rozwińzwiń

Chwile Chwały i Przypały. 25 lat CD-Action

Okładka książki Chwile Chwały i Przypały. 25 lat CD-Action autora Jerzy Poprawa,
Okładka książki Chwile Chwały i Przypały. 25 lat CD-Action
Jerzy Poprawa Wydawnictwo: Gaming Tech Esports Media SA albumy
104 str. 1 godz. 44 min.
Kategoria:
albumy
Format:
papier
Data wydania:
2021-11-05
Data 1. wyd. pol.:
2021-11-05
Liczba stron:
104
Czas czytania
1 godz. 44 min.
Język:
polski
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Chwile Chwały i Przypały. 25 lat CD-Action w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Chwile Chwały i Przypały. 25 lat CD-Action

Średnia ocen
8,0 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Chwile Chwały i Przypały. 25 lat CD-Action

Sortuj:
avatar
136
136

Na półkach: , , , ,

Jestem fanem już od lat, a wydanie takiego albumu, było swego rodzaju świętem. Bardzo miło powspominać dawne dzieje, pochylić się nad zmarłym EMG, a także w myślach poklepać redakcję po plecach, że mimo wszystko utrzymali się na powierzchni. Jak ktoś również jest fanem, pozycja musowa, jak ktoś dopiero chce zacząć przygodę z magazynem, to powinien się cofnąć do starych wydań papierowych, nim sięgnie po ten zbiór wspominek.

Jestem fanem już od lat, a wydanie takiego albumu, było swego rodzaju świętem. Bardzo miło powspominać dawne dzieje, pochylić się nad zmarłym EMG, a także w myślach poklepać redakcję po plecach, że mimo wszystko utrzymali się na powierzchni. Jak ktoś również jest fanem, pozycja musowa, jak ktoś dopiero chce zacząć przygodę z magazynem, to powinien się cofnąć do starych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
224
22

Na półkach:

kozak

kozak

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2379
24

Na półkach:

Dorastałem wraz z CD-Action obserwowałem ich wzrost, ich powolne pikowanie, a potem czułem radość po uratowaniu pisma. Album o 25 latach historii magazynu był więc dla mnie pozycją obowiązkową by znaleźć się na półce. W pięknie wydanym kolekcjonerskim albumie znalazły się zarówno pamiętne okładki ze wspomnieniem czemu ten numer był tak wyjątkowy, a także najlepsze i najmocniej pamiętane teksty jakie lądowały na łamach "CDA" przez te 25 lat. Dla fana pisma jest to absolutna gratka i pozycja obowiązkowa.

Dorastałem wraz z CD-Action obserwowałem ich wzrost, ich powolne pikowanie, a potem czułem radość po uratowaniu pisma. Album o 25 latach historii magazynu był więc dla mnie pozycją obowiązkową by znaleźć się na półce. W pięknie wydanym kolekcjonerskim albumie znalazły się zarówno pamiętne okładki ze wspomnieniem czemu ten numer był tak wyjątkowy, a także najlepsze i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

