Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone

Okładka książki Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone autorstwa Massimo Ciancimino, Francesco La Licata
Okładka książki Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone autorstwa Massimo Ciancimino, Francesco La Licata
Massimo CianciminoFrancesco La Licata Wydawnictwo: W.A.B. reportaż
380 str. 6 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Don Vito. The secret life of the mayor of the Corleonesi
Data wydania:
2013-11-13
Data 1. wyd. pol.:
2013-11-13
Liczba stron:
380
Czas czytania
6 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377479803
Tłumacz:
Joanna Wachowiak-Finlaison
Spowiedź członka mafii!

Wstrząsająca relacja syna mafiosa spisana przez włoskiego dziennikarza. Massimo oskarżony o obracanie brudnymi pieniędzmi, które odziedziczył po ojcu – „burmistrze corleonesi”, zdecydował się na współpracę z prokuraturą i zeznawanie przeciwko mafii. Opowiada o funkcjonowaniu tej ogromnej i przerażająco sprawnej machiny. Mając 10 lat został wybrany przez ojca na pomocnika od „wszystkiego”, i odtąd mafia towarzyszyła mu przez 40 lat, stając się jego domem i przekleństwem zarazem.
Massimo opowiada nie tylko o działaniach mafii, przestępczych powiązaniach własnej rodziny, ale i o trudnej relacji z autorytarnym ojcem, prowadzącym podwójne życie. Znakomita lekcja mechanizmów zbrodni.
Średnia ocen
5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone

Średnia ocen
5,9 / 10
23 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone

avatar
1069
84

Na półkach:

Dużo budowania ciekawości, czego to nie będzie w tej książce, jakie sekrety wyjdą na jaw, a tak naprawdę nie dostajemy nic konretnego. Połowa książki to niemalże samo lanie wody. Nuda i rozczarowanie

Dużo budowania ciekawości, czego to nie będzie w tej książce, jakie sekrety wyjdą na jaw, a tak naprawdę nie dostajemy nic konretnego. Połowa książki to niemalże samo lanie wody. Nuda i rozczarowanie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
413
18

Na półkach:

Świetna książka dla pasjonatów klimatów mafijnych pokazująca trochę inne spojrzenie na to co się dzieje w kręgach biznesu i polityki. Jeśli ktoś zostanie przyciągnięty do książki w celu kontynuacji historii napisanej przez Mario Puzo nie będzie usatysfakcjonowany. Książka to bardziej dokument obrazujący świat mafii na którym mógł wzorować się Puzo.

Świetna książka dla pasjonatów klimatów mafijnych pokazująca trochę inne spojrzenie na to co się dzieje w kręgach biznesu i polityki. Jeśli ktoś zostanie przyciągnięty do książki w celu kontynuacji historii napisanej przez Mario Puzo nie będzie usatysfakcjonowany. Książka to bardziej dokument obrazujący świat mafii na którym mógł wzorować się Puzo.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
193
123

Na półkach: , ,

Przegadane, subiektywne, bez polotu.
Banda krętaczy, która zniszczyła piękną wyspę i chyba nawet nie zdają sobie z tego sprawy.

Przegadane, subiektywne, bez polotu.
Banda krętaczy, która zniszczyła piękną wyspę i chyba nawet nie zdają sobie z tego sprawy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

93 użytkowników ma tytuł Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone na półkach głównych
  • 63
  • 28
  • 2
33 użytkowników ma tytuł Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone na półkach dodatkowych
  • 27
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone

Czytelnicy Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone przeczytali również

