rozwińzwiń

Historia Dolnego Miasta do 1945 roku

Okładka książki Historia Dolnego Miasta do 1945 roku autorstwa Aleksander Masłowski
Okładka książki Historia Dolnego Miasta do 1945 roku autorstwa Aleksander Masłowski
Aleksander Masłowski Wydawnictwo: Bernardinum Seria: Biblioteczka Dolnego Miasta historia
76 str. 1 godz. 16 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Biblioteczka Dolnego Miasta
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
76
Czas czytania
1 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378237471
Książka jest pierwszym tomikiem z serii Biblioteczka Dolnego Miasta, w której ukazywać się będą kolejne dotyczące tej dzielnicy Gdańska. Pomysłodawcą serii jest stowarzyszenie Opowiadaczy Historii Dolnego Miasta w Gdańsku. Autorem pierwszego tomu „Historia Dolnego Miasta do 1945 roku” jest znawca historii Gdańska Aleksander Masłowski. W książce można znaleźć podstawowe wiadomości na temat dziejów Dolnego Miasta do końca II wojny światowej, które do tej pory rozproszone były w różnych źródłach. Tekst wzbogacony został reprodukcjami ponad 60 fotografii, pocztówek, rycin, map i innych przedwojennych materiałów.
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Historia Dolnego Miasta do 1945 roku w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Historia Dolnego Miasta do 1945 roku

Średnia ocen
6,8 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Historia Dolnego Miasta do 1945 roku

Poznaj innych czytelników

16 użytkowników ma tytuł Historia Dolnego Miasta do 1945 roku na półkach głównych
  • 12
  • 4
11 użytkowników ma tytuł Historia Dolnego Miasta do 1945 roku na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Historia Dolnego Miasta do 1945 roku

Inne książki autora

Okładka książki Nowy Port i Westerplatte na dawnej pocztówce Henryk Jursz, Aleksander Masłowski, Marcin Stąporek, Marcin Tymiński
Ocena 7,5
Nowy Port i Westerplatte na dawnej pocztówce Henryk Jursz, Aleksander Masłowski, Marcin Stąporek, Marcin Tymiński
Aleksander Masłowski
Aleksander Masłowski
Aleksander Masłowski, z wykształcenia prawnik, z zamiłowania historyk. Twórca Akademii Rzygaczy, internetowego portalu skupiającego amatorskich badaczy historii Gdańska. Autor wykładów monograficznych, felietonów i opracowań z zakresu szczegółowej historii Gdańska. Licencjonowany miejski przewodnik turystyczny, ukazując piękno Gdańska tysiącom turystów. Od 2011 r., we współpracy z iBedekerem organizuje i prowadzi tematyczne spacery przeznaczone dla mieszkańców Gdańska, skupione na historii poszczególnych dzielnic miasta. W spacerach tych, których w samym tylko 2015 r. odbyło się 6, a łącznie ponad ponad 20, bierze udział przeciętnie około 300 osób, rekordowa liczba uczestników sięgnęła zaś 450 osób.Od 2012 r. jest wykładowcą Gdańskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, gdzie regularnie wygłasza wykłady poświęcone historii Gdańska (5 wykładów w 2015 r., 23 łącznie). Monograficzne wykłady prezentuje również na zaproszenie innych instytucji takich jak rady dzielnic, szkoły, fundacje kulturalne, czy Europejskie Centrum Solidarności (6 wykładów w 2015 r.). Współdziała z Instytutem Kultury Miejskiej w ramach projektu „Lokalni przewodnicy”. Od 2010 r. wydaje tłumaczenia XIX-wiecznej, niemieckojęzycznej literatury poświęconej Gdańskowi, których jest współtłumaczem i autorem opracowania tekstu. Są to: W.F. Zernecke, Cały Gdańsk za dwadzieścia srebrnych groszy 1843, wyd. 2010; M. Kiesewetter, Dawno temu w Nowym Porcie, wyd. 2010 i 2015; E. Püttner, Jaśkowa Dolina i Góra Jana nieopodal Gdańska, wyd. 2015. F. v. Duisburg, Wolne Miasto Gdańsk 1809, wyd. 2016. W 2015 r. prowadził 13 edycję cyklu spotkań