rozwińzwiń

Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami

Okładka książki Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami autora Donald L. Miller, 9788376746104
Okładka książki Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami
Donald L. Miller Wydawnictwo: Replika historia
600 str. 10 godz. 0 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Masters of the Air: America's Bomber Boys Who Fought the Air War Against Nazi Germany
Data wydania:
2017-07-05
Data 1. wyd. pol.:
2017-07-05
Liczba stron:
600
Czas czytania
10 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376746104
Tłumacz:
Łukasz Golowanow
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami

Średnia ocen
8,0 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami

avatar
21
15

Na półkach:

To nie jest łatwa lektura na dwa miłe wieczory, ale monumentalna praca z licznymi źródłami, wymagająca od czytelnika dużo skupienia. Nie można autorowi odmówić imponującej pracy, której dokonał, nie można lotnikom odmówić tego, że ich losy w czasie II wojny światowej wydają się wręcz nieprawdopodobne - razem składa się to na fascynującą lekturę, która choć tak dokładna i szczegółowa, pozostawia czytelnika z pewnym niedosytem i chęcią sięgnięcia po przynajmniej niektóre teksty bogatej bibliografii.
Z przyjemnością wrócę do tej książki nie raz.

To nie jest łatwa lektura na dwa miłe wieczory, ale monumentalna praca z licznymi źródłami, wymagająca od czytelnika dużo skupienia. Nie można autorowi odmówić imponującej pracy, której dokonał, nie można lotnikom odmówić tego, że ich losy w czasie II wojny światowej wydają się wręcz nieprawdopodobne - razem składa się to na fascynującą lekturę, która choć tak dokładna i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
98
76

Na półkach:

W serwisie streamingowym Apple TV pojawił się zrealizowany z dużym rozmachem serial „Władcy przestworzy” opowiadający o zmaganiach amerykańskich lotników bombowych nad Europą podczas II wojny światowej. Każdy kto się tym serialem zainteresował powinien również sięgnąć po książkę, która go zainspirowała, czyli po „Władców przestworzy” Donalda Millera. Jest to ciekawie napisana historia amerykańskiej 8 Armii Powietrznej, która w latach 1942-1945 zadała wiele bolesnych ciosów Niemcom. Czytając ją śledzimy losy poszczególnych dowódców i lotników, analizujemy strategie wojny bombowej, poznajemy wiele szczegółów technicznych oraz dowiadujemy się, które decyzje generałów prowadziły do niepotrzebnych strat, a które okazały się genialnymi sposobami na skrócenie wojny. Tamta kampania bombardowań strategicznych do dziś wywołuje spore kontrowersje. Niewątpliwie zakwestionowano w jej trakcie wiele wojskowych dogmatów, które powstały wśród militarnych teoretyków przed wojną. Książka Millera jest też ważnym głosem w dyskusji na temat sensowności prowadzenia masowych bombardowań. Autor wskazuje, że rzeczywiście mocno przyczyniły się do klęski III Rzeszy, ale byłyby skuteczniejsze, gdyby przez pierwsze dwa lata lepiej dobierano cele i skoncentrowano się na niemieckim przemyśle paliwowym i sektorze transportowym. Miller opowiada również o tych którzy zginęli w płonących samolotach, o paskudnych ranach i trudach związanych z przebywaniem w straszliwie zimnym bombowcu. Opisuje również życie w obozach jenieckich, ucieczki z nich i niemieckie zbrodnie na alianckich lotnikach. Dużo miejsca poświęca też życiu codziennemu amerykańskich wojskowych w Anglii oraz ich rozrywkach. Londyn był wówczas dla aliantów tym samym, co Paryż dla Niemców – „stolicą grzesznych rozrywek”. Amerykanie mieli natomiast wówczas niesamowite powodzenie wśród Brytyjek.

W serwisie streamingowym Apple TV pojawił się zrealizowany z dużym rozmachem serial „Władcy przestworzy” opowiadający o zmaganiach amerykańskich lotników bombowych nad Europą podczas II wojny światowej. Każdy kto się tym serialem zainteresował powinien również sięgnąć po książkę, która go zainspirowała, czyli po „Władców przestworzy” Donalda Millera. Jest to ciekawie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
281
75

Na półkach: ,

Książka sztos. Czyta się jak powieść a nie "podręcznik". Nie dostaje się suchych danych a prawdziwe przeżycia i zmagania ludzi. Książka nie opisuje tylko samych misji, bitew powietrznych czy bombardowań ale też codzienne życie lotników, personelu naziemnego czy cywilów. Są tam rozdziały poświęcone medycynie lotniczej czy pomocy psychologicznej dla pilotów z traumą. Polecam lekturę i daję 9.

