. Jedną z ról tego neuroprzekaźnika jest wzmocnienie działania oksytocyny, która potocznie określana jest mianem “hormonu miłości” i wytwarza się między innymi dzięki kontaktowi wzrokowemu między rodzicami i dziećmi. Taki kontakt jest możliwy dzięki naszym oczom, które posiadają białe twardówki co ułatwia komunikację, w przeciwieństwie do pozostałych naczelnych, u których gałki oczne są przyciemnione. Hipoteza samoudomowienia potrafi także wytłumaczyć problem potencjału naszego gatunku do okrucieństwa. Dotyczy to przede wszystkim grupy obcych nam jednostek, które postrzegamy jako zagrożenie dla naszej własnej społeczności. Nasz umysł jest wtedy w stanie dokonać tak zwanej uniwersalnej dehumanizacji, przez co obcych zewnątrzgrupowych, których uważamy za niebezpiecznych dla nas, nie postrzegamy jako istot ludzkich, ale problem, którego należy się pozbyć. Dehumanizacja pewnych grup prowadzi do błędnego koła, ponieważ prześladowane społeczeństwa również zaczynają uprzedmiatawiać swych oprawców. Omawiany tytuł przedstawia wyniki eksperymentów, w których wykazano, że oksytocyna, czyli hormon odpowiedzialny za przyjazne nastawienie do innych ludzi i poczucie więzi między rodzicami a potomstwem, w przypadku zupełnie obcej grupy potrafi wzmacniać odczucie antypatii wobec nich. Ostatnie rozdziały książki są poświęcone omówieniu wyników badań, dzięki któremu bylibyśmy w stanie przezwyciężać uprzedzenia i wrogość, które wynikają z uniwersalnej dehumanizacji. Jak się okazuje, w przypadku osób uprzedzonych edukacja w zakresie tolerancji często przynosi skutek przeciwny do zamierzonego. Za to efektywną metodą okazuje się nacisk na kontakt i współpracę między skonfliktowanymi grupami, a także życie w demokratycznych i egalitarnych społeczeństwach. Omawiane jest także zagadnienie, wskazujące na pewną korelację, dotyczącą większego prawdopodobieństwa do dehumanizowania ludzi, u osób, które źle traktują zwierzęta. Lekturę tego tytułu skończyłem na początku 2026 roku i jestem zdania, że dzieło Briana Hare’a i Vanessy Woods to najbardziej inspirująca książka, jaką przeczytałem w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Biorąc pod uwagę fakt, że inicjowane są kolejne konflikty zbrojne, prawdopodobnie przez resztę bieżącego roku nie przeczytam już niczego, co dodałoby mi więcej otuchy. Z całego serca polecam tę niezwykle piękną, mądrą i inspirującą książkę popularnonaukową, która traktuje zarówno o tych lepszych, jak i gorszych aspektach natury naszego gatunku. Doskonale zdaję sobie sprawę, że koncepcja samoudomowienia jest na razie hipotezą i przedstawionych w niej argumentów nie należy traktować jako prawdy objawionej. Konieczne będzie jeszcze przeprowadzenie wielu interdyscyplinarnych badań, żeby wzmocnić jej prawdopodobieństwo. W niczym to jednak nie umniejsza wartości tego dzieła, ponieważ należy pamiętać, że Homo Sapiens nie determinuje jedynie to, jacy jesteśmy, ale przede wszystkim nasze ideały i marzenia dotyczące tego, jacy możemy być.
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na101 miesiąc temu
Spisek. Czyli kto nam wszczepia czipy i inne popie***one teorie Tom Phillips
Spisek. Czyli kto nam wszczepia czipy i inne popie***one teorie
Tom Phillips Jonn Elledge
Po raczej słabych „Antyfaktach” (przegadanych i niezbyt konkretnych) miałam niedosyt wiedzy o teoriach spiskowych, i z przyjemnością stwierdzam, że „Spisek” to strzał w dziesiątkę. A miałam pewne obawy, bo wcześniej czytałam inną książkę Toma Philipsa, „Prawda. Krótka historia wciskania kitu” i to był tylko zbiór luźno powiązanych anegdot bez próby zdefiniowania czy głębszego zanalizowania problemu. Właśnie tych problemów jest pozbawiony „Spisek”, przez co tworzy naprawdę przyzwoite studium z mocnym rysem historycznym i niewymuszonym humorem. Dużym plusem jest zdefiniowanie „teorii spiskowej” – to może być definicja kontrowersyjna, bo oparta na dosłownym znaczeniu obu członów tego zestawienia. Teoria spiskowa musi zatem zawierać element spisku – nie jest nią samo twierdzenie, że kosmici wylądowali w czyimś ogródku albo że brokuły powodują raka, musi pojawić się grupa ludzi chcąca celowo ukryć fakty lub spreparować nowe. Koniecznym skutkiem jest