Blue Lock tom 2

Okładka książki Blue Lock tom 2 autora Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura, 9788382423433
Okładka książki Blue Lock tom 2
Muneyuki KaneshiroYusuke Nomura Wydawnictwo: Waneko Cykl: Blue Lock (tom 2) komiksy
189 str. 3 godz. 9 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Blue Lock (tom 2)
Data wydania:
2022-10-05
Data 1. wyd. pol.:
2022-10-05
Liczba stron:
189
Czas czytania
3 godz. 9 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382423433
Tłumacz:
Agnieszka Zychma
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Blue Lock tom 2 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Blue Lock tom 2

Średnia ocen
7,8 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Blue Lock tom 2

avatar
415
415

Na półkach:

Manga ma niesamowitą kreskę - momentami jest spokojna, a za chwilę staje się dynamiczna i mroczna. Świetnie podkręca to klimat, zwłaszcza kiedy akurat dochodzi do jakiejś akcji.
Nie poznajemy jakoś dokładnie bohaterów, jednak i tak każdy ma wyraźnie zarysowany charakter. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach dostaniemy trochę więcej informacji na ich temat.
Zapowiada się na to, że głównego bohatera czeka ogromna przemiana i nie ukrywam, że śledzenie jej postępów to czysta przyjemność.

Manga ma niesamowitą kreskę - momentami jest spokojna, a za chwilę staje się dynamiczna i mroczna. Świetnie podkręca to klimat, zwłaszcza kiedy akurat dochodzi do jakiejś akcji.
Nie poznajemy jakoś dokładnie bohaterów, jednak i tak każdy ma wyraźnie zarysowany charakter. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach dostaniemy trochę więcej informacji na ich temat.
Zapowiada się na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
900
145

Na półkach:

Dobry tom!
Pierwsze mecze w Blue Lock się rozpoczynają. Gracze z drużyny Z muszą oswoić swoje ego, rozpracować własne "bronie", które pozwolą im poznać smak zwycięstwa… a przede wszystkim, wymyślić skuteczną taktykę.

Dobry tom!
Pierwsze mecze w Blue Lock się rozpoczynają. Gracze z drużyny Z muszą oswoić swoje ego, rozpracować własne "bronie", które pozwolą im poznać smak zwycięstwa… a przede wszystkim, wymyślić skuteczną taktykę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2694
2516

Na półkach:

PopKulturowy Kociołek:

Pierwszy tom sportowej serii, która pojawiła się w ofercie wydawnictwa Waneko, posłużył autorowi do nakreślenia tła opowieści i przygotowania czytelnika na coś więcej. Owe “coś” w mocno widowiskowym stylu rozpoczyna się właśnie w tomiku numer dwa. Tytułowy program Blue Lock wkracza w etap swojej realizacji. Grupa wyselekcjonowanych młodych zawodników z ogromnym potencjałem zostaje podzielona na pięć drużyn, które zaczynają ze sobą rywalizować. Turniej wyłoni trzy najlepsze zespoły i tym samym “najlepszych” graczy. Pozostali pretendenci zostaną wyeliminowani i na zawsze będą mogli już zapomnieć o karierze piłkarskiej. Zmagania drużynowe rządzą się swoimi prawami i należy obsadzić wszystkie pozycje na boisku. Nie trzeba raczej dodawać, że tam gdzie jest jedenastu napastników, tam też nie ma mowy o standardowym podziale ról i obowiązków. Każdy z nastolatków posiada bowiem instynkt strzelecki, który pcha go do indywidualnego działania. Zresztą taki właśnie jest zamysł całego projektu, czyli stworzenie idealnego, ale mocno egoistycznego napastnika strzelającego dużo bramek.

