Białoruś dla początkujących

Okładka książki Białoruś dla początkujących autora Igor Sokołowski, 9788377795262
Okładka książki Białoruś dla początkujących
Igor Sokołowski Wydawnictwo: Wydawnictwo MG literatura podróżnicza
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2019-02-27
Data 1. wyd. pol.:
2014-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377795262
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Białoruś dla początkujących w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Białoruś dla początkujących



książek na półce przeczytane 1802 napisanych opinii 1146

Oceny książki Białoruś dla początkujących

Średnia ocen
5,8 / 10
131 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Białoruś dla początkujących

avatar
449
413

Na półkach:

Jak sam tytuł wskazuje jest to pozycja dla początkujących i osobiście dla mnie się z tym zgadzam. Może w 2025 jest już to lekko nie aktualne ale są opisane pewne podstawy funkcjonowania naszego wschodniego sąsiada. Momentami książka przybiera charakter dziennika podróży, innym razem przewodnika historycznego a jeszcze innym razem reportażu o tym co można zaobserwować, więc jest to zbiór. Dość dobrze się to czytało. Język dość prostu i zrozumiały dla każdego.
Polecam jeżeli, ktoś chce poznać chociaż w niewielkim stopniu Białoruś i Białorusinów

Jak sam tytuł wskazuje jest to pozycja dla początkujących i osobiście dla mnie się z tym zgadzam. Może w 2025 jest już to lekko nie aktualne ale są opisane pewne podstawy funkcjonowania naszego wschodniego sąsiada. Momentami książka przybiera charakter dziennika podróży, innym razem przewodnika historycznego a jeszcze innym razem reportażu o tym co można zaobserwować, więc...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
139
71

Na półkach:

Trudno jest mi obiektywnie ocenić tę pozycję, ponieważ przed jej lekturą przeczytałam opinie innych czytelników. W związku z powyższym czytając BIAŁORUŚ DLA POCZĄTKUJĄCYCH zwróciłam większą uwagę na pewne aspekty. Jednym z nich jest język, czasami udziwniony, wyszukany- zupełnie niepotrzebnie. Drugim, stosunek autora do Białorusinów a dokładnie sposób przedstawienia społeczeństwa- raczej negatywnie.
Ogólnie pozycja dość ciekawa. Niektóre fragmenty i opisy sprawiły, że przeniosłam się na Białoruś. Wzbogaciłam swoją wiedzę na temat tego pięknego kraju i jego mieszkańców. BIAŁORUŚ DLA POCZĄTKUJĄCYCH jest godna uwagi, nawet jeśli chwilami ciężko przebrnąć przez nużące fragmenty.

Trudno jest mi obiektywnie ocenić tę pozycję, ponieważ przed jej lekturą przeczytałam opinie innych czytelników. W związku z powyższym czytając BIAŁORUŚ DLA POCZĄTKUJĄCYCH zwróciłam większą uwagę na pewne aspekty. Jednym z nich jest język, czasami udziwniony, wyszukany- zupełnie niepotrzebnie. Drugim, stosunek autora do Białorusinów a dokładnie sposób przedstawienia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2775
2026

Na półkach: , , ,

Wiadomości zawarte w książce w pełni mnie satysfakcjonują. Zarówno dotyczące zwyczajów i mentalności naszych sąsiadów, jak i te dotyczące zabytków i odwiedzanych przez autora miejsc. Na początek wystarczy. Ważne, że książka zachęciła mnie do dalszego poznawania Białorusi i jej dość specyficznych mieszkańców.

Wiadomości zawarte w książce w pełni mnie satysfakcjonują. Zarówno dotyczące zwyczajów i mentalności naszych sąsiadów, jak i te dotyczące zabytków i odwiedzanych przez autora miejsc. Na początek wystarczy. Ważne, że książka zachęciła mnie do dalszego poznawania Białorusi i jej dość specyficznych mieszkańców.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

311 użytkowników ma tytuł Białoruś dla początkujących na półkach głównych
  • 171
  • 134
  • 6
53 użytkowników ma tytuł Białoruś dla początkujących na półkach dodatkowych
  • 35
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Białoruś dla początkujących

