rozwińzwiń

Ewangelia dzieciństwa

Okładka książki Ewangelia dzieciństwa autorstwa Lydia Millet
Okładka książki Ewangelia dzieciństwa autorstwa Lydia Millet
Lydia Millet Wydawnictwo: Czarna Owca, Wydawnictwo Echa literatura piękna
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
A Children's Bible
Data wydania:
2022-01-31
Data 1. wyd. pol.:
2022-01-31
Data 1. wydania:
2020-05-12
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382520323
Tłumacz:
Aga Zano
Eve, podobnie jak jedenaścioro innych dzieci, znalazła się w letnim domku wbrew własnej woli. To jej rodzice – którzy właśnie pogrążają się ze swoimi znajomymi w alkoholowym otępieniu – wybrali to miejsce na wspólne spotkanie. No nic, trzeba będzie to jakoś przeżyć.

Letnia sielanka nie trwa jednak długo – zapowiadany wcześniej huragan i gwałtowna burza niszczą część posiadłości. Okazuje się, że dzieci i rodzice mają zupełnie inne podejście do tego, co należy zrobić: wyjechać i ratować życie, czy zostać, żeby chronić to, co jeszcze zostało?

Posługując się kolejnymi metaforami i alegoriami, Lydia Millet kreśli świat zadziwiająco podobny do naszego, nadając mu symboliczny rys czasów ostatecznych. W profetycznym i dającym do myślenia tonie opisuje zaostrzający się konflikt pokoleń, którego rozwiązanie wydaje się niemożliwe.

🔸 Finalistka National Book Award
🔸 Jedna z dziesięciu najlepszych książek roku 2020 wg „The New York Times”
🔸 Wyróżniona przez m.in. „Time”, „Washington Post” i „Esquire”
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ewangelia dzieciństwa w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ewangelia dzieciństwa



1740 1356

Oceny książki Ewangelia dzieciństwa

Średnia ocen
6,5 / 10
153 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ewangelia dzieciństwa

avatar
1604
1326

Na półkach: ,

Kryzys klimatyczny, rodzice, którzy mają to gdzieś, nastolatki próbują odnaleźć się w tym kryzysie. Fabuła może nie do końca się spina, skoro potrzebna jest bogini ex machina, ale dobrze się bawiłam, odnajdując nawiązania do Biblii.

Kryzys klimatyczny, rodzice, którzy mają to gdzieś, nastolatki próbują odnaleźć się w tym kryzysie. Fabuła może nie do końca się spina, skoro potrzebna jest bogini ex machina, ale dobrze się bawiłam, odnajdując nawiązania do Biblii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16727
3231

Na półkach: ,

Ewangelia dzieciństwa Lydii Millet to proza, która drażni, niepokoi i fascynuje jednocześnie. Przyznając jej ocenę 7/10, doceniam przede wszystkim bezlitosną precyzję, z jaką autorka punktuje hipokryzję dorosłych, choć momentami narracja bywa zbyt dosłowna w swojej symbolice.

Toposy: Biblia na nowo napisana
Siła tej powieści tkwi w inteligentnej grze z toposami biblijnymi. Millet nie przepisuje Pisma Świętego jeden do jednego, lecz dekonstruuje znane motywy, osadzając je w realiach katastrofy klimatycznej. Mamy tu arkę (letni dom),plagę, wielki potop oraz ucieczkę do „ziemi obiecanej”. Centralnym toposem jest jednak dziecko jako mesjasz i sędzia. W świecie Millet to nie dorośli niosą kaganek oświaty; to pokolenie Z i Alfa przejmuje odpowiedzialność za świat, który starsi dosłownie przepili i zignorowali. Biblia staje się tu nie tyle księgą wiary, co podręcznikiem przetrwania i ironicznym komentarzem do upadku cywilizacji.

Atmosfera: Od dekadencji do survivalu
Atmosfera książki ewoluuje w sposób mistrzowski. Zaczynamy od dusznego, letniego nastroju dekadenckich wakacji. Millet świetnie oddaje marazm bogatych rodziców, spędzających czas na piciu i romansach. Panuje tu klimat niemal filmowy, przypominający Funny Games skrzyżowane z Władcą much. Gdy jednak uderza nawałnica, atmosfera gęstnieje, stając się klaustrofobicznym zapisem walki o byt. Chłód, wilgoć i narastający strach przed „innymi” (maruderami, naturą) sprawiają, że lektura staje się fizycznie odczuwalna.