historyczno-muzycznych z cyklu „Muzyka w zabytkach starego Gdańska”. Od 2015 r. uczestniczy w projekcie Fundacji Wspólnota Gdańska pt. „Gdańska Akademia Przedszkolaków”, mającym na celu budzenie postaw obywatelskich i prospołecznych od najwcześniejszych lat, poprzez zaznajamianie dzieci w wieku przedszkolnym z szeregiem zjawisk towarzyszących funkcjonowaniu społeczeństwa, od historii po ekologię. z w ramach którego prowadzona jest edukacja przez zabawę dla pięcio- i sześciolatków. W ramach tego projektu Aleksander Masłowski prowadzi zajęcia zatytułowane „Gdańskie legendy”, oraz w najbliższym czasie rozpocznie kolejne pt. „Wizyta Heweliusza w przedszkolu”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Warszawa niezaistniała Jarosław Trybuś
Warszawa niezaistniała
Jarosław Trybuś
Lubię jeżdżąc po Warszawie przywoływać obrazy tego, co było tu kiedyś, ale niesamowitą przyjemność sprawiło mi także wyobrażenie sobie, co mogłoby być tu teraz. Książka Jarosława Trybusia przedstawia wizje i plany niezrealizowane, wizje wielkiej Warszawy, nowoczesnej stolicy dopiero co odzyskanego niepodległego państwa. Czy udałoby się je zrealizować zgodnie z założeniami i w zakładanym kształcie, to już zupełnie inna historia. W dwudziestoleciu międzywojennym ogłoszonych zostało kilka wielkich konkursów na zagospodarowanie całych kwartałów Warszawy. Miasto miało zyskać między innymi teren wystawienniczy wzdłuż Wisły na wysokości Parku Skaryszewskiego, nowoczesne połączenia kolejowe i samolotowe z nowymi gmachami koleinowego Dworca Centralnego i portu lotniczego na Gocławiu, przeprawy przez Wisłę, nową funkcjonalność Placu Saskiego i osi saskiej i w końcu nową dzielnicę reprezentacyjną rozciągającą się przez Pola Mokotowskie aż do Placu na Rozdrożu- zwieńczoną z jednej strony monumentem Marszałka Piłsudskiego i Świątynią Opatrzności Bożej z drugiej. W książce opisane są szczegółowo zarówno projekty wyróżnione w poszczególnych konkursach i dzięki temu ówczesne nurty w architekturze i urbanistyce europejskiej, ale także kulisy ogłoszenia i rozstrzygnięć każdego z nich. To pozwala poznać stronnictwa i poglądy na to jak budować, żeby było najlepiej, najokazalej i najbardziej „naszo” i narodowo, ale jednak światowo. Te spory nie z bardzo różnią się od współczesnych. To na co patrzę z nostalgią i żalem, że tak się teraz nie da, to sposób w jaki podchodzono do planowania Warszawy. Kompleksowe, wielofunkcyjne założenia urbanistyczne i architektoniczne dla całych dzielnic powstawały w kontekście i do kontekstu otaczających obszarów miasta, z szacunkiem dla komfortu życia, zachowania różnych funkcji, w tym publicznych i reprezentacyjnych i troską o ład przestrzenny.
Katarzyna k - awatar Katarzyna k
ocenił na83 lata temu
Odbudowa Głównego Miasta w Gdańsku w latach 1945–1960 Jacek Friedrich
Odbudowa Głównego Miasta w Gdańsku w latach 1945–1960
Jacek Friedrich
Istniejąca przez wieki zabytkowa substancja miejska gdańskiego Głównego Miasta została zniszczona w roku 1945. Powojenna odbudowa tej części Gdańska była zadaniem niełatwym i budzącym wiele różnego rodzaju kontrowersji natury tak architektoniczno-urbanistycznej, jak i politycznej. Jacek Friedrich znakomicie ujął te problemy w swojej monografii. Ukazał bowiem nie tylko dyskusję wokół kształtu odbudowy i jej urzeczywistnienie (ze szczególnym uwzględnieniem sporu „szkoły historycznej” i „szkoły twórczej”),ale zarazem podjął temat tzw. „oswajania miejsca” przez napływową ludność polską i pokusił się o ocenę całego dzieła odbudowy. Bardzo mocno wyeksponował znaczenie czynnika ideologicznego, w oparciu o który władza ludowa dokonywała rekonstrukcji zabytkowego obszaru Głównego Miasta: dla mnie jako historyka, uwypuklenie