Kawiarnia egzystencjalistów

Okładka książki Kawiarnia egzystencjalistów autorstwa Sarah Bakewell
Okładka książki Kawiarnia egzystencjalistów autorstwa Sarah Bakewell
Sarah Bakewell Wydawnictwo: Krytyka Polityczna Seria: Seria Historyczna [Krytyka Polityczna] biografia, autobiografia, pamiętnik
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Seria Historyczna [Krytyka Polityczna]
Data wydania:
2018-07-20
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-01
Data 1. wydania:
2016-06-07
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365853622
„Idee są ciekawe, ale ludzie - znacznie bardziej”. Słowa te przyświecają pasjonującemu reportażowi historycznemu o jednym z najważniejszych ruchów intelektualnych XX wieku i jego rewolucyjnych myślicieli.

Sarah Bakewell zabiera czytelnika do kawiarni przy rue Montparnasse, gdzie nad morelowymi koktajlami rozmawiają młodzi Jean-Paul Sartre, Simone de Beauvior i Raymond Aron. Aron powróciwszy dopiero z Berlina opowiada pozostałym o nowej i ekscytującej szkole z Freiburga, gdzie niejaki Edmund Husserl naucza studentów fenomenologii. Sartre jest urzeczony. Nuży go uniwersytecka filozofia, a właśnie w fenomenologii odkrywa świeżość i iskrę dla przyszłego egzystencjalizmu – ruchu, który przedrze się do jazzowych klubów i kawiarni lewego brzegu Sekwany, zanim dotrze do reszty świata.

W paryskich kawiarniach pojawią się jednak i inni ważni twórcy i filozofowie – Maurice Merleau-Ponty czy Albert Camus. Istotnymi bohaterami są też Martin Heidegger czy Paul Celan. To właśnie z anegdot o ich życiu zbudowana jest fasynująca narracja o intelektualnym dorobku najwybitniejszych myślicieli XX wieku.
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kawiarnia egzystencjalistów w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kawiarnia egzystencjalistów

Średnia ocen
7,5 / 10
69 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Kawiarnia egzystencjalistów

avatar
118
31

Na półkach:

Świetna pozycja, dobra na początek przygody z filozofią. Uwielbiam styl pisania autorki, błyskotliwy i przyjemny.

Świetna pozycja, dobra na początek przygody z filozofią. Uwielbiam styl pisania autorki, błyskotliwy i przyjemny.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
252
137

Na półkach:

Kawiarnia egzystencjalistów to bardzo przystępna książka pomimo tego, że porusza temat dość nieprzystępnych prac filozoficznych i ich autorów. Myślę, że podejście polegające na przedstawieniu biografii filozofów i chronologicznie pokazywaniu związków pomiędzy nimi się sprawdziło. Choć, oczywiście, jeśli ktoś liczy na coś więcej niż wprowadzenie służące zainteresowaniu temat i fenomenologii, i egzystencjalizmu, ten się może rozczarować. Zakres czasowy i tematyczny jest naprawdę rozległy.

Kawiarnia egzystencjalistów to bardzo przystępna książka pomimo tego, że porusza temat dość nieprzystępnych prac filozoficznych i ich autorów. Myślę, że podejście polegające na przedstawieniu biografii filozofów i chronologicznie pokazywaniu związków pomiędzy nimi się sprawdziło. Choć, oczywiście, jeśli ktoś liczy na coś więcej niż wprowadzenie służące zainteresowaniu temat...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
58
41

Na półkach:

banda myślicielek i myślicieli
która tworzyła świat w piśmie
jakże inny niż ten, który zastali

fenomenologia i egzystencjalizm
zaangażowana literatura i izmy
kupiły zmienną część
wszyscy są uwikłani i zniewoleni
jednocześnie

część jak simone weil
swoich przekonań trzymała się na ostro
do samego końca
to, co czytasz, naprawdę wpływa na twoje życie
a ciekawość i niepokój są składnikami mieszanki poznania

dzieło, które każe badać dalej
na ruszcie phenomenology of perception
maurice merleau-ponty
potem święty genet sartre'a
i druga płeć, podświadomość wyczekuje...

