ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗠𝗶ę𝗱𝘇𝘆 𝘂𝘁𝗿𝗮𝘁ą 𝗮 𝗻𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷ą
Od pierwszych stron 𝑁𝑜𝑤𝑒𝑔𝑜 ś𝑤𝑖𝑡𝑢 miałam wrażenie, że po raz kolejny wchodzę w świat pełen emocji i niepewności, w którym bohaterowie muszą stawiać czoła trudnym wyborom. Historia Amalii i ludzi wokół niej poruszała mnie, czasem przytłaczała, ale przede wszystkim dawała poczucie bliskości z ich losem. Lektura wciągnęła mnie tak bardzo, że trudno mi było się oderwać od przeżyć, które autorka tak żywo i realistycznie opisywała. Zwróciło moją uwagę, że nawet zwykłe sytuacje, małe gesty i spotkania z innymi potrafiły wprowadzać trochę nadziei i ciepła w świecie pełnym trudów. Jednocześnie autorka nie unikała trudnych tematów, pozwalając mi poczuć, jak wielką siłę mają miłość, lojalność i tęsknota za tym, co utracone.
Akcja 𝑁𝑜𝑤𝑒𝑔𝑜 ś𝑤𝑖𝑡𝑢 toczy się jesienią 1945 roku, gdy świat dopiero próbuje odnaleźć się po wojnie. Amalia zostaje uratowana z bydlęcego wagonu, w którym wywożono Niemców i Mazurów, dzięki Piotrowi, który przedstawia ją jako swoją żonę. Uciekając przed własną przeszłością, musi zmierzyć się z trudnym wyborem między uczuciem do mężczyzny a tęsknotą za córką, która zostały w Niemczech.
Polacy nie mieli zbyt wiele do powiedzenia, a mimo to Amalia doszła do wniosku, że polskie porządki mogły być podobne do tych sowieckich poznanych przez nią w poprzednich miesiącach, a może były nawet jeszcze gorsze. Polacy bali się Sowietów, więc im się nie sprzeciwiali. Teraz nowe władze chciały zachęcić Mazurów do pozostania, bo dla Polaków nie było tu przecież odpowiednich warunków.
Mazurzy zaś uważali, że pozwalano im tu zostać jedynie jako robotnikom. Byli przekonani, że mieli odbudowywać to, co zniszczyli Sowieci. A gdy gospodarstwa znów zaczną kwitnąć, zostaną pozbawieni domów na rzecz nowych polskich osadników. Nie ufali nowym porządkom.
Amalia miała zaczynać od zera i chciała to zrobić wśród swoich. Nie chciała pozwolić, by ktokolwiek ją jeszcze wykorzystywał. Co to jednak oznaczało? Kto był tymi swoimi? Piotr tyle kiedyś opowiadał Amalii o swoim kraju. Niestety ta nowa Polska wcale nie należała do krajów przyjaznych obywatelowi, skoro we własnym towarzystwie musieli uważać na każde słowo.
Amalia nic nie wiedziała o przeżyciach Piotra, ani on o jej. Musieli teraz poznawać się na nowo. Ciałem była przy nim, ale mentalnie wciąż pozostawała w stodole, w której uwięzili je enkawudziści. Pewnie będzie musiało minąć wiele czasu, nim poważy się na większą poufałość z Piotrem. On zaś cierpliwie czeka i otacza opieką ukochaną. Ciało można wyleczyć, ale tego, co czai się w duszy, nie da się tak po prostu przepędzić. Amalia nie była już sobą. Stała się pusta w środku. Była skorupą, która obejmowała nicość. Chciała żyć, a jednocześnie śmiertelnie się bała. Oni ją po prostu złamali. Więcej, zmiażdżyli ją, a ona czuła lęk, że się rozpadnie i przestanie istnieć.
Amalia przygląda się złemu traktowaniu Niemek i zaciska pięści z bezsilności. Nie może zdradzić, kim jest, by nie podzielić ich losu i przy okazji nie pogrążyć Piotra, który także ma swoje tajemnice. Amalia wie, że Niemcy, czyli ona, przegrali wojnę, a Polska, czyli Piotr, straciła niepodległość. Ludzkie emocje to jedno, a polityka to zupełnie coś innego.