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Korespondenci.pl Dorota Kowalska
Korespondenci.pl
Dorota Kowalska Wojciech Rogacin
(2014) Polscy dziennikarze wojenni – radiowi, prasowi, telewizyjni – fotoreporter i operator, urodzeni w drugiej połowie XX wieku, głównie w latach 60. i 70., dzielą się swoimi doświadczeniami z  wyjazdów do byłej Jugosławii, na Bliski Wschód, Kaukaz, do Czarnej Afryki i Afganistanu, oraz innych miejsc. Relacjonowali konflikt rozgrywające się w latach 90. i dwutysięcznych, goniąc Zachód i kształtując krajowe standardy. Wyjąwszy Ryszarda Kapuścińskiego (1932-2007),można ich uznać za pionierów polskiego dziennikarstwa wojennego*. Opowiadają o tym, jak wyglądała ich praca na początku, kiedy zostali rzuceni na głęboką wodę, o ograniczeniach technicznych i topniejących budżetach. O doświadczeniach trudnych i traumatycznych, lęku i zagrożeniu życia, relacjach między redakcjami, kolegami po fachu, wzajemnej pomocy oraz rywalizacji, stresie i stosunkach rodzinnych. Powracają dwa kamienie milowe: rok ‘89, upadek komuny – kiedy otwarto granice i wszystko się zaczęło, oraz 11 września [2001], zamach na WTC, skutkujący masowymi wyjazdami do krajów objętych interwencją wojsk Koalicji: Afganistanu i Iraku. Teksty mają różną formę – większość to wywiady i rozmowy. Prowadzone w nieformalnej, koleżeńskiej atmosferze, mają wyraźnie swobodny charakter – co jest ich wadą i zaletą. Czyta się je bardzo przyjemnie, niezależnie od wagi poruszanych tematów, nie są jednak dostatecznie pogłębione. Brakuje detali: dat, nazwisk, szerszego kontekstu. Niektóre realizowano w duecie, inne w cztery oczy. Odbiorcy nieznającemu dziennikarskiego żargonu, niezaznajomionemu z podstawami pracy reportera, będzie brakowało informacji dotyczących tzw. kuchni, które są dla rozmawiających oczywiste. Wypowiedzi są subiektywne, co do pewnych kwestii rozbieżne, ale na ogół zbliżone, podzielające zapatrywania na własną pracę, jej charakter, cele i obowiązki. Równie podobnie, wybrzmiewają w kwestiach wielkiej polityki (choć sądy te są często bardzo uproszczone). Od reszty, odstaje nieco tekst o Baterze, który w dużym stopniu dotyczy korzeni i lat młodzieńczych. Jeśli ktoś nie zna tych faktów z innych źródeł, będzie czytał z zaciekawieniem, jednak reportaż powinien być dłuższy, traktować szerzej o tym co działo w strefach konfliktu, pracy dla radia i kolejnych stacji. Tu, i w kilku innych miejscach, wkradły się pewne błędy merytoryczne. Literacko, książka nie jest wybitna**, ale wypada przyzwoicie. Oferuje informacje często pomijane, nieobecne w oficjalnych relacjach, za to żywo dyskutowane w terenie, na gorąco, w zaciszu redakcji i zaufanym gronie. A także takie, które odbierają korespondentom spokój, które woleliby zapomnieć. W rozmowach powracają te same nazwiska, kolegów i koleżanek z branży, te same anegdoty, pojawiające się także w podobnych tytułach***. Jeśli kogoś ciekawi, jak wygląda pozyskiwanie informacji w terenie, gospodarowanie czasem, kontakty z fikserami i dobór tematów, co w pracy korespondentów jest trudne, za co kochają swoją pracę, książka przypadnie mu do gustu. Obecnie, kiedy technika pozwala na przesyłanie materiałów bezpośrednio, przez naocznych świadków i strony konfliktu, dzięki internetowi i lepszym zasięgom telefonii komórkowej, upowszechnieniu smartfonów, informacje zbiera się inaczej. Zawód korespondenta nie upadł, wiele zostało po staremu, ale dziś każdy może upublicznić swoją relację, i nikt nie jest skazany na serwisy informacyjne. Książka podsumowuje pewien etap, od 1989 do ok. 2010****. „[…] chcieliśmy zebrać w jednym miejscu relacje różnych ludzi, z różnymi doświadczeniami zawodowymi, spostrzeżeniami, a przede wszystkim pokazać ciekawych dziennikarzy, operatorów, fotoreporterów, którym dane było przeżyć więcej niż innym i którzy mieli wpływ na to, jak kolejne wojny i konflikty postrzegane były przez społeczeństwo” (str. 381-382). Kulisy pracy korespondentów: gorące momenty i wyjazdowa rutyna. Ogólny odbiór: 7/10. ________________ * Gdyby Radosław Sikorski (1963) publikował w latach 80. po polsku, poszerzyłby to grono dzięki swojej korespondencji z Afganistanu. ** Mimo obróbki, wypowiedzi ustne nie będą nigdy tak przemyślane jak forma pisemna. Wyjątkowo dobrze wypada tekst poświęcony Jagielskiemu. Dobrze czyta się też reportaż o Wiernikowskiej, choć jej wypowiedzi są absurdalne. *** Np. (zestawienie subiektywne): Wojna jest zawsze przegrana. Polscy reporterzy wojenni opowiadają o tym, czego do tej pory nie ujawniali – Honorata Zapaśnik (2019); Kruchy lód. Dziennikarze