Miasto Innych

Okładka książki Miasto Innych autorstwa Steve Niles, Bernie Wrightson
Okładka książki Miasto Innych autorstwa Steve Niles, Bernie Wrightson
Steve NilesBernie Wrightson Wydawnictwo: Kboom komiksy
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
City of Others
Data wydania:
2023-01-20
Data 1. wyd. pol.:
2023-01-20
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396589644
Tłumacz:
Piotr Czarnota
Staś Bludowski to zabójca, który od urodzenia jest w stanie odczuwać tylko jedną emocję – gniew. Zabijanie przychodzi Bludowi łatwo i dobrze z tego żyje – do dnia, gdy w ciemnym zaułku dopada cele, które po prostu nie chcą umrzeć. Bezlitosny morderca odkrywa groteskową tajemnicę i musi skonfrontować się z niewyobrażalną rzeczywistością. Wkrótce będzie musiał podjąć ostateczną decyzję... jest człowiekiem czy jednak Innym?
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miasto Innych w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Miasto Innych

Średnia ocen
6,6 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Miasto Innych

avatar
1
1

Na półkach:

Przyjemna dla oka kreska, ciekawy główny bohater, duża groteskowość i brutalność opowieści. Jedyny i bardzo duży minus jest taki, że fabuła rozwija się momentami zbyt szybko i rzeczy po prostu się dzieją, dodatkowo cała opowieść jest naprawdę krótka, przez co pozostawia niedosyt.

Przyjemna dla oka kreska, ciekawy główny bohater, duża groteskowość i brutalność opowieści. Jedyny i bardzo duży minus jest taki, że fabuła rozwija się momentami zbyt szybko i rzeczy po prostu się dzieją, dodatkowo cała opowieść jest naprawdę krótka, przez co pozostawia niedosyt.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
858
794

Na półkach: ,

https://salomonik.eu/przeczytane/miasto-innych

https://salomonik.eu/przeczytane/miasto-innych

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1110
640

Na półkach: ,

Lubię Steve'a Nilsa głównie za "30 Dni Nocy" i liczyłem, że tutaj pójdzie podobnym tropem. I trochę tak, a trochę nie. Bo jednak nadal mamy do czynienia z wampirami, ale też z ożywieńcami/żywymi trupami. A posród całej tej zgrai czai się nasz niesympatyczny główny bohater, który jest pozbawionym uczuć mordercą na zlecenie. Akcja jest wartka, warstwa fabularna intrygująca...ale historia kończy się po ciekawym wstępie i trzeba czekać na tom drugi. Ten pierwszy album zdecydowanie za krótki.

Lubię Steve'a Nilsa głównie za "30 Dni Nocy" i liczyłem, że tutaj pójdzie podobnym tropem. I trochę tak, a trochę nie. Bo jednak nadal mamy do czynienia z wampirami, ale też z ożywieńcami/żywymi trupami. A posród całej tej zgrai czai się nasz niesympatyczny główny bohater, który jest pozbawionym uczuć mordercą na zlecenie. Akcja jest wartka, warstwa fabularna...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

