Miecz żenady

Okładka książki Miecz żenady autora Radek Teklak, 9788364416859
Okładka książki Miecz żenady
Radek Teklak Wydawnictwo: Code Red Tomasz Stachewicz literatura piękna
100 str. 1 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
e-book
Data wydania:
2014-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2014-06-01
Liczba stron:
100
Czas czytania
1 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364416859
Średnia ocen

5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miecz żenady w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Miecz żenady

Średnia ocen
5,6 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Miecz żenady

avatar
132
9

Na półkach: ,

Przerwałem czytanie. Zdecydowanie nie mój klimat.

Przerwałem czytanie. Zdecydowanie nie mój klimat.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
390
17

Na półkach:

Dziecięciem będąc trafiłam swego czasu na recenzje odcinków serialu i do dziś od czasu do czasu lubię je sobie odświeżyć. Nie wiem, na ile książka może robić wrażenie dzisiaj (szczerze mówiąc przypuszczam, że książkowa wersja może być nieco odarta z klimatu, który towarzyszył wersji internetowej),ale w czasie ukazywania się recenzji, kiedy jeszcze posiadałam świeże i niezbyt ciepłe uczucia dla tfórców serialu, nieraz oplułam monitor ze śmiechu.

Dziecięciem będąc trafiłam swego czasu na recenzje odcinków serialu i do dziś od czasu do czasu lubię je sobie odświeżyć. Nie wiem, na ile książka może robić wrażenie dzisiaj (szczerze mówiąc przypuszczam, że książkowa wersja może być nieco odarta z klimatu, który towarzyszył wersji internetowej),ale w czasie ukazywania się recenzji, kiedy jeszcze posiadałam świeże i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
63
25

Na półkach:

Znakomita odtrutka na nędzę tego serialu "grozy"

Znakomita odtrutka na nędzę tego serialu "grozy"

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

36 użytkowników ma tytuł Miecz żenady na półkach głównych
  • 25
  • 10
  • 1
19 użytkowników ma tytuł Miecz żenady na półkach dodatkowych
  • 12
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Miecz żenady

