rozwińzwiń

Władcy chmielu 4 - Noel, 1932

Okładka książki Władcy chmielu 4 - Noel, 1932 autorstwa Francis Vallés, Jean Van Hamme
Okładka książki Władcy chmielu 4 - Noel, 1932 autorstwa Francis Vallés, Jean Van Hamme
Jean Van HammeFrancis Vallés Wydawnictwo: Motopol - Twój Komiks Cykl: Władcy chmielu (tom 4) komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Władcy chmielu (tom 4)
Tytuł oryginału:
Maîtres de l'orge: Noël, 1932
Data wydania:
2002-08-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-08-01
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373202030
Tłumacz:
Grażyna Morawiec
Trudne, powojenne czasy dla browarnictwa owocują wykupywaniem konkurencyjnych firm w celu ogłoszenia ich upadłości i przejęcia klienteli. Szef browaru, tytułowy Noel, zostaje równocześnie zamieszany w brudną grę polityczną i zgłoszony w wyborach na stanowisko burmistrza. Czy zabrnie w ślepy zaułek?
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Władcy chmielu 4 - Noel, 1932 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Władcy chmielu 4 - Noel, 1932

Średnia ocen
7,1 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Władcy chmielu 4 - Noel, 1932

Sortuj:
avatar
1297
599

Na półkach:

Bezduszny kapitalizm okazuje się groźniejszym przeciwnikiem niż wojny. Browary przegrywają z korporacjami... niezmiennie fascynująca historia!

Bezduszny kapitalizm okazuje się groźniejszym przeciwnikiem niż wojny. Browary przegrywają z korporacjami... niezmiennie fascynująca historia!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
646
595

Na półkach: ,

(Zbiorczo tomy 1-4)
Trochę w starym stylu, ale z ciekawym motywem przewodnim. Rodzinna kronika, która ukazuje losy rodziny i browaru na tle burzliwych czasów, wojen i przemian. Ładna kreska, ciekawe postacie i czasem dosyć nieprzewidywalne wydarzenia. Jak to w kronice - losy kolejnych pokoleń nie do końca pozwalają z kimś się zżyć. Zwłaszcza, że często postacie okazują się dość podłe lub egoistyczne (co czasem jest dość odswiezajacym zaskoczeniem). Stąd trochę mało emocji, ale całość czyta się szybko. Wydarzenia są czasem dość przykre, więc emocje (jeśli się pojawiają) są zwykle negatywne - choć czasem niektóre sceny, czy osoby rozczulają i nakłaniają do zadumy nad losem i przemijaniem.
Na pewno będę chciał przeczytać całość.

(Zbiorczo tomy 1-4)
Trochę w starym stylu, ale z ciekawym motywem przewodnim. Rodzinna kronika, która ukazuje losy rodziny i browaru na tle burzliwych czasów, wojen i przemian. Ładna kreska, ciekawe postacie i czasem dosyć nieprzewidywalne wydarzenia. Jak to w kronice - losy kolejnych pokoleń nie do końca pozwalają z kimś się zżyć. Zwłaszcza, że często postacie okazują się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1930
434

Na półkach: , ,

Kolejny tom wspaniałej sagi rodzinnej browarników. Coś jak Ziemia Obiecana, czy Dawno temu w Ameryce, ale akcja dzieje się w Belgii. Szkoda że w Polsce wydano tylko 5 tomów z 8. Być może nigdy nie poznam końca tej historii. Nad czym wielce ubolewam.

Kolejny tom wspaniałej sagi rodzinnej browarników. Coś jak Ziemia Obiecana, czy Dawno temu w Ameryce, ale akcja dzieje się w Belgii. Szkoda że w Polsce wydano tylko 5 tomów z 8. Być może nigdy nie poznam końca tej historii. Nad czym wielce ubolewam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

29 użytkowników ma tytuł Władcy chmielu 4 - Noel, 1932 na półkach głównych
  • 25
  • 4
16 użytkowników ma tytuł Władcy chmielu 4 - Noel, 1932 na półkach dodatkowych
  • 6
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Władcy chmielu 4 - Noel, 1932