Realia: Lustro współczesności
Millet z chirurgiczną precyzją oddaje realia współczesnego rozwarstwienia. Opisuje świat, w którym technologia zawodzi w starciu z potęgą przyrody, a jedyną twardą walutą staje się umiejętność rozpalenia ognia czy rozpoznania jadalnych roślin. Autorka uderza w czuły punkt zachodniego społeczeństwa: całkowitą nieporadność wobec kryzysu, który sami wywołaliśmy. Realizm psychologiczny relacji między nastolatkami a rodzicami jest bolesny – to obraz całkowitego zerwania więzi i braku zaufania.

Postacie kobiece: Siła w cieniu kryzysu
Warto zwrócić uwagę na postacie kobiece, a szczególnie na narratorkę, Eve. To postać ulepiona z pragmatyzmu i tłumionego gniewu. Kobiety w tej powieści – te młodsze – nie szukają ratunku u mężczyzn. Są sprawcze, logiczne i pozbawione sentymentów, którymi wciąż karmią się ich matki. Eve reprezentuje nowy typ kobiecości: opiekuńczej, ale bezbronnej wobec sentymentalizmu; silnej, bo zmuszonej do dorosłości przed czasem.

Podsumowując, Ewangelia dzieciństwa to lektura obowiązkowa dla fanów klimatycznych dystopii. Choć finałowe sceny mogą wydawać się niektórym zbyt groteskowe, Millet udaje się stworzyć przerażający, a zarazem fascynujący portret pokolenia, które musi posprzątać po „końcu świata”.

Ewangelia dzieciństwa Lydii Millet to proza, która drażni, niepokoi i fascynuje jednocześnie. Przyznając jej ocenę 7/10, doceniam przede wszystkim bezlitosną precyzję, z jaką autorka punktuje hipokryzję dorosłych, choć momentami narracja bywa zbyt dosłowna w swojej symbolice.

Toposy: Biblia na nowo napisana
Siła tej powieści tkwi w inteligentnej grze z toposami biblijnymi....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
455
135

Na półkach:

Jakie to było dziwne. I chyba nie do końca w dobry sposób.
Przez pierwszą połowę zastanawiałem się o co w ogóle chodzi, bo o książce nie wiedziałem nic oprócz tego, że zdobyła jakieś tam wyróżnienia czy nagrody. Potem wydawało mi się, że wreszcie zrozumiałem, ale „wydawało” było słowem kluczowym (czy to nowy „Władca much” czy może klon „Drogi”?).
Tak więc ostatecznie jestem skonfundowany - nie bardzo wiem co tak naprawdę przeczytałem, ani czy było tego warte.
Ogólnie czytając miałem podobne wrażenie jak podczas oglądania filmu na którym przysypiam i wybudzam się na głośniejszych scenach akcji - widzę że ktoś goin głównego bohatera, ktoś do niego strzela, ale nie do końca wiem dlaczego, ani jak w ogóle on się tam znalazł. Nie wiem czy to ja czy to specyficzna, rwana narracja.
Największą zaletą jest to, że książka jest krótka, zdania są proste i sporo treści stanowią dialogi, więc mknie się przez to błyskawicznie. A tym samym na przeczytanie nie traci się zbyt dużo czasu. Bo chyba jednak w kategorii straty czasu ostatecznie oceniałbym ten tytuł.
Nie przetrzepała mnie intelektualnie, nie zaskoczyła fabularnie. Mógłbym co prawda szukać w niej drugiego dna, głęboko zaszytych złotych myśli, kunsztownie zbudowanej satyry na współczesne społeczeństwo, ale szczerze mówiąc nic to tam przeczytałem nie zachęciło mnie do tego nawet do najmniejszym stopniu. To nie była książka dla mnie. Choć może okazać się książką dla Ciebie.
Najbardziej ząbkujący był dla mnie fakt pozostawania w całkowitej obojętności na rozgrywajacy się w tle dramat. Byłem zimny niczym opisywani bohaterowie i zupełnie nie obchodziło mnie co tam tak naprawdę się dzieje. Jeśli więc taki był cel autorki i na tym właśnie polega moc tej książki to chapeau bas, na mnie zadziałała znakomicie. Choć wydaje mi się, że to raczej efekt odwrotny od zamierzonego.