WikiLeaks od środka Daniel Domscheit-Berg
WikiLeaks od środka
Daniel Domscheit-Berg
Temat cyberbezpieczeństwa ostatnio mnie zainteresował i przy tej okazji natrafiłem na książkę „Inside Wikileaks”. Książka została napisana przez bliskiego współpracownika Juliana Assange, który założył Wikileaks. Daniel „Schmidt” (taką miał ksywę jako haker, łatwiej będzie mi go tak właśnie nazywać) Domscheit-Berg to niemiecki haker, z zawodu inżynier informatyk. Pracował w firmie informatycznej wspierającej producenta samochodów marki Opel, miał dobrą prace, po godzinach spędzał sporo czasu na różnych forach hakerskich. Jak się pojawiło WikiLeaks zainteresował się tą platformą. Obserwował jej działanie ii zrozumiał że wspieranie wolności słowa, transparentności jest jego powołaniem. Dopiero po jakimś czasie jak się zainteresował tematem WikiLeaks, w grudniu 2007 na hakerskiej konferencji w Berlinie osobiście spotkał Jualiana Assanga. To spotkanie zapoczątkowało współpracę oby dwóch panów. Daniel zaoferował swoje usługi Wikileaks jako wolontariusz, przez kolejne dwa lata nadal utrzymywał prace na pełen etat w firmie informatycznej po godzinach każdą wolną chwile poświęcał pracy dla WikiLeaks. Niedługo po pierwszym osobistym spotkaniu z Assangem ten drugi wprowadził się do mieszkania Daniela w Wiesbaden, gdzie wspólnie pracowali na projektem WikiLeaks. W sumie Assange mieszkał wspólnie z Danielem kilka miesięcy. Assange nie miał zresztą stałego miejsca zamieszkania i po prostu tułał się po świecie. Daniel „Schmidt” opisuje w książce dość szczegółowo cały przebieg współpracy z Assangem od grudnia 2007 do września 2010 kiedy to ich drogi się rozeszły. Daniel „Schmidt” przez te kilka lat był drugą najważniejszą osobą obok samego Assangea w WikiLeaks. Stąd ta książka jest niesamowicie wartościowa ii pomocna aby poznać fenomen tej platformy internetowej której celem było zwiększenie wolności słowa, demokracji na świecie. Co ciekawe jeden z głównych serwerów Wikileaks stał w Niemczech. Architektura platformy była tak skonstruowana że całość była mocno zaszyfrowana, platforma gwarantowała anonimowość ludziom którzy wygrywali na nią tajne dokumenty. Wgrane dokumenty najpierw były dostępne tylko samej redakcji WikiLeaks która decydowała co, jak, kiedy opublikować. Publikowanie materiałów wymagało obróbki dokumentów chociażby dlatego aby zatrzeć wszystkie ślady po osobie która wgrała na platformę tajne dokumenty. W plikach często zawarte są tak zwane metadane które specjalistom bez większego trudu umożliwiają dotarcie do autora dokumentów. Poza tym ujawnienie tajnych dokumenty może również przyczynić się do nieumyślnego narażenia niewinnej postronnej osoby na krzywdę. Tu autor podał bardzo ciekawy przykład który nie dotyczył tajnych dokumentów wywiadu amerykańskiego czy też innej instytucji. WikiLeaks zajmowała się również publikowaniem dokumentów, regulaminów tajnych stowarzyszeń działających między innymi na uniwersytetach amerykańskich. Jedna publikacja właśnie takiego tajnego regulaminu naraziła na krzywdę studenta uczelni amerykańskiej. Przy publikacji ów dokumentu redaktorzy WikiLeaks nie zaczernili w dokumencie unikalnego numeru egzemplarza. To umożliwiło dość agresywnym członkom tajnego stowarzyszenia namierzyć bez problemu chłopaka który udostępnił WikiLeaks ów dokument. Działanie