tego aspektu stanowi jedną z większych zalet tej książki. „Odbudowa Głównego Miasta...” jest publikacją w pełni naukową, stanowi bowiem zmodyfikowaną wersję doktoratu Autora obronionego w roku 2000 na Uniwersytecie Gdańskim. Bazę źródłową stanowią archiwalia, wspomnienia uczestników odbudowy (warto zaznaczyć: nie tylko te opublikowane, bowiem część informacji uzyskano dzięki rozmowom z tymi osobami) oraz artykuły prasowe z tego okresu. Wszystko to daje bardzo kompletny szeroki obraz całości ujętego w tytule pracy problemu. Tekst uzupełniają liczne fotografie, mapy oraz architektoniczne projekty dotyczące tego bardzo ważnego dla Gdańska okresu. Wymienię choćby rysunki ukazujące zamysł zbudowania na wylocie Drogi Królewskiej socrealistycznego Pałacu Kultury, szczęśliwie niezrealizowanego. Książka podzielona jest na osiem rozdziałów, które dzielą całość tematu na części – zaskakująco to może zabrzmi – tematyczno-geograficzne. Po rozdziałach poświęconym kwestii wspomnianego już „oswajania miejsca” oraz dyskusjami (na najwyższym państwowym szczeblu!) nad odbudową Głównego Miasta, Autor przechodzi do przedstawienia problemu odbudowy kolejnych fragmentów zabytkowego centrum. Są to odpowiednio: kwartał między Długą, Pocztową, Ogarną i Garbarami, Droga Królewska, ulica Szeroka, ulica Straganiarska i Targ Węglowy. Swoistym podsumowaniem całości jest rozdział ósmy, w którym Friedrich wypowiada się na temat urbanistyki zrekonstruowanego obszaru. Współczesna zabudowa Głównego Miasta nie stanowi prostej kontynuacji zabudowy przedwojennej - taka jest zasadnicza teza niniejszej pracy. Friedrich nie jest jednak krytykiem dzieła odbudowy zabytkowego centrum Gdańska, choć w wielu punktach ocenia ją negatywnie punktując na przykład zaniedbania dotyczące budynków częściowo zachowanych, bo „pieniądze były na odbudowę, a nie na remonty”. Porusza też aktualną obecnie kwestię Podwala Przedmiejskiego i odcięcia Głównego Miasta od Starego Przedmieścia. Autor wykazuje się świetną znajomością tematu, a jego słowa mają oparcie w źródłach. „Odbudowa Głównego Miasta...” to świetna książka. Stanowi bardzo dobre połączenie wysokiego poziomu merytorycznego i dobrze poprowadzonej narracji. Podejmuje zresztą temat istotny dla wielu gdańszczan: problem tożsamości mieszkańców i autentyczności miasta. Taka jest właśnie dla mnie. Nie tylko dla tego, że na okładce widać kamienicę, w której kiedyś mieszkałem. Myślę, że zagadnienie odbudowy i cały złożony problem migracji po roku 1945 dotyczy nie tylko mieszkańców Gdańska, ale też wszystkich Polaków, którzy chcąc nie chcąc żyją w państwie ukształtowanych przez te właśnie wydarzenia. Tomasz Babnis
Elevander - awatar Elevander
ocenił na1010 lat temu
Od wielkich idei do wielkiej płyty. Burzliwe dzieje warszawskiej architektury Grzegorz Mika
Od wielkich idei do wielkiej płyty. Burzliwe dzieje warszawskiej architektury
Grzegorz Mika
Nie wiem właściwie od czego zacząć, bo mam w sobie wiele sprzecznych emocji związanych z książką pt. Od wielkich idei do wielkiej płyty. Burzliwe dzieje warszawskiej architektury autorstwa Grzegorza Miki. Wiązałam z nią ogromne nadzieje. Tytuł mnie zachwycił, więc spodziewałam się wciągającej epopei na temat architektury Warszawy. Dostałam spis budynków, ulic, dat i szczegółów technicznych, przeważnie nudnych jak flaki z olejem. HISTORIA KROK PO KROKU, DOM PO DOMU Od wielkich idei do wielkiej płyty to książka, która szczegółowo opisuje okoliczności rozwoju Warszawy, późniejszych ogromnych zniszczeń oraz odbudowy tego, co udało się zrealizować przed powstaniem oraz odtwarzania zabytkowych części miasta. Jak na mój gust zbyt szczegółowo. Choć faktycznie muszę przyznać, że przeczytanie