Kształt miłości

Okładka książki Kształt miłości autora Jerzy Broszkiewicz,
Okładka książki Kształt miłości
Jerzy Broszkiewicz Wydawnictwo: Czytelnik Seria: Głowy Wawelskie literatura piękna
577 str. 9 godz. 37 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Głowy Wawelskie
Data wydania:
1965-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1965-01-01
Liczba stron:
577
Czas czytania
9 godz. 37 min.
Język:
polski
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Kształt miłości w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kształt miłości

Średnia ocen
7,0 / 10
1 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kształt miłości

avatar
7666
7643

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
95
77

Na półkach: ,

Trochę nudna, trochę ciekawa. Spojrzenie na Chopina jako człowieka a nie tylko przez pryzmat geniuszu muzycznego - to na plus. Dzieciństwo, młodość, nauka gry, opisy życia, zabaw na emigracji, strojów, itp - myślę, że tak to mogło wyglądać.
Ale - polityka, bicie piany, kłótnie polsko-polskie, to już męczy. Równocześnie mam wrażenie że to też tak mogło wyglądać.
Książka trochę ma za dużo polityki, ale gdyby spojrzeć na teraźniejszość - i treść Internetów" - to byłoby bardzo podobnie.

Trochę nudna, trochę ciekawa. Spojrzenie na Chopina jako człowieka a nie tylko przez pryzmat geniuszu muzycznego - to na plus. Dzieciństwo, młodość, nauka gry, opisy życia, zabaw na emigracji, strojów, itp - myślę, że tak to mogło wyglądać.
Ale - polityka, bicie piany, kłótnie polsko-polskie, to już męczy. Równocześnie mam wrażenie że to też tak mogło wyglądać.
Książka...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
973
734

Na półkach: ,

Biografia fabularyzowana, więc Broszkiewicz zmyśla, ile wlezie. Robi z Chopina (i z Mickiewicza) walczącego z arystokracją bojownika upominającego się o prawa chłopów. To chyba jednak przegięcie. Ale, mimo tej wady głównej, taki typ biografii ma swoje dobre strony. Postacie nabierają ludzkich cech. Doskonale niby znany konflikt klasyków z romantykami przedstawiony w nowym świetle (na przykład jak wredny potrafił być Koźmian). Chciałem dowiedzieć się czegoś o życiu Chopina - dowiedziałem się. Zależało mi na przyzwoitym tle historycznym - było. Chciałem poznać bliżej np. Mochnackiego, Lelewela, George Sand - byli. Więc mimo wszystko pozytywnie oceniam.

Biografia fabularyzowana, więc Broszkiewicz zmyśla, ile wlezie. Robi z Chopina (i z Mickiewicza) walczącego z arystokracją bojownika upominającego się o prawa chłopów. To chyba jednak przegięcie. Ale, mimo tej wady głównej, taki typ biografii ma swoje dobre strony. Postacie nabierają ludzkich cech. Doskonale niby znany konflikt klasyków z romantykami przedstawiony w nowym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

85 użytkowników ma tytuł Kształt miłości na półkach głównych
  • 45
  • 36
  • 4
40 użytkowników ma tytuł Kształt miłości na półkach dodatkowych
  • 32
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kształt miłości

