Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać211
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać5
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Głosy w ciemności

496 str. 8 godz. 16 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Głowy Wawelskie
- Data wydania:
- 1963-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1963-01-01
- Liczba stron:
- 496
- Czas czytania
- 8 godz. 16 min.
- Język:
- polski
...Perspektywy moralne i filozoficzne książki Stryjkowskiego są tak olbrzymie, że żadna interpretacja im nie sprosta. Wielowarstwowość "Głosów w ciemności" - a każda warstwa "gruba", pełna, z własną ziemią i własnym słońcem - bogactwo tej książki, która jest i powieścią, i poematem, i zamyśleniem mistycznym, i filozoficznym traktatem - sprawiają, że nie sposób wszystko dojrzeć, że nie sposób jedną myślą, jedną wrażliwością wszystko ogarnąć.
Zbigniew Bieńkowski - "Twórczość"
[Czytelnik, 1986]
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Głosy w ciemności w ulubionej księgarnii
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Głosy w ciemności
Poznaj innych czytelników
278 użytkowników ma tytuł Głosy w ciemności na półkach głównych- Chcę przeczytać 168
- Przeczytane 109
- Teraz czytam 1
- Posiadam 34
- Literatura polska 4
- Literatura polska 2
- 2019 2
- Judaica 2
- Powieści 2
- Filologia polska 1
Tagi i tematy do książki Głosy w ciemności
Inne książki autora

Julian Stryjkowski
Julian Stryjkowski – polski prozaik, dramaturg i dziennikarz. Pochodził z żydowskiej rodziny ze wschodniej Galicji, urodził się i wychował w Stryju. Chodził do polskich szkół, jednak we wczesnej młodości przeżył fascynację syjonizmem, wstąpił do syjonistycznej organizacji młodzieżowej Ha-Szomer Ha-Cair i nauczył się języka hebrajskiego. Był homoseksualistą, co wielokrotnie skutkowało szykanami i odtrąceniem zarówno w społeczności żydowskiej, jak i polskiej. Po zerwaniu z syjonizmem studiował polonistykę na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Po studiach był nauczycielem j. polskiego w gimnazjum w Płocku (1932–1933),skąd go wyrzucono, oficjalnie z powodu oskarżeń o szerzenie ideologii komunistycznej. Niedługo później, w 1934 zapisał się do nielegalnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, za przynależność do której był więziony w latach 1935–1936. Po zwolnieniu z więzienia przeniósł się do Warszawy, gdzie znalazł pracę w księgarni. Publikował na łamach „Młodego Świata” pod pseudonimem Łukasz Monastyrski. Po wybuchu wojny udał się do Lwowa, gdzie był świadkiem wkroczenia wojsk radzieckich. W przyłączonym do ZSRR Lwowie pracował początkowo w redakcji polskojęzycznego dziennika „Czerwony Sztandar”, z którego jednak został wyrzucony i znalazł pracę w polskiej rozgłośni sowieckiego radia. Po ataku III Rzeszy na ZSRR latem 1941 uciekł w głąb Rosji. Pracował jako robotnik fizyczny, między innymi w Uzbekistanie i w fabryce broni pod Moskwą. Dzięki pomocy Wandy Wasilewskiej w 1943 dostał pracę korektora w redakcji tygodnika „Wolna Polska” (organu Związku Patriotów Polskich) w Moskwie. Awansując, a w końcu obejmując stanowisko redaktora, pracował w moskiewskiej redakcji do zakończenia wojny. Do 1946 r. nazywał się Pesach Stark, po powrocie do kraju zmienił oficjalnie nazwisko na Julian Stryjkowski – od rodzinnego miasta Stryj. Należał do PPS, później do PZPR. Był redaktorem Polskiej Agencji Prasowej w Katowicach (od 1946) i w Rzymie (1949-1952),kierownikiem działu prozy w miesięczniku „Twórczość” (od 1954 do emerytury w 1978). Zerwał z komunizmem występując z PZPR w 1966 (wraz z innymi intelektualistami),w proteście przeciw wyrzuceniu z partii Leszka Kołakowskiego; był też jednym z sygnatariuszy „Listu 59” protestującego przeciwko zmianom w Konstytucji PRL (1975). Laureat Nagrody Polskiego PEN Clubu im. Jana Parandowskiego (1993).