WikiLeaks, praca w WikiLeaks było wiec związana z dość wielką odpowiedzialnością. Autor opisuje w dość dużych szczegółach ważniejsze publikacje WikiLeaks w latach 2008-2010. Tymi publikacjami były między innymi ujawnienie sposobu prania brudnych pieniędzy oraz unikania płacenia podatków przez klientów szwajcarskiego banku Julius Bär. Po publikacji rzekomo nawet jeden z członków zarządu tego banku popełnił samobójstwo. Publikacja WikiLeaks przyczyniła się do wielu wyroków sądowych gdzie klienci Banku Julius Bär zostali skazani za unikanie płacenia podatków oraz pranie pieniędzy. Julius Bär groził poważnymi konsekwencjach wobec WikiLeaks, ale bez skutku. Sprawę przeciwko WikiLeaks umorzył sąd. WikiLeaks opublikował też mnóstwo dokumentów wewnętrznych kościoła Scjentologii ujawniając jak działa ta organizacja. Jak wcześniej wspomniałem WikiLeaks opublikowała również mnóstwo dokumentów regulaminów o tajnych stowarzyszeniach studenckich, ich rytuałach, sposobie działania. Assange i Daniel „Schmidt”stali się wręcz bohaterami narodowymi w Islandii kiedy WikiLeaks opublikowała przekręty bankowe jednego z większych banków islandzkich którego bankructwo przyczyniło się do bankructwa całego kraju Islandii. Assange razem ze „Szmidtem” działali w Islandii przez jakiś czas próbowali tam we współpracy z niektórymi politykami przeforsować przez parlament rewolucyjne prawo prasowe które uczyniłoby z Islandii światowego lidera w ujawnianiu wielkich sekretów. Próby te były jednak bezskuteczne. WikiLeaks kojarzone jest z publikacji amerykańskich depesz dyplomatycznych. Oczywiście autor pisze też o tym. Niestety młody żołnierz który udostępnił WikiLeaks te dokumenty został skazany przed trybunał wojskowy na ponad 50 lat więzienia, do dziś odbywa tą karę. Nie wiadomo jak przyłapano i udowodniono wyciek temu żołnierzowi. Autor opisuje też swoją prace jako lobbysta. Osobiście kilkukrotnie spotykał się z ministrami rządu niemieckiego, szczególnie z Ursulą van den Leyen. Lobbingowa praca WikiLeaks przyczyniła się do zawetowania ustawy która miała zwiększyć cenzurę internetu w Niemczech. Zaciekawiła mnie pewna sprawa nad którą się sam zastanawiałem. Dlaczego WikiLeaks głównie kompromitował instytucje ma zachodzie Europy czy też w Stanach Zjednkczonych? Otóż wytłumaczyć można to w dość prosty sposób. Przyczyna jest dość praktyczna a zarazem prozaiczna. Publikacją dokumentów WikiLeaks zajmują się głównie osoby znające w zasadzie tylko język angielski, czy tez niemiecki. Publikacja na przykład dokumentów w języku rosyjskim czy też chińskim była niemożliwa gdyż nie było nikogo w redakcji WikiLeaks kto znałby te języki. Końcówka książki poświęcona jest relacji autora z Julianem Assangem. Assange nie był łatwą osobą do współpracy. W pewnym momencie stracił zaufanie względem Daniela „Szmidta”. Panowie postanowili zerwać współpracę. Krótko po odejściu z WikiLeaks Daniel „Szmidt” założył swój własny projekt OpenLeaks. Bardzo ciekawa książka. Cieszę się że udało mi się na nią trafić.
lbadura - awatar lbadura
oceniła na97 lat temu
Ja, terrorysta Antonio Salas
Ja, terrorysta
Antonio Salas
