rozwińzwiń

POgrobowcy. Po co partii Petru Polska

Okładka książki POgrobowcy. Po co partii Petru Polska autora Piotr Gociek, 9788377859551
Okładka książki POgrobowcy. Po co partii Petru Polska
Piotr Gociek Wydawnictwo: Zysk i S-ka reportaż
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2016-05-23
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-23
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377859551
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup POgrobowcy. Po co partii Petru Polska w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki POgrobowcy. Po co partii Petru Polska

Średnia ocen
7,0 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce POgrobowcy. Po co partii Petru Polska

avatar
394
42

Na półkach: , ,

Nie udało się z Ruchem Palikota, to może uda się z .Nowoczesna Ryszarda Petru? Autor kreśli nam obraz powstania partii, która miała być alternatywą dla elektoratu PO, partia dla "nowoczesnych" z wielkich miast bez przeszłości politycznej. I nagle okazuje się, że .Nowoczesna staje się przystanią dla byłych działaczy UD, UW, PO, Ruchu Palikota. Tak naprawdę w tym ugrupowaniu azyl znalazły miernoty polityczne, które chciały zrobić błyskawiczną karierę polityczną. Ryszard Petru okazał się przywódcą bez ogłady i wiedzy, taki Nikoś Dyzma. Ciekawa analiza polityczna autora, polecam.

Nie udało się z Ruchem Palikota, to może uda się z .Nowoczesna Ryszarda Petru? Autor kreśli nam obraz powstania partii, która miała być alternatywą dla elektoratu PO, partia dla "nowoczesnych" z wielkich miast bez przeszłości politycznej. I nagle okazuje się, że .Nowoczesna staje się przystanią dla byłych działaczy UD, UW, PO, Ruchu Palikota. Tak naprawdę w tym ugrupowaniu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
771
348

Na półkach:

Gociek jeden z lepszych publicystów jak zwykle trafnie wyjaśnia powstanie partii Petru

Gociek jeden z lepszych publicystów jak zwykle trafnie wyjaśnia powstanie partii Petru

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
133
56

Na półkach:

Wniosek wypływający z lektury tej książki jest jeden. Polska potrzebuje być nowoczesną, ale nie potrzebuje .Nowoczesnej.

Wniosek wypływający z lektury tej książki jest jeden. Polska potrzebuje być nowoczesną, ale nie potrzebuje .Nowoczesnej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

98 użytkowników ma tytuł POgrobowcy. Po co partii Petru Polska na półkach głównych
  • 51
  • 47
30 użytkowników ma tytuł POgrobowcy. Po co partii Petru Polska na półkach dodatkowych
  • 23
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki POgrobowcy. Po co partii Petru Polska

