rozwińzwiń

Babski blues

Okładka książki Babski blues autora Erica Jong, 837298512X
Okładka książki Babski blues
Erica Jong Wydawnictwo: Zysk i S-ka Seria: Kameleon literatura piękna
346 str. 5 godz. 46 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Kameleon
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
346
Czas czytania
5 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
837298512X
Średnia ocen

6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Babski blues w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Babski blues

Średnia ocen
6,1 / 10
70 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Babski blues

avatar
1539
138

Na półkach: , ,

Mam problem z oceną tej książki. Z jednej strony fabuła wydała mi się pretekstowa i w ogóle mnie nie zainteresowała, główna bohaterka momentami irytowała ogromnie, a szereg powtórzeń znużył lekturą. Z drugiej, wiele z myśli zawartych w tej powieści wydało mi się bardzo trafnych i, mimo upływu lat, nadal aktualnych. Także nie żałuję lektury, ale też nie zachęcałabym do niej jakoś przesadnie.

Mam problem z oceną tej książki. Z jednej strony fabuła wydała mi się pretekstowa i w ogóle mnie nie zainteresowała, główna bohaterka momentami irytowała ogromnie, a szereg powtórzeń znużył lekturą. Z drugiej, wiele z myśli zawartych w tej powieści wydało mi się bardzo trafnych i, mimo upływu lat, nadal aktualnych. Także nie żałuję lektury, ale też nie zachęcałabym do niej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1192
41

Na półkach:

27,06,98

27,06,98

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
268
183

Na półkach: ,

nie podoba mi sie

nie podoba mi sie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

179 użytkowników ma tytuł Babski blues na półkach głównych
  • 108
  • 71
44 użytkowników ma tytuł Babski blues na półkach dodatkowych
  • 34
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Erica Jong
Erica Jong
Amerykańska poetka, powieściopisarka, eseistka, przedstawicielka nurtu feministycznego w literaturze. Jej najbardziej znaną powieścią jest sprzedany w 12,5 mln egzemplarzy "Strach przed lataniem" (1973). W powieściach porusza tematy seksualnego tabu w zachowaniach pomiędzy kobietą a mężczyzną, nie stroni od śmiałych opisów erotycznych, jej twórczość cechuje ironiczne, ostre poczucie humoru. Dla swojego pokolenia ukuła termin "pokolenie odbijanej piłeczki", czego manifestem był wspomniany "Strach przed lataniem". Jako poetka dała się poznać z sześciu tomików poezji, nagradzanych m.in. prestiżową nagrodą Bess Hokin Prize of Poetry, której laureatką była również Sylvia Plath. Jong jest również autorką książki dla dzieci pt. Megan's Two Houses, która w zamierzeniu miała pomóc dzieciom przetrwać i zrozumieć rozwód rodziców. Jej książki przetłumaczono na 27 języków, w tym również na polski. Ze strony ojca jest pochodzenia polsko-żydowskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mantissa John Fowles
Mantissa
John Fowles
Ani czytelnikom, ani krytykom ta książka nie przypadła do gustu. Nie sposób się temu dziwić, jeśli zauważymy, że autor nie pisał jej dla publiczności, lecz dla siebie. Był znany i uznany, wiedział, że wydadzą mu, cokolwiek napisze. No to stworzył dialog z samym sobą - to oczywiście moja prywatna opinia, nie stwierdzony fakt. Najczęstszym zarzutem jest pornograficzność, co jest prawdą, ale tylko w odniesieniu do części tekstu. Czytam to jako rozprawę pisarza z własnymi fantazjami seksualnymi, spełnionymi czy nie, jako próbę zrozumienia swojego libido, zrozumienia siebie na poziomie ciała i emocji podstawowych, płynących z ciała właśnie. Odnoszenie tej warstwy znaczeniowej do twórczości literackiej, jego własnej czy literatury w ogóle, może być tylko kamuflażem, bo koniec końców niewiele z tego wynika. Utarczki słowne (i nie tylko) wypełniające powieść są, a raczej miały być, metatekstem o twórczym pisaniu. No i tak jest, do pewnego stopnia, jednak i tutaj Fowles tłumaczy się przed sobą ze swoich doświadczeń małżeńskich i, szerzej, z relacji z kobietami, ze swoich błędów, frustracji, z nieporozumień, z egoizmu (z obu stron) i całej reszty splątanych uczuć nierozerwalnie związanych z miłością. Czy nam, czytelnikom, coś to daje? Obawiam się, że niewiele. Zaletą Mantissy (czyli dygresji, już sam tytuł sugeruje, że czytamy co innego niż czytamy) jest oferowana nam możliwość samodzielnego odkrywania, w których miejscach autor jest pisarzem piszącym o pisaniu, a w których pacjentem na kozetce u terapeuty, którym uczynił ciebie, czytelniku.
Mario - awatar Mario
ocenił na61 rok temu
Pocałunek Kathryn Harrison
Pocałunek
Kathryn Harrison
Zapraszam: zksiazkawdloni8.blogspot.com "Teraz już sama nie wiem, kim albo czym jestem - jeśli w ogóle jestem - niezależnie od ojca." "Pocałunek" Kathryn Harrison to trudna książka. Historia, którą opisuje autorka jest, mówiąc kolokwialnie, 'nie do ogarnięcia' dla kogoś, kto nie przeżył czegoś podobnego. A jednak główna bohaterka omawianej pozycji i jej twórczyni to ta sama osoba... Kathryn Harrison swoją "spowiedź" przelała na kartki książki. "Pocałunek" to historia chwytająca za serce. Opowiada o zawiłej i trudnej miłości opisywanego trójkąta - matki, ojca i córki. Jednak nie wygląda ona tak, jakby to sugerowało właśnie określenie "trójkąt miłosny" rozumiane w sposób dosłowny. Zależności pomiędzy bohaterami tej książki są bardziej skomplikowane. Wszystko rozpoczęło się od młodzieńczej miłości szybko skonsumowanej, która przyniosła owoc w postaci córki. Związek zaczął się rozpadać, choć młoda matka bardzo kochała swojego partnera. W końcu jej rodzice wygnali chłopaka, który nie potrafił zatroszczyć się o utrzymanie rodziny. Młoda matka zaczęła wówczas obwiniać o rozpad związku ich córkę, która pojawiła się jej zdaniem za wcześnie. Mała nie miała oparcia w żadnym z rodziców. Ojciec odwiedził ją dwa razy - gdy miała 5 i 10 lat. Praktycznie go nie znała. Chcąc, aby matka zwróciła na nią uwagę zaczęła się odchudzać. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść. Główna bohaterka nawiązała kontakt z ojcem po 10-ciu latach od ostatniej wizyty. Ojcem-duchownym, który miał nową żonę i dzieci, który zniszczył jej i tak już trudne życie tytułowym pocałunkiem... Chora "miłość", która łączyła bohaterów trwała długo. Raniła matkę cały czas zakochaną w ojcu jej dziecka, domyślającą się wszystkiego. Raniła też córkę uzależnioną od ojca. Straciła ona całe życie, rzuciła studia, zerwała z chłopakiem, aby pokazać zaborczemu rodzicielowi, że jej na nim zależy. Jednak to mu nie wystarczało. Chciał, aby córka była cała jego. Po tym, jak po raz pierwszy ją posiadł dziewczyna zupełnie się załamała. Uciekała w używki, lecz to nic nie dawało. Ojciec miał obsesję na jej punkcie. Zawłaszczył sobie jej uczucia, dumę i osobowość. Młoda kobieta nie potrafiła się wyrwać z tej chorej sytuacji. Dopiero śmierć dziadka i niedługo potem matki, którą od zawsze kochała, a która nie potrafiła jej okazać uczuć były impulsem pozwalającym jej się wyrwać z otępienia i przeciwstawić się ojcu: "Otrzeźwia mnie pocałunek, który składam na jego sztywnym policzku, pomaga mi wrócić do przytomności, inaczej niż tamten usypiający pocałunek ojca na lotnisku. Przechodzę przemianę.". Historia wyzwala wiele emocji w czytającym. Postać ojca budzi natomiast odrazę. Ponadto zadziwia jego osobowość, straszna i na tyle silna, by usidlić matkę, córkę i drugą żonę, które nie potrafiły się uwolnić od wpływu tego mężczyzny. Na szczęście głównej bohaterce w końcu się to udaje i pomimo tak trudnych przeżyć układa sobie w końcu życie. Znajduje wyrozumiałego męża i rodzi dzieci. To niestety chyba jedyny pozytywny wątek w tej książce. Pozycja ta była jednak napisana w sposób chaotyczny. Utrudniało to orientację w całej sytuacji. Zdarzały się duże różnice czasu pomiędzy krótkimi częściami danego rozdziału. Raz bohaterka miała 5 lat, za chwilę 20, a dwie strony dalej znowu 10... Pewne fragmenty musiałam przeczytać dwa razy, żeby być ze wszystkimi informacjami na bieżąco i poukładać je sobie w logiczną całość. Jednak w ten sposób autorka uwydatniła emocje towarzyszące jej podczas tworzenia swojego dzieła. Dzięki temu w pewien sposób opisywana historia wydaje się bardziej wiarygodna. Spowiedź młodej kobiety po przejściach mną wstrząsnęła. Z uwagi, że ta historia zdarzyła się naprawdę, cieszę się, iż mimo demonów przeszłości bohaterka/autorka znalazła wreszcie szczęście.
zakrecona8 - awatar zakrecona8
ocenił na710 lat temu
Paddy Clarke Ha! Ha! Ha! Roddy Doyle
Paddy Clarke Ha! Ha! Ha!
Roddy Doyle
Roddy Doyle, irlandzki pisarz, dramaturg i scenarzysta, za wydaną w 1993 roku powieść „Paddy Clark Ha! Ha! Ha!” otrzymał Nagrodę Bookera. Był już wówczas pisarzem znanym i rozpoznawalnym, jego debiutancki cykl The Commitments, wszystkie jego trzy tomy, zostały sfilmowane i cieszyły się sporą popularnością, zdobywając wiele nagród filmowych a nawet nominację do Oskara. Roddy Doyle opowiada w niej historię rodziny Rabbittów z robotniczej dzielnicy Dublina, o ich wzlotach i upadkach, lepszych i gorszych dniach. Pełna ciepła i humoru sytuacyjnego opowieść a jednocześnie bardzo realistyczna. „Paddy Clark Ha! Ha! Ha!” to historia opowiadana przez dziesięcioletniego Patricka, mieszkającego z rodzicami, młodszym bratem i całkiem małymi siostrami na przedmieściach Dublina, w roku 1968. Miejscami naiwna, miejscami okrutna opowieść z dzieciństwa wypełnionego walkami, przyjaźniami, które do końca nigdy nie były szczere, a raczej stanowiły potrzebę akceptacji. Dzieciństwo łączące niewinność, okrucieństwo, ukrytą przemoc i ból, czyli biorąc pod uwagę czas dorastania Paddy’ego – całkiem szczęśliwe. Tylko