rozwińzwiń

Most

Okładka książki Most autorstwa Iain Banks
Okładka książki Most autorstwa Iain Banks
Iain Banks Wydawnictwo: Prószyński i S-ka literatura piękna
287 str. 4 godz. 47 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Bridge
Data wydania:
1998-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1998-01-01
Liczba stron:
287
Czas czytania
4 godz. 47 min.
Język:
polski
ISBN:
837180945X
Ofiara ciężkiego wypadku samochodowego, leżąc bez przytomności w szpitalu, przeżywa w podświadomości inne życie. Trafia w nim do świata, gdzie sen, fantazja, przeszłość i przyszłość stapiają się w nierealną rzeczywistość, z której są tylko dwa wyjścia; jedno wiedzie z powrotem do świata realnego... Most jest ogromny, mieści tak wiele: i gabinet doktora Joyce'a, któremu trzeba opowiadać sny, i bar "U Dissy Pitton", w którym można się napić, i mieszkanie, gdzie można się kochać z Abberlaine... Jest tak wielki, że mieszkańcom wydaje się całym światem. Nawet nie są ciekawi, co jest poza nim, dokąd zmierzają pociągi pędzące poziomem kolejowym. Jednak pewnego dnia John Orr wsiada do jednego z nich i wyrusza w podróż... [Prószyński i S-ka, 1998]
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Most w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Most

Średnia ocen
6,5 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10
avatar
83
7

Na półkach:

7/10

7/10

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
633
123

Na półkach:

Czytając, czułem jakbym zanurzył się w świecie Franza Kafki z "Procesu"... Poznajemy razem z bohaterem inny świat, zupełnie nam obcy, chociaż w nim żyjemy.

Czytając, czułem jakbym zanurzył się w świecie Franza Kafki z "Procesu"... Poznajemy razem z bohaterem inny świat, zupełnie nam obcy, chociaż w nim żyjemy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
301
131

Na półkach: ,

Fajny, ciężki klimat od samego początku. Jest tajemnica, jest nowy świat, panują nowe, nie rozumiałe zasady. Jesteśmy ciekawi co przydarzyło się bohaterowi. W jaki sposób dowie się kim jest. Zgrabny zwrot akcji, wywalają go z mieszkania i musi zacząć zyc jak zwykły biedny obywatel tej antyutopii najwyraźniej. I wtedy cos w tej książce pęka. Serio, fragmenty snu zrozumiem. Ale fragmenty gdzie narratorem jest ktoś poważnie upośledzony - serio nie dało się tego napisać normalnie? Pomimo iż opowieść ma za zadanie przekazać nam jakies wartości - można sięgnąć po nieco bardziej eleganckie dzieła, które dadzą nam o wiele więcej. Nie polecam absolutnie. Kaszana. A szkoda.

Fajny, ciężki klimat od samego początku. Jest tajemnica, jest nowy świat, panują nowe, nie rozumiałe zasady. Jesteśmy ciekawi co przydarzyło się bohaterowi. W jaki sposób dowie się kim jest. Zgrabny zwrot akcji, wywalają go z mieszkania i musi zacząć zyc jak zwykły biedny obywatel tej antyutopii najwyraźniej. I wtedy cos w tej książce pęka. Serio, fragmenty snu zrozumiem....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

