A zimą nastało lato

Okładka książki A zimą nastało lato autora Sandra Paretti, 8371325398
Okładka książki A zimą nastało lato
Sandra Paretti Wydawnictwo: Książnica Seria: Powieść literatura piękna
432 str. 7 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Powieść
Tytuł oryginału:
Der Winter, der ein Sommer war
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
432
Czas czytania
7 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
8371325398
Tłumacz:
Paweł Latko
Średnia ocen

4,3 4,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup A zimą nastało lato w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki A zimą nastało lato

Średnia ocen
4,3 / 10
3 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce A zimą nastało lato

Sortuj:
avatar
7660
7639

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

73 użytkowników ma tytuł A zimą nastało lato na półkach głównych
  • 41
  • 32
19 użytkowników ma tytuł A zimą nastało lato na półkach dodatkowych
  • 12
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zimna Góra Charles Frazier
Zimna Góra
Charles Frazier
Ostatnie miesiące wojny secesyjnej. Inman, żołnierz Konfederacji, zostaje ranny podczas okrutnej bitwy. Podczas pobytu w szpitalu zdaje sobie sprawę, że nie wierzy już w hasła tej wojny. Dezerteruje i wyrusza do rodzinnej wioski, gdzie czeka na niego ukochana Ada. W tym czasie Ada, wykształcona, delikatna panna z Południa, z pomocą wiejskiej dziewczyny Ruby uczy się samodzielnie prowadzić farmę. Dawno temu oglądałam film, który zapadł mi w pamięć przede wszystkim jako historia miłości Ady i Inmana. Nie przepadam za wypowiedziami w stylu ,,największe kłamstwo to nazywanie tej książki romansem” wyrażane o takich tytułach jak ,,Wichrowe Wzgórza” czy ,,Przeminęło z wiatrem”, bo uważam, że każdy ma prawo do uznania, co dla niego jest najważniejsze w danym tytule, ale w tym przypadku naprawdę wolę ostrzec, że to nie jest romans historyczny. Ada i Inman przez większość czasu są osobno, nie dowiadujemy się wiele o początku ich relacji, Ada ma więcej interakcji z Ruby, a Inman chyba częściej myśli o Swimmerze, swoim koledze z plemienia Czirokezów. Całość jest też napisana w surowy, chłodny sposób (tytuł naprawdę pasuje),nie ma tu długiego roztkliwiania się nad uczuciami i myślami bohaterów. Większa część akcji to opisy wędrówki Inmana, pracy Ady oraz zmieniającej się przyrody. Nie jest to więc pozycja lekka i przyjemna, mnie czytało się ją ciężko, ale uważam, że jak najbardziej warto. Napisałabym, że dawno żadna książka nie dała mi tyle do myślenia, gdyby nie fakt, że w maju mam szczęście do refleksyjnych tytułów, które nie są tylko rozrywką. To przede wszystkim powieść na wskroś pacyfistyczna, rozprawiająca się z obrazem wojny jako czasu bohaterstwa i zdobywania chwały. Autor nie szczędzi nam brutalności oraz opisów zniechęcenia i utraty nadziei przez żołnierzy – po obu stronach. Wojna secesyjna jest kontrowersyjnym tematem, bo z jednej strony do współczesnego człowieka zdecydowanie trafia argument o zakończeniu niewolnictwa, z drugiej Południe budzi pewne współczucie walką o zachowanie swojej niezależności – tutaj Frazier stanowczo rozprawia się z oboma argumentami i pokazuje, że mało który żołnierz naprawdę kierował się szlachetnymi ideami. Książkowy Inman zdecydowanie jest bardziej zmęczony życiem niż filmowy, a uczucie do Ady wydaje się jedynym, co pozwala mu jeszcze wierzyć, że nie jest całkiem ,,zepsuty”. Ciężko stwierdzić, czy to naprawdę była głęboka miłość, czy może uporczywe trzymanie się nadziei, że jest ktoś, kto go ocali i pomoże mu zapomnieć o piekle wojny. Wędrówka