rozwińzwiń

O zmienności życia

Okładka książki O zmienności życia autora Tadeusz Gadacz, 9788324403301
Okładka książki O zmienności życia
Tadeusz Gadacz Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry filozofia, etyka
228 str. 3 godz. 48 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Data wydania:
2013-10-16
Data 1. wyd. pol.:
2013-10-16
Liczba stron:
228
Czas czytania
3 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324403301
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup O zmienności życia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki O zmienności życia

Średnia ocen
6,6 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce O zmienności życia

avatar
324
309

Na półkach:

Ktoś polecił mi tego autora. Podejrzewam że jest dobrym nauczycielem akademickim, jest bowiem oczytany i zna literaturę swego przedmiotu. Książkę natomiast czyta się dziwnie. Wiele rozdziałów napisne jest jak kazanie w kościele, inne natomiast jako przegląd literatury na tematy filozoficzne. Rozdziały które brzmią jak kazania są zrzędzeniem na tematy społeczne, wykazujące obawy że ludzkość zbłądziła, za dużo wolności, za dużo komercjalizmu, za mało wartości "duchowych". Tu zdenerwowałem się że ktoś nie pozwala by się cieszyć życiem i dorobkiem ciężkiej własnej pracy. Polacy rzadko mieli takie okazje w historii by wyluzować i cieszyć się życiem. Ale zaraz będzie mnie rozliczał nasz autor, czy w tym samym czasie rozwinąłem się duchowo. Przy czym ta duchowość jest celowo niedoprecyzowana, domyślam się że chodzi o religię? Rozdziały na tematy filozoficzne są natomiast wyliczanką co na dany temat dany filozof myślał. Podczas gdy moralizujące kazania są irytujące, czytelnik nie życzy sobie przecież by się o jego "duchowość" obawiano, to te wyliczanki filozoficzne są niestety napisane słabo, niczym mnie nie zaciekawiły. Niepotrzebne mi są do niczego listy nazwisk filozofów i dziesiątki cytatów. Chciałbym zamiast tego zrozumieć ich tok myślenia. Ciekawi mnie jak ludzie dochodzili do pewnych wniosków. Czuje się że profesor Gadacz za dużo wie i z tym właśnie ogromem własnej wiedzy nie radzi sobie, nie potrafi tego zasobu wiedzy w sposób ciekawy i twórczy przysposobić na użytek nieprofesjonalistów. Szkoda.

Ktoś polecił mi tego autora. Podejrzewam że jest dobrym nauczycielem akademickim, jest bowiem oczytany i zna literaturę swego przedmiotu. Książkę natomiast czyta się dziwnie. Wiele rozdziałów napisne jest jak kazanie w kościele, inne natomiast jako przegląd literatury na tematy filozoficzne. Rozdziały które brzmią jak kazania są zrzędzeniem na tematy społeczne, wykazujące...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
410
90

Na półkach:

Rozczarowana faktem, że tytuł nijak nie przystaje do treści. Rozumiem, że to zbiór eseistyki z różnych okresów, ale nie zawsze dzieje się tak (i bynajmniej nie powinno),że zostają zebrane prace na w zasadzie każdy ważniejszy filozoficzny temat, tylko nie ten tytułowy...Zainspirowana wykładem pana profesora pokusiłam się o jedną z jego książek, i nie żałuję; mimo, że jest sporo ślizgania się po powierzchni, dość swobodnie dobranych cytatów w ilości wielkiej, a do tego za dużo, typowego dla polskiej filozofii chrześcijańskiej, odwoływania się do katolickiej eschatologii, czy osoby Karola Wojtyły (który dla mnie filozofem był nieszczególnie imponującym) to jednak z lektury można wynieść sporo interesującej treści - dla aktywnych filozofów, w ramach powtórzenia, świetnie sprawdzi się natomiast dla laika, gdyż napisana w przystępnej formie. Jak już zaznaczyłam, dla mnie głównym minusem jest brak wyraźnego związku z tytułem, pasowałoby by bardziej "O życiu" po prostu. Byłam zainteresowana tematyką przemijania i zmienności właśnie , a tego niestety w tej pozycji nie znalazłam, nawet znacznie rozszerzając te pojęcia.

Rozczarowana faktem, że tytuł nijak nie przystaje do treści. Rozumiem, że to zbiór eseistyki z różnych okresów, ale nie zawsze dzieje się tak (i bynajmniej nie powinno),że zostają zebrane prace na w zasadzie każdy ważniejszy filozoficzny temat, tylko nie ten tytułowy...Zainspirowana wykładem pana profesora pokusiłam się o jedną z jego książek, i nie żałuję; mimo, że jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
41
18

Na półkach:

Ciekawa, ale zbyt dużo cudzych opinii na temat jednego problemu.

Ciekawa, ale zbyt dużo cudzych opinii na temat jednego problemu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

57 użytkowników ma tytuł O zmienności życia na półkach głównych
  • 34
  • 20
  • 3
15 użytkowników ma tytuł O zmienności życia na półkach dodatkowych
  • 7
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki O zmienności życia