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Spotkamy się w Honolulu Jerzy Sosnowski
Spotkamy się w Honolulu
Jerzy Sosnowski
Parę lat temu (pewnie w roku wydania książki - 2014) czytano "Spotkamy się w Honolulu" w radiowej Trójce. Nie słuchałam zbyt uważnie, radio było po prostu włączone w pracy, a ja zajmowałam się czymś innym. Jednak jedno zdanie (o łacinie, tak naprawdę bez głębszego związku z całą książką) przykuło moją uwagę i stwierdziłam, że chcę kiedyś przeczytać tę powieść. No cóż, to "kiedyś" wypadło dopiero teraz. Powieść napisana jest w taki sposób, żeby nas trochę wodzić za nos, trochę nas gubić, że kiedy co się stało i jak to było naprawdę. Narracja przeskakuje na osi chronologicznej między różnymi okresami. Najpierw poznajemy Romę, Bellę i Stefana, podczas wakacji w latach sześćdziesiątych. A potem nagle nasze czasy i Piotr z Markiem. A z czasem historie się zazębiają, połączone osobą Romy. Ale wszystkich szczegółów dowiadujemy się dopiero na samym końcu, dopiero w ostatnich zdaniach opisana jest sytuacja z całej książki najbardziej (według mnie) intrygująca, a i tak pozostawia niedopowiedzenia. Finał książki to prawdziwe mistrzostwo, końcowe przemyślenia Romy przeczytałam jednym tchem, pomimo rozmytej, mylącej narracji, przeskoków myślowych bohaterki, jej zagubienia. Po prostu rewelacja. Z czym mam trochę problem, to z tematem książki (chyba ten jednak należało by uznać za główny) - związkiem pomiędzy starszą kobietą a mężczyzną w średnim wieku. Nie oburzało czy coś, ale po prostu dotarłam do jakiejś swojej bariery mentalnej i trudno mi było ją przekroczyć. Nie żebym odmawiała ludziom prawa do tworzenia takich relacji, ale nigdy się z czymś takim nie spotkałam i trudno mi było wczuć się w historię, identyfikować z uczuciami bohaterów (jestem z dziesięć lat młodsza od młodszego z nich, może to dlatego). Było to bardzo ciekawe doświadczenie intelektualne. PS. Czytanie przemyśleń Marka, to jak zaglądanie do umysłu Sheldona z "Big bang theory" - cudo!
Kokos - awatar Kokos
ocenił na78 lat temu
Siódemka Ziemowit Szczerek
Siódemka
Ziemowit Szczerek
Siódemka. Z pozycji Kielc najważniejsza droga regionu. Z tego samego względu od dawna zainteresowany byłem przeczytaniem książki, o której wiedziałem tylko tyle, że akcja jest osadzona przy tej szosie. Nie miałem wcześniej do czynienia z żadną książką Szczerka, więc nie wiedziałem czego się spodziewać, a jednak mimo to miałem nadzieję na więcej udziału siódemki w "Siódemce". Tymczasem jest to zaledwie trasa, którą pokonuje narrator, dużo więcej jest tu narracji w stylu "Polactwa" Ziemkiewicza oraz antypolskiego kosmopolityzmu. W moim szczerym i nieliterackim odczuciu treść wygląda tak, jakby autor miał dobry pomysł na książkę, ale dla animuszu zażył jakiegoś narkotyku, i przez to przygody robią się coraz bardziej głupawe. Ewentualnie rzeczywiście tak było, na zasadzie co mi się napisze jak się sztachnę. Trzecia alternatywa to celowe pisanie akcji żeby tak to właśnie wyglądało, bohater z kolejnymi dawkami pewnych środków przeżywa coraz bardziej piekielne historie. Pisząc jakąś analizę literacką, od biedy dałoby się wyciągnąć morał z tej książki, żeby nie ćpać. Mimo to polecam - jeśli ktoś ma dystans i lubi cięty humor bez ceregieli, nie polecam - jeśli ktoś ma głębsze uczucia religijne i wrażliwą wyobraźnię. Łaciny podwórkowej się nie czepiam, gdyż... samemu mi się w głowie wyrywają co jakiś czas, a książka jest pisana z pozycji głowy narratora, mówiącego w myślach do siebie.
Piotr Sobota - awatar Piotr Sobota
oceniła na63 lata temu
Spowiednik rzeczy Wojciech Bauer
Spowiednik rzeczy
Wojciech Bauer
Przychodzi taki moment w życiu, kiedy trzeba wybrać drogę. Tę jedną. Właściwą. Dokonać wyboru. Postawić jeden właściwy krok. W przyszłość. W nowe życie… Przed takim wyborem staje główny bohater powieści – Kaktus. Podstarzały pisarz, który w poszukiwaniu własnego miejsca, opuszcza wielkomiejski świat, osiedlając się w Kleofasowie – małym miasteczku niedaleko Sandomierza, gdzie pośród zapachu lip i szumu rzeki czas płynie wolniej a ludzie z daleka pozdrawiają skinieniem głowy i serdecznym uśmiechem. Tylko czy Kaktus odnajdzie tu to, czego szuka? Czy dokona właściwego wyboru? „Zamiast pisać, chłonę krajobrazy i zapachy, upajam się ciszą, powolnym przeciekaniem życia przez palce. I regularnie popijam z innymi emerytami oraz zbiegłymi cywilizacji, jak ja, artystami, bo ileż się można upajać na duszy. Ciału też się coś czasem należy”. Poznajemy świat bohatera, w jego najdrobniejszych szczegółach. Śledzimy codzienne czynności, dotykamy myśli. Obserwujemy, jak zmaga się z pisarską niemożnością, bólem nietworzenia. Jak spacerami, zakrapianymi spotkaniami z Prezesem banku i malarzem Lichotą, odwiedzaniem targu staroci, wylegiwaniem się do południa i czytaniem kolejnych, przypadkowo wybranych książek zapełnia czas przeznaczony na pisanie. Ten czas, który tu, w urokliwej, spokojnej mieścinie, miał być czasem twórczego powrotu i odrodzenia. Czasem natchnienia. Odnalezienia weny. Niestety, jak się okazuje, ani ucieczka od szumu i zgiełku stolicy, ani piękne, malownicze krajobrazy, ani cisza i spokój Kleofasowa, nie są w stanie obudzić w nim pisarza na nowo. Artystycznie wypalony, niczym