Z treści drugiego tomu serii powinien być więc zadowolony każdy czytelnik oczekujący dużej dawki akcji. Historia w stylu sportowej gry survivalowej od niemal od pierwszej strony utrzymuje wysokie tempo prowadzenia fabuły i trzymania w napięciu zarówno bohaterów, jak i samego czytelnika. Większość stron szczelnie wypełniają widowiskowe boiskowe potyczki, które są przygotowane naprawdę bardzo dobrze. Jednocześnie twórca nie zapomina dodać do tego odpowiedniej ilości dialogów, pozwalających trochę lepiej poznać i zrozumieć Yoichi Isagiego (jednego z ważniejszych, przynajmniej na razie, bohaterów serii). Niestety mniejszą uwagę poświęca on innym postaciom, które czasem są spychane na daleki plan, nie mając (przynajmniej na tę chwilę) okazji do zaprezentowania złożoności swoich charakterów.

https://gameplay.pl/news.asp?ID=149518

PopKulturowy Kociołek:

Pierwszy tom sportowej serii, która pojawiła się w ofercie wydawnictwa Waneko, posłużył autorowi do nakreślenia tła opowieści i przygotowania czytelnika na coś więcej. Owe “coś” w mocno widowiskowym stylu rozpoczyna się właśnie w tomiku numer dwa. Tytułowy program Blue Lock wkracza w etap swojej realizacji. Grupa wyselekcjonowanych młodych zawodników...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

76 użytkowników ma tytuł Blue Lock tom 2 na półkach głównych
  • 58
  • 16
  • 2
42 użytkowników ma tytuł Blue Lock tom 2 na półkach dodatkowych
  • 22
  • 7
  • 6
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Blue Lock tom 23 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Ocena 8,3
Blue Lock tom 23 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Okładka książki Blue Lock tom 22 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Ocena 8,4
Blue Lock tom 22 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Okładka książki Blue Lock Vol. 37 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Ocena 8,0
Blue Lock Vol. 37 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Okładka książki Blue Lock tom 21 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Ocena 8,0
Blue Lock tom 21 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Okładka książki Blue Lock Vol. 36 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Ocena 7,0
Blue Lock Vol. 36 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Okładka książki Blue Lock tom 20 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Ocena 8,5
Blue Lock tom 20 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Okładka książki Blue Lock Vol. 35 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura
Ocena 8,0
Blue Lock Vol. 35 Muneyuki Kaneshiro, Yusuke Nomura