Książka sztos. Czyta się jak powieść a nie "podręcznik". Nie dostaje się suchych danych a prawdziwe przeżycia i zmagania ludzi. Książka nie opisuje tylko samych misji, bitew powietrznych czy bombardowań ale też codzienne życie lotników, personelu naziemnego czy cywilów. Są tam rozdziały poświęcone medycynie lotniczej czy pomocy psychologicznej dla pilotów z traumą....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

274 użytkowników ma tytuł Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami na półkach głównych
  • 199
  • 65
  • 10
55 użytkowników ma tytuł Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami na półkach dodatkowych
  • 34
  • 6
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wojna koreańska. Wielki konflikt 1950-1953 Max Hastings
Wojna koreańska. Wielki konflikt 1950-1953
Max Hastings
„Świetnie się czyta” „Wojna Koreańska…” to książka z gatunku „cegła” którą świetnie się czyta. Język autora jest przystępny, a sposób pisania potrafi wciągnąć czytelnika. Publikacja opisuje całość konfliktu od linii frontu po gabinety przywódców. Jest to uogólniony opis, jednak zawierający wszystkie ważne wydarzenia, które miały wpływ na Wojnę Koreańską. Autor przy każdym z nich nieco zwalnia i pozwala sobie na analizę tego co się stało. Dzięki temu czytelnik poznaje dodatkowe składowe, takie jak dymisja głównodowodzącego, które modelowały starcie. Autor przedstawia nam też postacie z imienia i nazwiska, ich wspomnienia i przeżycia. Pozwala to całości zdarzeń nie być anonimowymi i mieć swoich bohaterów. Pisarz zwraca uwagę na cierpienia ludności cywilnej i efekt zderzenia kultur zachodniej i azjatyckiej, który to był pośrednią przyczyną wybuchu wojny. Niezrozumienie mentalności narodu koreańskiego doprowadziło do tragedii. Bardzo ciekawy jest wątek straszaka atomowego i który zadziałał głównie na Europę, która lękała się eskalacji konfliktu. Nie jest pominięty wątek jeńców obu stron. Niezmiernie interesującym jest wątek obozów jenieckich ONZ na którymi, po przeniknięciu doń komunistycznych agentów, nikt nie był wstanie do końca zapanować. Wielką wadą książki jest brak jakichkolwiek map. Trzeba wspomagać się innymi, co nie ułatwia czytania. W środku znajdziemy kilka zdjęć i to wszystko. Wydanie jest starannie w twardej oprawie, szyte, na dobrym papierze. Książkę polecam każdemu, kto interesuje się historią tego konfliktu i Azji.
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na85 miesięcy temu
Osiem dni maja. Ostateczny upadek III Rzeszy Volker Ullrich
Osiem dni maja. Ostateczny upadek III Rzeszy
Volker Ullrich
Podobno kiedy kończyło się Imperium Rzymskie ówcześni nie byli świadomi tego faktu ... kiedy po 12 latach upadała "1000 - letnia Rzesza", nie sposób było tego upadku przeoczyć ... Mało jest książek o historii III Rzeszy które rozpoczynają się od samobójstwa Hitlera, tu stanowi to prolog do kolejnych ośmiu rozdziałów - po jednym na każdy dzień maja który dzielił śmierć Hitlera od ostatecznej kapitulacji. Książka jest ciekawym zapisem upadku imperium, pełnym paradoksów gdzie z jednej strony rozstrzeliwano dezerterów z własnej armii, pchając do walki z walcem Armii Czerwonej starców i dzieci a z drugiej wierchuszka starała się przygotowywała się w panice do ucieczki przed nieuniknioną klęską. Część z niech próbując ukryć się za fałszywymi dokumentami i przyklejaną brodą a część uciec przed sprawiedliwością, jeżeli nie w śmierć to przynajmniej za linie wroga który wydawał się łaskawszy. Książkę czyta się dobrze, jednak przynajmniej podstawowa znajomość historii tego okresu jest absolutnym minimum aby nie pogubić się w dużej ilości nazwisk i zależności. To do czego mógłbym się przyczepić to fakt że w niektórych rozdziałach autor trochę "odpływa od tematu", przykładem niech będzie historia Marleny Dietrich która poszukiwała umieszczonej w obozie koncentracyjnym siostry. Historia sama w sobie byłaby ciekawą anegdotą, ale tu zrobiono z niej przyczynek do bez mała mini biografii Marleny rozwleczonej na 1/3 rozdziału, co jak dla mnie psuje spójność narracji książki. To czego ewentualnie mogłoby być więcej to właśnie historia osób mniej znanych szerokiej publice, chętnie wymieniłbym historię Adenauera np. na historię Williego Herolda, która jak w soczewce pokazywała że nawet zwykli i przeciętni ludzie mogą stać się prawdziwymi zbrodniarzami kiedy obdarzy się ich wystarczającą władzą.