Jakie to było dziwne. I chyba nie do końca w dobry sposób.
Przez pierwszą połowę zastanawiałem się o co w ogóle chodzi, bo o książce nie wiedziałem nic oprócz tego, że zdobyła jakieś tam wyróżnienia czy nagrody. Potem wydawało mi się, że wreszcie zrozumiałem, ale „wydawało” było słowem kluczowym (czy to nowy „Władca much” czy może klon „Drogi”?).
Tak więc ostatecznie jestem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

433 użytkowników ma tytuł Ewangelia dzieciństwa na półkach głównych
  • 255
  • 170
  • 8
57 użytkowników ma tytuł Ewangelia dzieciństwa na półkach dodatkowych
  • 23
  • 20
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Lydia Millet
Lydia Millet
Amerykańska pisarka urodzona w Bostonie, wychowywała się w Toronto. Zadebiutowała w 1996 roku książką "Omnivores". W 2010 roku nominowana do nagrody Pulitzera za zbiór opowiadań "Love in Infant Monkeys". Ma na koncie kilkanaście powieści oraz zbiorów opowiadań. W 2019 otrzymała nagrodę od Amerykańskiej Akademii Sztuki i Literatury. Dwie powieści jej autorstwa zostały nominowane do National Book Award. Często porusza w swoich utworach temat relacji między ludźmi i zwierzętami.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Suka Pilar Quintana
Suka
Pilar Quintana
Pilar Quintana w swojej gęstej, oszczędnej w słowach powieści „Suka” zabiera nas do Kolumbii, jakiej nie znajdziemy w folderach turystycznych. To miejsce duszne, wilgotne, smagane ulewami i zdominowane przez nieokiełznaną naturę pacyficznego wybrzeża. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej brutalną szczerość i emocjonalny ciężar, choć jednocześnie dostrzegam pewien niedosyt wynikający z jej skrajnego minimalizmu. Macierzyństwo jako niespełniona obietnica Główną bohaterką jest Damaris, kobieta w dojrzałym wieku, która żyje w cieniu wielkiej pustki – niemożności zajścia w ciążę. Jej życie u boku Rogelia jest naznaczone monotonią i cichym żalem. Gdy Damaris adoptuje szczeniaka, przelewa na niego wszystkie stłumione instynkty macierzyńskie. To tutaj Quintana stawia najważniejsze pytania: czy miłość oparta na desperackiej potrzebie zapełnienia braku może być zdrowa? I gdzie przebiega granica między troską a obsesyjną chęcią posiadania kogoś na własność? Najmocniejszym punktem powieści jest jej klimat. Dżungla i ocean nie są tu tylko tłem, ale pełnoprawnymi bohaterami. Natura u Quintany jest wroga, brudna i niebezpieczna – zupełnie jak uczucia, które zaczynają kiełkować w Damaris, gdy pies (tytułowa suka) zaczyna przejawiać niezależność. Autorka genialnie portretuje narastającą frustrację bohaterki. Relacja z psem staje się brutalną metaforą niewdzięczności, buntu i rozczarowania, które często towarzyszą relacjom międzyludzkim, a o których rzadko mówi się tak wprost. Quintana pisze stylem surowym, niemal ascetycznym. Nie ma tu miejsca na kwieciste opisy czy sentymentalizm. To proza, która tnie jak brzytwa. Z jednej strony pozwala to czytelnikowi poczuć fizyczny ból i duszność świata przedstawionego, z drugiej jednak – przy tak krótkiej formie – pozostawia pewne wątki i motywacje postaci w sferze niedopowiedzeń, które nie zawsze działają na korzyść dynamiki tekstu. Ocena siedem odzwierciedla uznanie dla odwagi autorki w ukazywaniu „mrocznej strony” kobiecości i instynktów. To książka, która wywołuje dyskomfort i zostaje w głowie na długo po lekturze. Zabrakło mi jednak nieco głębszego nakreślenia relacji Damaris z mężem, co mogłoby jeszcze mocniej uwypuklić jej tragiczne osamotnienie. „Suka” to krótka, ale potężna lekcja o tym, że natura – zarówno ta wokół nas, jak i ta ludzka – jest nieprzewidywalna i często okrutna. To lektura dla czytelników o mocnych nerwach, którzy cenią prozę bezkompromisową, surową i boleśnie prawdziwą. To portret kobiety złamanej przez oczekiwania społeczne i własne ciało, wykonany z chirurgiczną precyzją.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Trzeba być cicho Agnieszka Jelonek