102 użytkowników ma tytuł Most na półkach głównych
  • 54
  • 47
  • 1
25 użytkowników ma tytuł Most na półkach dodatkowych
  • 19
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Iain Banks
Iain Banks
Iain Menzies Banks – szkocki pisarz, piszący powieści głównego nurtu pod nazwiskiem Iain Banks oraz science fiction jako Iain M. Banks. Studiował anglistykę, psychologię oraz filozofię na uniwersytecie w Stirling. W swojej prozie często łączył oryginalne zabiegi fabularne oraz narracyjne. Był honorowym członkiem brytyjskiej National Secular Society. W 2008 „The Times” umieścił Banksa na liście "50 najwybitniejszych brytyjskich pisarzy od 1945 roku".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ilustrowany Człowiek i inne opowiadania Ray Bradbury
Ilustrowany Człowiek i inne opowiadania
Ray Bradbury
Czytając po wielu, bardzo wielu latach te klasyczne opowiadania Bradburego, zorientowałem się z miłym (?) zaskoczeniem, że opisywana przez niego tak krytycznie konsumpcyjno-egoistyczno-narcystyczna Ameryka, to dzisiejsza Polska. Tak jak ona przyziemna i niezdolna do zmierzenia się z czymś, co niepojęte, ponadzmysłowe,, a przede wszystkim - nieprzeliczalne na pieniądze. "Jesteśmy pospolici, zgadza się? I tu, na Ziemi, szczycimy się tym. Nadszedł czas zwykłego człowieka. Jesteśmy dumni ze swej małości" - deklaruje w przerysowany może nieco sposób w "Betoniarce" Ziemianin Marsjaninowi. A gdy ten rozmawia z chętną Ziemianką, to gasi jej apetyty na siebie, gdy wspomina coś o książkach, kiedy ona zaprasza go do kina. W koncu mówi mu, że "przypomina jej komunistę"..... Jako społeczeństwo, jesteśmy gdzieś w tym właśnie miejscu. Nie zestarzało się zupełnie metafizyczne opowiadanie "Człowiek" o spotkaniu na innej planecie z Jezusem - nierozpoznanym przez zadufanego kapitana ziemskiej rakiety. W efekcie, gdy w opowiadaniu "Miasto" tytułowy żywy organizm mści sie okrutnie za Ziemianach za ich winy sprzed tysiącleci, to nawet im przesadnie nie współczujemy. To uczucie pojawia się zaś tylko podczas lektury opowiadania "Ostatnia noc przed końcem świata" - a koniec świata jest tu niemal taki jak u Miłosza: "A którzy czekali błyskawic i gromów Są zawiedzeni A którzy czekali znaków i archanielskich trąb Nie wierzą że staje się już Dopóki słońce i księżyc są w górze Dopóki trzmiel nawiedza róże Dopóki dzieci różowe się rodzą Nikt nie wierzy Że staje się już Tylko siwy staruszek który byłby prorokiem Ale nie jest prorokiem bo ma inne zajęcie Powiada przewiązując pomidory Innego końca świata nie będzie Innego końca świata nie będzie"
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na84 lata temu
Krwawe żniwo Dashiell Hammett
Krwawe żniwo
Dashiell Hammett
Sięgając po tę pozycję byłem pełen nadziei, bowiem Hammett uznawany jest za prekursora czarnego kryminału. To on jest również autorem znakomitego klasyka "Sokół maltański". A że uwielbiam kino noir, to byłem ciekaw jak zaprezentuje się takie opowiadanie na kartach powieści. No i powalić mnie nie powaliło. Debiutanckie dzieło Hammetta opowiada o bezimiennym detektywie, który przyjeżdża do fikcyjnego miasta Personville (ironicznie zwanym Poisonville) w celu rozwiązania morderstwa. Tam wpada w sam środek przegniłego bagna. W miasteczku gangi, skorumpowani gliniarze, różna masa rzezimieszków to chleb powszedni, a i nasz bohater nie jest świętym. Na papierze wygląda to świetnie, w praktyce nie do końca. Przede wszystkim zabrakło mi jakiegokolwiek zarysowania postaci, nawet o detektywie niewiele wiemy. Treść książki ograniczona jest do niezbędnego minimum, ciągle się coś dzieje, pada dużo nazwisk, więc łatwo się też pogubić. Trudno się z kimkolwiek utożsamić, kimś się przejąć, bo to bardzo papierowe postacie. Dobre są natomiast dialogi, przesycone ironią, cynizmem i stosownymi one-linerami. Ale cóż, tyle mi nie wystarczyło, im dłużej się czytało, tym większa obojętność losami Personville. Nie skreślam jednak Hammetta i po literackiego "Sokoła maltańskiego" z pewnością sięgnę. Liczę też, że styl Raymonda Chandlera bardziej mi podejdzie, jeśli mowa o legendarnych autorach czarnego kryminału.