"Zdecydowanie oszalałeś. Albo jesteś pijany. Albo i jedno, i drugie. Czy ty w ogóle rozumiesz, co wyprawiasz? Jak chcesz uchodzić za arabskiego terrorystę?" – usłyszał autor tej książki, hiszpański dziennikarz śledczy piszący pod pseudonimem, od inspektora Delgado. Tego samego, który za każdym razem pomagał mu i wspierał, kiedy realizował projekt infiltracji mafii handlującej dziewczynkami i kobietami wykorzystywanymi seksualnie i projekt inwigilacji hiszpańskich grup neonazistowskich, których pokłosiem były odpowiednio książki – "Handlowałem kobietami" i "Dziennik skina". I miał rację – pomyślałam – toż to czyste szaleństwo! Zwłaszcza po 11 września 2001 roku w Nowym Jorku i 11 marca 2004 roku w Madrycie, kiedy terroryzm islamski stał się bardzo niebezpiecznym tematem. Jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo, a autor może i wiedział, ale ciekawość zawodowa i pasja dziennikarza, z jaką napisana jest ta książka, były silniejsze od rozsądku i argumentów, że jest przeciętnym Europejczykiem, "bez przygotowania i doświadczenia w świecie arabskim, bez szkolenia i opieki agencji wywiadu, z budżetem nieprzekraczającym wpływów ze sprzedaży poprzednich książek i kontaktami w liczbie nie większej, niż ma je zwykły dziennikarz". Nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że miałam dokładnie takie same możliwości (nie biorąc pod uwagę predyspozycji psychicznych),jak autor. A jednak! Zbudował od podstaw nową przeszłość i tożsamość, przybierając imię Muhammad Ali Tovar Abd Allah, Abu Ajman, Al-Filastini. Zapisał się na kursy o terroryzmie, zaczął uczyć się języka arabskiego, studiować Koran i praktykować religię, jak prawdziwy, wierzący, bogobojny muzułmanin, czytać wszystkie dostępne książki i strony internetowe (przede wszystkim arabskie) na temat terroryzmu z każdego, możliwego punktu widzenia, zapuścił brodę, przyciemnił skórę, zaczął nosić kefiję, a nawet poddał się obrzezaniu. I dopiął swego! Stał się nie tylko jednym z braci, który na kursach szkolących terrorystów nauczył się wszystkiego, czego mógł potrzebować dżihadysta, ale stanął również na czele organizacji terrorystycznej Hezbollah Wenezuela i został webmasterem strony internetowej Szakala, najsłynniejszego terrorysty świata, zanim pojawił się Osama bin Laden. Jak mu się udało zdobyć zaufanie członków znanych ugrupowań takich, jak Ruch Tupamaros, Hezbollah czy Hamas i jednocześnie uniknąć "wspierania zamachów terrorystycznych, udziału w walce zbrojnej, podkładania bomb, handlowania bronią czy popełniania innego, nielegalnego czynu?" Dzięki swojej profesji – za pomocą słów, stając się korespondentem "alternatywnych chavistowskich mediów oraz arabsko-wenezuelskich gazet". Od siebie dodam – zwykłemu szczęściu, które pojawiało się w najbardziej napiętych momentach akcji, chociaż autor twierdził, że wyjątkowej opatrzności bożej. W niektórych momentach, gdy jego życie wisiało na włosku, przyznawałam mu rację. Materiał, jaki zgromadził i zawarł w tej książce, tworząc przy okazji swoiste portfolio sześciu lat śledztwa, w którego oglądaniu zatrzymałam się (uprzedzam przed skrajną drastycznością niektórych zdjęć) na tym z zamachu, nie będąc w stanie przeglądać ich dalej, a które udostępnia na swojej stronie internetowej, oparty na własnych obserwacjach, rozmowach z politykami, nagraniach video z akcji, ze spotkań ze znanymi przywódcami i członkami grup bojowników, wywiadach ze zwykłymi ludźmi z obu stron frontu przytaczanych w książce, jest bardzo bogaty, szczegółowy, wielowątkowy (od terroryzmu po handel