25 użytkowników ma tytuł Chwile Chwały i Przypały. 25 lat CD-Action na półkach głównych
  • 15
  • 9
  • 1
19 użytkowników ma tytuł Chwile Chwały i Przypały. 25 lat CD-Action na półkach dodatkowych
  • 10
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Gry, które trzeba znać. Perełki, crapy i średniaki Adam Antolski, Dawid Biel, Sebastian Bochat, Dawid Bojarski, Mateusz Bonifaczuk, Jakub Dmuchowski, Krzysztof Freudenberger, Jakub Gańko, Krzysztof Hasiński, Paweł Hekman, Grzegorz Karaś, Krzysztof Kempski, Paweł Kicman, Karol Laska, Tomasz Lubczyński-Wojtasz, Michał Mańka, Cezary Marczewski, Krzysztof Micielski, Łukasz Morawski, Arkadiusz Ogończyk, Joanna Pamięta-Borkowska, Michał Pisarski, Radosław Pisula, Hubert Pomykała, Jerzy Poprawa, Paweł Raban, Oskar Rogowski, Rafał Sankowski, Barnaba Siegel, Krystian Smoszna, Hubert Sosnowski, Kuba Stolarz, Dawid Sych, Adam Szymański, Witold Tłuchowski, Michał Walkiewicz, Piotr Weltrowski, Mateusz Witczak, Wojciech Wójcicki
Ocena 7,6
Gry, które trzeba znać. Perełki, crapy i średniaki Adam Antolski, Dawid Biel, Sebastian Bochat, Dawid Bojarski, Mateusz Bonifaczuk, Jakub Dmuchowski, Krzysztof Freudenberger, Jakub Gańko, Krzysztof Hasiński, Paweł Hekman, Grzegorz Karaś, Krzysztof Kempski, Paweł Kicman, Karol Laska, Tomasz Lubczyński-Wojtasz, Michał Mańka, Cezary Marczewski, Krzysztof Micielski, Łukasz Morawski, Arkadiusz Ogończyk, Joanna Pamięta-Borkowska, Michał Pisarski, Radosław Pisula, Hubert Pomykała, Jerzy Poprawa, Paweł Raban, Oskar Rogowski, Rafał Sankowski, Barnaba Siegel, Krystian Smoszna, Hubert Sosnowski, Kuba Stolarz, Dawid Sych, Adam Szymański, Witold Tłuchowski, Michał Walkiewicz, Piotr Weltrowski, Mateusz Witczak, Wojciech Wójcicki
Okładka książki Gry, które trzeba znać. Lata 90. (i okolice) Adam Antolski, Dawid Biel, Sebastian Bochat, Dawid Bojarski, Mateusz Bonifaczuk, Karolina Cieślak, Jakub Dmuchowski, Krzysztof Freudenberger, Jakub Gańko, Michał Gąsior, Krzysztof Hasiński, Paweł Hekman, Paweł Kamiński, Grzegorz Karaś, Krzysztof Kempski, Paweł Kicman, Karol Laska, Tomasz Lubczyński-Wojtasz, Michał Mańka, Cezary Marczewski, Mateusz Mielniczuk, Łukasz Morawski, Arkadiusz Ogończyk, Joanna Pamięta-Borkowska, Michał Pisarski, Radosław Pisula, Izabela Pogiernicka, Hubert Pomykała, Jerzy Poprawa, Oskar Rogowski, Rafał Sankowski, Barnaba Siegel, Krystian Smoszna, Hubert Sosnowski, Kuba Stolarz, Dawid Sych, Adam Szymański, Maciej Szymczak, Witold Tłuchowski, Michał Walkiewicz, Grzegorz Wątroba, Mateusz Witczak
Ocena 7,6
Gry, które trzeba znać. Lata 90. (i okolice) Adam Antolski, Dawid Biel, Sebastian Bochat, Dawid Bojarski, Mateusz Bonifaczuk, Karolina Cieślak, Jakub Dmuchowski, Krzysztof Freudenberger, Jakub Gańko, Michał Gąsior, Krzysztof Hasiński, Paweł Hekman, Paweł Kamiński, Grzegorz Karaś, Krzysztof Kempski, Paweł Kicman, Karol Laska, Tomasz Lubczyński-Wojtasz, Michał Mańka, Cezary Marczewski, Mateusz Mielniczuk, Łukasz Morawski, Arkadiusz Ogończyk, Joanna Pamięta-Borkowska, Michał Pisarski, Radosław Pisula, Izabela Pogiernicka, Hubert Pomykała, Jerzy Poprawa, Oskar Rogowski, Rafał Sankowski, Barnaba Siegel, Krystian Smoszna, Hubert Sosnowski, Kuba Stolarz, Dawid Sych, Adam Szymański, Maciej Szymczak, Witold Tłuchowski, Michał Walkiewicz, Grzegorz Wątroba, Mateusz Witczak
Okładka książki Gry, które trzeba znać. Od Silent Hilla do Diablo III Dawid Biel, Dawid Bojarski, Grzegorz Burtan, Filip Chrzuszcz, Karolina Ciszewska, Jordan Dębowski, Jakub Dmuchowski, Stanisław Falenta, Jakub Gańko, Michał Gąsior, Samuel Goldman, Krzysztof Hasiński, Paweł Hekman, Krzysztof Jackowski, Paweł Kamiński, Mateusz Kapusta, Grzegorz Karaś, Krzysztof Kempski, Paweł Kicman, Adam Kołodziejczyk, Michał Kuszewski, Karol Laska, Tomasz Lubczyński-Wojtasz, Cezary Marczewski, Łukasz Morawski, Arkadiusz Ogończyk, Joanna Pamięta-Borkowska, Michał Pisarski, Radosław Pisula, Iza Pogiernicka, Hubert Pomykała, Jerzy Poprawa, Barnaba Siegel, Krystian Smoszna, Hubert Sosnowski, Kuba Stolarz, Dawid Sych, Adam Szymański, Michał Walkiewicz, Grzegorz Wątroba
Ocena 7,9
Gry, które trzeba znać. Od Silent Hilla do Diablo III Dawid Biel, Dawid Bojarski, Grzegorz Burtan, Filip Chrzuszcz, Karolina Ciszewska, Jordan Dębowski, Jakub Dmuchowski, Stanisław Falenta, Jakub Gańko, Michał Gąsior, Samuel Goldman, Krzysztof Hasiński, Paweł Hekman, Krzysztof Jackowski, Paweł Kamiński, Mateusz Kapusta, Grzegorz Karaś, Krzysztof Kempski, Paweł Kicman, Adam Kołodziejczyk, Michał Kuszewski, Karol Laska, Tomasz Lubczyński-Wojtasz, Cezary Marczewski, Łukasz Morawski, Arkadiusz Ogończyk, Joanna Pamięta-Borkowska, Michał Pisarski, Radosław Pisula, Iza Pogiernicka, Hubert Pomykała, Jerzy Poprawa, Barnaba Siegel, Krystian Smoszna, Hubert Sosnowski, Kuba Stolarz, Dawid Sych, Adam Szymański, Michał Walkiewicz, Grzegorz Wątroba

