Sin City: Trudne pożegnanie

Okładka książki Sin City: Trudne pożegnanie autora Frank Miller, 9788323728085
Okładka książki Sin City: Trudne pożegnanie
Frank Miller Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Sin City (tom 1) komiksy
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Sin City (tom 1)
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Data 1. wydania:
2010-10-20
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323728085
Tłumacz:
Tomasz Kreczmar
Średnia ocen

8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sin City: Trudne pożegnanie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sin City: Trudne pożegnanie



książek na półce przeczytane 1791 napisanych opinii 739

Oceny książki Sin City: Trudne pożegnanie

Średnia ocen
8,1 / 10
413 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sin City: Trudne pożegnanie

avatar
544
506

Na półkach:

Do przeczytania mocno zmotywował mnie tato, który dzień wcześniej rzucił hasło "Jutro oglądamy Sin City". Mam (nie)stety tę przypadłość, że wolę znać tekst źródłowy, zanim poznam adaptację, więc stwierdziłam, że przeczytam chociaż 1. tom serii. I przeczytałam, a właściwie połknęłam, ponieważ dosłownie płynęło się przez ten komiks.
Ciężki i mroczny klimat świetnie jest tu ukazany w kadrach z walką, ale też przy samym pokazaniu miasta. Frank Miller nie szczędzi krwi ani nagości, co tym mocniej zarysowuje charakter dzieła. Dzięki temu, że akcja idzie bardzo szybko, czytelnik nawet nie ma czasu kwestionować motywów głównego bohaetera, ponieważ szybko wpada w wir wydarzeń. Na pewno będę czytać kolejne tomy!

Do przeczytania mocno zmotywował mnie tato, który dzień wcześniej rzucił hasło "Jutro oglądamy Sin City". Mam (nie)stety tę przypadłość, że wolę znać tekst źródłowy, zanim poznam adaptację, więc stwierdziłam, że przeczytam chociaż 1. tom serii. I przeczytałam, a właściwie połknęłam, ponieważ dosłownie płynęło się przez ten komiks.
Ciężki i mroczny klimat świetnie jest tu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
264
257

Na półkach: , , ,

Uwielbiam filmowe „Sin City” – genialne kino noir, które naprawdę zapada w pamięć. Musiałam w końcu zmierzyć się więc z oryginałem spod ręki Franka Millera i zanurzyć się w miasto pełne obłudy, przestępstwa i grzechu… „Trudne pożegnanie” stanowi pierwszy tom zbiorczy tej kultowej serii komiksów.

Marv spędza noc z anielską Goldie, by rano obudzić się przy martwej już kobiecie. Syreny policyjne grzmią za oknem. Mężczyzna postanawia znaleźć mordercę, który usiłuje wrobić go w tę zbrodnię, a także pomścić miłą nieznajomą. Śledztwo epatujące brutalnością prowadzi go drogą, z której nie ma powrotu. Spisek sięga zdecydowanie dalej, niż się tego spodziewał… Czy pościg wymagający poświęcenia jest w ogóle wart zachodu?

Ponura, mroczna opowieść z gatunku noir, która wciąga w mroczny świat Sin City. Są zaskoczenia, jest napięcie, zwroty akcji. Jednocześnie postać Marva naprawdę intryguje, a przy tym dogłębnie zasmuca. Zdecydowanie można się wzruszyć nad jego losem, gdy wszystko zaczyna się sypać. Pojawiają się też wydarzenia straszne czy po prostu obrzydliwe, choć niektóre z nich nie miały takiego ładunku emocjonalnego, jak w ekranizacji. Mimo tego to wciąż udana historia pełna suspensu, która potrafi zaskoczyć, gdy trzeba.

Od strony wizualnej można zobaczyć proste czarno-białe kadry niewykorzystujące nawet odcieni szarości. Kreuje to dość ciężki klimat, a miejscami z pewnością nie ułatwia rozeznania się w zawartości poszczególnych ilustracji. Z tego powodu sceny walki wyglądają nieco topornie i trudno je w pełni zinterpretować przy pierwszym rzucie oka. Z drugiej strony, za sprawą takiego doboru środków niektóre rysunki mają naprawdę zmysłowy charakter, co zdecydowanie prezentuje się interesująco.

Pierwsza część opowieści o mieście grzechu zaskoczyła mnie – bądź mówiąc inaczej, zaskoczyło mnie to, jak dobrze została przeniesiona na ekran. Niemal nie ma wątków, które się nie pojawiły, w związku z czym do poznania tej historii nie trzeba realnie sięgać po komiks. Niezależnie od tego sam w sobie stanowi naprawdę udany twór, który zapada w pamięć. Z tego też powodu zyskuje ode mnie ocenę 8/10.