Inne książki autora

Okładka książki Relax nr 51 François Bazzoli, José-Louis Bocquet, Tomasz Józefowski, Bartosz Minkiewicz, Rafał Skarżycki, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Piotr Szulc, Jean Van Hamme, Robert Waga, Jim Watson
Ocena 7,0
Relax nr 51 François Bazzoli, José-Louis Bocquet, Tomasz Józefowski, Bartosz Minkiewicz, Rafał Skarżycki, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Piotr Szulc, Jean Van Hamme, Robert Waga, Jim Watson
Okładka książki XIII. Tom 5 (wyd. zbiorcze) Jean Van Hamme, William Vance
Ocena 7,5
XIII. Tom 5 (wyd. zbiorcze) Jean Van Hamme, William Vance
Okładka książki XIII. Tom 3 (wyd. zbiorcze) Jean Van Hamme, William Vance
Ocena 7,7
XIII. Tom 3 (wyd. zbiorcze) Jean Van Hamme, William Vance
Okładka książki Thorgal. Gra Fabularna. Podręcznik Główny Bartosz Guzy, Aleksandra Kazimierska, Karolina Kogut, Paulina Opak, Łukasz Orbitowski, Grzegorz Rosiński, Artur Szymała, Jean Van Hamme, Dawid Wolski
Ocena 6,0
Thorgal. Gra Fabularna. Podręcznik Główny Bartosz Guzy, Aleksandra Kazimierska, Karolina Kogut, Paulina Opak, Łukasz Orbitowski, Grzegorz Rosiński, Artur Szymała, Jean Van Hamme, Dawid Wolski
Okładka książki RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 47 Marcin Bałczewski, Luko Czakowski, Gerry Finley-Day, Larry Hancock, Dawid Malik, Peter Miligan, Bartosz Minkiewicz, Steve Moore, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Kelly Thompson, Jakub Topor, Billy Tucci, Stanisław Tym, Jean Van Hamme, Robert Waga
Ocena 6,3
RELAX Magazyn opowieści rysunkowych nr 47 Marcin Bałczewski, Luko Czakowski, Gerry Finley-Day, Larry Hancock, Dawid Malik, Peter Miligan, Bartosz Minkiewicz, Steve Moore, Przemysław Soroka, Wojciech Stefaniec, Kelly Thompson, Jakub Topor, Billy Tucci, Stanisław Tym, Jean Van Hamme, Robert Waga
Okładka książki Rosiński Fantastyczny Yvn Delporte, Krzysztof Jaroszyński, Henryk Kurta, Tadeusz Lech, Lemasque, Grzegorz Rosiński, Andrzej Sawicki, Ryszard Siwanowicz, Jean Van Hamme, Stefan Weinfeld
Ocena 5,7
Rosiński Fantastyczny Yvn Delporte, Krzysztof Jaroszyński, Henryk Kurta, Tadeusz Lech, Lemasque, Grzegorz Rosiński, Andrzej Sawicki, Ryszard Siwanowicz, Jean Van Hamme, Stefan Weinfeld
Jean Van Hamme
Jean Van Hamme
Jean van Hamme Urodził się 16. stycznia 1939 r. w Brukseli. Znak zodiaku - Koziorożec. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale nie bilanse księgowe stały się jego pasją. Szybko zorientował się, że dużo ciekawsze jest wymyślanie opowieści i scenariuszy. Jest autorem powieści przygodowych, pracuje również dla telewizji. Najwieksza popularnośc zdobyły jego scenariusze komiksów, napisane dla tak znanych rysowników, jak CUVELIER, GERI, BEAUTEMPS, DANY, AIDANS, CHERET i VENCE. W 1976 r. poznał polskiego rysownika Grzegorza Rosińskiego. Znajomośc ta zaowocowała nowym pomysłem na scenariusz komiksu - postacią THORGALA AEGIRSSONA. Wymyślony przez VAN HAMME'A fantastyczny, mroczny świat Thorgala narysowany przez Rosińskiego odniósł wielki sukces. Wciaż są wznawiane starsze tytuły i powstają nowe przygody Thorgala. VAN HAMME otrzymał dwukrotnie nagrode SAINT-MICHEL za najlepszy scenariusz komiksu: w 1978 i 1980 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Do ostatniego Jerome Felix
Do ostatniego
Jerome Felix Paul Gastine
Lubię proste, jednotomowe historie, nie ważne w jakim gatunku osadzone. W tym wypadku mamy western rozgrywający się u schyłku okresu wielkich pastwisk, gdy spędy bydła ustępowały z wolna kolejom żelaznym. Wielkie wydarzenie, które na zawsze odmieniło Dziki Zachód, zamieniając go w bardziej "cywilizowane" miejsce. Jednak to nie ten element jest tutaj najważniejszy, choć robi za tło dla głównej fabuły. A tą jest zemsta jednego człowieka na ludziach, którzy odebrali mu syna. Przedstawiona tutaj historia jest bardzo prosta, co nie oznacza, że pozbawiona głębszego przekazu. Na początku poznajemy pewnego kowboja, który przygarnia syna swych zmarłych