

Tales of the Dying Earth

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Umierająca Ziemia (tom 1-4)
- Tytuł oryginału:
- Tales of the Dying Earth
- Data wydania:
- 1998-12-01
- Data 1. wydania:
- 1998-12-01
- Liczba stron:
- 741
- Czas czytania
- 12 godz. 21 min.
- Język:
- angielski
- ISBN:
- 9780312874568
This omnibus volume comprised all four books in the series
The Dying Earth
The Eyes of the Overworld
Cugel's Saga
Rialto the Marvellous
Kup Tales of the Dying Earth w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Tales of the Dying Earth
Fajne wydanie i jak na niemal 1200 stron, całkiem poręczne. Byli weseli, ci ludzie gasnącej Ziemi ... Na południu widać było tylko puste morze, w którym odbijało się stare, czerwone Słońce. Nie będę dyskutował na temat tego, jak będzie przebiegać ewolucja Słońca i czy tak ... Wszystko jest nonszalancko-śpiewne, na tym świecie, na którym nie mieszkają już miliardy, ani nie miliony, tylko tysiące ludzi czy też "ludzi" ! Na dodatek napisane dziwnym, podniosłym językiem, który początkowo może trochę drażnić. Zawsze ktoś zostanie, tak jak w zalewanym falami Doggerlandzie, zatopionej krainie Morza Północnego. Wszyscy są totalnie zblazowani i nie wykazują żadnych cnót. Nauka zamieniła się w magię, a społeczeństwo pogrążyło w dekadencji. Szkoda, że nie ma mapy tych krain. Fajne !!!
Oceny książki Tales of the Dying Earth
Poznaj innych czytelników
1030 użytkowników ma tytuł Tales of the Dying Earth na półkach głównych- Chcę przeczytać 886
- Przeczytane 128
- Teraz czytam 16
- Posiadam 131
- Chcę w prezencie 16
- Do kupienia 9
- Wymiary 7
- Science Fiction 5
- Fantastyka 5
- Fantasy 4
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Tales of the Dying Earth


Jesienny powiew nowości: 16 książek, które właśnie trafiły na półki księgarni
Cytaty z książki Tales of the Dying Earth
Piękno to połysk, który miłość nadaje, by przechytrzyć wzrok. Można zatem powiedzieć, że tylko gdy umysł nie jest zakochany, oko nie dostrzeże piękna.
Piękno to połysk, który miłość nadaje, by przechytrzyć wzrok. Można zatem powiedzieć, że tylko gdy umysł nie jest zakochany, oko nie dostrze...
Rozwiń Zwiń Posłowie:
Wiecznie żywy Kain, to także wyzwanie rzucone konstrukcji aksjologicznej całego świat. (sic!)
Czy ktoś w ogóle przeczytał tekst przed oddaniem go do druku? Chyba powinno byc światA?
Posłowie:
Wiecznie żywy Kain, to także wyzwanie rzucone konstrukcji aksjologicznej całego świat. (sic!)
Czy ktoś w ogól...



















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Tales of the Dying Earth
Kroniki Umierającej Ziemi, Jack Vance (Wyd. Vesper, 2024)
Za mną niemal 1200 stron potężnej, fantastycznej cegły! Ponieważ Vance pisał tę książkę przez blisko 50 lat w formie luźnych opowiadań, brakuje jej spójnego planu i to podczas lektury zdecydowanie czuć.
Główna oś skupia się na Cugelu. To typowa powieść łotrzykowska: bohater trafia w nowe miejsce, próbuje kogoś oszukać, wpada w kłopoty i ratuje się ucieczką. Cel? Zemsta na magu Iucounu, który zesłał go w niebezpieczne krainy i wszczepił w brzuch potwora pilnującego dyscypliny.
Dlaczego to absolutny klasyk?
To fundament współczesnego fantasy. Vance inspirował m.in. G.R.R. Martina, G. Wolfe'a czy A. Sapkowskiego. Co więcej, jego unikalny system magii (zaklęcia "wtłaczane" do umysłu i zapominane po rzuceniu) stał się podstawą kultowej gry Dungeons & Dragons!
