Agoryzm. Teoria i praktyka

Okładka książki Agoryzm. Teoria i praktyka autora Marcin Chmielowski, 9788394305406
Okładka książki Agoryzm. Teoria i praktyka
Marcin Chmielowski Wydawnictwo: Fundacja Wolności i Przedsiębiorczości filozofia, etyka
164 str. 2 godz. 44 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Data wydania:
2015-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-01
Liczba stron:
164
Czas czytania
2 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394305406
Średnia ocen

8,5 8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Agoryzm. Teoria i praktyka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Agoryzm. Teoria i praktyka



książek na półce przeczytane 1747 napisanych opinii 61

Oceny książki Agoryzm. Teoria i praktyka

Średnia ocen
8,5 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Agoryzm. Teoria i praktyka

avatar
26
8

Na półkach:

Książka o temacie zupełnie dziewiczym dla polskich badaczy. Niemniej napisana z polotem i zrozumieniem idei. Dr Chmielowski zna się na rzeczy. Świetnym dodatkiem jest uwzględnienie wkładu agoryzmu do dyskusji w świecie libertariańskim.

Książka o temacie zupełnie dziewiczym dla polskich badaczy. Niemniej napisana z polotem i zrozumieniem idei. Dr Chmielowski zna się na rzeczy. Świetnym dodatkiem jest uwzględnienie wkładu agoryzmu do dyskusji w świecie libertariańskim.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4
1

Na półkach:

Przede wszystkim zaczyna się od definicji, a nie operuje mętnymi pojęciami dla otumanienia czytelnika. Panie autor, my już to przerabiali, weź se zbuduj wehikuł czasu i przenieś się w wiek XIX, i daj ludziom żyjącym w wieku XXI spokój.

Przede wszystkim zaczyna się od definicji, a nie operuje mętnymi pojęciami dla otumanienia czytelnika. Panie autor, my już to przerabiali, weź se zbuduj wehikuł czasu i przenieś się w wiek XIX, i daj ludziom żyjącym w wieku XXI spokój.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
63
7

Na półkach: , ,

Bardzo dobra książka dla osób zainteresowanych środowiskiem libertariańskim i chcących zapoznać się z podziałami wewnętrznymi :)
Napisana w przystępny sposób jednak dla osób które znają podstawy myśli wolnościowej.

Bardzo dobra książka dla osób zainteresowanych środowiskiem libertariańskim i chcących zapoznać się z podziałami wewnętrznymi :)
Napisana w przystępny sposób jednak dla osób które znają podstawy myśli wolnościowej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