jej naświetliło mi dość dokładnie obraz zniszczeń po II Wojnie Światowej i pozwoliło na wyobrażenie sobie, jak wielkie one były. PRZEDE WSZYSTKIM TYTUŁ Ten, kto wymyślił tytuł tej książki, ma na pewno talent do tworzenia chwytliwych, krótkich haseł, ale książki raczej nie czytał (jeśli sam autor go wymyślił, chylę czoła). Od wielkich idei do wielkiej płyty sugeruje, że treść wyjaśni dlaczego wydarzyło się tak, jak się wydarzyło i skąd te wielkie płyty się wzięły. Natomiast na ten temat jest właściwie kilkanaście zdań. Wszystkiego pewnie zebrałaby się jedna strona. No może dwie. Książka bardziej przypomina znane mi ze studiów monografie, w których zebrana była ogromna ilość wiedzy. Niestety nie czyta się takich rzeczy dla przyjemności. Cały czas miałam wrażenie, że autor nie chce zgubić ani jednego budynku, ulicy, czy placyku. Żaden szczególik mu nie umknął, nawet coś takiego jak kąt pochylenia padoku toru wyścigowego na Służewcu… 😉 PARYŻ PÓŁNOCY Na szczęście jest w tej książce kilka momentów, które są fajne. Pierwszym fragmentem jest (dosłownie) kilka zdań o tym, dlaczego powiedzenie, że w latach trzydziestych Warszawa była Paryżem Północy, jest prawdziwe. Aczkolwiek trudno mi się do tego odnieść. Paryż widziałam i faktycznie, być może niektóre uliczki w Warszawie nawet teraz mogłyby go przypominać. Natomiast, czy można generalizować? Mika twierdzi, że tak. Ja tego nie wiem. Autor wyjaśnia też, dlaczego mit o wspaniałości dwudziestolecia międzywojennego w Polsce jest tylko mitem. Niestety to także jest bardzo krótkie wyjaśnienie. Pisze również o kilku ciekawostkach tj. Mokotowskie Pola Wojskowe czy planowane osiedle im. Piłsudskiego, które ostatecznie nie zostało wybudowane. Mika wyjaśnia także bardzo ładnie i na wielu przykładach, czym różni się modernizm od socrealizmu. Dużym plusem tej książki są ciekawe fotografie, plany i szkice. Natomiast zaskakiwało mnie to, że poszczególne eseje, bo z nich właśnie składa się książka, były tak chaotycznie poukładane. Nie potrafiłam znaleźć klucza, którego autor użył do ustawienia ich kolejności i trochę przyznam szczerze mnie to irytowało. Nie ma też indeksów, a przydałby się choćby do nazwisk, których w książce są setki. Może dlatego, że zajmowałby połowę książki? 😉 DOBRA ROBOTA? Muszę oddać autorowi, że odrobił pracę domową. Dla architektów i dla potomności jest to dzieło wartościowe. Mika przetworzył ogromną ilość wiedzy. Szanuję go za to bardzo. Ale niezależnie od tego, jak długo bym tę książkę czytała, nie sądzę, żebym przyswoiła o wiele więcej wiedzy, niż mi się dotychczas udało. Trzeba by było chyba wkuć wszystko na pamięć. A wydaje mi się, że to jednak chyba nie o to chodzi.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na67 lat temu
Po lewej stronie sali. Getto ławkowe w międzywojennym Wilnie Natalia Judzińska
Po lewej stronie sali. Getto ławkowe w międzywojennym Wilnie
Natalia Judzińska
To jest bolesna książka. Czytasz i boli cię, że takie wydarzenia miały miejsce w Polsce. Mam na myśli oficjalny, państwowy, zadekretowany antysemityzm. Antysemityzm sam w sobie nie jest niczym nowym ani zjawiskiem przeszłym. Skomplikowane są losy Żydów, jak i ich relacji z nie Żydami. Trzeba unikać w tej sprawie łatwych uogólnień i deklaracji. Nie wiem, jak bym się zachował, gdyby w czasie Holokaustu do drzwi mojego mieszkania, w nocy, zapukał kolega Żyd ze studiów prosząc o pomoc, a w sypialni spała moja żona i dwoje moich dzieci. Po prostu nie wiem. Czym innym jest jednak antysemityzm, a czym innym jego instytucjonalizacja. O tym jest ta potrzebna, świetnie udokumentowana i bolesna w czytaniu książka. O instytucjonalizacji antysemityzmu w formie getta ławkowego na polskich