uznanie za teorie spiskowe wielu twierdzeń bardzo rozsądnych i prawdopodobnych – na przykład że kręgi zbożowe powstają na skutek świadomego działania ludzi, którzy chcą zasymulować wydarzenia nadprzyrodzone. Takie rozumienie teorii spiskowej może być kontrintuicyjne, bo instynktownie rozumiemy pod nią tylko rzeczy nieprawdziwe i absurdalne, ale pozwala uniknąć błędnego koła w stylu „teorią spiskową jest to, co absurdalne, a to jest absurdalne, bo to teoria spiskowa”. Dzięki temu możemy zachować chłodny umysł badając domniemane spiski i przyznać, że niektóre z nich były prawdziwe (np. celowe nieleczenie grupy zarażonych syfilisem Afroamerykanów w celu sprawdzenia, jak ta choroba się rozwija),skupiając się na dowodach i prawdopodobieństwie, a nie emocjach. Bardzo podobało mi się, że większość opisanych teorii jest opatrzona w rys historyczny – brakowało mi tego w „Antyfaktach”. Poznajemy zatem korzenie płaskiej ziemi (ku mojemu zdziwieniu, zaledwie dziewiętnastowieczne),iluminatów (i to jak byli mieszani z masonerią, Żydami, rewolucją francuską, komunizmem i ogólnie wszystkim, co się danemu tropicielowi nie podobało) czy antyszczepionkowców. Pokazuje, jak często uzasadnione obawy i brak ufności (choćby pierwsze podejmowane środki antyepidemiczne były nieraz wprost nieludzkie) przeradzają się w najdziksze fantazje o depopulacji i świtowym spisku. O większości opisanych teorii już kiedyś słyszałam – ale o tym, że Finlandia nie istnieje albo o czasie widmowym (czyli że cały okres od szóstego do dziewiątego wieku został wymyślony przez cesarza Ottona III do spółki z papieżem) jeszcze nigdy, i to było naprawdę zabawne.
Silmarien - awatar Silmarien
ocenił na88 miesięcy temu
Jak zrobić szarlotkę od podstaw. W poszukiwaniu przepisu na nasz Wszechświat – od powstania atomów do Wielkiego Wybuchu Harry Cliff
Jak zrobić szarlotkę od podstaw. W poszukiwaniu przepisu na nasz Wszechświat – od powstania atomów do Wielkiego Wybuchu
Harry Cliff
Portal Promocji Kultury - Proanima.pl: Co ma wspólnego ciasto z jabłkami na kruchym spodzie z gwiazdami na niebie? Okazuje się, że całkiem sporo. Henry Cliff, fizyk cząstek elementarnych na Uniwersytecie Cambridge oraz badacz Wielkiego Zderzacza Hadronów w ośrodku CERN zadaje jedno z fundamentalnych pytań dotyczących ludzkiego istnienia w oparciu o poszukiwanie podstawowego przepisu na szarlotkę. Jakby się głębiej zastanowić, jabłko to dość istotny symbol w kulturze. Może być symbolem grzechu, a jednocześnie dążenia do wiedzy oraz poznania, jak w wierzeniach judeochrześcijańskich. To także symbol młodości, siły witalnej według mitologii greckiej, a także nordyckiej, ale także śmierci, jak w wierzeniach słowiańskich. To także symbol pewnej estymy, władzy królewskiej, gdyż jednym z insygniów królewskich było właśnie jabłko. I to właśnie jabłko w połączeniu z pachnącym ciastem kruchym daje esencję życia. Nieważne czy jest to typowo amerykańskie apple pie czy domowa szarlotka jak u babci – jej przygotowanie to złożony alchemiczny proces godny przyjrzeniu się naukowemu „szkiełku i oku”. Tym cytatem, który staje się motywem przewodnim książki rozpoczyna się niesamowita wielowymiarowa podróż Cliffa. Wraz z naukowcem podróżujemy po różnych zakątkach Ziemi, które są ostoją współczesnych badań z zakresu fizyki i chemii. Odwiedza Wielki Zderzacz Hadronów znajdujący się pod stopami Francuzów i Szwajcarów, a także podziemne laboratorium we Włoszech oraz centra badań w Stanach Zjednoczonych. To także podróż przez historię nauki – od Humpry’ego Davy lubiącego wdychać gaz rozweselający, poprzez Lavoisiera i Mendelejewa, po Rutherforda, Einsteina i Marię Skłodowską-Curie oraz jej córkę Irene. To zaskakujące, że od dyskursu koncepcji przemieniania ołowiu w złoto przeszliśmy płynnie przez 250 lat do fizyki kwantowej, badania tak małych cząstek jak części składowe atomu oraz zjawisk dziejących się we wnętrzach gwiazd. Henry Cliff rozkłada szarlotkę na części pierwsze, dokonując eksperymentów w laboratorium, analizując pierwiastki, które się na nią składają oraz przywołując procesy ich powstania. Dokonuje tego z zacięciem popularnonaukowym, z humorem podchodząc do tematu. Przywołuje niezwykłe ciekawostki z życia dawnych „filozofów przyrody”, nawiązuje do popkultury i science-fiction, znanych za granicą programów popularnonaukowych (Carl Sagan oprócz bycia uznanym astronomem, jest także prowadzącym serialu telewizyjnego Cosmos w latach 80. XX w., a powyższy cytat pochodzi z tego show),a także własnych przeżyć i doświadczeń. W poszukiwaniu podstawowych składników na szarlotkę, Cliff dokonuje istotnych rozważań odnośnie istnienia, a wszystko to opiera na nauce. Ciąg dalszy: https://proanima.pl/jak-zrobic-szarlotke-od-podstaw-recenzja-ksiazki-nie-kucharskiej/