przyjaciół. Niestety chłopak jest trochę opóźniony, co potrafi sprawiać problem. Mijają lata i kolej w praktyce likwiduje powoli zawód ludzi odpowiedzialnych za spędy bydła. Po ostatnim zleceniu nasz protagonista i jego przybrany syn postanawiają kupić kawałek ziemi i się tam osiedlić. Dołącza do nich przyjaciel, również nie mający co ze sobą począć, mimo że jest w sile wieku. Wyruszają w długą podróż po drodze zatrzymując się w pewnym miasteczku w górach, zamieszkałym przez pokojową, zdawałoby się, społeczność. I tutaj zaczynają się ich kłopoty. Bowiem przez miasto ma przebiegać kolej, natomiast niedługo po przybyciu byłych kowbojów do tego miejsca, dochodzi do tragedii. Niestety bardzo brzemiennej w skutkach. Czytelnik doskonale wie, co się stało, jak doszło do całego zamieszania i dlaczego jeden z kowbojów pragnie zemsty. Krwawej oraz nie oszczędzającej nikogo. Jego towarzysz ma odmienne zdanie, ale to niewiele zmienia i dramat przeradza się w prawdziwy koszmar z wręcz piekielnym finałem. Tutaj w praktyce nie ma wygranych, bo każda ze stron ostatecznie sporo traci. Celowo używam tylu ogólników, bowiem komiks nie jest długi, choć cudnie zilustrowany, a to co już zdradziłem, jest aż nadto szczegółowe. Dlatego lepiej nie czytać opisu opowieści zamieszczonej z tyłu albumu, bo zdradza ona zbyt wiele. Mamy tutaj jednak do czynienia z opowieścią naprawdę dobrze napisaną oraz narysowaną. Nie jest ona niczym wybitnym, ale wystarczająco ciekawym, aby chcieć choć raz po nią sięgnąć. Dla jednych to będzie w sam raz, dla innych może okazać się odrobinkę za mało. W moim wypadku było to coś pomiędzy - nie żałuję czasu spędzonego z tą lekturą, która na zawsze pozostanie w mojej pamięci, jednak raczej już do niej nie wrócę. Choć ostatnie kadry będę wspominać z sentymentem.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu
Giacomo C - Maska w mrocznej paszczy / Upadek anioła Jean Dufaux
Giacomo C - Maska w mrocznej paszczy / Upadek anioła
Jean Dufaux Griffo
Zbrodnia, namiętność, zdrada i szaleństwo... - to główne składniki niezwykle wysmakowanego, komiksowego dania w postaci zbiorczego albumu „Giacomo C. Maska w mrocznej paszczy. Upadek anioła”, który ukazał się właśnie w niezwykle efektownym wydaniu nakładem Wydawnictwa Scream Comics. Wejrzyjmy zatem w ten niepokojący i zarazem fascynujący świat tej opowieści... XVIII wiek, Wenecja. To właśnie w tym jakże niezwykłym, enigmatycznym i skomplikowanym politycznie miejscu rozgrywa się niniejsza opowieść. Oto następuje seria brutalnych morderstw kobiet - najpierw prostytutek, z czasem zwykłych mieszczanek, jak i wreszcie wielkich i wpływowych dam. Morderstw, których ofiary zostają również oszpecone na swych twarzach, tak jakby ktoś chciał odebrać im nie tylko życie, ale i piękno. Zajmujący się tą sprawą markiz San Vere czuje się bezradnym, wobec czego porywa się do pewnej intrygi, która ma skłonić do zajęcia się śledztwem pewnego wyjątkowego mieszkańca miasta... - Giacomo C. Smakowitą, wyrafinowaną i niezwykle intrygującą jest ta literacka uczta, która zachwyca nas swoim klimatem, fabularną złożonością i pięknem obrazu. Jej twórca - Jean Dufaux, zaprosił nas bowiem za jej sprawą do odbycia niezwykłej podróży w czasie, zabierając do dawnej Wenecji i otwierając tym samym drzwi do jej największych sekretów - politycznych, obyczajowych, kryminalnych. By było jeszcze ciekawiej, w roli przewodnika ustanowił swoiste alter ego słynnego Casanovy, który tak naprawdę może być nim, ale wcale nie musi. I zapewniam was, że nie zapomnicie tej czytelniej podróży przez bardzo długi czas... Fabułę tego zbiorczego dzieła można podzielić na dwa główne wątki. Pierwszy z nich jest związany z tajemniczymi zabójstwami młodych kobiet, w które to zostaje uwikłany (niejako wbrew swej woli) tytułowy Giacomo C. To właśnie jego liczne kontakty, wrodzona inteligencja oraz umiejętność odnajdywania się w każdej sytuacji, ale też i niewątpliwie osobisty