Uwielbiam filmowe „Sin City” – genialne kino noir, które naprawdę zapada w pamięć. Musiałam w końcu zmierzyć się więc z oryginałem spod ręki Franka Millera i zanurzyć się w miasto pełne obłudy, przestępstwa i grzechu… „Trudne pożegnanie” stanowi pierwszy tom zbiorczy tej kultowej serii komiksów.

Marv spędza noc z anielską Goldie, by rano obudzić się przy martwej już...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
33
33

Na półkach:

Klasyk. Historia Marva. Z tym facetem lepiej nie zadzierać. Średnio rozgarnięty olbrzym, kochający bijatyki, spędzający noce na upijaniu się w barze, nie widzi sensu we własnej egzystencji. Pewnego razu, Marv ląduje w łóżku ze świeżo poznaną pięknością. Po przebudzeniu odkrywa, że kobieta jest martwa – zabójca był sprawny i cichy. Zbliża się policja… Tak zaczyna się droga Marva ku prawdzie, droga pełna tortur, krwi, wyłożona trupami. Droga z której nie będzie powrotu. W Sin City inaczej się nie da.

"Sin City". Zaczytywałem się w serii, będąc studentem. Faceci w płaszczach, twardziele, próbujący przetrwać w złym mieście, ocalić resztki przyzwoitości. Frank Miller w pierwszym tomie "The Hard Goodbye" (nawiązanie do Chandlerowego "The Long Goodbye") bohaterem uczynił typa, który w innych historiach byłby cynglem, oprychem na usługach głównego złola. Tutaj śledzimy jego poczynania, myśli, wątpliwości. Chociaż ma siłę Hulka, dostrzegamy, że czasem się lęka, wątpi. Kreacja warta nagród. Mnóstwo tekstów zapadających w pamięć. Oczywiście, całą historię należy odbierać z przymróżeniem oka. Pulp.

Rysunek czarno-biały. Miller nie bawi się w detale. Ostre krawędzie. Marv na pierwszych stronach (styl) wygląda nieco inaczej, potem wskakuje na właściwy tor.

Polecam.

Moc. 9/10.

Klasyk. Historia Marva. Z tym facetem lepiej nie zadzierać. Średnio rozgarnięty olbrzym, kochający bijatyki, spędzający noce na upijaniu się w barze, nie widzi sensu we własnej egzystencji. Pewnego razu, Marv ląduje w łóżku ze świeżo poznaną pięknością. Po przebudzeniu odkrywa, że kobieta jest martwa – zabójca był sprawny i cichy. Zbliża się policja… Tak zaczyna się droga...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

771 użytkowników ma tytuł Sin City: Trudne pożegnanie na półkach głównych
  • 547
  • 224
301 użytkowników ma tytuł Sin City: Trudne pożegnanie na półkach dodatkowych
  • 119
  • 73
  • 48
  • 31
  • 10
  • 9
  • 6
  • 5