Co mnie zachwyciło?
Archaiczny, niezwykle plastyczny język. Uwielbiam takie całkowite oderwanie od rzeczywistości i zanurzenie się w unikalnym, pochłaniającym świecie.
Co zgrzytało?
Konstrukcja. Opowiadania, które osobno pewnie by intrygowały, zebrane w całość stają się nużące przez ciągle ten sam schemat. Z kolei ostatnia część o Rhialto to przegadana satyra, gdzie potężni magowie kłócą się o intrygi jak przekupki na targu. Przesyt dialogów i brak akcji potrafią potwornie zmęczyć.
Podsumowując: zważywszy na czasy, w jakich powstawała, to godna podziwu historia przecierająca szlaki. Warto ją poznać, ale to zdecydowanie lektura dla cierpliwych czytelników. Przez swą powtarzalność i objętość jest to książka trudna do skończenia.
Kroniki Umierającej Ziemi, Jack Vance (Wyd. Vesper, 2024)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa mną niemal 1200 stron potężnej, fantastycznej cegły! Ponieważ Vance pisał tę książkę przez blisko 50 lat w formie luźnych opowiadań, brakuje jej spójnego planu i to podczas lektury zdecydowanie czuć.
Główna oś skupia się na Cugelu. To typowa powieść łotrzykowska: bohater trafia w nowe miejsce, próbuje kogoś...
"Kroniki umierającej ziemi". Jack Vance. Vesper 2024. Wymiary - Seria SF Wydawnictwa Vesper. Zbiorcze wydanie, prawdziwa cegła.
***
,,Mazirian mag" (pierwsza część składowa tomiszcza).
Strony 7-90.
Ziemia umiera z starości, słońce przygasa, czuć nadchodzący koniec wszystkiego. Czarodziej (z tych niemiłych),kobieta (z tych tajemniczych). Pościg. Miniaturowy człowiek na ważce. Zasadzka. Zadania. Postrzeganie piękna, postrzeganie brzydoty. Występki i zbrodnie. Sabat. Nauka lojalności. Wymierzanie sprawiedliwości.
Krótkie, lekko z sobą związane historyjki chwilowo nęcą, ale za moment mogą zacząć nużyć.
Czy Michael Moorcock czytał Vancea? Pytam, bo styl Kronik tak bardzo przypomina styl Moorcocka.
I jeszcze jedno, byłem przekonany, że powieść/powieści będą miały wyraźne akcenty SF, tymczasem...Fantasy stuprocentowe.
Strony 91 -145.
Morderca lubieżny i jego kres. Wyraźne pozostałości dawnej technologii. Nareszcie!
Strony 146 - 213
Ludzie jako zwierzęta pociągowe i rzeźne. Wysepka SF w morzy Fantasy Otwarty koniec.
Pierwsza z powieści - zbioru historyjek za mną.
Nie żałuję, że kupiłem. Bo przez pierwsze kilkadziesiąt stron... Uczucia były mieszane.
Czytam dalej.
***
,,Cugel Kuty na Cztery Rogi" (druga z czterech części składowych tomiszcza).
Strony 217 - 335.
Kary za włamanie. Złudzenia optyczne. Klątwy. Trochę za lekki klimat. Oszukany oszust. Klimat lekki nieustannie. Zdradzony zdrajca. Wkrótce zacznę się irytować stylem opowieści. Nie tego chciałem kupując produkt. Akceptuję Fantasy ale nie nieustannie kpiarskie Fantasy.
Czytam dalej.
Strony 336 - 466.
Podróż w czasie (tu był fabularny potencjał z latającymi egzekutorami koegzystującymi z religijnymi fanatykami). Pielgrzymi i pielgrzymka. Druga pielgrzymka.
Zaczynam tracić cierpliwość.
Szczury z trójzębami? Pomysł ciekawy wart większej uwagi.
Czytam dalej (z lekką irytacją ale i chęcią poznania końca przygody).
No i koniec. Oszukany oszust znów medytuje.
To było kpiarskie Fantasy. Nic więcej. Owszem, momentami miało swój urok.
No nic, będę czytał dalej.