Inne książki autora

Okładka książki ARCANA nr 174 Damian Bębnowski, Jakub Beczek, Kazimierz Braun, Wojciech Chmielewski, Marek Jan Chodakiewicz, Stanisław Chyczyński, Tomasz Gabiś, Jerzy Gizella, Piotr Gociek, Dorota Heck, Krystyna Heska-Kwaśniewicz, Adam Hlebowicz, Wacław Holewiński, Olga Płaszczewska, Bartłomiej Siwiec, Andrzej Waśko, Maciej Zakrzewski, Zygmunt Zieliński
Ocena 0,0
ARCANA nr 174 Damian Bębnowski, Jakub Beczek, Kazimierz Braun, Wojciech Chmielewski, Marek Jan Chodakiewicz, Stanisław Chyczyński, Tomasz Gabiś, Jerzy Gizella, Piotr Gociek, Dorota Heck, Krystyna Heska-Kwaśniewicz, Adam Hlebowicz, Wacław Holewiński, Olga Płaszczewska, Bartłomiej Siwiec, Andrzej Waśko, Maciej Zakrzewski, Zygmunt Zieliński
Piotr Gociek
Piotr Gociek
Polski dziennikarz, publicysta, redaktor, poeta, pisarz. W czasach PRL działacz Ruchu Wolność i Pokój. W roku 1999 był współwłaścicielem Wydawnictwa Urocza i redaktorem naczelnym pisma science-fiction Hyperion. Karierę dziennikarską zaczynał w RMF FM, gdzie prowadził audycję „Do kina czy na film”. Był również korespondentem radiowym z wielu festiwali filmowych, m.in. w Cannes. Po odejściu z RMF FM przez krótki czas pracował w łódzkim Radiu Manhattan, zaś od 2000 roku pracował w Radiu Plus m.in. jako kierownik anteny. W styczniu 2005 roku odszedł z radia i założył firmę Music and Research, wykonującą badania słuchalności dla stacji radiowych. Do Radia Plus powrócił w listopadzie 2005. Od roku 2006 związany z prasą. Pracował w tygodniku „Ozon”, gdzie kierował działem Historia i zajmował się projektami specjalnymi, po zamknięciu tego tygodnika został recenzentem filmowym tygodnika „Wprost”. W latach 2007–2012 pracował w „Rzeczpospolitej”, najpierw jako sekretarz działu Opinii, a następnie jako kierownik działu Krajowego. W weekendowym dodatku do pisma - Plus Minus posiadał autorską rubrykę recenzji książkowych „Poczytanki”. W latach 2011-2012 publicysta „Uważam Rze” i „Uważam Rze Historia”. Współpracę z Presspubliką zerwał ostatecznie po zwolnieniu Pawła Lisickego. Od stycznia 2013 roku jest publicystą tygodnika "Do Rzeczy". Od 2013 pracuje w Telewizja Republika, gdzie prowadzi m.in. pasmo poranne Polska na Dzień Dobry. Redaktor naczelny portalu wNas.pl.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Złowrogi cień Marszałka Rafał Ziemkiewicz
Złowrogi cień Marszałka
Rafał Ziemkiewicz
Bohater? Zdrajca? Twórca kultu? Terrorysta z placu grzybowskiego? Zamachowiec? Socjalista? Zdolny by poświęcić wszystko? To fascynujące i zatrważające, że tak wiele różnych postaci kryje się w jednej osobie Większość dyktatorów ma tak jaskrawe cechy, że ludzie intuicyjnie wiedzą, z jaką osobą mają do czynienia. W przypadku Piłsudskiego nawet zamach stanu, był zamachem w jakiejś części iluzorycznym, zamachem po władzę, by tej władzy nie przejąć. Uratować Polskę, by jej nie uchronić przed potworem własnej partii. Wykorzystać socjalizm, by go porzucić na przystanku niepodległość. Czy my nie potrafimy inaczej? Czy Piłsudski to my? My piłsudczycy? Maurycy Mochnacki "W Polsce nigdy nic się nie kończy, ani nie zaczyna do końca" Czy Piłsudskiego trawiły wyrzuty sumienia, gdy wykonywał akcje sabotażowe? Czy martwił się o rodzinę? O dzieci? O kochankę? Czy widział w siebie konwertytę? Czy analizował swoje działanie przez pryzmat literatury ukochanego Słowackiego? Czy "wybrał zamiast domu gniazdo na skałach orła" Beniowskiego? Czy uważał się w jakiejś części za Króla-Ducha? Czy my Polacy musimy budować zawsze wewnętrzne kręgi? Swoiste kapliczki wpływów? Rozgrywać jeden krąg na