Pauleta - awatar Pauleta
oceniła na62 lata temu
Zderzenie czołowe Bruce Bethke
Zderzenie czołowe
Bruce Bethke
Rok 1984, George Orwell. Pierwsze skojarzenie czym inspirował się autor w pierwszych rozdziałach "Zderzenia". I na inspiracji się skończyło. I w sumie dobrze. Nie miałem ochoty na moralizowanie czytelnika tylko na nieskrępowaną rozrywkę. I nie zawiodłem się! Bohater wywalony z bezdusznej korporacji zaczyna bawić się na własną rękę w wirtualnej rzeczywistości. Tak zaczyna się odjechany cyberpunk jakim jest opisywany tytuł. Okulary wirtualne, rękawice sensoryczne, skarpety sensoryczne i pewna... hmm... zabawka (także sensoryczna, a jakże) od zespołu projektowego ProctoProd TM. Książka ta pisana z perspektywy pierwszej osoby położyła mnie na łopatki. Czyta się ją jak żywy pamiętnik, przemawia do nas osobiście. Powieść napisana w 1995 r. (2002 r. wydanie PL) daje mocno w kość odrobinę chybionymi wizjami roku 2005. w sferze zabawy w wirtualnej rzeczywistości. W sferze środków są nietrafione. Jednak pojawiające się schematy działają jak najbardziej. Nie przytaczam własnych porównań aby nie psuć zabawy przyszłym czytelnikom. Jedyne co mogę powiedzieć to, że wątek samochodu bohatera ciągnący się całą powieść rozśmieszał mnie za każdym razem. Powiem tylko tyle, dzieje się grubo, dzieje się szybko i wszystko po bandzie. Zakończenie lekko przewidziałem ale nie zepsuło mi to luźnej zabawy ani trochę. Jedyne co mogę zarzucić to moja niezaspokojona chęć głębszego poznania świata. Niektóre momenty bezczelnie przegadane gdzie chciałbym poznać więcej szczegółów. No może jeszcze drugim minusem jest w sumie brak głębszego sensu. Zapaleńcy pewnie znajdą ten morał, sens, nadzieję na lepsze jutro. Po co? - pytam się. Dużo się dzieje, z humorem, prosty język, cięte riposty, bohater nawiązuje kontakt z czytelnikiem i w sumie nie zanudza go. Mocna, dobra, (nawet bardzo dobra, niech zaryzykuję) pozycja rozrywkowa. Polecam! Aha, ocenę na BDB przyklepał fakt, że zdołałem tę książkę połknąć w dwa dni. Wchłonąłem ją jak Bugatti Veyron cały bak paliwa czekając na jeszcze. A stacji paliw po prostu NI MA...
WojteK - awatar WojteK
ocenił na711 lat temu
Późne lato John Crowley
Późne lato
John Crowley
Długo miałam tą książkę na liście 'kup', ale jak do tej pory dużo innych książek okazywało się wazniejszych do nabycia. Jednak ciekawość w końcu zwyciężyła i kupiłam 'Późne Lato'. Treść w dwóch trzecich tej opowiści jest cudownie intrygująca - przedstawia wyimaginowaną historię postapokalipycznej osady ludzi żyjących 'po staremu' tj. sprzed ery industrializacji Ziemi, którzy zbierają pozostałości i budują z tego nowe obiekty. Są tu delikatne wzmianki o społeczności sprzed 100 lat (zwanej Aniołami, ponieważ nie tylko byli bardzo rozwinięci technologicznie),która zamieszkiwała Wielką Korporację, o jakiejś burzy, która trwała rok i przetrzebiła ludzkość oraz o wojnie, która także dokonała zniszczenia. Pozostali przy życiu Aniołowie zbudowali miasto pod kopułą, na którym odlecieli i dryfują wokół Ziemi. Dzieci Aniołów, które pozostały na powierzchni planety, zestarzały się tu i mają wiedzę o przeszłości, uznawani są za mędrców. Nowych tubylców fascynują np. slajdy, których szamanki używają do wróżenia przyszłości osadników. W osadzie jest pełno dziwnych artefaktów pozbieranych z ruin budynków, (które to rzeczy dla nas ludzi XXI w. są zwyczajne, a dla osób żyjących w czasie po zniszczeniu rozwiniętej technologicznie cywilizacji, którzy nigdy ich nie widzieli, stanowią zagadkę),np. sztuczna noga, obrazy, kryształy, itp. Zapada w pamięć scena, kiedy ojciec i syn palą ognisko na szosie i patrzą na pozostałości dawnej cywilizacji - kręte autostrady, węzły drogowe, mosty, zrujnowane miasta i zastanawiają się nad ich ówczesnym zastosowaniem. 