narkotykami i neonazizm) i wielopłaszczyznowy (od globalnego spojrzenia politycznego po skutki psychiczne u pojedynczego człowieka),a wnioski od bardzo osobistych po wywracające europocentryczne spojrzenie na terroryzm o 180 stopni. Chociaż muszę przyznać, że nie moje. Przed przeczytaniem tej książki miałam ugruntowane poglądy na temat terroryzmu, bardzo odmienne od tego, który lansowany jest wokół mnie, a przez to bardzo niepopularny. Zdobyłam go podczas studiów w kontaktach z palestyńskimi studentami. U źródła niezanieczyszczonego śmieciami informacji propagandowej. I to nie poprzez rozmowy, ale dzięki jednej, niepozornej, zwykłej/niezwykłej kopercie, która krążyła wśród studentów. Pustej w środku, ale pełnej w wymowie adresu, w którego miejscu widniał napis – Palestyna – nie ma takiego kraju. Wtedy jeszcze nie było jej na geograficznych i politycznych mapach świata. W obliczu tego napisu nie potrzebowałam wyjaśnień. Wystarczyła mi analogia do historii mojego kraju i rozumiałam wszystko, co czuje naród bez ojczyzny. Autor tę metodę rozumienia przez analogię (bardzo skuteczną) często stosował w swojej książce. Od tamtej pory miałam jasny obraz przyczyn i poczucie zrozumienia metod, do jakich posuwali się Palestyńczycy. Zyskałam bezbłędny kompas w późniejszej spirali narastających kłamstw. Co nie było równoznaczne z popieraniem ich metod walki. Zastanawiałam się tylko nad jednym – dlaczego Żydzi, którzy doświadczyli bólu diaspory i Holokaustu, czynią to samo innym? To był niezapełniony obszar mojej wiedzy, którego nie potrafiłam uzupełnić przez następne kilkanaście lat. Nie było takich pozycji. Istnieje cenzura, której doświadczył autor, próbujący za darmo udostępnić zgromadzony materiał na temat konfliktu palestyńsko-izraelskiego, wydawcom czasopism i gazet, z którymi współpracował jako dziennikarz. Nikt nie chciał ich opublikować. Teraz zrozumiałam dlaczego. Autor wypełnił mi ten obszar po brzegi zdobytymi informacjami. Rozebrał na części pierwsze mechanizm powstania i funkcjonowania terroryzmu islamskiego, napędzanego przez grupy nacisku politycznego, upatrujące w nim siłę potrzebną do zdobycia władzy, grupy gospodarcze handlujące bronią i grupy karteli narkotykowych, w których przestępcy i politycy często mieli jednakową twarz. Doszedł do źródła jego powstania, które z pobudek czysto ideowych (wyzwolenie Palestyny spod okupacji Izraela) zainteresowani przykryli jedną religią, wykorzystując go do własnych celów. To, co wiemy w Europie na temat terroryzmu z doniesień mediów, jest tendencyjne, jednostronne, zmanipulowane i odsiane z informacji niepożądanych, tworząc w umyśle Europejczyka jedno, proste, pożądane skojarzenie – islam = terroryzm. I podaje tego konkretne dowody. Cała książka jest dosłownie usiana odnośnikami do stron internetowych, które powoli zaczynają być usuwane przez tych, dla których są niewygodne. Autor tą książką szeroko otwiera oczy na dużo bardziej skomplikowane zjawisko terroryzmu islamskiego, niż nam się wydaje i na manipulację medialną, jakiej poddawany jest odbiorca i sami dziennikarze, powielający nieświadomie bzdury informacyjne, celowo wypaczające światopogląd i obraz islamu. Są tacy, którym zależy, żebyśmy się nienawidzili i wzajemnie pozabijali, a dezinformacja to broń wojny o umysł odbiorcy toczącej się zwłaszcza w Internecie. To