żołnierza do czekającej kobiety nasuwa oczywiste skojarzenia z ,,Odyseją” i rzeczywiście Frazier niejako przenosi wędrówkę Odyseusza we współczesne realia, można mieć sporo satysfakcji z wyszukiwania niektórych przeróbek, ale osoby nieobeznane w mitologii greckiej także mogą znaleźć tu sporo wartości. Dla mnie bardzo ciekawe jest samo skontrastowanie Inmana i Ady – twardego, zahartowanego mężczyzny, który w trakcie wojny prawie stracił chęć do życia, oraz subtelnej damy, która niespodziewanie odkrywa w sobie ogromną siłę. I to ona jest tą, która idzie do przodu i wie, że żyć trzeba. Jest to też jedna z książek, która w moim odczuciu najlepiej rozprawia się z tematem rasizmu, niewolnictwa czy kolonializmu. Tutaj nie ma długich monologów, że rasizm i niewolnictwo są złe, nie ma tworzenia morałów w stylu Rebecci Kuang… Autor raczej niby niepozornie przypomina nam, jak powstały Stany Zjednoczone i zostawia nas z dyskomfortem i własnymi refleksjami, co o tym sądzimy. Scena rozmowy z ,,kobietą z kozą” czy legenda opowiadana przez starą Indiankę są pozbawione sentymentalizmu, ale niesamowicie mocne i uderzające. I mimo że bohaterowie nie są żadnymi abolicjonistami, są raczej typowymi ludźmi z XIX wieku, to widać tu szacunek i pochylenie się nad losem czarnych niewolników czy rdzennych plemion. Szczególnie uderza pochylenie się nad losem tych ostatnich – umieszczenie ich legend, zwrócenie uwagi na mądrość, kulturę i znajomość opisywanych terenów, a jednocześnie gdzieś w tle mamy świadomość, że zostało to im odebrane, co jest jeszcze bardziej dopełniane szczegółowymi opisami tych rejonów Ameryki, które jeszcze pozostały dzikie i dziewicze. Naprawdę, mimo tej surowości i braku aforyzmów czy długich monologów, to jedna z książek, które naprawdę w głęboki, dojrzały sposób ukazują trudne tematy i czasami zmuszają do odłożenia lektury i uporządkowania sobie myśli w głowie. Nie jest to prosta, przyjemna historia, może najbardziej nie wciąga, może wątek romantyczny sam w sobie nie jest najbardziej poruszający… Ale to jedna z mocniejszych rzeczy, które ostatnio przeczytałam. Polecam bardzo. ,, Jasne przecież, że możesz się zamartwiać, a to i tak niczego nie zmieni. Tego, co stracone, już się nie odzyska, a pustkę po tym wypełnią co najwyżej nowe blizny. Masz tylko jeden wybór: iść dalej i robić swoje albo nie. Tyle tylko, że jeśli pójdziesz dalej, zabierzesz ze sobą także swoje blizny.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na810 miesięcy temu
Hiszpański kochanek Joanna Trollope
Hiszpański kochanek
Joanna Trollope
W pierwszym momencie pomyślałam o tej książce, że to kolejny typowy romans, ale po przeczytaniu jestem mile zaskoczona. Jest to opowieść nie tylko o bliźniaczkach ale też o ich rodzicach, o matce która nie chciała dzieci, a już na pewno nie bliźnięta i o ojcu który do końca w swoim życiu miał dwie kobiety. O wyborach których nie potrafili dokonać bohaterowie, życiu z drugą osobą ze względu na przyzwyczajenie czy wygodę. Jeśli chodzi o bliźniaczki to tu autorka ukazała nam że bliźnięta nie do końca są ze sobą zżyte, że nie zawsze czują to samo, że jedno z nich może czuć się nie dopasowane i chcieć być kimś odrębnym. Lizzie kontrolująca wszystko i wszystkich, dobra matka i żona traktuje swoją siostrę jak kolejne dziecko, które z czasem się usamodzielnia. Frances czuję się natomiast uwięziona samym faktem że jest bliźniakiem i dopiero wyjazd do Hiszpanii, odcięcie się od rodziny pozwala jej poznać samą siebie, odnaleźć własne potrzeby i pragnienia. Samego romansu jest mało w całej książce jest on jakby dodatkiem do ukazania jak różni