Zamienione życia

Okładka książki Zamienione życia autora Rafaello Morgan, 9788377222157
Okładka książki Zamienione życia
Rafaello Morgan Wydawnictwo: Novae Res fantasy, science fiction
314 str. 5 godz. 14 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
314
Czas czytania
5 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377222157
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zamienione życia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zamienione życia

Średnia ocen
7,0 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zamienione życia

Sortuj:
avatar
1
1

Na półkach: ,

Świetna książka, serdecznie zachęcam do przeczytania.

Świetna książka, serdecznie zachęcam do przeczytania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3934
1021

Na półkach: , , ,

Nie jestem fanką fantastyki, a raczej jej entuzjastką, w porywach. Poza tym wolę sięgać gwiazd i dlatego bardziej do gustu przypadł mi "Gwiezdny wędrowiec" tegoż Autora. Natomiast w "Zamienionych życiach" Rafaello Morgan większą wagę przyłożył do strony psychologiczno-socjologicznej przedstawionych zdarzeń oraz ułomnej ludzkiej natury, a dopiero w dalszym planie dostrzega się odległą, technicznie przekształconą ludzkość.
Owszem, wszystko rozgrywa się na obcej planecie, która nawet przypomina Ziemię, choć na początku przybywający tu kolonizatorzy woleli się odgrodzić sztucznym miastem, zapewniając sobie nie tylko bezpieczeństwo, ale i izolacje. W ten sposób tworzą się dwa światy. Jeden bardziej cywilizowany, a jednocześnie sztuczny, bazujący na zdobyczach techniki, zbudowany w przestrzeni miejskiej i drugi należący do koczujących w dzikiej strefie planety, żyjących w zgodzie z przyrodą, która ich karmi i dostarcza niezbędnych materiałów do przetrwania. Tym, co łączy oba środowiska, to zamienione noworodki, będące kroplą inności w swoich cywilizacjach.

Tak sobie myślę, że z książki mającej trzysta stron można by wyłuskać najważniejsze i pozostawić z tego spore opowiadanie. Zbyt wiele jest tu powtórzeń tych samych kwestii, a jedynie w nowej sytuacji, co i tak niczego do historii nie wnosi, zaledwie odwleka zakończenie. Poza tym nie ma końca zdziwienie uczestników wyprawy z Polis, co do egzystencji w dzikich strefach planety, że tak można żyć nie zakłócając równowagi ekosystemu i do tego bez technicznych nowinek. Przez to wkrada się monotonia i znów zyskujemy jedynie powtarzanie podobnych sekwencji w dialogach czy przemyśleniach postaci.

Do mnie "Zamienione życia" przemawiają jako filozoficzne i socjologiczne studium człowieka. Morgan pokazuje, że zdobycze techniczne, medyczne nie są w stanie zastąpić zdrowego rozsądku, współodczuwania i egzystencji w harmonii z naturą. I na tym poziomie książka jest przekonująca, za to jako lektura sci-fi już nie porywa. Stąd też taka ocena pół na pół, bo i zdecydować mi się trudno było na jednoznaczność, czy dobra czy tylko taka sobie.

Nie jestem fanką fantastyki, a raczej jej entuzjastką, w porywach. Poza tym wolę sięgać gwiazd i dlatego bardziej do gustu przypadł mi "Gwiezdny wędrowiec" tegoż Autora. Natomiast w "Zamienionych życiach" Rafaello Morgan większą wagę przyłożył do strony psychologiczno-socjologicznej przedstawionych zdarzeń oraz ułomnej ludzkiej natury, a dopiero w dalszym planie dostrzega...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

