Najnowsze artykuły
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać5
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać442
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Valerian: Wydanie zbiorcze, tom 3

160 str. 2 godz. 40 min.
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Valerian [Taurus Media] (tom 6-8)
- Tytuł oryginału:
- Valérian et Laureline 3
- Data wydania:
- 2015-12-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-12-01
- Liczba stron:
- 160
- Czas czytania
- 2 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788364360671
- Tłumacz:
- Wojciech Birek
Trzeci tom (z siedmiu) serii zbierającej wszystkie przygody kultowej pary agentów temporalnych: Valeriana i jego pięknej towarzyszki Laureliny.
Tom 3 zawiera:
Album 6 pt. Ambasador cieni
Album 7 pt. Na fałszywych ziemiach
Album 8 pt. Bohaterowie równonocy
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Valerian: Wydanie zbiorcze, tom 3 w ulubionej księgarnii
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Valerian: Wydanie zbiorcze, tom 3
Poznaj innych czytelników
81 użytkowników ma tytuł Valerian: Wydanie zbiorcze, tom 3 na półkach głównych- Przeczytane 62
- Chcę przeczytać 19
- Posiadam 25
- Komiksy 15
- Komiks 4
- Do kupienia 2
- Powieść graficzna 1
- Na deszczowy wieczór 1
- ✅ 2018年 1
- MBP 1
Tagi i tematy do książki Valerian: Wydanie zbiorcze, tom 3
Inne książki autora

Pierre Christin
Jeden z najpopularniejszych francuskich scenarzystów komiksowych. Wspólnie z Jeanem-Claudem Mézièresem stworzył przygody kosmicznego agenta Valeriana (które przeniósł na ekran Luc Besson),a z Enki Bilalem "Legendy Współczesności", cykl polityczno-społecznych komiksów (m.in. "Falangi czarnego porządku", czy "Polowanie"). Współpracował także z wieloma innymi rysownikami i nie bał się żadnego gatunku, stąd w jego dorobku komiksy historyczne, obyczajowe, kryminalne, biograficzne, czy science-fiction. Christin był za swoje scenariusze wielokrotnie nagradzany, m.in. na festiwalu w Angouleme, który w 2020 roku uhonorował scenarzystę przekrojową wystawą poświęconą jego twórczości.
Zobacz stronę autora











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Valerian: Wydanie zbiorcze, tom 3
Kolejny tom zbiorczy „Valeriana”. Kolejne trzy historie. Kolejne alegorie i morały. Tym razem na szczęście mamy trochę podróży w czasie, dla przebicia monotonii opery kosmicznej. Jednak mimo odrobiny monotonii, którą odczuwam, czytając „Valeriana” – widać jego ewolucje pod względem graficznym i scenariuszowym. Jednak to już kwestia na poszczególne opowieści.



Sztuka Valeriana
Tak jak w innych wydaniach zbiorczych dostajemy bardzo ciekawe dodatki na początku. Kluczowym elementem tu jest sztuka Jeana-Claude’a Mézieresa. To on ożywia fantastyczne widoki z kadrów komiksu i dzieli się tu swoim przemyśleniami nad kreowaniem niestworzonego. Nie jest to jedyna jego warstwa.
W końcu ktoś musi ją kolorować – Évelyne Tranlé, która kolorowała całego Valeriana. Dostajemy tu przykład rozłożonego na warstwy rysunku. Szkicu Mézieresa, koloru Tranlé i ostatecznie końcowy produkt. Jest to z pewnością ciekawy widok, którego nie widzi się na co dzień, nawet czytając komiksy. Każdy z elementów wygląda inaczej i choć można dostrzec podobieństwa, bez drugiego jest czymś innym.
Jednak w tym krążeniu wokół sztuki dostajemy też inne jego próbki, co będzie kontynuowane w dodatku następnego tomu. Obaj autorzy potrzebowali czasem odpoczynku od Valeriana i Laureliny, więc robili skoki w bok. Czasem razem, czasem oddzielnie. Dlatego, gdy pojawia się rysunek lub okładka innego komiksu, po jednym spojrzeniu można być pewnym tylko jednego – czy narysował go Jean-Claude Mézieres. Jego styl, nawet lekko zmodyfikowany, jest po prostu charakterystyczny.
Więcej inspiracji i adaptacji
Film „Valerian i Miasto Tysiąca Planet” (reż. Luc Besson, 2017) czerpał inspiracje z wcześniejszego 3. numeru – „Cesarstwo Tysiąca Planet” i z pierwszego albumu tego wydania zbiorczego „Ambasadora Cieni”. Możnaby snuć teorie, czemu akurat inspiracje poszły w tym kierunku, ale wydaje się dość prawdopodobnie wskazać tego powód.