107 użytkowników ma tytuł Agoryzm. Teoria i praktyka na półkach głównych
  • 73
  • 34
28 użytkowników ma tytuł Agoryzm. Teoria i praktyka na półkach dodatkowych
  • 16
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Marcin Chmielowski
Marcin Chmielowski
Marcin Chmielowski to politolog, doktor filozofii, absolwent podyplomowych studiów z bankowości centralnej i polityki pieniężnej, wiceprezes Fundacji Wolności i Przedsiębiorczości. Wiedzę teoretyczną pogłębiał podczas wizyt w Mises Institute i Austrian Economic Center, a praktyki uczył się od Lithuanian Free Market Institute, Grassroots Leadership Academy i Atlas Network. Zajmuje się historią myśli libertariańskiej i filozofią polityki, jest też mówcą, publicystą, scenarzystą i reżyserem form dokumentalnych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Libertarianizm David Boaz
Libertarianizm
David Boaz
Książka przedstawia w sposób ogólny zasady libertarianizmu. I tu autor naprawdę daję radę, dlatego też można ją polecić osobie, która nie ma zbyt dużej wiedzy na temat tejże idei. Mamy tu opisaną historię libertarianizmu, podstawowe założenia oraz możliwe zastosowanie zasad libertariańskich do rozwiązania wielu współczesnych problemów. Należy zaznaczyć, że autor nie jest radykalnym libertarianinem propagującym zniesienie państwa i stworzeniem ładu anarchokapitalistycznego, lecz libertariańskim minarchistą. Jest też sporo minusów. Książka napisana została dla amerykańskiego czytelnika, więc większość przykładów odnosi się do historii, polityki i sytuacji gospodarczej Stanów Zjednoczonych, a jednym z najczęstszych argumentów autora jest powoływanie się na tamtejszą konstytucję. Została ona wydana w latach dziewięćdziesiątych, co automatycznie powoduje, że wiele statystyk i przykładów wymaga zaktualizowania, a część z przewidywań autora okazała się nietrafiona. Boaz twierdził przykładowo, że Rosja nie jest w stanie zagrozić żadnemu państwu, a wiemy jak to się skończyło. Dodatkowo autor ma manierę nazywania libertarianami osób, które realnie są/były klasycznymi liberałami. I tak F.A. Hayek, umiarkowany liberał (do tego stopnia umiarkowany, że co poniektórzy libertarianie nazywają go socjaldemokratą) jest określany przez Boaza jako libertarianin. Niemniej książka spełnia swoją funkcję jaką jest przedstawienie podstaw libertarianizmu przeciętnemu czytelnikowi, dlatego daję 7.
Feral - awatar Feral
ocenił na72 lata temu
O religii Arthur Schopenhauer
O religii
Arthur Schopenhauer
Dziełko króciutkie, ale o płomiennej treści. To co jest jego siłą, to nie rozwlekłość wywodów, ale cięty, trafiający w punkt język. Schopenhauer jawi nam się tutaj jako kontynuator wielkich francuskich materialistów XVIII wieku, takich jak Holbach, Helwecjusz, czy też La Mettrie. Z piór działających w jego czasach, podobne poglądy prezentował Feuerbach, aczkolwiek jego ataki na religię i chrześcijaństwo przybierały trochę inną formę, a na pewno były bardziej rozbudowane pod wieloma względami. Cóż takiego widzi w religii filozof rodem z Gdańska? Po pierwsze wzdraga się na samą myśl, iż należy w sposób fałszywy udawać szacunek dla czyichś poglądów, tylko na tej podstawie, iż odwołują się one do sfery sacrum: "Nie pojmuję, czemu miałbym odczuwać respekt dla kłamstwa i obłudy z powodu ograniczoności kogoś drugiego". Nie ma niemiecki myśliciel dobrego zdania o funkcji społecznej religii, lecz dostrzega pragmatyzm w posługiwaniu się nią dla, jak to ujął jeden z współczesnych, usypiania mas. Powiada on: "Chociażby z punktu widzenia teoretycznego nie dała się obronić, to z punktu widzenia praktycznego i etycznego - stanowi ona jedyny środek kierowania, poskramiania i uśmierzania zwierząt obdarzonych rozumem, których pokrewieństwo z małpą nie wyklucza pokrewieństwa z tygrysem"; "O tak, religia dla panujących jest straszakiem, którym duże dzieci kołyszą do snu, gdy nic innego już nie pomoże, dlatego też wielce o nią dbają". Schopenhauer co rusz pozwala sobie na porównania, które ociekają ironią, a przez to powodują, iż jego rozważania nabierają swoistego smaczku: "Wszak wiesz sam: religie są podobne do robaczków świętojańskich: świecą tylko w ciemności". Erazm z Rotterdamu napisał kiedyś, iż tam gdzie luteranizm wchodzi, tam nauka wychodzi (niektórzy uważają, że nie miał na myśli jedynie protestantów, ale takie, a nie inne jego położenie nakazywało mu ograniczyć wypowiedź tylko do nich),natomiast Schopenhauer zauważa, że "W toku procesu dziejowego wyżej opisanego mogłeś zauważyć, że wiara i wiedza są jak dwa talerze wagi: o ile jeden się wznosi, o tyle drugi opada". Dla dylematu, czy można łączyć w sobie pierwiastek wiary i nauki ma jednoznaczną