Magdalena Wala pięknie pisze, co nie ulega wątpliwości, lecz przy tym tomie miałam wrażenie, że nie dorównuje on dwóm pozostałym. Może jest w nim zbyt dużo polityki, a może wpływ na moje odczucia miało zachowanie Amalii, która postrzega Polaków w niezbyt pozytywnym kontekście, choć kocha jednego z nich i to on ją ocalił. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, jak ta sytuacja po wojnie mogła wyglądać. Przerażająca była ta obopólna nienawiść. Polaków do wszystkiego, co kojarzyło im się z Niemcami, a ludziom podobnym do Amalii w głowie się nie mieściło, że na rzecz Polski Niemcom odebrano ziemię, z której na pewno zostaną wypędzeni rodzimi mieszkańcy. Niemcy dręczyli Polaków, teraz sytuacja się odwróciła i to Niemcy cierpieli niedostatek.
Polacy ginęli na wszystkich frontach świata, a nasi sojusznicy za ofiarę krwi Polaków oddali Polskę w łapy Stalina. Nikt nie pytał Polaków o zdanie, czego chcą, a czego nie. Przymknięto oko na to, że Sowieci w 1939 roku napadli na Polskę, bo Zachodowi bardziej był potrzebny Związek Sowiecki. Nasz kraj był od zawsze pionkiem w grze wielkich.
Żołnierze, którzy w czasie wojny walczyli z Niemcami, po wojnie stawiani byli przed sowieckimi sądami i oskarżani o działalność terrorystyczną oraz współpracę z nazistami. Alianci w ogóle na to nie reagowali. Polska stała się ofiarą nie tylko wroga, ale także swoich sojuszników, którzy nas poświęcili. Polacy nie mieli już siły się przeciwstawiać. Inteligencję wymordowali Niemcy, a zwykłych obywateli interesowało jedynie, by mieli co włożyć do garnka.
Po latach spędzonych w strachu ludzie rozpaczliwie chcieli wierzyć w propagandę władz. Przecież wygraliśmy tę wojnę. Czyż nie? Trudny do zaakceptowania był ten powojenny porządek. Amalia należała do pokonanego, pozbawionego wszelkich praw narodu, a Piotr zaś do ponownie zniewolonego. Niby zwycięzcy, jednak nie do końca. Polscy patrioci łudzili się, że ta sytuacja nie potrwa długo. Jak to wyglądało w rzeczywistości, doskonale pamiętamy.
Dla kogoś, kto nie interesował się historią i nie zna realiów powojennych, ta część wydaje się być bardzo obciążona polityką. Dla mnie, osoby pamiętającej czasy PRL i mającej rodziców, którzy wychowywali się w tamtych latach, było to rzetelnie przedstawione tło historyczne, choć faktycznie przytłoczyło ono akcję.
Dramatyczne były losy ludzi, którzy po wojnie stracili swoją ojczyznę, a nowa ich nie chciała. Autorka pokazała to przez pryzmat miłości Amalii i Piotra, którzy nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Amalia nie umie pogodzić się z utratą tożsamości.Nie jest już Niemką, Polką też nie chce być. Chciałaby być po prostu sobą, a nie ze strachu o życie udawać kogoś, kim nie jest, nawet za cenę miłości. Czy może mieć pewność, że Piotr kiedyś nie będzie miał jej za złe pochodzenia? A może w najgorszym razie wyda się, kim jest, trafi na zsyłkę lub do Niemiec, gdzie jej nie chcą. To smutny obraz powojennej Polski. Nazistowskie obozy zostały zlikwidowane, a w ich miejsce pojawiły się komunistyczne. Tylko los tysięcy uwięzionych i cierpiących ludzi nie uległ zmianie.
Niemieckie rodziny musiały opuszczać ziemie odzyskane. Musiały żegnać stare kąty i ludzi, których znały od dawna. Karmiono ich mrzonkami, że to tylko chwilowe, że niedługo wrócą tu z powrotem. Ludzie żyli w strachu, wieczorami bali się chodzić po wsi, by nie wpaść w ręce bandytów.