Inne książki autora

Okładka książki Nauka polska. Szanse, bariery i wyzwania Andrzej Jacek Blikle, Tadeusz Gadacz, Marian Gorynia, Iwona Hofman, Hubert Izdebski, Krzysztof Jajuga, Jacek Jemielity, Tomasz Komornicki, Jacek Kuźnicki, Eugeniusz Molga, Maciej J. Nowak, Rafał Rakoczy, Marek Safjan, Bronisław Sitek, Przemysław Śleszyński, Łukasz A. Turski, Grzegorz Węgrzyn, Leszek Zasztowt
Ocena 0,0
Nauka polska. Szanse, bariery i wyzwania Andrzej Jacek Blikle, Tadeusz Gadacz, Marian Gorynia, Iwona Hofman, Hubert Izdebski, Krzysztof Jajuga, Jacek Jemielity, Tomasz Komornicki, Jacek Kuźnicki, Eugeniusz Molga, Maciej J. Nowak, Rafał Rakoczy, Marek Safjan, Bronisław Sitek, Przemysław Śleszyński, Łukasz A. Turski, Grzegorz Węgrzyn, Leszek Zasztowt
Okładka książki Krótka historia filozofii współczesnej Paweł Dybel, Tadeusz Gadacz, Wojciech Sady, Magdalena Środa
Ocena 6,2
Krótka historia filozofii współczesnej Paweł Dybel, Tadeusz Gadacz, Wojciech Sady, Magdalena Środa
Tadeusz Gadacz
Tadeusz Gadacz
prof. dr hab. Tadeusz Antoni Gadacz - polski filozof, religioznawca i były duchowny katolicki. Rodowity krakowianin. Absolwent krakowskiej Papieskiej Akademii Teologicznej (obecnie Uniwersytet Papieski Jana Pawła II) - filozofia. Bliski współpracownik księdza Józefa Tischnera. Obecnie wchodzi w skład Rady Fundacji Krakowskiego Hospicjum dla Dzieci im. księdza Józefa Tischnera, gdzie pełni funkcję wiceprzewodniczącego. Przełożony pijarów. Jednak prof. Gadacz zrezygnował z życia zakonnego i stanu duchownego Prezes Polskiego Towarzystwa Etycznego. Wybrane publikacje książkowe: "Kazania rekolekcyjne. Rekolekcje do środowiska akademickiego Krakowa, kościół św. Anny 1995 r." (Wydawnictwo Zakonu Pijarów, 1995),"Filozofia człowieka jako filozofia losu" (Wydawnictwo "Wers", 2000),"Filozofia Boga w XX wieku" (Wydawnictwo WAM, 2007),"O ulotności życia" (Iskry, 2008),"Historia filozofii XX wieku. Nurty" (t. 1-2, Wydawnictwo Znak, 2009).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nie dla zysku. Dlaczego demokracja potrzebuje humanistów Martha Nussbaum
Nie dla zysku. Dlaczego demokracja potrzebuje humanistów
Martha Nussbaum
Martha Nussbaum stawia tezę, że demokracja znajduje się w stanie kryzysu edukacyjnego. Polega on na tym, iż systemy edukacyjne na całym świecie, w społeczeństwach demokratycznych, coraz bardziej przesuwają swój środek ciężkości w kierunku umiejętności technicznych i zawodowych, użytkowych, kosztem humanistyki, sztuki, literatury, krytycznego myślenia, empatii. Niebezpieczeństwo takiego nastawienia polega na tym, że o ile ważne są zdolności techniczne i naukowe, o tyle są one niewystarczające, jeżeli celem edukacji ma być nie tylko przygotowanie do pracy i generowania zysku, ale przygotowanie pełnoprawnych obywateli, zdolnych do uczestnictwa w życiu demokratycznym, do krytycznej oceny tradycji, do empatii wobec innych ludzi, i do działania w interesie wspólnym. Nussbaum rozkłada swój argument w kilku liniach. Po pierwsze, diagnozuje kryzys. Opisuje, jak kursy humanistyczne i artystyczne są stopniowo eliminowane lub marginalizowane na wszystkich poziomach edukacji. Chodzi nie tylko o cięcia budżetowe, ale przesunięcie priorytetów — edukacja ma służyć ekonomii, a nie obywatelstwu. Po drugie, wskazuje zasadnicze cele edukacji demokratycznej, podkreślając, że edukacja w humanistyce rozwija specyficzne zdolności: krytyczne myślenie, zdolność do dialogu, wyobraźnię narracyjną, empatię, tolerancję, szacunek dla różnic — cechy niezbędne dla obywateli świadomych swoich praw i obowiązków, a także dla zdolności spojrzenia poza własną społeczność i własne przekonania. Po trzecie, przedstawia argumentację przeciwników humanistyki (argument ekonomiczny vs demokratyczny). Humanistyka bywa traktowana jako „zbędny dodatek”, luksus i zbytek, który należy odrzucić w imię tego, co praktyczne i dochodowe. Nussbaum wskazuje jednak, że taki wybór może okazać się krótkowzroczny: społeczeństwo skoncentrowane na użyteczności – o ile technicznie sprawne – może tracić zdolność do krytyki, refleksji moralnej. W czwartym rzędzie autorka sięga do przykładów historycznych i międzynarodowych, głównie doświadczeń Stanów Zjednoczonych oraz Indii, w tym do reform edukacyjnych, do tradycji myślicieli takich, jak Dewey czy Tagore; pokazuje jak w różnych kontekstach humanistyka była i jest zagrożona, jakie mają miejsce zmiany w polityce edukacyjnej i jakie są ich potencjalne konsekwencje. Po piąte, omawia emocje moralne właściwe dla rozwoju charakteru obywatelskiego. Szczególnie akcentuje rolę emocji moralnych w kształtowaniu postaw obywatela państwa demokratycznego. Kładzie nacisk na to, że edukacja humanistyczna pomaga rozwijać zdolność widzenia drugiego człowieka jako osoby – nie tylko jako środka do celu, czy funkcji do wykonania. Ostatnim aspektem, zwieńczającym całość rozważań i swoistym manifestem, jest wezwanie do aktywnej obrony humanistyki: do zmian politycznych, społecznych, edukacyjnych. Nussbaum wykazuje, że możliwe są konkretne działania, że istnieje nadzieja, jeśli tylko podniesie się świadomość społeczna. Mocnymi stronami książki jest jasność i siła argumentów, klarowność przykładów, analogii historycznych i porównań międzynarodowych. Zaletą jest zasięg globalny analizy (USA, Indie, Europia),która pozwala na lepsze zrozumienie, że problem humanistyki nie ma charakteru lokalnego ani marginalnego. Bezcenna jest wrażliwość etyczna: Nussbaum zwraca uwagę na wartość ludzkiej jednostki, której nie wolno sprowadzać do użyteczności ekonomicznej. Niestety takie spojrzenie często bywa gubione w debatach edukacyjnych, które skupiają się na "zwrocie z inwestycji", konkurencyjności, współczynnikach zatrudnienia, z pominięciem perspektywy moralnej i obywatelskiej. Niewątpliwą zaletą jest także wezwanie do refleksji decydentów politycznych (a nie tylko akademików czy humanistów) - czyli tych, którzy decydują o finansowaniu edukacji, o priorytetach narodowych, a zatem mają realny wpływ na kondycję demokracji. Jako zarzut podnoszona bywa kwestia braku empirii w pewnych kwestiach. No cóż – książka jest manifestem, argumentem filozoficzno-etycznym i kulturowym, a nie badaniem ilościowym. I jako taka mi się szalenie podoba - przekonują mnie przykłady, studia przypadków, historia myśli i jakoś nie cierpię z powodu braku danych statystycznych. Poważniejszym zarzutem jest natomiast pewna idealizacja humanistyki. Tymczasem nie jest to panaceum: empatia, wyobraźnia narracyjna, moralność – wszystko to ma wielką wartość, ale sztuki wyzwolone same w sobie mogą okazać się instytucjonalnie uprzywilejowane, elitarne, a treści humanistyczne nie gwarantują demokratycznych postaw. Empatia — choć ważna — może być selektywna, a tradycja, wspólnota, tożsamość lokalna także mają znaczenie, podczas gdy ekskluzywne odrzucenie pewnych kultur czy tradycji może osłabiać spójność społeczną. Nussbaum często stawia też w opozycji ekonomię względem humanistyki/demokracji, co oczywiście jest wygodne pod względem retorycznym, ale może być zbytnim uproszczeniem w pewnych kontekstach. W praktyce często konieczne jest łączenie praktycznych umiejętności z humanistycznym wychowaniem, a decyzje edukacyjne bywają kompromisami. W praktyce trzeba jakoś pogodzić potrzeby gospodarki i potrzeby demokracji, zwłaszcza w systemach o ograniczonych zasobach. To prowadzi do kolejnego zarzutu, dotyczącego różnic między krajami / kulturami. Doświadczenia USA czy Indii nie są automatycznie przenoszalne do innych kontekstów (np. kraje o innej tradycji edukacyjnej, innych uwarunkowaniach politycznych czy kulturowych). Kontekst lokalny, finansowanie edukacji, struktura szkolnictwa, kultura obywatelska — to wszystko wpływa na to, na ile humanistyka może być traktowana jako priorytet. Niewątpliwie książka ta stanowi mocne ostrzeżenie przed ryzykiem, jakie niesie za sobą redukcjonizm edukacyjny nastawiony tylko na użyteczność ekonomiczną. W tym duchu może inspirować reformy edukacyjne, politykę publiczną, dyskusję społeczną, zwłaszcza w czasach, gdy globalizacja, konkurencja gospodarcza i neoliberalne podejście do edukacji, domagają się coraz wyraźniejszych priorytetów.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na76 miesięcy temu
Problem człowieka Martin Buber
Problem człowieka
Martin Buber
Co mogę wiedzieć? Co powinienem czynić? Czego mogę się spodziewać? Czym jest człowiek? Ja i Ty... *** "Opowiada się o rabbim Bunamie z Przysuchy, jednym z ostatnich wielkich nauczycieli chasydyzmu, że powiedział kiedyś swoim uczniom: „Chciałem napisać księgę, miała nazywać się «Adam» i ująć całego człowieka. Jednak po zastanowieniu odstąpiłem od tego zamiaru”. Te prostoduszne słowa prawdziwego mędrca wyrażają — choć ich intencją było coś zgoła innego — całe dzieje ludzkiego namysłu nad człowiekiem. Od wiek wieków człowiek wie, że to on sam jest przedmiotem najbardziej godnym siebie, ale równocześnie wzdraga się ów przedmiot właśnie traktować jako całość, a więc zgodnie z jego byciem i sensem. Niekiedy zabiera się nawet za to, ale problematyka ta, to zajmowanie się własną istotą, przytłacza go szybko i wyczerpuje, i zrezygnowany dyskretnie wycofuje się, aby rozmyślać nad wszystkimi innymi rzeczami na niebie i ziemi z wyjątkiem człowieka lub też, aby dzielić człowieka na fragmenty, którymi można zajmować się osobno w sposób mniej problematyczny, mniej wymagający i mniej zobowiązujący." *** "Zadania stojące przed antropologią filozoficzną najbardziej dobitnie wyraził Kant. W podręczniku do swoich wykładów o logice — którego wprawdzie sam nie opublikował i który nie oddaje wiernie jego notatek, ale został przez niego jednoznacznie zaakceptowany — Kant rozróżnia filozofię w pojęciu szkolnym i filozofię w pojęciu światowym (in sensu cosmicó). Tę drugą określa jako „naukę o ostatecznych celach rozumu ludzkiego” albo jako „naukę o najwyższej zasadzie używania naszego rozumu”. Zakres filozofii w owym odnoszącym się do obywatelstwa w świecie znaczeniu można, jego zdaniem, sprowadzić do następujących pytań: „1. Co mogę wiedzieć? 2. Co powinienem czynić? 3. Czego mogę się spodziewać? 4. Czym jest człowiek? Na pierwsze pytanie odpowiedzi udziela metafizyka, na drugie etyka, na trzecie religia, na czwarte zaś antropologia”. I Kant dodaje: „W zasadzie można by wszystkie je zaliczyć do antropologii, gdyż pierwsze trzy pytania odnoszą się do ostatniego”." *** "Problem człowieka powstał na bazie wykładów wygłoszonych na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie w 1938 r. Celem tej książki było — jak pisał Buber w przedmowie do pierwszego wydania — „historyczne umiejscowienie poznania zasady dialogicznej, przedstawionej w innych pracach, i jej krytyczne odgraniczenie od innych teorii”. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku Ja i Ty, Buber traktował tę książkę jako wprowadzenie do bardziej obszernego dzieła antropologicznego, które jednak nigdy nie powstało." *** "Prawdziwa rozmowa (to jest nie taka, w której wcześniej uzgodniono wkład jej uczestników, lecz w pełni spontaniczna, w której każdy mówi bezpośrednio do swojego partnera i prowokuje jego nie dającą się wcześniej przewidzieć odpowiedź),chwila prawdziwej nauki (to jest nie takiej, która jest mechanicznym powtarzaniem albo której wynik zna się z góry, lecz nauki rozwijającej się we wzajemnym zaskakiwaniu się),rzeczywisty, nienawykowy uścisk, prawdziwy, nie odgrywany pojedynek — to, co jest w tym istotne, dokonuje się nie w jednym i drugim uczestniku ani w ogarniającym ich obu oraz wszystkie inne rzeczy świecie naturalnym, lecz pomiędzy nimi w najbardziej dosłownym tego słowa znaczeniu, jakby w wymiarze dostępnym tylko im obu. Coś mi się przydarza — jest to stan rzeczy nie dający się dokładnie rozdzielić między świat i duszę, podzielić na „zewnętrzne” zdarzenie i „wewnętrzne” odczucie. Ale jeśli ja i ktoś drugi (by użyć wyrażenia mocnego, choć nie dającego się bliżej uściślić) przytrafiamy się sobie nawzajem, to rachunek się nie bilansuje, zostaje jakaś reszta — gdzieś, gdzie dusze kończą się, a świat się jeszcze nie zaczął — i ta reszta jest tym, co istotne. Ten stan rzeczy można odnaleźć nawet w najdrobniejszych, momentalnych, ledwie uchwytnych dla świadomości zjawiskach. W panicznym ścisku w przeciwlotniczym schronie nagle spotykają się na moment spojrzenia dwóch nieznajomych w zdumionej i oderwanej od sytuacji wzajemności. Nie będzie się już o tym pamiętać, gdy zabrzmi syrena odwołująca alarm, a jednak coś się wydarzyło w przestrzeni trwającej nie dłużej niż chwilę. Może się zdarzyć, że w przyciemnionej sali operowej pomiędzy dwoma obcymi sobie słuchaczami, którzy równie subtelnie i równie intensywnie odbierają jakąś melodię Mozarta, zawiąże się ledwie dostrzegalna żywiołowa dialogiczna więź, której próżno szukać po zapaleniu się świateł. Trzeba strzec się, by rozumienia tak ulotnych, a jednocześnie tak uchwytnych zdarzeń nie mącić przez wniesienie motywów uczuciowych: to, co pojawia się tutaj, nie poddaje się pojęciom psychologicznym, jest to coś ontycznego. Począwszy od zdarzeń najdrobniejszych, zanikających już w momencie ich zaistnienia, aż do patosu czystej, niezaprzeczalnej tragiki, kiedy dwoje z gruntu odmiennych ludzi uwikłanych we wspólną sytuację życiową ujawnia sobie nawzajem, milcząco i jednoznacznie, nieubłaganą sprzeczność egzystencji — dialogiczna sytuacja jest dostatecznie uchwytna tylko ontycznie. Ale uchwytna jest właśnie nie od strony ontyki osobowej egzystencji ani też od strony dwóch osobowych egzystencji, lecz tylko od strony tego, co istoczy się pomiędzy nimi jako wobec nich transcendentne. W najbardziej gwałtownych momentach dialogiki widać wyraźnie, że krąg wokół zdarzenia zakreśla pałeczka nie tego, co indywidualne, ani tego, co społeczne, lecz owego wymiaru trzeciego. Królestwo Pomiędzy jest po tamtej stronie subiektywności i po tej stronie obiektywności, na wąskiej grani, na której spotykają się Ja i Ty. Ta rzeczywistość, której odkrywanie rozpoczęło się w naszej epoce, pokazuje nadchodzącym pokoleniom drogę, która wyprowadza poza indywidualizm i kolektywizm. Tutaj zapowiada się to prawdziwe Trzecie, którego poznanie pomoże rodzajowi ludzkiemu odzyskać prawdziwą osobę i założyć prawdziwą wspólnotę."
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na82 dni temu
Autorytety : Sokrates, Budda, Konfucjusz, Jezus Karl Jaspers
Autorytety : Sokrates, Budda, Konfucjusz, Jezus
Karl Jaspers
Całkiem niezła książeczka Karla Jaspersa o "ponadczasowych" autorytetach, jakimi są Sokrates, Budda, Konfucjusz i Jezus. Warto dodać, że napisana w przeciwieństwie do innych książek Jaspersa bardzo zrozumiałym językiem i mało jest tutaj jego specyficznego żargonu (acz jest obecny, tak jak i lekko mistyczny niekiedy klimat). Ogólnie jest to raczej lektura popularyzatorska, opisująca pokrótce biografie tychże postaci, a także ich przesłanie. Ostatni rozdział jest natomiast porównaniem i ukazaniem wspólnych cech i różnic. Jaspers ogólnie z wielką rewerencją wypowiada się na ich temat, nie ma tutaj zbytniej krytyki, jest raczej filozoficzny zachwyt, chociaż oczywiście bez żadnego lukru. Jezus jest dla niego tylko człowiekiem, chociaż zaiste wyjątkowym i chyba z tej czwórki najbardziej przez niego poważanym (zdążyło się oczywiście trochę oberwać kościołom za zaciemnianie jego wizerunku, gdzie widać inspirację liberalnym protestantyzmem pierwszej połowy XX wieku - Harnackiem i Bultmannem). Ogólnie myślę, że książeczka dobra i potrzebna. Takie postaci warto znać by móc się od nich wciąż uczyć i by mogły być dla nas wciąż drogowskazami - nawet jeśli nie jesteśmy wyznawcami religii zbudowanych na ich nauce. "Sokrates mówi na to: „Co do mnie, jeśli drętwik powoduje odrętwienie siebie samego tak jak i innych, jestem do niego podobny, jeśli jest inaczej, to