Trzeba być cicho
Agnieszka Jelonek
📖 „Należało marzyć ostrożnie". 📖 „Czuję tyle rzeczy jednocześnie. Nowe słowa powstają z trudem, ale wiem, że nie ma się co spieszyć. Niech rodzą się ze spokoju”. Czy cisza może boleć bardziej niż słowa? Czy zdarzyło wam się kiedyś czuć, że nie możecie powiedzieć tego, co naprawdę czujecie? Jak bardzo nasze dzieciństwo wpływa na to, kim jesteśmy jako dorośli? Mam w sobie tyle pytań po dzisiejszej lekturze. #trzebabyćcicho Agnieszka Jelonek w swojej książce „Trzeba być cicho” podejmuje temat trudny, momentami niewygodny, ale niezwykle ważny w kontekście współczesności. To opowieść o milczeniu, które nie wynika z wyboru, lecz z wewnętrznego przymusu – o ciszy będącej efektem wychowania, relacji i emocjonalnych schematów wyniesionych z dzieciństwa. Autorka kreśli historię młodej bohaterki dorastającej w świecie pełnym niedopowiedzeń, tabu i niewyrażonych uczuć. W tej rzeczywistości brak przestrzeni na autentyczność sprawia, że dziewczyna uczy się tłumić emocje, a jej wewnętrzny głos stopniowo cichnie. Jelonek pokazuje, jak ogromny wpływ na dorosłe życie mają doświadczenia z najmłodszych lat: środowisko, w którym się wychowujemy, oraz sposób, w jaki uczymy się przeżywać i komunikować emocje. To książka o zagubieniu, samotności i poczuciu braku, które trudno nazwać, ale jeszcze trudniej zignorować. Jednocześnie jest to bardzo osobista opowieść, w której wielu czytelników może odnaleźć cząstkę siebie. Historia bohaterki bywa bowiem odbiciem doświadczeń tych, którzy również dorastali w ciszy, ucząc się, że lepiej nie mówić, nie czuć zbyt wiele, nie wychylać się. 📖 porusza, bo dotyka tego, co często pozostaje ukryte. To opowieść o strachu przed pokazaniem prawdziwego „ja”, ale też o powolnym, niełatwym procesie odnajdywania własnego głosu. Autorka przypomina, że mówienie o tym, co boli, wymaga odwagi, a pierwszy krok w stronę tej odwagi bywa najtrudniejszy. To lektura wymagająca uważności i gotowości na konfrontację z własnymi emocjami, ale jednocześnie niezwykle potrzebna.
magdalenka_bookish - awatar magdalenka_bookish
ocenił na81 miesiąc temu
Duchy z miasteczka Demmin Verena Kessler
Duchy z miasteczka Demmin
Verena Kessler
Duszna, lepka atmosfera miasteczka Demmin oblepia czytelnika już od pierwszych stron, stając się niemal trzecim, niemal namacalnym bohaterem debiutu Vereny Kessler. To miejsce, w którym czas stanął w miejscu, a echa masowego samobójstwa z 1945 roku wciąż rezonują w pęknięciach murów i milczeniu mieszkańców. Autorka buduje narrację na fundamencie traumy, która nie chce wygasnąć, tworząc klaustrofobiczny obraz prowincji, gdzie przeszłość jest ważniejsza niż przyszłość. Niestety, mimo obiecującego punktu wyjścia, moja ocena to 6/10. Największym minusem powieści jest jej pewna narracyjna nierówność i brak odwagi w domykaniu wątków. Kessler splata losy nastoletniej Larry, marzącej o pracy przy zabezpieczaniu zwłok, oraz starszej pani Lore, która przygotowuje się do odejścia. Choć obie perspektywy są interesujące, ich wzajemna relacja wydaje się momentami pretekstowa. Problematyczny jest również styl – momentami zbyt surowy i zdystansowany, co sprawia, że trudno w pełni współczuć bohaterom. Zamiast emocjonalnego uderzenia, otrzymujemy chłodną obserwację. Czytelnik czekający na głębszą analizę historyczną „tragedii w Demmin” może poczuć niedosyt, gdyż wielka historia służy tu jedynie za mgliste tło dla codziennych frustracji bohaterki. Dlaczego warto dać szansę? Mimo wad, „Duchy z miasteczka Demmin” to przejmujący portret dorastania w cieniu cmentarza. Larra to postać fascynująca w swojej dziwności i braku dopasowania. Jej fascynacja śmiercią nie jest kiczowata, lecz stanowi logiczną odpowiedź na martwotę otaczającego jej świata. Kessler świetnie oddaje marazm niemieckiego Wschodu – miejsca, z którego młodzi uciekają, a starzy zostają, by pielęgnować duchy. To książka o tym, że nie da się zbudować zdrowej tożsamości na przemilczanym grobie. Choć konstrukcja momentami trzeszczy, a tempo bywa nużące, finał zostawia z pytaniem o to, ile pokoleń musi minąć, by krew wsiąkła w ziemię na dobre. To lektura dobra na jeden ponury wieczór, ale niekoniecznie taka, która zostanie z Tobą na lata.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Komodo David Vann