Logun - awatar Logun
ocenił na71 miesiąc temu
Koniec świata to dopiero początek. Scenariusz upadku globalizacji Peter Zeihan
Koniec świata to dopiero początek. Scenariusz upadku globalizacji
Peter Zeihan
Jeśli szukacie lektury, która sprawi, że Wasze spojrzenie na poranną kawę, smartfona w kieszeni i cenę paliwa zmieni się bezpowrotnie, Peter Zeihan ma dla Was propozycję nie do odrzucenia. Jego książka to geopolityczny rollercoaster, który zasługuje na solidne 7/10. To fascynująca, choć momentami kontrowersyjna wizja świata, w którym znany nam ład ulega nieodwracalnej fragmentacji. Zeihan stawia odważną tezę: era globalizacji, oparta na amerykańskich gwarancjach bezpieczeństwa i wolnym handlu, dobiega końca. Według autora nie jest to wynik chwilowego kryzysu, lecz nieuchronny efekt demografii i geografii. Zeihan z niezwykłą pewnością siebie wieszczy upadek Chin, kryzys w Europie i powrót Stanów Zjednoczonych do izolacjonizmu. Jego argumentacja opiera się na twardych danych dotyczących starzenia się społeczeństw oraz dostępu do surowców, co czyni jego wywód niezwykle sugestywnym i logicznym. Siła prognozy i pułapki pewności Największą zaletą książki jest jej rozmach. Autor z łatwością łączy kropki między rolnictwem, energetyką a szlakami transportowymi. Czyta się to jak świetnie napisany scenariusz filmu katastroficznego, z tą różnicą, że „katastrofa” dzieje się tu przy pomocy arkuszy kalkulacyjnych i piramid wiekowych. Styl Zeihana jest dynamiczny, pełen czarnego humoru i bezkompromisowy, co sprawia, że nawet trudne tematy ekonomiczne stają się przystępne dla laika. Zeihan bywa ofiarą własnego determinizmu. Jego wizja jest tak czarno-biała, że momentami ociera się o arogancję. Autor zdaje się bagatelizować zdolność ludzkości do adaptacji, innowacji technologicznych czy nieprzewidywalnych zwrotów politycznych. Dla Zeihana geografia to przeznaczenie, od którego nie ma ucieczki – co bywa oświecające, ale też nieco nużące w swojej jednowymiarowości. „Koniec świata to dopiero początek” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć mechanizmy rządzące współczesnym światem, nawet jeśli nie zgadza się z pesymistycznymi prognozami autora. To książka, która prowokuje do myślenia i zmusza do wyjścia poza strefę komfortu. Choć Zeihan może się mylić w szczegółach, jego ogólna diagnoza o końcu pewnej epoki wydaje się boleśnie trafna. To rzetelne 7/10 – za odwagę w kreśleniu wielkich wizji i otwarcie oczu na fundamenty naszego dobrobytu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na76 dni temu
Kołyma. Polacy w sowieckich łagrach. Bez komentarza. Wspomnienia i dokumenty praca zbiorowa
Kołyma. Polacy w sowieckich łagrach. Bez komentarza. Wspomnienia i dokumenty
praca zbiorowa
Czy można funkcjonować, a nawet pracować na powietrzu przy temperaturze spadającej do -50°C i poniżej? I żyć w nieludzkich warunkach w krainie znajdującej się za kręgiem polarnym, w odległości 11 tys. kilometrów od polskiej ziemi? W świecie, w którym przez 10 miesięcy w roku panuje sroga zima? Relacje opublikowane właśnie przez Wydawnictwo Zona Zero potwierdzają, że można tak żyć. Ale naprawdę nielicznym udało się przetrwać piekło Kołymy. Kołyma to nieformalna nazwa krainy sowieckich łagrów znajdujących się na północno-wschodnim krańcu ZSRR, w dorzeczu rzeki o tej samej nazwie. Obszar ten, bogaty w złoto, platynę, rudy uranu i inne zasoby naturalne, został przeobrażony w olbrzymią sieć sowieckich obozów pracy. Śmiertelność wśród tamtejszych łagierników wynosiła około 80%. Wylicza się, że w latach 1937–1953 na Kołymie zmarło od 2 do 4 mln więźniów. Kraina ta pośród więźniów doczekała się złowróżbnych nazw: „białe Auschwitz„, „białe krematorium„, czy też „przeklęta wyspa„. Znane było również powiedzenie: ”Kołyma, Kołyma – przecudna planeta, dziesięć miesięcy zima, a przez resztę lato” (według innej wersji: ”[…] dwanaście miesięcy zima, a przez resztę lato”). Recenzowana książka jest nad wyraz prawdziwa. Zaprezentowane relacje i wspomnienia bezpośrednich świadków wydarzeń w stu procentach uwiarygodniają przekaz. Dramatyczne wydarzenia przeplatają się ze wzruszającymi scenami, przy których łza kręci się w oku, a ścisk chwyta za serce. Przytoczone opowiadania miejscami są dość drastyczne, ale pomimo tego książkę oceniam bardzo wysoko. Czyta się ją szybko, a autentyczne historie wciągają bez reszty. Im dłuższa przedstawiona relacja, tym bardziej odbiorca utożsamia się z bohaterem i autorem wspomnień, ciekawy jego dalszych przeżyć oraz zakończenia. Podsumowując – książka Kołyma to ważne świadectwo historyczne dotyczące nieludzkiego systemu komunistycznego panującego w ZSRR. To również pasjonująca publikacja, odkrywająca przed czytelnikiem nieznany świat dalekiej krainy geograficznej, skrajnie ciężkich warunków pracy i historii Polaków, którzy za swoją polskość musieli w Kraju Rad zapłacić wysoką cenę. (https://historia.org.pl/2019/04/19/kolyma-polacy-w-sowieckich-lagrach-red-s-warlikowski-recenzja/)
