Picie. Opowieść o miłości

Okładka książki Picie. Opowieść o miłości autorstwa Caroline Knapp
Okładka książki Picie. Opowieść o miłości autorstwa Caroline Knapp
Caroline Knapp Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN literatura piękna
278 str. 4 godz. 38 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Drinking. A Love Story
Data wydania:
2012-10-17
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
278
Czas czytania
4 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788301171117
Tłumacz:
Ewa Horodyska
Autorka szczerze, nie oszczędzając siebie, rozprawia się z tabu kobiecego alkoholizmu. Sama zaczęła pić w wieku 14 lat. Piła 20 lat, by po tym czasie zacząć walczyć z nałogiem. I wygrać!
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Picie. Opowieść o miłości w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Picie. Opowieść o miłości i



587
33
105

Opinia społeczności książki Picie. Opowieść o miłościi



Książki 1508 Opinie 1508

Oceny książki Picie. Opowieść o miłości

Średnia ocen
6,6 / 10
132 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Picie. Opowieść o miłości

avatar
247
247

Na półkach:

Caroline Knapp - "Picie" (Opowieść o miłości)

Zachęcający tytuł, taki wprost. Ale środek się rozwadnia, albo rozcieńcza wokół powtarzania tego samego stanu tylko na różne sposoby.
Rozpoczynający trzeźwienie alkoholik taki już jest, analizuje i analizuje, i analizuje, coś sobie przypomni i apiać ...analizuje.
A inteligencji autorce nie można odmówić. A zobrazowanie wysokofunkcyjnego alkoholika to też jeszcze rzadkość w literaturze aowskiej.
Ale, o, jakby zabrakło wyekstrahowania destylatu.
PS. Figura ojca - psychoanalityka - jest tu kluczowa.
Ojcowie, bardziej kochajcie niż badajcie swoje dzieci, a powodów, żeby się uzewnętrzniać z uczuciami, a nie ukrywać swoją prawdziwą naturę, tożsamość i Ja, czyli faktycznych sprawców psychologicznego uzależnienia od znieczulacza, będzie o połowę mniej!

Caroline Knapp - "Picie" (Opowieść o miłości)

Zachęcający tytuł, taki wprost. Ale środek się rozwadnia, albo rozcieńcza wokół powtarzania tego samego stanu tylko na różne sposoby.
Rozpoczynający trzeźwienie alkoholik taki już jest, analizuje i analizuje, i analizuje, coś sobie przypomni i apiać ...analizuje.
A inteligencji autorce nie można odmówić. A zobrazowanie ...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
422
410

Na półkach:

Nie wiem, może to i potrzebna książka, ale dla mnie to po prostu dłużąca się opowieść autobiograficzna o tyle trudna do przełknięcia, że z autorką trudno mi się było utożsamić i jej kibicować. Jest we mnie coś, no jest coś co naprawdę nie lubi alkoholików, wiem że to choroba, ale potworne żniwo jakie zbiera w swoim otoczeniu nie pozwala mi patrzeć na uzależnionych z odpowiednią empatią.
Dodać należy że autorka opisuje lata 80 i 90, a wiele się od tego czasu zmieniło.
Nie podoba mi się w ogóle "kobiecy alkoholizm" co to za określenie? Spojler alert - kobity jak pijo to rozkładajo nogi. Ciekawe czy w przypadku "męskiego alkoholizmu" też piętnowany i podnoszony jest problem przypadkowego seksu?

Nie wiem, może to i potrzebna książka, ale dla mnie to po prostu dłużąca się opowieść autobiograficzna o tyle trudna do przełknięcia, że z autorką trudno mi się było utożsamić i jej kibicować. Jest we mnie coś, no jest coś co naprawdę nie lubi alkoholików, wiem że to choroba, ale potworne żniwo jakie zbiera w swoim otoczeniu nie pozwala mi patrzeć na uzależnionych z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
862
576

Na półkach: ,

Książka pomagająca wykrzesać nieco empatii w stosunku do cierpiących na alkoholizm, który jest chorobą niezwykle stygmatyzującą.

