Próba samobójcza może zmienić się w początek nowego, lepszego życia. Ale zanim będzie można się nim w pełni nacieszyć, trzeba odbyć pogoń za tajemniczymi dokumentami. A nie jest to łatwe, gdy niemal każdy, kto mógłby coś na ich temat powiedzieć, staje się ofiarą brutalnego morderstwa.
Eufrozyna Romanowa wiedzie życie, którego niejeden człowiek szczerze by jej zazdrościł. Kobieta ma przystojnego i bogatego męża, mnóstwo pieniędzy do dyspozycji i opływa we wszelakie luksusy, jakie tylko zaoferować może dobrze sytuowanym ludziom Moskwa. Małżonek Eufrozyny jest nie tylko zdolnym biznesmenem i budzącym ogólny podziw mężczyzną, lecz także niezwykle troskliwym mężem, bardzo dbającym o żonę, pilnującym, by się nie przemęczała i nie ściągnęła na siebie żadnej choroby, na co jest niestety wybitnie podatna. Eufrozyna ma do dyspozycji mercedesa z kierowcą, gosposię, szafę pełną ubrań, drogą biżuterię. Całymi dniami nie robi nic i nikt nie ma o to do niej żadnych pretensji, wręcz przeciwnie, mąż jest zadowolony, że żona nie naraża swojego wątłego zdrowia i że znajduje spokój w zaciszu domowym. Jednak trzydziestosześcioletnia kobieta ma ogromne poczucie beznadziejności własnej egzystencji. Eufrozyna ma świadomość upływającego czasu i straconego życia, które spędziła najpierw pod szczelnym kloszem nadopiekuńczych rodziców, a teraz marnuje je samotna całymi dniami, nikomu niepotrzebna i nieszczęśliwa, w oazie bogactwa i dobrobytu, jaką jest jej dom. Jedną z oznak jej złego samopoczucia i niepogodzenia z własnym losem jest fakt, iż szczerze nienawidzi ona swojego męża, choć obiektywnie rzecz biorąc ciężko znaleźć ku temu jakieś sensowne powody, co może dodatkowo denerwować. Na szczęście, pewnego dnia nieznajoma czarnowłosa piękność na tacy podaje Eufrozynie bardziej uzasadnione i racjonalne przyczyny do tak gwałtownych i negatywnych uczuć względem „poczciwego” małżonka. Zdruzgotana pewnym filmem wideo, zrozpaczona Eufrozyna wybiega z domu i decyduje się na popełnienie samobójstwa. Jednak, jak to z pechowcami zwykle bywa, nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać, gdyż kobieta musi zdecydować w jaki sposób chce opuścić ten świat. Rzucenie się z dachu odpada, bo samobójczyni ma lęk wysokości, z kolei sznura nie ma za co kupić, bo zostawiła w domu torebkę, a skutecznie się otruć także nie ma czym. Ostatecznie, Eufrozyna decyduje się na wrobienie przypadkowego kierowcy we własną śmierć i rzuca się pod koła nadjeżdżającego samochodu. Wydawać by się mogło, że zrobiła wszystko tak, jak trzeba, ale oczywiście nie ginie, doznaje jedynie lekkich obrażeń i ściąga na siebie gniew Katii - kobiety, która siedziała na kierownicą wybranego przez niedoszłą samobójczynię auta. Jednak po wyrzuceniu z siebie słusznego i porządnego ochrzanu pod adresem Eufrozyny, Katia ze zrozumieniem słucha jej smutnej opowieści i w efekcie zabiera ją do siebie do domu. Sympatyczni domownicy nie wydają się być zdziwieni, że przez jakiś czas zamieszka z nimi obca kobieta, a Katia oferuje Eufrozynie pracę w charakterze gospodyni. Jest to całkiem rozsądne rozwiązanie dla kogoś, kto musi tymczasowo coś ze sobą zrobić i pomyśleć co dalej, chociaż praca gospodyni to dla nic nierobiącej przez całe życie kobiety zdecydowanie wyższa szkoła jazdy. Niestety, Eufrozyna nie ma czasu na spokojne przemyślenia i stopniowe wdrażanie się w nową pracę - tuż po jej przybyciu do nowego domu Katia wpada w poważne tarapaty. Żeby ją ratować, Eufrozyna musi w dwa tygodnie zdobyć pewne niezwykle ważne dokumenty. Problem w tym, że mężczyzna, który je przechowywał, właśnie został znaleziony martwy i zmasakrowany, a inne osoby, które być może wiedzą coś o zaginionej aktówce, także znajdują się w wielkim niebezpieczeństwie.