banda myślicielek i myślicieli
która tworzyła świat w piśmie
jakże inny niż ten, który zastali

fenomenologia i egzystencjalizm
zaangażowana literatura i izmy
kupiły zmienną część
wszyscy są uwikłani i zniewoleni
jednocześnie

część jak simone weil
swoich przekonań trzymała się na ostro
do samego końca
to, co czytasz, naprawdę wpływa na twoje życie
a ciekawość i niepokój są...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

439 użytkowników ma tytuł Kawiarnia egzystencjalistów na półkach głównych
  • 341
  • 86
  • 12
47 użytkowników ma tytuł Kawiarnia egzystencjalistów na półkach dodatkowych
  • 22
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Kawiarnia egzystencjalistów

Inne książki autora

Sarah Bakewell
Sarah Bakewell
Sarah Bakewell was a curator of early printed books at the Wellcome Library before becoming a full-time writer, publishing her highly acclaimed biographies The Smart and The English Dane. She lives in London, where she teaches creative writing at City University and catalogs rare book collections for the National Trust.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Kawiarnia egzystencjalistów przeczytali również

Fizyka smutku Georgi Gospodinow
Fizyka smutku
Georgi Gospodinow
Przez pierwsze pół książki moja ocena zamykała się w słowie "dziwna". Styl pisania pełen strzępków wspomnień, porównań. Końcowe 100 stron, bardzo osobiste, poruszyło i mnie. Łączy mnie z autorem ta melancholia, smutek, poszukiwanie szczęścia. Miałam etap w swoim życiu, gdy jak autor, smutne i przykre wspomnienia brały górę nad tymi dobrymi. Wiem, że były momenty szczęścia, tak zwane "strzępki" jak pisał autor, tylko myślę, że za mało się je pielęgnowało, wspominało by zostały na dłużej. Autor wspomina swoje dzieciństwo, które odcisnęło na nim swoje piętno. Wspomina o ludziach, którzy zatrzymali się na etapie dzieciństwa. Tu się różnię od autora, bo ja wolę obecne czasy tu i teraz, nie przeszkadza mi upływ czasu i starzenie się. Wolę być dorosła i mieć więcej możliwości i wpływu na własne życie, mieć mądrość zdobywaną przez doświadczenia życiowe. Może i jak autor wiele rzeczy dookoła określiłabym jako marność, nie wiele daje trwałe szczęście, zagubiłam też umiejętność zabawy, a moja inność nie sprzyja nawiązywaniu znajomości. Myślę, że miłość i wdzięczność koją ten smutek. Największą tragedią człowieka uważam niezdolność do miłości. Książka ma głębię, mimo, że nie należy do literatury, przez którą się płynie. Doceniam jej osobisty charakter i przekaz. Gdzieś tam po części znalazłam swoje odczucia. Warto znać.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na924 dni temu
Blady król David Foster Wallace
Blady król
David Foster Wallace
„Blady król” Davida Fostera Wallace’a to książka, która rzuca czytelnikowi wyzwanie już samym tematem. Autor, znany z literackich eksperymentów, tym razem postanowił zgłębić naturę nudy, czyniąc z niej centralny punkt egzystencjalnej refleksji. Akcja osadzona w regionalnym centrum amerykańskiego urzędu skarbowego (IRS) w Peorii to studium monotonii, biurokracji i mozolnej pracy nad zeznaniami podatkowymi. Przyznana przeze mnie ocena 7/10 odzwierciedla fascynujący, choć momentami trudny w odbiorze charakter tego pośmiertnie wydanego i niedokończonego dzieła. Głównym motywem powieści jest przekonanie, że w nowoczesnym świecie prawdziwy heroizm nie objawia się w wielkich czynach, lecz w zdolności do utrzymania koncentracji w obliczu miażdżącego znużenia. Wallace portretuje urzędników jako współczesnych rycerzy, którzy toczą bój z własną uwagą. Autor sugeruje, że za barierą nudy kryje się metafizyczna wolność. Postacie, takie jak Claude