Marketing Drakuli

Okładka książki Marketing Drakuli autorstwa Nikolas Koro, Igor Kozura, Siergiej Pawłow
Okładka książki Marketing Drakuli autorstwa Nikolas Koro, Igor Kozura, Siergiej Pawłow
Igor KozuraNikolas Koro Wydawnictwo: Studio Emka biznes, finanse
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
biznes, finanse
Format:
papier
Data wydania:
2019-05-16
Data 1. wyd. pol.:
2019-05-16
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366142138
Jeśli w trakcie lektury tej książki nagle sami poczujecie strach – przeczytajcie tekst danego rozdziału raz jeszcze i wynotujcie zaproponowane przez autorów wyjaśnienia, dlaczego w ogóle nie warto się bać.

Nauka zna ponad 40 000 rodzajów fobii. Boimy się starości, samotności, ciemności, bibliotek, deszczu... Marketolodzy wiedzą o tych strachach i z powodzeniem sprzedają nam nadzwyczajne kremy przeciw zmarszczkom, nowe plany taryfowe, żeby zawsze mieć zasięg, żarówki diodowe, które służą do 15 lat, książki elektroniczne i e-booki, spraye do impregnacji obuwia i ubrań od wilgoci.

Znani rosyjscy marketolodzy przeanalizowali najbardziej rozpowszechnione i niezwykłe ludzkie strachy i zaproponowali obszerny zestaw niedoścignionych pomysłów, przez nikogo jak dotąd niezrealizowanych. Pozwalają one wykorzystać te lęki i obawy w celach biznesowych.

Do kogo skierowana jest ta książka? Do ambitnych marketologów, wszędobylskich specjalistów sprzedaży, szefów spółek innowacyjnych i wszystkich, którzy kiedykolwiek czegoś się bali.

Napisana jest z dużą erudycją i humorem, co w znacznym stopniu równoważy wielość (nieraz niełatwych) zaadaptowanych przeważnie z greki nazw prezentowanych fobii.

O autorach:
Igor Kozula - członek Rady Gildii Marketologów i Narodowej Gildii Profesjonalnych Konsultantów, twórca ogólnorosyjskiego projektu "Marketing bez kurzu", ekspert w zakresie marketingu.

Nikolas Koro - główny kurator Research Center Brandmanagement & Brandtechnology Reland Group (RCB&B),członek Rady Gildii Marketologów. Wchodzi do top 10 wiodących ekspertów marketingu i brandingu.

Siergiej Pawłow - zastępca dyrektora generalnego ds. badań Grupy Spółek RELAND, kierownik sektora neuromarketingu EQ-factor Lab Research, członek Gildii Marketologów.
Średnia ocen
7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Marketing Drakuli w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Marketing Drakuli



339 3

Oceny książki Marketing Drakuli

Średnia ocen
7,9 / 10
77 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Marketing Drakuli

avatar
11
11

Na półkach:

„Marketing Drakuli” to książka, która w sposób kontrowersyjny ukazuje, jak wykorzystać ludzkie lęki w strategiach marketingowych. Autorzy, Nikolas Koro, Igor Kozura i Siergiej Pawłow, analizują ponad 40 000 rodzajów fobii, proponując innowacyjne podejście do tworzenia produktów i usług, które odpowiadają na te obawy. Choć książka może być inspirująca dla osób zajmujących się marketingiem, jej kontrowersyjna tematyka może budzić mieszane uczucia. Dla tych, którzy szukają nietypowych pomysłów na promocję, może stanowić interesującą lekturę.

„Marketing Drakuli” to książka, która w sposób kontrowersyjny ukazuje, jak wykorzystać ludzkie lęki w strategiach marketingowych. Autorzy, Nikolas Koro, Igor Kozura i Siergiej Pawłow, analizują ponad 40 000 rodzajów fobii, proponując innowacyjne podejście do tworzenia produktów i usług, które odpowiadają na te obawy. Choć książka może być inspirująca dla osób zajmujących...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Do ocenienia tej książki specjalnie założyłem konto na tym serwisie. Tak bardzo mnie zniesmaczyła i zażenowała.