19 użytkowników ma tytuł Zamienione życia na półkach głównych
  • 14
  • 5
12 użytkowników ma tytuł Zamienione życia na półkach dodatkowych
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Obiekt #1: Wirus Damokles Julian Hajdukiewicz
Obiekt #1: Wirus Damokles
Julian Hajdukiewicz
Przemiana ustrojowa naszego kraju, zmieniła nie tylko nasz system polityczno-społeczny, ale także kulturowy, czego żniwa zbieramy dzisiaj. Niemal każdy, pamiętający „przed” staje się mimowolnym niewolnikiem dawnych idei. Telewizja serwuje nam co dzień wystarczającą dawkę nienawiści, związanej z tą tematyką. Na tym temacie opieramy swoje boje poglądowe w domu, a politycy na scenach. Nagle pojawia się Pan Julian Hajdukiewicz ze swoją powieścią „Obiekt #1: Wirus Damokles”, który cofa zegar historii do czasów około drugiej wojny światowej, ale z alternatywnym zakończeniem, gdzie Polska staje się potęgą. Kilkadziesiąt lat po zakończeniu wojny, zwycięskiej dla Polski, świat żyje w dobrobycie niemal utopijnym. Większość chorób jest odejmowanych niczym za dotknięciem Jezusowej dłoni. Technologia pozwala na podróże gwiezdne z prędkością niemal równą prędkości światła, rak to wspomnienie, a wymiana poszczególnych organów trwa krócej niż wizyta u dentysty. Jak wiadomo z lekcji historii, każda, nawet doskonała cywilizacja, spotka kiedyś swój zmierzch. Prorokami zwiastującymi koniec pewnej ery, zostaje grupa ludzi obdarzona „super-mocami”. Nie jest to jednak tak proste jak w komiksach zza oceanu, gdzie dobro zawsze wygrywa, a główny bohater jest nieśmiertelny. Tak jak Superbohater nie powstaje z niczego, tak samo Pan Hajdukiewicz nie tworzy magicznych opowieści o swoich postaciach. Wszyscy zostali poddani działaniu tytułowego wirusa Damokles, dzięki czemu uzyskali moce znacznie wykraczające poza możliwości przeciętnego człowieka. Parafrazując chyba najbardziej oklepane zdanie w świecie superbohaterów: „Z wielką siłą idzie wielka odpowiedzialność”, muszę powiedzieć, że w książce tego bardzo brakuje. Głównymi bohaterami jest grupa młodych ludzi, która przeżyła wstrzyknięcie wirusa Damokles. Jest to sporym sukcesem bo dziewięćdziesiąt dziewięć procent ludzi umiera po spotkaniu się z tymże wirusem. Każda z tych cudownie obdarzonych mocami osób, uzyskała je właśnie przez podanie Damoklesa. Nieformalnym przywódcą grupy jest młody chłopak imieniem Lazarus. Jest On szczególnie pilnowany, ze względu na swoje dość radykalne poglądy. Głównym jego celem jest podanie Damoklesa wszystkim ludziom, dzięki czemu na świecie pozostaną jedynie tacy jak On sam. Dzięki swojej przebiegłości, jemu oraz kilkoro jego zwolennikom, udaje się uciec z tajnej wojskowej bazy. Od tego momentu zaczyna się gra z czasem, aby powstrzymać jego niecne plany. Do walki z Lazarusem zostaje wysłana grupa żołnierzy, którzy wcześniej pełnili obowiązki opiekunów w bazie, z której zbiegli młodzi bohaterowie. Niejednokrotnie przyjdzie im zrozumieć, że wojskowe wyszkolenie to za mało, w konfrontacji z umysłami wspomaganymi przez super moce Lazarusa i jemu podobnych. Pełna recenzja książki na: http://moznaprzeczytac.pl/obiekt-1-wirus-damokles-julian-hajdukiewicz/
MoznaPrzeczytac - awatar MoznaPrzeczytac
ocenił na610 lat temu
Szept lasu i prastara krew Adrian Kluza
Szept lasu i prastara krew
Adrian Kluza