nie. Nie jest bowiem tak, że ja budzę w innych wątpliwości, sam nie mając żadnych, ale dlatego, że mam ich więcej niż inni". W identycznej sytuacji Teajtet stwierdza: mąci mi się w głowie, a Sokrates odpowiada, to początek filozofii." "Sokrates wierzył w tradycyjnych bogów, składał im ofiary, był posłuszny wyroczni delfickiej i brał udział w świętach. To, co niezależne od naszych czynów i woli, a z czego czerpią wszelkie nasze zamierzenia i wszelkie myślenie, można stracić z oczu lub zignorować, jak czyniło wielu sofistów; lecz można też napełnić się nim i podążać za nim z czcią, upatrując tutaj istotę rzeczy, bez której wszystko traci fundament. Tak czynił Sokrates. Stąd też brała się jego wielka, wspaniała i świadoma „naiwność" w czerpaniu z historycznie ugruntowanej oczywistości, wypływającej w niezrozumiały sposób z głębi bytu. Tam, gdzie własne zrozumienie nie przynosi rozstrzygnięcia, należy posłuchać wiary ojców i praw stanowionych przez państwo". "Mistyczne zjednoczenie z Bogiem, bierne odwrócenie się od świata, jedność z Bogiem i samotność pomiędzy ludźmi byłyby wyzute z miłości. Jednostka sama dla siebie nie ma udziału w Królestwie Bożym. Chodzi o to, aby dotrzeć doń wraz z innymi ludźmi. Kto kocha Boga, kocha bliźniego. Dlatego życie na świecie wypełnione jest życiem w miłości, będącym znakiem Królestwa Bożego". "Jezus nie unika sformułowań logicznie sprzecznych. Mówi na przykład: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie" (Mt 12, 30) lub: „Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami" (Mk 9, 40). Albo: „Nie stawiajcie oporu złemu" i „Nie przyszedłem przynieść pokoju, lecz miecz". Gdy wszystko jest znakiem, twierdzenie o sprzecznościach przestaje obowiązywać. Nie mamy do czynienia z systemem myślowym, lecz z przekazem zawartym w znakach". "Życie Jezusa wydaje się przeniknięte boskością. W każdym momencie, będąc blisko Boga, wszystko traci dla niego znaczenie poza Bogiem i Wolą Bożą. Idea Boga nie jest niczym uwarunkowana. Wynikający z niej system odniesień warunkuje wszystko inne; stąd wypływa wiedza o ugruntowującej wszystko substancji prostej. Istotą tej wiary jest wolność. W tej wierze bowiem, mówiącej o Bogu, dusza rozpływa się całkowicie w Ogarniającym. Podczas gdy doświadcza ona szczęścia i nieszczęścia tego świata, budzi się ona w sobie samej. Nie może jej powstrzymać to, co skończone i wyłącznie doczesne. Oddanie w ufności pozbawionej zrozumienia daje jej nieskończoną siłę: ponieważ w największej łagodności niezakorzenionych serc, w niszczącym zachwianiu, może ona zyskać świadomość bycia darem Boga. Jeśli człowiek wierzy, staje się wolny." "Istotą narodzin ufności w Boga z bezgranicznej świadomości cierpienia jest, po pierwsze, wydanie się bez reszty cierpieniu; człowiek postrzega siebie jako robaka, pozbawionego godności i niezłomności, po drugie zaś, świadomość absolutnej samotności, opuszczenia przez ludzi, wykluczenia z mentalnego udziału w pojęciu narodu lub innej zbiorowości, wreszcie świadomość opuszczenia przez Boga. Dalsze potęgowanie cierpienia ludzkiego staje się niemożliwe. Dopiero w tym krańcowym momencie i tylko w nim następuje zwrot: możliwy jest krzyk ku Bogu, wyrażenie nieznośności Jego milczenia i wołanie: ale Ty jesteś święty, w imieniu ludu przynajmniej jego ojcowie Mu zaufali; spokój wypływający z ufności staje się w końcu niepodważalnym fundamentem. Niepowtarzalna historycznie jest zdolność do cierpienia i jego prawdziwość. Okropieństwo nie zostaje przyjęte z opanowaniem, nie jest cierpliwie znoszone i nie zakrywa się go. Rzeczywistość cierpienia jest obecna i wyraźnie artykułowana. Cierpienie potęguje się aż do zniszczenia, dopiero w nim wyłania się z opuszczenia i samotności owo minimum wyczuwalnego oparcia, które staje się wówczas wszystkim —jest nim bóstwo. Bóstwo, które mimo swego milczenia, niewidzialności i nieobrazowości jest przecież jedyną rzeczywistością. Ten otwarty realizm nieskrywanych okropności bytu empirycznego wiąże się z oparciem w Niepojętym." "Sokrates i Jezus należeli do rzeczywistości historycznej i stali się prawzorami, takimi jakie istniały w czasach prehistorycznych, dając początek mitom i literaturze. Uosabiają w ludzkim wcieleniu to, co zostało zobrazowane w sposób mityczny w postaciach takich jak Gilgamesz, Hiob, Sługa Boży z Księgi Izajasza czy bohaterowie tragedii greckiej. W osobach Sokratesa i Jezusa uobecniają się światowe aspekty mitów: byt empiryczny jest cierpieniem, czyn jest przezwyciężeniem cierpienia, lecz każdy wielki czyn ponosi klęskę. Oni obaj, jak nikt inny, wstrząsali i wznosili — Sokrates jako filozof, który poniósł klęskę w obliczu świata, Jezus jako człowiek związany jedynie z Bogiem, którego świat nie mógł zaakceptować." "Nasz filozoficzny stosunek do nich jest następujący: jesteśmy owładnięci tym, co dla nich wspólne, ponieważ dzielimy z nimi sytuację ludzkiego bytowania. Żaden z nich nie może być nam obojętny. Każdy jest niczym pytanie, które nie daje nam spokoju. Uświadamiamy sobie, że w naszej własnej rzeczywistości nie podążamy za żadnym z nich. Kiedy czujemy dystans dzielący powagę wielkich postaci i nasze wątpliwe życie, doznajemy wówczas konieczności odnalezienia powagi nam dostępnej. Autorytety te stają się dla nas punktem orientacyjnym, a nie wzorem do naśladowania."