na wojnie – Anna Wojtacha (2012); Wesoły rajski ptak. Ostatnia rozmowa. Artykuły. Wywiady – Wiktor Bater, Jarema Jamrożek, Izolda Kiec (2022); Dziwny jest ten świat. Opowieść o Waldemarze Milewiczu – Honorata Zapaśnik (2021); ciekawe uwagi znalazły się też w Nowym wspaniałym Iraku (2012) reportera Gazety Wyborczej, Mariusza Zawadzkiego. **** Powstała na krótko przed datą wydania. „W Syrii [od 2011] ginęli ludzie, na Ukrainie powoli zapełniał się Majdan [2013-2014] i z każdego z tych miejsc słali swoje relacje reporterzy. Szybko znaleźliśmy rozmówców [na potrzeby planowanego artykułu] i równie szybko okazało się, że mamy problem” (str. 381) – nadmiar materiału, stąd rozwinięcie w formie książkowej. Wojciech Rogacin (1968) ma w projekcie rolę podwójną – jest zarazem bohaterem jak i autorem; Dorota Kowalska (19??) nie jeździła na wojny. • BOHATEROWIE (in order of appearance): Jacek Czarnecki (1963) [wywiad] Maria Wiernikowska (1955) [wywiad wtopiony w reportaż] Krzysztof Miller (1962-2016) [wywiad] Artur Łukaszewicz (19??) [alfabet operatora (garść monologów)] Wiktor Bater (1966-1920) [reportaż biograficzny] Radosław Kietliński (1974) [rozmowa z Wojciechem Rogacinem] Wojciech Rogacin (1968) [dziennik z wyjazdów: Kuwejt i Irak, 2003-2004] Miłada Jędrysik (19??) [wywiad] Waldemar Milewicz (1956-2004) [reportaż] Piotr Górecki (19??) [wywiad] Wojciech Jagielski (1960) [reportaż] O tym, jak bardzo obciążające są wyjazdy w strefy konfliktów, jak mocno sprzyjają uzależnieniom, świadczą przykłady Krzysztofa Millera i Wiktora Batera, których już z nami nie ma*. Ten pierwszy popełnił samobójstwo, co do drugiego, nie upubliczniono jednoznacznej informacji, ale wiele na to wskazuje. ________________ * Sylwetka Krzysztofa Millera, tekst Joanny Kinowskiej (2018): https://culture.pl/pl/tworca/krzysztof-miller Izolda Kiec, Jarema Jamrożek "Wiktor Bater. Wesoły rajski ptak". [2022] https://www.youtube.com/watch?v=lw1V_-nkCI8 • UWAGI (wyd. I z 2014): Rozdział drugi: Maria Wiernikowska. Rozmowa przy włączonym telewizorze, w tle kadry z Euromajdanu, trwają walki z milicją, media donoszą o ofiarach śmiertelnych (2013-2014). Siłą rzeczy, protesty stają się jednym z tematów wywiadu, podczas którego padają kontrowersyjne zdania: „Po krwawych zamieszkach na kijowskim Majdanie [Maria Wiernikowska] stwierdziła, że Rosja ma sporo racji, powtarzając, iż był to siłowy zamach stanu” (str. 76). Ukraińcy nie obalali rządu. Janukowycz, wbrew wcześniejszym deklaracjom, nie podpisał umowy stowarzyszeniowej z UE, czym zawiódł oczekiwania społeczne; pokojowy protest studentów skończył się milicyjnym oklepem (2013),a to tylko wzmogło negatywne nastroje (warto mieć na uwadze, że studia zaczyna się tam w wieku 17 lat – pobito zatem dzieciaki). Protestujący domagali się integracji z Zachodem: poprawy stanu materialnego, lepszych perspektyw, wyrugowania korupcji i rządów prawa. Finalnie otworzono do nich ogień, co w demokratycznych państwach się nie zdarza. „Na Ukrainie, w momencie kiedy oni wchodzą do koszar czy magazynów po broń, to już jest zalążek wojny domowej” (str. 79). Nic takiego nie miało miejsce. To jest jakaś alternatywna rzeczywistość, narracja rodem z Russia Today. Zazwyczaj takie bzdury piszą anonimowi, internetowi pieniacze i ruskie trolle. „A ci, którzy stoją w tych hełmach, z ukradzionymi, zdobytymi gdzieś być może karabinami, to co? Oni są lepsi? Bo co? Z tej strony też padały strzały” (str. 89). Były jakieś epizodyczne sytuacje użycia broni palnej przez demonstrujących, ale to formacje wierne prezydentowi strzelały do protestujących jak do kaczek. Mamy tutaj bardzo niepokojący, emocjonalny tryb przypuszczający, który nie odnosi się do faktów. „Ja na przykład to, co widzę na tym obrazie z Ukrainy [w mediach], rozumiem kompletnie inaczej, niż tłumaczą to w tej chwili moi koledzy. Bo próbują mi wcisnąć, że trwa jakaś wolnościowa walka o pokój. To samo wciskali mi przez całą komunę. Mówili, że walczymy o pokój. A to jest wojna” (str. 98). Nikt w polskich mediach tak o tym nie mówił. Ukraińcy protestowali, bo nie chcieli być dłużej lennikami Moskwy. Mieli dość Janukowycza, jego kliki i kantów, tego co działo się w milicji, w sądach, na rynku pracy. Nikt nie sposobił się do wojny. Jeśli używano siły, to aby odeprzeć ataki milicji i Berkutu – formacji specjalnej podległej MSW. Owszem, zajmowano placówki publiczne, ale były one publiczne tylko z nazwy, bo tak naprawdę były częścią systemu. A ten system nie działał na rzecz obywateli. Niektórzy protestujący byli porywani i mordowani przez służby wierne