Szymon Nowak - awatar Szymon Nowak
ocenił na91 rok temu
Krew i żelazo. Powstanie i upadek Cesarstwa Niemieckiego 1871-1918 Katja Hoyer
Krew i żelazo. Powstanie i upadek Cesarstwa Niemieckiego 1871-1918
Katja Hoyer
44/2024 „Jutro bedzie najnieszczęśliwszy dzień w moim życiu! Złożymy królestwo pruskie do grobu i jest to pańska wina, hrabio Bismarck!”. W taki sposób w przededniu koronowania króla Prus Wilhelma I na cesarza Niemiec w Wersalu po zwycięskiej wojnie z Francją przebiegała rozmowa pomiędzy monarchą, a premierem Prus Ottonem von Bismarckiem. Wilhelm był zżyty ze swoim ukochanym królestwem i nie dostrzegał szansy jaką niesie zjednoczenie Niemiec. Na jego szczęście szansę tę dostrzegał jego kanclerz i zjednoczenie, którego architektem był Bismarck się odbyło. Architekt zjednoczenia kanclerz Otton Von Bismarck był wielki wrogiem Polski i polskości. Jednak fakt ten nie może zmieniać faktu, że trzeba go uznawać za jednego z najwybitniejszych polityków w historii. Wilhelm I i Frydery III zdawali się na Bismarcka i stronili od aktywnego angażowania się w politykę. Zdecydowanie inny pogląd na rządzenie miał Wilhelm II, który chciał przywrócić blask swojemu urzędowi i panować jak królowie w przeszłości. Niemiecka scena polityczna stała się za ciasna dla obydwu osobowości i Bismarck 1890 roku po dwóch latach panowania Wilhelma II podał się do dymisji. Największym koszmarem planistów niemieckich była wojna na dwa fronty. Bismarck zabezpieczył się na tę ewentualność zawierając tajny pakt reasekuracyjny z Rosją, który wygasał w 1890 roku. Niestety ani Wilhelm, ani jego nowy kanclerz o tym nie wiedzieli i umowa wygasła, co stworzyło podwaliny pod okrążenie Cesarstwa. Reformy Cesarstwa stworzyły Niemiec nienasyconego kolosa, który bardzo szybko przegonił pod względem demograficznym swoich konkurentów. Niemcy stały się też centrum innowacji i przemysłu, notując nieprawdopodobny wzrost gospodarczy. W związku z tym, że dalsza ekspansja w Europie nie była już możliwa, a cały świat był już podzielony między rywali kolonialnych, to wojna majaczyła gdzieś na kontynencie. Wielkim marzeniem Wilhelma było rzucenie rękawicy Wielkiej Brytanii na morzu. Niemiecka flota stała się drugą największą na świecie po brytyjskiej. Grunt w tym, że Wielka Brytania była najpotężniejszym ówcześnie imperium, a Niemcy mieli pojedyncze kolonie w Afryce, Azji i Pacyfiku, ale były to obszary, które nie wpływały na potęgę Niemiec. Wszystko co najważniejsze znajdowało się na terytorium macierzystym. W międzyczasie w 1907 wybuchło kilka skandali z udziałem Wilhelma, przez co ten został praktycznie sam z rządzeniem, bo z własnego wyboru pozbył się swoich bliskich współpracowników. Przez to wpadł w ręce twardogłowych pruskich generałów. Droga do wojny była już bardzo prosta. To co wydarzyło się na wojnie już doskonale wiemy. Zmagania w których Niemcy przeszacowali swoje możliwości spowodowały, że Cesarstwie Niemieckie przetrwało tylko 47 lat. Jednak nie był to koniec niemieckiego militaryzmu... *** Katja Hoyer w bardzo ciekawy sposób kreśli genezę powstania i burzliwe wydarzenia wewnętrzne jakie miały miejsce w czasie funkcjonowania zjednoczonych Niemiec. Książka mogłaby być dłuższa (liczy raptem 235 stron),ale dla kogoś nieznającego tematyki i potrzebującego szybkiej „rozgrzewki” przed intensywniejszym pochyleniem się nad Niemcami na przełomie XIX i XX wieku jest w sam raz. Autorka w przystępny sposób przeprowadza nas przez najistotniejsze wydarzenia, dzięki czemu czyta się szybko i zapamiętuje się dużo faktów.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na81 rok temu
ROSJA. Rewolucja i wojna domowa 1917-1921 Antony Beevor
ROSJA. Rewolucja i wojna domowa 1917-1921
Antony Beevor