uniwersytetach w okresie międzywojnia. Na najlepszych polskich uniwersytetach: w Warszawie, Krakowie, Lwowie i w Wilnie. Zwłaszcza w Wilnie i dlatego książka ma podtytuł „Getto ławkowe w międzywojennym Wilnie”. Patrzę na rysunek na s. 324 książki z podziałem miejsc w salach wykładowych Uniwersytetu Jagiellońskiego, dokonanym przez Jego Magnificencję Rektora prof. Władysława Szafera, z odręczną notatką „żydzi + inni”. (Tytułowa „lewa strona sali” znajdowała się po lewej stronie z punktu widzenia wykładowcy). A z Wikipedii dowiaduję się, że tenże W. Szafer w okresie okupacji hitlerowskiej pełnił funkcję rektora tajnego UJ. Nie był to więc człowiek bojaźliwy, wręcz przeciwnie. A na s. 389 znajduję zdjęcia trzech żydowskich studentów śmiertelnie pobitych przez innych studentów, polskich kolegów z uczelni. Inteligentne twarze, widać, że to byli ambitni ludzie, szukający swoich szans w życiu dzięki edukacji. Zamiast tego zmarli w wyniku brutalnego pobicia. Byłem na pierwszym roku studiów na Wydziale Elektroniki Politechniki Warszawskiej w czasie tzw. wydarzeń marcowych w 1968 roku. Spora grupa studentów z mojej grupy i roku wyjechała dość szybko za granicę, spotykałem ich w moich imigracyjnych peregrynacjach w USA i w Kanadzie. To byli fantastycznie zdolni inżynierowie i dobrze dali sobie radę w życiu. Jednak żal pozostał i wylewał się z nich po kilku drinkach. W Gmachu Głównym PW znajduje się tablica upamiętniająca studentów z Marca’68. Na UW znajdują się dwie tablice: jedna upamiętnia wydarzenia marcowe, a druga getto ławkowe. Ta druga została zamieszczona na kampusie UW w maju 2023 roku, ta pierwsza już wiele lat temu. Jest w Warszawie jeszcze jedna tablica warta wspomnienia, a mianowicie ta na budynku Dworca Gdańskiego ze słowami pisarza, Henryka Grynberga: „tu więcej zostawili po sobie niż mieli”. Z tego dworca wyjeżdżali w 1968 roku polscy Żydzi „z dokumentem podróży w jedną stronę”. Autorka książki, dr Natalia Judzińska z Instytutu Slawistyki PAN, napisała i dała nam do przemyślenia ważną i potrzebną książkę. Google po wpisaniu „getto ławkowe UJ tablica upamiętniająca” nie podał żadnego wyniku.
Marek Rostocki - awatar Marek Rostocki
ocenił na72 lata temu
Historia głupich idei albo duch narodu w świątyni nauki Maciej Górny
Historia głupich idei albo duch narodu w świątyni nauki
Maciej Górny
Rasizm jako upadek intelektu Po tej lekturze pozostało sporo ambiwalencji. Temat ważny, poważny, podany z ciekawymi przykładami. Jednocześnie autor pogubił proporcje, zatracił się w detalach, nie zachował równowagi potrzebnej publikacjom z ambicjami. Zaś sam tytuł to miał chyba zmylić czytelnika. Fakty, które Maciej Górny przypomina, to nasz cywilizacyjny wstyd. Wstyd styku nauk i oczekiwań społeczno-politycznych. Czasami nie wiadomo co wynikało z czego. Zawsze jednak stoi za tym człowiek, który zamiast przekraczać granice poznania, budował mury. Zadanie jest skomplikowane. Bo rasizm ani nie pojawił się nagle, ani nie wyparował w XXI wieku. Do tego przyjmował różne formy, czasem katalizował się w wyniku uczciwych prac badawczych, które w intencji miały tylko obserwacje ilościowe. Ponieważ nauki humanistyczne i przyrodnicze nie rozwijają się w próżni, to społeczny wymiar dopowiada dynamikę tła, która doprowadziła marszowym krokiem do monachijskich defilad. Świat segregacji zanurzony jest w odcieniach szarości, da się jednak wykazać dominujące motywy, źródła napięć i uprzedzeń czy osoby, które wspierały czy podsycały pseudonaukową opowieścią antagonizmy. Historyk sporo uwagi poświecił na prześledzenie emocji budujących myśl europejską, która w XIX i XX wieku być może i tak nieuchronnie nas dopadła swoją brutalnością. Książka „Historia