***
,,Cugel: Niebotnący Rozbłyskiwacz" (trzecia z czterech części składowych tomiszcza).
Strony 469-523
Ponownie oszukany oszust smakuje powtórkę z rozrywki. Walcząc z rosnącym długiem poszukuje skarbów maskując przekręt.
Strona 523-551
Ponownie oszukany oszust, znów kombinuje. Kombinuje i kombinuje.
Znów prześmiewcza Fantasy.
Strony 552-605
Cugel marynarzem czyli Cugel i jego wodne robaki.
Strony 606-631
Cugel porywaczem.
Strony 632-661
Cugel kamieniarzem.
Czytam nieśpiesznie (ponieważ autor przesadza z swoją zabawą formą i treścią, czytelnik ma problem by równie dobrze bawić się w czasie lektury!) dalej.
Strony 661-765
Magiczne lina, karawana i latający statek.
Strony 766-801
Okradziony złodziej i kolejna karawana.
Ten prosty i niezmienny schemat (oszukany oszust, musi salwować się ucieczką) zaczyna mieć dla mnie swój urok. To niepokojące!
Strony 801-839
Turniej dziwów, broń palna, ucieczka.
Strony 840-877
Zbyteczni czterej ojcowie i odrodzenie przez metamorfozę w legendę.
Koniec.
I nie wiem sam... Podobało mi się czy nie? Czasem bawiło, czasem nudziło. Gulasz powtórzeń.
Czytam dalej.
***
,,Zdumiewający Rhialto" (czwarta część składowa tomiszcza).
Strony 881-918
Prześmiewczy, niewyszukany styl. Kobiecy spontaniczy szał przeciw męskiej zachowawczej desperacji. Magiczny cyborg idei, literatury i zamysłów.
Kobiece marudzenie, męskie dywagacje.
Płaskie. Zbyt płaskie. Maniera to za mało.
Strony 926-1071
Magów podchody. Magów chciwość. Magów pustosłowie.
O! Znów podróż w czasie!
Na marginesie marginesu - skoro słońce gaśnie i nikt nie jest pewny dnia, ani godziny, to czemu nikt nie ucieka w przeszłość?
Monotonna poza autora (i postaci, które ożywił) wciąż ma się dobrze. Irytujące.
Czytam dalej.
Strony 1072-1136
Chciwość i przekonanie o swej wyjątkowej zaradności przepustką do kolejnej przygody magów.
Jaka magia taki statek kosmiczny.
Koniec czytania (no, jeszcze małe posłowie i fajrant).
***
Niewyraźne (bo w duchu zbioru) posłowie.
***
Ponad 1100 stron fantasy i ponad 20 stron posłowia.
Długo się czytało ten gulasz, oj długo. Czemu? Albowiem niemrawa poza zbyt często zniechęcała do nieprzerwanej konsumpcji.
I jaka ocena? Jest bogactwo świata i bogactwo postaci. Jest groch z kapustą i nieco gorzkiego dowcipu. Jest gorset cynicznych pobudek i niewyszukanych zwrotów akcji, które mają tyleż bawić co prowokować.
Innymi słowy - nieprzekonujący świat lekkiej przygody chwalącej nieśpieszną żonglerkę powtarzalnymi schematami. Nic powalającego.
I wciąż nie wiem czy żałuję zakupu. Żałuję?
"Kroniki umierającej ziemi". Jack Vance. Vesper 2024. Wymiary - Seria SF Wydawnictwa Vesper. Zbiorcze wydanie, prawdziwa cegła.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to***
,,Mazirian mag" (pierwsza część składowa tomiszcza).
Strony 7-90.
Ziemia umiera z starości, słońce przygasa, czuć nadchodzący koniec wszystkiego. Czarodziej (z tych niemiłych),kobieta (z tych tajemniczych). Pościg. Miniaturowy człowiek na...
Vance był twórcą niepoślednim jeśli chodzi o ten gatunek literatury popularnej, jakim jest fantasy. A fantasy może być prostą historyjką o smokach i księżniczkach, napisaną dla przygłupów lub rozciągniętą na tasiemcową serię telenowelą z multum bohaterów, a może być też dziełem pełnym intertekstualnych odniesień lub metafor. W tych zdawałoby się sztywnych ramach gatunkowych drzemie ogromny potencjał i tylko od talentu autora zależy jak go wykorzysta, wbrew temu, co twierdzą złośliwi, którzy mówią, że fantasy nawet w fantastyce stoi najniżej w hierarchii.