Sylvanshine czy Chris Fogle, to ludzie zmagający się z własną nijakością, szukający sensu w kolumnach cyfr. To podejście czyni z „Bladego króla” jedną z najbardziej oryginalnych analiz kondycji ludzkiej w epoce informacyjnego przebodźcowania. Warsztatowo Wallace pozostaje mistrzem detalu. Jego styl jest gęsty, przesycony żargonem i drobiazgowymi opisami procedur, co ma na celu fizyczne wręcz doświadczenie marazmu przez czytelnika. Fragmenty, w których autor stosuje quasi-autobiograficzne wstawki, twierdząc, że tekst jest literaturą faktu, dodają całości ciekawego, postmodernistycznego sznytu. Wallace potrafi z opisu przewracania kartek uczynić dramatyczne wydarzenie, co świadczy o jego niezwykłym talencie do wydobywania niezwykłości z rzeczy skrajnie pospolitych. Głównym problemem jest fragmentaryczność tekstu. „Blady król” to zbiór nieukończonych rozdziałów, które redaktor Michael Pietsch poskładał w całość po samobójczej śmierci pisarza. Brak tu wyraźnego punktu kulminacyjnego czy spójnego nerwu narracyjnego, który spajałby te genialne, ale jednak rozproszone fragmenty. Niektóre passusy są zbyt rozwlekłe nawet jak na książkę o nudzie, co sprawia, że lektura momentami staje się walką o przetrwanie, w której nie zawsze wygrywa czytelnik. Podsumowując, „Blady król” to pozycja obowiązkowa dla fanów Wallace’a, stanowiąca poruszający testament jego literackich poszukiwań. To książka bolesna, inteligentna i ironiczna, która uczy nas, że uważność jest najcenniejszą walutą, jaką dysponujemy. Choć jako powieść pozostaje niespełniona i surowa, jej fragmenty lśnią geniuszem, który rzadko spotyka się we współczesnej prozie. To lektura dla cierpliwych, oferująca wgląd w duszę człowieka, który w biurokratycznym czyśćcu odnalazł przestrzeń dla filozofii. Solidne 7/10 za odwagę zmierzenia się z tym, co nieciekawe, i uczynienia z tego sztuki wysokiej próby.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na721 dni temu
Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne Rebecca Solnit
Zew włóczęgi. Opowieści wędrowne
Rebecca Solnit
Historia chodzenia to historia wolności, mówi Rebecca Solnit w Zewie włóczęgi. Obserwując dzieje świata – coś w tym jest. A że jest to oczywiste? Nie szkodzi. O oczywistościach zawsze wiemy najmniej. Przełom lat 2010 i 2011. Mohamed Bouazizi, z braku lepszych perspektyw, podpala się na ulicy Bin Arus. Niedługo później w kolejnych państwach północnej Afryki (państwach w większości muzułmańskich) rozpoczynają się gwałtowne i masowe protesty przeciwko władzy. W krótszej lub dłuższej perspektywie prowadzi to do wojen domowych czy obalenia autokratycznych reżimów. Jednak najprostsza idea protestu to przede wszystkim wychodzenie na ulicę. Można stwierdzić, że do arabskiej wiosny doszło dzięki chodzeniu. Protesty przeciw ACTA? Chodzone. A cofając się w historię – czy szturm na Pałac Zimowy w Petersburgu nie był wielkim biegiem ku wolności (przynajmniej wtedy tak uważano)? Bolesław Prus promował z kolei jazdę na rowerze (zakurzona i zapomniana nowelka Ze wspomnień cyklisty) jako sposób pozbycia się czarnej żółci z organizmu i źródło nowych pomysłów. Chociaż sam z chodzeniem nie miał zbyt wiele wspólnego, oddalał się od domu raczej na niewielkie odległości. Mniej patetycznie – nawet przejście z salonu do kuchni ma swoje głębokie znaczenie. Chodzeniem i pochodnymi stoi cały świat. Nie da się od tego uciec. Chodząc myślimy, biegając – produkujemy endorfiny (ponoć). Wszystkie wcześniejsze zdania można uznać za banalne. Ale Rebecca Solnit udowadnia, że “wszyscy o wszystkim mało wiemy”, o chodzeniu zaś wiemy szczególnie mało. Aspekty polityczny i historyczny są tylko