drugi, tylko by je balansować? Czy my musimy kochać pieniądze i je jednocześnie nienawidzić? Czy nie możemy ich po prostu zarabiać, wydawać, oszczędzać i inwestować? Czemu ojcem narodu jest abnegat, którego partia była jedną wielką machiną korupcyjną, ale który sam musiał dorabiać w swojej, notabene podarowanej. willi w Sulejówku hodujac jedwabniki? Czy podpisując dekret na miliony samemu żyje się o herbacie i tytoniu? Czemu będąc Polakiem trzeba tworzyć mity? Czemu trzeba mieć swój mit grupy znajomych, grupy w szkole, grupy trzymającej władzę, w końcu mit legionu? Nawet legiony nie były jego, a ich twórcy zostali zapomniani, sam ich zapomniałem. Moja wiedza militarna jest znikoma. Nie wiedziałem, że praktyczny brak lotnictwa w WW2 był efektem niechęci marszałka do samego lotnictwa. Poza tym było ono rozwijane przez wroga Zagórskiego (oczywiście zamordowanego). Rozwadowski obrońca rządu w 1926 był twórcą skutecznej strategii artyleryjskiej w 1915 roku, która pozwoliła Niemcom wygrać wojnę w 1939r. Ponoć po jego śmierci sanatorzy wywoływali duchy i zjawa która się pojawiła miała wyzwać od najgorszych Rydza, według świadków wydarzenia było to najlepsze potwierdzenie sukcesu seansu.
TytkaNaKsiazki - awatar TytkaNaKsiazki
ocenił na88 miesięcy temu
POzamiatane. Jak Platforma Obywatelska porwała Polskę Piotr Gociek
POzamiatane. Jak Platforma Obywatelska porwała Polskę
Piotr Gociek
„Pozamiatane” to książka godna uwagi dla każdego pasjonata polskiej polityki. W dobie manipulacji w mediach głównego nurtu oraz ciągłej polaryzacji polskiego społeczeństwa jest to pewien głos rozsądku, który pozwala na (w miarę) rzetelne przeanalizowanie polskich dygnitarzy. W tym wypadku pan Gociek na celownik bierze Donalda Tuska oraz jego ekipy z lat 2007-2015. Książka traktuje jednak o Tusku mocniej niż o polskim premierze i wpływowym polityku europejskim. Publikacja rozpoczyna się od upadku „człowieka z zasadami”. Tym hasłem posługiwał się ówczesny kandydat na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej — Donald Franciszek Tusk. Przegrana zaważyła na dalekosiężnych celach przyszłego premiera i przewodniczącego Rady Europejskiej — zemsta na braciach Kaczyńskich. Książka szczegółowo analizuje poczynania Donalda Tuska oraz jego środowiska w latach 2005-2015. Autor nie unika także odpowiedzi na trudne pytania, przytaczając ciekawe materiały źródłowe. Lektura nie koncentruje się jednak na potencjalnym motywie „zemsty” ani nie przedstawia samych suchych faktów z lat 2005-2015. Jest to swoista opowieść pełna (pozytywnych) niedopowiedzeń czy otwartych pytań. Publikacja jest raczej wyważona i nie jest stronnicza. Dla niektórych może być pozycją zbyt mocną, bo odnosi się krytycznie do popularnego polskiego polityka, którym gros osób wciąż się zachwyca. Nie jest to jednak manifest polityczny funkcjonariusza Prawa i Sprawiedliwości, choć widać momentami niechęć autora do głównego bohatera opowieści, np. w opisie rzekomej kompromitacji już byłego premiera na brukselskich salonach. Dzieło jest napisane ciekawie i obszernie. Podoba mi się sposób prowadzenia narracji oraz otwarta opiniotwórczość, która nie jest jednak nachalną próbą narzucenia swoich ocen odbiorcy. Po lekturze „Pozamiatane” jestem w stanie opowiedzieć Wam o odczuciach autora, jak i o swoich. Jest to wielki plus. Piotr Gociek postawił, moim zdaniem, wiele trafnych tez, a jego oceny w pewnej części odpowiadają rzeczywistości. Powtórzę raz jeszcze: autor odnosi się do wielu źródeł, próbując udowodnić swoje hipotezy czy tezy. Literówek raczej nie ma. Dla bezpieczeństwa — na palcach jednej ręki.