urok, sprawiają, że krok po kroku przybliża się on do odkrycia prawdy o tych mrocznych zdarzeniach. Jest i drugi wątek, który skupia się na nie mniej barwnych intrygach samego Giacomo - politycznych grach, licznych romansach, a nawet szpiegostwu. I na obu tych polach relacja ta jest równie udaną, ekscytującą i piękną. Postać głównego bohatera, to bez wątpienia najważniejszy element tej opowieści. Oczywiście najłatwiej byłoby nazwać go słynnym Casanovą - i być może też najsłuszniej..., ale jednocześnie nie mogę uciec od przekonania, że jest to swoisty alter ego tej słynnej postaci, jego naśladowca, być może cień. I tak naprawdę odpowiedź na tę kwestię zna jedynie Jean Dufaux, co jednak nie przeszkadza nam w tym, by zachwycać się kreacją tej na wpół pozytywnej, ale i na wpół szelmowskiej postaci uwodziciela, polityka, awanturnika i śledczego w jednym. To postać, wobec której nie można po prostu przejść obojętnym. Podobnie nie można przejść obojętnie wobec wykreowanego tu świata tej opowieści, czyli zachwycającego swoim rozmachem, dbałością o każdy szczegół i niezwykłym klimatem, obrazu dawnej Wenecji. To świat intryg, szpiegowskich gier, wszechobecnego donosicielstwa i mrocznej przestępczości, z która tak bardzo kontrastuje piękno architektury, luksus wyższych sfer i wyjątkowa sztuka. Efektem jest sceneria, która ma w sobie coś magicznego, fascynującego i zarazem niepokojącego, co jednak tak mocno nas ciekawi i interesuje. Na osobne słowa uznania zasługuje ilustracyjne oblicze tego znakomitego tytułu, które jest dziełem Griffo. Artysta ten dał nam tutaj niezwykle malownicze, pociągnięte nieco surową kreską, jak i również doskonale wycieniowane rysunki, które zachwycają dbałością o każdy szczegół i drobiazg danej sceny. To również udane kadrowane, wyraziste emocje na twarzach bohaterów oraz idealnie dobrana, dość mroczna paleta kolorów. Opowieść ta wpisuje się w nurt historycznego komiksu z awanturniczą i kryminalną przygodą w tle, stanowiąc zarazem jedną z najlepszych pozycji tego nurtu. Jednakże literackiego dobra jest tu znacznie więcej, by wspomnieć chociażby o bardzo mocno zarysowanym wątku natury obyczajowej - z erotyką na czele, co z pewnością zainteresuje w szczególny sposób miłośników tego typu opowieści. Trafnym wydaje się być bowiem stwierdzenie, iż komiks ten ma do zaoferowania wiele dobrego bardzo szerokiemu i zróżnicowanemu gronu odbiorców, co zawsze ma wielkie znaczenie. Lektura komiksowej opowieści „Giacomo C. Maska w mrocznej paszczy. Upadek anioła”, jest dla nas wielką przyjemnością, porywającą rozrywką i znakomitą zabawą, gdy oto z jednej strony cieszymy się odkrywaniem kolejnych elementów kryminalnej intrygi, zaś z drugiej nasycamy oczy tym niezwykłym, pięknym, dawnym światem. I owszem, dominuje tu mrok, ale znajdziemy tu także i akcenty komediowe, spod znaku wyrafinowanego i czasami wręcz rubasznego żartu. W efekcie mamy dzieło, które zachwyca w każdym względzie i rozbudza apetyt na więcej. Sięgnijcie po ten tytuł – naprawdę warto.
Uleczkaa38 - awatar Uleczkaa38
ocenił na93 lata temu
Władcy chmielu. Tom 1: 1854–1932 Jean Van Hamme
Władcy chmielu. Tom 1: 1854–1932
Jean Van Hamme Francis Vallés Marie-Paule Alluard
(www.bibliotekaswiata.blogspot.com) Chyba w żadnym innym kraju komiks nie odgrywa tak wielkiej roli, jak w Belgii – nie mogłem więc literackiej wycieczki do tego kraju nie zacząć od komiksu właśnie. Wybór był ogromny, w dodatku sporo tytułów to moje ukochane komiksy z różnych etapów dzieciństwa - „Lucky Luke” Morrisa, „Cubitus”, najbardziej chyba znane na świecie „Smerfy” Peyo i najbardziej uwielbiane w samej Belgii, a dziś nieco zapomniane „Przygody Tintina”, mój ukochany „Hugo” Dumonta, czy wreszcie serie dla nieco starszych: „Yans” André-Paula Duchâteau, „Aria” Michela Weylanda i najlepszy z najlepszych - „Thorgal” Jeana Van Hamme'a i naszego Grzegorza Rosińskiego (który rysował też „Yansa”). Ostatecznie jednak zdecydowałem się na... komiks, który