jednymi z wielu. Filozofia, religia, biologia, antropologia… Znów: rozwinięcie chodzenia pod kątem tych dziedzin może wydawać się proste. Niekoniecznie. Bo opis tego jak chodzimy, dlaczego chodzimy, po co chodzimy, tak naprawdę definiuje całe nasze życie. Czy bez pójścia do kościoła będziemy ludźmi wierzącymi? Czy muzułmanin nie biorąc udziału w pielgrzymce z Mekki do Medyny będzie prawdziwym muzułmaninem? Zew włóczęgi wymaga powolnego i dokładnego spaceru z wytężoną uwagą. Czytelnik musi chwytać szczegóły. Lektura (chyba każdej książki, nie tylko tej) nie powinna być jazdą bez trzymanki na autostradzie czy, absolutnie nie, lotem samolotem. Wraca Solnit z pytaniem: jak zmieniły nas nowe formy transportu? Samochód i samolot, czyli najbardziej bezduszne środki lokomocji, nie sprzyjają zbyt wielu refleksjom. Wręcz przeciwnie: generują niepotrzebny stres, o zanieczyszczeniu środowiska już nie wspominając. A co z telefonami? Chodzenie z nimi jest zaprzeczeniem idei chodzenia. Telefon przed oczyma uniemożliwia myślenie, obserwowanie świata, dostrzeganie szczegółów. A prawdziwym horrorem jest jazda samochodem z nawigacją… Nie sposób odnaleźć się w rzeczywistości znanej tylko z dwuwymiarowych uliczek Google’owskich map. Czasem trzeba się rozejrzeć. Chwycić detal. Orientacji w przestrzeni można się nauczyć, ale bez smartfona przed nosem. Przygoda w samochodzie? Niemożliwe. Rebecca Solnit mówi wprost: nie bójmy się chodzić. Czy to w sprawach ważnych, czy banalnych, przypomnijmy sobie, że nogi nie służą wyłącznie do przemieszczania się od kanapy do lodówki, ale że każdemu napięciu mięśni w nogach możemy nadać nowe znaczenie. Nawet przysłowiowe snucie po ulicach. Banały? A czy ktoś kiedykolwiek zastanowił się nad najbardziej prozaiczną rzeczą, jaką jest chodzenie? Warto wejść w tę książkę całym sobą.
ZaMałoRegałów - awatar ZaMałoRegałów
ocenił na61 rok temu
Rozświetlona jama. Dziennik sanatoryjny Max Blecher
Rozświetlona jama. Dziennik sanatoryjny
Max Blecher
Rumuńska kultura intelektualna to w świadomości przeciętnego odbiorcy: Cioran, Ionesco i Eliade. Okazuje się jednak, że tę krótką listę należy uzupełnić o postać Maxa Blechera. Na autora natknąłem się przy okazji mojej fascynacji Schulzem. Rzeczywiście: dużo tych twórców łączy. Żydowskie korzenie, względna bliskość geograficzna i pokoleniowa (pierwsze dekady XX wieku),ale przede wszystkim doświadczenie alienacji, znajdujące wyraz w poruszających tekstach, w których samotność szuka azylu w surrealistycznym świecie wyobraźni. Proza Blechera jest przy tym bardziej cielesna, co wynika z faktu gruźlicy kręgosłupa – choroby, która na dziesięć lat uwięziła go w łóżku. "Dziennik sanatoryjny" stanowi przejmujące świadectwo człowieka skazanego na powolną śmierć. Cierpienie przydaje jego refleksjom i wizjom tajemniczej głębi. Konwencja oniryczna prowadzi do Kafki czy Schulza, zaś specyfika pobytu w sanatorium uruchamia skojarzenia z "Czarodziejską górą" Manna. Blechera warto czytać z uwagą i współczuciem. Bardziej jeszcze niż w "Rozświetlonej jamie" (zapiskach wydanych po śmierci autora) jego tragedia wybrzmiewa w "Zabliźnionych sercach", powieści, którą zdołał opublikować pod koniec swego krótkiego życia. Na kartach tego utworu spotykamy bohatera, który wyczerpany chorobą staje się egocentrykiem manipulującym najbliższym otoczeniem. Skarby rumuńskiej literatury wciąż są dla polskiego czytelnika odkrywane. Ostatnio ukazały się tłumaczenia tekstów Mircei Cărtărescu. Być może i z tym autorem warto się zapoznać.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na72 miesiące temu
Pieśń torby na pawia Nick Cave
Pieśń torby na pawia
Nick Cave