dlatego tę książkę można potraktować jako apel o zaprzestanie używania przemocy, która jest prostą drogą do samozagłady ludzkości, przeciw używaniu karabinów i bomb, potępienie walki zbrojnej, która tylko generuje ból, chęć zemsty i nowych terrorystów (psychologiczne skutki wojny wśród dzieci),o zwrócenie się ku poszukiwaniu wiedzy i krytycznemu przyglądaniu się zalewających nas w mediach informacji. To dlatego też każdy, główny rozdział w tej książce otwiera cytat z Koranu i przysłowie arabskie nawołujące do pokoju i miłości. Jednak dla mnie ta książka to również historia sześciu lat powolnej przemiany świadomości zmanipulowanego Europejczyka, odkrywającego zafałszowaną prawdę przez prawdziwych terrorystów współczesnego świata o cywilizowanych twarzach i w białych rękawiczkach. Historia przejścia ze spojrzenia europocentrycznego na rzecz relatywizmu kulturowego. Wnioski są przerażające, a prognozy utrzymania tego stanu rzeczy jeszcze bardziej. Ich efektem są bomby wybuchające pod drzwiami Europy. Terroryzm przestał być sprawą dalekich krajów. Stał się osobistym problemem wszystkich (nie tylko rządów) bez względu na religię, położenie geograficzne i przynależność polityczną z wyraźnym przesłaniem – uważaj, na kogo głosujesz! Autor, jak sam przyznaje, wobec ogromu poznanego zjawiska pozostała mu tylko modlitwa "o to, by te kłamstwa nie oszukiwały innych tak, jak nas, bo choć nie da się zmienić świata, warto zmienić się samemu", zaczynając, chociażby od przeczytania tej książki, na której pojawienie się musiałam czekać kilkanaście lat. Gwarantuję nie tylko uporządkowanie nomenklatury i zawartości pojęć związanych z tym zagadnieniem, opiekę merytoryczną ze strony wydawnictwa w postaci przypisów i komentarza specjalisty niezbędnego przy tego typu publikacjach, ale i zupełnie inne spojrzenie na tak zwany terroryzm islamski. Przy czym wyrażenie „tak zwany” jest świadomie użytym przeze mnie zwrotem. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na104 lata temu
Życie po śmierci Damien Echols
Życie po śmierci
Damien Echols
Historia wręcz ,absurdalna ,niemożliwa a jednak prawdziwa ."Przecież nie mogą skazać kogoś kto niczego nie zrobił " Niewinni ludzie nie powinni spędzić więzieniu ani jednej minuty są to słowa 18 letniego chłopaka ze Stanu Arkansas pełnego nadziei z planami na przyszłość który w 1993 roku wraz ze swoimi dwoma kolegami zostali skazani za zbrodnie których nie popełnili .Daj mi człowieka a znajdę na niego paragraf .Ktoś coś ,zobaczył ,coś usłyszał resztę sam sobie do powiedział .Kłamstwa ,wymuszanie zeznań bo policji nie podoba się obywatel ubrany na czarno jego poglądy i zainteresowania .Zapewne nie jest nie był i nie będzie jedyny .W USA jest obecnie kara śmierci na którą został skazany Damien spędził w celi śmierci 18 lat .Bity poniżany odizolowany od najbliższych i dręczony nie tylko przez osadzonych ale przede wszystkim strażników .Walczył aby zostać przy zdrowych zmysłach książki aktywność fizyczna ,modlitwa i kobieta która o niego walczyła będąc już jego żona .Opuścił zakład karny mając 37 lat .Nie na mocy prawa o ułaskawieniu.Paradoks mówię jestem niewinny i trafiam do więzienia a przyznając się do zarzucanych czynów jestem wolny .To prymitywna ugoda władz stanowych zwana Alfroda mająca na celu pozbycia się problemu i ukrycia własnych zaniedbań i lenistwa oraz oszustw i uniknięcia wypłaty odszkodowania .W Polsce nie ma takiej ugody i nie ma kary śmierci ale bezpodstawnie skazanych jest wielu .Wzruszająca opowieść o swoim dzieciństwie i życiu w dążeniu do prawdy o wolność i sile przetrwania .