Nie mam też najmniejszych wątpliwości, że nie istnieją osoby, które zapoznały się z książką i szczerze oceniły ją na coś więcej niż 2/10. Wszystkie ósemki i wyżej to kupione recenzje - nie ma innej opcji.

Książka jest po prostu śmieciem. Podstawy teoretyczne/naukowe w zasadzie nie istnieją (oczywiście poza listą mniej lub bardziej prawdziwych fobii). Podawane w książce przykłady są zwykłą kpiną z czytelnika. Pijany wuj na weselu w oka mgnieniu podałby lepsze pomysły na biznes niż autorzy - rzekomi mistrzowie marketingu. Tak, to jest ten poziom amatorszczyzny, żenady i bezczelności. Książkę dostałem za darmo, a i tak żałuję, że poświęciłem jej jakikolwiek czas.

TRZYMAĆ SIĘ Z DALEKA. NIE PRZYJMOWAĆ NAWET ZA DOPŁATĄ.

Do ocenienia tej książki specjalnie założyłem konto na tym serwisie. Tak bardzo mnie zniesmaczyła i zażenowała.

Nie mam też najmniejszych wątpliwości, że nie istnieją osoby, które zapoznały się z książką i szczerze oceniły ją na coś więcej niż 2/10. Wszystkie ósemki i wyżej to kupione recenzje - nie ma innej opcji.

Książka jest po prostu śmieciem. Podstawy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
521
483

Na półkach:

To jedna z najgorszych książek jakie miałem przyjemność czytać. Jeśli chcesz stracić pieniądze to kup ją. Nie wiem komu może ona się podobać. Być może blogerom, którzy w zamian za darmowy egzemplarz książki są w stanie zrobić wszystko. Ta książka to totalna masakra, porażka.

To jedna z najgorszych książek jakie miałem przyjemność czytać. Jeśli chcesz stracić pieniądze to kup ją. Nie wiem komu może ona się podobać. Być może blogerom, którzy w zamian za darmowy egzemplarz książki są w stanie zrobić wszystko. Ta książka to totalna masakra, porażka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