Już na tylnej okładce książeczki sam autor, rzekłoby się, poeta rocka (rockowy poeta),Nick Cave the one and only, zarysowuje nam gatunkowy schemat owej publikacji. I zdecydowanie autor ma rację – genologicznie jest to pewnego rodzaju eklektyzm, niekiedy surrealistyczna mieszanka prozy, wiersza (w formie piosenek) i dziennika (tak, wiem, że parafrazuję Nicka Cave’a). Forma burzy logiczny porządek rzeczywistości, więc z pewnością nie polubią się z tą książką puryści czystej prozy i liryki, będzie ich to wkurwiać. Jawa bytuje wraz z rzeczywistością, czuję się, jakbym czytał Davida Lyncha w wersji papierowej. Sama koncepcja na napisanie książki wydaje się ciekawa – kto, do cholery jasnej, wpadłby na pomysł lirycznego połączenia torebek na wymiociny? Chyba tylko podstarzały gwiazdor rocka, ewentualnie stetryczały poeta. Nick Cave z pewnością osiągnął już intelektualną sytość twórczą (chyba nikt z tym nie powinien bagatelizować),wobec czego mógł sobie na coś takiego pozwolić. Jeśli ktoś chciałby zadebiutować w ten sposób – prawdopodobnie zostałby obśmiany przez wydawców. Książeczkę samą w sobie można potraktować wieloznacznie (jak całą twórczość Nicka Cave’a). Może być ona dialogiem artysty z artystą, swoistą świecką spowiedzią, której towarzyszą zmagania z samym sobą, ze śmiercią, z małym 14-letnim chłopcem, który jest (najprawdopodobniej) odbiciem starszej wersji własnego ja. Może być to historia o tęsknocie do swojej żony, która, zostawiona przez swojego męża na potrzebę odbycia wielu tras koncertowych, nie odbiera od niego telefonu (ciekawe, czy celowo?). Wreszcie, może być to po prostu zapis doświadczeń trasowo-koncertowych Nicka Cave’a (okraszonych jakimiś prozaicznymi, życiowymi pierdołami),który, czasami z wielką precyzją, opisuje miejsca, w których pojawić się chciał (bądź musiał),wraz z całą ekipą The Bad Seeds. Taki trochę papierowy zapis, dokument z tras koncertowych. Fajny dodatek do całej dyskografii tego zespołu.
admpie - awatar admpie
ocenił na64 lata temu
Historia przemocy Edouard Louis
Historia przemocy
Edouard Louis
Książka jest o przemocy, która nie mieści się w jednym zdarzeniu ani w jednej definicji. Zaczyna się od napaści i gwałtu, ale bardzo szybko przesuwa uwagę z samego aktu na to, co dzieje się później -z pamięcią, z językiem, z odpowiedzialnością, z tym, kto i w jaki sposób opowiada cudze doświadczenie. Formalnie to książka zbudowana na takie rozdwojeniu głosu. Brat oddaje opowieść swojej siostrze, która relacjonuje wydarzenia swojemu mężowi, a brat - podsłuchujący - co jakiś czas wtrąca się, koryguje, podważa jej wersję. Ciekawie pokazane jest to, jak szybko historia ofiary zostaje przejęta przez innych i podporządkowana ich językowi, ich ocenianiu, ich potrzebie wyciągania wniosków. Narracja jest fragmentaryczna i powtarzalna. Te same sceny wracają w różnych wariantach, przefiltrowane przez cudze słowa, raporty, rozmowy. Może i jest to w jakiś sposób męczące, ale ten nadmiar ma sens, bo oddaje sposób, w jaki trauma nie układa się w spójną opowieść, tylko krąży wokół kilku punktów, nie pozwalając ich zamknąć. Mocną stroną książki jest taka bezkompromisowość autora wobec samego siebie, bo nie próbuje przedstawić się jako postać jednoznaczna ani "właściwa". Zapisuje myśli, które są niewygodne, czyli poczucie winy, sprzeczne emocje wobec sprawcy, reakcje, które pojawiają się wbrew deklarowanym poglądom. Na pewno nie jest to książka, która daje poczucie domknięcia. Konsekwentnie pokazuje, jak doświadczenie przemocy rozciąga się w czasie i przechodzi przez kolejne języki, instytucje i relacje. Momentami wymagająca, miejscami nużąca, ale celowo pozbawiona skrótów i wygładzeń. Jej ciężar nie polega na sile jednego zdarzenia, bardziej na tym, jak długo i na jak wiele sposobów to zdarzenie musi być opowiadane.