Komodo
David Vann
Jakich emocji oczekujecie od książek, które czytacie? Czy chcecie, aby was bawiły, pokrzepiały, a może straszyły albo poruszały? Czy wolicie czytać o „ciemnych” czy „jasnych” stronach życia? Powieść „Komodo” Davida Vanna epatuje rozgoryczeniem. Rozgoryczeniem, które momentami jest nam, czytelnikom, bardzo bliskie, bo wynika ze zmęczenia codziennością. Natomiast bohaterka książki pozwala, aby to rozgoryczenie rosło, doprowadzi do tego, ze jest ona niczym tykająca bomba. Akcja książki dzieje się w malowniczej Indonezji. Tracy wraz z matką odwiedza brata, który po rozwodzie żyje niczym wolny ptak. Nie przywiązuje wagi do miejsc, ludzi. W przeciwieństwie do siostry, która tkwi w nieudanym małżeństwie, a całą energię spożywa na troskę o rodzinę. Tracy liczy na małe wakacje od obowiązków, ale czy potrafi je „zostawić w domu”? Mamy wrażenie, że piękne okoliczności przyrody jeszcze wzmagają jej rozgoryczenie. Dochodzą do tego rodzinne niesnaski, żal do brata o porzucenie lubianej przez nią żony, a także „nieprzepracowane” traumy z przeszłości. Mamy wrażenie, że urlop nie uspokaja, a spycha główna bohaterkę do najciemniejszych zakątków jej psychiki. David Vann zachwyca tym, jak czyta kobiecą psychikę. Kreuje bohaterkę zmęczoną codziennością i mającą poczucie, że nie ma prawa do tego zmęczenia. W końcu ma to, czego pragnęła – rodzinę. Dlaczego ta jej nie cieszy, a wręcz wywołuje „mordercze instynkty”? Czytelnik słucha, co Tracy ma do powiedzenia, obserwuje jej reakcje, śledzi myśli i pragnienia, a także poznaje pewne wydarzenia z jej przeszłości. Dzięki temu można przeanalizować, dlaczego ta bohaterka nie potrafi być szczęśliwa, dlaczego tkwi w układzie, który ją „niszczy”, dlaczego gotowa jest ponieść tak duże koszy, aby go za wszelką cenę utrzymać. „Komodo” to także wspaniałe opisy nurkowania. I to właśnie one podzieliły czytelników. Piękne, ale czy Vann trochę nie przynudza? Z jednej strony mamy wspaniały kontrast pomiędzy bajeczną scenerią, a stanem psychicznym głównej bohaterki. Jak można być tak zgorzkniałym, oglądając tak niesamowite rzeczy? Z drugiej, te opisy nie są integralną częścią historii, a pewnym przerywnikiem. Można się nimi cieszyć, ale też można je pominąć. Dla mnie najważniejsza była Tracy z całą gamą emocji, jaka jej towarzyszy, a Indonezja zeszła na drugi plan. „Komodo” to powieść dla czytelników, którzy lubią kontekst psychologiczny. Ten jest kompleksowo zarysowany. Vann bezwstydnie obnaża emocje głównej bohaterki. Pozwala nam je komentować i oceniać, ale przy tym zostawia nas z refleksją, ile z niej siedzi w nas.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na77 miesięcy temu
Wodny tancerz Ta-Nehisi Coates
Wodny tancerz
Ta-Nehisi Coates
„Przez całe życie pragnąłem się wyzwolić. Nie było w tym nic nadzwyczajnego - marzyli o tym wszyscy Utrudzeni.” Niewola ciemnoskórych w XIX wieku w Stanach Zjednoczonych, oczami chłopca, który ma ponad przeciętną fotograficzną pamięć i tajemniczą moc zwaną Kondukcją. Urodzony w niewoli i marzący o tym, by przypomnieć sobie mamę, bo w tej jednej kwestii jego pamięć zawodzi. Niewolnictwo i tajemnicze moce? Jak do tak poważnego tematu można dodać realizm magiczny? Ta-nehisi Coates zrobił to brawurowo i stworzył historię, która dzięki temu zabiegowi jest jeszcze bardziej otwierająca. Czułam w niej jednocześnie moc tragedii niewolnictwa i sporej ilości nadziei w związku z tym co potrafi Hiram. Ciężko ująć mi w