prezydentowi. Polskie media, praktycznie od początku, solidaryzowały się z Ukraińcami, i przez długi czas był to temat numer jeden. Na ogół Polacy dobrze rozumieli sytuację i nie trzeba im było niczego tłumaczyć, sami dochodzili do oczywistych wniosków. Tymczasem Wiernikowska powiela narrację Kremla, a jest w tym wyjątkowo napastliwa i niemerytoryczna, choć z tego co mówi w innych miejscach, śledziła doniesienia długo i na różnych kanałach. To, że dochodzi do takich wniosków, jest wysoce niepokojące. Rozdział czwarty: w tekście pojawia się uśmiechnięty emotikon [:-)] (trzykrotnie). Gdyby nie informacja, że rozmówca się śmieje, zapisana kursywą (str. 151),można by dojść do wniosku, że to odpowiedzi mailowe (a może częściowo tak jest?). Rozdział piąty: str. 170 – „Przeprowadzili się z mamą do domu na peryferiach Warszawy” – Wiktor Bater, jako dziecko, przeniósł się do Izabelina (czyli pod Warszawę, poza granice administracyjne stolicy) [Nazwa dotyczy dwóch miejscowości: Izabelina B i C, dawniej był jeszcze Izabelin A; formalnie, z braku sensowniejszej klasyfikacji, jest to wieś, ale faktycznie duże osiedle przy Puszczy Kampinoskiej]; str. 171-173 – charakterystyka Natalii jest niespójna (sprzeczna),a do narracji wkrada się chaos; str. 177 i 178 – „Pojechał na miesiąc, został trzy, skończyły mu się pieniądze” oraz „Zarabiał tyle kasy, że wrócił do Niemiec dopiero po trzech miesiącach […]” – w pierwszym zdaniu czytelnik dowiaduje się, że po trzech miesiącach był spłukany, w drugim, że tak dobrze zarabiał, że jego pobyt przeciągnął się do trzech miesięcy; str. 182 – „do MDM-u” – albo „na MDM (Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową),albo „do Hotelu MDM”. Rozdział dziewiąty: str. 333 – „Mieszkał w podwarszawskim Międzylesiu […]” – informacja jak z Radia Erewań... Milewicz miał dom w Miedzeszynie, który tak jak Międzylesie, znajduje się w warszawskim Wawrze. Oba na M. Pomylono i osiedle, i lokalizację. Rozdział dziesiąty: str. 340 – „byliśmy w Kosowie w Macedonii” – mówi Górecki, dalej jest o uchodźcach z Kosowa, zatem przebywali w Macedonii (może też być mowa o historycznym Kosowie, po macedońskiej stronie granicy, a może chodzi o jakąś wioskę?)... błąd przy spisywaniu nagrania?; str. 345 – „wychodzą kontyngenty zachodnich wojsk, rejon wraca do lat osiemdziesiątych. Wojtek Jagielski będzie tam znowu jeździł i wydawał kolejne książki” – Modlitwa o deszcz (2002) dotyczyła burzliwego okresu po ‘89, który poprzedził wymarsz wojsk sowieckich; zatem chodzi o lata 90. UWAGI TECHNICZNE: str. 137 – Brat Pitt (Brad Pitt); str. 151 – żona (żoną); str. 184 – „o mały włos [a] dał [by] się zabić” (pominięte „a” i „by”); str. 199 – as-Sadrem i As-Sadra (niekonsekwencja w formie zapisu); str. 235 – tą torbę (tu: tą torbą); str. 275-276 – „Dłużej niż od wybuchu wojny nie wyszła z domu sama” (Nie wyszła z domu sama na dłużej od wybuchu wojny? Od wybuchu wojny nie wyszła z domu sama? Dłużej nie siedziała w domu nigdy, z uwagi na wojnę?); str. 290 – patroluje (tu: kontroluje); str. 344 – nie dobrze (niedobrze?). • Dla zainteresowanych światem, słuchaczy autorskich audycji wędrujących na falach Radiostacji, Radia Jazz, Bis i Kampus, w rodzaju Masali Maxa Cegielskiego lub programów puszczanych w sobotnim paśmie TOK FM (w latach dwutysięcznych): DZIAŁ ZAGRANICZNY: https://open.spotify.com/show/7iyTVDyRmiGgNZsnU14dOs PODKAST OŚRODKA STUDIÓW WSCHODNICH NA SPOTIFY: https://open.spotify.com/show/4rlctzUjrEtXKZM8Hd8gwO KANAŁ OSW NA YT: https://www.youtube.com/@OSWOsrodekStudiowWschodnich/videos PODRÓŻ BEZ PASZPORTU: https://open.spotify.com/show/1wSVEXCW0lXN5nMP2kwrDd BRZMIENIE ŚWIATA Z LOTU DROZDA: https://open.spotify.com/show/56Bt6ZA1QTfsn8IhAeazyk PO PROSTU WSCHÓD: https://open.spotify.com/show/5xaN4ZP3IM30iotmn4vjm7 Jeśli ktoś preferuje odsłuch off-line, tutaj może pobrać mp3: https://www.podkasty.info/ (jest wyszukiwarka). Istnieje też możliwość pozyskania nagrań z YouTube poprzez https://pl.savefrom.net/172/ i przekonwertowania na mp3 programem typu Format Factory (https://www.dobreprogramy.pl/formatfactory,program,windows,6628594429368449).
Gracjan - awatar Gracjan
ocenił na73 lata temu
Spokojnie. To tylko Rosja Igor Sokołowski
Spokojnie. To tylko Rosja
Igor Sokołowski