'Droga służyła do zabijania'. No tak, pośrednio :) Syn zakochany w dziewczynie ze swojej osady postanawia wyruszyć na jej poszukiwanie, kiedy ona odchodzi z grupą handlarzy. Związek ten przypomina mi relację osoby uzależnionej z unikową. Chłopak goni za dziewczyną, a ona ma go gdzieś. W końcu jakimś sposobem okazuje się, że przekształca się w Anioła z tych mieszkających ponad Ziemią... I właśnie te pozostale 1/3 książki, kiedy pojawia się temat pięciu tajemniczych kuli przechowujących ważne awatary Aniołów, i które w innej osadzie z pomocą osób wtajemniczonych wchodzą w określone osoby i dzięki temu odżywają w ludzkim ciele, cała ta późniejsza filozofia i przeskok do Aniołów i ich egzystencji, tego już mój mózg nie mógł przetrawić. Brakuje jakichś fundametalnych danych, żeby sobie poskładać w głowie co do czego pasuje w całej tej historii. Jednak ta opowieść mogłaby z powodzeniem służyć jako scenariusz do animowanego filmu utrzymanego w przyrodniczo-dystopijnym klimacie. Na koniec dodam, że bardzo podobała mi się scena odnalezienia przy drodze gipsowej głowy jakiegoś pomnika, w której główny bohater pomieszkiwal przez jakiś czas :) Jak ktoś lubi dziwne książki, to polecam.
Draconina - awatar Draconina
oceniła na73 miesiące temu
Spook Country. W kraju agentów William Gibson
Spook Country. W kraju agentów
William Gibson
Ta książka, czyli druga część tzw. trylogii Blue Ant, podobała mi się w niektórych aspektach bardziej od pierwszej części, czyli Rozpoznania Wzorca. Być może to przez samo tłumaczenie, być może to przez styl Gibsona, który był tu znacznie lżejszy i przyjemniejszy w odbiorze, a być może to przez ukazanie historii z kilku perspektyw, które zmieniają się co rozdział, w przeciwieństwie do "Rozpoznania", gdzie mieliśmy tylko jeden punkt widzenia. Książka ma swoje lepsze i gorsze momenty, a zakończenie, choć nie jest aż tak oderwane i znikąd jak w pierwszej części, przeciwnie - można powiedzieć, że pasuje, to nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Nie było nawet w ten sposób do końca skonstruowane według mnie. Szkoda również, że poza strzępkami poszlak, które nie muszą wcale nimi być, nie jest wyjaśnione kim jest pewna postać, a byłoby to ciekawym powiązaniem z Rozpoznaniem Wzorca. Jeśli chodzi o postacie, można niektóre z nich polubić, ale nie jest łatwo się z nimi w jakikolwiek sposób utożsamić. Są poniekąd duchami, przemieszczają się, szukają, obserwują i tylko czasem tak naprawdę coś robią, coś co ma znaczenie. Myślę, że warto czytać tę książkę między wersami - to, co się tam dzieje jest mniej ważne, od tego kiedy i gdzie to się dzieje, w jakich czasach, okolicznościach, jaki jest postęp technologiczny i jakie są jego skutki, plusy i minusy; jak ta technologia jest wykorzystywana przez ludzi, np. w celach innych, niż te pierwotnie przewidziane, vide - geohacking i sztuka lokacyjna (locative media),czyli cyfrowa sztuka z wykorzystaniem systemu gps i rozszerzonej rzeczywistości, taki zarys początku, jakby nie patrzeć, cyberpunku, który rozwija się teraz, na naszych oczach. Inny przykład to przemycanie danych, które zaszyfrowane są w muzyce wgranej na Ipoda. Podsumowując, jak na tyle stron (ok. 330),mogło dziać się w tej książce znacznie więcej. Podobały mi się najbardziej rozdziały z perspektywy Milgrima - narkomana, który pełnił rolę swego rodzaju obserwatora i był on niestety postacią bierną. Gdzieś w trakcie rozpłynęło się też znaczenie wspomnianej sztuki lokacyjnej i innych podobnych motywów, tak samo zabrakło tu na koniec jakiejś ciekawej puenty. Wystawiam jednak taką ocenę, ponieważ czytało mi się tę książkę bardzo dobrze i jeśli będę kiedyś wracać do Gibsona, to poza trylogią "Ciągu" i "Mostu", wrócę również do tej książki (nie wiem jak z Zero History, ale do Wzorca Rozpoznania raczej nie tak prędko).
RYDer - awatar RYDer
ocenił na76 lat temu
Witaj, Ameryko J.G. Ballard
Witaj, Ameryko
J.G. Ballard