„Ambasador Cieni”, s. 4 wg. paginacji na kadrach
Punkt centralny, centralny punkt galaktyki, gdzie spotykają się wpływy i dyplomaci wszystkich rozwiniętych gatunków. Miejsce tak wielkie, że niemożliwe do zdominowania. A w niej kryją się tajemnice, sekrety i autochtoniczne gatunki, których nikt nie zna.
Przynajmniej trochę może to przypominać Cytadelę z serii „Mass Effect” (pl.: „Efekt Masy”). Serii wydawanej w latach 2007-2012, ale akurat w 2017 roku wydano jej spin-off – „Mass Effect: Andromeda” (prod. BioWare). Sam nie grałem w tę serię (jeszcze),a najwyżej widziałem fragmenty gameplay’u i może patrze na wyrost, ale wydaje mi się, że te powiązania nie są przypadkiem.
Ambasador Cieni
Przejdźmy jednak do właściwych historii, a nie dodatków i powiązań. Na koniec napiszę tylko, że wstęp i podejście do przedstawienia powyższej ilustracji jest niezwykle filmowy i klimatyczny. Zaczyna się powoli, z narracją z offu, a z czasem kadry rosną. Zaczyna się od szerokich, by przejść do wyższych prostokątnych i skończyć na widocznym splashu (rysunku pełnostronnicowym). Podczas czytania tego wstępu ma się wręcz poczucie, jakby oglądało się początek „2001: Odysei kosmicznej” (reż. Stanley Kubrick, 1968),albo innych filmów o kosmosie czy SF.
Jeśli chodzi o samą fabułę, to poznana w poprzednim tomie drapieżna natura Galaxity powraca. Valerian i Laurelina mają chronić ambasadora Galaxity. Ten ma jednak niecny plan, o którym wiedzą już mieszkańcy Punktu Centralnego.
Z tego powodu ambasador stety niestety zostaje porwany i tym razem na barkach Laureliny pozostaje ratować dzień. W poprzednich tomach powoli dostawała ona coraz więcej miejsca, stawała się coraz sprawcza, ale dopiero w tym dostaje pełnie uwagi. Nie ma tu równego rozłożenia fabuły jak w „Wojnie Płci”, ani nie pełni wyłącznie zwyczajowej roli świerszcza Valeriana.
Ta Laurelino-centryczność tego albumu pozwala jej zabłysnąć na wielu polach. Dostajemy jej dylemat moralny ws. ratowania ambasadora. To jej misja i raczej nie życzy mu złego, ale jednocześnie nie zgadza się z jego planami, ani go nie lubi. Mimo tych wątpliwości wplątuje się w tę sensacyjno-kryminalną sprawę, odkrywa pradawne tajemnice Punktu Centralnego, ale przede wszystkim robi miny. W tym albumie chyba ma najbardziej rozbudowaną mimikę, i gdyby „Valerian” wychodził dziś, to na pewno trafiłaby one do folderów z obrazkami reakcyjnymi.
„Ambasador Cieni”, s. 15 wg. paginacji na kadrach
Ten album ma bardzo ciekawą lokację, którą mimo zawarcia w jednym albumie, bardzo sprawnie ją rozbudowują. Z racji na jej wielkość, mnogość ras, obaj autorzy skutecznie przedstawiają zróżnicowanie, niezwykłość i rozmiar Punktu Centralnego. Możnaby napisać o tamtejszych centaurach lub kosmitach, którzy inspirowali gremlinowanetego Watto, ale zwyczajnie to porządny album z porządnym światotwórczym. Punkt Centralny najlepiej odkrywać organicznie i samemu.
Na fałszywych ziemiach
Kolejny album to właśnie podróż w czasie. Choć tak naprawdę nie do końca. Valerian eksploruje dziwne makiety wyciągnięte z różnych epok. Te twory zostawia nieznany winowajca, który w mniemaniu Galaxity szpieguje ludzką historię. Instancje te nie różnią się niczym od oryginału, poza swoim ograniczeniem przestrzennym i czasowym. Nie jest to też pierwszy raz, gdy widzę podobny koncept. Jak to jest często – został on użyty w jednym z komiksów z Myszką Miki o podróżach w czasie.
Sam Valerian podróżuje przede wszystkim po sceneriach z okolic przełomu XIX i XX wieku. W ramach swoich krótkich przygód może nie popisuje się minami, jak Laurelina, ale przynajmniej za każdym razem ma nowy strój.