Lordzik - awatar Lordzik
ocenił na81 rok temu
Demokracja limitowana, czyli dlaczego nie lubię III RP Bronisław Wildstein
Demokracja limitowana, czyli dlaczego nie lubię III RP
Bronisław Wildstein
Złożona z wielu dawniejszych i nowych tekstów, pogłębiona o szerszą refleksję kulturową i historyczną krytyka Polski, Unii Europejskiej i kultury współczesnej. Że autor nie lubi III RP - wiemy. Gorzej, gdy wiemy z cudzych ust: "bo jest oszołomem z prawicy". Lepiej jednak poznać pełny i mocno uargumentowany przekaz: bo nie jest to nowe państwo polskie, ale zreformowana PRL, bo nie rozliczono komunizmu i nie dokonano lustracji, bo odrzucono etos Solidarności jako podstawę ładu moralnego i republikańskiego pojmowania wspólnoty politycznej, bo fuzja części elit opozycyjnych z nomenklaturą stworzyła korporacyjne, oligarchiczne układy, które chronią swoje interesy, żerują na słabości państwa i gardzą zwykłymi ludźmi, bo nie jest to w efekcie państwo sprawiedliwe, bo jest to państwo blokujące swobodną debatę, gdzie się nie walczy na argumenty, tylko stygmatyzuje i symbolicznie niszczy oponentów jako "gorszych", "zacofanych", "nieeuropejskich", bo w kulturze nastąpiło odrzucenie, potępienie i dekonstrukcja dziedzictwa narodowej historii a jako wzór postawiono ślepą imitację zmitologizowanego Zachodu, bo zaproponowana modernizacja była odgórną, biurokratyczną i zideologizowaną próbą reedukacji i wykorzenienia społeczeństwa, bo ślepa wiara w liberalny "koniec historii" i europropaganda spowodowała zanik wysiłku, by kształtować polską rację stanu i umacniać niepodległość itd. Są tu mocne przekonania w imię chrześcijańskiego ładu moralnego, patriotyzmu, szacunku dla tradycji, więzi wspólnotowych, suwerenności. Dostajemy konkret, myśl, która broni się przed uproszczeniami oraz szerszą wizję człowieka i kultury. Autor powstrzymuje się przed osobistymi wycieczkami i nie daje się tym razem ponosić emocjom. Nie każdy się musi z nimi zgadzać. Ale tego nie da się utrącić łatwymi etykietkami.
Vincentius - awatar Vincentius
ocenił na74 lata temu
Geniusz Żydów na polski rozum Krzysztof Kłopotowski
Geniusz Żydów na polski rozum
Krzysztof Kłopotowski
Książka jest intelektualną prowokacją. Świetna jej część to odniesienia do literatury i statystyk pokazujących w jaki sposób społeczność żydowska uzyskała dominującą pozycję w nauce, finansach czy kinie. To są bezsprzeczne fakty i warto się nad nimi pochylić. Warto wyciągnąć z nich wnioski i pracować nad naszym własnym sukcesem. Ta książka daje kopa do pracy nad sobą. Zupełnie inną sprawą jest, że autor podchodzi wręcz bałwochwalczo do kultury i tradycji żydowskiej. Można podziwiać umiłowanie wiedzy, pęd do innowacyjności i łatwość z jaką podchwytują idee. Jednak twierdzenie, że ich specyficzne podejście do moralności jest wartością samą w sobie pozwalającą przetrwać, bogacić się i świetnie prosperować jest naciągane. Jeżeli spojrzymy na ostatni wielki kryzys finansowy który zachwiał naszym światem w 2008 roku to był on wywołany przez instytucje i mechanizmy budowane od wielu lat przez żydowskie banki i instytucje, co zresztą przyznaje sam autor. Więc jeżeli chciwość i doprowadzenie do ruiny wielu ludzi, bo jesteśmy mądrzejsi i nam się należy jest przejawem tej moralności to ja dziękuję. Tego rodzaju moralność jest dla mnie mocno naciągana i dziurawa jak stare gacie. Autor myli się również powołując się na kulturę judeochrześcijańską. Nie ma czegoś takiego. Jest tradycja i kultura żydowska oraz kultura i tradycja chrześcijańska. Właśnie