Najbardziej w tej sytuacji cierpiały dzieci, które nie były niczemu winne. Bez względu na wrogość pomiędzy narodami należało chronić najmłodszych. Pozorna wolność dała władzę nie zawsze uczciwym ludziom, którzy w sytuacji dalekiej od normalności, bez skrupułów mogli wykonywać najbardziej absurdalne rozkazy czy wcielać w życie zbrodnicze pomysły. Polacy zaś wpadli z deszczu pod rynnę. Jednego okupanta zamienili na drugiego, a jak pokazała historia, może nawet na gorszego. Bo kto w historii świata wroga nazywał swoim przyjacielem. To była tylko iluzja wolności, wolnego państwa.
Po wojnie ludzie nie potrafili żyć w zgodzie i sami piętrzyli kolejne problemy jakby nie mieli ich dość. A normalność i szczęście to było to, czego najbardziej im teraz brakowało. Podsycanie nienawiści było władzom na rękę. Skłóconym i niewykształconym narodem najlepiej się rządzi. Bo gdyby wszyscy trzymali jedna stronę, mogłoby się okazać, że nowa okupacja wcale ludziom się nie podoba. Nikt tak naprawdę nie martwił się losem ludzi, bo gdyby tak było nie doszłoby do bezdusznego poddziału ziem po wojnie. Nikogo nie obchodziło, kto na nich mieszka i kto na tych podziałach ucierpi najbardziej.
Amalia nie zaprzestaje kontaktów z teściami, którzy przebywają w Niemczech, ponieważ bardzo chce odzyskać swoją córkę. Gdy w Polsce wszystko zaczyna się układać po jej myśli i rozważa związanie się z Piotrem oraz poddanie się wraz z siostrą weryfikacji, z Niemiec otrzymuje od przyjaciół list, który zmieni wszystko. Znów wsiada do pociągu i gdy zatrzaskują się drzwi wagonu, ma wrażenie, że odcinają ją od Prus, marzeń i… Piotra. Podąża w kierunku Kerpen i swojej córki. Wydaje jej się, że choć z dala od ukochanych jezior, nareszcie znalazła się we właściwym miejscu, daleko od domu, ale wśród swoich. Jest przekonana, że kochani przez nas ludzie tak naprawdę tworzą dom, a nie budynki czy miejscowości.
Los mieszkańców Mazur był nie do pozazdroszczenia. Za niemieccy dla Polaków, zbyt polscy dla Niemców. Nie wszyscy bowiem mieli tyle szczęścia co Amalia. Ta radość Niemców wobec polskich Mazurów, jaką autorka pokazała w książce, nie do końca była prawdziwa, bo Niemcy nie za bardzo cieszyli się z przyjazdu pobratymców z Mazur. Ci ludzie tak naprawdę zapłacili najwyższą cenę za zamiany terytorialne po II wojnie światowej. Mazurzy przez Niemców byli traktowani jak Polacy, przez Polaków jak Niemcy. Nieważne, gdzie się osiedlili, nigdy nie byli u siebie. Byli gorszą kategorią ludzi. Ich dawne życie nie powróciło, ani w Prusach, ani z dala od nich. Niestety nie wszyscy wysiedleńcy byli przyjmowani w Niemczech z otwartymi ramionami. To była druga strona medalu. Przyjęcie mieszkańców Mazur przez rodowitych Niemców po wysiedleniu z Polski nie było entuzjastyczne.
Większość z nich trafiała do Niemiec Zachodnich lub Wschodnich w dramatycznych warunkach, często bez dachu nad głową, dokumentów i majątku. Lokalne społeczności, same zmagające się z powojennym niedostatkiem i zniszczeniami, często patrzyły na przybyszów z nieufnością lub traktowały ich jako konkurencję o mieszkania, pracę i środki do życia. Nie brakowało konfliktów i napięć, choć zdarzały się też przypadki wzajemnej pomocy w rodzinach czy sąsiedztwach. Ogólnie adaptacja była trudna, a wielu wysiedleńców musiało walczyć o przetrwanie i akceptację w nowych społecznościach.