przeczytałem dopiero teraz, na potrzeby projektu – nie był więc obciążony sentymentem z przeszłości, był też zdecydowanie najbardziej belgijski ze wszystkich. „Władcy chmielu”, autorstwa Van Hamme'a (jako twórca „Thorgala” miał u mnie pełne zaufanie) to jedno z moich największych projektowych odkryć (i wraz z argentyńską „Mafaldą” drugi nowy ukochany komiks!) - rozpisana na 150 lat i 8 zeszytów saga rodziny Steenfortów, ardeńskich browarników, to małe arcydzieło – nawet, jeśli nie jesteście fanami piwa (ja),komiksu czy rodzinnych opowieści, to jest to rzecz, którą naprawdę przeczytać trzeba. Scenariusz Van Hamme'a to błyskotliwa opowieść, w której odnajdziemy echa zarówno losu rodu Atrydów, sporu Montekich i Kapuletich, jak i rodzinno-czasowych zawirowań na miarę mojego ukochanego serialu „Dark” (choć bez całej otoczki fantastycznej). Dawno nie spotkałem się z galerią tak znakomicie pomyślanych (i narysowanych – ilustracje Vallesa są znakomite!) postaci i tak kapitalnie wykorzystanym tłem historycznym – jako że opowieść rozgrywa się na przestrzeni półtora wieku, a każdy tom dzieli dwadzieścia kilka lat, jest to doskonała okazja do ukazania przemian społeczno-obyczajowych, maleńkie Dorp, wokół którego ogniskuje się cała historia, to zaś wspaniała miniatura samej Belgii. Porywająca, wybitna rzecz – 10/10 jak nic!
kunieczko - awatar kunieczko
ocenił na101 rok temu
Sercożerca Jean-Baptiste Andréae
Sercożerca
Jean-Baptiste Andréae Mathieu Gallié
Pięknie łączy się ta prawdziwa historia Benjamina - chłopca, cyrkowego akrobaty, którego popisowym numerem jest stąpanie po cienkiej linie - z wyśnioną fabułą, surrealizmem wyciągniętym z drugiej strony lustra. Chłopiec jest członkiem cyrkowej trupy i wychowywany jest przez dziadka. Łączy ich mocna więź, największa jaką można sobie wyobrazić. Dziadek niczym władca marionetek wprawia w ruch swoje zebrane lalki ku uciesze widzów. Wśród tych marionetek jest na przykład tajemniczy kot, ważna figura w stworzonym przez scenarzystę świecie. Gdy dziadek zapada na chorobę, lekarze wydają się być bezradni. Benjamin jest zrozpaczony, ale pojawia się nadzieja. Chłopiec musi odnaleźć motyla, sercożercę. Trop prowadzi do wielkiego lunaparku. Tak, jest to ten punkt graniczny. Przerażony chłopiec ucieka w świat fantazji, wszystko wydaje się takie realne! Marionetka kota ożywa i służy dobrą radą, do wesołego miasteczka chłopiec trafia więc bez problemu. To miejsce tylko dla dorosłych, chociaż mieni się niezwykłymi barwami. Czyżby tylko dorośli mogli zrozumieć niektóre rzeczy? Czy świat dziecka powinien być pod ochroną? Szybko wkraczamy na pole pełne metafor. Tam, w tym wielkim kolorowym mieście, chłopiec przedziera się przez całą frymuśną menażerię kolejnych zjawiskowych person. Kogóż tam nie ma! Dziwni, niebezpieczni, czasem staną po stronie Benjamina, niekiedy będą chcieli wygarbować mu skórę. Nie jest to przyjazny świat, ale tylko tutaj można odnaleźć sercożercę i uratować dziadka. Nie ma wyboru, trzeba stawić czoła własnym lękom, poznać historię, Benjamin udowodni że jest tym odważnym młodzieńcem, który będzie w stanie przełknąć grozę, gorycz, dramatyczne opowieści z przeszłości, przełknie również smutek. Szybko dorośnie. "Sercożerca" to komiks powstały najwyraźniej z mocnej potrzeby eksplorowania formy mrocznej baśni. Za powstanie tytułu odpowiada scenarzysta Mathieu Gallie i ilustrator Jean‑Baptiste Andreae. Gallie w swoim tekście preferuje narracje z mocnym trzonem emocjonalnym. Widać tu skłonność do budowania opowieści, nawet tej metaforycznej, skupionej wokół relacji rodzinnych i traum. To właśnie rodzinna historia i związane z nią wspomnienia (głównie te bolesne),próba ich zrozumienia przez małego chłopca determinują również jego rozwój, czyli rozwój głównego bohatera. Opowieść o traumie nigdy nie jest podana wprost, ściśle wiąże się z charakterystycznym, zawsze mocnym i wyrazistym rysunkiem. Andreae łączy natomiast malarską