Liliana - awatar Liliana
oceniła na86 miesięcy temu
Wojny szpiegów Tennent H. Bagley
Wojny szpiegów
Tennent H. Bagley
Więcej recenzji na naszym blogu http://niestatystycznypolak.blogspot.com/ Tennent H. Bagley, znany w CIA jako „Pete” sam jest postacią nietuzinkową, ale rodzinę miał jeszcze bardziej znamienitą. Imionami Jego przodków nazwano… siedem okrętów US.Navy. Urodzony w Bazie Marynarki Wojennej w Annapolis, pochodzi „z najbardziej morskiej rodziny w historii USA” Wuj Joe był Sekretarzem Marynarki podczas I Wojny Światowej ajego asystentem był niejaki… Franklin Delano Roosevelt. Wuj Joe był jedyną osobą, do której FDR mówił „Szefie” :-) Bracia naszego bohatera byli pierwszymi czterogwiazdkowymi admirałami – rodzeństwem w historii Marynarki Stanów Zjednoczonych. Jemu samemu karierę w US Navy uniemożliwił zbyt słaby wzrok, jak na ówczesne wymogi służby. Został więc członkiem United States Marine Corps i służył w czasie II Wojny Światowej na lotniskowcu, tak, że tradycji stało się zadość. Po wojnie podjął studia w Szwajcarii. Jednak ze względu na patriotyczne wychowanie postanowił włączyć się w „zimną wojnę” z krajami Bloku Wschodniego. Do CIA zarekomendował go Wujek Bill - William Daniel Leahy czyli pierwszy z czterech pięciogwiazdkowych admirałów US. Navy. Przy odpowiednim wykształceniu (doktorat w Instytucie Studiów Międzynarodowych w Szwajcarii) i rekomendacji do ówczesnego szefa CIA rozpoczął służbę w tej instytucji na placówce w Wiedniu. Zajmował się kontrwywiadem. a przez pewien czas głównym przeciwnikiem „Pete" był... polski Urząd Bezpieczeństwa. Były to czasy, kiedy źródła osobowe i zdolności analityczne stanowiły podstawową bronią wywiadów i kontrwywiadów obu bloków militarnych. Z lektury poznacie zasadę „agresywnego kontrwywiadu” któremu hołdowało KGB (pod różnymi nazwami od CzeKa, przez NKWD i MGB ) oraz dowiecie się, w jaki sposób udało się wywiadowi radzieckiemu zinfiltrować polską organizację „Wolność i Niezawisłość”. To nie był pierwszy tego typu numer w historii służb rosyjskich – było to twórcze rozwinięcie działalności… carskiej Ochrany. Tennent H. Bagley bardzo szczegółowo opisuje swoją pracę z Jurijem Nosenką – wysokim funkcjonariuszem KGB, który zdecydował się na „zmianę barw klubowych”. Tylko czy na pewno się zdecydował ? A może była to kolejna gra operacyjna Rosjan mająca zdezawuować doniesienia innych uciekinierów z KGB, takich jak Piotr Popow czy Oleg Pieńkowski? Z dalszych analiz wynikało, że Nosenko nie mówił prawdy, ale w CIA podjęto decyzję aby mu wierzyć wbrew dość oczywistym faktom. Mogły zadziałać dwa czynniki – niechęć Amerykanów do przyznania się, że dali się po raz kolejny oszukać Rosjanom (a ówczesne sukcesy radzieckie były wielce spektakularne),albo fakt, że dochodzenia blokował bardzo wysoko postawiony w CIA radziecki kret. „ Apostołowie z Cambridge” (Kim Philby, Donald Mac lean, Guy Burgess, Anthony Blunt, John Cairncross) którzy zinfiltrowali wywiad i kontrwywiad brytyjski czy zastępca szefa kontrwywiadu Bundesnachrichtendienst (BND - wywiad RFN) będący na żołdzie