Antony Beevor jak zawsze nie zawiódł – „Rosja. Rewolucja i wojna domowa 1917-1921” to lektura, która zaskakuje głębią analizy oraz niebanalnym podejściem do opisywanych wydarzeń. Już od pierwszych stron wyczuć można autentyczną pasję autora, który z niezwykłą precyzją oddaje złożoność przemian zachodzących w Rosji na początku XX wieku. Książka prezentuje nie tylko sam przebieg wojny domowej, ale również ukazuje, jak wiele narodów i państw – dotąd dla mnie nie do końca zrozumiałych – miało wpływ na kształtowanie się ówczesnych sojuszy. Zaskakujące informacje o wsparciu militarnym, jakie udzielały Brytyjczycy, Francuzi czy Amerykanie wojskom „białym”, rzucają nowe światło na wydarzenia, które w szkołach często prezentowane są w uproszczony, czarno-biały sposób. Ta wieloaspektowość konfliktu pozwala czytelnikowi lepiej pojąć niuanse geopolityczne oraz społeczne przemiany tamtego okresu. Beevor nie unika opisywania najtrudniejszych momentów tej burzliwej epoki. Wnikliwie przedstawia straszliwy terror, który dotknął nie tylko wojska, ale przede wszystkim zwykłych ludzi – chłopów, którzy byli bezlitośnie okradani, mordowani, a kobiety nierzadko doświadczały dodatkowych, okrutnych cierpień. Opisane sceny brutalności, zarówno ze strony bolszewików, jak i zwolenników caratu, a także działania miejscowych watażków, malują obraz kraju utopionego we krwi – ponad 12 milionów ofiar w ciągu zaledwie pięciu lat. Tak intensywny przekaz historyczny skłania do głębokiej refleksji nad losem ludzkim w obliczu wielkich tragedii. Podział książki na precyzyjnie określone okresy – miesiące czy lata – umożliwia czytelnikowi łatwiejsze odnalezienie się w gąszczu wydarzeń. Każdy rozdział nie tylko opisuje kolejne etapy konfliktu, ale również analizuje przyczyny i skutki poszczególnych działań, co czyni lekturę niezwykle pouczającą. Dodatkowo, mistrzowska narracja Beevora sprawia, że historia „ożywa” na kartach książki – każdy szczegół, każdy cytat i anegdota budują spójny i realistyczny obraz tamtych burzliwych czasów. Jednym z najbardziej uderzających elementów tej pozycji jest sposób, w jaki autor ukazuje wydarzenia prowadzące do tzw. „cudu nad Wisłą”. Dzięki dogłębnej analizie sytuacji na froncie, Beevor pokazuje, że determinacja i spryt wojsk potrafiły odmienić losy konfliktu, mimo przytłaczających przeciwności. „Rosja. Rewolucja i wojna domowa 1917-1921” to nie tylko wnikliwa analiza jednego z najważniejszych okresów w historii Rosji, ale również uniwersalna opowieść o ludzkiej wytrzymałości, tragedii i nadziei w obliczu niewyobrażalnych trudności. Beevor, jak zwykle, nie tylko przekazuje solidną wiedzę historyczną, ale również porusza emocje czytelnika, zmuszając go do głębokich refleksji nad losem milionów ludzi. Każdy miłośnik historii, ale także każdy, kto pragnie zrozumieć złożoność ludzkich dramatów, powinien sięgnąć po tę pozycję. Gorąco polecam tę książkę wszystkim, którzy cenią sobie nie tylko rzetelną analizę historyczną, ale także pasjonującą, pełną emocji narrację. Czytajcie!
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na81 rok temu
Prawdziwa Odessa. Jak Peron sprowadził hitlerowskich zbrodniarzy do Argentyny Uki Goni
Prawdziwa Odessa. Jak Peron sprowadził hitlerowskich zbrodniarzy do Argentyny
Uki Goni
22/2024 Uki Goñi jest argentyńskim autorem, który większość swojego czasu poświęcił na badania nad tym jak jego kraj uczestniczył w bezprecedensowym, haniebnym procesie ratowania nazistów przed odpowiedzialnością za swoje zbrodnie. Autor jest wnukiem oraz synem dyplomatów, co pozwoliło mu poruszać się niezwykle sprawnie w świecie międzynarodowej dyplomacji i postanowił spożytkować tę możliwość, dając światu świadectwo skali procederu ewakuacji zbrodniarzy do Ameryki Południowej. Po raz pierwszy termin „Odessa” został użyty w powieści „Akta Odessy”, wydanej w 1974 roku, w której Frederick Forsyth opowiadał o organizacji zajmującej się zapewnianiem „miękkiego lądowania" nazistom po klęsce Tysiącletniej Rzeszy w II wojnie światowej. Tytułowa ODESSA jest akronimem od nazwy Organizacji byłych członków SS (Organisation der ehemaligen SS-Angehorigen). Punktem docelowym dla Niemców była Ameryka Południowa, a przede wszystkim Argentyna rządzona przez dyktaturę Juana Peróna. Jednak mimo, że Argentyna znajdowała się na peryferiach II wojny światowej to w perspektywie wojny odegrała swoją niepoślednią rolę. Kontakty Argentyńczyków z włoskimi faszystami oraz nazistami odbywały się na długo przed rozpoczęciem wojny. Człowiekiem, który odbył