Twórczość Juliana Stryjkowskiego skupia się na przedstawieniu losów społeczności żydowskich, szczególnie zwracając uwagę na problem zachowania tożsamości narodowej i religijnej. W jego utworach pojawiają się również wątki Holocaustu i niszczącego działania ideologii (zwłaszcza komunizmu i syjonizmu) oraz tematy uniwersalne: pytania o miejsce człowieka w świecie, istnienie boga, sens życia i cierpienia. Konstrukcja jego powieści unika tendencyjności, a każdy z bohaterów (którzy zazwyczaj reprezentują nie tylko różne osobowości ale również postawy ideowe) zyskuje prawo wypowiedzi. W wywiadach po wydaniu „Milczenia” jako oś swojego pisarstwa wskazywał na poczucie wykluczenia (w życiu osobistym związane z homoseksualizmem) i samotności – cechy, które często przenosi na głównego bohatera. Takie przedstawienie postaci bliskie jest bohaterowi romantycznemu. W swoich wypowiedziach Stryjkowski zwracał uwagę na ważną rolę (szeroko rozumianego) romantyzmu w swojej twórczości. Pisarstwo Stryjkowskiego bywa czasem określane terminem realizm mistyczny, który oddawać ma jednoczesną realistyczną konstrukcję jego utworów z jednej strony oraz przesycenie duchowością (aż do pewnej materializacji pojęć duchowych) z drugiej.
Zobacz stronę autora













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Głosy w ciemności
W epoce postsekularnej refleksji nad tożsamością, pamięcią zbiorową oraz kondycją podmiotu w przestrzeni aksjologicznie rozchwianej, powieść Głosy w ciemności Juliana Stryjkowskiego jawi się jako tekst o niebagatelnym znaczeniu epistemologicznym i antropologicznym. Ów monumentalny utwór – choć z pozoru skromny w zakresie narracyjnej scenografii – konstytuuje się jako jeden z najważniejszych głosów polskiej literatury XX wieku, sytuując się równolegle obok twórczości Izaaka Bashevisa Singera, Brunona Schulza czy nawet Thomasa Manna w jego żydowskich rejestrach symbolicznych.
Stryjkowski – pisarz głęboko osadzony w idiomie europejskiego modernizmu – kreśli obraz społeczności chasydzkiej Galicji z pietyzmem godnym archiwisty duchowości. W mikrokosmosie prowincjonalnego sztetlu dostrzega jednak nie tylko pejzaż kulturowy jednej z najbardziej marginalizowanych grup etnicznych Europy Środkowo-Wschodniej, ale uniwersalne laboratorium duszy ludzkiej, rozpiętej między sacrum a profanum, między tradycją a subwersywnym pragnieniem emancypacji.
Narracja powieści – prowadzona z perspektywy dojrzewającego Aronka – nabiera nie tylko wymiaru bildungsroman, lecz także przenikliwego traktatu o epistemologicznym rozdarciu pomiędzy dogmatem a intelektualną autonomią. Bohater, funkcjonując w cieniu patriarszej surowości swego ojca, reb Tojwego, przechodzi ewolucję egzystencjalną, która zaskakuje swoją filozoficzną głębią – ostatecznie wybrzmiewając jako dramat inicjacyjny o charakterze ontologicznym.
Stryjkowski nie poprzestaje na wierności realiom historycznym – jego język, pełen subtelnych semantycznych aluzji, nasycony jest intertekstualnością i niemal liturgiczną powagą. To literatura totalna, w której każde zdanie, każdy dialog staje się aktem hermeneutycznym – wymagającym od czytelnika nie tylko kompetencji interpretacyjnych, ale i gotowości do kontemplacji. Narracja rozwija się nie tyle w czasie linearnym, ile w przestrzeni duchowego fermentu – tworząc wrażenie misterium, którego sens rozgrywa się na poziomie ontologicznym.