'"Multikulturalizm rosyjski opiera się na tym, że przedstawiciele różnych grup po prostu starają się sobie nie wchodzić w paradę, ale kiedy tylko to się nie udaje, dochodzi do konfliktów. Z tych konfliktów rodzi się wzajemna niechęć, często podgrzewana przez żądne krwi media, a to z kolei kumuluje stereotypy." Cytat ten w pełni określa zamysł autora. Bo też Rosja to bardzo dziwny kraj , pełen kontrastów zarówno pod względem geograficznym, religijnym o kulturowym już nie wspomnę. Igor Sokołowski zabiera czytelnika w podróż i to sensie dosłownym, bo książka ta jest zapisem jego podróży po Rosji. Ale jest to podróż zupełnie inna niż oferują to być może biura podróży. To zwiedzanie zupełnie nieoczywiste i zaskakujące. Wraz z autorem trafiamy najpierw do krajów nadbałtyckich zamieszkiwanych w większości przez Rosjan i jest to ostatni bastion Unii Europejskiej. Dalej już tylko ten ogromny kraj tak bardzo zróżnicowany. Jak bardzo widać to gdy autor trafia do Pskowa gdzie z jednej strony widać wycieczki oglądające bogato zdobiony Troickij Sobor, a drugiej strony widać stare kamazy, ziły czy przeładowane busiki pełne pasażerów podróżujących w nieludzkich warunkach. Nie inaczej jest w wielu odwiedzanych miastach i miasteczkach, gdzie zarówno lokale gastronomiczne czy miejsca noclegowe pamiętają jeszcze swoim wyglądem czasy Breżniewa. Są tez takie miejsca gdzie czas zatrzymał się na epoce Stalina. Do nich na pewno należy duża wieś Haroszewo gdzie znajduje się biblioteka i muzeum poświęcone dyktatorowi. Tam to autor mógł wysłuchać wykładu pani przewodnik przekazywanego z czcią i nabożeństwem. Takich perełek zresztą jest więcej, bo zwiedzamy choćby miasto Gżack poświęcone Jurijowi Gagarinowi. No i oczywiście Smoleńsk, kojarzący się nam z katastrofą lotniczą oraz ogromnym podziałem społeczeństwa. Poza tym jest to miasto godne zwiedzenia ze względu na swoją architekturę i zabytki. Sporo miejsca zajmuje opowieść o Rostowie nad Donem. To niekwestionowana stolica południowej części Rosji. Miejsce to wyróżnia się także tym, że jak to określa autor ludność zamieszkująca miasto nie należy do bohaterów pracy, co odbija się w wyglądzie miasta . Jest takie jedno zdjęcie w książce, które chyba najlepiej pokazuje jaki to kraj. Widać na nim ulicę, a raczej ubity trakt, na niej stragany, stado krów, a w tle w bliskiej odległości piękną budowlę z bogato złoconymi kopułami. I choć dziennikarz w epilogu wielokrotnie podkreśla, że aby poznać kraj to nie starczy życia, bo jego rozległość powoduje, że to co widzimy na początku podróży na jej końcu może być już mocno nieaktualne. A każda dziedzina wybierana jako temat przewodni zwiedzania jest również bardzo obszerna - końca nie widać.
Agnieszka Garncarczyk - awatar Agnieszka Garncarczyk
ocenił na75 lat temu
Klątwa gruzińskiego tortu Maciej Jastrzębski
Klątwa gruzińskiego tortu
Maciej Jastrzębski
Gruzja jest krajem kaukaskim znajdującym się nad Morzem Czarnym. Słynie ona z produkcji win, bogatych tradycji oraz malowniczych krajobrazów, które fascynowały wielu malarzy, muzyków i pisarzy, a także inspirowały ich do dalszej twórczości. Ponadto Gruzja była drugim w historii krajem na świecie, który przyjął chrześcijaństwo (zaraz po sąsiedniej Armenii). Jednocześnie z uwagi na swoje strategiczne położenie kraj ten musiał stawiać czoła krajom ościennym, które dążyły do jego podboju. Dzisiaj Gruzja próbuje otrząsnąć się po przegranej wojnie z Rosją w 2008 r. i dąży do zbliżenia się z Europą Zachodnią. Jednocześnie kraj ten mierzy się z korupcją, niestabilną sytuacją wewnętrzną oraz obawami o swoją przyszłość. "Klątwa gruzińskiego tortu" to zapis podróży Macieja Jastrzębskiego po tym kaukaskim kraju w latach 2007-2013. Ukazuje tutaj losy ludzi, którzy są otwarci, życzliwi oraz z sympatią odnoszą się do Polaków, ale jednocześnie pragną pokoju dla Gruzji. Wojna z Rosją w 2008 r. odcisnęła mocne piętno na ich życiu. Winą za zaistniałą sytuację obarczają polityków oraz obce mocarstwa, które oskarżają o ingerencję w sytuację wewnętrzną kraju. Jednocześnie autor ukazuje Gruzję jako kraj z bogatym folklorem oraz dorobkiem kulturowym, uznawanym przez jego mieszkańców jako miejsce dane im przez Boga. Reasumując. "Klątwa gruzińskiego tortu" to ciekawy i poruszający reportaż, napisany wciągającym językiem. Warto zwrócić uwagę na tę książkę.
Maras - awatar Maras
ocenił na72 lata temu
Rumun goni za happy endem Bogumił Luft
Rumun goni za happy endem
Bogumił Luft