brantanaach - awatar brantanaach
ocenił na74 miesiące temu
Etyka! Poradnik dla grzeszników Jan Hartman
Etyka! Poradnik dla grzeszników
Jan Hartman
Chciałbym wierzyć, że od dzisiaj moja zdolność do krytycznego osądu sytuacji moralnych znacznie wzrośnie. Wiem, że może się to z mojej strony okazać nic nieznaczącym przejawem myślenia życzeniowego. Jednak jednocześnie śmiem twierdzić, że moim prawem pozostaje możliwość mówienia o wszystkim co mnie frapuje. Zatem chętnie wysunę ostrożne stwierdzenie, że pod wpływem kolejnej już książki Jana Hartmana, sfera moralna stała się dla mnie bardziej wyrazista. Polubiłem naruszanie tabu, dobrze na mnie wpłynął przegląd własnych przekonań. Bo to, o czym pisze polski filozof, na każdym kroku skłania do refleksji dotyczących mojej osoby. Z każdą przeczytaną stroną byłem zmuszony do ustosunkowania się do problemów, których samodzielnie nie byłbym w stanie rozwinąć. Chylę czoła przed kimś, kto tak umiejętnie wzbudził we mnie chęć krytycznego myślenia. Mam wrażenie, że Jan Hartman w swoich publikacjach ciągle poszukuje "modus vivendi". Nie można mu zarzucić uprawiania dogmatyzmu, lecz bardziej zainteresowanie pewną ideą, zakładającą bezkonfliktowe współistnienie "za i przeciw" każdej dającej się racjonalnie wytłumaczyć teorii. Przykładem takiej sytuacji, gdzie panuje często ze sobą godzona wyraźna sprzeczność interesów, jest właśnie "Etyka!". Jej autor próbuje doprowadzić do tego, żeby czytający mogli stwierdzić, że w końcu zrobili duży krok do stania się istotami etycznymi. Że nabyli odpowiedniej pokory moralnej i nareszcie przestali być hipokrytami. Profesor Jan Hartman uświadomił mi, że okres etycznej transformacji nadal trwa a obecnie jesteśmy w jej szczytowym momencie. Centrum wzorca moralnego w porównaniu z poprzednimi wiekami uległo wyraźnemu przesunięciu i naszą rolą jest poradzenie sobie z wieloma wchodzącymi ze sobą w konflikt ideałami. Chcąc zachować we wszystkim umiar, musimy uchować zdrowy rozsądek i jednocześnie dbać o własne zdrowie psychiczne, tak ważne podczas rozdzielania prawdy od fałszu. A to wszystko w imię odkrywania indywidualności nowoczesnego człowieka. Już nie tylko po to, aby odróżnić dobro od zła, ale utrzymać racjonalną równowagę ducha. Święty Augustyn z Hippony powiedział: "Kochaj i rób, co chcesz". Jan Hartman przez pryzmat tego zaczepnego wyrażenia, odkrywa źródła moralności. Opowiada o etyce, która tak naprawdę jest zbiorem reguł bez spisanego kodeksu. Dzięki niemu śmielej będę zadawać pytania a wątpliwości nie staną się moją udręką ale intelektualnym wyzwaniem. Ludzką rzeczą jest wahanie, wystarczy mieć dobrego nauczyciela a wtedy łatwiej przez to wszystko przejść. Moim zdaniem, "Etyka!" Jana Hartmana stanowi dowód na bardzo wysoki poziom abstrakcyjnego rozumowania polskiego profesora. Zaznaczam, że jest głęboką teorią moralności a nie przykładem niskich lotów moralistyki.
czytający - awatar czytający
ocenił na87 lat temu
Sprawiedliwość Michael Sandel
Sprawiedliwość
Michael Sandel
"Sprawiedliwość" Michaela J. Sandela może spodobać się tym, którzy podzielają moje dotychczasowe frustracje książkami o podstawach filozofii prawa. Z książkami tego rodzaju spotkałem się kilka razy w trakcie studiów prawniczych. Ich autorzy stawiają sobie za cel zapoznanie czytelnika z najważniejszymi teoriami sprawiedliwości. Cel ten realizują w najbardziej oczywisty sposób: opisują teorie w kolejności w jakiej powstawały, począwszy od starożytności i Platona, po postmodernizm i Derridę. Wybór trafnej teorii zawsze pozostawiano czytelnikowi, o ile nie sugerowano, że wybór ten nie jest w ogóle możliwy. Czytałem więc pierwsze rozdziały tych książek i z aprobatą kiwałem głową. Argumentacja opisanych tam filozofów wydawała mi się rozsądna. Potem przechodziłem do kolejnego rozdziału, który opisywał teorię burzącą poprzednią i natychmiast stawałem się jej fanem. Potem znowu to samo. I jeszcze raz. Koniec końców byłem stronnikiem i Rawlsa, i Nozicka. Absurd. Sandel jest najwyraźniej świadomy niebezpieczeństwa takiego zagubienia się czytelnika. Inaczej więc zaplanował swoją książkę. Po pierwsze, nie opisuje poszczególnych teorii w porządku chronologicznym. Zamiast tego zaczyna od teorii najłatwiejszej do zrozumienia przez laika i intuicyjnie najrozsądniejszej - od utylitaryzmu. Potem przechodzi do teorii coraz bardziej zniuansowanych, które jednak powstały na różnych etapach ludzkich rozważań nad sprawiedliwością. Po drugie, autor opisuje zarówno zalety, jak i wady każdej z teorii. Co więcej, czyni to posługując się barwnymi, praktycznymi przykładami z życia społecznego (choć dość amerykocentrycznymi). Po trzecie, i najważniejsze, Sandel nie rozkłada przed czytelnikiem rąk i nie wmawia mu, że znalezienie właściwej odpowiedzi na pytanie czym jest sprawiedliwość nigdy nie będzie możliwe. Profesor ma wyraziste poglądy, choć wyraża się o nich z pokorą i z szacunkiem dla tych, z którymi się nie zgadza. I do tego sprowadza się główne przesłanie książki: chowanie głowy w piasek przed zagadnieniami dotyczącymi moralności i próby pozostawienia ich sumieniu każdego człowieka są bardzo krótkowzroczną strategią. To, że są to rzeczy trudne, nie znaczy, że nie powinniśmy dążyć do wyrobienia sobie o nich zdania, a potem wyrażania go w debacie publicznej. Na koniec kilka słów o trudności właśnie. "Sprawiedliwość" opisuje zagadnienia teorii sprawiedliwości w chyba najbardziej przystępny z możliwych sposobów. Nie oznacza to jednak, że to lektura łatwa jak kryminał-czytadło. Pewne zagadnienia są po prostu skomplikowane ze swojej natury i wymagają od czytelnika, który się z nimi zapoznaje, pewnego zaangażowania.