słowa ten stan, bo jest przez to lżejsza, a jednak po chwili uderza mocno. Może ma na to wpływ Kondukcja, która dzieje się przy wodzie i stąd takie przypływowe odczucia, bo akcja tej książki faluje i dojrzewa wraz z bohaterem. Fabuła ma spore podłoże historyczne i skupia się na działalności Podziemia, które pomagało w ucieczce niewolników. Wcześniej zdarzyło mi się o tym czytać w książce Colsona Whiteheada „Kolej Podziemna”. Przeczytałam ostatnio w poście @cynamonowa_bibliotekara, że są książki, które czyta rozumem i są takie, które czyta wrażeniem; bardzo mi się to spodobało, bo oddaje właśnie moje emocje co do tej książki z czytania ją wrażeniem. Wrażeniem jak można tak pisarsko zadebiutować i jak doskonale oddać to co autor chciał przekazać przez tłumacza Dariusza Żukowskiego. Wrażeniem użycia środków stylistycznych i elementów gatunkowych, które świetnie ze sobą koegzystują. Wrażeniem mocy niewoli, rozdzielenia, podłości, miłości, wiary i człowieczeństwa. Siłą jaka drzemie w opowiadaniu historii i szukaniu dobrych dróg dla siebie i innych, na zewnątrz, ale też w środku siebie.
LiniaDruku - awatar LiniaDruku
ocenił na91 rok temu
Psie pazury Thomas Savage
Psie pazury
Thomas Savage
O tym, że tłumione emocje muszą gdzieś znaleźć ujście. Książka opowiada o dwóch braciach, którzy wiodą dość uporządkowane życie, prowadząc jedno z większych rancz w okolicy. Wszystko się zmienia, kiedy do domu wprowadza się świeżo poślubiona żona jednego z nich oraz jej nastoletni syn z poprzedniego małżeństwa. Obaj bracia są w jakimś stopniu despotami, narzucającymi swoje zdanie innym. W przypadku Phila jest to bardziej widoczne - to człowiek ceniący sobie utartą rutynę, nie cierpiący sprzeciwu i jakichkolwiek zmian (także tych cywilizacyjnych),zwłaszcza takich niekonsultowanych z nim. To również absolutny mistrz wszechświata i okolic w dziedzinie pasywnej agresji. W porównaniu z nim George wydaje się tym łagodnym i uległym, ale on również dąży za wszelką cenę do realizacji swojej wyidealizowanej wizji życia rodzinnego, nie biorąc pod uwagę niczyjego zdania na ten temat. Między bohaterami ma miejsce swego rodzaju wojna psychologiczna, a atmosferę można kroić nożem - co ciekawe, nie ma tu ani jednej sceny awantury, wszystko rozgrywa się w milczeniu, w dużej mierze w głowach stron konfliktu, sporo rzeczy pozostaje w sferze domysłów. Fabuła jest bardzo przemyślnie, przewrotnie skonstruowana, rozwija się dosyć niepozornie, prowadząc do zaskakującego, satysfakcjonującego finału - to jeden z tych przypadków, gdy zakończenie jest lepsze od całej reszty książki.
niedź - awatar niedź
ocenił na78 miesięcy temu
Agáta Denisa Fulmeková
Agáta
Denisa Fulmeková
Denisa Fulmeková weszła na słowiańską ziemię i napisała powieść, która przykleja się do duszy. wżera się w ciało i pozostaje w tobie na zawsze. To ksiązka z gatunku tych, które oplatają człowieka, delikatnie zaciskają owe pęta i trzymają... długo... ma zawsze. wspaniała i niebanalna. rani myślenie i serce i coś w tobie. jednoczysz się z tym tekstem i boisz jednocześnie, bo budzi się w tobie lęk przed kobietami i ich siłą a jednocześnie zatrważa cię tchórzliwość mężczyzn, którzy skryci za plecami kobiet udają cwanych i pyskatych. to oszczędna w słowach książka, którą chłoniesz cały, a tego, czego brakuje ci w tekście, dopowiadasz sobie sam. smutna, przerażająca historia ubogiej Agaty, zielarki, dobrej kobiety, której DOBROĆ została wykorzystana i która przez nią została skazana na śmierć - na stos. zioła, kobieta i dziwne zdarzenia na nią cedowane - myśl ludzka orzekła, usta ludzkie oczerniły, palce ludzkie ludzkie wskazały - CZAROWNICA, na stos. ksiądz też się cieszył na śmierć. na niesprawiedliwą śmierć i ofiarę. Bo gdyby pewnego wieczoru nie wpuściła do domu kobiety po połogu, gdyby kazała jej zabrać swe narodzone martwe dziecko, gdyby oddała jej ten kołtun łachmanów z zawiniątkiem, gdyby ją wygoniła z tym zawiniątkiem... to wszystko byłoby inne... niesamowita prawdziwa do dziś Denisa Fulmekova pisze o tym, co w ludziach tkwi do dziś i pewnie będzie tkwiło przez następne tysiąclecia. Brak mi słów, by oddać to, co ta niepozorna stronicowo książka ze mną zrobiła. by cokolwiek o niej napisać potrzebny jest czas na ciszę w sobie, na oddech i myśli. wszystko mi się w głowie kotłuje i boli mnie każdy milimetr wrażliwości, emocje nie usypiają, drgają.... AGATA zostanie ze mną na zawsze mało jest takich powieści - dlatego jest wyjątkowa #agaKUSIczyta