„Manikiur dla nieboszczyka” to powieść, na kartach której rosyjska pisarka Daria Doncowa po raz pierwszy powołała do życia panią detektyw-amator Eufrozynę Romanową. A właściwie Eulampię Romanową, gdyż nienawidząca swojego imienia Eufrozyna wymyśla sobie na poczekaniu imię zastępcze, za pomocą którego przedstawia się swoim nowym przyjaciołom. Eulampia nie ściga mordercy, a wyjaśnienie zagadki śmierci pewnego aktora i jego kochanek jest dla niej sprawą drugorzędną, choć niewątpliwie interesującą. Romanowa za wszelką cenę chce odzyskać dokumenty, które zostaną wymienione na życie i zdrowie Katii. Tak się przynajmniej obu paniom wydaje.
Gdy taka fajtłapa zabiera się za poszukiwanie czegokolwiek, można spodziewać się, że zrobi wszystko na opak i niekoniecznie będzie bardziej sprawna od przeciętnego oficera milicji. Ale, ale - chociaż Eulampia na początku naprawdę przypomina dziecko błądzące we mgle, to nie stoi ona na całkiem straconej pozycji. Nasza fajtłapa to rasowa miłośniczka powieści kryminalnych, których czytanie stanowiło jedyny jasny punkt jej bezcelowej egzystencji. A to oznacza, że jest wyposażona w potężną książkową wiedzę, którą akurat będzie miała okazję zastosować w praktyce w całej okazałości. Dzięki temu, zaniepokojona o los nowej przyjaciółki kobieta dosyć szybko odnajdzie się w niełatwej sytuacji oraz podejmie nadzwyczajne środki w toku prywatnego dochodzenia. W tak zwanym międzyczasie ginąć będą kolejni ludzie, Eulampia zbierać będzie historie z życia różnych, w różnym stopniu powiązanych ze sprawą osób i mimochodem zacznie ją zastanawiać rozwiązanie zagadki morderstwa. Chociaż „Maniukiur dla nieboszczyka” należy do nurtu „kryminału humorystycznego”, a perypetie poznającej realne życie Eulampii, śmigającej metrem po Moskwie i gotującej własnoręcznie domowe obiady, wywołają niejeden wybuch śmiechu, opisana w książce sprawa jest całkiem poważna, a morderca wykaże się wyjątkową brutalnością i okrucieństwem. Ponadto, pomimo faktu, iż kwestia zabójstwa aktora jest dla Eulampii sprawą drugorzędną, autorka nie tylko skonstruowała całość intrygi w sposób naprawdę przemyślany i dopracowany, lecz także wysunęła sprawę morderstwa na pierwszy plan, nie traktując jej bynajmniej jedynie pretekstowo, a finał sprawy naprawdę może zaskoczyć. Chociaż czytelnikowi w toku dochodzenia prowadzonego przez Eulampię dosyć łatwo jest zorientować się w pewnym momencie, gdzie szukać motywów zbrodni, to już osoba mordercy nie jest taka oczywista, jakby się to mogło wydawać.