Inne książki autora

Jerzy Broszkiewicz
Jerzy Broszkiewicz
Polski prozaik, dramatopisarz, eseista i publicysta oraz autor fantastyki naukowej. W roku 1940, po ukończeniu szkoły średniej i szkoły muzycznej, wstąpił do Akademii Muzycznej we Lwowie. W czasie okupacji niemieckiej Lwowa (1941–1944) był karmicielem wszy w Instytucie Badań nad Tyfusem Plamistym i Wirusami prof. Rudolfa Weigla. W 1944 roku przeniósł się do Krakowa. W roku 1945 rzucił studia muzyczne i zajął się wyłącznie pracą literacką. W latach 1945–1947 współpracował z redakcją tygodnika „Odrodzenie” i czasopisma „Teatr”, zaś w latach 1947–1948 redagował czasopismo „Ruch Muzyczny”, później „Muzyka”. Długoletni kierownik literacki Teatru Ludowego w Nowej Hucie. W 1953 wstąpił do PZPR, w tym samym roku został członkiem redakcji „Przeglądu Kulturalnego”. W 1955 odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Medalem 10-lecia Polski Ludowej. Jego twórczość literacka była bardzo różnorodna. Debiutował w 1945 r. w tygodniku „Odrodzenie” opowiadaniem „Monika”. Jego debiutem książkowym była powieść o getcie „Oczekiwanie”, za którą otrzymał Nagrodę Ziemi Krakowskiej. Kolejną książką była powieść o Fryderyku Chopinie „Kształt miłości”, za którą otrzymał Nagrodę Państwową II stopnia, zaś w 1971 powieść „Długo i szczęśliwie” została laureatką nagrody CRZZ. W 1982 otrzymał Nagrodę Państwową I stopnia za całokształt twórczości literackiej. Autor wielu powieści dla młodzieży pisanych w latach 60. i 70., z których wiele zalicza się do powieści fantastycznonaukowych. Oprócz tego pisał również dramaty (spod jego pióra wyszło ponad 20 sztuk teatralnych, telewizyjnych i radiowych),zbiory felietonów, scenariusze telewizyjne i filmowe oraz publikacje o muzyce. Niektóre z jego sztuk realizowano w całej niemal Europie, a także w Meksyku, Nowej Zelandii i USA. Ogółem utwory przełożono na dziewiętnaście języków, a łączny nakład jego powieści przekroczył liczbę miliona egzemplarzy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śladami Stasia i Nel, Z Panem Biegankiem w Abisynii Marian Brandys
Śladami Stasia i Nel, Z Panem Biegankiem w Abisynii
Marian Brandys
Cóż za sympatyczna książka! Otrzymana z okazji ukończenia przedszkola jakieś pięć dekad temu, przeleżała na półce, by teraz stać się miłą niespodzianką. Sięgnęłam po nią bez specjalnego zapału gdyż od zawsze budziła moją nieufność ze względu na czas, w którym została napisana - lata 60-te, pełny PRL. A tu spotkało mnie prawdziwe zaskoczenie! Marian Brandys i jego afrykańska przygoda okazali się lekturą przyjemną, ciekawą, dowcipną i pouczającą. Jego reporterskie przygody w Egipcie, Sudanie i Abisynii, w których towarzyszyli mu: apodyktyczny handlowiec (a zarazem dawny, szkolny kolega) - Paweł oraz wiecznie marudzący, nieznośny i nietaktowny referent ambasady polskiej – komiczny pan Bieganek – to lektura, którą czyta się z uśmiechem na ustach, mimo, że pośród zabawnych i ciekawych perypetii autor poruszył tutaj też tematy bardziej bolesne i poważne jak na przykład angielskie bestialstwa w Sudanie w okresie kolonizacji. Co czyni książkę dla współczesnego czytelnika jeszcze ciekawszą to fakt, że podróż autora miała miejsce dawno temu, gdy realia życia w tamtych krajach wyglądały zupełnie inaczej niż obecnie. Sam sposób podróżowania oraz zwiedzania również – wspomnę tu choćby o rzeczy zupełnie dziś nie do pomyślenia - turysta mógł sobie pościągać ze ściany i poprzymierzać eksponaty w muzeum...:). Jedyną wadą książki jest fakt, że zamieszczone w niej zdjęcia są tragicznej jakości – niestety, w PRL, w latach 70-tych było to zupełnie normalne, co widać również w wydawanych wtedy książkach Arkadego Fidlera. Warto też zaznaczyć, że książka jest całkowicie pozbawiona socjalistycznego bełkotu, w owych czasach wszechobecnego. To po prostu naprawdę świetna lektura! Przewidziana w zasadzie dla młodzieży, według mnie będzie świetna dla czytelnika w każdym wieku – kto znajdzie w bibliotece lub antykwariacie, niech się nie waha:).