głupich idei albo duch narodu w świątyni nauki” wszystkich tych zawiłości dotyka. Tytuł. Książka nie jest próbą szerokiego potraktowania tematu. Nie ma w niej głupot kiełkujących w całym akademickim spektrum. Jest ‘zaledwie’ rasizm dopadający ludzi posiadających tytuły naukowe. Stąd tylko zwrot ‘duch narodu’ jakoś oddaje treść. Górny we wstępnej deklaracji (str. 9-10) zawarł sporo więcej, niż dał. Bo przecież współczesny problem ‘grantozy’ i nawet zapowiedź prezentacji analiz ilościowych manipulujących niskimi instynktami, to niespełniona obietnica (jednym z niewielu bardziej formalnych fragmentów przybliżenia ‘instrumentarium badawczego’ jest akapit ze strony 299, a problemy współczesnych publikacji stanowią zaledwie komentarz z zakończenia). Brak w tytule słowa ‘rasizm’ sugeruje więc, że chciał autor pokazać daleko więcej, niż zdołał. Ponieważ książka opisuje zjawiska z okresu 1850-1930 (bez sztywnych ram, ale zasadniczo 90% narracji w tym przedziale się mieści) i skupia się na rejonie Europy Środkowej z napięciami na linii germańsko-słowiańskiej, to oczekiwałbym od autora wytłumaczenia się z zaoferowanej kompresji narodowo-rasowych mechanizmów. Takie niedopowiedzenie w związku z tytułem może zaskoczyć czytelnika. Najmocniejszą stroną książki są przykłady. Jeśli zawiesić ocenę metodologicznych niedociągnięć (głównie wynikających z niejasnego zdefiniowania bronionych hipotez i braku uzasadnienia dla wybranych ram czasowo-geograficznych),lektura stanowi przegląd europejskich demonów, które doprowadziły do militarnych eskalacji z pierwszej połowy XX wieku. Górny przywołał spektrum badaczy, którzy w różnym stopniu, z różnymi intencjami i z różnym skutkiem wprowadzali narrację rasową do przestrzeni nie tyle akademickiej, co społeczno-politycznej. Choć pojawiają się liczne przykłady ważnych publikacji, to w zasadzie chodzi o rezonans i masową recepcję. Dominują polemiki publicystyczne przenoszone z sal wykładowy. Reprezentatywności dostarcza chociażby niemiecki geograf Albrech Penck i grono jego słowiańskich studentów – Serb Cwijić, Polacy Hanslik i Romer oraz Ukrainiec Rudnycki. Wszyscy podążyli ‘narodowymi szlakami’ wykorzystując akademickie narzędzia swego promotora do budowania 'kontr-narracji' dla nordycko-aryjskiej opowieści Pencka. W tym dość przewidywalnie spornym i o sprzecznych celach układzie (część uczniów Pencka było ekspertami podczas ustalania granic w Europie w 1918-1919),racje narodowe przysłaniały chłodny naukowy racjonalizm. Górny bardzo dobrze ten akurat zestaw napięć pokazał (str. 208-260). Szczególnie spójnie wypadła dyskusja nad kilkoma perspektywami podejścia do sposobu argumentowania za takim a nie innym podziałem granic państwowych czy narodowych. Słabiej został zrealizowany zamysł pokazania klasy struktur akademickiego dociekania służących budowaniu narracji rasowej, która wymagała usankcjonowania. Jeśli niektórzy szukali opisu obiektywnych różnic regionalnych (kulturowych, światopoglądowych, biologicznych),to inni wprost wpisywali się w karmione prostymi emocjami uprzedzenia. Segregacja i hierarchizacja ‘lepszych i gorszych ras’ często kiełkowała, gdy akademicy przekraczali swoje kompetencje (np. geolog badający kultury, czy antropolog segregujący kształty penisów rekrutów na grupy narodowe). Czasem takie nadużycia wynikały z politycznego zapotrzebowania, czasem osobistego uprzedzenia autora, a czasem z oportunizmu czy potrzeby bycia docenionym. Historyk dużo miejsca poświęcił na wykazanie, że z reguły głupia i dyskryminująca postawa podbudowana była solidnymi socjotechnikami czy hermetycznością języka naukowego. Całość wypadała wiarygodnie, szczególnie gdy ‘własna rasa górowała’ w pedantycznym