A Vance miał wyobraźnię bardzo dużą, poza tym w dzieciństwie czytał wiele książek z biblioteki dziadka, bogatego teksańskiego ranczera. Dlatego te jego z pozoru fantastyczne historie osadzone w neverlandzie można w zasadzie we wszystkich przypadkach odczytywać biorąc pod uwagę głębsze dno. Już pierwsza historia o sztucznie stworzonych kobietach imieniem T'sais i T'sain pozwala na takie odczytanie. Obie są efektem eksperymentu magicznego, ale w przypadku T'sain coś poszło nie tak, w efekcie czego dziewczyna nie potrafi dostrzec dobra na świecie. Rzeczywistość wokół wydaje jej się brzydka i skażona złem, nie wykluczając rzeczy tak zdawałoby się pięknych jak gwiazdy, czy kwiaty. W związku z tym kompletnym brakiem wartościowania niszczy wszystko na swojej drodze. Czy taka historia daje pole do przemyśleń? Daje. Inne opowiadanie ze zbioru : młody chłopak wyrusza w opuszukiwaniu wiedzy absolutnej, aby na końcu tej drogi napotkać demona. Metafora jest tu aż nadto czytelna. I jeszcze , i jeszcze, aż w końcu Cugel Kuty na Cztery Nogi, o którym historia zajmuje 2/3 tej liczącej 1167 stron książki. Można ją odczytywać po prostu jako powieść przygodową, a można sięgnąć do jungowskiego archetypu boga trickstera i nadać opowieściom o okrutnym czasem, a zawsze przebiegłym bohaterze sens głębszy. A pamiętajmy, że archetypy i mity rozdzierają rzeczywistość i są wglądem w wieczny, niezmienny świat idei. Pisał zresztą o tym inny znakomity pisarz fantasy, Robert Holdstock w świetnym "Lesie ożywionego mitu". A i to nie wszystko, ponieważ Vance nawiązuje w opowieściach o tym bohaterze formą do powieści łotrzykowskiej. Podobieństwa między Cugelem, a Łazarzem z anonimowego "Żywota łazika z Tormesu", hiszpańskiej noweli wydanej w 1555 roku są tak oczywiste, że nie trzeba wcale wchodzić na angielską Wikipedię, żeby przeczytać, że jest to "picaresque fantasy".
Zatem "Kroniki..." są czymś więcej, niż tylko świetnie skonstruowanymi opowieściami science - fantasy , pisanymi na szkielecie znanym z Howarda, choć tu znacznie rozbudowanym, a przez to ciekawszym. Poza tym światotwórstwo, ono samo w sobie robi robotę. Tu faktycznie Ziemia umiera. W sensie dosłownym, ale też metaforycznym. Dziwne stwory, mutanty , wrodzy sobie ludzie mieszkający w rozrzuconych po pustym świecie niewielkich osadach oraz wsiach, dekadencja , a wszystko skąpane w czerwonych promieniach umierającej gwiazdy. To wszystko czuć, gdy przemierzamy z bohaterami lasy pełne dziwnych roślin i odwiedzamy rachityczne osady budowane na ruinach ich większych poprzedników. A wszystko to ... opisane z humorem. Humorem, którego adeptem był choćby Pratchett. Brutalność, zło i aabsurd w umierającym świecie, lecz też śmiech. Bo co innego pozostaje w takiej rzeczywistości, jeśli nie śmiać się z niej ? I to jest koniec końców chyba największą metaforą Vance'a, spinającą klamrą całość. Gdy coraz więcej literatury tzw. "głównonurtowej" odkrywa język fantastyki, fantastyka już dawno pokazała, że potrafi być czymś więcej, aniżeli czczą rozrywką. I nie trzeba tu Sapkowskiego. Vance był pierwszy. Bo Sapkowski również z Vance'a czerpał garściami.