miękkość z groteskową deformacją. Jego ilustracje są pełne światłocienia, organicznych kształtów i subtelnych detali. Trochę barokowe, zawsze z przepychem. Cyrkowa przestrzeń musi być właśnie taka, nad wyraz bogata. Nie można przelatywać wzrokiem przez plansze, czy pojedyncze nawet kadry. Trzeba cierpliwie studiować ten rysunek. To ilustracje, które jednocześnie zachwycają i niepokoją. Myślę, że warstwa graficzna jest tu kluczowa dla odbioru. Nie znam serii "Azymut", nie znam również "Wędrującej ziemi", tytułów w które Andreae również był zaangażowany. Czytałem natomiast "Kuchnia Ogrów. Umarła Po Trzykroć". To podobne nastroje, chociaż w "Kuchni Ogrów" byliśmy cały czas w krainie baśni, a tutaj, w "Sercożercy" dwa światy (magiczny i realny) są zespolone w tańcu, pięknym, ale czasem groteskowym. Można tutaj odnaleźć tradycję europejskich baśni. Jeżeli poczujecie ducha braci Grimm, to jest to trop prawidłowy. Mit przejścia, bohater skonfrontowany z własnymi lękami, inicjacja. "Sercożerca" to klasyk w tym gatunku. Mroczna baśń o dojrzewaniu o przechodzeniu przez próg do dorosłości, która de facto powinna nadejść później (ta dorosłość). Te wydarzenia zawsze zbliżają się przez smutne incydenty. Dobry komiks, bajeczny, kolorowy, porusza ważne kwestie.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na630 dni temu
Serce Amazonek Christian Rossi
Serce Amazonek
Christian Rossi Géraldine Bindi
Scenarzystka przenosi tu czytelnika w czasy antyczne do momentu trwania wojny trojańskiej. Młoda królowa wyzwolonych i buntowniczych Amazonek (które poprzysięgły nigdy więcej nie podporządkowywać się mężczyzną) prowadzi swoje dzielne wojowniczki pod mury obleganego miasta. Pentezylea zmierzy się tam z półbogiem Achillesem. Pojedynek ten nie tylko wymusi na niej wykorzystanie wszystkich swoich sił, ale również mocno wpłynie na sposób postrzegania otaczającego ją świata. Nienawiść do mężczyzn zaszczepiona przez kolejne pokolenia dumnych wojowniczek, stanie się bardzo ulotna ustępując miejsca zupełnie innym uczuciom. Większość popkulturowych dzieł, jakie pojawiają się na rynku, można w jakiś sposób skrótowo opisać. Do komiksu Serce Amazonek najlepiej pasuje określenie: intrygujący obraz bezwzględnej wielopokoleniowej wojny płci z lekkim feministycznym zacięciem. Jest to oczywiście bardzo duże uproszczenie fabuły, które nawet w połowie nie oddaje niezwykłości i złożoności przedstawionej tu historii. Autorka sięga po legendę o sławnych wojowniczkach i umieszcza ją podczas mitologicznego konfliktu. Wykreowany w ten sposób świat wykorzystuje do przeciwstawienia sobie dwóch pozornie różnych stron (kobiet i mężczyzn). Matriarchalnego społeczeństwa funkcjonującego zgodnie z naturą (będącego również dosyć brutalnym),które stoi w kontrze do męskiego świata nastawionego na dominację. Przewracając kolejne strony komiksu, natrafimy tutaj na wiele burzliwych, ale zarazem uniwersalnych problemów/zagadnień, które cały czas są bardzo aktualne. Przewija się tu między innymi temat kobiecości, feminizmu, dominacji, miłości, równości, różnorodności, ewolucji obyczajów, trzymania się tradycji. Jest to tylko część treści, która czeka na odkrycie przez czytelnika. Najważniejsze jest to, że Géraldine Bindi nie stawia się wyraźnie po żadnej ze stron. Wykreowana przez nią historia pokazuje, że dwa różne oblicza to tak naprawdę „jedność”. Obie grupy mogą się nienawidzić, ale cały czas przenikają się na wielu płaszczyznach i nie mogą bez siebie istnieć. Obok tej bardziej „złożonej” treści, scenarzystka stara się również zadbać o odpowiednią dynamikę albumu. Scen akcji co prawda nie ma tutaj zbyt wiele, ale jeśli się już pojawiają, to są umiejętnie wplecione w historię i potrafią przykuć uwagę odbiorcy. Zalety scenariusza to jedno, każde dzieło posiada jednak jakieś wady. W przypadku tego tytułu nie ma ich zbyt wiele, ale do kilku elementów można się przyczepić. Po pierwsze dialogi, które nie zawsze wnoszą