potrafimy być, jak wiele może dzielić nawet najlepszą rodzinę, jak różne potrzeby mają bliskie osoby. Innym ważnym elementem w tej książki jest ukazanie Hiszpanii, temperamentu Hiszpan, tego że są bardzo zamkniętą w sobie narodowością, że z wielkim trudem akceptują ludzi obcych w swoim otoczeniu, jak dużo w ich życiu znaczy religia. Książka zawiera też parę przepięknych opisów małych miejscowości Hiszpanii, takich mniej znanych, za to bogatych w przyrodę i charakteryzujących się specyficzną kulturą (prawie w ogóle nie zawiera opisu Sewilli czy innych większych miast co dodaje jej uroku). Książka dobrze napisana, każda postać jest wyrazista, inna, przez co czyta się ją z dużym zainteresowaniem. Polecam
toska1982 - awatar toska1982
ocenił na713 lat temu
Dwanaście podarunków Jacquelyn Mitchard
Dwanaście podarunków
Jacquelyn Mitchard
Gdybyś spotkał(a) kogoś, w kim się od pierwszej chwili zakochujesz, czy praktycznie bez poznania ożenił(a)byś się z tą osobą? Bez zastanowienia, bo tak podpowiada serce? Bez poznania, bo się liczycie tylko Wy dwoje? Czy to szaleństwo? Czy może prawdziwa miłość? Historia rozpoczyna się w lutym - miesiącu zakochanych, a kończy styczniu. Można by więc powiedzieć, iż zaczyna się, gdy trwa jeszcze zima oraz kończy się wraz z zimową scenerią wokół. I chociaż pora roku rozpoczynająca i kończąca książkę jest mroźna, chłodna, nie sprzyja uczuciom, to w tym chłodzie zaczyna się rodzić uczucie między dwojgiem ludzi. Może nie tylko rodzić, co wybucha jak wulkan - tak, to idealne stwierdzenie. Być może pora roku, która rozpoczyna powieść jest też pewną analogią do głównej bohaterki, jej charakteru, który wynikał między innymi z wydarzeń z przeszłości. Tytuł powieści, "12 podarunków" skojarzył mi się z 12 porami roku. I trochę się z nim wiążę, bowiem książka nie ma typowych rozdziałów. W sumie można by powiedzieć, iż kolejnymi rozdziałami są poszczególne miesiące. Jednocześnie "12 podarunków" nawiązuje do nazwy firmy głównej bohaterki (True). W powieści 12 podarunków to firma, która wysyła prezenty dla dzieci i matek, boxy z gadżetami, które ucieszą maluszka i mamę. Nie ma możliwości zamówienia jednego czy dwóch takich pudełeczek. Jeśli ktoś się decyduje i płaci, wie od razu, że przez rok dziecko i matka będą otrzymywały box. Co miesiąc. Dlatego też każdy nowy miesiąc w książce rozpoczyna się od hmm... kilku słów, które pojawiają się w pudełeczkach na karteczkach (tak to sobie wyobrażam) na temat produktów oraz miesiąca. Przy pierwszym miesiącu nie wiedziałam o co chodzi z tymi słowami, ale jak poznałam nazwę firmy, to od razu wiedziałam, o co chodzi. W każdym boxie jest karteczka od firmy na temat zawartości. Tutaj nie było suchych słów o produktach, raczej nawiązanie do świąt w danym miesiącu, pory roku, jakiś okazji i przy okazji bohaterka nawiązywała do produktów. Przyjemne, bardziej osobiste były te karteczki. Co do głównej fabuły. Jest to historia o miłości, rodzinie, przeszłości. I choć raczej unikam książek obyczajowych, ta wciągnęła mnie bez reszty. Sprawiła, iż się śmiałam (gdy było wesoło),płakałam (gdy było smutno) i kibicowałam (by wszystko poszło po dobrej myśli). Można by nawet powiedzieć, iż polubiłam True i chociaż mogłaby być moją matką, to jestem pewna, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić. Hanka też polubiłam, chociaż na początku nie byłam pewna, co do jego intencji. Historia porusza pewien temat tabu. Umawianie się czy też małżeństwo z dużo starszą kobietą. Niby się mówi, iż różnica wieku przy miłości się nie liczy. Jednak w małych miejscowościach, na wsiach, w miasteczkach... w miejscach, w których