Infamis - awatar Infamis
ocenił na74 miesiące temu
Ostępy nocy Djuna Barnes
Ostępy nocy
Djuna Barnes
Mam ostatnio jakieś szczęście do książek dziwnych, które zabierają mnie w miejsca zaskakujące. Ostępy nocy zabrały mnie do Paryża (głównie) lat ‘20 i ‘30 i zrobiły to w przedziwnym stylu, eksperymentalnym intrygującym językiem. Na początku trudno było zorientować się w ogóle, o czym ta książka jest. Dopiero później, zgodnie z opisem na okładce, wyłania się obraz trójkąta miłosnego skupionego wokół jednej kobiety, Robin, która rozkochuje w sobie, po czym porzuca. Najpierw urodziła dziecko mężowi, po czym porzuciła rodzinę. Później związała się z bogatą kobietą, którą wykorzystywała i oszukiwała szlajając się po nocach. W końcu Robin ucieka do Ameryki z kolejną kobietą, bogatą wdową. Tyle fabuła. 🌃 Szalone monologi Natomiast istotę opowieści stanowi i prowadzi pewien samozwańczy doktor, mitoman i gaduła. Jego wypowiedzi – strumienie świadomości – brzmią jak majaczenia szaleńca. Doktor ten, jest jakby wyrocznią i komentatorem, do którego zwracają się osoby związane z Robin. Te monologi są równie męczące, jak w pewnym sensie ciekawe. To na nich opiera się eksperymentalność tej książki. W posłowiu Marcin Szuster słusznie radzi, żeby za bardzo nie wnikać w fabułę, tylko poddać się “nurtowi języka”. W istocie, jest to chyba najlepsze podejście do tej nie za długiej na szczęście książki. 🌃 Bezkompromisowość i indywidualizm W tym posłowiu jest jeszcze wyjaśnionych wiele innych aspektów tej książki – politycznych i społecznych. Mnie one jednak jakoś specjalnie nie zainteresowały. Natomiast Szuster pisze jeszcze jedną ciekawą rzecz o prozie Djuny Barnes – że “Ostępy nocy dają jakieś pojęcie o tym, co te słowa [bezkompromisowość i indywidualizm języka] znaczyły przed dewaluacją”. Bo trzeba pamiętać, że powieść tę wydano w 1936 roku. Na tamte czasy taki język musiał być wręcz szokujący, na pewno przełomowy. Dzisiaj, co druga książka aspiruje do miana bycia bezkompromisową. A nawet jeśli nie aspiruje, to marketerzy i tak próbują na siłę je tak przedstawiać, bo to się sprzedaje. Ostępy nocy są więc faktycznie protoplastą współczesnej prozy eksperymentalnej. Ja zaś uważam, że klasykę warto poznawać, nawet jeśli nie będzie się to jakoś specjalnie podobać. Literatura nie zawsze jest od tego, żeby sprawiać przyjemność. Ma zabierać w miejsca, gdzie sami byśmy nie poszli.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na61 rok temu
Powrót do Reims Didier Eribon
Powrót do Reims
Didier Eribon
"Mógłbym powiedzieć, że z jednej strony stałem tym, kim byłem, a z drugiej - odrzuciłem to, kim powinienem być." 📗 Biografia i socjologiczny esej w jednym. Autor rozprawia się ze swoją przeszłością, którą porzucił w imię budowy własnej przyszłości. Kiedy jesteś młodym intelektualistą w świecie, w którym czytanie książek i szacunek do autorytetów to wstyd, a normą jest porzucanie szkoły tak szybko jak prawo pozwala. Kiedy masz poczucie seksualnej odmienności w świecie, w którym ludzi "innych" wytyka się palcami. Kiedy urodzisz się w takim świecie, skazany przez otoczenie na swoją nieuniknioną, marną I nieoryginalną przyszłość - jedynym sposobem na ucieczkę od tej przyszłości może wydawać całkowite odcięcie się od przeszłości. Tak zrobił autor i dzięki temu (jak sądził) umożliwił sobie sukces zawodowy i akceptację samego siebie. W książce jednak podejmuje refleksje nad tym czy całkowite odsunięcie się od swoich korzeni i jego silnie negatywne emocje, płynące m.in. z klasowego wstydu, były konieczne. Zastanawia się nad słusznością egoistycznej potrzeby porzucenia całości wraz z tym, co dobre lub przynajmniej godne uszanowania. 