wymiarze (str. 36): „Teorie rasowe były jednocześnie drobiazgowo logiczne i fundamentalnie nielogiczne.” Większość umocowanych społecznie rasowych konfabulacji stanowiła przedłużenie nauk humanistycznych. Pojawiły się jednak dwa obszary przyrodnicze – dotyczący anatomii człowieka i biochemii; to drugie w wyniku odkrycia grup krwi. Serologia rozbudowana do seroantrolopogii, dzięki pracom małżeństwa Hirszfeldów, wpisało się w potrzeby rasowe bez intencji autorów (str. 347). Ta akurat historia jest jednym z licznych przykładów na zapotrzebowanie nadinterpretacyjne dla usankcjonowania demonów rasowych, które krążyły po Europie od dawna. Z mojej perspektywy, szukającej ilościowych i bardziej ścisłych ram dla zjawisk, zabrakło liczb. Z lektury nie dowiemy się w jakim odsetku akademicy wiedeńscy, berlińscy czy krakowscy uczestniczyli w ‘rasowym szaleństwie’. Nie ma więc co marzyć o przywołaniu liczby przebadanych osób pod kątem jakichś tez populacyjnych. Z drugiej strony, dla Niemca, który widział solidniejsze budynki ‘germańskich mieszkańców’ od ‘słowiańskich chałup’ swych sąsiadów w granicznym Bielsku, wszystko było jasne. Wystarczyło, że ‘nauka o wyższości własnej’ wspierała wnioskami to, co samemu lokalnie się widziało. W tym paskudnym zjawisko wzrastała ‘sztafeta wyższości’ zreferowana akurat ciekawie – ‘może Niemcy są bardziej kulturowo zaawansowani od Polaków, ale Polacy stoją wyżej od Ukraińców’. W takim sosie uroszczeń nie trzeba wysublimowanej wyobraźni, by się niepokoić. Tłumienie etycznych zasad, na przykład chrześcijańskich wartości, musiało jakoś być społecznie potrzebne. Choć akurat nad tym autor nie przeprowadził dyskusji. Jest za to subtelny komentarz do zmienności zjawisk psycho-społecznych i zakresu znaczeniowego słów (z wielu powodów wierszyk Tuwima o Bambo wymaga dziś przypisów). Mam jednak świadomość, że rozwinięcie tego tematu nie służyłoby narracji i zmieniłoby tekst w złożoną monografię. „Historia głupich idei ...” zdecydowanie zyskałaby, gdyby została przeredagowana strukturalnie pod kątem grup zjawisk. Zdecydowanie brakuje jej ram – początku i końca – przez to pojawiają się powtórzenia. Doskwierał mi brak konkluzji długofalowych i spojrzenia bardziej globalnego na zjawisko. Trochę całość wygląda, jak ‘przeszczepienie’ naukowych esejów do roli rozdziałów w książce. Jednocześnie autor doborem przykładów daje czytelnikowi narzędzie w postaci szerokiej klasy kulturowych zjawisk rasowych i reprezentantów takiego myślenia. Atutem książki jest pokazanie kontinuum postaw rasowych - od pozornych, przez nieuświadomione po wypełniające życie zawodowe i prywatne. Stanowi więc dobre źródło do dalszych poszukiwań, w czym pomagają przypisy i bibliografia. Publikacja wypadła poniżej oczekiwań z wielu powodów, które hasłowo opisałem. Nie determinują one całości ale zaciemniają przekaz. Chętnie napiszę lepszą opinię i dam wyższą ocenę. Może więc pojawi się drugie wydanie? DOSTATECZNE z małym plusem – 6/10
Carmel - awatar Carmel
ocenił na61 rok temu
Mieczysław F. Rakowski. Biografia polityczna Michał Przeperski
Mieczysław F. Rakowski. Biografia polityczna
Michał Przeperski