Tagi i tematy do książki Sin City: Trudne pożegnanie

Inne książki autora

Okładka książki Amazing Spider-Man Epic Collection. Spider-Man: Threat or Menace? Frank Miller, Dennis O'Neil, John Romita Jr.
Ocena 0,0
Amazing Spider-Man Epic Collection. Spider-Man: Threat or Menace? Frank Miller, Dennis O'Neil, John Romita Jr.
Okładka książki Marvel/DC: Deadpool/Batman Greg Capullo, Joe Caramagna, Clayton Cowles, Rachel Dodson, Terry Dodson, Gurihiru Studios, Adam Kubert, Frank Miller, Alex Sinclair, Kevin Smith, Kelly Thompson, Tim Townsend, Zeb Wells, Chip Zdarsky
Ocena 8,5
Marvel/DC: Deadpool/Batman Greg Capullo, Joe Caramagna, Clayton Cowles, Rachel Dodson, Terry Dodson, Gurihiru Studios, Adam Kubert, Frank Miller, Alex Sinclair, Kevin Smith, Kelly Thompson, Tim Townsend, Zeb Wells, Chip Zdarsky
Okładka książki All Star Batman i Robin. Cudowny Chłopiec Jim Lee, Frank Miller
Ocena 7,0
All Star Batman i Robin. Cudowny Chłopiec Jim Lee, Frank Miller
Okładka książki Daredevil Epic Collection. To Dare the Devil Roger McKenzie, Frank Miller
Ocena 0,0
Daredevil Epic Collection. To Dare the Devil Roger McKenzie, Frank Miller
Okładka książki Batman – Year One & Two David Mazzucchelli, Frank Miller
Ocena 7,0
Batman – Year One & Two David Mazzucchelli, Frank Miller
Frank Miller
Frank Miller
Od dziecka pragnął rysować komiksy. W wieku 19 lat przeprowadził się do Nowego Jorku, by mieć bliżej do wydawców. Drzwi do kariery otworzyło mu nowa wersja komiksu o Daredevilu. W roku 1983 wydał swój pierwszy autorski komiks Ronin. Bardzo ważnym utworem w karierze Millera jest Powrót Mrocznego Rycerza z 1986 roku, który obok Watchmenów (Strażnicy - komiks wydany przez Egmont) uważany jest za komiks przełomowy dla świata superbohaterów. W 1998 r. Miller przedstawił 300, heroiczną opowieść o Spartanach walczących w Wąwozie Termopilskim. Ponadto napisał scenariusze dla wielu znanych rysowników, byli to m. in. Bill Sienkiewicz (Electra Assassin) i Simon Bisley (Bad Boy). Miller pracuje obecnie nad scenariuszem do filmowej adaptacji swojego komiksu Batman: Year One w reżyserii Darrena Aronofsky'ego. Zdobył wiele zasłużonych nagród komiksowych, w tym kilka Nagród Eisnera.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sin City: Do piekła i z powrotem Frank Miller
Sin City: Do piekła i z powrotem
Frank Miller Lynn Varley
Wreszcie nadszedł i ten moment – pożegnanie z Miastem Grzechu. „Sin City: Do piekła i z powrotem” jest siódmą, a zarazem ostatnią odsłoną kultowej serii komiksów. To dzieło Franka Millera jednocześnie okazuje się największym objętościowo tomem. W dodatku dość nietypowym. Artysta i weteran wojenny, Wallace, ratuje nieznajomą kobietę przed śmiercią. Miły wspólny wieczór przy drinku zmienia się jednak w koszmar, gdy Esther zostaje brutalnie uprowadzona. Mężczyzna rozpoczyna osobistą wendettę, usiłując odnaleźć bratnią duszę w tym przepojonym złem mieście. Jednak każdy spisek czy szemrany biznes sięga głębiej, niż można by przypuszczać. Nigdy nie wiesz, komu wypowiadasz wojnę, upominając się o sprawiedliwość… Ta opowieść może budzić różne emocje. Nie wszystkie będą pozytywne. Klimat jest gęsty, zemsta słodka, a przeciwności losu wymagają nie lada sprytu, odwagi oraz niekiedy odpowiednio wykorzystanej siły. W pewnym momencie robi się już naprawdę poważnie, rzeczywistość okazuje się dobrze zakamuflowanym piekłem, budząc zgrozę i obrzydzenie. Gorszym nawet od psychodelicznych wizji spowodowanych nieznanym narkotykiem. Jednak mimo tak hiperbolizowanego obrazu deprawacji, przedstawiona historia znacząco różni się od pozostałych odsłon, co przynajmniej w moim odczuciu nie stanowiło atutu. Zakończenie nie podąża typową drogą, w związku z czym czułam delikatne rozczarowanie – jednak to kwestia już kompletnie indywidualna, czy akurat to rozwiązanie przypadnie komuś do gustu. Dominujący styl nie różni się od tego w poprzednich tomach, oferując dokładnie ten sam znakomity poziom. Czarno-białe kontrasty, subtelność, a także przebijający się gdzieniegdzie kolor przewodni… Z wyjątkiem jednej nieco dłuższej sceny, która jest w pełni barwna i kompletnie odjechana. Zmiany z kadru na kadr, psychodelia, narkotyczna podróż przez stany świadomości. Wszystko zupełnie niespodziewane, w dodatku zabarwione humorem (choć w dużej mierze dość niskich lotów). „Sin City: Do piekła i z powrotem” domyka kultową serię w dość nieoczywisty sposób, nie stroniąc od chłodnego optymizmu. Może się to podobać, można się tym zachwycić, mnie nie do końca to kupiło. Wciąż uważam tę część za dobrą, ale nie umywającą się do najlepszych. Ot takie proste 7/10.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na74 dni temu