każdy z każdym się zna, komentuje się takie fakty. I nie zawsze są to przyjemne komentarze. True też się bała komentarzy, jednak bardziej uwierzyła miłość niż pozwoliła, by strach zawładnął jej sercem. Drugim ważnym tematem, który był poruszony w książce jest samotne rodzicielstwo oraz zaakceptowanie przez dziecka nowego partnera. Akurat trudno mi się jest odnieść do tej kwestii, jednak wydaje mi się, iż relacja dziecka True (Gee) z Hankiem byłaby dość prawdopodobna w prawdziwym życiu. Nie zdarzyło się w książce nic niemożliwego. Ja "kupiłam" tą wersję, uwierzyłam w nią. I jeszcze relacje z matką. Jak powinny wyglądać. U True są dość trudne. Na co ktoś dorosły może sobie pozwolić przy matce... na co matka może sobie pozwolić mieszkając u dziecka....? A raczej jakie powinny być idealne relacje, i co powinno się zrobić, by te relacje takie były? Książka wciąga. Pozostaje w pamięci. I sprawia, iż po jej lekturze zastanowimy się nad pewnymi sprawami, problemami, relacjami. Być może inaczej spojrzymy na świat dzięki niej. Być może weźmiemy lekcje z życia True, Hanka i innych bohaterów. Przynajmniej ja nie zamierzam robić podobnych błędów jakie zrobiła True. Książkę ogromnie polecam :)
Magdalena - awatar Magdalena
oceniła na69 lat temu
Ogród Kamiennych Kwiatów Deborah Smith
Ogród Kamiennych Kwiatów
Deborah Smith
Pierwszy raz czytałam ją kilkanaście lat temu, gdy ukazała się seria Historie Ludzkie i klimat, który wtedy odkryłam na jej stronach nadal dla mnie tu gości. Wydaje się, że książka niepozorna, że o tajemnicach w jakie wikłają się ludzie by stworzyć sobie lepszą przyszłość jest setki, a mimo to Ogród ma swoją specyfikę i jakąś siłę przyciągania, że z przyjemnością wraca się do lektury pomimo zachowania w pamięci szczegółów fabuły. Budowanie swojej historii na kłamstwie jest marną podstawą na przyszłość. Nazwisko Hardigree urosło w siłę, dzięki jednej kobiecie. Dziedzictwo, które jej się nie należało stało się fundamentem, na którym przede wszystkim rozrosło się kłamstwo, a nie tylko rozbudowało się marmurowe miasto. Opowieść zaczyna się wydarzeniami z lat siedemdziesiątych stanowiących pierwszą części książki, gdzie Darl Union, jeszcze jako dziecko, w warunkach traumatycznych dowiaduje się o przeszłości swojej rodziny. Wypadek w rodzinie Hardigree bezpośrednio rzutuje na tragedię w rodzinie jej przyjaciela Eliego. Zresztą przeszłość Wade'ów i kobiet z rodziny Hardigree jest powiązana głębszymi więzami niż mogłoby się z pozoru wydawać, a owe tragiczne zdarzenia jeszcze bardziej wiążą ich losy tworząc szczelny kokon tajemnic. Druga część otwiera bieg wydarzeń teraźniejszych, 25 lat po tym co stało się w Burnt Stand. Darl i Eli to już inni ludzie, którzy przez ten cały czas nie nawiązali kontaktu mimo pamięci o sobie ale i zadry noszonej w sercach. Brak możliwości pogodzenia się z przeszłością cały czas rzutuje na ich życie. Jest też przyczyną splotu wydarzeń, które znów nie tylko sprowadzą obie rodziny do Kamiennego Dworu, ale również oczyszczą ich i w końcu połączą. Tak w skromnym zarysie przedstawia się ta historia i nic więcej nie sposób dodać by nie odkryć szczegółów, których czytelnik musi się dowiedzieć bezpośrednio z treści. I może nie kończy się spektakularnie, ale całość mimo wyważonego tonu nacechowana jest silnymi emocjami. Poza tym to co mnie do niej przyciąga to również sam język, jak i konstrukcja fabuły. I pewnie będę sobie do niej jeszcze wracać...
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na710 lat temu

Cytaty z książki A zimą nastało lato

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki A zimą nastało lato