dziesiątki spotkań z Ribbentropem, Himmlerem, Goebbelsem i Schellenbergiem był Juan Goyeneche. Legenda głosi, że argentyński emisariusz spotkał się nawet z samym Hitlerem. Śmiało można też uznać, że Argentyna partycypowała w pewien sposób w holocauście. Bo jak inaczej wytłumaczyć sytuację gdy skrajny antysemita Joachim von Ribbentrop apelował do rządu argentyńskiego o ewakuację argentyńskich Żydów z okupowanych terytoriów, a Argentyńczycy tak „grali” na czas, że po zerwaniu oficjalnych stosunków dyplomatycznych obydwu krajów (do czego Argentyna została zmuszona) los tych ludzi został przypieczętowany. Innym przykrym przykładem jest ściśle tajna Dyrektywa 11 rozesłana do ambasad Argentyny, w której zakazano wydawać argentyńskich wiz osobom do których występują wątpliwości, że są Żydami. Urzędnik, który złamałby tę zasadę poniósłby surowe konsekwencje. Po stronie argentyńskiej głównym mózgiem operacji ratowania przestępców wojennych był Rodolfo Freude, który został mianowany szefem Biura Informacyjnego, gdzie został stworzony cały mechanizm pomocy w ucieczce od sprawiedliwości na niespotykaną w historii skalę. Ze strony niemieckiej kluczową postacią był Carlos Fuldner, SS-man pochodzenia argentyńskiego. Fuldner przecierał szalki przerzutu Niemców do Argentyny i innych państw Ameryki Południowej. Argentyna nie była jedynym krajem zaangażowanym w ratowanie nazistów po klęsce Niemiec. Bez pośrednictwa Szwecji, Szwajcarii, Watykanu czy Hiszpanii proceder ten z pewnością nie rozrósłby się do tak ogromnej skali. Szczególnie przykry jest fakt, że urzędnicy watykańscy masowo wydawali nazistom dokumenty na fałszywe dane. Dzięki temu zbrodniarze mogli nie niepokojeni udać się w podróż za ocean. Wkład urzędników watykańskich jest niepodważalny i bez ich pomocy ewakuacja na taką skalę nie byłaby możliwa. Szerokie grono biskupów-sympatyków nazizmu, na czele z Aloisem Hudalem poczyniło nieocenioną pomoc nazistom. Nie można też powiedzieć, że była to inicjatywa oddolna, bo sam papież Pius XII chociażby apelował podczas procesów norymberskich o amnestię dla Arthura Greisera (odpowiadającego za zmaordowanie co najmniej 100 tysięcy osób w okupowanym Kraju Warty) czy Otto Ohlendorfa (odpowiedzialny za zamordowanie 90 tysięcy osób przez jego Einsatzgruppe „D” podczas operacji „Barbarossa”). Jest to najczarniejsza karta w nowożytnej historii Watykanu i religii, która została zbrukana pomocą największym zbrodniarzom w dziejach. Przykrym faktem jest, że swój udział w ratowaniu nazistów mieli także Alianci, którzy czasami przymykali oczy, a czasami wręcz dawali zielone światło temu procederowi, bo uważano, że III wojna światowa jest więcej niż prawdopodobna i byli naziści mogą być użyteczni podczas konfrontacji Zachodu ze Związkiem Radzieckim i jego komunistycznymi satelitami. Trzeba też oddać, że nie tylko Niemcy mogli liczyć na „miękkie” lądowanie na półkuli zachodniej. Wielka liczba kolaborantów z Francji, Belgii, Włoch, Słowacji, Węgier, Rumunii, Jugosławii czy Chorwacji nie tylko mogła liczyć na ucieczkę, ale odgrywała bardzo ważną rolę w całym procederze. Wśród osób zamieszanych w ewakuację pojawia się także Polak, Czesław Smoliński. Komu Argentyna uratowała skórę? Wymienię pokrótce najważniejsze nazwiska, bo lista ciągnęła by się bez końca: • Adolf Eichmann — główny koordynator „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. W 1960 roku po akcji Mossadu został uprowadzony z Argentyny i stanął przed sądem w Izraelu. W procesie został uznany winnym i skazany na karę śmierci przez powieszenie. •Josef Mengele — „lekarz” z obozu koncentracyjnego Auschwitz. Przeprowadzał na więźniach zbrodnicze eksperymenty. Umarł na wolności w Ameryce w 1979 roku. •Walter Rauff — konstruktor komór gazowych. Umarł na wolności w Ameryce w 1984 roku. •Franz Stangl — komendant obozów w Treblince i Sobiborze. Poddany ekstradycji z Brazylii do Niemiec. Zmarł w 1971 na zawał w Düsseldorfie. •Klaus Barbie — „Rzeźnik Lyonu”, szef Gestapo w Lyonie, odpowiedzialny za masowe zbrodnie. Poddany ekstradycji z Boliwii w 1987 roku. Postawiony przed sądem we Francji i uznany winnym licznych zbrodni i skazany na dożywotnie pozbawienie wolności (najwyższy możliwy wymiar kary). Zmarł na białaczkę w więzieniu w 1991 roku. •Erich Piebke — SS-man odpowiedzialny za odwetową egzekucję 335 w Włochów w Grotach Ardeatyńskich. W 1995 poddany ekstradycji z Argentyny do