Sin City: Damulka warta grzechu Frank Miller
Sin City: Damulka warta grzechu
Frank Miller
Po raz kolejny spotkałam się z serią „Sin City” na łamach komiksu „Damulka warta grzechu”. Dzieło Franka Millera ponownie zabrało mnie w mroczny świat pełen nieprawości. Część ta została w 2014 roku zekranizowana w ramach filmu o tym samym tytule. Dwight w ramach swej pracy śledzi i fotografuje niewiernych mężów, a także przyjmuje inne drobne zlecenia. Walczy z wewnętrznym demonem, gdy z dnia na dzień w jego życie z buciorami wchodzi przeszłość. Ava, która niegdyś go porzuciła dla pieniędzy, poszukuje w nim oparcia i pomocy. W jej pozornie ułożonym małżeństwie dzieje się coś niepokojącego, a ktoś usiłuje ją zabić. Otumaniony mężczyzna usiłuje się oprzeć bogini, gdy ta wciąga go w mroczną intrygę, z jakiej nie da się łatwo wyplątać… Opowieść naprawdę ma swój urok. Nawet jeśli pod pewnymi względami jest nieco sztampowa i czerpie ze znanych wzorców. Niemniej pojawia się nieco plot twistów, czy bardziej intrygujących momentów. Bardzo duża część historii poświęcona została na wewnętrzne rozterki Dwighta, co zdecydowanie czyni go bardziej wiarygodnym, rzeczywistym bohaterem. Z tekstu bije naprawdę ponury, mroczny klimat miasta, w którym deprawacja jest porządkiem dziennym. Sama intryga nawet mi się podobała, przy pierwszym podejściu może zrobić duże wrażenie, gdy nie sposób jeszcze odsiać prawdę od kłamstwa. Czarno-białe rysunki pozbawione szarości przypadły mi do gustu bardziej niż poprzednio, choć jest to raczej wynik samej fabuły, która wymogła pewną statyczność większej liczby scen. Silny kontrast najciekawiej wypada przy tym w nieco bardziej… intymnych scenach. Plansze z Avą skaczącą do basenu zdecydowanie się wyróżniają i przykuwają uwagę, to przypuszczalnie jeden z moich ulubionych fragmentów w tej części. „Sin City: Damulka warta grzechu” jest pozycją wartą sprawdzenia. To przyjemny komiks czerpiący nieco z noir, który naprawdę potrafi wciągnąć. Z mojej strony 8/10.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na81 rok temu
Sin City: Ten żółty drań Frank Miller
Sin City: Ten żółty drań
Frank Miller
Po naprawdę długiej przerwie wróciłam do mrocznego świata wykreowanego przez Franka Millera. „Ten żółty drań” jest czwartą z opowieści rozgrywających się w „Sin City” i bez wątpienia wciąż robi duże wrażenie. Co ma do zaoferowania ta utrzymana w klimacie noir historia? Wizja przedwczesnej emerytury wymuszonej problemami zdrowotnymi budzi w Hartiganie mieszane uczucia. Nim jednak będzie mógł się rozkoszować odpoczynkiem, rusza na ostatnią misję. Nierówną bitwę, w której sprawiedliwość stoi na przegranej pozycji. Rusza tropem syna senatora Roarka, wiedząc, że w jego łapy wpadła kolejna ofiara. Uratowanie słodkiej jedenastoletniej Nancy z rąk zwyrodnialca staje się celem najwyższej wagi. Jednak próba zamachu na jedynaka mężczyzny trzymającego Sin City w garści sprowadza na Hartigana los pod wieloma względami o wiele gorszy od śmierci… Przedstawiona w tym tomie opowieść naprawdę trzyma w napięciu. Kolejne wydarzenia tworzą ponury klimat rodem z najlepszego noir. Niemal fizycznie da się odczuć niesprawiedliwość toczącą Miasto Grzechu. Mimo tego odniosłam wrażenie, że miejscami ta narracja jest dość topornie prowadzona. Mam przez to głównie na myśli przeładowane tekstem dymki, które mogła zastąpić odpowiednia ekspresja w obrębie kadrów. Mówiąc jednak o innych aspektach: dwójkę głównych bohaterów naprawdę da się lubić, z kolei sam antagonista od początku do końca budzi niesmak. Może i generuje to niemal przesadzoną polaryzację między dobrem a złem, niemniej naprawdę tak prosta konstrukcja również ma swój urok. Nie zabrakło też elementów komediowych: duet drobnych przestępców najgorszego sortu, którzy komunikują się ze sobą niczym elita umysłowa, zadowoli fanów wszelkich nietypowych kontrastów. Kwintesencją tej historii oraz najlepszym jej aspektem okazało się jednak niezwykle gorzkie zakończenie, które na długo zapada w pamięć. W warstwie artystycznej nastąpiła pewna zmiana