wiele do historii i są moim zdaniem wypełniaczem miejsca. Na całe szczęście jest to problem dość marginalny. Tak samo jest w przypadku niektórych za bardzo chaotycznych scen, gdzie czytelnik może mieć problem z należytym zrozumieniem intencji autorki. Bardzo dobrej i ciekawiej fabule towarzyszy tutaj równie wyśmienita oprawa graficzna. Christian Rossi w rewelacyjny sposób nie tylko obrazuje wykreowany świat, ale również umieszczonych w nim bohaterów (nie tylko pierwszoplanowych). Jego rysunki w niektórych momentach charakteryzują się prostotą, kiedy indziej zaś zachwycają swoją szczegółowością. Bardzo duże znaczenie ma tutaj nagość, która rozlewa się na cały album. Nie jest ona jednak w żadnym momencie przesadzona. Artyście udaje się wyzbyć erotycznego charakteru prac, pokazując nagie ludzkie ciała w sposób bardzo naturalny. Pomimo tego jest to raczej tytuł kierowany do starszego czytelnika. Piękno rysunków podsycone jest również zastosowaną tutaj paletą barw w odcieniu sepii. Nadaje to planszom niezwykłego „mitologicznego” klimatu, jeszcze bardziej podbijając jakość dzieła. https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-serce-amazonek/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na93 lata temu
Buddy Longway. Księga 1. Chinook na całe życie Derib
Buddy Longway. Księga 1. Chinook na całe życie
Derib
Kim jest Buddy? Tłumacząc dosłownie to kumpel, teraz mój kumpel. I do tego wszystkiego to Longway, czyli czeka nas długa droga. To będzie wspaniała przygoda. Buddy Longway, traper, to człowiek żyjący na granicy dwóch światów. Western jako gatunek wielokrotnie portretował takie figury, Longway nie jest więc wyjątkowy. Wyjątkowy natomiast jest sam album, który w prezentowanym integralu (cztery opowieści),proponuje spójną rodzinną sagę. I widać to już od początku, jesteśmy zaproszeni do śledzenia losów Buddy'ego i jego wybranki, Indianki z plemienia Siuksów, Chinooki. Zatem cztery pierwsze epizody to odpowiednio: "Chinook", ("Chinook"),"Nieprzyjaciel" ("L'Ennemi"),"Trzech przejezdnych" ("Trois hommes sont passés") i "Zdany na siebie" ("Seul..."). W kwestii ukazywania się komiksów na rynku te epizody dzieli kilka lat. Czytelnicy poznali Buddy'ego i Chinook w 1973 roku, premiera "Zdanego na siebie" miała miejsce w 1975 roku. Album poprzedzony jest bogatym materiałem dodatkowym o autorze, jego pasji, inspiracjach i o samym rzecz jasna Buddym i jego miejscu w kulturze komiksu. Wszystkie przygody układają się w spójną narrację o dojrzewaniu do miłości i rodziny, ale także o nieustannym napięciu między kulturą białych, a światem rdzennych Amerykanów. W "Chinook" pojawia się fundament całej serii: spotkanie Buddy’ego z młodą Indianką. To samo spotkanie nie jawi się jako romantyczna legenda, to raczej zderzenie dwóch odmiennych doświadczeń. Buddy, choć silny i zaradny, jest przede wszystkim człowiekiem wrażliwym, a Chinook nie jest egzotyczną ozdobą, lecz pełnoprawną postacią z własną historią i traumą. Tak się spotykają - Buddy ratuje dziewczynę z opresji, pojawia się uczucie, później coś jeszcze piękniejszego. To rodzinna saga i jak w każdej sadze musimy przejść przez wiele etapów kształtowania tejże. Musi być niebezpieczeństwo, dramatyczne sekwencje, również tragizm. Ale również jak w każdej sadze, głównie tej rodzinnej, muszą być te ciepłe chwile i momenty, w których rodzina staje się silniejsza. W kolejnym odcinku pojawia się Jeremy, syn Buddy'ego i Chinook. Przed małżeństwem pojawią się kolejne wyzwania, ale para wytrwa w tym świecie ogrzewając się własną miłością. Nie wiem jak będzie dalej, ale te wczesne tomy serii tworzą więc obraz bohatera, który nie jest nieomylny ani niezniszczalny. To człowiek, który kocha, boi się, cierpi i popełnia błędy. Derib (Claude de Ribaupierre) pokazuje, że prawdziwa siła nie polega na przemocy, lecz na zdolności do empatii i wierności własnym wartościom. Dzięki temu "Buddy Longway" staje się dla mnie w trakcie czytania tym