47 użytkowników ma tytuł Miasto Innych na półkach głównych
  • 29
  • 18
24 użytkowników ma tytuł Miasto Innych na półkach dodatkowych
  • 7
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Spawn: Wieki ciemne (okładka limitowana B) Brian Holguin, Nat Jones, Liam McCormack-Sharp, Steve Niles
Ocena 6,0
Spawn: Wieki ciemne (okładka limitowana B) Brian Holguin, Nat Jones, Liam McCormack-Sharp, Steve Niles
Okładka książki Sam and Twitch Compendium #1 Marc Andreyko, Brian Michael Bendis, Luca Blengino, Bing Cansino, Clayton Crain, Luca Erbetta, Paul Lee, Alex Maleev, Todd McFarlane, Angel Medina, Scott Morse, Steve Niles, Rodel Noora, Alberto Ponticelli, Greg Scott, E. J. Su, Jamie Tolagson
Ocena 7,0
Sam and Twitch Compendium #1 Marc Andreyko, Brian Michael Bendis, Luca Blengino, Bing Cansino, Clayton Crain, Luca Erbetta, Paul Lee, Alex Maleev, Todd McFarlane, Angel Medina, Scott Morse, Steve Niles, Rodel Noora, Alberto Ponticelli, Greg Scott, E. J. Su, Jamie Tolagson
Okładka książki Hellspawn Brian Michael Bendis, Steve Niles, Bill Sienkiewicz, Ben Templesmith, Ashley Wood
Ocena 5,3
Hellspawn Brian Michael Bendis, Steve Niles, Bill Sienkiewicz, Ben Templesmith, Ashley Wood
Okładka książki A Town Called Terror Szymon Kudrański, Steve Niles
Ocena 5,7
A Town Called Terror Szymon Kudrański, Steve Niles
Okładka książki John Carpenters Night Terrors: Graveyard Moon Steve Niles, Stephen B. Scott
Ocena 7,0
John Carpenters Night Terrors: Graveyard Moon Steve Niles, Stephen B. Scott
Okładka książki Potworna Kolekcja Steve Niles, Bernie Wrightson
Ocena 8,1
Potworna Kolekcja Steve Niles, Bernie Wrightson
Steve Niles
Steve Niles
Steve Niles is a writer, best known for works such as 30 Days of Night, Criminal Macabre, Simon Dark, Mystery Society, Frankenstein Alive Alive, Monster & Madman and Batman: Gotham County Line. He is credited among other contemporary writers as bringing horror comics back to prominence. Steve got his start back in Washington DC through his own Arcane Comix, writing and publishing comics and anthologies since the mid-80's. Coming from IDW, Steve is writing "The October Faction", a new series of the ongoing adventures of retired monster-hunter Frederick Allan and his family. Cal McDonald continues in the Criminal Macabre series "The Third Child", from Dark Horse, and the Criminal Macabre Casebook #1 has also just been released, as well as in stories currently being published by Steve's own Bloody Pulp Books. Steve has just finished with his 12 part run of Ash & the Army of Darkness for Dynamite, the long-awaited sequel to the movie in comic form. 30 Days of Night sparked renewed interest in the horror genre, released in 2007 as a major motion picture. Other comics he has written have been optioned for films, including Criminal Macabre and Freaks of the Heartland. Currently, Steve's "Breath of Bones, The Tale of the Golem" is set to be directed by Andrew Adamson. Recently, Niles' zombie comic, Remains, was released as part of Chiller Network's "Chiller Presents" series. Steve has just released "Ghosts of Krypton" in the new Adventures of Superman. Niles is also working on Frankenstein Alive! Alive! with the legendary Bernie Wrightson. Wrightson has also illustrated Niles' Doc Macabre, The Ghoul and Dead She Said series, all published by IDW. Just released, Monster and Madman with artist Damien Worm, as well as his anthology series, Edge of Doom, with Kelley Jones. Steve was raised in the Washington, D.C. suburbs, developing his interests in music, writing, and making amateur films. He worked in several comic book stores and played in the bands Gray Matter and Three during the heyday of the Washington harDCore punk scene, both of which released records on Dischord Records label. Steve resides outside of Los Angeles with his wife, Monica, two dogs, five cats and Gil the tortoise. While there's no crawlspace, there is a questionable closet in one corner and no one is quite sure what is hidden in there... but we have an idea.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Miasto Innych przeczytali również

Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein? Eric Powell
Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?
Eric Powell Harold Schechter
„Psychoza”, „Milczenie owiec”, „Teksańska masakra piłą mechaniczną” i wiele innych horrorów ma swoją genezę w Plainfield. To tu narodził się Eddie Gein, który stał się symbolem psychopaty z prowincji. Choć udowodniono mu tylko dwie zbrodnie, jego życie obrosło legendą. Niektóre zbrodnie zostają zamknięte w aktach sądowych i z biegiem czasu powoli blakną w pamięci. Inne natomiast zaczynają żyć własnym życiem: ktoś opowie je po swojemu, ktoś doda jakiś detal, ktoś nakręci film, a potem reszta świata podchwytuje ten obraz i powtarza go w nieskończoność. Sprawa Eda Geina zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. To jedno z tych nazwisk, które wciąż echem odbijają się w popkulturze – czasem bezpośrednio, częściej w formie motywów, które wszyscy znamy, nawet jeśli nie łączymy ich z oryginalnym źródłem. Komiks „Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?” od KBoom próbuje na chwilę uciszyć to echo i przywrócić ciszę. Nie chodzi o to, by oszczędzić czytelnikowi grozy, ale by oddzielić fakty od mitów. I by pokazać, dlaczego akurat ta historia stała się paliwem dla wyobraźni twórców filmów, książek oraz całej masy klisz, które dziś uważamy za klasykę horroru. Autorzy albumu, Harold Schechter i Eric Powell, nie idą w kierunku taniej sensacji. To istotne, bo przy Geinie łatwo dać się ponieść, przechylić szalę w stronę eksploatacji i udawać, że to „tylko opowieść”. Tutaj od samego początku wyczuwa się, że to komiks traktowany na poważnie. Schechter ma doświadczenie w true crime i w takich historiach zazwyczaj szuka tego, co nieefektowne, ale autentyczne. Zamiast delektować się potwornością, stara się zrozumieć, jak to możliwe, że zwykły człowiek z małego miasteczka staje się postacią, o której mówi cały kraj. A teraz przejdźmy do tego, co w tej historii najbardziej fascynujące z perspektywy recenzji – czyli jej popkulturowych skutków ubocznych. Gein nie zabił „dziesiątek ludzi”, jak czasem sugerują uproszczone wersje. Mówimy o dwóch potwierdzonych morderstwach, profanacjach grobów i makabrycznych przedmiotach wykonanych z ludzkich szczątków. Tyle. A jednak z tego „tyle” wyrosła cała współczesna wyobraźnia o horrorze (…). Pełna recenzja: https://blogokomiksach.pl/slyszeliscie-co-zrobil-ed-gein-recenzja/
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na82 miesiące temu
Foligatto Nicolas de Crécy
Foligatto
Nicolas de Crécy Alexios Tjoyas
Absolutnie przytłaczające przestrzenie (to atut!) i wizualny nadmiar, który zmusił mnie do ciągłego skupienia. Ale był to ten cudowny stan, bo talent Nicolasa de Crécy wychodzi poza skalę, a już na pewno poza te ciasne kadry. Stali czytelnicy bloga wiedza jaką estymą darzę surrealistyczne wojaże komiksowych twórców. Tutaj dostałem komplet, bo wraz z niepokojącą nerwową kreską francuskiego artysty Nicolasa de Crécy dostałem równie złowieszczy i mroczny tekst urodzonego w Etiopii Alexiosa Tjoyasa. Na styku tych dwóch warstw, literackiej i artystycznej powstało coś totalnie pokręconego, brudnego, ale przede wszystkim pięknego. Zacząć trzeba od prezentacji świata przedstawionego. Gdyby ktoś miał kiedyś pomysł na sfilmowanie tej wizji, to tylko duet Jean-Pierre’a Jeuneta i Marca Caro. To mógłby być ich kolejny film po "Mieście zaginionych dzieci". W komiksie miejscem akcji jest miasto Eccenihilo - miasto‑organizm, miasto-nieczyste, pełne przemocy i groteskowych rytuałów. Panem et circenses, czyli chleba i igrzysk! Tak, w Eccenihilo nie dzieje się najlepiej. Niepokoje