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Moja gwiazda #1 Aka Akasaka
Moja gwiazda #1
Aka Akasaka Mengo Yokoyari
Opinia całej serii: Bardzo mi się podobała. Kreska przecudowna, fajne prowadzenie fabuły. Kiedy zaczynałam czytać nie mogłam się oderwać, a kiedy musiałam bardzo tego nie chciałam. Fajny character development, szkoda tylko, że zabrakło czasu (?) na rozwinięcie pozostałych bohaterów, bo uważam że ich arc byłby naprawdę ciekawy, ponieważ każda postać wydaje się skrywać ciekawą historię za fasadami publicznego wizerunku. SPOILER (?) Zastanawia mnie tzn crow girl, była ona bóstwem (raczej),które miało z mojej perspektywy za akumulator pewnych działań i niejakiego narratora, dzięki któremu fabuła miejscami miała nabierać sensu i klarowności. W sumie całkiem spoko zabieg, ale jednak nie jestem w 100% co do niej przekonana, ponieważ nie spodziewałam się nadprzyrodzonych postaci i wydarzeń w tej opowieści (oczywiście poza samą reinkarnacją yk). Ostatecznie na nią nie narzekam, bo sama nie mam pojęcia jak poprowadzić fabułę bez niej. KONIEC SPOILERA Kontynuując (moje fascynujące rozważania) Myślę że mam do wypowiedzenia się jeszcze tylko o zakończeniu, które moim zdaniem było bardzo fajnie przemyślane, i mimo tego , że preferuję te wesołe. Podobał mi się pomysł na nie, co muszę przyznać z bólem, bo mnie zabolało. Jedyne co mam do zarzucenia w jego kwestii, to fakt, że było ono bardzo pośpieszone. Myślę, że lepszym pomysłem byłoby rozbicie i tak już grubszego tomiku 16 na dwie części i głębsze rozwinięcie zakończenia w tomie 17, lub może nawet 18. Nie wiem ile takie rozwinięcie mogłoby potrwać, żeby było odpowiednio rozwinięte i równocześnie nie zbytnio przeciągnięte. Ostatnie akty były przedstawione w formie opowieści z punktu widzenia narratora z towarzyszącymi temu ilustracjami. W sumie spoko zabieg, ale (powtórzę) sprawiło to, że zakończenie było króciutkie. Chociaż w sumie może o to chodziło? Niezależnie od wszystkich wad uważam, że jest to manga warta poświęceniu czasu. Anime, mimo, ze obejrzałam tylko pierwszy sezon też polecam. (Za długo czekałam na kolejne, więc kupiłam i przeczytałam mangę)
Waleria - awatar Waleria
oceniła na83 dni temu
Sadako i koniec świata Kōji Suzuki
Sadako i koniec świata
Kōji Suzuki Koma Natsumi
„Historie nie mogą istnieć bez kogoś, kto będzie je kontynuował…” Cywilizacja już nie istnieje. Dwie dziewczynki z opuszczonego miasta znajdują starą kasetę wideo i postanawiają ją odtworzyć. Nagle pojawia się Sadako, która podobno ma zniknąć po tygodniu. Ale zamiast strachu… dziewczynki wraz z upiorzycą wydają się na wyprawę po postapokaliptycznym świecie w celu poszukiwania innych ludzi. Jednak dziewczynki nie wiedzą, jaki cel ma Sadako… Bardzo ciekawy pomysł na mangę! Osadzenie w świecie postapo, gdzie bohaterowie nie są wszystko wiedzącymi dorosłymi, a raczej niewinnymi dziećmi, które na swój sposób chcą sobie poradzić w tym pustym świecie i ta kontrastująca z nimi zjawa… cóż typowy klimat japoński, który tak sobie cenię. Mangę czytało się bardzo szybko, akcja się nie wlokła. Było trochę tajemniczo, trochę mrocznie i trochę zabawnie – połączenie idealne. Upiór Sadako w takim dość niewinnym przedstawieniu na pewno nabrał zupełnie innego wydźwięku niż w filmach grozy i było to ciekawe doświadczenie. Można powiedzieć, że historia z jednej strony była oryginalna, z drugiej strony za dużo się nie działo. Myślę, że to taka manga na raz, którą przyjemnie się czyta, ale pewnie za jakiś czas zapomni. Chociaż