W Głosach w ciemności zaskakuje także formalna dyscyplina. Stryjkowski stosuje polszczyznę o aksamitnej fakturze, ale też nie stroni od arameizmów, hebraizmów czy rytualnych zwrotów języka jidysz, co czyni tekst nie tylko świadectwem literackim, ale także dokumentem językowej heterogeniczności i kulturowego synkretyzmu. Styl, precyzyjny niczym sztych rytownika, wytwarza narracyjny rytm bliski modlitewnemu kadyszowi – smutny, elegijny, a przy tym pełen niezgody na wymazanie.
Trudno nie dostrzec również, że Stryjkowski w swojej powieści wpisuje się w trajektorię myślenia post-Holocaustowego – mimo iż książka powstała przed traumą Zagłady. Jego świat – pełen bogactwa symboli, rytuałów i napięć duchowych – już w momencie pisania był światem umarłym, a sam akt pisania staje się tutaj formą nekrologu, liturgicznego wspomnienia i próby ocalenia sensu w świecie zatomizowanej pamięci.
Z punktu widzenia filologa – a ściślej: badacza literatury porównawczej z silnym zakorzenieniem w hermeneutyce i tradycji filozoficznej dialogu (Buber, Levinas) – Głosy w ciemności to nie tylko powieść. To świadectwo, tekst aksjologiczny i egzystencjalny, który wymaga czytania nie przez pryzmat linearnej fabuły, lecz przez matrycę tekstu otwartego – wpisującego się w palimpsest kultury europejskiej.
Stryjkowski zdołał uchwycić ów „ostatni oddech” świata, który miał już zniknąć – świata wspólnoty, w którym każde słowo, każdy gest był zanurzony w sacrum, ale też głęboko uwarunkowany społecznie i rytualnie. Jego bohaterowie – nieco teatralni, aforystyczni w swoich wypowiedziach, jakby już nieżywi – przypominają duchy przeszłości, mówiące do nas zza granicy utraconego czasu.
Powieść ta – jeśli spojrzeć na nią z perspektywy szerokiej panoramy literatury polskiej XX wieku – powinna być czytana jako jedna z najważniejszych prób nadania formy temu, co zostało zniszczone. Stryjkowski nie moralizuje, nie oskarża, nie sentymentalizuje – jego pisanie jest aktem pamięci, ale także świadomą kreacją estetyczną, która wznosi się ponad dokument, ponad esej, ponad publicystykę.
Nie bez przyczyny Głosy w ciemności porównywane są do dzieł Tołstoja, Faulknera czy Joyce’a – choć stylistycznie i tematycznie Stryjkowski idzie swoją własną drogą. U Stryjkowskiego nie ma przypadkowych zdań – każde z nich funkcjonuje jak kantyczka, jak fraza zaginionego języka, który być może właśnie dzięki tej prozie nie zostanie zupełnie zapomniany.
W epoce nadprodukcji tekstów literackich, w której dominują narracje zredukowane do banału, uproszczenia i natychmiastowej komunikatywności, Głosy w ciemności pozostają dziełem wymagającym, ale przez to tym bardziej wartościowym. To książka, którą się nie tylko czyta, ale do której się powraca – by medytować, by porządkować własne myślenie o historii, tożsamości, duchowości.
Dla filologa, który traktuje literaturę jako formę poznania i jako medium pamięci zbiorowej – Głosy w ciemności są tekstem obowiązkowym. I nie waham się użyć słowa: arcydzieło. W sensie zarówno estetycznym, jak i etycznym.
Moja recenzja z portalu "nakanapie"
W epoce postsekularnej refleksji nad tożsamością, pamięcią zbiorową oraz kondycją podmiotu w przestrzeni aksjologicznie rozchwianej, powieść Głosy w ciemności Juliana Stryjkowskiego jawi się jako tekst o niebagatelnym znaczeniu epistemologicznym i antropologicznym. Ów monumentalny utwór – choć z pozoru skromny w zakresie narracyjnej scenografii – konstytuuje się jako jeden...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak w całej galicyjskiej tetralogii Stryjkowskiego na tle losów mieszkańców sztetla rozgrywa się konflikt między tradycją a rodzącą się nowoczesnością, między wspólnotą a indywidualnościami, które chcą się wyrwać z gorsetu reguł narzucanych przez religię i obyczajowość, między codziennością a duchowością, między dniem dzisiejszym a wiecznością.