względem poprzednich części. Na czarno-białych kartach pojawił się dodatkowy kolor. Jeden z bardziej obrzydliwie intensywnych odcieni żółtego, jakie mogę sobie wyobrazić. Ten zabieg wypada naprawdę ciekawie, przełamując silny kontrast pozbawiony szarości. W tym samym czasie niektóre plansze same w sobie wyglądają po prostu genialnie – zwłaszcza w przypadku grafik zajmujących dwie strony. Klimatycznie, zgrabnie, intrygująco. „Ten żółty drań” jest przypuszczalnie jedną z najbardziej lubianych przeze mnie opowieści z uniwersum „Sin City”. Mroczna, ponura historia utrzymana w równie ciężkiej stylistyce zdecydowanie zwraca na siebie uwagę. Ode mnie tytuł ten otrzymuje 8/10.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na87 miesięcy temu
Prosto z piekła Alan Moore
Prosto z piekła
Alan Moore Eddie Campbell
Egzemplarz komiksu do recenzji otrzymałem od Timof comics w ramach współpracy barterowej. "Prosto z piekła" to dzieło wybitne. Alan Moore stworzył genialny scenariusz w oparciu o mnóstwo materiałów dotyczących Kuby Rozpruwacza. Jego historia wydaje się przez to równie prawdopodobna, co każda inna z lepiej uzasadnionych teorii. Mistrzowska jest także kreska Eddiego Campbella, która nie tylko oddaje ówczesne realia, ale i w sposób znakomity podkreśla nastrój opowieści. Równie genialny jest sam przekład – zachowanie żywego języka sprawiło, iż komiks jest jeszcze bliższy rzeczywistości. Osoby z niższych warstw społecznych więc „mówiom, robionc błendy”, podczas gdy usytuowani na wyższym szczeblu drabiny społecznej obywatele Londynu wysławiają się zgodnie z obowiązującymi zasadami leksykalnymi. Zastanawiacie się pewnie teraz, co z samym Kubą Rozpruwaczem? Oczywiście, nie zdradzę Wam, kto w "Prosto z piekła" został osadzony w jego roli. Co jednak mogę Wam zdradzić, to to, że postać ta została przez Moore’a bardzo dobrze sportretowana. Jej psychika, zachowania oraz motywy są wiarygodne – na tyle, na ile „wiarygodna” może być logika kierująca seryjnym mordercą. Równie dobrze zostały zaprezentowane wszelkie inne osoby dramatu. Każda z postaci, która choćby na chwilę pojawia się w kadrze, została odpowiednio nakreślona. Zarówno pod względem psychologicznym, jak i wizualnym. Na osobne omówienie zasługuje również naturalizm w wykonaniu Campbella. Jako że ofiarami Rozpruwacza w głównej mierze były panie lekkich obyczajów, w komiksie znajduje się kilka scen, których nie powstydziłby się Milo Manara: jest więc i negliż, jak i ujęcia cielesnych zbliżeń. Poza tym, oczywiście, przedstawione są także same zbrodnie. Bez żadnych upiększeń. "Prosto z piekła" jest pod tym względem niezwykle brutalnym komiksem. To nie jest zwykła historia o Kubie Rozpruwaczu. To komiksowe arcydzieło. Ale tylko dla osób dorosłych i o mocnych nerwach. Żeby nie było – ostrzegałem. Dłuższa recenzja na moim blogu - link: https://karols.pl/prosto-z-piekla-edycja-kolorowa/
Karol Skrzypek - awatar Karol Skrzypek
ocenił na102 miesiące temu
Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Alan Moore
Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje
Alan Moore Dough Mahnke Brian Bolland Ed Brubaker
[Recenzja dotyczy wydania z roku 2012, która należy do serii "Mistrzowie Komiksu"] Oto dzieło, które znajduje się w mojej ścisłej czołówce jeżeli chodzi o ranking najlepszych komiksów o Batmanie. Alan Moore uznawany jest (według mnie jak najbardziej słusznie) za jednego z najwybitniejszych scenarzystów opowieści obrazkowych i swój kunszt pisarski potwierdza w "Zabójczym Żarcie". Do tej opowieści wracam raz na kilka lat i nawet parokrotne przeczytanie nie ujmuje niczego z jej jakości. Moore napisał kompleksowe dzieło, które teraz doceniam nawet bardziej niż w momencie kiedy zapoznałem się z nim po raz pierwszy dekadę temu. Fabuła koncentruje się na jednym z nieskończonych starć toczonych pomiędzy Mrocznym Rycerzem, a jego nemezis, czyli Jokerem. Kolejny raz Klauni Książę Zbrodni ucieka z Azylu Arkham, aby urzeczywistnić wyjątkowo osobliwe przeświadczenie, które zrodziło się w jego chaotycznym i nieprzeniknionym umyśle szaleńca. Otóż według Arcywroga Batmana wystarczy tylko jeden wyjątkowo zły dzień, aby przeżyta trauma doprowadziła do obłędu każdą osobę, nawet tę najbardziej zrównoważoną i odporną psychicznie. W celu udowodnienia swojej tezy, że szaleństwo może dotknąć wszystkich, Joker tym razem przedsięweźmie