📗 Poznajemy historie członków rodziny autora, wywodzącego się z prowincjonalnej, niższej klasy robotniczej. Poznajemy ich i jego drogi życiowe. Książka pozwala lepiej zrozumieć czym jest świadomość i mentalność klasowa, jak istotne jest to gdzie i kiedy się wychowujemy oraz - co może w książce najmocniejsze - jak trudne bywa wyrwanie się z deterministycznej roli społecznej i jak łatwo nie docenić prób walki z tym narzutem. Odrębny rozdział książki został poświęcony preferencjom politycznym klasy robotniczej we Francji w kontekście zwrotu od socjalistycznej lub komunistycznej, prorobotniczej lewicy do rasistowskiej, antyimigracyjnej prawicy. Jak to się stało że "konflikt klasowy" ustąpił "konfliktowi rasowemu". Dlaczego program pozytywny, afirmacyjny, tożsamościowy przegrał z negatywnym, programem anty-, z odruchami etnicznymi. Kwestie motywacji politycznych, które poza tym rozdziałem pojawiają się w książce między innymi wątkami, to rzecz szczególnie istotna w czasach, gdy prawica staje się głównym nosicielem antysystemowego ludowego oporu. 📗 W kontekście polskim - książka pomaga docenić inkluzywność naszego systemu społeczno-gospodarczego. W kontekście politycznym - pomaga zrozumieć ruchy społeczne, mające swoje źródło na prowincji i wśród niezamożnych. W kontekście osobistym - podrzuca refleksję nad tym, czy czasem nie mamy nadmiernej skłonności do odrzucania części przeszłości, która nas zbudowała. 📗 Formalnie mieszają się tu opisy biograficzne autora z jego krótszymi lub dłuższymi eseistycznymi refleksjami socjologicznymi, filozoficznymi czy egzystencjalnymi. Nie zgadzam się z zarzutem, że książka jest przeintelektualizowana - moim zdaniem wszystko jest w granicach dobrego smaku, a szerokie refleksje autora są tu prawdziwą wartością dodaną (odwołania do autorów i tekstów zewnętrznych są jedynie dodatkiem). Ale to czysto kwestia preferencji. 📗 Zdecydowanie warto czytać. I z mojej perspektywy warto wracać, bo to typ książki, której odbiór dojrzewa i zmienia się z wiekiem odbiorcy.
PModzelewski - awatar PModzelewski
ocenił na81 miesiąc temu
Style radykalnej woli Susan Sontag
Style radykalnej woli
Susan Sontag
Żeby być dobrym pisarzem, trzeba być sprawnym obserwatorem. Czujnym, obecnym i pełnym wyjątkowego zaangażowania. Taka jest wówczas Susan Sontag. Kobieta, która swoją przenikliwością w myśleniu uwiodła mnie (nie bez powodu) jak i wielu czytelników na całym świecie. Jeżeli miałbym sprowadzić tą książkę do wspólnego mianownika, określając ją jednym i jedynym słowem. Użyłbym miana „transgresji”. Zaciekawiony czytelnik spytałby: Hola, hola, czym jest ta tajemnicza „transgresja”? Ja wówczas, śpieszę z pomocą by jak najklarowniej to wytłumaczyć. Jean Durancon w jednym z esejów na temat Bataille, (który sam ukuł to znaczenie) tłumaczy to tak: „jest czymś co nie istnieje w sobie, co nie może mieć imienia własnego. Jest tym co wymaga nowego sposobu myślenia, spojrzenia.” Te ostatnie zdanie daje nam do myślenia w kontekście całej książki. To co prezentuje Susan, wymaga właśnie tego nowego spojrzenia. Swoistego katharsis, które pozwoli nam zrewidować temat z czystej na swój sposób nieskazitelnej strony, wyzwolonej spośród europejskiego bądź amerykańskiego egocentrycznego sposobu myślenia, który w tej kwestii jest wyjątkowo zabójczy. Czym jest cisza. Decyzją? Karą? Czy cisza może istnieć bez punktu odniesienia? Czy cisza jest inherentną częścią dzieła filmowego, sztuki? Pytania te, które zalewają czytelnika