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jak powstał „Obcy” J. W. Rinzler
Jak powstał „Obcy”
J. W. Rinzler
Pisząc o popkulturze, o ulubionych książkach, filmach, serialach, czy wszelakiej maści innych tworach prezentujących treści z rozmaitych Uniwersów lub małych nazwijmy to ,,okolicznościowych Światów”, tzw. jednostrzałowców, dość często podaje się daty – wydarzenia lub ramy wydarzeń, które w tym a tym roku, w tym a tym miejscu miały miejsce, po prostu się wydarzyły, w ten sposób odciskając nieprawdopodobny znak ot pozytywne piętno, i zarazem wtłaczając swego rodzaju kamień węgielny pod rozwój danej części popkultury, danego gatunku, czegoś związanego z kulturą kina, literaturą i temu podobnym. Tak, bo chodzi tu o ,,tą kartkę z kalendarza” i różnego rodzaju konkretne okoliczności, które to wywarły nieokreślony wręcz, niemierzalny i nieosiągalny przez nic podobnego z perspektywy czasu bezcenny wpływ na całą masę ludzi, których życie dzięki takiemu wydarzeniu w sferze swoich obecnych i przyszłych pasji oraz zainteresowań zmieniło się raz na zawsze. Jedne z tych dat, o których dziennikarze, krytycy popkultury, recenzenci czy nawet znawcy kina i teoretycy piszą, rozmawiają, przekazują swą opinię na ten temat, a które to w tym zakresie bezbrzeżnego wpływu na sferę rozrywki tudzież kultury oraz ich ,,wyznawców” , najczęściej oddanych geeków, nerdów i pasjonatów uważane są przez nich za jedne z najważniejszych w dziejach wszelakiej rozrywki, to lata: 1977 i 1979. To właśnie te podane niniejszym daty, to okresy na ,,Osi Czasu Kultury i Dobytku Filmowego Ludzkości", które dzieli od siebie jedynie 2 lata, a do których to z perspektywy Anno Domini 2024 mamy 45 i 47 lat - a to w skali ewolucji technologii, które tworzą rozrywkę, ewolucji form jej przedstawiania w danych mediach (film, serial, komiks, książka) i temu podobne aspekty kreujące popkulturę w najrozmaitszych formach, jest wręcz astronomicznie sporą różnicą, ot zawierająca w sobie prawie 50 lat czyli prawie 3 pokolenia twórców i fanów - to daty, które raz na zawsze zapisały się nie tyle co w samej ogólnej popkulturze, ale przede wszystkim w historii kina i kanonu kultury fantastyki naukowej. Pierwsza z nich, niezapomniany 1977 rok, to data niezwykłej premiery kinowej, nie licząc samego procesu ,,krwawienia Georga Lucasa” nad scenariuszem do tegoż to dzieła, jego prac reprodukcyjnych i samych zdjęć do obrazu, oraz wojny ze Studiami o finansowanie produkcji, która stanie się przyszłą perełką sci-fi: to rok wyłonienia się do tkanki debiutów wielkich hitów filmowych oraz do tkanki tworzącej ciało kultury masowej ,,Gwiezdnych Wojen”, nazwanych później: ,,Gwiezdne Wojny. Epizod IV: Nowa Nadzieja”. To 47 lat temu, 25 maja w amerykańskich kinach zadebiutował film tak fenomenalny w całej swej strukturze, także w wydźwięku, który powodował tym, co i jak ukazał oraz jak wpłynął na widzów na całym świecie, że najzwyczajniej ot tak nie da się ująć w żadne ramy zwykłego i klarownego opisu jego gargantuicznego wpływu na media, dziedzictwo kulturowe, a także na zwyczajnych ludzi lubiących dobre treści w obrębie rozrywki, a szczególnie na tych zakochanych w świecie naukowej fantastyki. Kreacja Mocy, to, że jest ona w pewnym sensie czystą energią, polem, siłą, która występuje wszędzie i zawsze, że buduje Galaktykę, w której ,,dawno, dawno temu…” rozgrywają się nasze ukochane ,,starwarsy”; ta niezapomniana kreacja Jedi, Sithów, Imperium i Rebelii, czyli klasyczny pojedynek dobra ze złem w nowej stylistycznej, formą i gatunkowo odsłonie - tego wszystkiego nie sposób zapomnieć, nigdy: czy to teraz, czy za setki lat. Ale, tak samo jak 1977 rok okazał się tym swoistym, niezatapialnym i niedotykalnym prawem, tym czymś, tą datą, która ruszyła kulturę sci-fi, a mówiąc nieco wężej Space Fantasy także Space Opera bardzo, ale to bardzo do przodu, tak podobnego kalibru wagą dla ,,masówki”, takowym absolutem z którym się nie dyskutuje, okazał się wspomniany również wyżej 1979 rok, który z tym 1977, cóż, ma więcej wspólnego, jak i z samymi Gwiezdnymi Wojnami, niż początkowo moglibyśmy przypuszczać. 