Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym

Okładka książki Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym autora Cleo Ćwiek, Agata Trzebuchowska, 9788326841347
Okładka książki Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym
Agata TrzebuchowskaCleo Ćwiek Wydawnictwo: Agora biografia, autobiografia, pamiętnik
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2023-02-08
Data 1. wyd. pol.:
2023-02-08
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326841347
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym

Średnia ocen
6,9 / 10
107 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym

avatar
108
70

Na półkach:

Niesamowity wywiad Agaty Trzebuchowskiej z Cleo Ćwiek - w którym Cleo opowiedziała o swoich doświadczeniach pobutu w polskim szpitalu psychiatrycznym, o swojej psychoterapii, o doświadczeniach z chorobą afeltywną dwubiegunową oraz o doświadczeniach w związku z byciem w spektrum autyzmu, kulisach świata modelingu i wielu, wielu innych zagadnieniach.
To dla mnie niesamowite, z jaką świadomością ta dwudziestokilku letnia kobieta opowiada o swoim życiu. I ile doświadczeń już zdobyła.
Uwielbiam poznawać ludzkie historie. Zawsze coś z tego wyciągam dla siebie i czegoś się uczę. Tutaj było tak samo.

Niesamowity wywiad Agaty Trzebuchowskiej z Cleo Ćwiek - w którym Cleo opowiedziała o swoich doświadczeniach pobutu w polskim szpitalu psychiatrycznym, o swojej psychoterapii, o doświadczeniach z chorobą afeltywną dwubiegunową oraz o doświadczeniach w związku z byciem w spektrum autyzmu, kulisach świata modelingu i wielu, wielu innych zagadnieniach.
To dla mnie niesamowite,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1601
608

Na półkach: , , , , , ,

Dwubiegunowa autystka.

Dwubiegunowa autystka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2445
271

Na półkach:

Książkę „Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym. Cleo Ćwiek w rozmowie z Agatą Trzebuchowską” przeczytałam już ponad rok temu, od razu gdy pojawiła się na rynku wydawniczym, ale miałam jakieś wewnętrzne przekonanie, że żadne słowa, nawet peany pochwalne i polecanie książki wszem i wobec, nie będą adekwatne, by wyrazić odczucia i myśli, które pojawiły się zaraz po przeczytaniu, więc na tamten czas nie byłam wewnętrznie gotowa na tę recenzję. Książka musiała we mnie trochę „popracować”. Sięgam po nią ponownie, gdy zdarzyła się w naszym mieście sytuacja trudna i bolesna: znana częstochowska pedagog, wieloletnia dyrektorka liceum, do którego uczęszczałam „sto lat temu”, popełnia samobójstwo. Nie miejsce tutaj i czas, by oceniać całą sytuację, grzebać w czyimś życiu i dociekać, zwłaszcza gdy nie jest się w środku wydarzeń, ale historia Cleo zarezonowała w moim sercu i umyśle, łącząc się pośrednio z tym wydarzeniem, bo chociaż to dwie zupełnie inne narracje oraz postaci, to opowieść o niedopasowaniu, o osobności i o tym, jak czasami niezrozumienie, niepopularne wybory, podążanie wbrew ogólnie przyjętym trendom, mogą przynieść ogromny koszt psychiczny, zawód, ból, ostracyzm społeczny i hejt, jest ponadczasowa.
Wracając do lektury - osobista historia Cleo Ćwiek, znanej modelki, podcasterki, założycielki fundacji Można Zwariować oraz aplikacji do medytacji MEditate App, ma formę luźnej rozmowy z Agatą Trzebuchowską. Przepytywana opowiada o swoim dorastaniu, zmaganiach z chorobą afektywną dwubiegunową, życiowym niedopasowaniu do rówieśników oraz ogólnym zagubieniu. Wspomniana Agata Trzebuchowska, aktorka znana z roli w filmie Pawła Pawlikowskiego „Ida”, gdzie wcieliła się w rolę Idy Lebenstein, zaskoczyła tutaj na plus wejściem w rolę dziennikarki. Dzisiaj wciąż jest blisko filmowego świata, ale już jako reżyserka i scenarzystka.
Gdy trzynastolatka pisze o sobie: „Chyba najbardziej przytłaczała mnie myśl o tym, jaką nieistotną rolę we wszechświecie odgrywam jako jednostka […] niczego istotnego nie zrobiłam i nim zdołam, moje życie się skończy”, musi pojawić się pytanie o przyczyny, bunt w tak młodym wieku i mimowolne spojrzenie w kierunku dorosłych: gdzie są, czy wszystko widzą? Chociaż akurat Cleo miała w rodzinie duże wsparcie, jej rodzice zrobili wszystko, co na tamten czas mogli i potrafili, a przecież w tysiącach rodzin takiego zrozumienia, wsparcia, zauważenia problemów w ogóle brak…
To także mocna opowieść o świecie modelingu, o wyśrubowanych standardach, wymaganiach i wiecznych ocenach. Zapewne dziwi, co tam robi tak wrażliwa, delikatna i osobna postać, ale czasami człowiek jest w stanie nałożyć gruby pancerz, przykleić na twarz uśmiech i dopasować się. To także jest o tym, chociaż sama Cleo zachowała do pracy ogromny dystans, spokój i mam wrażenie, nigdy nie kierowała się emocjami, co pozwoliło jej nie oszaleć w tej branży, ani nie mieć zbyt wygórowanych wymagań, zachowując dla siebie w zanadrzu coś jeszcze.
Dobre zarobki, ciekawe wyjazdy, mnóstwo pochlebców wokół – owszem, to jest, ale ktoś, kto uwielbia spędzać czas sam i jasno deklaruje się jako zdystansowany introwertyk także, jak widać, może zagrzać miejsce w świecie pełnym blichtru, interesowności, często udawanych uśmiechów i poklepywania po plecach, zorientowanym niemal wyłącznie na kobiecą urodę i rozmiar. Cleo mówi o tym tak:
„Dopóki będziemy żyć w patriarchalnej strukturze społecznej, używanie ciała przez kobiety w pełni na własnych zasadach nigdy nie będzie możliwe. Z jednej strony idealnym byłoby zaprzestanie komentowania cudzego wyglądu, z drugiej – każda forma zarządzania swoim wyglądem – czy to jest decyzja o nieużywaniu makijażu, czy o noszeniu bardzo obcisłych ubrań – jest zawsze formą jakiegoś komunikatu, czy nam się to podoba, czy nie. Chciałabym i staram się mieć kontrolę nad tym komunikatem. Mam poczucie, że to wysokie i szczupłe ciało, które mam wyłącznie dzięki genetycznej loterii, jest czymś, co daje mi przewagę, chociażby dlatego, że dzięki temu mogę pracować jako modelka, a to daje mi większą „widzialność”. Mogę wykorzystać ją na różne sposoby, na przykład rozmawiając z tobą o zdrowiu psychicznym”.
To prawdziwa, edukująca i bardzo szczera opowieść o tym, jak nie stracić siebie i swoich wartości w świecie, który być może wymaga od nas okresowo czegoś innego. To wreszcie historia o życiu ze spektrum autyzmu, o trudnych zmaganiach psychicznych jej siostry Oli, o zaburzeniach odżywiania, pobycie na oddziale psychiatrycznym, stalkingu, życiu z depresją, wielkiej miłości, pasjach które ratują w najtrudniejszych momentach i odzyskiwaniu równowagi na terapii. O słońcu, które w końcu przebija się zza chmur. Wreszcie o działalności we własnej fundacji, zajmującej się psychoedukacją oraz dialogiem o zdrowiu psychicznym. O ludziach, którymi jesteśmy - z całym bagażem naszych zranień i nadziei.
„Czuję, że jestem w innym miejscu, jestem pewniejsza siebie, bardziej spełniona, a dzięki temu spokojniejsza. W końcu świadomie ustalam, gdzie są moje granice, jakie rzeczy są dla mnie ważne, a w jakie interakcje ze światem nie chcę i nie muszę wchodzić”.
Niech te słowa będą potwierdzeniem tytułowego clou – najistotniejszą częścią życia tu i teraz i dobrym zakończeniem tej pasjonującej oraz wzmacniającej historii. RECENZJA JEST MOIM AUTORSKIM TEKSTEM. ZAKAZ KOPIOWANIA, POWIELANIA I WYKORZYSTYWANIA CAŁOŚCI LUB CZĘŚCI PUBLIKACJI, BEZ MOJEJ WCZEŚNIEJSZEJ ZGODY. WSZYSTKIE RECENZJE POCHODZĄ ZE STRONY, NA KTÓRĄ ZAPRASZAM: https://www.facebook.com/TatraLang/