Wspaniałe w pisarstwie Stryjkowskiego jest to, że nie daje on prostych recept na rozwiązanie pokazanych konfliktów. Rezultaty podejmowanych przez jego bohaterów wyborów nie są jednoznaczne, a najważniejsze pytanie pozostają "tajku" - pytaniami, które wg jednego z bohaterów Reb Tojwiego trzeba stawiać, ale na które nigdy nie znajdzie się zadowalającej odpowiedzi....
Jak w całej galicyjskiej tetralogii Stryjkowskiego na tle losów mieszkańców sztetla rozgrywa się konflikt między tradycją a rodzącą się nowoczesnością, między wspólnotą a indywidualnościami, które chcą się wyrwać z gorsetu reguł narzucanych przez religię i obyczajowość, między codziennością a duchowością, między dniem dzisiejszym a wiecznością.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniałe w pisarstwie...
„Głosy w ciemności” to sztetl sprzed wieku z całą jego egzotyką, dla nas już niemal niepojętą, z mrokiem sacrum i ubóstwem profanum, z obyczajowością i sposobem myślenia, który warto sobie przypomnieć, gdyż zniknął z polskiego krajobrazu wraz z ludnością żydowską, którą pochłonął ogień i nienawiść. Przed rozpoczęciem lektury warto zapoznać się ze wstępem autorstwa Piotra Pazińskiego. Nikt nie byłby tutaj bardziej na miejscu niż ten znawca kultury żydowskiej, wieloletni redaktor „Midraszu”, eseista ceniący słowo pisane, by odnieść się do tej powieści Stryjkowskiego, pisanej jeszcze w czasie wojny, gdy dymy znad getta wisiały nad Warszawą, a później, rzecz jasna ze względów politycznych, czekającej aż 10 lat na publikację. Ze wstępu wynosimy bowiem dwie bardzo ważne informacje. „Głosy w ciemności” są w dużej mierze autobiograficznym obrazem, czerpiącym z tego, co autor przechował w pamięci z dzieciństwa, a także są odpowiedzią na Holocaust, zapisem po tych, którzy odeszli.
I otwiera przed nami Juliusz Stryjkowski wrota nędznego sztetla, w którym każdy każdego zna i wie, czego się po nim spodziewać. Wiadomo, że Aronek, główny bohater, kilkuletnie alter ego autora „to nie dziecko, to perła”, a nieznośny Mojsze-Łajb to „zbój” i zawadiaka. Wąskie, ciemne uliczki prowadzą od bóżnicy do bóżniczki, od chederu do prywatnego domu modlitwy, ale też do cerkwi i sadu cerkiewnego księdza. Stopniowo wkraczamy w życie mieszkańców, przestają być dla nas anonimową masą, wyglądających przez okna, stojących w drzwiach domów, spieszących przed siebie w rozmaitych ważnych sprawach. Stają się dla nas nie obcymi kobietą czy mężczyzną, ale Charojzą, Ester, Zajnwełem czy też rebe Tojwiem. Zaczynamy towarzyszyć im w codzienności, pojmować odrobinę lepiej specyfikę ich rozumowania, mającego ścisły związek z wiarą i przesądami, jakim ulegają. To religia wyznacza ich zasady, prawa, obowiązki, nakazy i zakazy, których muszą wprost, literalnie przestrzegać. Mają to głęboko zakodowane, nie ma mowy, by o czymkolwiek zapomnieć, nie dopełnić. A zresztą wszyscy żyją na tyle blisko siebie, niemal razem, że każdy każdego przypilnuje. Dlatego też Arona prześladuje długi czas niepokój, czy nie sprowadził na siebie jakiegoś bliżej nieokreślonego nieszczęścia, nieopatrznie dotknąwszy szabatowego świecznika.
Ludzie w sztetlu to ścisła wspólnota, sąsiad bez skrępowania wpada do sąsiada, kobiety na zmianę użyczają swojego pieca do pieczenia macy, dzieci zaś biegają między domami, tu dostaną mleka, tam chleba i dzień mija nie wiadomo kiedy. A chałupy z reguły biedne, zagracone, oświetlone lampą naftową.