325 użytkowników ma tytuł Marketing Drakuli na półkach głównych
  • 242
  • 83
46 użytkowników ma tytuł Marketing Drakuli na półkach dodatkowych
  • 25
  • 9
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pies Miha Mazzini
Pies
Miha Mazzini
„Boimy się tylko tego, co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, a wierzymy tylko w to, co potrafimy zrozumieć”. Kto by pomyślał, że tak głęboka myśl może zrodzić się w tak brzydkim mężczyźnie. Przecież żył w społeczeństwie, którego oczekiwania w stosunku do pojedynczych osobników sprowadzały się do jednego – „głupi mają być brzydcy mężczyźni i piękne kobiety”. Główny bohater był brzydki. Bardzo brzydki. No dobrze, nie będę delikatna – ohydny i odrażający. Jego widok zawsze przyciągał ciekawski wzrok, by po chwili zamienić się w wyraz obrzydzenia. Ewidentnie zakłócał poczucie estetyki patrzącego. Każde spojrzenie na niego „wyrażało zdziwienie, jak może istnieć coś tak potwornie szkaradnego i dlaczego t o stoi przed nim, psując mu widok”. W jego pracy brzydota była jednak atutem. Należał do świty Maestra. Miejscowego mafiosa świata przestępczego. Człowiekiem niezastąpionym w wymuszaniu długów i haraczy. Wystarczyło, że stanął pod drzwiami lokalu dłużnika i chwilę popatrzył, by natychmiast otrzymać żądaną kwotę. To pozwalało mu na prowadzenie niezależnego, ustabilizowanego życia z dala od ludzi, w którym rutyna była tym, co cenił sobie najbardziej. Aż do nietypowego zlecenia. Maestro powierzył jego pieczy młodą kobietę Hanę. Bardzo ważnego świadka będącego alibi dla szefa. Miał opiekować się nią i pilnować do rozprawy sądowej. Tylko tydzień i aż tydzień! Relacjonowany przez głównego bohatera, dzień po dniu i godzina po godzinie, przypominający formą narracji dziennik, stał się historią przemiany bezwzględnego, brutalnego, cynicznego, pełnego nienawiści do ludzi autsajdera w człowieka, który odkrył w sobie pozytywne uczucia. Wśród nich największe – miłość do swojego pracodawcy. Kochał go tak, jak pies swojego właściciela. Tej dramatycznej, a momentami komicznej, przemianie towarzyszył koktajl emocji przeżywanych i opisywanych przez głównego bohatera, który bardzo mało mówił i tylko, kiedy musiał, ale za to bardzo dużo myślał. Jego wewnętrzne monologi, komentarze, wnioski, wspomnienia z przeszłości stanowiły swoistą mieszankę filozofii, sarkazmu, ironii, moralizatorstwa i czarnego humoru przez łzy, by ostatecznie pozostawić mnie z myślami pełnymi goryczy. Dotyczącymi współczesnego społeczeństwa. Tak naprawdę ta opowieść o losach jednego człowieka wyrzuconego przez ostracyzm na margines społeczny była pretekstem do zawarcia w niej krytyki ludzkiego systemu wartości hołdującemu urodzie, konsumpcjonizmowi, globalizacji i wychowującemu jeden pożądany model obywatela – niezauważalnego. „Człowieka, który nie będzie się głośno śmiał, płakał, skakał, nie będzie hiperaktywny, tylko będzie siedział na jednym, odgórnie przydzielonym miejscu i robił swoje. Niewzruszony lub – jak zwykło się to określać – kulturalny i dobrze ułożony. Niczym nie wolno mu się wyróżniać”, za to żyć długo i płytko. Miał być wierny jak pies. Tylko takim przeciętniakom, miernym, biernym, ale wiernym, społeczeństwo daje szansę wolności wyboru. Problem w tym, że tacy ludzie nie potrafią z niej korzystać, bo gdyby potrafili, nie byliby przeciętni. Wielu tkwi w tej społecznej pułapce tak, jak tytułowy pies i jak pies traktowanych. Cokolwiek by nie zrobili dla swojego pana. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na76 lat temu
Domek Adrianna Szymańska-Zacheja
Domek
Adrianna Szymańska-Zacheja
„Od wieków mi się wydaje, że tylko cierpiąc, można poczuć szczęście”. Mała, niezwykła miejscowość Ryki i jej mieszkańcy. Ci mieszkańcy są bardzo specyficzni. Dzielą się na Dużych i Małych. Duzi są potężnie zbudowani, mają imponujące postury, są obdarzeni nadprzyrodzonymi, wyjątkowymi mocami i są nieśmiertelni. Mali zaś są po prostu mali. Dziwne, niespotykane istoty. Ada główna bohaterka powieści jest wręcz monstrualnych rozmiarów. Ma dar, nieziemską moc, potrafi uzdrawiać ludzi. Wystarczy, że zerknie na człowieka i dokładnie wie co w nim siedzi, z jaką chorobą się zmaga. Pracuje w szpitalu, uzdrawia ludzi. Dla Ady jej dar i jej nieśmiertelność jest jednocześnie przekleństwem i błogosławieństwem… Tajemnice z zamierzchłej przeszłości niespodziewanie dają o sobie znać, już wkrótce mogą sprowadzić