Książka z 2015 roku (wyd. II rozszerzone),w rzece Dymbowicy upłynęło od tego czasu sporo wody. Czy w 2026 r. Rumun jest bliżej happy endu? W 2025 roku w wieku 95 lat zmarł Ion Iliescu - polityk, który zaczął karierę tuż po wyginięciu dinozaurów jeszcze jako komunista, i który trzymał się polityki i życia tak długo, że opowiadano już o nim dowcipy ("nadzieja umiera przedostatnia..."). Co by nam Autor napisał o wydarzeniach z 2024, kiedy to w Rumunii miały miejsce 4 różne wybory, w tym prezydenckie. Kiedy to pierwszą turę wygrał Stan Tymi... Calin Georgescu, co uznano za cud wyczarowany wrażymi kliknięciami i I turę unieważniono już w trakcie II tury, a ówczesny prezydent- etniczny Niemiec, który już ogłosił, że zostanie na urzędzie do czasu rozstrzygnięcia nowych wyborów musiał ustąpić wobec niezadowolenia społecznego. A w 2017 roku "mamałyga wybuchła" i setki tysięcy Rumunów wyszły na ulice w masowych protestach. Ciekawy kraj ta Rumunia.... Ale powróćmy do książki. Dużo Mołdawii w tej Rumunii, a Rumunii w Mołdawii, szczególnie na początku. W ogóle jest dużo o tym, jak nieoczywiste i pokręcone bywają w tej części świata kwestie etniczne, językowe, polityczne, religijne... I to mimo tego, że Rumuni są nawet bardziej prawosławnymi, niż Polacy są katolikami (przynajmniej stereotypowo). Przy okazji - bardzo mnie wciągnęła historia rumuńskiego kościoła greckokatolickiego, jego rola w budowaniu tożsamości narodowej Rumunów na drodze ku niepodległości, delegalizacja i podziemna działalność za komuny oraz późniejsze odrodzenie. Bardzo ciekawe rozdziały o: języku; o duchownym, który nie poprzestał na rozdawaniu ulotek pro-life w proteście przeciw aborcji, ale stworzył organizację dającą nowy dom niechcianym dzieciom; o bolesnym czasie komunistycznego zamordyzmu i równie bolesnych wydarzeniach 1989-1990; o zaskakująco nowoczesnych rozwiązaniach technicznych, jakie w swoim nowym pałacu kazał zastosować król Karol I i o skandalach, jakie wywoływał Karol II. Warto przeczytać. Najsłynniejsza rumuńska ballada ludowa, uznawana za jeden z fundamentów rumuńskiej kultury i tożsamości narodowej ("Jagniątko") mówi o pasterzu, który pogodzony z losem pokornie wychodzi naprzeciw swoim mordercom, a rumuńskie powiedzenie mówi, że "mamałyga nie wybucha", ale jednak czasem wybucha. Dlaczego w tej Rumunii wszystko jest takie pokręcone? Dzięki książce pana Lufta znacznie lepiej to rozumiem i już nie mogę się doczekać wyjazdu do Rumunii, by przekonać się o tym naocznie. PS. Polecam posłuchać pieśni Valeriu Steriana "Nopți" o przejmującym tekście, którego fragment cytowany był w książce, a w nadziei na tytułowy "Happy end" innego utworu Steriana - "Cântec de oameni" ("Pieśń o ludziach").
Warmiaczka - awatar Warmiaczka
oceniła na720 dni temu
Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę Zbigniew Parafianowicz
Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę
Zbigniew Parafianowicz Michał Potocki
Rzadko zdarza się, żeby reportaż sprzed 10 lat był tak aktualny. „Wilki żyją poza prawem” Zbigniewa Parafianowicza i Michała Potockiego opowiadają historię Ukrainy czasów sosnowej rewolucji, czyli Euromajdanu. Siłą tego tekstu jest szerokie spojrzenie na problemy Ukrainy, szczególnie te, które nie są historią, a rzeczywistością. System łapówkarstwa ma na Ukrainie długą historię. Nikt jednak jak Janukowycz nie usprawnił go do takiej skali. Za pomocą centralizacji, ucinania władzy samorządom i grabieżczej prywatyzacji simja, czyli oligarchiczna rodzina, rządziła państwem z cienia. Szczególnie te pierwsze procesy jeszcze niedawno były forsowane w Polsce, co może jeżyć włos na głowie. Niesprawiedliwe prawo podatkowe i wyciskanie klasy średniej nie wystarczyło na poruszenie całego kraju. Trzeba było zdusić nadzieję całych pokoleń na ucieczkę z rosyjskiej strefy wpływów. Stało się to w Wilnie w 2013 roku. Janukowycz, który grał na wielu fortepianach, rozgrywał Unię, dopóki ta obiecała mu pieniądze. To też zresztą brzmi znajomo. Musiał balansować pomiędzy nastrojami proeuropejskimi, prorosyjskimi, technokratycznymi i narodowymi. W rzeczywistości był tylko albo aż, oportunistą. Wyśmianie dobrej woli Unii rozpoczęło upadek Janukowycza. W stolicy rodził się Euromajdan, który za parę miesięcy zmusi prezydenta do ucieczki. Działania Berkutu i zaostrzanie ustawodawstwa w niedemokratycznych głosowaniach dolały paliwa do umierającego protestu. Janukowycz popełnił cały szereg błędów, nie domyślając się, że przemoc zawsze eskaluje zamieszki. Ostrzał snajperów i sto ofiar wśród protestujących nie zgasiło entuzjazmu. Zwycięstwo trwało krótko. Na południu lądowali już żołnierze. Pomimo upływu lat russki mir tłumaczy agresję w ten sam sposób. Jeszcze w 2002 roku Ukraina w słowach Putina była niezależnym państwem; w 2014 to „niedopaństwo”. Powołując się na użycie języka i ignorując zawiłość zależności między językiem a przynależnością narodową, Rosja zaanektowała Krym. To, co dzieje się dzisiaj, to tylko opóźniona kontynuacja wydarzeń sprzed 10 lat. W językach wschodniosłowiańskich istnieje prawda i istina – ta druga jest weryfikowalna. Prawd niestety jest wiele. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na710 miesięcy temu