1979 r. jest dla kina, gatunku horroru, thrillera, z którymi to sprawnie można połączyć suspens oraz przede wszystkim omawiany niniejszym Sci-Fi, gdzie sporo rozgrywa się ,,gdzieś tam w przestrzeni kosmicznej” wyjątkowy z jednego konkretnego powodu. 45 lat temu, i to żeby żaden niedowiarek nie marudził, że to tylko zbieg okoliczności: dokładnie 25 maja, w ten sam dzień, tylko że dwa lata później, co debiut kinowy ,,The Star Wars” George’a Lucasa, miała miejsce premiera filmu brytyjskiego, dotąd słabo znanego, reżysera i scenarzysty Ridleya Scotta: „Obcy – ósmy pasażer Nostromo”. Nie inaczej, ten dzień przeszedł w sposób bezpardonowy do historii – dał możliwość wybrzmieć po raz pierwszy na całym globie filmowi, w którym z biegiem lat, a w szczególności w ujęciu na ten aspekt w czasach obecnych, ot z perspektywy czasu i niebagatelnego zbierania przez tą pozycję solidnego doświadczenia, stawał się tak istotnym dla kultury fantastyki naukowej w obrębie możliwości łączenia jej nie tylko z czystą ,,sensacją” bądź ,,akcją”, ale przede wszystkim z horrorem czy thrillerowym filmem, a dla samej kinematografii ze względu na wniesienie pewnego stylu do organizmu kinowych możliwości, również technik i innych rozmaitych innowacji, które nadały kinu kierunek rozwoju dotąd nigdy nieosiągalny tak genialnym i wybitnym dziełem, że sam obraz R. Scotta, sama ta data stały się niezaprzeczalnie dla naszego dziedzictwa kulturowego bezcenne, praktycznie na równi z ,,Gwiezdnymi Wojnami” papy Lucasa. W taki oto skrótowy, można napisać ,,i tym samym", sposób Ridley Scott stworzył absolut i prawo uniwersalne jeśli chodzi o horror, rozgrywany w ciasnych i zamkniętych pomieszczeniach, na dodatek osadzony w równie tajemniczej i pustej przestrzeni kosmicznej, a nie bezpiecznej i pewnej planecie czy jakiejś asteroidzie. Bo to jest coś czego nie można podważyć i coś, co będą oglądały następne pokolenia - brytyjczyk dokonał rzeczy wręcz niesłychanej. Z połączenia odpowiednio klimatycznego, ze specyficzną powoli rozwijającą się atmosferą horroru z science fiction, rozgrywającego się w rozległej upstrzonej miriadami gwiazd przestrzeni kosmicznej, gdzieś tam w jego pustce i ciszy… ,,gdzie nikt nie usłyszy twojego krzyku” narodziła się uznawana po dziś dzień jako klasyk i arcydzieło światowego kina i kultury masowej w ogóle, wbijająca po wielokroć w fotel produkcja. To film, którego tytuł już znamy, „Obcy – 8-my pasażer Nostromo”, którego to sama nazwa jest dowodem na nieznane ludziom zło. Tym złem okazuje się ru pewien, mówiąc delikatnie, ,,maszkaron”, ot kreatura odporna na zimno, ciepło, uderzenia, na cholernie szkodliwe dla zwykłego ,,biologicznego życia” ekstremalnie śmiertelne warunki atmosferyczne i temu podobne. Owe ,,to coś”, to obrzydliwe paskudztwo nazwano ,,Xenomorphem”. Ziejąca kwasem paskuda, o bardzo wydłużonej, odstręczającej wyglądem czaszce, z kościstym amorficznym ciałem, o barwie trupiego grafitu. To istota, która kocha dziki mord i czyhanie na swe ofiary w zaciemnionych zakamarkach korytarzy okrętów kosmicznych. I jednym z nich właśnie stał się statek ,,Nostromo” z omawianego niniejszym kanonicznego obecnie filmu Scotta. To na nim straciło życie większość załogantów, ocalała tylko jedna osoba: Ellen Ripley. Pozostałej 6-tki ,,krzyku błagającego o pomoc i ocalenie w obliczu ataku przerażającego Xenomorpha… nie usłyszał nikt”. Tak narodziła się legenda, tak powstał film, na którym chciałbym się znaleźć podczas jego premiery, te 45 lat temu, w jednym z amerykańskich kin; chciałbym poczuć to samo odbierające mowę i oddech przerażenie, które czuli widzowie, którzy wtenczas nieświadomi co ich tak naprawdę czeka, wygodnie zasiedli przed kinowymi ekranami z colą i tubą popcornu przy sobie, aby zanurzyć się w ,,przyjemnej” rozrywce. Niestety, bycie wtedy tam… na tej cholernie ważnej z perspektywy czasu dla kolejnej po debiucie ,,The Star Wars” George’a Lucasa stanowiącej Kamień Węgielny pod