społeczne są widoczne, coś pełznie pod miejską tkanką. Włodarze mają pomysł, będzie to karnawał i powrót syna marnotrawnego, pięknego Foligatto, śpiewającego kastrata. Da on serię koncertów, ludzie zanurzą się w dekadenckich karnawałowych przyjemnościach, skosztują przemocy na ulicach i odpuszczą miastu wszystkie jego grzechy. Piękny plan, ale ten sam powrót złotego obywatela w glorii i chwale miast uspokoić mieszkańców, prowadzi do eskalacji chaosu. Sztuka nie koi, lecz odsłania to, co ukryte. De Crécy operuje odważnym kontrastem między pięknem, a brzydotą. Zestawia subtelne, niemal barokowe ornamenty z brutalnymi scenami. Widzę tu odniesienia do steam-punku, choć jest to kreska bardziej jednak skupiona na deformacji niż na eksperymentach - dość jednorodna i osobna od innych dzieł kultury. Gdybym miał to opisać jednym zdaniem, to jest to taki cyrkowy koszmar z całą jego kolorową śliczną szpetotą. Owszem, mamy tu cały bajeczny surrealizm - nie jest to jednak tylko i wyłącznie estetyka lecz pomysł na metaforę społecznej zgnilizny, tak na szczytach władzy, jak i na nizinach. To nie jest łatwy komiks, choć jako album jest króciutki. Ale to jednocześnie mocna i intensywna rzecz, tak w obrazkach jak i w treści. Funkcjonuje trochę jak alegoryczna opowieść o społeczeństwie ukrywającym własne lęki pod maską spektaklu. Horror, groteska, niezdrowe uniesienia - bardziej artystyczny niż rozrywkowy, dla mnie wspaniały.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na81 miesiąc temu
Visa tranzytowa Nicolas de Crécy
Visa tranzytowa
Nicolas de Crécy
Visa Tranzytowa. Przyznam szczerze, że miałem spore oczekiwania wobec tego komiksu. Sam temat zapowiadał się niezwykle intrygująco: rok 1986, dwudziestoletni Nicolas i jego kuzyn pakują się w starego Citroëna Visę i ruszają w szaloną podróż do Turcji. Po drodze czekają ich malownicze widoki innych krajów, spotkania z różnymi ludźmi i przygody raz przyjemne, raz dramatyczne. I teraz pytanie: kto z nas nie chciałby w młodości przeżyć takiej eskapady? Brzmi jak gotowy przepis na fascynującą historię. No i cóż… trochę się zawiodłem. Ale tylko połowicznie. Pierwsza część komiksu to prawdziwa perełka: klimat podróży, piękne pejzaże za dnia, a w nocy poczucie niepokoju, czasem wręcz grozy i „parszywe noce”, które potrafią wrzucić ciarki. To działa świetnie, wciąga i pozwala poczuć ducha tamtych czasów. Problem zaczyna się w drugiej połowie gdy pojawiają się wątki poboczne, które wybijają z rytmu, są momentami zbyt odjechane i niestety mocno kontrastują z tym, co działało na początku. Zamiast spójnej opowieści o podróży, dostajemy fragmenty, które sprawiają wrażenie przekombinowanych. Bywa nudno, czasem ciężko przebrnąć, a czasem odechciewa się czytać. Na szczęście potem historia wraca na właściwe tory i podróż znów nabiera barw. Wizualnie? Specyficznie. Ilustracje potrafią zachwycić, szczególnie wtedy, gdy przedstawiają widoki i atmosferę drogi. Ale nie zawsze są czytelne, czasami są mocno chaotyczne. Na szczęście przez większość czasu spełniają swoje zadanie i rzeczywiście potrafią uderzyć widokami. Visa Tranzytowa to dzieło zdecydowanie nietypowe. Ma świetne momenty, ale też fragmenty, które wyraźnie odstają i psują ogólny odbiór. Czy warto sięgnąć? Tak, choć trzeba być przygotowanym na dziwne pomysły. Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek https://www.instagram.com/p/DONudNsjCec/?igsh=MTNpd2Q3amJ6ZTFpYw==
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na77 miesięcy temu
Na wschód od zachodu: Apokalipsa – Rok drugi Jonathan Hickman
Na wschód od zachodu: Apokalipsa – Rok drugi
Jonathan Hickman Nick Dragotta