Ta podróż Valeriana okazuje się mieć kilka mocnych fantastycznych przekazów, jednak finał ma element prawdziwej osobistej dramaturgii. Pozwala to osadzić historię mimo eksplorowania dość abstrakcyjnych i akademickich tematów.
Bo w gruncie rzeczy album ten krąży wokół pytań dotyczących historii jako dziedzictwa i jako nauki. Co by było gdyby, historycy mogli podróżować w czasie? Czy ratowałoby to dawną sztukę, czy dawałoby coraz więcej możliwości do jej zawłaszczania dla następców zachodnich muzeów? Co jest gorsze – patrzenie z obojętnością na okropności przeszłości, czy też z protekcjonalnością? Czy może te podejścia tak bardzo od siebie się nie różnią?
Te rozważania o traktowaniu przeszłości na tak wielką skalę poza Myszką Miki przywiodło mi na myśl inne dzieło. „All Tommorrows” Nemo Ramjeta to specyficzna fikcja kreująca się na pracę historyczno-etnograficzną nieznanego kosmity w dalekiej przyszłości, który opisuje w niej dzieje rodzaju homo. Ten „Valerian” ma podobne ciągoty, choć akurat jego skala jest dużo mniejsza i ma inne podejście.
Ten album kryje w sobie ciekawe rzeczy, ale nie każdemu pewnie spodoba się tak jak mi. Dla zachęty dam tu wojska brytyjskie w Indiach:
„Na fałszywych ziemiach”, s. 1 wg. paginacji na kadrach
Bohaterowie równonocy
Ostatnim albumem tego tomu jest historia, którą można nazwać bajką polityczną. Pierre Christin przedstawia nam wyścig ideologii. Choć ja nazwałbym go bardziej wyścigiem plemników z racji na cudaczną fabułę. W menu mamy imperializm, komunizm, spirytualizm i Valeriana, czy jakkolwiek by to nazwać.
Na pierwszy rzut oka poza metaforycznym wyścigiem, komiks wdaje się opowiadać o starzejącej się Europie i imigracji. Jednak zbliżając się do wyścigu i stereotypowych ideologii – może też chodzić o starzejące się europejskie idee. Problem ten narodził się w modernizmie, przeobraził go I Wojną Światową w swoją mroczniejszą wersję właśnie z ideologiami, a na koniec terror II Wojny Światowej dobił pierwotne idee, dając światu postmodernizm. Czy jakkolwiek ten upadek opisać.
Mimo swojej prostoty jego przekaz jest jasny. Żadna z przedstawionych dróg nie jest idealna. Stąd jej karykaturalność, stąd realnie porażka. W warstwie wizualnej Christin pozwala Mezeriesowi zaszaleć i niektóre rysunki zbliżają się do wystaw Muzeum Sztuki Nowoczesnej, czy „Promethei” Alana Moore’a i J. H. Williamsa III. Jednak rysunki nie są tylko ładne – kadrowanie wyścigu w postaci 4 równoległych ścieżek jest niezwykle pomysłowe.
Ostatecznie w finale po wyścigu samców (alfa) dostajemy coś, co skłania do namysłu, czy „Valerian” nie inspirował też fantasy. A szczególnie Gwynevere z „Dark Souls” (prod. FromSoftware, 2009). Finał to jednak miejsce dla kobiet i zabłyśnięcie Laureliny, która na szczęście przywraca nam status quo, ratując Valeriana od szczęścia.
Koniec
Miałem przerwę od „Valeriana” i przeczytałem już następny tom, gdy to piszę. Dlatego raczej nie napisze nic lepszego lub mądrego od tego, co zostało napisane w dodatku do następnego tomu. Czy to o ewolucji całego komiksu, czy też jego ideach. Jednak muszę przyznać, że po powrocie i zachwycie następnymi czterema (sic!) albumami trochę zaciemnił mi się obraz tych poprzednich.
Jednak podczas pisania tego i przypominania sobie tych trzech komiksów wróciło nieco ciepła i chyba nie oceniam już ich tak surowo. To, że każdy kolejny komiks „Valeriana” jest odrobinę lepszy, a zarazem inny, to fakt. Nie znaczy to, że wcześniejsze też nie są dobre. To jak z „Blaskiem fantastycznym” jako pierwszym tomem Świata Dysku. Niby się odradza zaczynanie od niego, bo to jeszcze wyrabianie stylu Pratchetta, ale potrafi cieszyć.
Ostatecznie na pewno te trzy albumy warto przeczytać, bo dla jednych będą po prostu przyjemne. Dla innych ciekawe. A innych skłonią do refleksji lub będą mogły być punktem wyjścia do dyskusji. Jedyną poważną wadą są te małe literki – czasem strasznie się kurczą, ale czego się nie robi dla sztuki?