Powiem szczerze, że nie miałam żadnych wymagań. Zaskoczyłam się o dziwo w miarę pozytywnie, bo nawet jeśli początek mnie wynudził, bohaterowie to tabula rasa z jedną cechą, co by jakoś ich odróżniać (gdzie cechą jednej z postaci jest po prostu fakt, że to kobieta... serio, jej cel istnienia został sprowadzony do bycia kobietą),tak znalazło się tu sporo ciekawych i całkiem mocnych rzeczy, których nie powstydziłyby się głośniejsze pozycje postapo. Przede wszystkim w oczy rzuci się świat - Ameryka po poważnych zmianach klimatycznych, do których doprowadzili sami ludzie (i to głównie Amerykanie). Cały kontynent zamienił się w niezdatną do życia pustynię. Większość ludności uciekła do Europy, a ci, którzy pozostali - głównie rdzenni mieszkańcy - dostosowali swoje życie do nowych warunków. A później znów przyszedł biały człowiek, aby zabrać im ziemię... Bardzo to hamerykańskie. Z jednej strony miałkie, płaskie postaci i dość długa nuda, z drugiej bardzo dobre oddanie świata po katastrofie, gdzie trzeba było zacząć życie na nowo, na innych warunkach i wszystko należące do starego świata jest tylko wspomnieniem. Wspomnieniem nie zawsze zrozumiałym dla nowych pokoleń, które nigdy nie widziały tej ,,starej Ameryki". Stąd takie absurdy jak nadawanie dzieciom imion od nazw past do zębów (???) lub nazywanie kobiet Xerox - bo robią dobre kopie! Dla nas może wydawać się śmieszne, ale czy my też trochę nie zgadujemy podczas wykopalisk archeologicznych? Z tym że my mamy bardziej zaawansowaną technologię niż wielbłąd i dzida. Polecać, nie polecać - oto jest pytanie! Ja mimo wszystko bawiłam się dobrze, bo bardzo szybko poczułam falloutowy klimat: zniszczonych pustkowi, dziwacznych gangów, dzikich zwierząt i walki o przetrwanie oraz odbudowy cywilizacji. Szczególnie przyszło mi na myśl moje ukochane NV - gdzie główna oś fabuły rozgrywa się właśnie w zniszczonym Las Vegas! Książka może nie zapadnie głęboko w pamięć, ale spełniła swoją rolę jako czysta rozrywka.
TerraEpsilon - awatar TerraEpsilon
ocenił na63 lata temu
Wszystkie jutra William Gibson
Wszystkie jutra
William Gibson
Różnie mi było z Gibsonem. Od chwil wysokich uniesień i wrażenia, że czytam rzeczy, których nikt już nigdy nie powtórzy (Neuromancer, Johnny Mnemonic, Trylogia Ciągu),przez wrażenia ambiwalentne, bywa świetnie, bywa letnio (początek trylogii Mostu, peryferal) po smutne stany schyłkowe (maszyna różnicowa). Byłem na festiwalu muzycznym w Katowicach, włóczyłem się po mieście bez planu i celu. Wszedłem do taniej księgarni, kupiłem "wszystkie jutra" za 12 zeta. Usiadłem w parku miejskim i zacząłem czytać, czekając na pierwsze koncerty. Czytałem dalej w takim zakątku Czech wciśniętym pomiędzy kotlinę Kłodzką a głęboki zielony ocean. Przyjemne to było. Gibson zawsze dla mnie miał dwie strony. Jedna z nich, to jak fantastycznie potrafi opisywać przyszłość, która stała się już przeszłością. Technologie jutra, dla nas ciągle niedostępne, u niego są już szmelcem, rdzewiejącym reliktem, obwiniętym taśmą, połatanym recyklowanym plastikiem, szczepione kurczowo przewodami bez izolacji. Ludzie żyją na śmietniskach rzeczy, idei, budują swoje konstrukcje, realne i wirtualne, na fundamentach szczątków cywilizacji, rewolucji technologicznych, które wybuchły i dokonały się na długo przed początkiem narracji. Lubię bardzo ten śmieciowy klimat zmierzchu, workaroundu na wysypisku, myślę o obrazach Stalenhaga. Ale fabuły ten Gibson miał (a może miewał) zawsze takie sobie. Miewał i miewa postacie która pojawiają się nie wiadomo po co, których początek i koniec egzystowały jakby w innych książkach. Miewał wątki które kończyły się dlatego, że nie było już więcej stron do przeczytania, a nie dlatego ze doszliśmy do jakiś logicznych fabularnych konkluzji. Uwielbiał operować niedopowiedzeniem, zostawiał sobie furtki na następną książkę, ale co mi z tego, jak z "Idoru" pamiętam tyle, że kiedyś ją czytałem, a "wszystkie jutra" ciągną ją tak, jak gdyby nie minęło 20 lat życia, mojego, nie książki. "Wszystkie jutra" mają wszystkie zalety i wszystkie wady o których napisałem powyżej. Nie wiadomo co się wydarzyło, a wydarzyło się stosunkowo mało. Ale czytało się dobrze, na trawie, w przesuwającym się cieniu sosny, bez zasięgu telefonii, z czeską telewizją i granicą państwa w środku lasu.
iHS - awatar iHS
ocenił na62 lata temu