Książka pomagająca wykrzesać nieco empatii w stosunku do cierpiących na alkoholizm, który jest chorobą niezwykle stygmatyzującą.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

393 użytkowników ma tytuł Picie. Opowieść o miłości na półkach głównych
  • 194
  • 191
  • 8
67 użytkowników ma tytuł Picie. Opowieść o miłości na półkach dodatkowych
  • 47
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Picie. Opowieść o miłości

Inne książki autora

Czytelnicy Picie. Opowieść o miłości przeczytali również

Ciało niczyje Krystyna Kofta
Ciało niczyje
Krystyna Kofta
Tematy modernistyczne: proza kobieca / literatura feministyczna / tematy kobiece w literaturze, do których zalicza się „Ciało niczyje”. To pierwsza książka Krystyny Kofty po jaką sięgnęłam. Po przeczytaniu pierwszych stron uznałam, że śmierć na początku historii to nie jest dobry zwiastun. Gdy w życiu głównej bohaterki pojawił się Hiszpan Corrida, na myśl przyszedł mi „Zmierzch”. Sądziłam jednak, że będzie on za główną bohaterkę odpowiedzialny, zadba o nią i wszystko będzie dobrze. „Ciało niczyje” Kofty to dla mnie studnia bez dna. Możemy znaleźć dużo dobrze narysowanych postaci, mocne charaktery i portrety psychologiczne. Do tego, dużo wątków przez co możemy się coraz bardziej zagłębiać w historię. Historię, która jest przesiąknięta ludzkimi dramatami. Hiszpan w pewnym sensie dla Jutty staje się bolesnym wspomnieniem: „Nigdy nie przebaczyła mu, że opisywał ją tak, jakby była wybrykiem natury, cielątkiem o pięciu nogach czy czymś takim”. Oszukał ją podobnie jak hrabia Spondey oszukał jej matkę. „Różnica była taka, że Spondey zabrał klejnoty i uciekł do innej kobiety, Hiszpan natomiast zabrał Juttcie jej wspomnienia i uwolnił się od niej, żeby powrócić do pisania”. Jutta przyjęła jego zniknięcie. Nie szukała go. „Znienawidziła go w ciągu jednej nocy, w czasie której przeczytała posklejane rękopisy. Chciała zapomnieć, że kogoś takiego mogła pokochać”. Trochę brakowało mi jego postaci przez całą książkę – pojawił się tylko na początku i na końcu. Z mężem połączyła ją „przyjaźń i lojalność”, jednak „jej życie przedtem było tabu”. Mimo wszystko „pod pojęciem mężczyzny Jutta wciąż miała na myśli Hiszpana. Był to ideał polegający na syntonii ciał i ducha”. Jutta nie mogła być jednak w pełni szczęśliwa, bo nigdy nie miała matczynej miłości. Jutta przechodzi wielką przemianę. Najpierw liczyła się dla niej miłość, potem pieniądze. Bardziej opłacalne był „wystawianie swojego ciała na lubieżne pieszczoty tych dwóch sentymentalnych i obleśnych jednocześnie, niestarych staruchów, ale to tak się opłacało bardziej niż ślęczenie w biurze projektów za jakąś marną sumę przez cały miesiąc”. Można odnieść wrażenie, że główna bohaterka zapomniała wtedy w ogóle o uczuciach. Pieniądze stały się bezwartościowe, gdy zachowała na raka. Wniosek: priorytety w życiu człowieka się zmieniają. Ciało człowieka przechodzi wielką przemianę. Piękne, sprawne, potem pomarszczone, niedołężne, chorowite. Co więcej, ciało Jutty było niczyje. Ani jej, ani kochanków. Poddane procesom, na które człowiek paradoksalnie wpływu nie ma, obumiera. Na ludzkie ciało i psychikę nieustannie rezonują dobre, złe momenty, radości, traumatyczne wydarzenia. Można powiedzieć, że Kofta nawiązała do motywu traumy transgenetycznej, przekazanej matrylinearnie. Ani babcia Jutty, ani matka nie potrafiły wykrzesać z siebie prawdziwej, czułej miłości do dziecka. Jednak główna bohaterka to przekazywanie traumy przerywa. Paradoksalnie to choroba pozwala jej przerwać błędne koło. Judyth swoimi czarami przywraca zdrowie Jutty i staje się dla niej matką (której nigdy tak naprawdę nie miała). Judyth stworzyła wspólnotę kobiet, która pomaga w cierpieniu. Pozbawia ono płci, więc należy walczyć o kobiecość. Przyznać muszę, że nawiązania do filozofii, religii (o połączeniu wielu religii) i łaciny, według mnie, nic do powieści nie wnosiło. Wprowadzały tylko sztuczną metafizykę, która ostro kontrastowała z pierwotnymi instynktami bohaterów, uwikłanych w mroczne, wręcz surrealistyczne romanse. W tym wszystkim jest jednak trochę wiary w dobre intencje ludzi.