Remek - awatar Remek
ocenił na77 lat temu
Hegel, Haiti i historia uniwersalna Susan Buck-Morss
Hegel, Haiti i historia uniwersalna
Susan Buck-Morss
Spostrzeżenia autorki na temat Hegla są całkiem ciekawe, ale nie mają większego znaczenia dla tej filozofii (której autorka swoją drogą do końca chyba nie rozumie – dialektyka panowania i niewoli i jej późniejsze rozwiązanie nie jest opowieścią o zbrojnym buncie niewolników, ale o procesach historycznych, które doprowadziły do zaniknięcia kulturotwórczej roli arystokracji i do powstania świata na wskroś mieszczańskiego). Dużo lepsza jest część poświęcona Haiti i postkolonializmowi; jest więc o wyparciu roli niewolnictwa w historii Europy, paradoksach oświecenia i nierozerwalnym związku kapitalizmu z kolonializmem. Na uwagę najbardziej zasługuje projekt historii uniwersalnej; pojęcie uniwersalizmu zostało przez współczesną humanistykę wyklęte, jako kojarzące się z przemocą zarówno fizyczną, jak i symboliczną (narzucaniem podporządkowanym wizji świata właściwej dla dominujących). Buck-Morss dokonuje przejęcia, pokazując, w duchu Heglowskim, że projekt emancypacyjny można, a nawet trzeba, oprzeć na uniwersalnej idei, którą ma być właściwe wszystkim ludziom dążenie do wolności. Z tej perspektywy możemy spojrzeć na przeszłość w poprzek ustalonych akademickich narracji i szukać fragmentów wolnościowego uniwersalizmu "w pęknięciach wydarzeń historycznych". Taką opowieścią, zapoznaną w dominującym dyskursie, jest atlantycka hydrarchia, wielokulturowa społeczność marynarzy, piratów, buntowników i wyrzutków, którzy w czasach kolonialnych tworzyli swoje państwo-niepaństwo, oddolny uniwersalizm na marginesie historii tworzonej przez imperia.
Jan Grzybowski - awatar Jan Grzybowski
ocenił na82 lata temu
Szkice sceptyczne Bertrand Russell
Szkice sceptyczne
Bertrand Russell
Gdyby można było dać wyższą ocenę niż "10", to nie zawahałbym się w tym przypadku. Ciężko powiedzieć o książkach Russella, że któraś jest najlepsza, bo większość jest doskonała, ale gdybym miał wybrać jedną ze wszystkich, to długo bym się zastanawiał, aby nie wybrać "Szkiców sceptycznych". Mamy w niej wszystko co u tego autora najlepsze: genialne myśli, błyskotliwą inteligencję, angielski humor z - czasem - cierpką ironią, a przede wszystkim, przenikliwe uwagi na wiele spraw z licznych dziedzin życia człowieka. Prawie wszystko, co napisał filozof jest nadal aktualne. Bo czy nie zgodzimy się z opinią, że "Wychowanie, prasa, polityka, religia - jednym słowem wszystkie moce tego świata - stoją obecnie po stronie irracjonalności; są one w rękach ludzi, którzy pochlebiają królowi Demosowi, aby go sprowadzić na manowce"? Czy nie jest tak, iż "Faktem jest, że mamy obok siebie dwa rodzaje moralności: jeden, który zachwalamy, ale którego nie uprawiamy, i drugi, który stosujemy w praktyce, ale rzadko polecamy"? A to już szybko prowadzi do następującej uwagi: " U nas reputację luminarzy moralności mają ludzie, którzy wyrzekają się zwykłych przyjemności i odbijają to sobie za pomocą utrudniania życia swoim bliźnim. Nasze pojęcie cnoty zawiera w sobie element wścibstwa: uważamy człowieka za wyjątkowo zacnego dopiero gdy da się we znaki większej ilości osób. Postawa ta wypływa z naszego wyobrażenia o grzechu i prowadzi nie tylko do krępowania swobody, ale i do obłudy, ponieważ przyjęte normy obyczajowe są zbyt trudne do zastosowania w życiu". A gdy tak rozejrzymy się dookoła, przypatrzymy się szczególnie tzw. życiu publicznemu, to na pewno zgodzimy się z następującym wnioskiem: "U nas różnice poglądów szybko się przeistaczają w kwestie <<zasadnicze>>: każda strona uważa, że przeciwna strona jest z gruntu zepsuta i że wszelkie ustępstwo pociągnie za sobą uczestnictwo w jej winie". Czasem poglądy Russella są tak przewrotne, ale przy tym trafiające w punkt, że szerszej publiczności nie sposób się z nimi zgodzić bez gorzkiego przełknięcia: "Świat jest pełen niesprawiedliwości, a ci, którzy z niej korzystają, są szafarzami kar i nagród. Nagrody przeznaczone są dla tych, którzy wynajdują pomysłowe usprawiedliwienie nierówności, kary zaś dla tych, którzy starają się jej zaradzić. Nie znam takiego kraju, gdzie człowiek, który istotnie miłuje bliźniego, mógłby długo uniknąć oszczerstw. Przed samym wybuchem wojny został zamordowany w Paryżu Jean Jaures, najlepszy obywatel Francji: mordercę jego uniewinniono na tej zasadzie, że oddał ogółowi przysługę". A już na pewno nie będą w smak ludziom następujące słowa: "w ustroju demokratycznym uczciwy polityk nie będzie tolerowany; chyba że jest bardzo głupi (...); ponieważ tylko bardzo głupi człowiek może podzielać szczerze przesądy większej części narodu". A czy sprzeciwimy się znowuż takiej ocenie klasy politycznej: "Każdy więc zdolny i przejęty duchem obywatelskim człowiek musi być hipokrytą, o