Włoch, gdzie stanął przed sądem. W pierwszej instancji został uniewinniony, co wywołało oburzenie wśród Włochów, po ponownej apelacji prokuratury uznany winnym i skazany na dożywotnie pozbawienie wolności, z powodu stanu zdrowia zamienione na częściowy areszt domowy. Zmarł w Rzymie w 2013 roku. •Ante Pavelić — przywódca (poglavnik) Niepodległego Państwa Chorwackiego (NDH). Odpowiadał za najbardziej bezwzględny reżim w Europie. Chorwaccy ustaše w obozie Jasenovac i innych na terenie NDH byli tak brutalni dla swoich ofiar, że szokowali nawet Niemców, którzy oczywiście nie słynęli z humanitaryzmu. W 1941 roku Pavelić został przyjęty na audiencji u papieża Piusa XII i uzyskał błogosławieństwo (!!!). Wywiad amerykański dokładnie wiedział gdzie przebywa na terenie Rzymu i znali każdy jego ruch. Mimo tego pozwolono mu uciec do Ameryki Południowej. Alianci uważali, że poglavnik może być jeszcze przydatny w konfrontacji przeciwko komunistycznemu wodzowi Jugosławii Josipowi Broz „Tito”. Pavelić zmarł w 1959 roku w Madrycie. Musiał się salwować ucieczką z Argentyny do Hiszpanii przed zagrożeniem ekstradycją do Jugosławii. •Ferdinand Ďurčanský — Słowak, niemiecki kolaborant, minister spraw zagranicznych w rządzie Jozefa Tiso. To Ďurčanský podczas wizyty z Tiso w Niemczech przedstawił Hitlerowi wizję kolaboracyjnego państwa słowackiego. ... oraz dziesiątki tysięcy pomniejszych zbrodniarzy i kolaborantów lub tych o których ucieczce informacja przepadła... Ilość faktów, nazwisk zawartych tej publikacji przez Goñi’ego jest ogromna, ale dzięki temu nie można mieć żadnych zarzutów do autora. Publikacja została przygotowana w niezwykle rzetelny sposób i można wywnioskować czytając ją, że autorem kierowała chęć rozliczenia się z przykrą przeszłością swojego kraju. Autor doświadczył na własnej skórze, że pewnych pytań nie powinno się zadawać i pewne dokumenty, których Goñi akurat szukał dziwnym trafem podlegały utylizacji, nawet 50 lat po zakończeniu wojny (wielką część akt, które przetrwały do tego czasu spalono w 1996 roku). Mimo tego badacz przekazał te informacje, które udało mu się uzyskać. Goñi jednak sam stwierdza, że wiele śladów zostało zatartych i o prawdziwej skali „Odessy” możliwe, że nigdy się nie dowiemy.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na82 lata temu
Jagiellonowie. Złoto i rdza Sławomir Leśniewski
Jagiellonowie. Złoto i rdza
Sławomir Leśniewski
Autor zabiera nas w podróż przez dwa wieki panowania Jagiellonów. Tytułowe „Złoto” to czasy świetności, triumf pod Grunwaldem, potęga gospodarcza i kulturalna, która przyciągała do Krakowa największe umysły epoki. „Rdza” to z kolei powolny proces kruszenia się tego imperium – błędy polityczne, słabości kolejnych władców i nieubłagany koniec dynastii, który nadszedł Co czyni tę książkę wyjątkową? Ludzkie oblicze władców: Leśniewski nie maluje królów „na kolanach”. Pokazuje ich jako ludzi z krwi i kości – z ich lękami, obsesjami (jak choćby miłość Zygmunta Augusta do Barbary Radziwiłłówny) i wadami. Styl narracji: Autor ma niesamowite pióro. Opisy bitew, turniejów rycerskich czy dworskich skandali są tak plastyczne, że niemal czuć zapach prochu i słychać szelest jedwabnych sukien. „Rdza” daje do myślenia: Najciekawsze w tej książce jest to, jak autor analizuje upadek. Pokazuje, że nawet największa potęga może zgnić od środka, jeśli zabraknie wizji i determinacji. Dlaczego warto ją przeczytać? To książka dla tych, którzy chcą zrozumieć, dlaczego Polska wygląda dziś tak, a nie inaczej. Leśniewski udowadnia, że historia Jagiellonów to gotowy scenariusz na serial w stylu Gry o Tron – tylko że to wszystko wydarzyło się naprawdę! Dla kogo? Dla fanów historii, miłośników biografii i każdego, kto lubi epickie opowieści o władzy i namiętności.
Doorothyworld - awatar Doorothyworld
ocenił na75 dni temu
Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939 Robert Forczyk
Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939
Robert Forczyk