Julia Łoboda - awatar Julia Łoboda
oceniła na72 lata temu
Modlitwy waginy Charlotte Roche
Modlitwy waginy
Charlotte Roche
Kilka tygodni temu przesłuchałem "Wilgotne miejsca". Miałem w kolekcji audiobookowej również "Modlitwy waginy", postanowiłem więc sięgnąć po kolejną książkę autorstwa Charlotte Roche. Nie ulega wątpliwości, że książki Charlotte Roche są kontrowersyjne i na pewno nie przypadną do gustu bardziej obyczajowo kontrowersyjnym czytelnikom. Charlotte Roche prowokuje, stosuje ostry język, bez pruderii opowiada o stosunkach damsko-męskich oraz o seksualności. Wręcz do bólu. Celowo, przypuszczam, że dla celów marketingowych, albo po prostu po to aby prowokować otwiera tą książkę od ostrej sceny damsko-męskiej. I można nawet pomyśleć na początku iż mamy do czynienia z dość prymitywną ksiązką o tematyce erotycznej, jednak im bardziej wczytujemy się w całość zaczynamy dostrzegać głębsze przesłanie tej książki. Mniej więcej w połowie książki główna bohaterka przeżywa wielką tragedię życiową z którą będzie borykać się pewnie do końca swojego życia. Walczy z depresją, stale dąży do harmonii w życiu osobistym, boryka się z trudnym dla jej dzieciństwem i relacją z matką. Po przeczytaniu całości jakbym zapomniał iż w książce sporo jest pikantnych scen a tragedia i problemy, sprawy osobiste głównej bohaterki zdominowały to jak odebrałem książkę. Charlotte Roche jest bardzo odważną pisarką. Co prawda główna bohaterka ksiązki ma inne imie, nazywa się Alexandra, ale w zasadzie można powiedzieć, że to autorka a ksiażka to beletryzowana autobiografia Charlotte Roche. Z resztą w wywiadzie które obejrzałem na YouTube autorka opowiada o swoim życiu i potwierdza fakt i książka dość mocno opiera się na jej własnym życiu, na wydarzeniach, tragediach, rozterkach z jej własnego życia. Mimo iż właśnie tragedia życiowa narratorki-autorki dominuje książkę, nie jest to aż tak bardzo negatywna książka. Myślę, że mimo trudności i przeciwności losowych jakie spotkały autorkę-narratorskę, główną bohaterkę muszę przyznać iż książka jest pozytywna, gdyż pokazuje iż najlepszym posobem na życie to stawianie czoła rzeczywistości jaka nas spotyka. W książce sporo jest opisów sesji psychoterapeutycznych. Główna bohaterka korzystała z psychoterapii przez wiele lat. Każdy powinien znaleźć jakiś sposób na to aby iść do przodu przez życie i jeden z takich sposobów opisany jest w tej książce. Książka pozwoliła mi zaobserwować życie innych ludzi, tego jak sobie radzą ze swoim życiem, z tragedią. To chyba była dla mnie najciekawsze w tej książce. Nie twierdzę, że sposób na życie opisany w książce jest godny naśladowania, wiele dróg prowadzi do jednego celu, ciekawie jest po prostu przeczytać o tym jak inni ludzie żyją, idą przez swoje życie.
lbadura - awatar lbadura
oceniła na86 lat temu
Drobne szaleństwa dnia codziennego Kaja Malanowska
Drobne szaleństwa dnia codziennego
Kaja Malanowska