Vance był twórcą niepoślednim jeśli chodzi o ten gatunek literatury popularnej, jakim jest fantasy. A fantasy może być prostą historyjką o smokach i księżniczkach, napisaną dla przygłupów lub rozciągniętą na tasiemcową serię telenowelą z multum bohaterów, a może być też dziełem pełnym intertekstualnych odniesień lub metafor. W tych zdawałoby się sztywnych ramach gatunkowych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajnie poznawać klasykę sci fi, jednak ta pozycja była wyjątkowo trudna. Książka zawiera mnóstwo świetnych motywów: drogi, podróży w czasie i kosmosie, magów, czarów, rytuałów, magicznych istot, fantastycznych stworzeń, kulinarny, walki czy końca świata. Jednak sposób opowiadania historii niszczy te pozytywy. Mamy tu ogromną ilość słowotwórstwa. Autor na każdą rzecz, czynność, potrawę czy miejsce ma nowe słowo. Specyficzne, trudne i niezrozumiałe. A tworzy je właściwie tylko po to by coś nazwać i nigdy więcej do tego nie wrócić. Książka złożona jest z 3 części. I ta pierwsza zawierająca luźne opowiadania spodobała mi się najbardziej. Znalazłam tu sporo przygód, walki o przetrwanie, małe wątki romantyczne, knowania i mnóstwo magii. Kolejne są losy Cugela. Trudno czytać o bohaterze, którego się nie polubiło. A on niestety jest postacią cyniczną, cwaną, nadęta, kapryśną. Ponadto nie uczy się na swoich błędach i uważa się za najmądrzejszego w okolicy. Jest zwyczajnym oszustem, który nie szanuje innych. Nie potrafiłam kibicować mu w jego podróży i liczyłam na to, że w końcu jakiś potwór go pożre. Ponadto jego losy były poniekąd przewidywalne. Ostatnie były opowiadania o magu Rhialto. One z kolei były dla mnie chaotyczne i niezrozumiałe. Nie potrafiłam się wciągnąć w przepychanki magów. I chociaż działo się sporo, to działanie bohaterów były nielogiczne. Książka jest dużych rozmiarów, sporo waży j jest nieporęczna podczas trzymania. Dobrze, że wydanie jest porządne, więc nic się z książką nie zadziało. A i oko się nacieszyło, ponieważ szata graficzna jest piękna. W książce wiele miejsca poświęcone jest opisom potraw, uczt i ogólnie kulinariom. Osobiście lubię ten motyw. Niestety językowo i stylistyczne ta książka jest trudna w odbiorze. Akcja nie trzyma tempa, co powoduje, że historia nie wciąga.
Fajnie poznawać klasykę sci fi, jednak ta pozycja była wyjątkowo trudna. Książka zawiera mnóstwo świetnych motywów: drogi, podróży w czasie i kosmosie, magów, czarów, rytuałów, magicznych istot, fantastycznych stworzeń, kulinarny, walki czy końca świata. Jednak sposób opowiadania historii niszczy te pozytywy. Mamy tu ogromną ilość słowotwórstwa. Autor na każdą rzecz,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Książka zawiera zbiór opowiadań „Umierająca ziemia”, powieści „Oczy nadświata”. „Saga Cugela” oraz „Rhialto Wspaniały”."
"Prawdziwy" zbiór opowiadań, to tak naprawdę tylko tom 1. z 4 (który jest rewelacyjny).
Środkowe tomy 2,3 to historia Cugela, gdzie opowiadania to oddzielne rozdziały opowieści (podobnie tom 4 tylko jest inny bohater).
Po przeczytaniu 1. części miałem duże oczekiwania i się mocno zawiodłem. W dalszych częściach świat jest nierozwijany czasem wręcz sprowadzony do karykatury, bo na 1. planie jest saga bohatera, a nie świat.
Jak dla mnie opis tej książki wprowadza w błąd
"Książka zawiera zbiór opowiadań „Umierająca ziemia”, powieści „Oczy nadświata”. „Saga Cugela” oraz „Rhialto Wspaniały”."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Prawdziwy" zbiór opowiadań, to tak naprawdę tylko tom 1. z 4 (który jest rewelacyjny).