Są książki, które idealnie trafiają w swój czas i miejsce. Dzisiejszą ofiarę pochłonęłam w dwie godziny podczas podróży, ale jej nieco mroczny, leśny klimat zostanie ze mną na wszystkie nadchodzące jesienne wieczory (nie jestem jesieniarą, więc nie będzie u mnie poleceń książek, które otulają jak dyniowe latte. Co to w ogóle za wymysł, dyniowe latte? ). To jeden z tych debiutów, które zaskakują dojrzałością i sprawiają, że od razu chce się śledzić dalszą karierę autora. "Szept lasu i prastara krew" Adrian Kluza [współpraca recenzencka z autorem] Poznajemy Mirę, młodą zielarkę z wioski otoczonej prastarą puszczą. Jej spokojne życie przerywają koszmary pełne słowiańskich potworów, a wkrótce okazuje się, że mroczne istoty z legend zaczynają zagrażać jej domowi w realnym świecie. Gdy na jej drodze staje tajemniczy wędrowiec Weles, Mira zostaje wciągnięta w wir magii i przeznaczenia, którego musi się dowiedzieć, by ocalić tych, których kocha. To, co mnie absolutnie ujęło w tej książce, to jej atmosfera. Autor ma bardzo dobry warsztat pisarski - opisy lasu są tak plastyczne i sugestywne, że niemal czułam zapach mchu i wilgotnej ziemi, a szum drzew towarzyszył mi podczas lektury (a może był to szum przedzierającego się przez niemieckie autostrady autokaru 👀). To historia przesiąknięta słowiańskim folklorem, więc mamy pradawne bóstwa, obrzędy, mroczne bestiariusze a wszystko to podane jest w niezwykle klimatyczny i przystępny sposób. Wątek zielarstwa i głębokiej więzi Miry z naturą tylko dodaje całości pewnej słowiańskiej autentyczności. I to, co kocham w dobrych ksiązkach fantastycznych - w trakcie podróży tworzy się nasza własna, słowiańska "Drużyna Pierścienia"! Mira nie jest sama w swojej misji. Dołączają do niej barwne i świetnie napisane postacie, jak tajemniczy Weles czy wnoszący mnóstwo humoru Dobromir. Ich interakcje, docinki i powoli rodząca się więź... omg, totalnie mój klimat! Co ważne, to nie są wszechmocni herosi - mają swoje wady, popełniają błędy, co czyni ich niezwykle ludzkimi i sprawia, że łatwo im kibicować. "Okej, okej, wielki panie lesie... nie chcę wyjść na tego gościa, co psuje epicki moment." Ciężko jest mi uwierzyć, że to debiut. Fabuła jest prosta, ale satysfakcjonująca, akcja ma odpowiednie tempo, a całość wieńczy zjawiskowe zakończenie, które idealnie domyka historię. Jedyne, drobne zgrzyty, które muszę odnotować z recenzenckiego obowiązku, dotyczą wydania - przyzwyczajona jestem do okładek ze skrzydełkami, tutaj ich nie ma, więc trochę łatwiej ją uszkodzić (ale od czego są otulacze). To co na pewno pochwalę to skład - czytałam wiele książek "selfpubów" i nie wszystkie były złożone w sposób, który nie męczył czytelnika. Tutaj nie ma to miejsca, tekst jest czytelny, więc na plus. Mimo tych drobnych rys, zawartość broni się sama. To satysfakcjonująca, kompletna historia, która zostaje w głowie na długo. Idealna na jesienny wieczór, idealna dla fanów słowiańskich mitów i dla każdego, kto chce dać się porwać opowieści, która szeleści jak liście pod stopami. Zdecydowanie to moja polecajka z cyklu #jesieniera.
Clarie - awatar Clarie
ocenił na96 miesięcy temu
Kroniki Jednorożca. Wojna Robert J. Szmidt
Kroniki Jednorożca. Wojna
Robert J. Szmidt
Polscy esperzy wracają!!! Edmund Lis zbiera ekipa i postanawia iść na wojnę z rosyjskimi uzdolnionymi. Trwa wyścig w zdobywaniu nowych osób, a zarazem skuteczne ukrywanie się przed śmiertelnie niebezpiecznych przeciwnikiem. Trwa walka niewidoczna dla zwykłego śmiertelnika, chociaż każdy może być w nią wciągnięty. Druga część kronik to bezpośrednia kontynuacja przygód polskiego Profesora X (Charles Zabiera z X-Men),że tak pozwolę sobie porównać luźno te postacie. Mundek obrał sobie za cel zniszczenie dużo mocniejsze siły rosyjskie, które są odpowiedzialne za eliminacje rodzimej organizacji uzdolnionych i członków rządu. I chociaż małymi krokami dąży do tego celu, to robi to skutecznie przy pomocy zebranych ludzi i w ukryciu. Żadna ze stron nie wie czego może do końca się spodziewać. „Kroniki jednorożca. Wojna” to historia, która pomimo bycia wymysłem autora, dla wielu może być wizją całkowicie realną. Tajne służby, ludzie urodzeni z mocami, próby przejęcia władzy przez obce mocarstwa, tajemnice historyczne. Wartka akcja, mocne sceny, wciągająca fabuła i zwroty akcji. Ciekawe lokalizacje i interesujący bohaterowie. Może nie jest to literatura ambitna na poziomie noblowskim, ale z pewnością jest rewelacyjną rozrywką. Czyta się to świetnie. Czy są tu jakieś zgrzyty, nieścisłości? Z pewnością czytelnik odnajdzie coś. W każdym razie nie psują one zabawy. Polecam, bo to porządna lektura do odmóżdżenia i miłego spędzenia czasu. Fantastyka w wykonaniu Roberta bezustannie ma się dobrze.