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na101 rok temu
Bratnia dusza David Diop
Bratnia dusza
David Diop
Zastanawiam się czy to nie masochizm? W krótkim czasie czytałam trzy książki o wojnie, każda o innej, każda straszna. A ta jest chyba najbardziej makabryczna. Tak to muszę nazwać. Skusiła mnie nagroda Bookera i niewielka objętość. W trakcie czytania zastanawiałam się, czy w ogóle powinno się pisać takie książki? Pierwszy rozdział już daje po głowie, tym bardziej, że Senegalczyk, Alfa Ndiaje – żołnierz francuski wielokrotnie wraca do swojej traumy związanej z umieraniem przyjaciela, bratniej duszy, Mademby Diopa. Potem jest jeszcze gorzej, bohater zachowuje się jakby oszalał. Staje się bezwzględnym mścicielem, okrutnym zabójcą wrogów, którego boją się jego towarzysze broni. „Żołnierze czekolady zaczęli szeptać, że jestem żołnierzem czarownikiem, dëmmem, pożeraczem dusz, a białasy w mundurach zaczęły im wierzyć” – s. 64. Brutalne obrazy z czasów I wojny światowej, z okopów zwanych tu „brzuchem ziemi” oraz terenów ziemi niczyjej nie mieszczą się w głowie. Żołnierze francuscy to mieszanka białych i czarnych z Afryki Zachodniej – „białasy i czarnuchy, jak mówi kapitan”. Giną jak zwierzęta wysyłane na rzeź, a sposoby dyscyplinowania żołnierzy przez oficera to następny horror. Książka jest napisana w pierwszej osobie, pięknym, klarownym, bogatym językiem, z elementami magii i wierzeń ludowych. Bohater rozmyśla nieustannie nad tym co się dzieje wokół, obserwuje i zgłębia istotę wojny. Wspomina swoją wioskę i życie rodzinne, tak różne od tego w czym tkwi. Jaki sens ma pokazywanie okrucieństwa? To istotny, kolejny manifest antywojenny. Obawiam się tylko, że nie trafi do tych, którzy powinni go przyswoić. Nie żałuję, że przeczytałam, chociaż koszmar wojny w pierwszej części książki jest bardzo trudny do zniesienia. Koniec, baśniowo-fantastyczny odbieram jako rodzaj powrotu do rodzimych korzeni, spokojnej rzeczywistości w porównaniu z tą europejską krwawą łaźnią. To wyjątkowo poruszająca lektura, nie do zapomnienia. Polecam. Cytaty: „Francja kapitana chce, żebyśmy byli dzikusami, kiedy ją to urządza.” – s. 18 „Kiedy wychodzę z brzucha ziemi, jestem z wyboru nieludzki, staję się odrobinę nieludzki.” – s. 20 „Tak, Bogiem a prawdą, zrozumiałem, że na polu bitwy potrzebują tylko tymczasowego szaleństwa. Oszalałych z wściekłości, oszalałych z bólu, furiatów, ale doraźnych. Nie szaleńców na stałe. Kiedy atak się kończy, trzeba schować swą wściekłość, swój ból i swoją furię.” – s. 47 „Tak właśnie wygląda wojna: kiedy Bóg nie nadąża za muzyką ludzi, gdy nie jest w stanie rozsupłać zbyt wielu splątanych nici. Bogiem a prawdą, nie można mieć Mu tego za złe. Kto wie, czy nie chciał ukarać rodziców małego nieprzyjacielskiego żołnierza każąc mu umrzeć na wojnie z mojej czarnej ręki? Kto wie, czy nie chciał ukarać jego dziadków, bo nie miał czasu ich skarcić poprzez ich własne dzieci? Kto wie? Bogiem a prawdą, może Bóg się spóźnił, wymierzając karę rodzinie małego nieprzyjacielskiego żołnierza. Ale możecie mi wierzyć, że ich surowo ukarał za pośrednictwem ich wnuczka czy syna.” – s. 62 „Dla kapitana życie to wojna. Kapitan kocha wojnę, jak można kochać kapryśną kobietę. Kapitan zaspokaja wszystkie kaprysy wojny. Obsypuje ją prezentami, spełnia jej zachcianki, nie licząc się z życiem żołnierzy. Kapitan jest pożeraczem dusz.” – s. 70 Po odesłaniu do ośrodka wypoczynkowego na tyłach: „…doktor François coraz skuteczniej oczyszczał wnętrze mojej głowy z brudów wojny.” – s. 117