radzieckim to tylko niektóre z sukcesów KGB, będące legendą po dziś dzień. Niezmiernie rzadko udaje się komukolwiek szefami kontrwywiadów przeciwnika zrobić swoich agentów. Podobnej akcji Rosjan obawiał się w szeregach CIA bardzo znany szef kontrwywiadu James Jesus Angleton. Ta obsesja Angeltona, doprowadziła do „polowań na czarownice” w szeregach CIA. Będziecie mieli okazję sami zmierzyć się z tym problemem. Kto miał rację w sprawie Nosenki ? Angelton i Bagley czy może ci, którzy Nosence wierzyli i traktowali go jako cenną zdobycz Agencji? Czy faktycznie na najwyższych szczeblach CIA był (jest?) rosyjski agent? Może Aldrich Hazen Ames –szef kontrwywiadu CIA na Związek Radziecki nie był najwyżej ulokowanym agentem radzieckim? Dużo materiałów, analiz i raportów pisanych w czasach Zimnej Wojny, kiedy to jeszcze zdolność do analiz, źródła osobowe i działania operacyjne były podstawą pracy wywiadu.
Saudyjskie-Wielbłądy Czytają - awatar Saudyjskie-Wielbłądy Czytają
ocenił na109 lat temu
Tango z niedźwiedziem Edward Leon Rowny
Tango z niedźwiedziem
Edward Leon Rowny
Jest to bardzo ciekawa książka. Wbrew opisowi na okładce i przypisowi na lubimy czytać, nie uważam tej książki wprost za autobiografię autora. To raczej spis jego doświadczeń w cyklu kariery zawodowej wysokiego rangą wojskowego i urzędnika państwowego w USA. Jej głównym nurtem są negocjacje rozbrojeniowe pomiędzy USA a ZSRR. Nie jest to jednak jedyny temat książki, a wytrwały czytelnik znajdzie w niej również wiele innych ciekawych rzeczy takich jak np. postawa amerykańskich prezydentów, ciekawe anegdoty związane z najwyższymi władzami, kulisy zimnej wojny oraz nieco poboczną rolę autora książki w tym wszystkim. Z książki wyniosłem wiele ciekawych wiadomości. Szczególnie charakterystyka prezydentów przypadła mi mocno do gustu - Nixon - znany z afery Watergate, wcale nie był takim złym prezydentem, Reagan - prezydent potęga, prywatnie aktor, który doskonale potrafił ocenić swoich przeciwników, Carter - prezydent kiepski, żeby nie powiedzieć, że fatalny - człowiek, który chwalił się, że w sprawach broni nuklearnej doradzała mu 10 letnia wówczas córka, Bush - prezydent patrycjusz o nieco "rozdwojonej jaźni". Ford - prezydent, który zawsze bił czołem wychodząc z helikoptera. Autor książki doskonale demaskuje również obłudę ówczesnych Rosjan - jakże obecną dzisiaj, wskazuje również, że z Rosjanami naprawdę nie da się "dogadać". To jest naród o całkowicie innym poglądzie na rzeczywistość i świat aniżeli reszta Europy czy świata. Sami Rosjanie mówią, że działa na nich jedynie argument siły - co sprawia, że dzisiejsze sankcje są niewystarczalne do ich zatrzymania. Wszystkie te informacje, które przytoczyłem wskazują, że książka ta wcale nie jest nudna. Owszem miejscami mamy natłok różnych skrótów, nazw, które nieznającemu tematu czytelnikowi mogą zrobić mętlik w głowie (tak jak i zrobiły mi),jednak całkowite przesłanie tej książki oceniam nader pozytywnie. Książkę polecam wszystkim, których interesuje sfera polityczna świata, których ciekawi okres zimnej wojny. No i oczywiście polecam ją wszystkim, którzy w dzisiejszych czasach twierdzą, że z Rosją da się cokolwiek załatwić pokojowo.
maly1394 - awatar maly1394
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Don Vito. Prawdziwa historia życia głowy rodu Corleone