Najpierw skupię się na klimacie powieści, który wyznacza żydowska tradycja, obyczaje, obrzędowość i oczywiście język. Wszystko pięknie współgra, widać, że autor pisał swoją powieść bardzo skupiony, nakreślił wiele drobniutkich szczególików, wysmakował, wymuskał, jakby nie chciał się rozstać z namalowanym obrazem. Choć później odszedł od religii przodków i zmienił nazwisko, to w tych zdaniach czuć szacunek i sentyment do starego świata, rządzącego się tak rygorystycznymi i licznymi zasadami, zamkniętego na obcych, na gojów, niezmiennego od wieków, gdyż to właśnie owe zasady utrzymywały wspólnotę, gdziekolwiek by jej los nie rzucił. Mamy wrażenie, że żyjemy w tym sztetlu już od dawna, przyswajamy osobliwe zwyczaje, nieznane nam święta: Pesach, Jom Kippur, Rosz Haszana, i to cosobotnie – szabat, kiedy z kolei obowiązkiem staje się odpoczynek. Dni płyną spokojnie, jeden za drugim, dzieci chodzą do chederu, matki krzątają się po domu, ojcowie pracują lub się modlą. Dla nas wszakże ta powszedniość jest fascynująca, gdyż w każdym calu różna od naszej własnej.
Uwagę zwraca duże rozwarstwienie społeczności żydowskiej w podejściu do samej istoty tożsamości, żydowskości. Nawet w ramach jednej rodziny. Tojwie, ojciec Arona, jest mełamedem, nauczycielem domowym, zapoznającym żydowskich chłopców z zasadami judaizmu. Jest żarliwie ortodoksyjny w wierze, na granicy fanatyzmu. Nie dopuszcza najmniejszego uchybienia, bywa najsurowszym sędzią dla rodziny, dla mieszkańców sztetla, ale przede wszystkim dla siebie samego. Nie może go nie boleć, że jego brat, Karol, to lekkoduch, żyjący marzeniami i lekką ręką usuwający przeszkody stojące mu na drodze do osiągnięcia celu, tak właśnie postępuje z niechcianą żoną. Jest jeszcze córka Tojwiego, Chamariem/Maria, nauczycielka w polskiej szkole, samodzielna, dużo dalsza i od wiary i od rodzinnego domu.
Podobne różnice występują w podejściu do małżeństw mieszanych, Żydów i gojów, które dla ortodoksyjnego Żyda są po prostu nie do przyjęcia. Wydaje się, że jest to podobny rozłam do tego obecnego w Izraelu, tylko w odwrotnych proporcjach. Dwaj bracia: Tojwie i Karol mówią zupełnie różnymi językami i zdają się nie pojmować jeden drugiego. Karol podsumowuje to krótko: „(…) trudno być Żydem. Zwłaszcza jeśli się wie, kto to był Darwin i Kopernik. Ot, taki prosty Żyd, jak mój brat – Karol ściszył głos – reb Tojwie, jeszcze jako tako może wytrzymać. Jemu życie między łaźnią i bóżnicą wydaje się normalne. Takim więcej nie trzeba – Ale gdy się zasmakowało jabłka wiedzy…” Karolowi marzy się więc Wiedeń, piękne kobiety, garnitury i pełna asymilacja w tym świecie, w którym aż roi się od pokus. Czyżby prawdą było to, co rozgoryczonym tonem mówi o swoich rodakach Arie? „Żydzi sami trzymają się w niewoli. Sami sobie zbudowali mury, kraty, płoty. Siedzą za tymi kratami, murami, płotami i rzucają klątwę na każdego, kto śmie ich dotknąć.”
Jest jeszcze gimnazjalista Selig, polską szkołę traktujący jako możliwość nabycia realnej wiedzy, którą później wykorzysta dla budowania i cementowania więzi w żydowskim narodzie, a może nawet żydowskiego państwa, o jakim śni. „Czy między nami nie ma przepaści, dzielącej nas na dwa obce światy? I ja nie chcę, żeby mnie łaskawie sadzano z nimi przy jednym stole. Ja się chcę czuć Żydem przy własnym stole. Żydzi powinni mieć własny stół.”