Książkę „Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym. Cleo Ćwiek w rozmowie z Agatą Trzebuchowską” przeczytałam już ponad rok temu, od razu gdy pojawiła się na rynku wydawniczym, ale miałam jakieś wewnętrzne przekonanie, że żadne słowa, nawet peany pochwalne i polecanie książki wszem i wobec, nie będą adekwatne, by wyrazić odczucia i myśli, które pojawiły się zaraz po...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

225 użytkowników ma tytuł Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym na półkach głównych
  • 124
  • 99
  • 2
44 użytkowników ma tytuł Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym na półkach dodatkowych
  • 16
  • 10
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Synu, jesteś kotem Katarzyna Michalczak
Synu, jesteś kotem
Katarzyna Michalczak
To nie jest bardzo dobra książka literacko, ale jako matka córki z zespołem Aspergera przeczytałam ją z ciekawością i odnalazłam nas w wielu fragmentach. Identyfikuję się z refleksją autorki o tym, jak trudno jest porzucić swoje oczekiwania wobec dziecka i akceptować je po prostu takim, jakie jest. Może większość matek czytając to westchnie z oburzeniem, ale łatwo jest akceptować dziecko, które czasem pokrzyczy, albo nawet trzaśnie drzwiami, ale chwilę później wraca do zmysłów, natomiast o wiele trudniej jest przejść do porządku dziennego po 1,5 godzinnym ataku wściekłości, pełnego agresji i auto-agresji. I wytłumaczyć sobie, że 'to nie jest ani o niej, ani o mnie'. Wiem jak to jest tłumaczyć te zachowania przed partnerem, któremu ciężko jest zaakceptować, że to nie jest efekt mojego pobłażania, ani jej osobowości, tylko innego 'oprogramowania', systemu nerwowego. Bo często sama się zastanawiam, jak autorka- czy to wciąż autyzm, czy jednak charakter i wychowanie? Odpowiadając na krytykę padającą w kilku opiniach, że autorka przerzuca na dziecko odpowiedzialność za ich relację i że oczekuje od dziecka wdzięczności. Nie sądzę, żeby o to chodziło. Wydaje mi się, że autorce ciężko jest dźwignąć czasem to, że wkłada w relację wszystko, co może i często czuje się jak puste naczynie. Ponownie, może to być ciężkie do zrozumienia dla osób, które nigdy nie zostały przez swoj dziecko uderzone, albo nie usłyszały nigdy 'mamo, kocham cię'. Brak jakiejkolwiek gratyfikacji uczuciowej w relacji jest bolesny. Dużym walorem książki są fragmenty napisane przez syna autorki, dopuszczenie go do głosu było bardzo dobrym ruchem. Dodaję za nie dodatkową gwiazdkę. Nie powstrzymam się jednak przed skrytykowaniem dwóch fragmentów ksiązki, które nieomal sprawiły, że odłożyłam ją (a to byłoby błędem). Pierwszy dotyczy fragmentu o małym Radku bodajże w piaskownicy, który bił dzieci i koleżanki psycholożki, która skrytykowała autorkę za wysyłanie dziecku sprzecznych sygnałów, czyli najpierw zwrócenie mu uwagi, a następnie przytulenie go. Autorka pisze, że 'może' w jego przypadku koleżanka miała rację. Pani Katarzyno, ona MIAŁA rację, nie tylko w przypadku dziecka w spektrum. Dzieci potrzebują spójnych komunikatów, wszystkie. Drugi fragment dotyczył zaś terapeutki autorki, która w odpowiedzi na jej opowieść o trudnościach, z którymi się boryka na co dzień wychowując Radka i którym często nie ma siły podołać, zasugerowała:''To niech go pani odda do domu dziecka'. Współczuję terapeutki, to z całą pewnością nie jest odpowiedź zgodna ze sztuką i dziękuję losowi, za to, że ja trafiłam na inną. Rozumiem, że do autorki ten przekaz w tamtym akurat momencie trafił i wstrząsnął, ale litości!
Nimloth - awatar Nimloth