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na75 miesięcy temu
Opowieść pod psem : (a nawet pod dwoma) Janusz Meissner
Opowieść pod psem : (a nawet pod dwoma)
Janusz Meissner
Jak żartobliwie, lekko i interesująco napisać o polowaniach, o doskonałej współpracy i o wielkiej przyjaźni myśliwego z psem - dowiecie się z tej niewielkiej książeczki. Nie jestem (wcale!) zwolenniczką polowań i nie podobają mi się fragmenty o truciu kruków i wron (bo zagrażają królikom) ani passus o zabitej hełmiatce (kaczka zagrożona wyginięciem). Autor żył jednak w innych czasach, gdy okrutne lata wojny spychało się już w niepamięć a o zagrożeniu planety nikt jeszcze nie myślał. Poza tym, myślę, ktoś kto przeżył, był uczestnikiem i kogo dotknęły okropności dwóch światowych wojen, z pewnością traktował zabijanie stad cyranek czy jelenia "dwunastaka" z emocjami nie większymi niż te, które towarzyszą dziś kibicom finału Ligi Mistrzów. Widać również, że Autor wie o czym pisze, warto więc również poświęcić czas aby poznać wiele ciekawostek i tajników, dotyczących polowania. Ale prócz tego, "Opowieść..." to zbiór przezabawnych anegdot oraz prosta, wzruszająca i piękna opowieść. Od kiedy odeszli starzy mistrzowie słowa, nikt już tak nie pisze, nie pozując na twardziela i nie bojąc się romantycznych czy lirycznych akapitów; posłuchajcie: "Wysokie ściany starodrzewiu ciemniały dokoła, po drugiej stronie bagna trzy brzozy, jak trzy pionowe krechy narysowane kredą na tablicy, trwały nieruchome, z rozpuszczonymi warkoczami pod zieleniejącą już woalką nabrzmiałych pączków, olszyna kapała rdzawożółtymi sopelkami rozkwitających kotek, a długie witki łozy pochylały się uperlone baziami o aksamitnym, srebrzystoróżowym futerku." Polecam. Będzie się podobać nawet twardzielom.
Wona - awatar Wona
oceniła na74 lata temu
Spiżowa brama Tadeusz Breza
Spiżowa brama
Tadeusz Breza
Maraton po Watykanie O książce Tadeusza Brezy „Spiżowa brama”, wydanej w 1960 roku, słyszałam już w szkole średniej, zatem przed potopem to było. Chyba nawet znałam ludzi, którzy ją czytali lub próbowali czytać. Na studiach gdzieś mi mignęła, by wreszcie w XXI wieku trafić do moich rąk. Książka w wersji „kieszonkowej” z 1968 liczy sobie ponad 700 stron małej czcionki. Jestem szczęśliwa, że dobrnęłam do końca. To był istny maraton, z punktami spożywczymi na trasie. Tu człek się zatrzymał, tu uzupełnił płyny, zjadł batona energetyzującego (tak to się nazywa?),przyśpieszył i metę osiągnął. Ale powoli… wszystko powoli. Zacznijmy od formy. Podtytuł książki „Notatnik rzymski”, prolog „Od autora” i pierwsza data „6 czerwca 56” od razu sugeruje, że nie będziemy mieć do czynienia z tradycyjną powieścią. To rzeczywiście zbiór różnego typu tekstów. Mamy więc klasyczne notatki jak w klasycznym „dzienniku” dzień po dniu, krótkie, bez komentarzy albo same komentarze na określony temat (np. relacje z pobytu w Fiuggi). Są też reportaże, obszerne opisy wydarzeń minionych i w miarę współczesnych (np. historia krwi św. Januarego w Neapolu),powroty do historii (np. dzieje obrazu „Uczta w domu Leviego” Veronese’a),liczne rozważania filozoficzne, ale przede wszystkim mamy tu obraz Watykanu z ostatnich lat panowania papieża Piusa XII, który „sprzyjał Hitlerowi i potępiał komunistów”, ale sporo dobrego też zrobił. Nie, o religii, wierze, Bogu niczego w tej książce nie znajdziecie. Przespacerujecie się natomiast po siedzibach papieży, bo do Castel Gandolfo też zajrzycie. Poznacie schemat zależności patriarchalnej, kto komu podlega i dlaczego. Poznacie wielu ówczesnych duchownych na różnych stopniach owej zależności. Pojawi się też kardynał Wyszyński, ale… uwaga… niewiele o nim. Po wypuszczeniu z internowania dogadał się przecież z komunistami, a komunizm w ujęciu watykańskim, był złem