Środkowe tomy 2,3 to historia Cugela, gdzie opowiadania to oddzielne rozdziały opowieści (podobnie tom 4 tylko jest inny bohater).
Po przeczytaniu 1. części miałem...
Solidne i dobrze się czyta
Solidne i dobrze się czyta
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze opowiadania - sztosik. Przez ostatnie ledwo przebrnęłam. O gustach się nie dyskutuje. :)
Pierwsze opowiadania - sztosik. Przez ostatnie ledwo przebrnęłam. O gustach się nie dyskutuje. :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKroniki umierającej ziemi Jack Vance to literacki kot Schrödingera. Baśniowy, ale niebaśniowy. Klasyfikując tę książkę patrząc po motywach (podróże w czasie, loty w kosmos) czy świcie przedstawionym (odległa przyszłość planety krążącej wokół gasnącego słońca) można byłoby śmiało stwierdzić że jest to typowe sci-fi, a mimo tego przez cały czas czuć klasyczne fantasy z czarami i magicznymi artefaktami. Historie, które przeżywają bohaterowie często są komiczne albo przynajmniej posiadają humorystyczne elementy, a mimo tego cały czas czujemy melancholię kończącego się świata. Cugel jest tym samym bohaterem który jest charyzmatycznym żartownisiem, a jednocześnie sprzedaje kobietę w niewolę czy brutalnie zabija psotliwe stworzenia. Jeżeli szukasz 1000 stronicowego dysonansu poznawczego, ta pozycja jest dla Ciebie. Lektura zdecydowanie nie dla każdego, bawiłem się nie najgorzej.
Kroniki umierającej ziemi Jack Vance to literacki kot Schrödingera. Baśniowy, ale niebaśniowy. Klasyfikując tę książkę patrząc po motywach (podróże w czasie, loty w kosmos) czy świcie przedstawionym (odległa przyszłość planety krążącej wokół gasnącego słońca) można byłoby śmiało stwierdzić że jest to typowe sci-fi, a mimo tego przez cały czas czuć klasyczne fantasy z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGenialna rzecz, zdaje się, że najlepsza lektura zeszłego roku. Fantastyka jedną nogą stojąca jeszcze w baśni i legendzie, poczucie wielkiej tajemnicy i obcowania z czymś sporym (potęgowane obcowaniem z 1200stronicowym wydaniem). Polecam totalnie.
Genialna rzecz, zdaje się, że najlepsza lektura zeszłego roku. Fantastyka jedną nogą stojąca jeszcze w baśni i legendzie, poczucie wielkiej tajemnicy i obcowania z czymś sporym (potęgowane obcowaniem z 1200stronicowym wydaniem). Polecam totalnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajne wydanie i jak na niemal 1200 stron, całkiem poręczne.
Byli weseli, ci ludzie gasnącej Ziemi ...
Na południu widać było tylko puste morze, w którym odbijało się stare, czerwone Słońce.
Nie będę dyskutował na temat tego, jak będzie przebiegać ewolucja Słońca i czy tak ...
Wszystko jest nonszalancko-śpiewne, na tym świecie, na którym nie mieszkają już miliardy, ani nie miliony, tylko tysiące ludzi czy też "ludzi" !
Na dodatek napisane dziwnym, podniosłym językiem, który początkowo może trochę drażnić.
Zawsze ktoś zostanie, tak jak w zalewanym falami Doggerlandzie, zatopionej krainie Morza Północnego.
Wszyscy są totalnie zblazowani i nie wykazują żadnych cnót. Nauka zamieniła się w magię, a społeczeństwo pogrążyło w dekadencji.
Szkoda, że nie ma mapy tych krain.
Fajne !!!
Fajne wydanie i jak na niemal 1200 stron, całkiem poręczne.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByli weseli, ci ludzie gasnącej Ziemi ...
Na południu widać było tylko puste morze, w którym odbijało się stare, czerwone Słońce.
Nie będę dyskutował na temat tego, jak będzie przebiegać ewolucja Słońca i czy tak ...
Wszystko jest nonszalancko-śpiewne, na tym świecie, na którym nie mieszkają już miliardy, ani...