Nigdzie chyba nie spotyka się, by ludzie przy każdej okazji odnosili się w rozmowie do Boga, czytali i omawiali głośno święte księgi, starając się doszukać w nich praktycznych rad dla siebie na konkretne życiowe problemy. I gdy rozmówca pyta: „To znaczy, że każdy grzech lub dobry uczynek idzie na rachunek anioła dobra lub zła. Gdzie się więc podziewa człowiek?” – odpowiedź brzmi: „Na takie pytania Talmud odpowiada: tajku. Pytanie zostanie nierozwiązane. A takich pytań jest bardzo, a bardzo dużo.” Jak w każdej religii, tak i tutaj próbuje się wpłynąć na Boże decyzje, a to zapalając więcej świec, to znów budując bóżniczkę, w zależności od możliwości i od wagi sprawy. Targowanie się z Bogiem to nic nowego, ale podejrzeć targowanie się Żyda z Bogiem, to doprawdy niezapomniane przeżycie.
Bardzo pięknie jest ta książka pisana, spokojnie, z zadumą, z jakimś takim osobistym ciepłem i humorem, ale też dystansem, który poddaje nam wiele tematów pod dyskusję. Na pewno nie ma tutaj mowy o ślepej miłości autora do żydowskich korzeni, choć sentyment i wzruszenie są wyraźnie wyczuwalne. Język żydowski, owo specyficzne połączenie sarkazmu i smutku, refleksji z dowcipem, a wszystko to aspirujące od drobnych, codziennych kwestii do ogólnych prawideł i zasad, jest w książce oddany rewelacyjnie. Wyczuwa się w nim nuty szmoncesu, które wszyscy kojarzymy, ale cudownie, że są to zaledwie przebłyski. Dzięki tej pięknej, starannej stylizacji książka wciąga nas bez reszty w ten sztetlowy klimat, w owo przegadanie, zamieszanie i bałagan żydowskiego miasteczka, gdzie ludzie zwracają się do siebie per „Żydzie” i przysięgają co chwila: „Jakem Żyd i jak mi Bóg miły i niech mi Bóg będzie świadkiem, że mówię prawdę", co akurat o niczym nie świadczy. Zwracam tu uwagę również na bardzo nostalgiczne i urokliwe opisy. „Wiosna, która zaczęła się od rzeki, od łęgów omglonych żółtą mgiełką łozin i rzadkiej olszyny, przeszła przez jałowe pola z trzema starymi jesionami, minęła okrytą szarozieloną szczeciną traw, usianą kamieniami drogę, prowadzącą od rzeki do miasta, przekroczyła zamulony potok, ledwo dotknęła nigdy nie wysychającej ulicy Garbarskiej i jednym zielonym ramieniem otoczyła cerkiew z wieńcami starych kasztanów, a drugim objęła ogród szpitala żydowskiego i „czarny” sad ruskiego księdza.” Toż to gotowa, misterna akwarela, która od razu jawi się przed oczami, tak jest malownicza. To język cyzelowany, nieprzesadzony, niewydumany, oszczędny, a jednak niczego w nim nie brakuje. Dzisiaj już się tak nie pisze.
Są też chwile nieziemskiego wprost szczęścia, unoszenia się w powietrzu niczym w bąbelkowo-szampańskiej nieważkości. Ja tak właśnie odebrałam fragment, gdy chłopcy zaglądają przez wysmołowane sztachety do sadu ruskiego księdza, odświętnego pastelową bielą i różowością wiosennych kwiatów: „zakręciła się śnieżno-różowa zamieć. To były kolorowe płatki, motyle, anioły.” Tak właśnie można określić pierwsze chłopięce zauroczenie opromienione słońcem i odurzone zapachem wiosny.
Dlaczego akurat „Głosy w ciemności”? Każdy może tytuł powieści zinterpretować po swojemu. Dla mnie jest to przywołanie z mroków pamięci życia, którego już nie ma, po którym niedługo zostanie już tylko pamięć słowa pisanego. Warto więc ożywić te żydowskie głosy w ciemności, pozwolić im jeszcze raz przemówić, tak jak to bywało przed laty, pokazać nam to tajemnicze życie od kulis. Julian Stryjkowski wpuszcza nas gościnnie do żydowskich domów, do bóżnicy, daje okazję posłuchać sądu rabinackiego, oprowadza po rozmaitych zakamarkach sztetla z początków XX wieku, tego miasteczka, którego obraz wciąż pielęgnuje pod swymi powiekami.