Oceniłam wysoko, przeżyłam bardzo, ba, nawet na fejsie obserwuję autorkę, a teraz czas mi się wytłumaczyć. Czytałam tę powieść nie jak dzieło literackie, ale dokument. A z faktami, wiadomo, w zasadzie nie bardzo jest jak dyskutować. Zwłaszcza, gdy nie są sfałszowane. Czasem bowiem, gdy do faktów buduje się teorię, której to fakty niepostrzeżenie poprzeć nie chcą, a wyczuwam, że z tego powodu tym gorzej dla faktów, a nie dla teorii, tam czasu szkoda na biografie osób tak zwanych zwykłych. A tutaj teorii nie ma – zdaje się – same gołe brutalne fakty miotające się po warszawskich ulicach. Co kilka początkowych stron musiałam się utwierdzać w przekonaniu, że to nie moja historia oraz że nie jestem Maja. Mimo wszystkich podobieństw. Dopiero w toku postępującej terapii bohaterki dostrzegłam różnice. To jednak mocny argument, bo raczej mi się nie zdarza zamieniać się z tożsamością z bohaterami z książek. Oczywiście, podobno każdy może napisać przynajmniej jedną książkę – o sobie. Niemniej jednak na pewno nie każdy to robi i nie każdemu się uda być tak szczerym. Jasne, że nie każda historia jest warta opowiedzenia. Czy ta – nie wiem. Tworzenie autobiografii na początku własnej drogi twórczej – rzecz ryzykowna, ale w tym wypadku (spisana historia wyrosła z bloga) także trochę rys naszych czasów. Myślę sobie, nie każdego bloga da się zamknąć okładkami. Mnie trafiło. Tak, urzekła mnie twoja historia. Może dlatego, że też znam panią na de i nic, co w powieści może się wydawać dziwne, dla mnie dziwne nie jest. Znajomość niewygodna, ale ponoć niezrywalna, niestety. Zważywszy na powyższe sądzę, że nie jest to książka dla każdego. Lecz jeśli potrafisz sobie wyobrazić sytuację, gdy szaleństwem drobnym wyda ci się „normalne” przeżycie najmniejszego elementu z pozoru zwyczajnego dnia, zobacz jak w temacie pani de miotała się Maja.
Anna - awatar Anna
oceniła na711 lat temu
Łóżko David Whitehouse
Łóżko
David Whitehouse
Malcolma, a dla najbliższych Mala, poznałam pewnego cichego, spokojnego poranka Dnia Siedem Tysięcy Czterysta Osiemdziesiątego Trzeciego, jak pokazywał wyświetlacz na ścianie jego pokoju. Czasomierz podarowany mu przez mamę, kiedy po przyjęciu urodzinowym z okazji ukończenia dwudziestu pięciu lat, postanowił położyć się do łóżka i nigdy więcej z niego nie wstać. Tak, po prostu. Od tego momentu minęło dwadzieścia lat, upłynęło prawie osiem tysięcy dni i przybyło kilkaset kilogramów. Mal osiągnął wagę 630 kilogramów. Ważył więcej niż najcięższa kobieta świata, dorównując mężczyźnie znajdującemu się na szczycie listy najcięższych ludzi. Wszyscy, rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, a z czasem i media, zadawali sobie i Malowi jedno pytanie – Dlaczego? Dlaczego "dwudziestopięciolatek postanawia raz na zawsze skończyć ze swoim normalnym życiem? Dlaczego Malcolm Ede cały czas leży w łóżku?" Ja również zadałam sobie to pytanie, a oprócz niego drugie – Czy debiutant literacki poradzi sobie ze studium psychologicznym nie tylko Mala, ale jego rodziny, którą wokół siebie skupił, nie gubiąc przy tym szerszego kontekstu? Udało mu się to rewelacyjnie, z fotograficzną dokładnością uważnego obserwatora! Wykorzystał młodszego o trzy lata bezimiennego brata Mala do narracji opowieści o swojej rodzinie, cofając się aż do czasów ich wspólnego dzieciństwa i okresu dorastania. Na pozór przeciętnej, zwykłej, żyjącej, jak wiele innych, im podobnych. Z matką zajmującą się domem, ojcem zarabiającym na życie i dwojgiem dzieci przysparzającymi nie mniej i nie więcej problemów niż inne. Jednak po przyjrzeniu się jej z bliska, dzięki wnikliwym opisom narratora, z czasem zauważyłam u każdego inne pojmowanie szczęścia. Mal chciał zmieniać w otaczającej rzeczywistości wszystko, a nie widząc tej możliwości, uciekł przed niemożnością otrzymania tego, czego domagała się jego wyobraźnia, ideały i marzenia, przed dorosłością, w której