nie jest to specjalnie wada – takie historie też uważam za potrzebne, szczególnie kiedy sięgam po krótszą formę czytelniczą, aby po prostu się odprężyć. To, co rzuciło mi się w oczy, to dość oryginalna kreska oraz gra cieni na kartach mangi. Różni się ona od takich tytułów jak „Hanako” czy „Jujutsu Kaisen”, gdzie na obrazku wiele się dzieje. Tutaj sceny były bardziej stonowane, mniej dynamiczne, w odpowiednich momentach cieniowane, aby dodać aury tajemniczości – manga nie stawiała na przytłoczenie czytelnika akcją, a raczej na spokojniejsze budowanie napięcia połączonego z prostą historią... Pod koniec mangi mamy jeszcze okazję przyjrzeć się nieco projektom postaci oraz poczytać co nieco o studiu filmowych z filmu o Sadako. Jest również mały dodatek na końcu z bonusową krótką historyjką. Myślę, że mogę polecić wam tę mangę, szczególnie jeśli szukacie czegoś niezobowiązującego, a jednocześnie lubicie lekkie klimaty grozy, pomieszane z czarnym humorem. Sadako czeka!
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na610 miesięcy temu
Chainsaw Man Light novel: Buddy stories Tatsuki Fujimoto
Chainsaw Man Light novel: Buddy stories
Tatsuki Fujimoto Hishikawa Sakaku
Co może niektórych zaskoczyć, choć okładka przypomina mangową i jest to „Chainsaw man” to nie jest to manga, tylko zbiór opowiadań. „Buddy stories” to spin-off „Chainsaw mana” przedstawiający różne historie z jego świata, a w szczególności – z perspektywy znanych i lubianych bohaterów. Najlepiej chyba przeczytać je po 11 tomiku, czyli pierwszej części „Chainsaw mana”. Dlatego też nie będę bał się spoilerów do głównej serii. Jednak dla ciekawskich poza omówieniem przedstawię, kiedy teoretycznie można czytać i pogrubię tomy z rozdziałami. „Słynna detektyw Power i jej asystent Denji” Jak można przeczytać w opisie okładkowym, wszystkie opowiadania poza ostatnim opowiadają o duetach. Jak wiadomo najważniejszy duet pierwszej części to Denji i Power. To oni idą na pierwszy ogień. Aby wpasować ich opowieść w fabułę autor – Sakaku Hishikawa, nie Tatsuki Fujimoto, umieścił jej akcje pomiędzy wyjściem z hotelu z Demonem Nieskończoności a piciem. Dokładniej mowa tu o wydarzeniach z 3 tomu, po 20 rozdziale. Szczerze, żeby nic nie spoilerować. Mamy tutaj wyłącznie wydestylowaną relację Denji’ego i Power z dodatkami. Nowy demon, nieco detektywistycznej tajemnicy i postać zbyt poważnie traktująca Power. Krótko mówiąc – jedna wielka komedia absurdu. Gdyby pisał to Fujimoto i nie powstało mniej więcej w tym samym czasie, to można by zobaczyć inspiracje z „Glass onion” (2022). Jednak ta historia ma wyłącznie charakter rozrywkowy i nie dodaje raczej nic do postaci, ani fabuły „Chainsaw mana”. „Smak dziewięciu lat" W tym przypadku mamy do czynienia z prequelem. Opowiada on o Kishibe i jego partnerce (z pracy). Teoretycznie można czytać po poznaniu samego Kishibe (tom 4, rozdział 29),ale najlepiej czytać po tomie 8. Dokładniej „Smak dziewięciu lat” dodaje kontekstu do ostatniego kadru tomu 8 i wokół niego się obraca. Niewiele wiemy o Kishibe i Quanxi, choć jak każda postać wprowadzona przez Fujimoto zostawiają niemałe wrażenie. W tym opowiadaniu poznajemy ich bardziej, a przede wszystkim ich możliwości jeszcze przed „Chainsaw manem”. Jednak jak zawsze najważniejsze jest odkrywanie ich osobowości. Oboje w tej relacji dowiadują się czegoś nowego o siebie, nawet jeśli po dziewięciu latach. To odkrywanie i sama jego treść pokazuje nam jak bardzo ludzkie są postacie Fujimoto. Nawet jeśli są bardzo