ze względu na wspomnianą wcześniej moralność jednak inna. Proponuję zapoznać się pamiętnikami Żydów z gett w Warszawie i Łodzi. Gdzie brat brata sprzedawał, gdzie policjant żydowskiej milicji w getcie budził większe przerażenie niż SS. Gdzie elita getta w Łodzi żyła wspaniale, rauty, przyjęcia, a biedota umierała, bo nie stać jej było na chleb, który był horrendalnie drogi właśnie dlatego, że król getta wprowadził własną walutę. Gdzie elita żydowska wydała na śmierć tysiące swoich dzieci i starców ratując siebie. Podkreślam, że są to relacje samych Żydów. W Izraelu obowiązuje prawo, które mówi - jeżeli Żyd stanie przed sądem w Izraelu oskarżony o zbrodnie wojenne, zdradę innych Żydów, posłanie współbraci do gazu i powie, że robił to dla ratowania siebie wychodzi z sądu niewinny. Jeszcze raz podkreślę, to nie jest moralność chrześcijańska i nie ma z nią nic wspólnego. Mam też żal do autora żyjącego tyle lat w Nowym Jorku, a jednak z polskim kompleksem. Nigdy tego nie zrozumiem. Może jako naród mamy IQ niższe niż nasi żydowscy bracia, których ratowaliśmy z pożogi tysiącami. Być może nie stworzyliśmy wielkich banków, być może nie zbudowaliśmy bomby atomowej, nie narzucamy trendów intelektualnych w USA, ale nie zamierzam mieć z tego powodu kompleksów. Jesteśmy jak Żydzi nie do zajechania. Powróciliśmy na mapę po wieku niewoli, wyszliśmy z komunizmu. Przetrwaliśmy potworną wojnę, która zabiła 1/3 naszych rodaków. Przetrwaliśmy czasy stalinowskie, gdzie żydowscy oprawcy mordowali kwiat polskiej inteligencji w świetle prawa. Nie muszę z tego powodu mieć kompleksów i nie dam się wpędzić w myślenie, że w związku z tym jestem gorszy. Śmieszy mnie kiedy autor podaje przykład elity jagiellońskiej, która cytuję z pamięci: "rozumiała swoje podrzędne miejsce i pozycję względem elity zachodu". Autor nie zna historii. W czasach Jagiellonów Polska była potęgą i to nie my patrzyliśmy na zachód, ale to na nas patrzono z zazdrością. Zmiana nastąpiła dużo później, po wielkich odkryciach geograficznych. Ale nie w czasach Jagiellonów! I na koniec jeszcze jedna uwaga. Żydzi i ich zdolności są imponujące. Jednak jest jeden kraj w którym nie powstała diaspora żydowska. Kraj gdzie żydowskość wtapia się w krajobraz, bo trafia nie tyle na równych sobie, co pod wieloma względami lepszych. Ten kraj to Chiny. Potęga, która po wielkim upokorzeniu wraca na arenę międzynarodową jako supermocarstwo i dziś rzuca wyzwanie zachodowi. Zachodowi gdzie dominuje elita żydowska. Jak skończy się to starcie? Mam wątpliwości czy sukcesem dla elit USA. Uczmy się od wszystkich, którzy tworzą ciekawe rozwiązania - od Finów - jak stworzyć nowoczesne, kształcące innowatorów szkolnictwo. Od Żydów jak rozpoznawać trendy w nauce. Od Chińczyków uczmy się cierpliwości, pracowitości i umiejętności wybierania własnej drogi bez oglądania się na innych. I przede wszystkim pozbądźmy się kompleksów!
tk1221 - awatar tk1221
ocenił na67 lat temu
Resortowe dzieci. Służby Dorota Kania
Resortowe dzieci. Służby
Dorota Kania Jerzy Targalski Maciej Marosz