dalszą rewolucję kinematografii w gałęzi fantastyki naukowej i filmów, ot teoretycznie wysokobudżetowych, produkcji tłumaczonej w języku polskim po prostu ,,Obcy - 8-my pasażer Nostromo”, to mimo pięknych chęci i pasji tylko i aż marzenie ściętej głowy. To marzenie może stać się nieco bardzie realne, jakby dotykalne, dzięki pewnej publikacji w formie przewodnika poświęconego długiej, wyczerpującej, zagadkowej i multi-etapowej, będącej procesem procesów nie tyle realizacji, co ,,drogi”, ot aktu produkcyjnego, jaki musiał przejść ów ,,Obcy” z 1979 roku, aby stać się tym kim jest obecnie, aby zapisać się w świadomości mas po wieczność, której to jesteśmy częścią. Ten nazwijmy to ,,album okolicznościowy” to nader odważna publikacja autorstwa m.in. J. W. Rinzlera. Przyjmuje ona formę ,,opasłej nieforemnej książki”, wydanej, opartej na dość dużej kwadratowej bryle, z twardą okładką na wykończeniu i ciekawą stylistycznie obwolutą – choć jeśli chodzi o polskie wydanie od ,,Vesper”, jeśli byłaby taka możliwość osobiście wybrałbym inną grafikę na przód obwoluty, jaką tą bardziej zlaną i kolażową kompozycję. Jednak najważniejsze jest to epickie, bo dość efektywnie nakreślone wypełnienie publikacji: w warstwie historycznych wręcz odpowiednio wstawianych, strona po stronie, materiałów archiwalnych. To delikatnie ponad 300 stron totalnego ,,profesjonalizmu” pod względem odpowiedniej wiedzy potrzebnej do ukazania tego co kryło się, jak długo to trwało, kto był w to wszystko zaangażowany, i jakie były z tym związane ,,siatki powiązań i relacji”, za powstaniem ,,8-ego pasażera Nostromo”. Nie inaczej, w ,,Jak powstał Obcy” znajdziemy, choć to po trochu subiektywne sprostowanie: sądzę wszystkie najistotniejsze treści, tajemnice, zagwozdki, zdjęcia, dziwne kadry, specyficzne fakty, fragmenty reportażu i wywiadu, materiały graficzne, relacje z planu zdjęciowego do głównego filmu z 1979 roku i naprawdę całą, całą masę ,,contentu”, którego to byśmy się nie spodziewali tu ujrzeć, a który uchyli rąbka tajemnicy na temat tego: jak w ogóle powstał pierwszy film z serii ,,Obcy”, jak przebiegała jego pre-produkcja, zdjęcia czy proces post-produkcji. Nie starczyłoby kartek w Wordzie, a by opisać to w niniejszej recenzji i omówieniu tego jak daleko sięga książka Rinzlera za - mówiąc delikatnie - co najmniej ,,kulisy” przedsięwzięcia jakim była produkcja i realizacja horroru sci-fi o załodze Nostromo i kosmicznym Xenomorphie, który to obraz raz na zawsze zmieni popkulturę, nie tylko w swoim nurcie, ale prawdopodobnie w ogóle. Najlepszą odsłoną wydania była sekcja poświęcona ,,ściąganiu Hansa R. Gigera przez Scotta do pracy nad projektem Obcego w różnych fazach rozwoju, a także nad wszystkim, co miało (i w końcu tak się stało!) w dziele Brytyjczyka przerażać i odpychać, co ma być tą grozą; pięknie opowiedziana była część albumu, w której sam Giger pracował stricte na planie zdjęciowym do dzieła Scotta ze swoimi projektami; nie zapominajmy o tej części wydania, w której Rinzler opisywał jak powstawały scenografie i efekty praktyczne do ,,Nostromo”. Co by nie było, cały przewodnik powinien zyskać na szacunku u każdego, kto interesuje się kinematografią, procesem twórczym i realizacyjnym w filmie czy serialu oraz gatunkiem sci-fi oraz horrorem.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na91 rok temu
Star Wars Wizje George Lucas
Star Wars Wizje
George Lucas
Albumy zajmują śladowe miejsce w moim domowym księgozbiorze. Zdecydowanie wolę czytać niż oglądać obrazy, obrazki, zdjęcia czy inne grafiki :) Nie będę wchodził w szczegóły w jaki sposób zdobyłem album Star Wars. Wizje, ale to z pewnością jedna z najciekawszych rzeczy w mojej kolekcji. Album jak to album. Tekstu niewiele, tutaj w zasadzie mamy aż trzy wstępy (w tym jeden George'a Lucasa) na początku oraz biografie artystów na końcu. Założenie powstania albumu było takie by sławni twórcy stworzyli własne wizje związane ze światem Star Wars. I to się udało. Style i techniki są bardzo różne. Mamy pejzaże, portrety, karykatury