Równolegle z „zawodowymi” przygodami Eulampii Romanowej śledzimy jej prywatne zmagania z nową sytuacją. Przerażona Katia prosi ją o opiekę nad jej bliskimi, z czego Eufrozyna ze szczerymi chęciami chce wywiązać się od pierwszej chwili, lecz początkowo im bardziej się stara, tym bardziej odwrotny skutek odnoszą te starania. Gotowanie obiadu przypomina słynną scenę z komedii „Poszukiwany, poszukiwana”, w której to Wojciech Pokora robi makaron na cztery garnki i pół kuchni. Opieka nad psami kończy się konkluzją, że poza płynami, zwierzęta potrzebują także wydalić z siebie stałe produkty przemiany materii. Uprane ubrania w nie do końca zrozumiały sposób po wyjęciu z pralki stają się zupełnie inne, niż były przed włożeniem. Korzystanie z metra okazuje się być obwarowane koniecznością zakupu biletów. Te i inne codzienne drobnostki co rusz zmuszają Eulampię do wyjścia z roli detektywa i oddawania się przyziemnym obowiązkom. Jednak - tak jak podczas śledztwa - po początkowych porażkach Eulampia zaczyna odnosić sukcesy i na tym polu. Przydaje się głowa na karku, umiejętność uczenia się na własnych błędach i słuchanie dobrych rad innych ludzi. Szczególne wyróżniają się pod tym względem zdobywane przez Eulampię przepisy na dania i desery, dzięki którym przestanie być ona kulinarnym pośmiewiskiem. „Manikiur dla nieboszczyka” to książka, z którą powinni zapoznać się miłośnicy przygotowywania powieściowych potraw, gdyż znajdziemy w niej kilka dających się zastosować w rzeczywistości receptur, jak choćby przepis na ciasto z żurawiną. Co ciekawe, obecność tych przepisów czy też precyzyjna lista zakupów wraz z podaniem dokładnych ilości i marek kupowanych produktów, nie tylko nie przeszkadzają w odbiorze całości i śledzeniu intrygi kryminalnej, lecz także przyczyniają się do wiarygodnego odmalowania powieściowego tła i realiów Moskwy. Kulinarne zwyczaje i zakupowe nawyki bardzo dobrze oddają polaryzację moskiewskiego społeczeństwa, przepaść między bogatymi, a zwykłymi ludźmi, nierówności społeczne i brak stanów pośrednich. Przyzwyczajona do luksusów Eulampia nie zejdzie o poziom niżej w drabinie społecznej, lecz poleci kilka dobrych pięter w dół, chociaż jej nowa „rodzina” to nie biedni, bezrobotni, żyjący z zasiłków ludzie, tylko członkowie czegoś w rodzaju klasy średniej. Problem w tym, że słowa „średni” w Moskwie się nie używa, tam nie tylko nie ma normalnie wykształconej klasy średniej, ale i nikt nie chce być średni. Tak, powieściowa Moskwa to miasto ekstremów, jak chcesz tam być kimś, to nie wystarczy, że będziesz rewelacyjnym specjalistą w swojej dziedzinie, dobrze wykonującym swoją robotę, zawdzięczającym wszystko sobie i własnej pracy. Skończysz jak Katia, która pomimo faktu, że jest bardzo dobrym i uznanym chirurgiem, mieszka w zwykłym mieszkaniu, jeździ niezbyt nowym samochodem, co tydzień wylicza kwotę, jaką może przeznaczyć na jedzenie dla całej rodziny i nie jest w stanie wzbudzić szacunku do swojej osoby u jakiegoś prostaka. Chcesz być kimś, to musisz mieć walizki pieniędzy, nieważne, jak zdobytych. Czy ciężko dziwić się, że w takiej sytuacji i w takich okolicznościach ludzkie życie jest warte niezbyt dużo?
Przygotowując powieściowy debiut dla Eulampii Romanowej Daria Doncowa po mistrzowsku wplotła w wysokiej jakości intrygę kryminalną zmagania ze zwykłym życiem wychowanej w prawdziwie moskiewskim dobrobycie kobiety. Dzięki temu wykreowała niezwykle wyrazistą bohaterkę, którą w dodatku przedstawiła czytelnikom za pomocą prawdziwego wejścia smoka. Nie da się jednak ukryć, że przy okazji autorka postawiła wysoko poprzeczkę sobie samej i odebrała sobie kilka atutów na przyszłość. W kolejnej powieści Eulampia nie mogła być wyciągniętą z pałacu księżniczką, gotującą rosół z niewypatroszonej kury, a to właśnie tego typu sytuacje głównie nadawały komiczny charakter i indywidualny styl tej książce. „Manikiur dla nieboszczyka” zdecydowanie zachęca do tego, by sprawdzić, jak Daria Doncowa poradziła sobie z tym problemem w kolejnych powieściach z Eulampią Romanową w roli głównej.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Kolacja z zabójcą
Nie porwała mnie ta książka.
Nie porwała mnie ta książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresujący kryminał.
Interesujący kryminał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze spotkanie z tą Autorką. Jak dla mnie to typowy kryminał okraszony biedą i brudem układów, układzików, oligarchią postsowieckiej Rosji, gdzie ręka rękę myje, tak wiele spraw odbywa się pół- i nieoficjalnie, zakulisowo.