Na Wschód od Zachodu: Apokalipsa – Rok Drugi to kontynuacja, która absolutnie nie bierze jeńców. To westernowe postapo rozkręca się jeszcze grubiej, jeszcze dziwniej i jeszcze bardziej wciągająco. Fabuła to istny kocioł: rozbudowana polityczna intryga rozbita na mnóstwo frakcji, pradawne wierzenia mieszające się z futurystyczną technologią i w tym wszystkim czterej jeźdźcy apokalipsy spacerujący po amerykańskiej ziemi. W centrum tego chaosu mamy Śmierć, która szuka swojego porwanego syna, będącego częścią jakiegoś pokręconego, technologicznego eksperymentu. Oczywiście nad tym wszystkim wisi widmo nadchodzącej apokalipsy. I serio, dzieje się tu tak dużo, że momentami można się zgubić. Są fragmenty, gdzie nie ogarniałem, kto z kim i przeciw komu. A jednak to nie przeszkadza! Ten komiks ma w sobie coś hipnotyzującego. Świat jest tak cudownie pokręcony, brutalny i jednocześnie fascynujący, że trudno się oderwać. Robotę robi klimat: dziwny, niepokojący, oryginalny miks westernu i postapokalipsy, którego właściwie nie ma do czego porównać. Do tego dochodzą postacie: każda frakcja ma swoich enigmatycznych wodzów, co jeszcze bardziej podkręca całą intrygę. Wizualnie to też petarda. Polskie wydanie od Muchy robi ogromne wrażenie. Przede wszystkim przez wyzierającą biel, która w połączeniu z westernową stylistyką daje naprawdę unikatowy efekt. Do tego każdy rozdział oddzielony jest trzema białymi stronami z cytatem zapowiadającym przyszłe wydarzenia, ciekawy patent. Podsumowując: to komiks dziwny, wymagający i momentami chaotyczny, ale jednocześnie cholernie wciągający i absolutnie unikatowy! Komiks ten jak i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek Zapraszam
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na91 miesiąc temu
Błękit w zieleni Ram Venkatesan
Błękit w zieleni
Ram Venkatesan Anand Radhakrishnan
Błękit w Zieleni to jeden z tych komiksów i tych historii, które zostają w nas na długo. Niby fabuła wydaje się prosta, niezbyt skomplikowana ale ładunek emocjonalny jest niezwykle duży. Niespełniony muzyk Erik Dieter zmaga się z demonami ze swojej przeszłości. Po śmierci matki odnajduje w jej domu zdjęcie nieznanego mężczyzny i rusza szlakiem domysłów, poszlak oraz szaleństwa żeby odkryć przerażającą prawdę. Ten komiks to majstersztyk – pod względem wizualnym, treściowym i fabularnym. To kryminał w stylu noir, toczony powolnymi dźwiękami Charliego Parkera i Charlesa Minugsa. W tle jednak słychać szalone dźwięki pianina Theleoniousa Monka. Rysunki z jednej strony są niczym z sennego koszmaru, z drugiej – przebijają się tam momenty świadomości i realności. Wszystko jednak jest zatopione w onirycznym sosie. Wydarzenia dzieją się tutaj falowo – obok powolnych, długich saksofonowych pasaży, mamy szaleńczą gonitwę niczym w najszybszej solówce. Konstrukcja fabularna tego komiksu stoi na naprawdę najwyższym poziomie, bo ukazuje nam w jaki sposób budowane – i niszczone – są relacje rodzinne. Jak tajemnice, które docierają do nas po latach i które trudno nam zweryfikować, potrafią całkowicie przestawić nasze myślenie i nasze zachowanie oraz nasze plany. Ta opowieść to studium szaleństwa oraz tego, że czasem najstraszniejsza prawda potrafi nas odblokować do rzeczy co do których myśleliśmy, że nie jesteśmy zdolni. To opowieść o klątwie rodzinnej, przekleństwie, walce z wewnętrznymi demonami. To w końcu historia o muzyce i o tym jak ona potrafi działać i rezonować przez pokolenia. Te dźwięki słychać, jak wylewają się z kart komiksu. Autorzy zrobili naprawdę świetną robotę, bo upakowali na niezbyt wielu stronach całą emocjonalną bombę, która tyka, żeby wybuchnąć w kulminacyjnym momencie i zmieść nas z planszy. Absolutnie wspaniała rzecz.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na81 miesiąc temu