Biografia czołowego dziennikarza, a potem działacza politycznego w PRL-u to ciekawy przyczynek do historii PRL-u. Urodzony w 1926 r., syn wielkopolskiego chłopa Rakowski doświadczył śmierci ojca rozstrzelanego przez Niemców na początku wojny. Po wojnie został na krótko oficerem politycznym, wtedy to związał się na całe życie z komunizmem. Jego gwiezdny czas zaczął się w tygodniku 'Polityka', którego redaktorem naczelnym był od 1958 r. do 1982 r. Pismo realizowało linię partyjną, ale też było otwarte na świat, publikowało ciekawe treści, sprzyjało tzw. rewizjonistom, którzy chcieli liberalizacji systemu. A sam Rakowski, dzięki małżeństwu z wybitną skrzypaczką Wandą Wiłkomirską wszedł gładko na salony warszawskie. Był to człowiek pełen sprzeczności. Z jednej strony jako redaktor naczelny 'Polityki' stworzył znakomite, powszechnie czytane pismo. Z drugiej strony był przekonanym komunistą wierzącym w ustrój, ale jasno widział wady realnego socjalizmu i pragnął go reformować, na przykład decentralizować gospodarkę. Te zapędy reformatorskie bardzo nie podobały się aparatowi partyjnemu, który nie lubił Rakowskiego także za inteligencję i znajomość języków obcych. Wreszcie marzył Rakowski o karierze politycznej, ale wszelkie próby wejścia do rządu – jak spodziewana nominacja na ministra kultury w latach 70. – były utrącane przez aparat partyjny. Był to też polityk pechowy, wszedł na salony władzy (został wicepremierem) w lutym 1981 w czasie karnawału Solidarności. Ten partyjny liberał musiał być twardy w rozmowach z Solidarnością, ale nienawidził go partyjny beton. A potem, w czasie stanu wojennego firmował twardą politykę reżimu Jaruzelskiego, wtedy to kompletnie odwróciły się od niego salony warszawskie, co boleśnie przeżył. Został premierem w 1988 r, gdy komuna już upadała, jego rząd wsławił się likwidacją Stoczni Gdańskiej, ale też reformami gospodarczymi otwierającymi pole dla uwłaszczenia nomenklatury. A potem był ostatnim I sekretarzem KC PZPR, który wypowiedział znamienne słowa: sztandar wyprowadzić. Ten niewątpliwie utalentowany i ambitny człowiek mógł zrobić wielką karierę polityczną w innych czasach. Jego jedynym wielkim osiągnięciem życiowym pozostało redagowanie tygodnika 'Polityka'. Książka jest bardzo dobrze napisana, pan Przeperski wykonał naprawdę wielką pracę dokopując się do wielu źródeł. To ważny przyczynek do dziejów PRL
almos - awatar almos
ocenił na87 dni temu
1956. Rok rewolty Simon Hall
1956. Rok rewolty
Simon Hall
Świetna książka. Historia najnowsza, czyli ta po II wojnie światowej intryguje mnie w największym stopniu z tego powodu że ciekaw jestem jak z perspektywy czasu będzie można ocenić kluczowe zjawiska i wydarzenia które zmieniały świat którego wielu z nas było/jest świadkami. By taką analizę dostać potrzeba nie tylko opisu danych faktów, ale głębszych analiz, warsztatu historyka, dorobku historiografii. Może dlatego tak mało tego typu prac na rynku, w końcu mówimy o nieodległej historii, a na to potrzeba czasu. Tym cenniejsza ta książka. Dostajemy świetną panoramę epoki lat 50-tych, w Polsce kojarzoną przede wszystkim z odwilżą po okresie stalinizmu czyli strajkiem w Poznaniu i Gomułką u władzy, dla niektórych może jeszcze być znane powstanie węgierskie, ciągle jednak to blok wschodni. O procesie dekolonizacji, walki z rasizmem w USA i RPA, czy o kontrowersjach wokół Rock and Roll'a nie mamy w naszym kraju szansy poczytać w literaturze. Szczególnie mnie zainteresował konflikt algierski. Świat lat 50-tych tej książki wydaje się dużo ciekawszy niż czarno biała wizja starcia dobrych (Amerykanów) z tymi złymi (Sowieci). Jest to także książka dobrze napisana, trzymająca w napięciu. 10 gwiazdek nie dałem np. dlatego bo związku z okresem o jakim mowa, spokojnie można było wrzucić sporą galerię fotek z epoki. Znalazły się też wpadki, typu Katyń w wykonaniu Armii Czerwonej. Zastanawia mnie czy nie powinien autor wspomnieć o integracji europejskiej skoro już rok później doszło do historycznego zdarzenia jakim były traktaty rzymskie.
Hubert - awatar Hubert
ocenił na96 lat temu

Cytaty z książki Historia Dolnego Miasta do 1945 roku

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Historia Dolnego Miasta do 1945 roku


Ciekawostki historyczne