W większości przypadków przyjęcie było trudne. Niemcy Zachodnie i Wschodnie zmagały się z ogromnymi problemami powojennymi: zniszczone miasta, brak mieszkań, niedobory żywności i podstawowych środków do życia. Wielu wysiedleńców przybywało w złych warunkach, często bez dobytku i dokumentów, i musiało stawiać czoła niechęci lokalnej ludności, która sama również cierpiała po wojnie. W Niemczech Zachodnich wysiedleńcy byli czasem postrzegani jako obciążenie lub konkurencja o mieszkania i pracę. W Niemczech Wschodnich sytuacja była podobna, a system komunistyczny narzucał rygorystyczną kontrolę nad nową ludnością.
Historia wysiedleń to temat niezwykle kontrowersyjny. Wysiedlenia w czasie II wojny światowej i w okresie bezpośrednio po konflikcie dotknęły szerokie rzesze ludzi, obejmując m.in. Polaków, Niemców, a także mniejszości narodowe, w tym Warmiaków i Mazurów. Zakończenie II wojny światowej pozostawiło nierozwiązany problem ludności zamieszkującej obszar Ziem Odzyskanych. Za szaleństwo Hitlera zwykli ludzie zapłacili najwyższą cenę. Nie brakowało jednak sytuacji solidarności i wzajemnej pomocy w rodzinach czy w społecznościach lokalnych. Z czasem większość wysiedleńców adaptowała się do nowych realiów, choć trauma i poczucie utraty ojczyzny pozostały w pamięci wielu pokoleń.
𝑁𝑜𝑤𝑦 ś𝑤𝑖𝑡 to opowieść, która zmusza do refleksji nad tym, jak bardzo przeszłość kształtuje teraźniejszość i jak silna musi być wiara, by odnaleźć nowe światło po mroku wojennych doświadczeń. Jej lektura zostawia trwały ślad i skłania do zadumy nad ceną, jaką płacimy za przynależność, za miłość i za nadzieję. Autorka nie unika trudnych tematów. Pokazuje człowieczeństwo w różnych odsłonach, od jego pozytywnych stron po chwile, gdy okrucieństwo przeważa. Podchodzi do bohaterów z wyczuciem i szacunkiem, dzięki czemu ich losy stały się dla mnie bliskie i zapadły w pamięć.
Magdalena Wala w bardzo realistyczny sposób oddaje atmosferę tamtych czasów, pokazuje, jak wielkie znaczenie miała tożsamość narodowa i jak tragiczne mogły być decyzje ludzi, którzy musieli wybierać między przynależnością a przetrwaniem. Każda strona powieści jest pełna emocji, od miłości i oddania po rozpacz i bezsilność wobec otaczającej niesprawiedliwości. Polityczne tło tamtego czasu, weryfikacja narodowościowa autochtonów oraz codzienne wyzwania nadają historii dramatyzmu i autentyczności. Wszystko to pozwoliło autorce pokazać, jak skomplikowana i wymagająca była ta historia.
𝑁𝑜𝑤𝑦 ś𝑤𝑖𝑡 to poruszająca opowieść osadzona w trudnej historycznej rzeczywistości powojennych Prus Wschodnich. Miał to być trzeci i zarazem finałowy tom cyklu Między jeziorami, ale, jak wiadomo, Magdalena Wala postanowiła kontynuować sagę, tym razem oddając głos Libasiowi Schimanskiemu, młodszemu bratu Amalii, który przeżył ciężkie walki na froncie wschodnim. Ciekawa jestem, co przyniesie dalszy ciąg tej niezwykłej opowieści.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Czas złych snów
„Czas złych snów” Magdaleny Wali to drugi tom serii Między jeziorami, którego pierwszy tom czytałam kilka lat temu, a niedawno go sobie odświeżyłam i kontynuuję serię.
Kontynuujemy praktycznie tam, gdzie skończyła się poprzednia scena. Amalia wraz z młodszą siostrą i kilkoma starszymi sąsiadkami ucieka pośród mroźnej zimy przed nadchodzącą Armią Czerwoną. Wyczerpane kobiety niestety nie mają szans, by zbiec wrogowi, a to dopiero początek ich tułaczki.