Są błędy. Np. Autor myli dwupłatowce obserwacyjne z górnopłatami albo nie zna losów i ilości polskich trałowców. Gdybologię "co by było" należało sobie darować bo wymaga uwzględnienia zbyt wielu danych. Ocena polityczna działań Francji i Wlk. Brytanii jest powierzchowna i emocjonalna, krzywdząca. Autor też nie powinien nazywać wiceprezydenta Wallaca "przygłupem". Ignorancja Kołymska 1944 była konsekwencją planów Roosevelta względem Stalina, magadańskiego złota i powojennego ONZ. Wallace miał nie widzieć "nic złego". Tak samo jak nikt nie dopytywał się o losy amerykańskich lotników, którzy wyskoczyli nad ZSRR i trafili do łagrów. Poza tym książka jest przydatna. Opisuje przygotowania Polski i Niemiec do wojny, rozwój ich przemysłów, koncepcję na armie... oraz polskie braki. Autor nie skupia się na skali taktycznej co od dekad robią polscy mitomani. Nie interesują go dokonania batalionów lecz grup armii, armii, korpusów i grup operacyjnych. Skala taktyczna pozwala Polakom kamuflować skalę porażki i amatorszczyzny Wojska Polskiego gdyż historycy skupiają się na tych wygranych potyczkach. W skali operacyjnej i strategicznej widzimy to jak bardzo było źle. Bez planu, bez talentu i umiejętności, bez wyszkolenia. Bez jakiejś koncepcji, gdy nie tylko armie ale same dywizje ulegały rozpadowi podczas odwrotu. Doceniam zwłaszcza podział na Północ, Centrum i Południe. Nic tak nie ukazuje dobrze porażki jak skupienie się w jednym rozdziale na niezsynchronizowanych działaniach armii "Łódź", "Poznań", "Kraków" i "Prusy", którymi nieudolnie próbował sterować Naczelny Wódz. Polacy mieli problemy nawet ze sterowaniem dywizjami, synchronizowaniem działań rodzajów broni. Co zresztą jest opisane w sekcji poświęconej BOS - Systemowi Bojowemu Wehrmachtu i Wojska Polskiego. Gdzieś tam jest też ZSRR ale w tej książce jego działania są epizodyczne, nieco mniej niż armii słowackiej. Ogólnie warto przeczytać jako sensowną odskocznię od krajowej "wrześniowej" literatury.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na727 dni temu
Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii Peter Caddick-Adams
Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii
Peter Caddick-Adams
„Monte Cassino” jest nazwą, którą zna chyba każdy Polak – jest to symbol polskiego heroizmu i odwagi. Była to jedna z najcięższych i najbardziej krwawych potyczek II wojny światowej, której sukces otworzył alianckim wojskom drogę do dalszego wyzwalania Włoch. Strategicznie położony klasztor, górujący nad okolicą, wydawał się idealnym miejscem do obrony, co doprowadziło do jego zniszczenia przez alianckie bombardowania. Paradoksalnie, ruiny klasztoru okazały się być jeszcze lepszym miejscem do obrony dla elitarnej jednostki spadochronowej III Rzeszy, która zajęła te pozycje. Samo podejście do ruin było mordercze; żołnierze musieli przedzierać się przez otwarte przestrzenie usłane kamieniami, pod nieustannym ostrzałem. Dodatkowo, Niemcy przygotowali skomplikowany system bunkrów i pól minowych, które miały powstrzymać nadciągające wojska alianckie. W bitwie o Monte Cassino wzięło udział dziesięć armii, które wykrwawiały się w zaciekłych walkach o ten kluczowy punkt strategiczny. Przełom nastąpił dopiero dzięki sprzyjającym warunkom pogodowym i brawurowemu szturmowi polskich żołnierzy dowodzonych przez generała Władysława Andersa, którzy przełamali niemiecką obronę i zajęli wzgórze. Autor książki przedstawia również ciekawą historię słynnego niedźwiedzia Wojtka, który stał się symbolem polskiej armii. Książka jest bardzo dobrze i wnikliwie napisana, stanowiąc doskonałe opracowanie walk o Monte Cassino. Autor z wielką dbałością o szczegóły opisuje wszystkie strony konfliktu, ich motywacje, a także historyczne tło, które doprowadziło do tej bitwy. Oprócz samej walki o klasztor, książka przybliża również starcia w okolicznych miejscowościach, aż do momentu, gdy wojska alianckie wkroczyły do Rzymu. Dodatkowo, czytelnik otrzymuje solidną dawkę historii samego klasztoru, który był świadkiem wielu wydarzeń na przestrzeni wieków. W wielu miejscach autor przytacza fragmenty wypowiedzi uczestników tej jednej z największych bitew II Wojny Światowej, co nadaje książce autentyczności i pozwala lepiej zrozumieć dramatyzm tamtych wydarzeń. Polecam tę książkę każdemu pasjonatowi historii, zarówno ze względu na rzetelność opracowania, jak i na emocjonalny ładunek, który niesie ze sobą opowieść o heroizmie i poświęceniu polskich żołnierzy w jednej z najważniejszych bitew wojennych. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto pragnie zgłębić historię tej monumentalnej bitwy i zrozumieć, jak wielki wpływ miała ona na losy wojny i na polski naród.
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Władcy przestworzy. Amerykańscy lotnicy w walce z nazistowskimi Niemcami


Ciekawostki historyczne