odpowiedź: "nie można siedzieć na dwóch krzesłach". Wchodzi także w rolę profety, wieszcząc, iż "Religie są dziećmi ciemnoty, które swej matki długo nie przeżyją". Jego prognozy jednak nie miały się urzeczywistnić w terminie, jaki przewidywał. Dotyczyło to także opinii o wszelkiej maści duchownych i tych, których wspólny interes polega na konserwowaniu istniejącej rzeczywistości, a także udawaniu i wmawianiu innym, że dalej jest tak, jak zawsze bywało, czyli znakomicie: "Garść obskurantów nic już nie zdziała; dziś patrzymy na nich jak na ludzi, którzy chcą światło gasić, aby kraść". Na koniec bardzo słusznie zauważa: "Jak złe sumienie musi posiadać religia, można już stąd wywnioskować, że pod wysokimi karami zabrania się drwić z niej", a także złowieszczo dodaje: "Panom od <<objawienia>> radziłbym dziś nie objawiać za wiele, gdyż narażają się na to, że im się raz objawi, co to jest objawienie". Dla tych, co gustują w krótkich formach, praca Schopenhauera jest w sam raz. Ci, którzy wolą bardziej pogłębione studia z zakresu krytyki religii, winni zajrzeć do choćby "Systemu przyrody" Holbacha, lub prac również wyżej wspomnianego Ludwika Feuerbacha.
Munk - awatar Munk
ocenił na92 lata temu
Anarchia, państwo i utopia Robert Nozick
Anarchia, państwo i utopia
Robert Nozick
W pewien sposób ta książka jest banalna. Zgodnie z tytułem mówi o tym czy jest możliwe utrzymanie stanu anarchii (rozumianej w sposób tzw· anarchokapitalizmu) i udziela na to odpowiedzi przeczącej. Potem jest rozważana kwestia czy da się uzasadnić bardziej rozbudowane państwo niż to zajmujące się jedynie fizyczną ochroną obywateli, bez żadnych funkcji redystrybucyjnych. Na to pytanie pada odpowiedź przecząca po raz drugi. I na sam koniec — czy właśnie tak przedstawiona wizja polityczna nie jest bardzo pesymistyczna? Czy nie czeka nas smutny świat pełen wszechobecnej alienacji, gdzie ludzie wykonują bezsensowne zawody nastawione tylko na maksymalizację zysków, a ci, którzy nie wygrają w życiowej loterii umierą pod płotem bez żadnej pomocnej, państwowej dłoni, która mogłaby wesprzeć takich nieszczęśników? I tutaj mamy idenetyczną odpowiedź jak na dwa poprzednie pytania — nie Skoro już omówiłem powody, dla których to jest prosta książka, to teraz zacznę mówić o tych dlaczego ona jest mimo wszystko bardzo finezyjna. Osobiście bardzo duże wrażenie robi na mnie to jak poukładany i schematyczny jest zaprezentowany tok argumentacji. Zaczynamy od naprawdę podstawowych, metodologicznych kwestii, a potem stopniowo coraz bardziej jest rozszerzane pole rozważań. To naprawdę imponujące jak udaje się zachować tą rygorystyczną linię argumentacyjną przez blisko 400 stron i poruszając tak dużo kwestii. Bo chociaż sama tematyka jest prosta, to już jej realizacja jest bardzo szeroka. Nozick odnosi się do wielu najpopularniejszych argumentów strony przeciwnej, oczywiście najwięcej miejsca poświęcając teorii Rawlsa, później zahacza też trochę dłużej o marksizm. Tam klasycznie mamy krytykę laborystycznej teorii wartości, więc niby nudy, ale jednak jest to urozmaicone o kilka dodatkowych, interesujacych idei, głównie związanych z koncepcją kolektywizacji środków produkcji. Podoba mi się też to jak Nozick traktuje kwestię zwierząt innych niż ludzie. Ten temat jest zazwyczaj pomijany w takich kontekstach, a tutaj jest zaprezentowane bardzo rozsądne stanowisko jeszcze zanim to było modne (rok przed Singerem) Często słyszy się o Nozicku, że to jeden z tych bardziej łagodnych libertarian i że nie prezentuje pełni radykalizmu tego systemu. Do pewnego stopnia się z tym zgadzam i na pewno z pozycji (około)nozickowskich łatwiej wejść w jakiś choć mniej więcej wspólny paradygmat choćby z wolnościowymi socjalistami, ale jednocześnie wiele z tych głosów o zachowawczości wydaje mi się przesadzonych. Chyba w trzeciej części tej książki najlepiej widać jak bardzo nozickowska koncepcja państwa różni się od tego co się przez to pojęcie zazwyczaj rozumie i moim zdaniem bardziej pasuje do tego określenie state-like entity, które Nozick jednak rezerwuje dla państwa ultraminimalnego, które tak naprawdę państwem nie jest Jeśli chodzi o oryginalny tekst, to język jest całkiem znośny, choć miejscami nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że pewne komplikacje były niepotrzebne. Szczególnie wprowadzana tutaj od czasu do czasu symbolika matematyczna raczej zaciemnia obraz sprawy i zwykły opis słowny w tych przypadkach by wystarczył, ale może to tylko moje subiektywne odczucie. W każdym razie język jest naprawdę jasny, nie jest to może najlżejsza i najlepiej napisana książka filozoficzna w historii, ale jest lepiej niż przeciętnie. Plus czasami są wplatane naprawdę zabawne elementy humorystyczne