najgorszym. Jednym słowem – ziemski świat katolickiego państwa. Narrator wydaje się być nim nawet zafascynowany. Spotyka się z księżmi, bierze udział w wielu uroczystościach, zwiedza zakony. I notuje. Każdy swój krok, każdą znaczniejszą rozmowę. Bardzo stara się być obiektywny, ale nie do końca mu to wychodzi. Liczne dygresje w trakcie snucia opowieści np. o małżeństwie Bellandii powodują, iż książka rozrasta się do dużych rozmiarów i chwilami czytelnika nuży… Ale wyobraźmy sobie początek lat sześćdziesiątych, kiedy ukazuje się na rynku czytelniczym…. Zapewne jest wielkim wydarzeniem. Opisuje niedostępny dla przeciętnego Polaka Watykan. Wprowadza w tajniki zarządzania, mianowania, ba, opisuje cały przebieg czynności związanych ze śmiercią papieża, z balsamowaniem na czele, które praktycznie jest jedynym skandalem w całej opowieści. Nie spodziewajcie się zatem rewelacji, jak to bywa we współczesnych książkach o Kościele Katolickim. Nie spodziewajcie się udokumentowanych przypisami drastycznych sytuacji, opinii czy słów. To nie dokument. To epicka relacja o tym, co się komuś zdarzyło, co ktoś pomyślał, zapisał. I przygotujcie się na trudne czytanie….
gks - awatar gks
ocenił na810 miesięcy temu
Chwalipięta czyli rozmowy z tatą Jan Izydor Sztaudynger
Chwalipięta czyli rozmowy z tatą
Jan Izydor Sztaudynger Anna Sztaudynger-Kaliszewicz
Książka „Chwalipięta czyli rozmowy z tatą” to pozycja absolutnie unikatowa na mapie polskiej literatury biograficznej i wspomnieniowej. Jest to zapis rozmów, jakie z wybitnym polskim fraszkopisarzem, Janem Izydorem Sztaudyngerem, przeprowadziła jego córka, Anna Sztaudynger-Kaliszewicz. To dzieło niezwykle intymne, mądre i – jak na patrona polskiej fraszki przystało – skrzące się humorem, nawet wtedy, gdy dotyka spraw ostatecznych. Struktura książki opiera się na dialogu, co nadaje jej niezwykłej dynamiki. Nie mamy tu do czynienia z pomnikową biografią pisaną z perspektywy czasu, lecz z żywym procesem wspominania. Anna Sztaudynger-Kaliszewicz występuje tu w podwójnej roli: kochającej córki oraz dociekliwego biografa, który stara się uchwycić ulotność geniuszu swojego ojca. Dzięki takiemu podejściu „Chwalipięta” staje się portretem wielowymiarowym – poznajemy Sztaudyngera nie tylko jako literata, ale przede wszystkim jako człowieka: męża, ojca, przyjaciela i, co on sam z dumą podkreślał, niepoprawnego wielbiciela życia i kobiecego piękna. Portret mistrza małej formy Jan Izydor Sztaudynger jawi się w tych rozmowach jako postać fascynująca i pełna sprzeczności. Z jednej strony to tytan pracy, który z matematyczną precyzją szlifował swoje fraszki, z drugiej – człowiek o duszy wiecznego chłopca, dla którego zabawa słowem była sposobem na przetrwanie dziejowych burz. Tytułowa „chwalipięta” to autookreślenie poety, który nie wstydzi się swoich sukcesów, ale też z ogromnym dystansem i autoironią potrafi opowiadać o swoich porażkach i słabościach. Rozmowy prowadzone są w cieniu zbliżającej się śmierci poety, co nadaje im szczególnego, egzystencjalnego ciężaru. Sztaudynger, będąc świadomym upływającego czasu, dokonuje tu swoistego rachunku sumienia. Wspomina lata młodości, fascynację teatrem lalkowym, trudny okres wojenny oraz powojenną walkę o niezależność artystyczną. Wszystko to podane jest w charakterystycznym dla niego stylu – zwięźle, trafnie i z nieodłączną puentą. Relacja ojciec-córka Niezwykle poruszającym wątkiem książki jest sama relacja między rozmówcami. Anna Sztaudynger-Kaliszewicz wykazuje się ogromnym taktem. Potrafi sprowokować ojca do szczerości, nie naruszając przy tym jego godności. W ich dialogach czuć głębokie porozumienie dusz i wspólną pasję do języka polskiego. Córka nie boi się zadawać trudnych pytań o romanse ojca, o jego egocentryzm czy trudne wybory życiowe. Dzięki temu czytelnik otrzymuje obraz człowieka z krwi i kości, a nie wyidealizowany wizerunek z podręcznika