Cała seria zainspirowana została losami grupy etnicznej - Mazurów zamieszkujących przedwojenne Prusy - grupy etnicznej, która w zasadzie nie była uznawana ani przez obywatelów Niemiec (do których oficjalnie się zaliczała),ani tym bardziej przez Polaków. W czasie wojny nie ominęły ich powołania do wojska, każda rodzina poniosła stratę, jednak wielu odnosiło też osobiste korzyści z wojny, choćby przez polskich, czy sowieckich robotników przymusowych. Jednak kiedy Hitler stracił przewagę i na ich tereny wkroczyła Armia Czerwona - brutalność i przesiedlenia osiągnęły zenit.
Ta książka poprzez Amalię doskonale oddaje los takich pojedynczych osób. Osób, które być może były obojętne na krzywdy wojenne, kiedy nie działy się bezpośrednio obok nich, które uległy propagandzie, które po prostu starały się przetrwać. Dopiero zmiana szali wojennej pociągnęła za sobą straszne wydarzenia. A z wielu osób wyszły na wierzch brutalne tendencje.
Samego wątku miłosnego, w tej części brak - bo Amalia, której niemiecki mąż został uznany za zaginionego podczas wojny, zakochuje się wbrew sobie w polskim robotniku przymusowym, ale zostają oni rozdzieleni. Za pierwszym razem, ta zdrada emocjonalna nie była dla mnie do przełknięcia, nawet pomimo faktu, że małżeństwo nie było zawarte z miłości. Za drugim razem mniej mnie razi ich relacja.
Oczywiście losy kobiet przedstawionych w tej części są okropne. W Czytelniku rodzi się współczucie, chcemy aby bohaterki znalazły wreszcie wytchnienie, bezpieczeństwo. Jednak jeszcze nie czas na spokojne życie - bardzo chętnie poznam losy Amalii w dalszych częściach. Szczególnie, że znów zakończenie pozostawia Czytelnika w wielkim niepokoju..
„Czas złych snów” Magdaleny Wali to drugi tom serii Między jeziorami, którego pierwszy tom czytałam kilka lat temu, a niedawno go sobie odświeżyłam i kontynuuję serię.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKontynuujemy praktycznie tam, gdzie skończyła się poprzednia scena. Amalia wraz z młodszą siostrą i kilkoma starszymi sąsiadkami ucieka pośród mroźnej zimy przed nadchodzącą Armią Czerwoną. Wyczerpane kobiety...
Druga część utrzymuje poziom. Bardzo brutalna, ale przy tym zdaje się niezwykle oddająca realizm ówczesnych czasów. Widać że autorka nie próbowała na siłę forsować niektórych wątków, wszystko szło własnym rytmem.
Druga część utrzymuje poziom. Bardzo brutalna, ale przy tym zdaje się niezwykle oddająca realizm ówczesnych czasów. Widać że autorka nie próbowała na siłę forsować niektórych wątków, wszystko szło własnym rytmem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMocna, zwłaszcza że to ciągle się dzieje, Ciągle cierpią najmniej winni.
Mocna, zwłaszcza że to ciągle się dzieje, Ciągle cierpią najmniej winni.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstrząsająca opowieść w której autorka na przykładzie losów Amalii opowiada historię tysięcy kobiet z Prus Wschodnich po wkroczeniu Armii Czerwonej w 1945 roku.
Amalia wraz z sąsiadkami i siostrą ucieka przed Sowietami z Schönwalde.
Niestety po pewnym czasie i tak wpadają w ręce Sowietów . Są gwałcone wielokrotnie i poniżane. Żołnierze zabierają im również konia i pożywienie. Są zmuszone przez zimę ukrywać się w leśniczówce i starać się przetrwać.
A na wiosnę wracają do swoich domów, chociaż w większości są one już zajęte przez robotników przymusowych oraz napływające polskie rodziny.
Mieszkają w jednym domu , starają się nie wychodzić ale i tak Amalia zostaje wyznaczona do pracy w obozie, gdzie z innymi kobietami zajmuje się usuwaniem i grzebaniem zwłok .
Pracuje ponad swoje siły, niedożywiona i chora znowu zostaje na siłę wciśnięta do pociągu .....
Powieść zawiera bardzo dużo drastycznych scen a mimo to czytałam ją i nie mogłam się oderwać, nie mogłam uwierzyć, że tak właśnie się działo i tak wyglądała rzeczywistość tysięcy kobiet.