ocenił na611 miesięcy temu
Przeprowadzę cię na drugi brzeg. Rozmowy o porodzie, traumie i ukojeniu Justyna Dąbrowska
Przeprowadzę cię na drugi brzeg. Rozmowy o porodzie, traumie i ukojeniu
Justyna Dąbrowska
Ta książka jest ciekawa i przerażająca zarazem. Czytając ją, chce się wierzyć, że wiele opisanych historii to fikcja. Niestety tak nie jest. W Polsce nadal mamy poważne problemy w szpitalach, jesteśmy tego świadomi, ale trudno uwierzyć, że niezależnie od tego, czy zapłacisz za wizytę, czy za opiekę, kobiety są zostawiane same sobie. To jest dla mnie przerażające. Jestem kobietą i te tematy są mi bliskie, choć zarazem bardzo dalekie, bo bez własnego doświadczenia i potrzeb związanych z ciążą nie zobaczyłabym wielu wyzwań. Mimo to historia przedstawiona w książce jest bardzo przejmująca. Styl książki jest odpowiedni, łatwy do przyswojenia, wszystko można sobie wyobrazić i poczuć przerażenie. Powtarzam to świadomie, bo narodziny dziecka to ogromny wysiłek dla kobiecego ciała. A jeśli zostaje się z tym sama, w czasach, gdy technologia i wiedza są powszechnie dostępne, to naprawdę przeraża. To super, że partnerzy są coraz bardziej świadomi i że są ludzie dobrzy, ale zastanawiam się, dlaczego wciąż jest ich tak mało. Książka skupia się głównie na trudnych aspektach, choć domyślam się, że czasem są też dobre momenty. Mimo to bardzo pomaga zrozumieć zagadnienie, pokazuje, na co zwrócić uwagę i na co ewentualnie się przygotować. To bardzo istotna książka dla par, które są w ciąży lub planują nią być, a także dla osób, które chcą być blisko swoich przyjaciółek ciężarnych.
Matimajczyta - awatar Matimajczyta
oceniła na83 miesiące temu
Naku*wiam zen Maria Peszek
Naku*wiam zen
Maria Peszek
Ta książka to taka podkręcona piłka, bo czy wolno czytelnikowi oceniać czyjeś życie? A jednak autorzy sami dokonują pewnej wiwisekcji i to w dodatku ekshibicjonistycznej. Ja osobiście nie lubię oceniać, czy ktoś dobrze żyje, czy źle, ale autorzy niejako sami stawiają się w pozycji bohaterów tej opowieści i to z ich poczynaniami przychodzi nam się konfrontować. Ogólnie Peszki budzą moją sympatię. To artyści z powołaniem, lekkoduchy z domieszką mroku, barwne ptaki, co latają tam gdzie chcą. Świetnie mi się słuchało licznych anegdot ze świata sztuki, wspomnień z minionego wieku. Otrzymujemy tu masę humoru, dosadnego najczęściej, ale i również próbę uchwycenia imponderabiliów. Nie wiem, czy udaną czy nie, ale wydaje mi się, że coś można z tej rozmowy wziąć na przyszłość. Do tego w sensie jakościowym też oceniłbym tę pozycję wysoko. Mam na myśli warstwę stylistyczną oraz realizację audiobooka. To co budzi moje zastrzeżenia to pewna publiczna terapia, którą fundują nam bohaterowie. Nie chcę powiedzieć, że nie można o takich rzeczach rozmawiać, ale skoro Jan, całkiem słusznie gromi miałkość polskich artystów, to pojawia się pytanie, czy to aby nie jest aby całkiem tani zabieg dramatyczny? Maria niejako stara się wykrzyczeć jakąś krzywdę. Jan próbuje odpowiedzieć, Maria mu przerywa, później znów pyta i robi się z tego mały chaos. Drugą rzeczą, która mi się nie do końca podobała, to przedstawienie alkoholu. Jan przyznaje, że w latach 1975-79 mocno popłynął, ale jak twierdzi później to już było w normie, a jednak właściwie nie ma opowieści, która byłaby „trzeźwa”, a finalnie przyznaje się, że codziennie pije co najmniej 4-5 porcji alkoholu (minimum, bo podczas którejś z rozmów robią razem drugą flaszkę wina). I znów… nie moja sprawa, natomiast nie podoba mi się powielanie tego mitu artysty pijaka… jakie