od pasa w dół, nie pozostawiając dla niego żadnej jednoznacznej odpowiedzi, do momentu gdy on sam swoim doświadczeniem nie doprowadzi do zrozumienia tego, czym tak naprawdę dla niego jest cisza. Abstrakcyjność szerzonych definicji i ich punktów odniesienia skłania czytelnika do wzięcia tego we własne ręce, które jako jedyne pomogą uzyskać satysfakcjonującą dla nas odpowiedź. W kolejnym segmencie części pierwszej, mamy wyraźny przeskok tematyczny. Z dywagacji na temat estetyki ciszy skłaniamy się ku „wyobraźni pornograficznej”. Temat ten w Polsce jest wyraźnie przykryty płachtą tabu, tutaj natomiast otrzymuje swój zasłużony rozgłos. Susan rozgranicza tu wówczas powieści pornograficzne, odróżniając przysłowiową szmirę od dzieł, które pomimo swoich wyjątkowych walorów artystycznych, nie zapisały się w odpowiedni sposób na łamach historii. Sięgając po de Sade i Bataille podejmuje w sposób niecodzienny gruntowną analizę. Z zacięciem stara się pokazać czytelnikowi, tą niedostępną a tym samym nieobecną perspektywę, która dla wielu z nas może być czymś świeżym. Jej śmiałość i brak lęku przed tak zamkniętym społecznie tematem, jest w moim mniemaniu nieoceniona. Kolejny temat podejmuje zagadnienie myśli Emila Ciorana. Konserwatysty, pesymisty, wielbiciela Schopenhauera i Nietzschego, który swą aforystyczną formą wciąż jest obecny w świadomości części z nas. To nie ta sama pierwszorzędność co w poprzednich esejach, ale również warto go przeczytać. Następna część obejmuje Bergmana i Godarda. Artystów, którzy stanowią dla siebie zupełne przeciwieństwo. Pierwszy z nich, w wysublimowany, dokładny i w pełni zaplanowany sposób komponuje swoje filmowe dzieła, oponując tym samym do drugiego z przytoczonych reżyserów, który fragmentarycznie, ale w pełni intertekstualnie i nieprzewidywalnie skleja swoje dzieła z porozrzucanych obrazów. (Tak, tak. Już zwalniam. Wiem, że muszę już kończyć) W przedostatniej części Susan pokazuje status społeczeństwa USA u kresu lat 60. W sposób bliski książce Henriego Millera „Pamiętać, by pamiętać”, pokazuje część ludności ameryki, jako wyobcowany naród. Pełen sprzeczności, alienacji i wrodzonej niechęci do zmian (nie na naszą stronę),która bierze się z krwawej tradycji kolonizatorskiej. Jej imperialistyczne zapędy sprawiły, że jedynym spoiwem trzymającym naród sam w sobie nie jest solidarność, a próżność. Refleksja ta powinna dać nam wiele do myślenia. Książkę tą zamyka esej o Wietnamie, pełen niewysławialnego na swój sposób poczucia odrębności kultury, obyczajów i ludzi wokół których kręci się cała ta historia. Wokół bezbronnych Wietnamczyków, którzy pomimo trudów wojny, cierpienia i bólu, nie zatracili czegoś takiego jak człowieczeństwo i wewnętrzne samo z siebie płynące dobro. Ich hermetyczna kultura stanowi spoiwo ich solidarności i ciepła jakim ogarniają nawet najgorszego wroga. Sądzę, że możemy się dużo od nich nauczyć. I czuje, że nie jestem w tym jedyny.
Robert Kwaśniak - awatar Robert Kwaśniak
ocenił na105 lat temu

Cytaty z książki Kawiarnia egzystencjalistów

Więcej

Jedynym pocieszeniem jest to, że w ogóle doznaliśmy takiego piękna, jakim jest zobaczenie światła przez liście: że mieliśmy raczej coś niż nic.

Jedynym pocieszeniem jest to, że w ogóle doznaliśmy takiego piękna, jakim jest zobaczenie światła przez liście: że mieliśmy raczej coś niż n...

Rozwiń
Sarah Bakewell Kawiarnia egzystencjalistów Zobacz więcej

W egzystencjalizmie nie ma wymówek. Wolność jest wynikiem absolutnej odpowiedzialności.

W egzystencjalizmie nie ma wymówek. Wolność jest wynikiem absolutnej odpowiedzialności.

Sarah Bakewell Kawiarnia egzystencjalistów Zobacz więcej
Więcej