MyNameIsChrisCh - awatar MyNameIsChrisCh
ocenił na85 miesięcy temu
Czwarta rasa Rafaello Morgan
Czwarta rasa
Rafaello Morgan
Już wcześniej czytałam zawarte w "Czwartej rasie" opowieści i myślę, że dość dobrze poznałam filozofię, jaka przyświeca Autorowi. I tak, jak w przypadku innych jego książek również w tym wypadku spotykamy się z rozważaniami na temat technologicznych zdobyczy ludzkości, które niewłaściwie stosowane mogą zagrażać już nie tylko nam, ale wszelkim napotkanym w kosmosie formom życia. Wyraźnie odczuwa się poszanowanie autora względem natury, nawet najdrobniejszych jej form i zachowania równowagi ekosystemów również tych, które - być może - przyjdzie nam w przyszłości eksplorować. Trzy krótkie historie powiązane wspólnym ogniwem, Organizacją Planet Zjednoczonych, której celem jest badanie kosmosu by ewentualnie móc dokonać zasiedleń planet z korzystnym dla człowieka ekosystemem przy założeniu, iż nie będą ingerować tam, gdzie mogą znajdować się rdzenne formy inteligentne. Jednak nie zawsze można dokładnie zbadać dany teren przed zakotwiczeniem promu ziemskiego by mieć pewność, iż planeta jest niezasiedlona. Nie można też przewidzieć konsekwencji spotkania z inną nacją, a czasem w ogóle trudno dostrzec gatunki inteligentne. Ograniczenia z jakimi borykają się bohaterowie, to głównie stereotypowe założenia, co do tego, jak może wyglądać i w jaki sposób działa obcy świat oraz porozumiewa się jednostka inteligentna. Ponownie zostaje podkreślony fakt dokonywanych przez człowieka zakłóceń w równowadze środowiska na rzecz własnych wygód. Nie bacząc na efekty niszczymy środowisko naturalne: wycinamy lasy, zaburzamy naturalne koryta rzek, co odbija się negatywnie na ich mieszkańcach. A ich strata to również utrata korzystnego środowiska dla bytowania gatunku ludzkiego. Ekspansja jednego gatunku pociąga za sobą nieodwracalne skutki i ten problem zostaje wyeksponowany u Morgana poprzez posłużenie się bohaterem w osobie ziemianina, rdzennego Amerykanina oraz ptaka z ekosystemu obcej planety w pierwszym opowiadaniu. Podobnie w drugim, bardziej rozwiniętym "świat inny, niż się wydaje" odbywa się "walka" o utrzymanie równowagi sprzed przybycia statku korporacji i skupienie się na niesieniu pomocy dwóm zaciekle zwalczającym się gatunkom Tygrysiego Świata. Natomiast "Mądrość cesarstwa" jest już ukłonem w kierunku kultury starych Chin, gdzie porozumiewanie się na poziomie dyskretnej aluzji i gry słów, taktownej dyplomacji i szacunku prezentuje świat Quing, kolonii zamieszkującej przez ludność z ziemskiego kontynentu Azja. W tym wypadku czytelnik może poczuć się jak widz w teatrze, gdzie poznaje kunszt aktorów w sztuce sprzed wieków. W porównaniu z innymi utworami Rafaello Morgana opowieści z "Czwartej rasy" są jak baśnie, wytwory wyobraźni oddające chęć stworzenia idealnego, zrównoważonego i przyjaźnie nastawionego świata. W moim mniemaniu to chęć stworzenia świata ułudy, idylli niezmąconej złem, górowaniem jednych nad innymi, życia w obopólnym szacunku każdego z występujących gatunków względem siebie. Może i utopia, ale czy nie przyjemnie się w niej, od czasu do czasu, zanurzyć?
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na77 lat temu

Cytaty z książki Zamienione życia

Więcej
Rafaello Morgan Zamienione życia Zobacz więcej
Więcej