Książkę przeczytałam dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
„Głosy w ciemności” to sztetl sprzed wieku z całą jego egzotyką, dla nas już niemal niepojętą, z mrokiem sacrum i ubóstwem profanum, z obyczajowością i sposobem myślenia, który warto sobie przypomnieć, gdyż zniknął z polskiego krajobrazu wraz z ludnością żydowską, którą pochłonął ogień i nienawiść. Przed rozpoczęciem lektury warto zapoznać się ze wstępem autorstwa Piotra...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonura codziennosc przedpierwszowojennego galicyjskiego sztetlu. Dzieci z Bullerbyn w wersji dla doroslych. Wrogi swiat i tozsamosc jako wiezenie. Czekanie na Mesjasza. Na szczescie zaraz przyjdzie wojna.
Ponura codziennosc przedpierwszowojennego galicyjskiego sztetlu. Dzieci z Bullerbyn w wersji dla doroslych. Wrogi swiat i tozsamosc jako wiezenie. Czekanie na Mesjasza. Na szczescie zaraz przyjdzie wojna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresujący wgląd w relacje panujące w sztetlu żydowskim, w mentalność małomiasteczkowych Żydów. Plus opisy świąt i obyczajów.
Płynną kontynuacją tej książki jest "Echo".
Interesujący wgląd w relacje panujące w sztetlu żydowskim, w mentalność małomiasteczkowych Żydów. Plus opisy świąt i obyczajów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPłynną kontynuacją tej książki jest "Echo".
Ciekawy obraz życia Żydów w dawnej Polsce. Jeden sprawiedliwy kapłan, któremu warunki pozwalają bronić prawdy i reszta społeczeństwa, która lawiruje pomiędzy prawdą a interesem.
Ciekawy obraz życia Żydów w dawnej Polsce. Jeden sprawiedliwy kapłan, któremu warunki pozwalają bronić prawdy i reszta społeczeństwa, która lawiruje pomiędzy prawdą a interesem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJulian Stryjkowski w swojej książce opowiada o życiu, problemach przedwojennej społeczności żydowskie. Kultura, odmienna religia, brak tolerancji w środowisku to tylko niektóre tematy poruszane w utworze.
Ja osobiście przez pierwszą połowę książki gubiłam się w imionach, troszkę nudziłam, lecz druga połowa bardzo mnie zainteresowała i "wciągła". Jednak, żeby miło ją się czytało trzeba się interesować tą kulturą.
Julian Stryjkowski w swojej książce opowiada o życiu, problemach przedwojennej społeczności żydowskie. Kultura, odmienna religia, brak tolerancji w środowisku to tylko niektóre tematy poruszane w utworze.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa osobiście przez pierwszą połowę książki gubiłam się w imionach, troszkę nudziłam, lecz druga połowa bardzo mnie zainteresowała i "wciągła". Jednak, żeby miło ją się...
Tematyka żydowska, ale daleka od Holocaustu (fabuła opisuje okres sprzed I wojny światowej). Stryjkowski przedstawia przygody pojedynczych bohaterów, którzy stają przed koniecznością wyboru pomiędzy wielopokoleniową tradycją, a możliwością asymilacji. W ten sposób udało mu się z ciekawej perspektywy oddać proces zaniku kultury żydowskiej. Książka nie ocenia rozwoju wydarzeń, a bohaterowie (całe szczęście!) nie są szablonowi. Dzięki temu obcujemy z dobrą lekturą, nie za ciężką, a jednocześnie skłaniającą do refleksji. Miłośnikom rozbudowanej i wartkiej akcji może się jednak czasem nudzić.
Tematyka żydowska, ale daleka od Holocaustu (fabuła opisuje okres sprzed I wojny światowej). Stryjkowski przedstawia przygody pojedynczych bohaterów, którzy stają przed koniecznością wyboru pomiędzy wielopokoleniową tradycją, a możliwością asymilacji. W ten sposób udało mu się z ciekawej perspektywy oddać proces zaniku kultury żydowskiej. Książka nie ocenia rozwoju...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to