wszelkie możliwe środki, żeby zniszczyć psychikę Komisarza Jamesa Gordona: najlepszego i najszlachetniejszego policjanta w Gotham City. W tym celu posłuży się jego córką Barbarą, która stanie się ofiarą wyjątkowo brutalnego ataku. Napaść na rodzinę Gordonów to tylko środek do celu jakim jest zastawienie kolejnej pułapki na Batmana, w którego poczytalność Joker nie wierzy i liczy na to, że w końcu próby obnażenia przed Zamaskowanym Krzyżowcem jego faktycznego stanu psychicznego zakończą się sukcesem. "Zabójczy Żart" to dzieło przełomowe, ponieważ było jednym z pierwszych tytułów powstałych w drugiej połowie lat 80 XX wieku, które zredefiniowały gatunek komiksów superbohaterskich wprowadzając do nich niespotykaną do tej pory fabularną jakość i głębię dzięki dojrzałemu przedstawianiu poruszanych wątków. Na uwagę w omawianym tytule zasługuje przede wszystkim postać Jokera, ponieważ to o nim tak naprawdę jest ta opowieść. Scenarzysta przedstawia genezę tego najsłynniejszego adwersarza Człowieka Nietoperza, ale oprócz świetnie poprowadzonej retrospekcji jego geniusz objawił się też w sugestii, że historia narodzin tego złoczyńcy ukazana w tym komiksie jest tylko jednym z wielu możliwych wariantów. Jeżeli chodzi o charakter i osobowość Błazeńskiego Księcia Zbrodni w niniejszej pozycji to jest to ta jego wersja, która najbardziej mi się spodobała i którą najbardziej cenię. Nemezis Batmana w interpretacji Alana Moore'a to człowiek złamany przez egzystencję w irracjonalnym świecie, pełnym okrucieństwa i braku głębszego sensu. Absurdalna rzeczywistość i rządzący nią ślepy los, które Jokerowi tak brutalnie objawiły się w chwili, kiedy doświadczył "najgorszego dnia w swoim życiu" sprawiły, że zamiast walczyć i buntować się przeciwko wszechobecnej niesprawiedliwości i stojącemu za nią złu wybrał najbardziej racjonalne rozwiązanie, jakie przyszło mu do głowy: mianowicie oszalał. W tym komiksie arcywróg Mrocznego Rycerza nie jest uosobieniem chaotycznego zła, psychopatycznym błaznem, seryjnym mordercą czy gangsterem o wyjątkowo zabójczym poczuciu humoru, tylko zrozpaczonym nihilistą, dla którego życie to chory żart. Jedynym remedium na potworność i bezsens egzystencji jest ucieczka w śmiech i obłęd, ponieważ walka jest z góry skazana na porażkę i podjęcie się jej również świadczy o pewnego rodzaju zaburzeniach psychicznych. Z tego też powodu Joker nieustępliwie próbuje udowodnić Batmanowi, że tak naprawdę obaj są szaleni, tylko każdy na swój swoisty sposób. Ten doskonale napisany konflikt światopoglądowy pomiędzy Mrocznym Rycerzem, a Błazeńskim Księciem Zbrodni doprowadzi do niezapomnianej konfrontacji w zrujnowanym wesołym miasteczku, po której nic już nie będzie takie jak dawniej. Na 46 stronach mamy do czynienia z ambitną, niejednoznaczną, klimatyczną a do tego niesamowicie wciągającą opowieścią pełną symbolicznych odniesień. Alan Moore wzorowo panuje nad materią fabularną, a każda scena jest perfekcyjnie powiązana ze swoją poprzedniczką i następczynią, dzięki czemu tworzą organiczną jedność. Na osobne uznanie zasługuje zakończenie komiksu, z jednej strony niesamowicie satysfakcjonujące, a z drugiej przez swoją niejednoznaczność umożliwia wielość interpretacji. Także warstwa graficzna, za którą odpowiada Brian Bolland swoją jakością dorównuje scenariuszowi. To jeden z najlepiej narysowanych komiksów, jaki przeczytałem, ilustracje są wręcz wybitne i zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie. Doskonałe projekty postaci (fenomenalny wygląd Jokera),rozmach kompozycyjny i dynamiczne przedstawienie scen akcji, a także wzorowe ukazanie emocji na twarzach bohaterów i bohaterek składają się na perfekcyjną kreskę. Posiadam wersję "Zabójczego Żartu", w której rysownik własnoręcznie pomalował swoje plansze i osobiście dużo bardziej niż oryginalne kolory wykorzystane przez Johna Higginsa podoba mi się paleta barw wybrana przez Briana Bollanda, ponieważ dużo bardziej pasuje ona do klimatu całej opowieści i korzystnie wpływa na tę specyficzną atmosferę, jaką niniejsza pozycja może się poszczycić. Ten komiks pomimo genialnego scenariusza nie byłby aż tak udany, gdyby był narysowany przez inną osobę. Recenzowany tytuł to obowiązkowa pozycja dla fanów i fanek Batmana i/lub Jokera, a także wszystkich osób ceniących ambitne historie obrazkowe z pięknymi ilustracjami. Jest to komiks, który poleciłbym wszystkim nieprzekonanym do opowieści superbohaterskich. Jeszcze raz podkreślę, że Alanowi Moore'owi udało się napisać, a Brianowi Bollandowi narysować jedną z najlepszych powieści graficznych o Mrocznym Rycerzu, jakie powstały. Z pewnością jest to najlepsza historia, w której Joker jest ważną postacią i pełni w fabule istotną rolę. Jeżeli ktoś miałby w życiu przeczytać tylko jeden komiks o Batmanie, to powinien być to właśnie "Zabójczy Żart".