dziwni, albo brakuje im piątej klepki, to w tym przypadku jego postacie przypominają te z filmografii Jamesa Guna. Jak to w prequelach poznajemy tutaj też kontekst właściwej historii. Czasem starają się w nich zbyt dużo i łopatologicznie wyjaśniać, ale na szczęście nie tu. Fragment odkrywania siebie przez Kishibe pięknie współgra z fragmentem „Chainsaw mana”. Wyjaśniając na początku opowiadania, czemu nikogo już nie uczy, mówi: Oficjalnym łowcom demonów potrzeba tylko roku. Silni, czy nie, i tak po roku albo giną, albo zostają wolnymi strzelcami. Tylko że przez ten czas wcale nie dojrzewają. Gdy już się to zrozumie, odechciewa się uczyć kolejnych. Cała procedura jest jak tresura psa. Problem, że nawet psa zaczyna się lubić. […] W tym miesiącu zginęło aż pięcioro, więc powiedziałem szefostwu, żeby nie przydzielali mi do szkolenia ani ludzi ani psów, a niezniszczalne zabawki. Jak sobie zażyczył, tak się stało. Wyłączając inne nawiązania do serii. Poza tym przepisywanie tego cytatu przypomniało mi to, że ten aspekt świata „Chainsaw mana” krytykuje pośrednio kapitalizm. W tym świecie za najgroźniejsze demony odpowiada państwo i ono zgarnia najlepszych łowców. Reszta kończy martwa, albo jako odpadki na rynku. Czemu zatem kapitalizm i liberalizm działa? Bo państwo bierze na siebie najtrudniejszą i najbrudniejszą robotę. Niestety w naszym świecie jest tak samo poza tymi najlepszymi w służbach. „Dzień, w którym zostaliśmy partnerami” To opowiadanie opiera swoje ramy narracyjne o podróż Akiego z Denji i Power w rozdziale 72, tomie 9. Jednak to tylko ramy narracyjne i właściwa część opowiada o początkach pracy Akiego z Himeno. Z tego powodu czytać najlepiej po 3 tomie, ale jeśli kogoś nie bolą spoilery to w trakcie. Da się jednak bezspoilerowo przeczytać przed 22 rozdziałem, jeśli ominąć ramy narracyjne oddzielone pierwszą i ostatnią piłą mechaniczną (zastępującą asteryskowe rozdzielacze tekstu). Poczekam chwilę z odpowiedzeniem na pytanie, czemu takie czytanie ma służyć i przejdę do anime. To opowiadanie zostało w dużej części zaadaptowane, jednak nie jako oddzielny odcinek. Kiedy czytałem mangę, czegoś mi właśnie brakowało. W anime było dużo więcej flashbacków z relacją Akiego i Himeno. W mandze ich brakowało i odnalazłem ich fragmenty właśnie tutaj. W anime zostały zręcznie wplecione, żeby przywiązać nas do nowej postaci w najlepszy możliwy sposób – przez zbudowanie jej relacji ze znaną i lubianą już osobą. Ludzie w końcu myślą społecznie. W ten sposób manga i trochę lepiej anime budowało relację między Akim, a Himeno. Budowało, by ją zabić. Dlatego też lepiej ocieplić swój stosunek do niej przed końcem. Jednak „Dzień, w którym zostaliśmy partnerami” nadal jest ciekawe. Poznajemy początki relacji Akiego i Himeno podczas ich pierwszego polowania na demona. Jak to bywa, oboje nawzajem są do siebie uprzedzeni. Himeno obawia się przywiązania, jak Kishibe, z kolei Aki nie wyszedł jeszcze z edgy fazy „sam zabije Palniaka”. Ostatecznie oboje okazują się kompetentni, udowadniają coś sobie i może zaczynają się przywiązywać. Słodka i przyjemna historia, która mogłaby działać nawet bez „Chainsaw mana”. Co do tematu adaptacji nie gwarantuje, że pamiętam wszystko z anime, ale nadal chyba z tego wyżej trochę zostaje do odpakowania. A nawet, jeśli zaadaptowali naprawdę wszystko, to nadal mamy zarys tego w jednym miejscu, a nie pocięte we flashbackach. Tytuł bardzo fajnie podsumowuje tę historię, a w dodatku jest wieloznaczny. Można mówić o akcie formalnym, ale