Angole Ewa Winnicka
Angole
Ewa Winnicka
Ktoś kiedyś przy innej okazji powiedział, że „optymizm nie zastąpi nam Polski”. I kiedy przeczytałem książkę pod tytułem „Angole”, zdałem sobie sprawę, że ten cytat może pasować również do tych wszystkich Polaków, którzy po dołączeniu naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 roku wyjechali głównie na Wyspy Brytyjskie, szukać dla siebie i dla swoich rodzin lepszej przyszłości. Wyjeżdżali pełni dobrych myśli, wielu planów na przyszłość – myślę, że niemal każdego dotykał optymizm, że oto znajdą się w miejscu, które zapewni im przyszłość, jakiej oczekiwali, a która tu była wówczas niemożliwa – w Polsce, która podlegała jeszcze ciągłym procesom transformacyjnym. Ewa Winnicka w swoim reportażu opisuje jednak cienie tamtych wyjazdów, skupia się na historiach ludzi, którzy zmagają się z trudną, często brutalną rzeczywistością, niedostosowaniem do warunków panujących w Wielkiej Brytanii oraz poczuciem, że nie pasują do tego miejsca. Niestety, oczekiwanie szybkiej poprawy losu nie spełniło się dla wielu emigrantów, co doprowadziło do rozczarowań, poczucia osamotnienia, ciągłej walki o przetrwanie, co często kończyło się depresją i innymi uzależnieniami. Autorka bardzo trafnie portretuje społeczeństwo brytyjskie, zamknięte w dużej części na fale emigrantów z Europy Środkowej, pokazuje, że jest to społeczeństwo kastowe, gdzie prawie niemożliwym jest przenikanie między jego sferami na przestrzeni jednego pokolenia. Książkę traktuję jako pewnego rodzaju ostrzeżenie dla tych, którzy chcą marzyć o lepszej przyszłości gdzieś za granicą. I chociaż optymizm nie zastąpi nam wcale Polski, to warto mieszkając tutaj, każdego dnia starać się, aby nasz kraj stawał się lepszym domem dla nas i dla kolejnych pokoleń.
Arek - awatar Arek
ocenił na73 miesiące temu
Armenia. Karawany śmierci Andrzej Brzeziecki
Armenia. Karawany śmierci
Andrzej Brzeziecki Małgorzata Nocuń
Armenia to jeden z tych krajów, o których w Polsce mówi się niewiele – a jeśli już, to najczęściej w bardzo uproszczonych skojarzeniach: dawny Związek Radziecki, Kaukaz, może jeszcze diaspora rozsiana po świecie. Tymczasem książka „Armenia. Karawany śmierci” próbuje ten obraz poszerzyć i pokazać kraj znacznie bardziej złożony – pełen dramatycznej historii, napięć politycznych i trudnej codzienności. Jedno z określeń, które pojawia się w książce, to „dzieje Hiobowe” – i trudno o lepsze podsumowanie losów Armenii. W reportażu wracają kolejne tragedie: ludobójstwo Ormian dokonane przez Turków na początku XX wieku, katastrofalne trzęsienie ziemi z 1988 roku, które zniszczyło całe miasta i pochłonęło dziesiątki tysięcy ofiar, a także wieloletni konflikt o Górski Karabach z Azerbejdżanem. Do tego dochodzą napięcia polityczne, protesty uliczne, niewyjaśnione śmierci żołnierzy, wpływy Rosji, korupcja, układy partyjne i klanowe. Autorzy pokazują Armenię jako państwo znajdujące się w ciągłym napięciu między przeszłością a próbą budowania nowoczesnego, demokratycznego państwa. W tle niemal stale obecna jest Rosja – jako dawny hegemon, polityczny partner, ale też czynnik wpływający na wewnętrzne układy w kraju. W reportażu pojawia się też wiele wątków dotyczących polityki: walki o władzę, protestów społecznych, mechanizmów funkcjonowania państwa. Jednocześnie każdy rozdział opiera się na konkretnej historii – człowieka, rodziny, żołnierza czy mieszkańców jakiegoś miejsca. Dzięki temu książka nie jest wyłącznie analizą polityczną, ale próbą opowiedzenia Armenii poprzez losy ludzi. I właśnie tu pojawia się pewien paradoks tej książki. Z jednej strony reportaż bardzo dobrze przybliża współczesną Armenię i jej historię, pokazuje kontekst polityczny i geopolityczny, którego często w ogóle nie znamy. Z drugiej strony momentami dominuje właśnie ta perspektywa polityczna i geopolityczna, przez co opowieść bywa bardziej analityczna niż reportersko-ludzka. Mimo to jest to książka ważna. Przede wszystkim dlatego, że dotyczy kraju, o którym naprawdę wiemy niewiele. Armenia pojawia się w naszej świadomości raczej przypadkowo – czasem poprzez znane osoby z diaspory (jak Cher, Andre Agassi czy rodzina Kardashian),ale rzadko poprzez realną wiedzę o historii i współczesności tego państwa. „Armenia. Karawany śmierci” pozwala tę wiedzę uporządkować. Pokazuje kraj naznaczony traumą, ale jednocześnie próbujący znaleźć własną drogę między przeszłością, geopolityką i marzeniem o normalnym, stabilnym państwie. To reportaż solidny i potrzebny – nawet jeśli momentami bardziej polityczny niż osobisty. A może właśnie dlatego warto po niego sięgnąć.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na61 miesiąc temu