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na101 miesiąc temu
Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie Garth Ennis
Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie
Garth Ennis Steve Dillon
Cykl „Kaznodzieja” to porywająca lektura. Jest tak wiele aspektów, o których można tu powiedzieć, że doprawdy trudno znaleźć miejsce startu. No ale weźmy, niech będzie: Kaznodzieja jest opowieścią typu „love story”. Albo nie: Kaznodzieja jest historią o przyjaźni między mężczyznami. Inaczej: Kaznodzieja jest przypowieścią o świecie z gruntu niesprawiedliwym, bowiem rządzonym przez ludzi, których stworzył Bóg - a potem zostawił ich samych sobie, w swoim pragnieniu umiłowania pozwolił, by doszli do tej miłości samodzielnie, bez nacisku. I jest również Kaznodzieja historią świata z lat 90., w którym już tylko najbardziej naiwni - oraz ci niespecjalnie inteligentni - wierzą, że istnieje coś takiego jak „amerykański sen”, czyli świat, w którym uczciwą pracą się ludzie bogacą. Garth Ennis w Kaznodziei pomieszał to, co kocham w filmie „Prawdziwy romans”, z tym, co uwielbiam w filmie „Dogma”, a całość umieścił w brutalnym (okropnie brutalnym) świecie, którego dramatyzm wskakuje na najwyższe możliwe tony. Jednocześnie przyjemnie czyta się o prawdziwej, męskiej przyjaźni Jessego z Cassidym, podobnie w zaangażowany sposób patrzymy na związek Jessego z Tulip, niejednokrotnie trzaśniemy się w czoło patrząc, jak coś tak pięknego jak miłość jest aż tak trudne; jak złączenie dwóch osobowości, które niewątpliwie pragną się wzajemnie, jest usłane takimi wilczymi dołami. Samo życie. Jest i Bóg i aniołowie, dosłownie, jako postaci faktycznie istniejące. Dla niektórych i dziś może to być obrazoburcze (a co dopiero w połowie lat 90.!),ale myślę, że jednak dla większości będzie to już lektura jak najbardziej zdatna. Organizacja, z którą przychodzi się mierzyć naszemu Kaznodziei jest jednoznacznie kojarzona z licznymi religijnymi organizacjami naszego świata, a mocne przerysowanie faktów nie tylko nie utrudnia, ale wręcz ułatwia spojrzenie na religijne instytucje z boku, krytycznie, bez poczucia zagrożenia czy wykonywania czynu grzesznego. Jest tak wiele stron, z których można na cykl spoglądać - tak ogromne wrażenie robi. Garth Ennis i Steve Dillon stworzyli serię, która jak mało która w amerykańskim komiksie zawiera początek, rozwinięcie i koniec, nie jest przeciągnięta o ani jeden epizod, a całość zwyczajnie zwala z nóg. Szczególnie, że mam wrażenie, że my u nas dopiero stosunkowo od niedawna mamy taki świat, jaki przed trzydziestu łaty pokazywał Ennis w USA: gadające głowy w telewizji, które doprawdy nie mają nic do powiedzenia, najgorsze męty z tytułami ministrów, każda, nawet największa głupota, która im się opłaca objawiana niczym słowo boże i jedyne możliwe działania, inaczej no po prostu będzie “finis poloniae”. I te pozwy, wykorzystywanie ludzi utalentowanych przez cwaniaków, którzy krążą jak sępy wokół faktycznie posiadających talent przedstawicieli naszego gatunku, wieczne kłamstwa, życie na koszt buraków-podatników, łamanie z dnia na dzień obietnic bez najmniejszego wstydu - oto, co pokazuje Ennis w tle tej pasjonującej historii. Ale tylko dla dorosłych, ostrzegam. Moim zdaniem jest to dzieło wybitne, które po prostu trzeba posiadać na regale na honorowym miejscu.
Pablos - awatar Pablos
ocenił na71 rok temu
Umowa z Bogiem. Trylogia: Życie na Dropsie Avenue Will Eisner
Umowa z Bogiem. Trylogia: Życie na Dropsie Avenue
Will Eisner