47 Strun Timothe Le Boucher
47 Strun
Timothe Le Boucher
[12/12 BOOKS CHALLENGE 2025] Dokończenie wyzwania z zeszłego roku zajęło mi niebotycznie dużo czasu, ponieważ ten komiks kosztuje ponad sto złotych, a ja mam dwie dychy kary w MBP. Przez chwilę nawet myślałam, czy go nie kupić, ale cieszę się, że tego nie zrobiłam, bo chociaż to bardzo dobra powieść graficzna, pod kątem narracyjnym jest imo nierówna. W dodatku nie wiem, czy to wina tylko polskiego tłumaczenia, czy też oryginału, ale ten cały point z płynnością płci trochę umyka, kiedy zmiennokształtna postać jest adresowana przez jedyną osobę z zewnątrz, która o niej wie, jako "pani". W sensie generalnie jakoś nie czułam, żeby Francesca (jakoś tę postać adresować muszę) w mężczyznę zmieniała się z jakiegokolwiek innego powodu niż chęć zbliżenia do Ambrose'a. Generalnie sam pomysł – czy raczej pomysły – na fabułę są interesujące, i chociaż główny bardziej od pobocznego, to dysproporcja poświęcanej im uwagi generalnie każe się zastanawiać, po co *w ogóle* dodawać ten wątek Kruka. Zresztą moim problemem był też fakt, że jest to powieść graficzna i ja rozumiem znaczenie tego terminu, ale imo trochę za wiele autor przekazuje samym obrazem, co nie do końca się dla mnie sprawdza w historii skupionej na ludzkiej psychice. Co nie znaczy, że mi się nie podobało. Po prostu Le Boucher dostał od moich znajomych tyle pochwał, że chyba oczekiwałam odrobinę więcej. I może część moich problemów wynika z faktu, że to nie jest zamknięta historia, i czasem odnosiłam wrażenie, jakby autor w ogóle się nie liczył z faktem, że kończy się czas, który mamy. Może jego dwie poprzednie prace są pod tym kątem lepsze – a ja czuję się skuszona sprawdzić. Oczywiście, jak zwykle narzekam zamiast chwalić. Kreska jest przepiękna, to na pewno, i prawie każda narysowana pani kradła moje serce. Podobała mi się atmosfera, chociaż zawsze czułam, że zostaję wyrwana ze sceny zbyt szybko. I podobali mi się zmiennokształtni gotyccy swingersi, ale z nich diwy.
Rosaline - awatar Rosaline
ocenił na72 miesiące temu
SHA Pat Mills
SHA
Pat Mills Olivier Ledroit
Już od pierwszych zapowiedzi Sha, ciekaw byłem jak praca Oliviera Ledroita i Pata Millsa wypadnie w konfrontacji z innym tytułem z katalogu wydawniczego Studia Lain - dziełem panów Téhy, Guénet, Renéaume i Vee. Francuzi poprzeczkę zawiesili bardzo wysoko. Czy Sha podoła wyzwaniu? Porównanie jak najbardziej zasadne. Jeden i drugi tytuł to cyberpunk w oldskulowym retrofuturystycznym wydaniu. Zarówno Yiu, jak i Sha sięgają ku tematyce religijnej i mistycznej, dotykają tajemnic które frapują ludzkość od zarania dziejów. W jednym i drugim główne role odgrywają kobiety. Yiu i XVI -wieczna wiedźma Lara de Voix, czyli inspektor Duffy. Obie skazane na zatracenie w zasnutych trującymi oparami, ponurych miastach przyszłości. Obie zdecydowane pokierować własnym losem, toczą bezkompromisową walkę o przetrwanie. Yiu za sprawą podbudowy teologicznej, o wiele mocniej oddziałuje na czytelnika. Biblijne cytaty i mroczna, bluźniercza symbolika sączą z kart powieści apokaliptyczny smog, gęstymi kłębami zasnuwający gotyckie wnętrza i strzeliste wieże cytadeli ekumenicznej. Narracja w Yiu jest dość chaotyczna, zmusza do zastanowienia. Sha natomiast prowadzi za rękę, brak tu jakichkolwiek niedopowiedzeń. Historia jest prosta. W Yiu głównym antagonistą jest Antychryst, przerażający i ostateczny. Inspektor Duffy, wymierzając zemstę za krzywdy Lary de Voix mierzy się z demonicznymi istotami przybierającymi