Mam nadzieję, że kolejny tom nie będzie już taki okrutny dla Amalii i wreszcie zazna spokoju i szczęścia.
Wstrząsająca opowieść w której autorka na przykładzie losów Amalii opowiada historię tysięcy kobiet z Prus Wschodnich po wkroczeniu Armii Czerwonej w 1945 roku.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAmalia wraz z sąsiadkami i siostrą ucieka przed Sowietami z Schönwalde.
Niestety po pewnym czasie i tak wpadają w ręce Sowietów . Są gwałcone wielokrotnie i poniżane. Żołnierze zabierają im również konia i...
Polecam bo 2część jest mega fajna a ja zabieram się do 3 cz
Polecam bo 2część jest mega fajna a ja zabieram się do 3 cz
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, a raczej książki, bo rzecz dotyczy całej sagi, o wojnie i czasach powojennych, niezwykle trudnych jeśli mówimy o naszych, obecnych, ustalonych po wojnie granicach. Książki, które mówią o ludziach: dobrych i złych, czasem obojętnych, takich, którzy wiele zrobią, by przeżyć, bo przecież instynkt przeżycia jest jednym z najważniejszych dla człowieka. Książki, które pokazują, że chęć odpłacenia za doznane, a czasem tylko "wmówione" krzywdy potrafi zaślepić tak bardzo, że przestaje się widzieć drugiego człowieka i potrafi go skrzywdzić nie patrząc na to, że tego mężczyznę, tą kobietę czy to dziecko widzi się pierwszy raz w życiu, ale mają oni pecha być Niemcem, Polakiem, czy Rosjaninem. Książki o tym, że wojna potrafi obedrzeć z człowieczeństwa i wydobyć z ludzi ich najgorsze cechy, bez względu na narodowość. Ale także te najlepsze, dzięki którym chociaż niektórzy mogą przetrwać... Polecam...tym bardziej, że pomimo tych wszystkich doświadczeń ludzkość nadal wojny toczy...
Książka, a raczej książki, bo rzecz dotyczy całej sagi, o wojnie i czasach powojennych, niezwykle trudnych jeśli mówimy o naszych, obecnych, ustalonych po wojnie granicach. Książki, które mówią o ludziach: dobrych i złych, czasem obojętnych, takich, którzy wiele zrobią, by przeżyć, bo przecież instynkt przeżycia jest jednym z najważniejszych dla człowieka. Książki, które...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tym tomie role się odwracają - ci którzy byli niegdyś potężni, wykorzystywali innych do przymusowej pracy u siebie stają się uciekinierami a następnie przymusowymi pracownikami. Zaczynają walkę o przeżycie, jedzenie, spokój, przetrwanie. Poznają na własnej skórze do czego doprowadza wojna
W tym tomie role się odwracają - ci którzy byli niegdyś potężni, wykorzystywali innych do przymusowej pracy u siebie stają się uciekinierami a następnie przymusowymi pracownikami. Zaczynają walkę o przeżycie, jedzenie, spokój, przetrwanie. Poznają na własnej skórze do czego doprowadza wojna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga część sagi. Bardzo szokująca i smutna. Opisuje wyzwalanie Prus Wschodnich przez Armię Czerwoną. Jak to ładnie w książce napisano "Czerwonoarmiści wyzwalali ich od życia i majątku". Moja rodzina pochodzi z małopolski i podlasia. Z historii rodzinnych "wyzwalanie" zwłaszcza kobiet i dzieci przebiegało bardzo podobnie. Nie tylko Prusy były tak bestialsko potraktowane. Jednym słowem- smutna jest historia naszych ziem i naszego narodu. Książka bardzo dobra warta przeczytania
Druga część sagi. Bardzo szokująca i smutna. Opisuje wyzwalanie Prus Wschodnich przez Armię Czerwoną. Jak to ładnie w książce napisano "Czerwonoarmiści wyzwalali ich od życia i majątku". Moja rodzina pochodzi z małopolski i podlasia. Z historii rodzinnych "wyzwalanie" zwłaszcza kobiet i dzieci przebiegało bardzo podobnie. Nie tylko Prusy były tak bestialsko potraktowane....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przymusowym rozstaniu z Piotrem Amalia wraz z grupą kobiet ze swojej wioski ucieka w głąb Rzeszy przed nadciągającymi Sowietami. Ewakuacja jest utrudniona, niemal niemożliwa, ze względu na ogrom uchodźców blokujących drogi, brak komunikacji i niesprzyjającą aurę. W końcu Rosjanie doganiają uciekinierów. Przetaczają się przez kraj niby ordy piekielne: rabując, paląc, gwałcąc i mordując. Czy Amalia wraz z przyjaciółkami uniknie pohańbienia i śmierci? Czy ma do czego wracać?