Rzuciłam się na ten komiks z wielkim apetytem czytacza, który poznaje dopiero wielkie dzieła. I zostałam wciągnięta... Komiks jest dość stary, bo z roku 1978 roku. Podzielony był na księgi. Polskie wydanie dostępne jest jako ponad pięćset stronicowa trylogia. Akcja komiksu toczy się przy Dropsie Avenue w Nowym Yorku. W pierwszej księdze (Umowa z Bogiem) mamy historię pobożnego Żyda, który po stracie córki łamie umowę z Bogiem. A uliczny śpiewak zaślepiony alkoholem traci swą życiową szansę. W Sile życiowej - księdze drugiej, Autor ukazuje nam krach z 1929 roku oraz Wielki Kryzys. Pojawia się także wzrost popularności lewicowych poglądów oraz narodziny hitleryzmu. Poruszona zostaje tematyka społeczna, w bardzo szerokim kontekście. W trzeciej księdze - Dropsie Avenue, mamy możliwość poznania kolejnych fal mieszkańców, którzy pojawiają się w NY. Różne narodowości, ale takie podobne losy. Komiks jest nieco... hmmm... archaiczny, ale z klimatem. Przepełniony jest czarno-białymi rysunkami. Mam wrażenie, że o różnej kresce - raz prostej, raz przypominającej szkice, a raz z dopracowanymi szczegółami. Publikacja nie jest typowym komiksem, wygląda bardziej jak powieść okraszona obrazem. Treść wiedzie tu prym, a rysunki są tylko dopełnieniem. Akcja toczy się w jednym konkretnym miejscu, które staje się wraz z mieszkańcami okolicy, bohaterem. Jestem zachwycona tym komiksem. Mamy przegląd historyczny życia w Nowym Yorku, kalejdoskop ludzkich twarzy. I głębokie mądre opowieści. Jedynym minusem może być wielkość publikacji. Komiks jest arcydziełem. Gdy go poznacie zrozumiecie dlaczego najważniejsza komiksowa nagroda nosi imię jego autora.
Apo - awatar Apo
ocenił na81 rok temu
Kingdom Come. Przyjdź Królestwo Alex Ross
Kingdom Come. Przyjdź Królestwo
Alex Ross Mark Waid
Co by było gdyby Superman zwątpił w to co dotychczas robił i gdyby przestał dostrzegać w tym sens? To pytania, które skłoniły autorów do napisania tej książki. "Przyjdź Królestwo" przedstawia nam świat niedalekiej przyszłości, gdzie pokryty już siwą brodą Clark Kent wycofuje się z roli strażnika świata i oddaje się swoim przyjemnościom na farmie. Podczas kilku, czy też kilkunastu następnych lat dochodzi na świecie do wysypu różnego rodzaju superbohaterów, a wraz z ich liczebnością, zmieniają się też ich priorytety. Bohaterowie nie przywiązują już tak dużej wagi do fundamentalnych zasad jakie charakteryzowały starych wyjadaczy i nie zważają zbytnio na bezpieczeństwo osób postronnych, skupiając się głównie na sobie i na swoim ego. I gdy dochodzi w końcu do punktu kulminacyjnego, starzy bohaterowie postanawiają przywrócić porządek. Główny ciężar tego przedsięwzięcia spoczywa na barkach Supermana, którego sława, pomimo upływających lat, wciąż jest niepodważalna, a który samą charyzmą potrafi podporządkować sobie niejednego buntownika. Zaprowadzenie porządku będzie jednak wymagało podjęcia trudnych decyzji, które będą miały swoje konsekwencje. "Przyjdź Królestwo" to opowieść wielowątkowa. O odpowiedzialności, wolności i granicach, których nie powinno się przekraczać i które przekroczyć jednak czasem trzeba, a także o współistnieniu razem ludzi i nadludzi. Utrzymana w klimacie mającej nadejść apokalipsy i posiłkująca się cytatami z "Apokalipsy św. Jana". Nazywana też przez niektórych współczesną Iliadą. Powieść której nie obcy jest patos, ale bez nadmiernej przesady. Autorzy bardzo profesjonalnie podeszli do swojej pracy. Fantastycznie dostosowali wizerunki ogromnej ilości superbohaterów do wizji świata niedalekiej przyszłości. Clark Kent jest już poważnym gościem w średnim wieku, Bruce Wayne całkowicie zmienił zarządzanie w Gotham i też jest już innym człowiekiem, a pozostali bohaterowie również przystosowali się do nowych czasów. Dodatkowe materiały zawierają mnóstwo informacji o nowych bohaterach, ich drzewach genealogicznych i świadczą o ogromnej pracy włożonej w ten komiks. Opowieść wyróżnia się też sporym realizmem, a obrazu tego dopełnia ostatecznie bardzo realistyczny rysunek Alexa Ross'a. Nie jest to mój ulubiony styl rysunku, ale tutaj sprawdza się doskonale. "Przyjdź Królestwo" to w moim odczuciu zdecydowanie lepszy komiks niż "Marvels". Oczekiwania co do niego miałem niewielkie, a jednak bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jeśli macie więcej niż trzydzieści lat to zdecydowanie polecam, bo to komiks, który docenia się wraz z wiekiem. Dla młodzieży może być trochę za mało "rozrywkowy".
mika_el - awatar mika_el
ocenił na85 miesięcy temu

Cytaty z książki Sin City: Trudne pożegnanie

Więcej
Frank Miller Sin City: Trudne pożegnanie Zobacz więcej
Frank Miller Sin City: Trudne pożegnanie Zobacz więcej
Frank Miller Sin City: Trudne pożegnanie Zobacz więcej
Więcej