nieszczęście na całą rodzinę. Fabuła dotyka dziwnego, niepokojącego, zaskakującego świata i ludzi. Główna bohaterka wzbudziła moją sympatię, liczy sobie kilkaset lat, sama dokładnie nie wie ile, dawno temu straciła już rachubę. Jest pełną energii, wewnętrznych sił i specyficznego humoru nieśmiertelną kobietą. Dla której jej długowieczność zaczyna być ciężarem. Domek to miejsce które nieustannie tętni życiem, ludzie przychodzą i odchodzą. Czas nieubłaganie płynie naprzód. Życie i jego codzienność, na świat przychodzi nowe pokolenie, umiera starsze. Dwa zupełnie różne światy, przenikające i uzupełniające się nawzajem. Ten realny, prawdziwy i ten baśniowy, wymyślony. Nieśmiertelność ukazana jako coś dające radość, wolność, a z drugiej smutek i ból. Przemijanie, ulotność i kruchość życia. Relacje międzyludzkie, zaskakujące, zabawne przygody. Miłość, zdrada, radości, smutek i cierpienie. Wewnętrzne rozterki, niepokój, zwykli i niezwykli ludzie. Refleksyjna, wywołująca szczery uśmiech powieść obyczajowa z elementami fantastyki. Baśniowy świat ukazujący nieśmiertelność. Świat w który wchodziłam z niewielką rezerwą, a który przykuł moją uwagę, wzbudzał emocje i coraz większą ciekawość. Polecam, oderwanie od codzienności gwarantowane :) http://tatiaszaaleksiej.pl/?p=4025
Tatiasza ijejksiążki - awatar Tatiasza ijejksiążki
ocenił na75 lat temu
Zakaz Anna Niedbał
Zakaz
Anna Niedbał
„Zakaz” Anny Niedbał to książka, która od pierwszych stron stawia na tempo, ale niestety kosztem budowania głębi świata, w którym toczy się akcja. Brak wprowadzenia do uniwersum sprawia, że czytelnik zostaje wrzucony w sam środek wydarzeń, co może budzić pewne zagubienie. Bohaterka, Angelika, natrafia na zjawiska nadprzyrodzone – multiwersa, teleportacje, morderstwa – z taką łatwością, jakby były one codziennością. Choć mogłoby to wprowadzać ciekawy kontrast, w tym przypadku staje się to jednym z głównych minusów powieści. Reakcje bohaterki na tak poważne wydarzenia są zdumiewająco łagodne, a jej postać wydaje się przez to nieco naiwna i pozbawiona głębi. Brak wprowadzenia do świata sprawia również, że trudno się z Angeliką utożsamić. Zamiast budować więź z bohaterką, czytelnik czuje się bardziej obserwatorem jej życia, niż jego uczestnikiem. Nie ma tu miejsca na refleksje czy chwilę wytchnienia, by lepiej poznać motywacje Angeliki czy jej sposób postrzegania świata. Wszystko dzieje się zbyt szybko i bez wyjaśnień, co utrudnia emocjonalne zaangażowanie w jej losy. Relacje między Angeliką a Oscarem są dość dziwne i chaotyczne. Z jednej strony bohaterka wydaje się mieć uczucia do Oscara, niemal podkochuje się w nim, z drugiej – nie może go znieść. Ich interakcje przepełnione są napięciem – raz irytuje ją jego chłodny i zdystansowany sposób bycia, innym razem odczuwa zazdrość, gdy widzi go w towarzystwie innych osób. Tego rodzaju sprzeczne emocje mogą z jednej strony dodać postaciom realizmu, pokazując ich wewnętrzne konflikty, ale z drugiej strony sprawiają, że relacja staje się niejednoznaczna i trudna do zaakceptowania dla czytelnika. Ciągłe zmiany nastrojów bohaterki sprawiają, że trudno jednoznacznie zrozumieć, co naprawdę łączy tych dwoje, co może wpływać na odbiór całej historii. Mimo tych niedociągnięć, książka ma potencjał. Początek zapowiadał się naprawdę dobrze – historia wkracza w mroczny klimat, który mógłby wciągnąć. Niestety, fabuła zbacza w stronę zbyt wielu niezrozumiałych wydarzeń i braku konsekwencji w budowaniu napięcia. Mimo że książka nie rozwija wszystkich obiecanych wątków w sposób satysfakcjonujący, to jednak przyciąga i wciąga na tyle, by chciało się poznać, co wydarzy się dalej. Motyw wampirów, wilkołaków i innych nadprzyrodzonych istot jest w książce traktowany jak coś, co jest po prostu częścią życia, co – choć ciekawie wpleciono w fabułę – nie do końca pozwala się w tym świecie zatracić. Zabrakło nieco większego zrozumienia dla rządzących nim zasad, przez co trudno w pełni poczuć się częścią tej historii. „Zakaz” to powieść, która pozostawia niedosyt, ale także daje nadzieję, że w kolejnych tomach autorka rozwinie swój pomysł na fabułę i głębiej zbuduje zarówno postacie, jak i świat, w którym się poruszają. Pomimo pewnych niedociągnięć, książka potrafi przyciągnąć uwagę, a dla fanów mrocznych historii z elementami nadprzyrodzonymi może okazać się wciągającą lekturą.
Cezar Kolcz - awatar Cezar Kolcz