Portal_Proanima_pl - awatar Portal_Proanima_pl
ocenił na92 lata temu
Kwanty zrobiły mi dzień, czyli prosty przewodnik po naturze wszechświata Jérémie Harris
Kwanty zrobiły mi dzień, czyli prosty przewodnik po naturze wszechświata
Jérémie Harris
Kwanty zrobiły mi połowę dnia. Podążając za kulinarną metaforyką Andrzeja Dragana, który oddając czytelnikowi swoje teksty życzy "smacznego", powiem Państwu: pierwsza połowa uczty była wykwintna. Smaki układały się w nieoczywiste akordy, ciekawość rosła z każdym kolejnym kęsem, Szef Kuchni co rusz zaskakiwał połączeniami najmniej spodziewanych składników, a mój apetyt wyłącznie się wzmagał. Tym dotkliwsza okazała się nagła zmiana w okolicach połowy - jakby kuchnia zaczęła sięgać wyłącznie po sprawdzone już receptury, jakby jej Szef miał już dość gości, lecz nie bardzo wiedział, jak ich wyprosić. Wracały znane smaki, przeżute na wszystkie strony. Zamiast kolejnych odkryć pojawiało się déjà vu; zamiast intensywności - posmak tektury i znużenie. Zawód jest wyraźny, choć nie zaskakujący. Literatura poświęcona fizyce kwantowej od lat krąży po tej samej orbicie: albo skrajnie upraszcza, przekłamując sens, albo zamyka go w tak szczelnej kapsule pojęć, że dostęp do niego staje się (dla mnie) niemal niemożliwy. Między tymi biegunami wciąż brakuje przestrzeni, w której złożoność mogłaby wybrzmieć bez trywializacji i bez fetyszyzowania trudności. Nie obarczam jednak autora winą - co być może widać po mojej, nie do końca przystającej do treści tej opinii, ocenie książki na poziomie 7/10. Mam świadomość specyfiki tej materii i oporu, jaki stawia każdej próbie opowiedzenia jej językiem prozy. Fizyka kwantowa jest wymagającym rozmówcą: niechętna skrótom, nieufna wobec metafor, a jednocześnie domagająca się ich nieustannie. Może ten rodzaj niedosytu wpisany jest w samą próbę opowiedzenia fizyki?
Marla - awatar Marla
oceniła na73 miesiące temu
Sztuczna inteligencja 2041. 10 wizji przyszłości Chen Qiufan
Sztuczna inteligencja 2041. 10 wizji przyszłości
Chen Qiufan Kai-Fu Lee
Z przyjemnością sięgnęłam po kolejną pozycję Kai-Fu Lee, tym razem we współpracy z innym pisarzem. Chen Qiufan stworzył 10 opowiadań sci-fi z dynamicznym rozwojem technologii w tle. Lee skupił się na analizie opowiadań z punktu widzenia obecnej technologii, przyszłych prognoz, a także możliwego wpływu na ludzi, ich relacje, a także dotknął ważnego tematu sensu życia w obliczu ogromnej transformacji, której doświadczamy. Format i tematyka bardzo przypadły mi do gustu. Książka jest dobrze wydana, technologia opisana czytelnie (myślę, że nawet dla laika),tłumaczenie jest bardzo dobre, choć przy użyciu terminów technologicznych życzyłabym sobie by w nawiasie zawsze był odpowiednik angielski, gdyż polskie sformułowania często utrudniają odniesienie się do pełnego obrazu czy też pogłębianie informacji. W kilku miejscach zwroty takie zostały użyte i moim zdaniem to bardzo wygodny zabieg edukacyjny. Książkę czytałam na raty, dozowałam sobie opowieści, w między czasie poszerzając wiedzę technologiczną. Z pewnością wrócę do niej ponownie, przede wszystkim do części analitycznej Lee. Opowiadania sci-fi to nie jest kunszt tego gatunku i momentami miałam wrażenie, że są lakonicznie, jednak nie odbierają wartości całości dzieła, a też są dobrym wprowadzeniem do pogłębionej analizy. Bardzo ciekawy zabieg i z przyjemnością sięgnę w przyszłości po książki w takim formacie.
Marique - awatar Marique
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Atlas dzikich roślin Polski

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Atlas dzikich roślin Polski


Ciekawostki historyczne