gdzieś czasami wkrada się nerwowość, gdy nie rozumiejąc w pełni świata dorosłych, odgadując gesty czy intonację głosu rodziców, budzi się w nim lęk przed porzuceniem. Wzruszająca i zabawna opowieść o dzieciństwie, które możemy obserwować niemal dzień po dniu. Życie dziesięciolatka, które czasami jest zupełnie nonsensowne. Czasami pełen przemocy wobec rówieśników a czasami czuły, ujmujący i błyskotliwy. Język jaki zaproponował Roddy Doyle idealnie odpowiada klimatowi powieści. Miejscami jest po prostu urzekający. Dziecięca radość i zachwyt z odkrycia słowa, którego jak wie, nie powinien używać a mimo wszystko go używa to przecież najlepsza zabawa. Smutna i genialna. Ciekawe i zabawne przedstawienie dziecięcych doświadczeń w literaturze, pytanie tylko jak wiele swoich doświadczeń wykorzystał Roddy Doyle do jej napisania, bo w roku 1968 autor miał właśnie 10 lat. Zdecydowanie warto.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na73 lata temu
Wariatki Chantal Delsol
Wariatki
Chantal Delsol
Czasami tak bywa. Czasami napotykamy na swojej drodze istotę wyjątkową, tak piękną, że aż stajemy w miejscu i odwracamy za nią głowę. Kompletnie nam w niej zawróciła. Ale później, kiedy zaczynamy ją lepiej poznawać, okazuje się, że poza atrakcyjną powłoką ma też wady. I to takie, które sprawiają, że przestaje nam się tak bardzo podobać. Choć wizualnie wciąż jest piękna, zwyczajnie już nas nie interesuje. Czasami tak bywa. Tak właśnie stało się z tą książką. Skusiła mnie tytułem, opisem z przodu („Opowieść o kobietach obdarzonych szczyptą szaleństwa”) oraz treścią na tylnej okładce. Być może moje rozczarowanie jest tak duże, bo nastawiałam się na historię odważnych, niezależnych kobiet, które nie boją się sięgać po swoje mimo trudności, kłód rzucanych pod nogi przez czasy, patriarchat etc. A wyszło... No, nie do końca tak, jak sobie wyobrażałam. Fabuła „Wariatek” jest prowadzona niespiesznie. Czuć dystans, jakby była pokryta kurzem. Trochę mi się przez to kojarzy z japońskimi dziełami, z którymi miałam kontakt, ale nie chciałabym nikogo wprowadzać w błąd tą sugestią. Po prostu... tak mi się kojarzy. Ale nie dziwne, wszak to opowieść o życiu kilku kobiet z jednej rodziny. Zaczyna się w czasach okołowojennych, od prababki. A nawet praprababki, gdyby się uprzeć. Na początku byłam zachwycona. Urzekła mnie postać Julii, która powoli, spokojnie, w bardzo przemyślany sposób wydzierała swoje życie z ram ustalonych przez rodzinę. Robiła to skutecznie, na tyle, na ile mogła. Nawet w dojrzałym wieku musiała pogodzić się z tym, że jako (tylko) kobieta ciągle jest na gorszej pozycji. Przykład? Nie mogła dostać rodzinnego obrazu w ramach spadku, bo tego typu pamiątki dziedziczą wyłącznie mężczyźni. A ona, pomimo upływu lat, wciąż była na cenzurowanym za to, że odważyła się kiedyś żyć inaczej. Początek poświęcony Julii mnie oczarował (i zasmucił, ale takie były czasy). Za to kolejne bohaterki budziły coraz większy grymas na mojej twarzy. Albo ustępowały miejsca mniej zdolnym i bardzo zakompleksionym przez to mężom, albo zwracały uwagę na osobniki, które powinny mieć nad głową wielki czerwony neon „Uciekaj od niego!” Najbardziej drażniły mnie chyba te, którym nie zależało. Na swoim szczęściu, na swoim talencie, na niczym. Kompletnie ich nie rozumiałam. Męscy bohaterowie, którzy przewinęli się przez „Wariatki”, byli za mało albo za bardzo. Wpisani (wręcz wdrukowani) w konwenanse, żywcem wyjęci z szablonu albo rozedrgani, uciekający przed życiem, niedostosowani. Nawet jeśli kochali, to z daleka – bo proza życia zabija namiętność. Zaczynałam urzeczona, a kończyłam, żeby doczytać. Jednocześnie chcę podkreślić, że cały czas uważam dzieło Chantal Delsol za kawał dobrej literatury. Jest pięknie pisane, choć trochę niedzisiejszo, więc nie każdemu będzie odpowiadać. Po prostu... to przystojny mężczyzna, który zawrócił mi w głowie, a później zniechęcił charakterem.
KenG - awatar KenG
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Babski blues

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Babski blues