Kopiuj/wklej, bo nic dodać, nic ująć. Dotyczy Służb, przeczytaj opis książki. Pamiętam, oj pamiętam, ale to był cyrk. Całe środowisko, poczuło się zagrożone. Wszystkie media opisywane w książce rzuciły się do ataku, artykuły w prasie, wywiady, i o co tam jeszcze było możliwe. Groźby procesów itp. O ile mi wiadomo, tylko Jacek Żakowski wygrał jakiś proces. Dlatego na okładce czai się pod pytajnikiem ( dot. I t. ) Wszystko to miało wpływ na reklamę książki. Wydana 11. 12. 2013 r. ( data symboliczna ) w nakładzie 10 tyś., do 21. 01. 2014 r. osiągnęła nakład 140 tyś. egzemplarzy ( dot. I t. ) Zastanawiałem się wtedy, czy opisywane osoby, będą chciały wyrzec się swoich rodziców, czy pójdą w zaparte. Poszły w zaparte. Naturalnie można dyskutować, jaki wpływ na dzieci ma środowisko w jakim zostały wychowane. Przekazywane przez rodziców wartości moralne i ideologiczne ( lub ich brak ). Można też przyjąć, że dla rodziców kariera dzieci, nie była istotna, że nie byliby w stanie wykorzystać wszystkich swoich wpływów, żeby " ustawić " swoje pociechy. Oczywistym wydaje się, że wiązało się to z kontynuacją poglądów ( lub ich braku ) rodziców. .„Resortowe dzieci. Media”, napisana przez autorów „Gazety Polskiej” – Dorotę Kanię, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza. Poza okładkowymi " bohaterami " niezliczona ilość nazwisk " zasłużonych " dla polskiego życia medialnego znanych z TV , prasy i innych. Teza wyłożona we wstępie: właściwie wszyscy szefowie i „luminarze” najbardziej opiniotwórczych i niepisowskich mediów – TVN, Polsatu, TVP, POLITYKI, „Gazety Wyborczej”, radiowej Trójki – „wywodzą się z tego samego komunistycznego środowiska”. Dowody przedstawione w książce to wybór rozmaitych materiałów peerelowskich służb specjalnych z kilkudziesięciu lat, udostępnionych autorom przez IPN. Książka, pomimo ogromnego materiału faktograficznego i dużej ilości opisywanych nazwisk, napisana przystępnie, powinna być obowiązkową lekturą dla wszystkich, którzy chcą się dowiedzieć kto tworzył i tworzy nasza wolną ( ? ? ? ) Ojczyznę. Z tego też powodu BARDZO POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na1010 miesięcy temu
Tajne akta S. Jürgen Roth
Tajne akta S.
Jürgen Roth
Tajne akta S” to nie jest kolejna powieść szpiegowska – to chłodny, momentami przerażający zapis faktów, zeznań i dokumentów z czasów katastrofy smoleńskiej, rzucających cień na fundamenty współczesnych państw demokratycznych. Głównym tematem publikacji są niejasne powiązania między rosyjskimi oligarchami, tajnymi służbami a elitami politycznymi Europy Zachodniej i Środkowej. Roth analizuje mechanizmy prania brudnych pieniędzy na masową skalę,wpływ rosyjskich interesów energetycznych na decyzje rządów europejskich oraz sieci powiązań korupcyjnych, które sprawiają, że granica między legalnym biznesem a mafią zaciera się. Rot nie boi się wymieniać nazwisk z pierwszych stron gazet. Jego ustalenia wielokrotnie kończyły się procesami sądowymi, co tylko potwierdza, że zadawał niewygodne pytania. Dla polskiego czytelnika książka może być szczególnie interesująca, ponieważ autor poświęca sporo miejsca Europie Wschodniej, analizując, jak postkomunistyczne powiązania wpłynęły na kształtowanie się nowych elit władzy. „Tajne akta S” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami gabinetów, do których dostęp mają tylko nieliczni. To książka niewygodna, miejscami trudna, ale otwierająca oczy. Roth udowadnia, że informacja jest najpotężniejszą bronią, a milczenie elit bywa opłacone bardzo wysoką ceną.
Joanie - awatar Joanie
ocenił na63 miesiące temu
Resortowe dzieci. Politycy Dorota Kania
Resortowe dzieci. Politycy
Dorota Kania Jerzy Targalski Maciej Marosz