literatury. Dla fanów twórczości Sztaudyngera książka jest kopalnią wiedzy o genezie najsłynniejszych fraszek. Dowiadujemy się, jakie sytuacje z życia codziennego stały się inspiracją dla tych genialnych dwuwierszy. „Chwalipięta” udowadnia, że dla Sztaudyngera poezja nie była czymś odświętnym, lecz integralną częścią oddychania. Fraszki sypią się z jego rękawa w trakcie rozmowy, komentując bieżące wydarzenia lub dawne animozje środowiskowe. Tło historyczne i środowiskowe Książka stanowi także doskonały dokument epoki. Sztaudynger wspomina spotkania z Julianem Tuwimem, Kornelem Makuszyńskim czy Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim. Jego anegdoty o życiu literackim przedwojennego Poznania czy powojennego Krakowa i Łodzi są bezcenne. Pozwalają poczuć atmosferę tamtych lat, zrozumieć dylematy twórców uwikłanych w historię i zobaczyć kulisy powstawania najważniejszych dzieł polskiej literatury XX wieku. Szczególnie interesujące są fragmenty poświęcone pasji Sztaudyngera do teatru lalek i jego pracy teoretycznej w tej dziedzinie. Autor „Piórek” pokazuje się tu jako reformator i znawca przedmiotu, który o lalkach potrafił mówić z taką samą pasją jak o poezji. Podsumowanie „Chwalipięta czyli rozmowy z tatą” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto ceni inteligencję, dowcip i życiową mądrość. To książka, która uczy, jak starzeć się z klasą i jak do samego końca zachować ciekawość świata. Jan Izydor Sztaudynger w interpretacji swojej córki staje się nam bliski jak nigdy wcześniej. To literacki testament człowieka, który wierzył, że „fraszki to nie igraszki”, ale sposób na oswojenie świata. Po przeczytaniu tej książki inaczej patrzy się na słynne dwuwiersze mistrza. Nabierają one głębi i ludzkiego kontekstu. To hołd złożony ojcu, ale także piękna lekcja tego, jak słuchać drugiego człowieka, póki jeszcze ma nam coś do powiedzenia. „Chwalipięta” to pochwała życia w każdym jego przejawie – od miłości, przez ból, aż po ostateczne pożegnanie, które w ustach Sztaudyngera brzmi nie jak koniec, lecz jak ostatnia, doskonale spuentowana fraszka.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Król węży i salamandra Izabela Stachowicz
Król węży i salamandra
Izabela Stachowicz
W kilku już książkach natrafiłem na jakieś informacje o Czajce. Do tego - nie pamiętam już skąd - wiedziałem, że ostatnio ukazały się przynajmniej dwie książki biograficzne o niej. Więc kiedy w szpitalnym booksharingu zobaczyłem jej książkę to nie mogłem jej nie zabrać i nie przeczytać. No i chociaż nie jest to gruba książka to jednak to, że przeczytałem ją w niecałe 48 godzin, przy czym jeszcze tym czasie pracowałem i spałem to znaczy, że mnie wciągnęła jak mało co w ostatnich latach. No nie wiem co powiedzieć poza tym, że to jest bardzo zabawne, z takim wsobnym poczuciem humoru - Czajka śmieje się przede wszystkim z siebie sprzed 40 lat. Do tego jest to bardzo lekkie ale napisane ze smakiem. No i daje interesujący obraz Warszawy (i nie tylko) z końca Pierwszej Wojny i początku Niepodległości, ze szczególnym uwzględnieniem stanu świadomości ówczesnych panienek z dobrych domów. To jest szalona jazda! Szczególnie, że sama Czajka była szalona i to chyba do końca życia. Była do tego, choć nieco później niż w okresie, o którym pisze w tej książce, chyba najbardziej znaną warszawską celebrytką Dwudziestolecia, takim Fransiszkiem Fiszerem w spódnicy, tyle że Franc Fiszer o wiele rzadziej wywoływał skandale erotyczne. Zresztą z Francem Fiszerem dobrze się znali i łączyło ich coś więcej niż zwykła znajomość. Okazuje się do tego, że Czajka napisała całą serię książek tworzących siedmio- czy ośmiotomową biografię. No to chyba nie mogę nie przeczytać pozostałych!
Zbigniew_Malinowski - awatar Zbigniew_Malinowski
ocenił na84 lata temu

Cytaty z książki Kształt miłości

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kształt miłości