komiksem o humanistycznym wydźwięku, który jest dodatkowo bardzo mocno zakorzeniony w gatunku europejskiego westernu. Wydawałoby się że w tych buntowniczych latach 70. Kiedy kontrkultura domagała się właśnie buntu, negowania raczej tradycyjnych wartości, album taki jak Buddy Longway może być skazany na porażkę. Nic z tego, nie było szans na to, by projekt, który zaświtał autorowi już od maleńkości, czyli był niejako marzeniem, mógł się nie udać. I to jest kolejny wspaniały dowód na to, że warto trwać przy swoim. Widać tutaj wielką miłość do gatunku. Nie będę się rozpisywać na temat kolejnych przygód, epizodów, nie wspomnę o tych dramatycznych początkach kiedy Longway przechodził "próbę strzały" wśród Indian - tak dramatycznie sfilmowaną przez Samuela Fullera w filmie "Run of the Arrow" w 1957 roku (polecam). By western się udał, czy to ten filmowy, czy pod postacią jakiegokolwiek innego medium, autor musi go czuć, kochać ten okres, rzecz musi być szczera i uczciwa. Buddy Longway ma to wszystko. Warstwa graficzna natomiast jest od początku spójna i konsekwentna: realistyczna, ale nie przesadnie szczegółowa, z pięknymi pejzażami i świetnym wyczuciem światła. Derib potrafi oddać zarówno majestat natury, jak i intymność ludzkich emocji. Ale to też styl, który ewoluuje, przynajmniej jeżeli chodzi o stosowanie środków wyrazu i podejście do medium. O ile w "Chinook" artysta trzyma się klasycznie przedstawionych kadrów, a rysunki się w nich mieszczą (z wyjątkami),to już w kolejnych odcinkach Derib pozwala sobie na więcej. Pojawiają się coraz większe ilustracje, rysunek wychodzi częściej poza kadr, a niektóre plansze są po prostu pozbawione ograniczeń, rysunki przenikają się, ilustracja nie ma już granicy. Zapewne przy kolejnych epizodach artysta znajdzie jakiś złoty środek i będzie mu wierny do końca. Jestem na początku tej drogi, ale już czuję co kryje się za największą siłą serii. To autentyczność, empatia którą obdarzona jest para głównych bohaterów. Nie sposób im nie kibicować na każdej życiowej ścieżce, zakręcie, przy kolejnym przeżytym roku w leśnej głuszy w ich małym domku nieopodal prerii. To będzie wspaniała przygoda.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na92 miesiące temu
7 żywotów Krogulca Patrick Cothias
7 żywotów Krogulca
Patrick Cothias André Juillard
Komiks Patricka Cothias'a i André Juillard'a to dzieło kompletne. 7 Żywotów Krogulca łączy klasyczne elementy powieści spod stylu płaszcza i szpady, akcję, wątki historyczne, oraz nutkę motywów nadprzyrodzonych. Doświadczymy również spojrzenia na władzę, odrobinę dworskiej polityki, wglądu na losy nizin społecznych i kształtującej się w nich potrzeby buntu, niesprawiedliwości, przemocy, motywu zemsty, a także nawiązania do słynnych dzieł francuskich twórców (np. do powieści Trzej muszkieterowie). Komiks ma bardzo dużo zalet. Podobał mi się scenariusz, jego tempo, zwroty akcji, postacie i ich motywacje, a także rysunki (które początkowo nie do końca mi odpowiadały). Jeśli miałby szukać minusów to wskazałbym humor. Możecie się ze mną nie zgodzić, ale w tego typu dziełach liczyłem na większe zachowanie powagi. W niektórych momentach humor mi przeszkadzał i wprowadzał pewną dysharmonię. Nie podobało mi się również zakończenie, a w zasadzie fakt, że działania wszystkich bohaterów finalnie nie wpłynęły na status quo. Odbieram je jako smutne, ale odczuwam lekki niedosyt. Więcej wad nie zauważam. „7 żywotów Krogulca” nie uważam za arcydzieło, ale na pewno nie rozczarowałem się lekturą. Ani trochę nie żałuję poświęconych na niego pieniędzy i czasu (w komiksie było naprawdę sporo tekstu). Myślę, że jeszcze kiedyś do niego wrócę. Tymczasem odkładam go na półkę obok innych znakomitych i wspaniale wydanych dzieł.
alcybiades - awatar alcybiades
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Władcy chmielu 4 - Noel, 1932

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Władcy chmielu 4 - Noel, 1932