To moje pierwsze spotkanie z tą Autorką. Jak dla mnie to typowy kryminał okraszony biedą i brudem układów, układzików, oligarchią postsowieckiej Rosji, gdzie ręka rękę myje, tak wiele spraw odbywa się pół- i nieoficjalnie, zakulisowo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubie wszystkie książki z komisarz Kamieńska. Realia postkomunistyznej Rosji - bardzo ciekawe.
Lubie wszystkie książki z komisarz Kamieńska. Realia postkomunistyznej Rosji - bardzo ciekawe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałem się po tym klasyku czegoś innego niż o od typowego kryminału. I miałem rację!
Nie ma tutaj sztucznego krążenia w kółko w poszukiwaniu tropów, ani nieuchwytnego psychopaty do złapania. Jest za to skorumpowany polityk, który nie brudzi sobie rączek, a śledczy Marininy nie czekają biernie na kolejne zeznania świadków, tylko sami budują intrygę, aby poszukiwanego ptaszka odnaleźć. Podsumowując, nie ma przesadzonej zbrodni i okrucieństwa, jest zgrabna, schludna intryga. Jedyne co kłuje w oczy to wszechwiedza i wszech-inteligencja głównej bohaterki, oraz pomysł, że wystarczy założyć perukę i make-up, by Twój rozmówca nie kapnął się, że rozmawia z tą samą osobą.
Być może nie miałbym ochoty umówić się z Anastazją Kamieńską na kolację, muszę jednak zaakceptować fakt, iż dziewczyna to wyjątkowa bohaterka - mocno przesadzona, trochę sztuczna - niemniej wyjątkowa.
Spodziewałem się po tym klasyku czegoś innego niż o od typowego kryminału. I miałem rację!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ma tutaj sztucznego krążenia w kółko w poszukiwaniu tropów, ani nieuchwytnego psychopaty do złapania. Jest za to skorumpowany polityk, który nie brudzi sobie rączek, a śledczy Marininy nie czekają biernie na kolejne zeznania świadków, tylko sami budują intrygę, aby poszukiwanego...
Recenzja
Kolacja z zabójcą
Aleksandra Marinina
Kryminał
Nie powiem, ale poznałam Anastazję Kamieńską, która jest Analityczką milicyjną, Majorką. Posiada coś takiego, co nie wszyscy mogę mieć. Posiada niebywałą intuicję i dostrzega o wiele więcej niż się może spodziewać.
Przede wszystkim było mi smutno, gdyż jak wiecie lub nie, ale ja mam problem z nazwiskami więc trochę mniej zwracam na nie uwagę,gdyż były dość wymagające. Więc możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie jak i oburzenie, gdy kobietę, którą polubiłam znajduję (mogłam jedynie obserwować literki) martwą. Pierwsze strony, a w opisie pierwsza informacja to :
Irina Filatowa, wybitny naukowiec z Instytutu Naukowo-Badawczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, zostaje znaleziona martwa w swoim mieszkaniu..... To cóż cierpiałam.
No cóż smutek był. Ale bardzo zaintrygowana jestem tymi powiązaniami pomiędzy sobą. A mam wrażenie, albo raczej ja mam problem z ogarnięciem kto jest kim i z kim rodziną. Tutaj jest dużo postaci, ale wydaje mi się, że w kolejnym tomach już to ogarnę.
Przujemna, angażująca lektura. Przyjemna - co mam na myśli? Jest dobrze napisana, bohaterów polubiłam, a w szczególności Anastazję, każda postać ma swoją historię i wydają się być autentyczna społecznością.
Błędy zdążają się każdemu nawet najbardziej wyszkolonym. A ta kolacja była ciekawym doświadczeniem jak dla mnie. Napięcie głównej bohaterki jak i moje no robiło robotę w przeżywaniu tego.
Recenzja
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolacja z zabójcą
Aleksandra Marinina
Kryminał
Nie powiem, ale poznałam Anastazję Kamieńską, która jest Analityczką milicyjną, Majorką. Posiada coś takiego, co nie wszyscy mogę mieć. Posiada niebywałą intuicję i dostrzega o wiele więcej niż się może spodziewać.
Przede wszystkim było mi smutno, gdyż jak wiecie lub nie, ale ja mam problem z nazwiskami więc trochę...