Kopiuj/wklej, bo nic dodać nic ująć. Dotyczy polityków, przeczytaj opis książki. Pamiętam, oj pamiętam, ale to był cyrk. Całe środowisko, poczuło się zagrożone. Wszystkie media opisywane w książce rzuciły się do ataku, artykuły w prasie, wywiady, i o co tam jeszcze było możliwe. Groźby procesów itp. O ile mi wiadomo, tylko Jacek Żakowski wygrał jakiś proces. Dlatego na okładce czai się pod pytajnikiem ( dot. I t. ) Wszystko to miało wpływ na reklamę książki. Wydana 11. 12. 2013 r. ( data symboliczna ) w nakładzie 10 tyś., do 21. 01. 2014 r. osiągnęła nakład 140 tyś. egzemplarzy ( dot. I t. ) Zastanawiałem się wtedy, czy opisywane osoby, będą chciały wyrzec się swoich rodziców, czy pójdą w zaparte. Poszły w zaparte. Naturalnie można dyskutować, jaki wpływ na dzieci ma środowisko w jakim zostały wychowane. Przekazywane przez rodziców wartości moralne i ideologiczne ( lub ich brak ). Można też przyjąć, że dla rodziców kariera dzieci, nie była istotna, że nie byliby w stanie wykorzystać wszystkich swoich wpływów, żeby " ustawić " swoje pociechy. Oczywistym wydaje się, że wiązało się to z kontynuacją poglądów ( lub ich braku ) rodziców. .„Resortowe dzieci. Media”, napisana przez autorów „Gazety Polskiej” – Dorotę Kanię, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza. Poza okładkowymi " bohaterami " niezliczona ilość nazwisk " zasłużonych " dla polskiego życia medialnego znanych z TV , prasy i innych. Teza wyłożona we wstępie: właściwie wszyscy szefowie i „luminarze” najbardziej opiniotwórczych i niepisowskich mediów – TVN, Polsatu, TVP, POLITYKI, „Gazety Wyborczej”, radiowej Trójki – „wywodzą się z tego samego komunistycznego środowiska”. Dowody przedstawione w książce to wybór rozmaitych materiałów peerelowskich służb specjalnych z kilkudziesięciu lat, udostępnionych autorom przez IPN. Książka, pomimo ogromnego materiału faktograficznego i dużej ilości opisywanych nazwisk, napisana przystępnie, powinna być obowiązkową lekturą dla wszystkich, którzy chcą się dowiedzieć kto tworzył i tworzy nasza wolną ( ? ? ? ) Ojczyznę. Z tego też powodu BARDZO POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na1010 miesięcy temu
Stałe warianty gry Grzegorz Braun
Stałe warianty gry
Grzegorz Braun
Szczęść Boże! Wstyd przyznać, ale grube książki (650 stron) potrafią mnie zniechęcić nawet do tytułów, które koniec końców bardzo chcę znać. Nie chodzi tylko o to, że gruba książka jakoś od razu kojarzy się z męczącym czytaniem, ale samo noszenie ją przy sobie potrafi być niewygodne i uciążliwe. Jednak przy „Stałych wariantach gry" Grzegorza Brauna, o tej niewygodzie można szybko zapomnieć, bowiem lektura jest wciągająca, a jej specyficzny charakter — zbiór wcześniej opublikowanych tekstów w formie a to wywiadów, a to felietonów, czy nawet krótszych komentarzy — idealnie burzy monotonię. Każdy kto zna pana Grzegorza Brauna z krasomówczych wystąpień w mediach, powinien wiedzieć, że jego myśli czyta się lepiej na papierze — zresztą zauważyłem to na przykładzie innych autorów, takich jak Bronisław Wildstein, Stanisław Michalkiewicz albo Rafał Ziemkiewicz — mimo wszystko, lepiej się ich czyta, niż ogląda albo słucha. W ogóle tekst pisany ma tę moc, że trafia do nas dosadniej, a poza tym szybko możemy do niego wrócić. Właśnie przy tej książce złamałem swoją zasadę niemazania ołówkiem po tekście. Jest tu tak wiele linijek, akapitów, a nawet całych stron i rozdziałów, które chciałbym znać na pamięć — jednocześnie zazdroszcząc autorowi umiejętności wyrażania swoich myśli w tak kolorowy sposób — że ostatecznie pomazałem całą książkę ołówkiem. Mam ostatnio szczęście do książek. Wybieram tak dobre, że bardziej niż o czytaniu ich, mogę mówić o delektowaniu się nimi. Krótkie rozdziały, ich urozmaicony styl, tylko pomagały mi w czytaniu całości na raty ale systematycznie, przez co całość skończyłem relatywnie szybko. Po zakończeniu miałem wrażenie, że to mogłaby być lektura na każdy