też o budowaniu zaufaniu i tego, co wiemy z poprzedniego opowiadania – przeżyciu. Dlatego szczerze te ramy narracyjne są całkowicie niepotrzebne, nic nie dodają i jak można było widzieć wyżej, mogą popsuć przyjemność. „Wyśniona Enoshima” Ta też opowiada o podróży. Tym razem o tej, która była głównym motywatorem Denjiego w finale, do czasu... To na pewno lepiej czytać po całości pierwszej części (11 tomie). Teoretycznie to 93 rozdział, ale lepiej sobie nie przerywać w środku akcji, chyba że potrzeba odpoczynku. W sumie te ramy narracyjne przypominają mi te z „Zabójcy Trolli” Wiliama Kinga – niby są, ale szczerze nic nie dodają, a po zastanowieniu się, autor trochę na siłę starał się umiejscowić swoje opowiadania w ramach samej mangi. Takie historie działają po prostu obok, jako na wpół kanoniczne fillery. Niestety tutaj tak nie jest i trzeba się martwić o spoilery, albo o pracę domową niczym z MCU. Poza tym jak to powiedział George Lucas: „It’s like poetry, it ryhmes” (To jak poezja, rymuje się). Tą drogą poszedł w ostatnim opowiadaniu Hishikawa. Jakby ktoś był zaskoczony po przeczytaniu mangi, albo samego tytułu – tak to sen. I nie uważam, że to spoiler. Opowiadanie zaczyna się od obudzenia i kończy. Oczywiście tylko jedno jest prawdziwe. To ciekawa historia, która nie przestawia nam duetu, a patologiczną rodzinkę: mamę – Akiego dwójkę rozwydrzonych dzieciaków – Denji’ego i Power toksyczną ciotkę – Makime Mimo że to sen, to poza momentami doliny niesamowitości i finałem relacje wydają się naturalne. Dostajemy zatem więcej interakcji między wymienionymi postaciami. Nie wszystkie z tych relacji dostały czasu na wybrzmienie, a tutaj mamy trochę ich podkreślenia i zniuansowania. Jednak nie wszystko mi się tutaj podobało. Wadą zajrzenia do umysłu szaleńca jest to, co znajdziemy gdy zajrzymy do środka. Łatwiej jest dopowiadać intencje i myśli do słów oraz min, niż słyszeć te myśli bezpośrednio. W „Słynnej detektyw Power”, opowiadaniu, które celowało w komedie absurdu, narracja Denji’ego tak bardzo mi nie przeszkadzała. To opowiadanie celuje właśnie w coś innego – thrillerowego lub egzystencjalnego. Pewne słowa i frazy, choć mogłyby zostać wypowiedziane przez postacie, stanowią komentarz do świata poza snem. I niestety na tym polu polega. Zostaje nam jedynie przyjemna historia, która jak „Coś się kończy, coś się zaczyna” Sapkowskiego, nigdy się nie zdarzyła. Manga w nie-mandze Czytając tę książkę, można znaleźć kilka elementów graficznych, które nie są literami. Każde opowiadanie ma swój obrazek, a poza tym na początku znajdziemy rozkładaną stronę z jedną starą i jedną nową ilustracją. Rysunki te są chyba autorstwa Fujimoto. Tak się wydaje z wyglądu, a dodatkowo potwierdza to anglojęzyczna Wikipedia, która powołuje się na jakiś japoński tekst. Jedna z tych ilustracji stanowi wariację tej z okładki, nieco wierniej nawiązując do treści opowiadania. Elementy graficzne, jednak nie kończą się na tych ilustracjach. Jak wspomniałem wcześniej oddzielacze fragmentów, które często mają postać trzech gwiazdek, tutaj stają się piłami mechanicznymi. I trzeba przyznać, że autor nie szczędzi przeskoków, dlatego często można je zobaczyć. Jest to zatem ciekawe urozmaicenie, a nie choćby wysublimowana linia. Finito Pod koniec zdecydowałem się prześwietlić autora opowiadań. Niewiele o nim można znaleźć poza tym, że od 2016 roku pisał swoją pierwszą light nowele – „Gamble Witch Kingdom”. Potem w 2019 roku napisał podobny spin-off do „Jigokuraku”, jednego z byłych