monferrato - awatar monferrato
ocenił na92 lata temu
Zdrowy rozsądek Thomas Paine
Zdrowy rozsądek
Thomas Paine
Jak przekonać świat, jak przekonać współbratymców na kontynencie i poza nim do swoich poglądów? Przekonać wszystkich, że są one oczywiste, naturalne i zwyczajne. To właśnie idea stojąca za tytułem i treścią tego pamfletu politycznego. Dla uczciwości przyznam na początku, że czytałem wersję szwedzką (paradoxową),czyli niestety bez komentarza krytycznego i opracowania historycznego, a także po angielsku. Nie wiem, czy angielski został zmieniony względem oryginału z 1776, ale wydaje mi się, że nie (a nawet jeśli to moja znajomość angielskiego nie zauważa poprawy). Czytanie tekstów i tekstów mówiących o archaicznych wersjach angielskiego zawsze było dla mnie trudne. Jeśli chodzi o komentarz historyczny: tekst ten był jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym tekstem politycznym wzywającym do niepodległości 13 kolonii. Został opublikowany właśnie w 1776 mimo a może właśnie dlatego, że walki z Brytyjczykami zaczęły się już w poprzednim roku. Wracając jednak do samego tekstu, „Common sense” lub „Zdrowy rozsądek” zaczyna się bardzo zgodnie z tytułem tak, że aż miałem wrażenie lania wody, czemu nie pomagał nieprzystępny język. Co ironiczne na angielskiej Wikipedii można przeczytać wielokrotnie stwierdzenia jaką "clear and persuasive prose" („jasną i przekonującą prozą”) jest czytany tekst. Mam nadzieję, że to opinia ludzi z epoki, a nie współczesnych mówiących jakie to głębokie i ważne dzieło (jak wiadomo – Słowacki wielkim poetą był). Jednak wyjdźmy z tego minorowego tonu. Po wstępie pamflet się rozkręca i uważny czytelnik może zacząć łączyć postulaty Paine'a z realnymi praktykami późniejszych Amerykanów. Ma to z pewnością związek z jego popularnością, jednak stanowi poza tym ciekawy przyczynek do dziejów liberalizmu i republikanizmu. Dodatkowo czytając niektóre fragmenty, dostrzec można podobieństwa do „O demokracji w Ameryce” Tocqueville'a (1835),co raczej świadczy o jego trafnej diagnozie pewnych trwałych zjawisk. Jednak w samych rozważaniach podstawą jest dychotomia pojednania i niepodległości. Pokazuje, że choć pojednanie jest kuszące, to jest też dużo trudniejsze (ode mnie — przykład negatywny Unia Kalmarska i może nieco pozytywniejszy unia Polsko-Litewska) i być może przekroczono już Rubikon, gdy zabarwił się na czerwono. Zatem dla Thomasa Paine'a jedyną odpowiedzią i rozwiązaniem jest niepodległość. Paine przedstawia za tym argumenty, które może nie najlepiej się zestarzały, np.: Republiki nie wypowiadają wojen, bo za nie odpowiedzialne są monarchie żądne władzy. Zatem obietnice pokoju i bezpieczeństwa od monarchii jest niespełnialna. Podobnie jest z argumentami religijnymi. Czasem potrafią rzucać interesujące światło – Saul jako król nie był czymś pozytywnym, był karą, którą chcieli sami Izraelici. Jednak autor potrafi w mojej ocenie nieco odpływać, ale i to może być interesujące dla niektórych. Te tezy pokazują jednak pewną sferę wyobrażeń o świecie XVIII wiecznych Brytyjczyków. Wyobrażeń, które choć dalekie od rzeczywistości mogły zawierać się w tym, co rozumieli jak zdrowy rozsądek. Dzisiejsza popularność tego tekstu jako fundamentalnego dla historii Rewolucji Amerykańskiej, obok Deklaracji Niepodległości i Konstytucji, pokazuje, jak ważne jest podejście do jakiegoś poglądu jako naturalnego. Jeśli wszyscy uznają coś za oczywiste, to trudno z tym dyskutować. Dlatego też humaniści musieli stworzyć własny zdroworozsądkowy dyskurs w kontrze do przeintelektualizowanej scholastyki, a dziś widzimy wzrost ruchów antyintelektualnych operujących na podobnych zasadach. Mimo tych ciekawych konkluzji jest to nadal zwykłe źródło historyczne. Jedno z ważniejszych, ale raczej nic, co poleciłbym do przeczytania – nawet tym interesującym się historią idei, czy USA. A nawet jeśli to lepiej edycję z aparatem naukowym, a nie popularną wersję Paradox Interactive, która pewnie chwaliła i reklamowała nim Europe Universalis 4 (2013). Nie znaczy, że nie można tego przeczytać. Po prostu opracowania wydają się lepszą opcją, ale przynajmniej „Zdrowy rozsądek” ma walor krótkości. Niektórzy są nawet tak zdesperowani, że czytają teksty dodawane przez twórców gier. PS Dodatkowo powiem tylko, że album „Music of the American Revolution” z jego piszczałkami, a szczególnie bębenkami idealnie pasuje jako podkład do lektury.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na75 miesięcy temu

Cytaty z książki Agoryzm. Teoria i praktyka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Agoryzm. Teoria i praktyka