ocenił na61 rok temu
Kostka Iza Korsaj
Kostka
Iza Korsaj
W pewien sposób fascynują mnie historie o ludziach zaburzonych psychicznie. Kryminały będące studium psychiki mordercy należą do moich ulubionych. Jest w nich coś oburzająco wciągającego. Niegodziwość budząca ogromny, naturalny sprzeciw, a jednocześnie rozkosz i dreszczyk emocji bezkarnego podglądacza. Tego tez spodziewałam się po "Kostce" idąc śladem wydawniczej noty oraz kilku recenzji z akcji promocyjnej. I niestety dość znacząco się rozczarowałam. Pomysł nosił w sobie spory potencjał, który nie został ostatecznie wykorzystany, a dodatkowo luki fabularne załatano niczym PRL-owski blok z wielkiej płyty - piachem, wodą i gazetami. Akcja była nierówna - od wciągających bez tchu fragmentów po kilkunastostronicowe nużące dłużyzny bez logicznego sensu. Podobna sytuacja tyczy się głównych bohaterów - przedobrzonego i niedorobionego. Chirurg naprawy został zdetalizowany do absolutnej nierealności, zaś ofiara jest postacią tak niejasną, że ciężko zrozumieć dlaczego tą ofiarą się staje. Wyraźny brak równowagi. Jedyny ukłon należy się za postać Dzikusa, któremu autorka poświęciła uwag w sam raz, co czyni go wartym zapamiętania. Również miejsce akcji swym nieistnieniem odrobinę zaburzało mi całość, ale to przyznaję, już moja wyższa fanaberia. Pod względem jakości pióra powieść jest zwięzła i przyzwoita, aczkolwiek do wyjątkowego smaku czegoś mi brak. Nie potrafię jednak zdefiniować źródła goryczki, zatem uwagę tę można uchylić. Książka ogólnie jest dość dobra. Może gdybym w tym przypadku spodziewała się trochę mniej, lepsze byłoby końcowe wrażenie. Z przykrością po raz kolejny doświadczyłam, że rozbuchana promocja i kilka pochlebnych recenzji wielkiej książki nie czynią.
Kanclerz - awatar Kanclerz
ocenił na69 lat temu
55 James Delargy
55
James Delargy
James Delargy w swoim debiucie „55” postawił na koncept, który od pierwszych stron wbija czytelnika w fotel swoją prostotą i genialnością. To thriller, który udowadnia, że w gatunku zdominowanym przez schematy wciąż jest miejsce na powiew świeżości, nawet jeśli wieje on prosto z rozżarzonych pustyni Australii. Moja ocena to 7/10 – to książka o niesamowitym pomyśle wyjściowym, która trzyma w napięciu, choć jej finał może budzić kontrowersje. Akcja toczy się w sennym, odizolowanym miasteczku Wilbrook. Spokój lokalnego policjanta, sierżanta Chandlera Jenkinsa, zostaje zburzony, gdy na komisariat wpada przerażony, zakrwawiony mężczyzna o imieniu Gabriel. Twierdzi, że został porwany przez psychopatę, który więził go w chacie w górach i wyznał mu, że Gabriel będzie jego pięćdziesiątą piątą ofiarą. Zanim Chandler zdąży przetrawić te informacje, do miasteczka trafia drugi mężczyzna – Heath. Przedstawia niemal identyczną wersję wydarzeń, z jedną, kluczową różnicą: to on jest ofiarą, a tym pierwszym, Gabrielem, jest rzekomy morderca. Mamy dwóch mężczyzn, dwie identyczne historie i absolutny brak dowodów. Kto jest potworem, a kto uciekinierem? Delargy stworzył thriller, który jest niesamowicie sugestywny, ale niepozbawiony drobnych potknięć w konstrukcji. Genialny punkt wyjścia: Dynamika „słowo przeciwko słowu” to majstersztyk budowania suspensu. Czytelnik wraz z policjantami próbuje wyłapać drobne rysy w opowieściach obu mężczyzn, co czyni lekturę niezwykle angażującą. Klimat Outbacku: Australia w wydaniu Delargy’ego jest duszna, nieprzyjazna i groźna. Przyroda staje się tu niemal trzecim bohaterem, który skutecznie utrudnia śledztwo i potęguje poczucie izolacji. Problematyczne tempo i retrospekcje: Autor przeplata główną oś czasu z wydarzeniami z przeszłości Chandlera. Choć budują one tło psychologiczne, momentami wyhamowują niesamowity impet, jaki nadaje historii wątek Gabriela i Heatha. Niektóre opisy przyrody, choć klimatyczne, bywają przydługie. „55” to mocny, surowy thriller, który wyróżnia się na tle skandynawskich kryminałów czy amerykańskich thrillerów medycznych. James Delargy gra z czytelnikiem w berka, co chwilę zmieniając nasze podejrzenia. Choć zakończenie jest jednym z tych, które dzieli odbiorców na entuzjastów i zagorzałych przeciwników, nie można odmówić autorowi odwagi. Siedem punktów to uznanie dla świeżości pomysłu i mistrzowskiego operowania atmosferą osaczenia. To idealna lektura dla tych, którzy kochają zagadki bez oczywistych rozwiązań.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na78 dni temu