Zacznę przede wszystkim od tego, że druga część serii jest zdecydowanie lepsza od pierwszej. Od razu dużo się dzieje, a to czego doświadczała ludność cywilna w zetknięciu z Sowietami, a szczególnie kobiety...mrozi krew w żyłach. Nie jest mi to obcy temat, bo znam historię i wiem z różnych źródeł, że "wyzwoliciele" rzeczywiście folgowali sobie pod każdym względem. I to jest bardzo delikatnie powiedziane z mojej strony. Nie chcę wam spojlerować ani snuć wywodów historycznych. Dość powiedzieć, że z kart tej powieści wieje grozą i rozpaczą. Ale widać też niezłomną chęć przetrwania, czepianie się życia za wszelką cenę. Pragnienie ocalenia bliskich bez oglądania się na siebie czy innych. Zdolność do największych poświęceń. Czasy wojenne i powojenne były bardzo trudne. Nikt nie ma moralnego prawa oceniać wyborów tamtych ludzi. Choć Autorka w posłowiu twierdzi, że oszczędziła nam zbyt drastycznych scen, myślę że i tak dosadnie i ekstremalnie opowiedziała tę historię. Trochę irytowała mnie naiwność Amalii i ta jej... poprawność i nieskazitelna moralność. Czasy były, jakie były. A ona w ciężkim sowieckim łagrze kosztem siebie martwiła się o innych i oddawała ostatnią kromkę chleba albo uważała żeby kogoś nie urazić podczas kłótni. Ideałów nie ma, a świat nie jest czarno-biały. Poza tą drobną rysą książkę czyta się z wielkim przejęciem i ciekawością. Polecam 👌☺️
Ocena: 8/10
Po przymusowym rozstaniu z Piotrem Amalia wraz z grupą kobiet ze swojej wioski ucieka w głąb Rzeszy przed nadciągającymi Sowietami. Ewakuacja jest utrudniona, niemal niemożliwa, ze względu na ogrom uchodźców blokujących drogi, brak komunikacji i niesprzyjającą aurę. W końcu Rosjanie doganiają uciekinierów. Przetaczają się przez kraj niby ordy piekielne: rabując, paląc,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny tom sagi traktuje o bardzo brutalnych wydarzeniach jakie miały miejsce w 1945 roku kiedy przez naszą ojczyznę przetaczała się armia tzw. wyzwolicieli. Nie jest to pierwsza książka która o tym traktuje więc wiadomo jak to wyglądało - brutalne gwałty, okaleczenia, niewyobrażalne wręcz bestialstwo i zezwięrzecenie.
Cięzko się to czyta, nie tylko ze względu na przedstawianą treść. Dość irytujące jest to naiwne czarno-białe pokazywanie świata. Mamy zatem albo super dobrych bohaterów ( kobiety litościwie, które nawet w cięzkim łagrze, obozie pracy są bardzo empatyczne, oddaja innym, obcym kobietom jedyna kromkę chleba, itd.),albo złych ( kompletnie wredna baba, która zawsze jest złosliwa, donosi, szkodzi innym, wyżera jedzenie dla chorych itd.). Jak w bajce...
Co nie zmienia faktu że wciągnęłam się w akcję i czytałam z przyjemnościa.
Kolejny tom sagi traktuje o bardzo brutalnych wydarzeniach jakie miały miejsce w 1945 roku kiedy przez naszą ojczyznę przetaczała się armia tzw. wyzwolicieli. Nie jest to pierwsza książka która o tym traktuje więc wiadomo jak to wyglądało - brutalne gwałty, okaleczenia, niewyobrażalne wręcz bestialstwo i zezwięrzecenie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCięzko się to czyta, nie tylko ze względu na...