Cytaty z książki Most

Więcej

Niektóre rzeczy odbijają głos bardziej niż inne. Czasami słyszę ostatni dźwięk, który nigdy nie odbija się echem, ponieważ nie ma od czego się odbić; to dźwięk ostatecznej nicości dociera z hukiem przez wielkie rury, tworzące pozbawiony szpiku kościec mostu, niczym huragan, niczym pierdnięcie Boga, niczym wszystkie krzyki bólu zebrane i odtworzone. Słyszę go zatem – hałas rozrywający bębenki, rozłupujący czaszki, rozwalający ściany i niszczący dusze.

Niektóre rzeczy odbijają głos bardziej niż inne. Czasami słyszę ostatni dźwięk, który nigdy nie odbija się echem, ponieważ nie ma od czego s...

Rozwiń
Iain Banks Most Zobacz więcej

Cóż, stan pacjenta jest stabilny; nie żyje. Już bardziej, kurwa, stabilny być nie może, prawda? Owszem, w porządku, rozkład i tak dalej; i tak tylko żartowałem, to tylko taki mój żarcik. Chryste, niektórzy ludzie nie mają poczucia humoru; uspokójcie się tam z tyłu.

Cóż, stan pacjenta jest stabilny; nie żyje. Już bardziej, kurwa, stabilny być nie może, prawda? Owszem, w porządku, rozkład i tak dalej; i t...

Rozwiń
Iain Banks Most Zobacz więcej
Więcej