Cytaty z książki Marketing Drakuli

Więcej

Byłoby pięknie, gdybym mógł pomóc im uniknąć zniechęcenia. Powiedziałbym: zróbcie sobie przerwę, pomyślcie długo i wnikliwie o tym, jak chcecie spędzić dany wam czas iz kim chcecie go spędzać przez najbliższych czterdzieści lat. Powiedziałbym dwudziestoparoletnim mężczyznom i kobietom, żeby nie decydowali się na żadną posadę, żadną profesję, żadną karierę. Poszukajcie swego powołania. Nawet jeśli nie wiecie, co to znaczy, szukajcie. Kto realizuje swoje powołanie, temu łatwiej jest znieść trud, temu rozczarowania służą za paliwo, a wzloty smakują jak nic innego pod słońcem.

Byłoby pięknie, gdybym mógł pomóc im uniknąć zniechęcenia. Powiedziałbym: zróbcie sobie przerwę, pomyślcie długo i wnikliwie o tym, jak chcecie spędzić dany wam czas iz kim chcecie go spędzać przez najbliższych czterdzieści lat. Powiedziałbym dwudziestoparoletnim mężczyznom i kobietom, żeby nie decydowali się na żadną posadę, żadną profesję, żadną karierę. Poszukajcie swego pow...

Rozwiń
Igor Kozura Marketing Drakuli Zobacz więcej
Więcej