ludzkie formy, różne w zależności od czasu i miejsca. Diabłów w New Eden nie brakuje. Dosłownie i w przenośni. Przesłanie komiksu jest proste. Dusza ludzka nie umiera, podróżuje przez czas, zmieniając jedynie powłoki, śmierć nie ma nad nią władzy. Diabelscy oprawcy Lary, są więc zapewne tylko metaforą, to zwykli ludzie, okrutni i do cna zdeprawowani. Yiu wygrywa klimatem, a także szczegółowym przedstawieniem świata, charakterystykami bohaterów, opisami miejsc, frakcji, wzajemnych zależności oraz technologii. Za sprawą Sha - cienia, opiekuńczego ducha rzeki Shannon, można było pokusić się o wprowadzenie do mrocznej domeny, z której wywodzi się ta tajemnicza zjawa. Wszelkie tego typu smaczki rozszerzające świat przedstawiony, przełożyłyby się na poprawę wrażeń odbiorcy. Pozostaje tylko akcja, szybka i nieskrępowana. Takie pewnie było założenie autorów, by powieść ekscytowała wyciskającą łzy z oczu prędkością. Największym atutem komiksu są ilustracje. Próżno doszukiwać się w New Eden jakichś innowacji, czy przebłysków oryginalności. Ledroit zaprezentował, dobrze znaną, ponurą i przytłaczającą wizję wielkiego miasta przyszłości. Z drobiazgową pieczołowitością odmalował blaski i cienie rozświetlanego blaskiem neonów mrocznego megalopolis. Jak przystało na retro konwencję, nie mogło także zabraknąć plujących ogniem kominów przemysłowych molochów. Wielopoziomową architekturą New Eden niemal dorównuje Nowemu Jeruzalem. Ilustrator dużo pracy włożył także w przedstawienie rozmaitych technologii, maszyn, cybernetycznych modyfikacji, cyborgów, dronów, broni palnej i pojazdów - również retro bo przypominających stare amerykańskie krążowniki szos. Graficznie komiksy stoją na równie wysokim poziomie. Sha cechuje jednak popadające w groteskę przerysowanie i przejaskrawienie. Okrucieństwa łowców czarownic, prowadzone przyciszonymi głosami sekretne knowania, czy jarmarczne religijne reality show, oferujące rozwydrzonym masom zbawienie. Wszystko jakby odbite w krzywym zwierciadle. Od cybersexu, cyberporno i big max burgerów ze sztucznego mięsa poczynając, a kończąc na zupełnie już lolackiej i niedorzecznej galaktycznej krucjacie niosącej nowym światom Jezusa, gumę do żucia i telewizję. Niespecjalnie przypadła mi do gustu taka konwencja. Wolę przyjmowanie spraw na klatę, z pełną powagą. Pędząc wraz z Yiu przez Nowe Jeruzalem czułem że to miasto jest prawdziwe, tętniące żarem, bliskie eksplozji. Nowy Eden przemknął mi przed oczami, pozostawiając jedynie rozmazane wspomnienie, które z czasem uleci. Zapomnę o Sha. Już zapominam, a komiks przeczytałem dzień po odebraniu przesyłki z Gildii. Scenariusz napisany przez Pata Millsa niczym nie zaskakuje. Warto jednak oglądać i chłonąć obraz, nawet bez dźwięku i napisów, bowiem to zdecydowanie najmocniejsza strona komiksu. A Yiu? Yiu pozostaje niedościgniona. Razem z Rogatym Bogiem zasiada na wzniesionym przez Studio Lain tronie i nic nie wskazuje, aby miało się to zmienić. Zabójca demonów i Kroniki Brutanii zaraz za nimi. Zostało mi jeszcze pięć pozycji Studia Laine które mają szansę, by namieszać w czołówce, mało to prawdopodobne, ale możliwe. Tytułów nie zdradzę. Pozostałe wydania znam, inne zwyczajnie mnie nie interesują. Sha oceniam na 6/10. Głównie za moc w obrazie. Gdyby nie prostota fabularna i groteskowe elementy, ocena byłaby wyższa. Komiks jednak ilustracjami stoi, stąd taki, a nie inny werdykt. Gdyby było odwrotnie, nie dokończyłbym lektury, dla słowa pisanego sięgam po książki.
Horyzont_Snu - awatar Horyzont_Snu
ocenił na63 lata temu

Cytaty z książki Miasto Innych

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miasto Innych