i inne. Darth Vader jest bardzo popularny, co oczywiste, ale dużo też Luke'a, Yody, Lei czy R2D2 z C3PO a także szturmowców. Popularnym motywem jest też planeta Tatooine. Zdecydowana większość dzieł jest autorstwa twórców zachodnich ale są też pojedyncze stworzone przez Japończyków w mangowym stylu. Każda grafika/obraz (jak zwał tak zwał) jest opisana tytułem, imieniem i nazwiskiem autora, techniką wykonania (np. olej na płótnie) i oryginalnymi wymiarami. No i to....tyle. Prac jest prawie 100, więc całkiem sporo, jest dużo oglądania :) Jak mówiłem, nie ma tu wiele czytania, ale taka specyfika albumów. Z pewnością dla fanów Gwiezdnych Wojen to warta zakupu pozycja, która będzie stanowić ciekawy element ich "star-warsowej" kolekcji.
Iselor - awatar Iselor
ocenił na73 lata temu
Wizje twórców Star Wars: Ostatni Jedi Phil Szostak
Wizje twórców Star Wars: Ostatni Jedi
Phil Szostak
https://www.facebook.com/KsiazkiIlubCzasopisma Niebawem minie rok od premiery "Ostatniego Jedi", ósmej części Sagi Gwiezdnych wojen. Film spowodował niemały ferment dzieląc fandom na entuzjastów i zagorzałych przeciwników wizji reżysera Riana Johnsona. Zaliczam się do tych pierwszych dlatego długo wyczekiwałem na ukazanie się na naszym tynku wydawniczym albumu "Wizje twórców Star Wars: Ostatni Jedi" - nie zawiodłem się! Będąc świadomym wszystkich mankamentów filmu przyjąłem wizję reżysera z dużym entuzjazmem. Po mówiąc najoględniej "letnim" i niezwykle bezpiecznym "Przebudzeniu Mocy" J. J. Abramsa to co zrobił Johnson wbiło mnie w fotel. Przedstawienie dogorywającego Ruchu Oporu, duetu Rey - Kylo Ren, a przede wszystkim wątku złamanego i wycofanego z życia galaktyki Luke'a Skywalkera było dla mnie czymś niezwykłym. Rian Johnson dorzucił też przysłowiowe trzy grosze do wizji Mocy oddając jej to z czego odarły ją prequele Lucasa - tajemnicę i nutę mistyki. Z książki Phila Szostaka możemy dowiedzieć się wiele o procesie powstawania tego niezwykłego dzieła współczesnej kinematografii. O zmianach w scenariuszu, o niewykorzystanych pomysłach i inspiracjach z klasycznych produkcji samurajskich Kurosawy czy filmów wojennych (szczególnie istotnych podczas tworzenia scen walk myśliwców). Śledzenie ewolucji kolejnych projektów kostiumów, broni, postaci czy lokacji jak Canto Bight na planecie Cantonica (swoją drogą jednego z bardziej krytykowanych i wyśmiewanych wątków w całym filmie) dało mi szerszy ogląd na całość produkcji. Wielu twórców mocno akcentuje wpływ Ralpha McQuarrie, którego prace koncepcyjne wyznaczyły kierunek estetyczny całemu uniwersum Star Wars. Dodatkowym atutem takich publikacji jest możliwość wejścia głębiej w opowiadaną historię. To już nie tylko przesuwające się po ekranie obrazy, ale historia z głębszym tłem, z dużo bogatszym kontekstem, pełna odniesień i nawiązań. Nawiązania te odnoszą się nie tylko do uniwersum stworzonego przez George'a Lucasa, ale także do naszego, bardzo przyziemnego świata. Nie muszę pisać, że "Wizje twórców Star Wars: Ostatni Jedi" wydane są na najwyższym poziomie. Papier doskonałej jakości, twarda oprawa i spory format pozwala nacieszyć oko doskonałymi pracami artystów, których wyobraźnia nie zna ograniczeń. Pisałem już kiedyś, że niegdyś wydawane przez Amber albumy, jedynie klejone, w miękkiej oprawie dziś trzeba traktować z największą estymą bo zwyczajnie się rozlatują, publikacji wydawnictwa Ameet to nie grozi, książka jest naprawdę solidna. https://ksiazkiilubczasopisma.blogspot.com/2018/12/ostatni-jedi-wizje-i-koncepty.html
GrzegorzIgnacy - awatar GrzegorzIgnacy
ocenił na87 lat temu
Beksiński 1-4 Zdzisław Beksiński
Beksiński 1-4
Zdzisław Beksiński Tomasz Gryglewicz Wiesław Banach