Mikila - awatar Mikila
oceniła na73 miesiące temu
Żywe morze snów na jawie Richard Flanagan
Żywe morze snów na jawie
Richard Flanagan
„Uratowali ją przed śmiercią, ale tylko po to […], by w nieskończoność przedłużać jej umieranie”. Trudno pogodzić się z odchodzeniem bliskiej osoby, trudno zaakceptować, że wkrótce może jej zabraknąć, trudno pozwolić odejść komuś, kto towarzyszył nam od zawsze. Kiedy osiemdziesięciosześcioletnia Francie po wylewie trafia do szpitala, jej troje dorosłych dzieci postanawia zrobić wszystko, co w ich mocy, by zatrzymać ją przy sobie. Każde z nich inaczej rozumie troskę, inaczej pojmuje miłość i inaczej radzi sobie z lękiem przed nieuchronnym. Jedno wierzy w medycynę i kolejne procedury, drugie w cud, trzecie w to, że najważniejsze jest po prostu być obok – nawet jeśli obecność nie zmieni już biegu wydarzeń. W obliczu choroby matki Anna, Tommy i Terzo zostają zmuszeni do konfrontacji nie tylko z jej słabnącym ciałem, lecz także z własnymi wspomnieniami, dawnymi żalami i pytaniami, których nigdy nie zadali. Każdy dzień przynosi nowe decyzje – coraz trudniejsze, coraz bardziej ostateczne. A jednocześnie – paradoksalnie – zbliża ich do siebie tak, jak nie potrafili zbliżyć się od lat. „Żywe morze snów na jawie” to opowieść o miłości, która czasem przybiera formę walki, a czasem – rezygnacji. O granicy między ratowaniem a uporczywym podtrzymywaniem życia. I o tym, że pozwolenie komuś odejść bywa największym aktem czułości. Właśnie w tym kontekście młoda lekarka, obserwując zachowanie rodziny, wyznaje, że „teraz zaczyna rozumieć, co powiedział jej kiedyś pewien stary lekarz, gdy była jeszcze studentką: że miarą naszej wartości nie jest to, co o sobie mówimy czy myślimy, tylko to, jak się zachowujemy, gdy sprawdza nas cierpienie. A cierpieniom Francie nie było końca. Znalazłszy się w pułapce pomiędzy pragnieniem swego ciała, by umrzeć, a postanowieniem jej […] dzieci, że musi żyć, chora została poddana ekstremalnemu sprawdzianowi bólu”. Język powieści jest gęsty od emocji, a jednocześnie precyzyjny i oszczędny tam, gdzie milczenie mówi więcej niż słowa. Proza Flanagana pulsuje obrazami — chwilami niemal poetyckimi, chwilami brutalnie konkretnymi. Dzięki temu czytelnik nie tylko śledzi historię, lecz także zanurza się w niej, odczuwa ją niemal fizycznie. To język, który nie upiększa cierpienia, ale nadaje mu sens, pozwalając dostrzec w nim zarówno dramat, jak i czułość. „Żywe morze snów na jawie” Richarda Flanagana to opowieść o człowieku – o jego kruchości, lękach i pragnieniu zatrzymania tego, co nieuchronnie wymyka się z rąk. To historia odchodzenia – i tych, którzy pozostają. Opowieść, w której życie i śmierć splatają się w mocnym uścisku, tworząc niepokojący, hipnotyczny taniec. Warto przeczytać – polecam! https://eklektycznasiedem.blogspot.com/
Koralina - awatar Koralina
oceniła na828 dni temu

Cytaty z książki Ewangelia dzieciństwa

Więcej

Idee zawsze mają w sobie więcej romantyzmu niż żywi ludzie.

Idee zawsze mają w sobie więcej romantyzmu niż żywi ludzie.

Lydia Millet Ewangelia dzieciństwa Zobacz więcej

Każda dorosła osoba jest chora albo nieszczęśliwa, ciągnie za sobą problemy jak połamane kończyny. Każda wymaga specjalnej opieki.

Każda dorosła osoba jest chora albo nieszczęśliwa, ciągnie za sobą problemy jak połamane kończyny. Każda wymaga specjalnej opieki.

Lydia Millet Ewangelia dzieciństwa Zobacz więcej

To, kim chcemy być - ale nigdy nie możemy zostać - zawsze wędruje tuż przy nas. Dotrzymuje nam kroku.

To, kim chcemy być - ale nigdy nie możemy zostać - zawsze wędruje tuż przy nas. Dotrzymuje nam kroku.

Lydia Millet Ewangelia dzieciństwa Zobacz więcej
Więcej