flâneur snuje się ulicami miasta i nadrzecznymi ścieżkami, w poszukiwaniu tego, co da mu natchnienie. A to… przychodzi nieoczekiwanie, wcale nie stąd, gdzie go szukał… Przychodzi w magii słów, w magii rzeczy, w magii… Znosząc do mieszkania coraz to nowe przedmioty, zakupione na targu staroci u pana Gapko, odkrywa, że te… potrafią mówić. Ba, nie tylko mówić, ale i widzieć, czuć, pamiętać, przeżywać. A on, nie tylko potrafi je słyszeć i rozumieć, ale też z nimi rozmawiać, odczytywać ich emocje, czuć ich ciepło. Tak staje się ich spowiednikiem. Spowiednikiem rzeczy. A one, nieoczekiwanie, stają się źródłem jego weny. Nieoczekiwanie, bo to nie one miały nim być. Zawłaszczyły sobie ten przywilej, odebrały kobietom. Bo to kobiety, jak wiadomo, były, są i będą natchnieniem artystów, muzami pisarzy. One również miały być natchnieniem Kaktusa. A raczej jedna z nich. Która? Nie wiadomo… Obie walczyły o jego duszę. Obie piękne. Obie różne. Jedna – oczytana i inteligentna, uwielbiająca Prousta emerytowana bibliotekarka – Adelajda, druga – studentka, aktorka-amatorka – Marchewka. Jedna – uosobienie spokoju i bezpieczeństwa, druga – buntu i awangardy. Miały być natchnieniem, muzą, przyczyną. Ostatecznie stały się personifikacją wyboru artystycznej drogi… Czytając "Spowiednik…" miałam nieodparte wrażenie, że książka ta ma wiele wspólnego z "Zapachem trzciny". Bohaterowie obu książek wyjeżdżają z wielkiego miasta do małego, urokliwego miasteczka w poszukiwaniu własnego ja. Momentami miałam wrażenie, że Kaktus i Tomasz to jedna osoba. Jedna osoba – różne dylematy. Początkowo – dylemat człowieka poszukującego swojego miejsca w świecie i wybrania właściwej drogi życiowej, później – dylemat pisarza poszukującego swojego natchnienia i wybrania właściwej drogi artystycznej. Obydwaj potrzebują zmian, przewartościowania, odkrycia własnej tożsamości, o obydwu toczy się walka. Walka o duszę – człowieka, artysty. Walka metafizyczna, gdzieś z pogranicza jawy i snu, gdzie nierzeczywiste miesza się rzeczywistym, gdzie Smętek ćmi swoją fajeczkę a miejscowy kloszard wypija kolejny łyk najtańszego wina... "Spowiednik rzeczy" to trzecia książka Wojciecha Bauera, którą dane mi było przeczytać. Kolejna, która nie rozczarowuje a oczarowuje i zachwyca. Kolejna, w której autor udowadnia, że jest mistrzem słowa, królem szczegółu, poetyckich opisów, magicznych metafor. Przedstawia piękno konkretne, dostępne zmysłowo. To, które zachwyca w każdym, nawet najmniejszym szczególe i daje czytelnikowi możliwość wtopienia się w wypełnioną zapachami, barwami i melodiami rzeczywistość. Odkrywa przed czytelnikiem nieznane makro- i mikorświaty. W magii słów, w kropli deszczu, w zapachu lipy, w smaku wina wypijanego do obiadu… "Spowiednik…" to piękna i magiczna książka o życiu nierozerwalnie związanym ze sztuką, o bólu i szaleństwie tworzenia, o nostalgii, namiętnościach skrywanych pod skorupą tego, co wypada, o dokonywaniu wyborów, które determinują nasze życie, o pragnieniach, pięknie ukrytym w cieple majowej nocy i o magii, która przenika ten, jakże prawdziwy i rzeczywisty, świat… *Wszystkie cytaty pochodzą z: W. Bauer, Spowiednik rzeczy, Wyd. Koobe, Kraków 2013. [http://papieros-w-filizance.blogspot.com/2013/08/spowiednik-rzeczy-wojciech-bauer.html]
Margoo - awatar Margoo
ocenił na712 lat temu
Drach Szczepan Twardoch
Drach
Szczepan Twardoch
forma jaką Twardoch zaproponował w książce "Drach" na początku tak bardzo mi się nie podobała, że powieść dwa razy odkładałem z zamiarem porzucenia. później jednak wracałem, ponieważ zrozumiałem, że drach, to po śląsku - latawiec, i że ten latawiec snuje się po niebie i patrzy z góry na ludzi na przełomach epok, i wszystko widzi, jak narrator. i to był klucz do zrozumienia całej tej historii śląskiej rodzinnej sagi, klucz do zrozumienia dlaczego Twardoch w każdym z rozdziałów prawie co akapit skacze z epoki do epoki. bez tej interpretacji fabuła stawała się męcząca i nie wiedziałem co czytam. treści nie będę tutaj opisywał, ponieważ zrobił to już każdy szanujący się bloger. napiszę za to o smaczkach, które Twardoch zamieścił w tekście, a które to może znać tylko Ślązak. tak, Ślązacy boją się Murzynów, jako rodowity Ślązak potwierdzam ten śląski stan świadomości. bubikopf, to specyficzna fryzura, znana pod tą nazwą tylko na Śląsku. przekleństwo "ty pieronie" nie oznacza pioruna tylko pogańskiego boga Peruna, wzywanie go jest grzechem. mam nadzieję, że będę kiedyś miał rower marki Wanderer. mniej więcej po pierwszym rozdziale zrozumiałem co autor miał na myśli. dlatego później już mi się podobało. początek był męczący. ale tak to jest jak się nie czyta blurba, w którym jest wyraźnie napisane jak interpretować powieść. historia to piękna i kapelusz z głowy dla Szczepana stworzył, że ją wymyślił posługując się pewnie historycznymi faktami. ale mój werdykt jest jednoznaczny - Pokora>Drach. za tydzień idę na Dracha do Teatru Śląskiego. naturalne, że chciałem przeczytać przed obejrzeniem spektaklu, bo później już bym nie przeczytał. zobaczymy jak poradzi sobie z tą historią reżyser i aktorzy
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na713 dni temu

Cytaty z książki Miecz żenady

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Miecz żenady