Tyle Beksińskiego naraz! Cztery pięknie wydane tomy połączone eleganckim kartonowym etui. Każdy poprzedzony niewielką informacją na temat autora (w językach:polskim i angielskim),po której przeczytaniu rozpoczynamy przygodę z pięknem. Jednak za jego ogromną dawkę trzeba zapłacić nieoczekiwaną cenę. Kartka po kartce, wędrujemy poprzez dziesiątki prac równocześnie wędrując przez depresję razem z Mistrzem. Pogodny z pozoru człowiek (jak określali go znajomi) pokazał w nich całą czerń, którą miał w duszy, a z którą (jak twierdził) nauczył się żyć. Smutne, szare krajobrazy (z niewielkimi strzępkami piękna jakimi są jedynie niektóre z nich - zazwyczaj te przedstawiające naturę) , jakieś koszmarne pobojowiska ze złego snu, wyłaniające się z mgły krzyże, ogromne głowy, kobiety o złych twarzach i pięknych ciałach, dziwne człowiekopodobne stwory o pustych oczach i budynki o pustych oknach, koszmarne obrazy o tematyce erotycznej (pośród których jednak, o dziwo, znaleźć można również bardzo subtelne, wręcz romantyczne),dziwaczne, często upiorne postacie zwierząt i ludzi, fotomontaże komputerowe (niesamowita wyobraźnia!) oraz, zdecydowanie moje ulubione i według mnie najpiękniejsze, obrazy z okresu fantastycznego (w przeciwieństwie do reszty oszałamiające barwami) - takie są smutne albumy genialnego artysty. I smutno się je ogląda...
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na93 lata temu
Metal Gear Solid: Trylogia (Okładka MGS1) Maciej Marchewka "Komodo"
Metal Gear Solid: Trylogia (Okładka MGS1)
Maciej Marchewka "Komodo"
Widzę progres w tym wydawnictwie względem pozycji dotyczącej Silent Hill. Jeśli chodzi o sam tekst pisany to jest dobrze - zwłaszcza że mamy przewagę tekstów publicystycznych i analitycznych a nawet zahaczających o filozofię (tekst "Opowiem ci bajkę, jak wąż palił fajkę") nad typowym streszczeniem fabuły, czy encyklopedycznym wyliczaniem wariantów w jakich MGS wychodził czy to w Europie czy w Japonii. Sama jakość wydania jest troszeczkę lepsza - na plus większa zabawa paletą kolorów, oraz "artystyczne" zdjęcia w tle wiążące się dość luźno z samą tematyką tekstu. In minus nadal sama jakość wydania - to moim zdaniem ma być wydawnictwo PREMIUM ja mogę wydać 2 razy więcej ale chce dostać coś dopracowanego jeśli chodzi o formę druku. Tutaj widać oszczędności zarówno już przy samej okładce, jak i patrząc na jakość papieru czy koloru - a wiem o czym mówię, bo sporo obcuję z wysokogatunkowym komiksem. No i nadal ktoś z uporem maniaka pcha rozpikselowane kadry na dosłownie całą stronę, co wygląda PASKUDNIE (chociażby strona 33)! To samo miało miejsce w wydawnictwie dotyczącym SH, tutaj jest tego mniej ale ktoś nadal za tym pomysłem obstaje - a wystarczy przy prezentacji kadrów np. z MGS1 dać ten obrazek mniejszy i problem całkowicie zniknie. W przeciwieństwie do wydań dość podobnych od CD ACTION (tam dotyczących historii gier) tutaj myślę, że drobne błędy da się wyeliminować i stworzyć fajną serię premium.
NeVrea - awatar NeVrea
oceniła na63 miesiące temu
Księga CRPG. Przewodnik po komputerowych grach fabularnych Felipe Pepe
Księga CRPG. Przewodnik po komputerowych grach fabularnych
Felipe Pepe
Niemal rok zajęło mi przebrnięcie przez „Księgę cRPG” i nie dlatego, że to się tak źle czytało, ale dlatego, że zgłębianie tych wszystkich gier uruchamiało we mnie chęć wykopywania kolejnych informacji, szperania w internecie, a to niemiłosiernie cały proces wydłużało. Czeka na mnie cała lista tytułów, w które zechcę przynajmniej spróbować zagrać. Naprawdę cieszy, że wydawnictwo Gamebook decyduje się na wydawanie tak obszernych i drobiazgowych publikacji, bo potrzebujemy poważnych badań i gromadzenia wiedzy na temat historii gier wideo. Nie tylko w Polsce cierpimy na brak poważnej literatury w tym obszarze, bo ogólnie jest to dział mocno zaniedbany i wciąż mało usystematyzowany. Największą zaletą „Księgi cRPG” są te rozdziały na początku i końcu, które nieco poszerzają konkretne zagadnienia, w tym te dotyczące kartografii w grach, MUD-ów, narodzin MMORPG czy będące krótką przebieżką przez rozwój branży w m.in. Francji, Chinach czy Korei. Różnie już wypadają minirecenzje poszczególnych gier, czyli treść właściwa. Ponieważ za opisy wzięli się ludzie z różnych krajów, o różnych gustach i zdolnościach pisarskich z jakością tych materiałów bywa różnie. Zdarzały się niestety fragmenty, przy których aż