asystentów Fujimoto. Nie jest to bogate portfolio, ale czytam to po przeczytaniu „Buddy stories”. Teoretycznie ten tekst też jest light nowelą. Jednak ten podział jest związany raczej z kwestiami języków dalekowschodnich, gdzie light nowelki mają nie używać trudnych znaków i trafić do szerszego odbiorcy. Niestety większość z nich, nawet przy uzyskaniu popularności, nie przejawiają wysokiej jakości przez swoją prostotę i trudno się je czyta. Mimo to, to samo można powiedzieć o niektórych fanfikach z Wattpada, a w tym przypadku naprawdę nie jest źle. Choć nigdy nie wiadomo, ile było w tym pracy tłumacza. Zatem w większości te historie służą, by pobyć dłużej w świecie i z postaciami. Czasem mają wartość samą w sobie, ale nie należy jej przeceniać. Jak zauważyłem, część została dodana do anime. Dodanie tych historii do anime pozwoliło naprawdę lepiej wybrzmieć pewnym elementom i mam szczerą nadzieję, że 2 i 4 opowiadanie pojawi się w anime w jakiejś formie. Jeśli nie jesteście fanami dubbingu albo napisów, a lubicie „Chainsaw mana”, to lektura tylko was ubogaci. Choćby o pozytywne emocje i więcej Himeno (nie ma dowodów, że to moja ulubiona postać). Książka czytana dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na76 miesięcy temu
Moja gwiazda #2 Aka Akasaka
Moja gwiazda #2
Aka Akasaka Mengo Yokoyari
Opinia całej serii: Bardzo mi się podobała. Kreska przecudowna, fajne prowadzenie fabuły. Kiedy zaczynałam czytać nie mogłam się oderwać, a kiedy musiałam bardzo tego nie chciałam. Fajny character development, szkoda tylko, że zabrakło czasu (?) na rozwinięcie pozostałych bohaterów, bo uważam że ich arc byłby naprawdę ciekawy, ponieważ każda postać wydaje się skrywać ciekawą historię za fasadami publicznego wizerunku. SPOILER (?) Zastanawia mnie tzn crow girl, była ona bóstwem (raczej),które miało z mojej perspektywy za akumulator pewnych działań i niejakiego narratora, dzięki któremu fabuła miejscami miała nabierać sensu i klarowności. W sumie całkiem spoko zabieg, ale jednak nie jestem w 100% co do niej przekonana, ponieważ nie spodziewałam się nadprzyrodzonych postaci i wydarzeń w tej opowieści (oczywiście poza samą reinkarnacją yk). Ostatecznie na nią nie narzekam, bo sama nie mam pojęcia jak poprowadzić fabułę bez niej. KONIEC SPOILERA Kontynuując (moje fascynujące rozważania) Myślę że mam do wypowiedzenia się jeszcze tylko o zakończeniu, które moim zdaniem było bardzo fajnie przemyślane, i mimo tego , że preferuję te wesołe. Podobał mi się pomysł na nie, co muszę przyznać z bólem, bo mnie zabolało. Jedyne co mam do zarzucenia w jego kwestii, to fakt, że było ono bardzo pośpieszone. Myślę, że lepszym pomysłem byłoby rozbicie i tak już grubszego tomiku 16 na dwie części i głębsze rozwinięcie zakończenia w tomie 17, lub może nawet 18. Nie wiem ile takie rozwinięcie mogłoby potrwać, żeby było odpowiednio rozwinięte i równocześnie nie zbytnio przeciągnięte. Ostatnie akty były przedstawione w formie opowieści z punktu widzenia narratora z towarzyszącymi temu ilustracjami. W sumie spoko zabieg, ale (powtórzę) sprawiło to, że zakończenie było króciutkie. Chociaż w sumie może o to chodziło? Niezależnie od wszystkich wad uważam, że jest to manga warta poświęceniu czasu. Anime, mimo, ze obejrzałam tylko pierwszy sezon też polecam. (Za długo czekałam na kolejne, więc kupiłam i przeczytałam mangę)
Waleria - awatar Waleria
oceniła na83 dni temu

Cytaty z książki Blue Lock tom 2

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Blue Lock tom 2