Komiks przeczytany dzięki życzliwości Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy.
Kolejny tom zbiorczy „Valeriana”. Kolejne trzy historie. Kolejne alegorie i morały. Tym razem na szczęście mamy trochę podróży w czasie, dla przebicia monotonii opery kosmicznej. Jednak mimo odrobiny monotonii, którą odczuwam, czytając „Valeriana” – widać jego ewolucje pod względem graficznym i scenariuszowym. Jednak to już kwestia na poszczególne opowieści.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSztuka...
W tym albumie znajduje się najlepsza historia z Valeriana ever. "Ambasador cieni" to jedna z najwybitniejszych opowieści w historii komiksowego s-f, równa Wiecznej Wojnie.
W tym albumie znajduje się najlepsza historia z Valeriana ever. "Ambasador cieni" to jedna z najwybitniejszych opowieści w historii komiksowego s-f, równa Wiecznej Wojnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu całości stwierdzam, że bardzo trudno ocenić album, jako całość. Postanowiłem jednak dać ocenę po najlepszej historii, jaką do tej pory czytałem z tego cyklu, czyli "Ambasadorze Cieni". Śmiało mogę stwierdzić, że zupełnie nie przeszkadzałoby mi, gdyby cała seria została przemianowana na "Laurelina" :)
Druga i trzecia historia w tym zbiorze niestety nie przypadły mi prawie w ogóle do gustu, no ale cóż...
Po przeczytaniu całości stwierdzam, że bardzo trudno ocenić album, jako całość. Postanowiłem jednak dać ocenę po najlepszej historii, jaką do tej pory czytałem z tego cyklu, czyli "Ambasadorze Cieni". Śmiało mogę stwierdzić, że zupełnie nie przeszkadzałoby mi, gdyby cała seria została przemianowana na "Laurelina" :)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga i trzecia historia w tym zbiorze niestety nie...
Bardzo nierówne wydanie zbiorcze. O ile przez "Ambasadora cieni" ledwo przebrnąłem to "Na fałszywych ziemiach" jest już ciekawie - za to "Bohaterowie równonocy" po prostu powalają. Podsumowując: po przeczytaniu właśnie zamówiłem kolejne integrale - 4, 5 i 6:)
Bardzo nierówne wydanie zbiorcze. O ile przez "Ambasadora cieni" ledwo przebrnąłem to "Na fałszywych ziemiach" jest już ciekawie - za to "Bohaterowie równonocy" po prostu powalają. Podsumowując: po przeczytaniu właśnie zamówiłem kolejne integrale - 4, 5 i 6:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjna, ta seria jest totalnie rewelacyjna. Wszystko tu "gra i furczy" - świetnie się czyta, dobrze ogląda. Fantastyczne, godne polecenia.
Rewelacyjna, ta seria jest totalnie rewelacyjna. Wszystko tu "gra i furczy" - świetnie się czyta, dobrze ogląda. Fantastyczne, godne polecenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo cudowne to jest. Po pierwsze znany ze Świata Komiksu Ambasador cieni, który uważam za najlepszy komiks jaki wydano w historii tego magazynu. Pierwsze skrzypce gra w nim Laurelina, a Valerian robi za porwaną księżniczkę. ;) Po drugie świetna podróż w czasie, kompletny brak wiedzy o co tak naprawdę chodzi przez pół albumu i piękne rysunki, czyli Na fałszywych ziemiach (komiks kończy się kadrem nawiązującym do obrazu Śniadanie wioślarzy). Po trzecie parodia superbohaterskiej wyprawy, gdzie czterech bohaterów symbolizuje jednocześnie cztery żywioły i cztery ustroje polityczne, a rysownik pozwala sobie na zabawy formą niespotykane we wszystkich wcześniejszych albumach. Trzy świetne albumy. I te wszystkie retro statki kosmiczne, ekrany-telewizory, skafandry i czerń kosmosu. Wielki komiks. Poczuj fantastykę naukową w stylu retro, ziom. Te cudowne lata siedemdziesiąte.
No cudowne to jest. Po pierwsze znany ze Świata Komiksu Ambasador cieni, który uważam za najlepszy komiks jaki wydano w historii tego magazynu. Pierwsze skrzypce gra w nim Laurelina, a Valerian robi za porwaną księżniczkę. ;) Po drugie świetna podróż w czasie, kompletny brak wiedzy o co tak naprawdę chodzi przez pół albumu i piękne rysunki, czyli Na fałszywych ziemiach...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto, choćby dla epickich "Bohaterów równonocy".
Warto, choćby dla epickich "Bohaterów równonocy".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to