Książka była ciekawa, ale zakończenie mogłoby być lepsze.
Książka była ciekawa, ale zakończenie mogłoby być lepsze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSwego czasu słyszałam dużo dobrego o Marininie. Dlatego sięgnęłam po tą książkę. Było nawet ciekawie.
Anastazja Kamieńska jest majorem milicji w wydziale zabójstw. Do tej pory sprawdzała się jako analityk. Teraz musi przejść do pracy w terenie. Właściwie tylko jej bezpośredni przełożony wierzy, że jej się uda.
Książka ma wszystko, co powinien mieć dobry kryminał. A do tego trochę czarnego humoru. Podobało się mi.
Swego czasu słyszałam dużo dobrego o Marininie. Dlatego sięgnęłam po tą książkę. Było nawet ciekawie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnastazja Kamieńska jest majorem milicji w wydziale zabójstw. Do tej pory sprawdzała się jako analityk. Teraz musi przejść do pracy w terenie. Właściwie tylko jej bezpośredni przełożony wierzy, że jej się uda.
Książka ma wszystko, co powinien mieć dobry ...
„Kolacja z zabójcą” to jedno z moich największych rozczarowań czytelniczych. Czytałem o tej serii wiele dobrego, sporo poleceń, a nawet porównania, że jeśli ktoś lubi serię Millennium Larssona to seria Marininy będzie jak znalazł, a główna bohaterka, Anastazja Kamieńska, jest jak Lisbeth Salander. Wobec takich opinii miałem spore oczekiwania i…
…i po lekturze pojawia mi się w głowie wielki znak zapytania: WTF???
„Kolacja z zabójcą” to książka do bólu przeciętna, nudna, z bezbarwnymi postaciami, niewiarygodna w przedstawieniu rzeczywistości, z absolutnie zerowym tłem społecznym. Jedynym plusem jest główna bohaterka, która jest ciekawą postacią i na tle innych bohaterów wypada dobrze, ale nic więcej. Natomiast porównując ją do Lisbeth Salander, Kamińska jest przy niej jak ruska Wołga przy szwedzkim Volvo, zaś sam Stieg Larsson to Liga Mistrzów, do której Marininie bardzo daleko. Nie jestem wręcz w stanie zrozumieć, jak można porównywać tych autorów i ich książki.
Przede wszystkim u Larssona sama fabuła wciąga, bohaterowie są bardzo ciekawi i pogłębieni psychologicznie, można uwierzyć w wykreowaną rzeczywistość, w zachowania postaci i w to jak wygląda życie w Szwecji w przedstawionych w Millennium ramach. Natomiast u Marininy…? Fabuła nie zaangażuje i jest potwornie nudna, nie ma żadnej gry na emocjach czytelnika, suspensu, postacie (z niewielkimi wyjątkami) są raczej proste i płaskie, otoczenie, świat, tło społeczne nie nakreślone w ogóle, zaś rosyjscy milicjanci są jak kochani, dobrzy wujkowie, którzy o wszystko się martwią i wszystko przewidzą… przy nich szwedzcy policjanci z Millennium to wręcz banda cyników i psychopatów.
Może w kolejnych częściach seria fajnie się rozwija, a autorka jest w stanie lepiej wykorzystać potencjał głównej bohaterki, jednak pierwszy tom cyklu nie zachęcił mnie do kontynuacji serii i w natłoku wielu książek innych autorów moją uwagę czytelniczą skieruję gdzie indziej.
Pozdrawiam,
Jarek
„Kolacja z zabójcą” to jedno z moich największych rozczarowań czytelniczych. Czytałem o tej serii wiele dobrego, sporo poleceń, a nawet porównania, że jeśli ktoś lubi serię Millennium Larssona to seria Marininy będzie jak znalazł, a główna bohaterka, Anastazja Kamieńska, jest jak Lisbeth Salander. Wobec takich opinii miałem spore oczekiwania i…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to…i po lekturze pojawia mi...
Moja pierwsza przygoda z tą autorką
Ciężko było mi połapać się w wątkach, trudno było mi się przestawić na imiona bohaterów z tzw. oczestwem
Moja pierwsza przygoda z tą autorką
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko było mi połapać się w wątkach, trudno było mi się przestawić na imiona bohaterów z tzw. oczestwem