Człowiek o twardym karku. Historia księdza Romualda Jakuba Wekslera-Waszkinela Dariusz Rosiak
Człowiek o twardym karku. Historia księdza Romualda Jakuba Wekslera-Waszkinela
Dariusz Rosiak
Bardziej o bohaterze, niż o książce, którą oczywiście czytałem. Ocena jak wyżej. Bohater, którego trochę znałem. Uczestniczyliśmy w kameralnych imprezach osób kojarzonych i sympatyzujących z lubelską społecznością żydowską. Ze dwa razy uścisnąłem jego dłoń. Po jakimś czasie dowiedziałem się, że wyjechał do Izraela. Jedna z najbardziej zagmatwanych biografii XX wieku, która stanowi właściwie gotowy scenariusz do oscarowego filmu. Moja historia z księdzem Romualdem Jakubem ma jeszcze inny wymiar. Prawdopodobnie, przed wyjazdem ksiądz pozbył się wielu cennych rzeczy, wśród nich większości książek. I kilka lat temu, nabyłem w dwóch turach, kilka książek w jednym (może dzisiaj już jedynym)z lubelskich antykwariatów. W antykwariacie nabywa się oczywiście książki używane. Czasami na ich stronach można natknąć się na nazwisko ich pierwszego autora. I na dwóch z nich -zobaczyłem już w domu - znajdowała się ta sama pieczątka z napisem: Księgozbiór: R.J. Waszkinel-Weksler. Na jednej nr1, na drugiej nr2 . A na trzeciej, która była ostatecznie tą pierwszą, długopisem było napisane imię i nazwisko: Romuald Waszkinel. Czyli, tak naprawdę na tych książkach mam bardzo skróconą wersję biografii księdza. Romuald Waszkinel to imię i nazwisko, których używał nie znając całej historii swojego życia i sądził, że jest Polakiem, dzieckiem polskich rodziców, a Romuald Jakub Waszkinel-Weksler to wersja jego tożsamości po poznaniu całej prawdy, szczególnie tej dotyczącej tragedii z czasów wojny. Chyba najcenniejsze książki z mojego liczącego ponad 1500 książek, księgozbioru. Ksiądz - po poznaniu już prawdy o swoim pochodzeniu - określał siebie "Żydem od Jezusa".
werblista - awatar werblista
oceniła na72 lata temu
Co wy, …, wiecie o Rosji?! Jacek Matecki
Co wy, …, wiecie o Rosji?!
Jacek Matecki
Oto zestawienie najbardziej wymownych i wstrząsających przykładów „rosyjskiej logiki”, które Jacek Matecki opisuje w swojej książce, by uzmysłowić nam, jak bardzo różni się tamtejsze postrzeganie świata od zachodniego: Kult siły i pogarda dla słabości: Matecki opisuje sytuacje, w których uprzejmość i chęć kompromisu są interpretowane przez Rosjan jako ewidentna słabość. W tej logice szacunek budzi tylko ten, kto potrafi uderzyć pięścią w stół lub bezwzględnie narzucić swoją wolę. Autor pokazuje, że dla wielu jego rozmówców „prawdziwy lider” to taki, którego należy się bać, a nie taki, którego się lubi. Metafizyka cierpienia: Jedną z najbardziej uderzających anegdot jest ta o dumie z trudnych warunków życia. Matecki spotyka ludzi mieszkających w skrajnej nędzy, którzy jednocześnie gardzą zachodnim komfortem, uważając go za coś „pedalskiego” lub pozbawionego duszy. W ich oczach cierpienie uszlachetnia i czyni ich lepszymi od „zgniłego Zachodu”. „U nas wszystko jest największe”: Autor opisuje rozmowy, w których Rosjanie, mimo braku podstawowych wygód (jak bieżąca woda czy kanalizacja),z fanatyzmem licytują się na potęgę militarną kraju. Logika ta mówi: „Nieważne, że nie mam co jeść, ważne, że nasze rakiety mogą zniszczyć świat”. To imperializm przeniknięty do najbiedniejszych chat. Relatywizm prawdy: Matecki pokazuje, jak w Rosji funkcjonuje pojęcie prawdy. Wiele anegdot dotyczy kłamstwa, które nie jest postrzegane jako grzech, ale jako element gry lub konieczność przetrwania. Rosjanie w książce często wiedzą, że propaganda kłamie, ale akceptują to kłamstwo, jeśli służy ono „wielkiej sprawie” lub bezpieczeństwu państwa. Gościnność podszyta nieufnością: Autor opisuje biesiady, które zaczynają się od wylewnej serdeczności i wspólnego picia wódki, a kończą na agresywnych pytaniach o to, dlaczego Polska „zdradziła” Rosję. To nagłe przejście od braterskich uścisków do nienawiści jest dla Mateckiego kwintesencją nieprzewidywalnej rosyjskiej natury. Te przykłady doskonale ilustrują tezę Mateckiego, że Rosji nie da się zrozumieć „rozumem”, a próby przykładania do niej naszych standardów zawsze kończą się błędem poznawczym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na73 miesiące temu

Cytaty z książki Białoruś dla początkujących

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Białoruś dla początkujących