tydzień. W sumie taka książka mogłaby się nie kończyć, bowiem każdy rozdział czegoś uczy, a większość lub wszystkie mówią o rzeczach, które ostatecznie wpisują się w tytułowe "stałe warianty gry", czyli zazwyczaj te same sztuczki ogólnie pojętego systemu, który zazwyczaj trzyma nas za przysłowiową mordę oraz mocarstw, które rządzą nami naprzemiennie od setek lat. Jak to z Grzegorzem Braunem bywa, czasem straszy nas niepotrzebnie, czasem prorokuje na zapas i nie trafia, ale jak sam się tu w książce usprawiedliwia — nie chodzi o zakłady, czyja przepowiednia się spełni, bo nigdy się nie przewidzi wszystkiego, jako że zmiennych jest zbyt wiele, ale o świadomość Polaków na temat zagrożeń, których zazwyczaj mogą nie zauważać. Te zagrożenia autor podkreśla przytaczając wydarzenia minione i dowodzi ich analogii z sytuacją teraźniejszą. Są to według mnie wspaniałe porównania. Ta trafność i moc owych analogii jest wynikiem stosowania prostych (chyba katolickich) zasad opisywania prawdy jako prawdy, a nie tylko punktu widzenia. Innymi słowy — "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi". Właśnie to powoduje, że nieraz zatrzymywałem się i podkreślałem całe zdania i akapity, bo nasłuchawszy się przez lata medialnych bredni, gdzieś tam nawet niechcący przyswoiwszy sobie niektóre z nich niczym jakieś naukowe albo religijne dogmaty, byłem zszokowany prostym, jakby czarno-białym sformułowaniem, trafnym porównaniem, zmuszającym mnie do wybrania zła lub dobra — no bo niczego pomiędzy jednak nie ma. W takich autorach cenię sobie przede wszystkim szacunek do inteligencji czytelnika. Nie interesują mnie rzeczy, które starają się być na niskim poziomie, aby dopasować się do poziomu percepcji czytelnika, albo ze względu na ułomności samego autora, inne być po prostu nie mogą. Dobrze, zdarza mi się przeczytać i posiadać książki o bardziej felietonowym charakterze, polemicznym, które nieraz dopasowane są miejscami do niskiego poziomu pyskówek z wrogami patriotów, ale na dłuższą metę, to jest męczące, bo niczego się przy tym człowiek nie uczy. Dostaje co najwyżej chwilę ulgi, kiedy ktoś wykrzyczy się i wypluje za niego. Długie, złożone zdania Grzegorza Brauna zmuszają do skupienia, a jego bogate słownictwo mocno uprzyjemnia lekturę. Wierzę, że czytanie dobrze napisanych książek uczy nas samych wysławiania się. Mamy więc przyjemne z pożytecznym. Już to kiedyś napisałem przy okazji recenzji innej książki pana Grzegorza, w przeciwieństwie do innych — jak na przykład Wojciecha Cejrowskiego, który twierdzi, że taki człowiek jak Grzegorz Braun, który tak dobrze mówi i się nie zacina, albo jest geniuszem, albo wariatem — uważam, że to nie Grzegorz Braun jest jakimś geniuszem, tylko nasza klasa polityczna (także ludzie kultury) tak bardzo się zdegenerowała, że jak w komedii science-fiction pt. "Idiocracy", przeciętnie inteligentnego człowieka z przeszłości może uznać za geniusza albo ostatecznie za wariata i wydać na niego wyrok śmierci ze względu na brak zrozumienia jego słów. Miałem jeszcze zacytować jeden albo kilka akapitów z książki, ale wertując strony, widzę że pozaznaczałem tego tak wiele, że nie jestem w stanie wybrać rozsądnej ilości, która byłaby reprezentatywna. Niedowiarkom radzę otworzyć książkę albo e-booka na którejkolwiek stronie i prawie na pewno trafią na któryś z moim ulubionych momentów.
Michał Krzycki - awatar Michał Krzycki
ocenił na84 lata temu

Cytaty z książki POgrobowcy. Po co partii Petru Polska

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki POgrobowcy. Po co partii Petru Polska