to ciekawe życie na bani można wieść. I rzeczywiście nie da się ukryć, że Jan może się poszczycić bogatymi i barwnymi przeżyciami, ale jeśli ktoś nieco żyje i nieco orientuje się w temacie, ten wie, że takie życie niesie ze sobą również bardzo ciemną stronę. I tego w tej książce nie ma, a raczej jest, tylko między wersami, z których jak mniemam sami bohaterowie sprawy sobie nie zdają. Niemniej wprawny terapeuta po przeczytaniu tej książki wychwyciłby kilka zdań, po których zaleciłby test w kierunku diagnozy alkoholizmu, DDA jest więcej niż pewne u obojga, w dodatku chad u Marii całkiem możliwy. I dla mnie to było takie trochę nieudane. Bo w sumie nie jest to jakaś drama rodem z telenoweli, ale Maria niby coś zarzuca ojcu, lecz po chwili stwierdza, że w sumie to nie ma mu nic za złe, bo w końcu depresja jest jej twórczym paliwem. W rezultacie można to sparafrazować: odczuwam wobec ciebie bardzo wielką krzywdę, ale boję się ją wyrazić by cię nie zranić. Albo: skrzywdziłeś mnie, ale lubię moją krzywdę. A później dziesiątki anegdot, jak w domu trwała niekończąca się impreza przy małych dzieciach, albo ta historia z nad morza - przecież to jest lęk przed porzuceniem, który wystąpił już w wieku niemowlęcym, który utrwalił się, bo nieustannie trwał, aż do dorosłości... Nie ważne, nie będę prowadził psychoanalizy, ale wcale nie uwierzyłem, że wszystko było tak kolorowo i wesoło, a bohaterów łączy zdrowa relacja. Tak czy inaczej takich oryginałów występuje w naszym środowisku coraz mniej, życie Jana to kopalnia anegdot, Maria ma również ciekawą osobowość. I mimo wspomnianych mankamentów, to mile spędziłem czas z Peszkami, podoba mi się ich humor, ich brak krępacji, otwarta krytyka pewnych kręgów, a nade wszystko barwność.
Mash - awatar Mash
ocenił na81 miesiąc temu
Żeńska końcówka języka Martyna F. Zachorska
Żeńska końcówka języka
Martyna F. Zachorska
Kobiety, czytajcie. Mężczyznom też polecam. Wszystkim, bez względu na Wasze przekonania polityczne. Przyznam jednak, że konserwatystom ksiażka może nie przypaść do gustu. No cóż! Może tym bardziej powinni przeczytać?Dla poszerzenia horyzontów, zobaczenia sprawy z innej strony? Zrozumienia problemu. Najbardziej polecam książkę językoznawcom. Ich na pewno zainteresuje. Myślę, że ludzi zainteresowanych językiem polskim lub takich, którzy zawodowo mają do czynienia z językiem nie trzeba specjalnie do czytania tej pozycji namawiać. Naprawdę warto! Czy wiecie, że feminatywy były w języku polskim od zawsze?! Taka jest specyfika naszego języka polskiego. Wszystko odmieniamy, mamy mnóstwo końcówek. I to jest piękne! Gościni (żeńska forma słowa gość) nie jest wymysłem lewicy i TVN. Gościni była w słownikach już w XVIII wieku, podobnie jak bogini. Jest też przecież gospodyni i naukowczyni. Inne takie ciekawostki znajdziecie w książce. Ileż tam tego! A jakże ciekawy jest rozdział o słowach związanych z seksualnoscią człowieka. Słuchałam audiobooka. Bez słuchawek. W samochodzie. Dobrze, że jechałam sama i nikt oprócz mnie nie tego słyszał 😂 W książce jest też dużo o języku inkluzywnym. W ogóle to bardzo ciekawa pozycja. Uświadomiła mi, że w języku odzwierciedlają się wszystkie zmiany zachodzące w społeczeństwie. Język jest ważny. A nasz język polski jest też po prostu piękny. Kocham go za te wszystkie gościnie, psycholożki, naukowczynie, a także za wszystkie przypadki i zdrobnienia 😁
Anna - awatar Anna
oceniła na96 miesięcy temu

Cytaty z książki Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Clou. Jak być sobą, gdy jesteś wszystkim innym