zgrzytałam zębami i nawet mi się ich tu nie chce przywoływać. Jedna recenzja to był praktycznie rant po grze, ale więcej zdradzający o autorze niż omawianym tytule. Ogólnie jednak były to ciekawe treści, które poza samą fabułą wspominały o mechanikach, roli, jaką tytuł odegrał w historii rozrywki czy zawierały wzmianki o możliwości zagrania w daną pozycję. Wiadomo, że nie znajdziemy tu wszystkich informacji i każdej jednej gry, która jest czy była istotna dla branży (zwłaszcza gdy zbliżamy się do czasów nam najbliższych, kiedy rocznie wychodzi więcej produkcji niż nieraz przez kilka lat),ale jest to bardzo szeroki przegląd na przestrzeni wielu dekad. „Księga cRPG” to owoc tytanicznej pracy wielu osób, którzy dostarczyli solidnego materiału dokumentującego historię gier, a także – przez bibliografię i różne dopiski – zachęcających do dalszych poszukiwań.
Weronika - awatar Weronika
oceniła na84 miesiące temu
Banksy. Stanowisz akceptowalny poziom zagrożenia... Patrick Potter
Banksy. Stanowisz akceptowalny poziom zagrożenia...
Patrick Potter
Banksy to niezwykle rozpoznawalna postać, a jego dzieła zdobyły międzynarodową popularność. Ostatnia kontrowersja, związana z obrazem pociętym przez niszczarkę, wzbudziła wiele spekulacji, jednak właśnie ten moment sprawił, że jego pseudonim rozbrzmiewał na całym świecie. Dzięki życzliwości wydawnictwa Arkady, mam przyjemność zaprezentować Państwu ten wyjątkowy album, który został stworzony z najwyższą starannością, ukazując zarówno niezrównaną jakość dzieł Banksy’ego, jak i tajemniczą osobę samego artysty. Choć otoczony aurą anonimowości, wciąż jest przedmiotem intensywnych dyskusji, spekulacji i domysłów. Album skupia się nie tylko na pięknie uwiecznionych fotograficznie dziełach, ale także na ideach, które stoją za nimi. Poprzez bogatą treść i analizy, czytelnik jest zaproszony do zgłębiania kulturowych i społecznych kontekstów, które wyznaczają ramy dla twórczości artysty. Odważne przesłania Banksy’ego, odnoszące się do tematów jak społeczna niesprawiedliwość, konsumpcjonizm czy prawa człowieka, stają się punktem wyjścia do refleksji nad współczesnym światem i naszą rolą w nim. Tekst zawarty w tym albumie jest tak luźny i przyjemny w odbiorze, że czytelnik może odnieść wrażenie, jakby to sam Banksy opowiadał o swojej twórczości. To jakbyśmy usiedli razem z nim pod jednym z jego malowanych obrazów, a on opowiadał nam swoje historie i inspiracje. Przekaz jest nie tylko bogaty w informacje na temat poszczególnych dzieł, ale także nasycony subtelnym humorem i inteligentną ironią, które są charakterystyczne dla stylu samego artysty. To niezwykłe doświadczenie, które prowadzi czytelnika przez labirynt ulicznych murali i przemyśleń Banksy’ego, pozwalając mu zbliżyć się do samego źródła kreatywności i geniuszu tego tajemniczego artysty. Banksy doskonale posługuje się techniką street artu, wykorzystując m.in. graffiti, stencilowanie czy instalacje, by dotrzeć z przekazem do jak najszerszej publiczności. To połączenie treści z formą sprawia, że jego dzieła są nie tylko estetycznie pociągające, ale również silnie oddziałują na emocje i wywołują dyskusje. Ponadto, dzieła Banksy'ego często wyrażają uniwersalne tematy i wartości, które dotykają ludzkich doświadczeń na różnych poziomach. Dzięki temu, zarówno artyści, jak i widzowie, odnajdują w jego dziełach inspirację do twórczego wyrazu, refleksji nad własnymi przekonaniami oraz zaangażowania w sprawy społeczne i polityczne. Mimo wszechstronności zawartych informacji, postać samego Banksy’ego pozostaje tajemnicą, co tylko pogłębia nieustanną fascynację jego osobą i twórczością. Ta książka nie tylko odsłania piękno i znaczenie dzieł Banksy’ego, ale także prowokuje do głębszych przemyśleń nad istotą sztuki oraz jej potencjalnym wpływem na społeczeństwo.
Mania_ksiazkowania - awatar Mania_ksiazkowania
oceniła na81 rok temu

Cytaty z książki Chwile Chwały i Przypały. 25 lat CD-Action

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Chwile Chwały i Przypały. 25 lat CD-Action