ile chce osiągnąć powodzenie w polityce; z czasem jednak hipokryzja zabije w nim ducha obywatelskiego"? Dzieło jest wprost naszpikowane niepokornymi myślami. Stara się pobudzić intelekt wśród czytelników, choć, jak sam autor zauważa, "Z czasem być może ludzie dojdą do przekonania, że inteligencja jest bogactwem społeczeństwa, lecz nie mogę powiedzieć, abym widział jakie oznaki posuwania się w tym kierunku". Rok 2024 warto zacząć z lekkim sceptycyzmem. Najlepiej to zrobić przy pomocy twórczości Russella. Pomoże nam to przetrwać kolejne niewiadome, które zarysowują się na horyzoncie. Jednak sceptycyzm nie oznacza tu obojętności i zawieszenia sądu w rzeczach najważniejszych. Ma on pomóc dokonać słusznego wyboru, bez zapominania, że "musimy odnosić się sceptycznie nawet do naszego sceptycyzmu".
Munk - awatar Munk
ocenił na102 lata temu
Kryształowy pałac. O filozoficzną teorię globalizacji Peter Sloterdijk
Kryształowy pałac. O filozoficzną teorię globalizacji
Peter Sloterdijk
Kryształowy pałac – budowla ze szkła i stali powstała na Wielką Wystawę z 1851 w Londynie. W 1854 po zakończeniu wystawy przeniesiony (i powiększony) do dzisiejszego Upper Norwood. W 1936 spłonął. Pałac uchodził za symbol dziewiętnastowiecznego postępu. Peter Sloterdijk – filozof, eseista i publicysta. Zasłynął m.in. rozprawą "Krytyka cynicznego rozumu" i monumentalnym dziełem "Sfery". Zajmuje się teorią nowoczesności i współczesnego kapitalizmu, analizuje sztukę współczesną i popkulturę. "Im Innenweltraum des Kapitals" (W wewnątrz-świato-przestrzeni kapitału) – tak brzmi tytuł oryginału. Mało „nośna” nazwa, która miałby nikłe szanse zwrócenia uwagi polskich czytelników. Polski wydawca, na szczęście, zmienił tytuł książki na bardziej przystępny (i bądź co bądź intrygujący) – "Kryształowy pałac". Motyw pałacu przewija się przez cały esej, mimo że tematem przewodnim jest globalizacja. Został zapożyczony przez autora od Dostojewskiego (dla którego wspomniana budowla oznaczała świątynię konsumpcji). Dla Sloterdijka „pałac” to przede wszystkim odzwierciedlenie współczesnego modelu życia. Kryształowa powłoka nad głowami konsumentów, swoista cieplarnia bezpieczeństwa. Myliłby się jednak ten, kto by pomyślał, że jest to kolejna pozycja o tematyce ekonomicznej. Sloterdijk przedstawia wprawdzie proces globalizacji, ale z zupełnie innej, dość zaskakującej strony. Opowieść swoją snuje już od czasów... Kolumba. Omawia kolejne podboje, „ekspansje” i wielkie odkrycia podróżników europejskich prowadzące do ziemskiej globalizacji z pozycji filozofa. Lektura uzmysławia jednak, że to nie tylko filozoficzny wywód (zresztą napisany wyjątkowo sprawnie, niemal z literackim zacięciem) o wspomnianej globalizacji, ale też o historii i epoce posthistorycznej. Epoce, w której notabene żyjemy, gdzie rządy państw wykorzystują niemal wszystko jako element swego rodzaju opowieści. Opowieści, która według autora historią już nie jest. Opowieści dziwnej i niezrozumiałej dla większości ludzkości. Opowieści, w której znudzeni (zgnuśniali) konsumenci oczekują „niezbędnych do życia” atrakcji i towarów. Opowieści o wygenerowanej i zaplanowanej rzeczywistości, gdzie zachowujemy tylko pozory wyboru (jest w założeniu z góry przewidziany),gdzie tak naprawdę nie liczą się już żadne umiejętności z wyjątkiem jednej – sztuki robienia kariery (a właściwie sztuki gromadzenia pieniędzy). Mimo to niewiele jednostek jest zdolne opuścić wygodną, spokojną i znaną cieplarnię na rzecz prawdy, która jest gdzieś na zewnątrz (poza tytułowym pałacem). Nieodparcie nasuwają mi się skojarzenia z twórczością Philipa K. Dicka. Pisarz ten w większości swych powieści „przemycał” niepokojącą myśl, że rzeczywistość, w której żyjemy jest tylko iluzją, niemal doskonałą imitacją, nie jest prawdziwa, że wymyślono ją na potrzeby „maluczkich”. Książka nie jest łatwa w lekturze. Pełno tu metaforycznych odniesień, nowych pojęć, neologizmów. Momentami ma się wrażenie, że jest trochę przeintelektualizowana. Czytelnicy, którzy nigdy nie mieli styczności (choćby pobieżnej) z filozofią lub ewentualnie jej historią, mogą mieć trudności w zrozumieniu niektórych wywodów autora. Esej "Im Innenweltraum des Kapitals" ukazał się w 2004 roku. Moim zdaniem nie stracił jednak w żaden sposób ze swojej aktualności. Powstaje nawet pytanie, czy obecny kryzys nie jest może kolejnym wątkiem opowieści z cieplarni? Strona internetowa wydawcy informuje, że Seria Idee ma za zadanie wprowadzić do polskiego obiegu prace z zakresu filozofii i socjologii politycznej, a jej celem jest m.in. systematyczna budowa intelektualnej bazy dla ruchów lewicowych oraz zmiana sposobów myślenia o najistotniejszych kwestiach współczesności. Książka Sloterdijka nie wpisuje się moim zdaniem do końca w cele serii. Na pewno zachęca do zmiany sposobu myślenia, ale czy buduje bazę dla wspomnianych ruchów (notabene Sloterdijk także je „ruga” w swoim eseju),nie mówiąc o ograniczonej dostępności pozycji nie tylko ze względu na cenę? recenzja pierwotnie ukazała się na portalu Wywrota.pl
Grzegorz Skwarliński - awatar Grzegorz Skwarliński
ocenił na812 lat temu

Cytaty z książki O zmienności życia

Więcej
Tadeusz Gadacz O zmienności życia Zobacz więcej
Tadeusz Gadacz O zmienności życia Zobacz więcej
Więcej