trzeba było zrezygnować z młodzieńczych planów, przed rozczarowaniem, jakie niosła przyszłość, w najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Do łóżka. Z kolei matka spełniała się, troszcząc o rodzinę, a szczególnie o starszego syna, zaspokajając potrzebę opieki, zamieniającą się z czasem w zabójczą nadopiekuńczość. "Troszczyła się o Mala, on zaś cały należał do niej. Chroniła go przed zewnętrznym światem, na który nie był gotów". Natomiast ojciec, który chciał posiadać w rodzinie azyl spokoju po stresującej i wyczerpującej pracy, w rezultacie, pogodzony z życiem, zamknął się w sobie i wycofał na strych domu. Z kolei młodszy brat Mala i narrator, zakochany w dziewczynie Malcolma, widział swoje szczęście przy niej i z nią, w efekcie próbując uciec od rodzinnego koszmaru i uczuć przywiązujących go niczym sznury do tego labiryntu ścierających się emocji. I wreszcie Lou, stojąca między braćmi, zakochana w Malu, której przypadła rola z tragiczną kwestią – "kochać kogoś to znaczy patrzeć, jak umiera". Świat tych najbliższych sobie ludzi składał się z centrum, w którym stało łóżko mężczyzny z jego egoistyczną otyłością według narratora, wokół którego krążyła, niczym planety, rodzina, Lou i… ja. Od pierwszej strony, pierwszego zdania. "A tymczasem Mal robił się coraz większy, szerszy, cięższy i bardziej okrągły. Żyliśmy przy nim niczym kolonia mrówek, krzątaliśmy się, posilali, udając, że wszystko jest w całkowitym porządku…" A wszystko pokazane, począwszy od stanów psychicznych bohaterów, poprzez ich myśli i poglądy ulęgające zmianom, aż po fizjologię Mala, z dbałością o szczegóły. Były momenty, kiedy dziękowałam w duchu narratorowi za odwracanie się od widoku mężczyzny na łóżku i oszczędzenie mi przynajmniej części opisów czynności pielęgnacyjnych wykonywanych przez matkę przy monstrualnie rozrośniętym ciele. Czułam fizycznie tę mieszankę smrodu potu, odoru odleżyn, gnijących wydzielin, skóry zrośniętej z prześcieradłem, brudu gromadzącego się między fałdami tłuszczu i fizjologii układu pokarmowego podniesionej do potęgi entej. Jednak musiałam przez to przebrnąć, by zrozumieć sytuację rodziny i spojrzeć ostatecznie na nią z leżącej pozycji Mala. Z perspektywy łóżka. A widok był zupełnie odmienny od tego, który opisywał brat Mala. Tak samo, jak odpowiedź na zadane sobie na początku powieści pytanie – Dlaczego? Z jednej strony to klasyczna opowieść o dojrzewaniu, o niezgodzie na porzucenie ideałów, o odmowie uczestniczenia w życiu, w którym "dorastać znaczyło umierać, ale jeszcze nie umrzeć", o młodzieńczym buncie przeciwko zastanej rzeczywistości, ale z drugiej strony nowatorska w ukazaniu tak odmiennej ucieczki, zamiast w narkotyki, alkohol, anoreksję, do łóżka i w konsekwencji, w otyłość. Czy egoistyczną, jak określił ją brat Mala, która według niego była odmienną od tej chorobliwej, wynikającej z braku silnej woli czy siedzącego trybu życia? Zastanawiam się nad tym nadal. Autor dostarcza tyle materiału do przemyślenia, że budowanie własnych wniosków zajmie mi sporo czasu. Jednak wiem na pewno jedno – otyłość niekoniecznie jest skutkiem lenistwa i łakomstwa. To bardzo złożone zjawisko psychologiczne o wielu zmiennych. I ostrzeżenie na koniec. Tej książki nie wolno czytać w łóżku! Można mieć ochotę na pozostanie w nim, zwłaszcza po takim fragmencie – "Dlaczego ludzie uparcie trzymają się planu, który przeważnie zawodzi? Gdyby wszystkim dorosłym udało się przeżyć życie bez jednego zmartwienia, osobistej tragedii, czy choćby bez jednego beznadziejnego dnia w biurze, mógłbym to rozumieć. Ale tak nie jest. Dlaczego gonić za czymś, co najczęściej okazuje się pieprzonym koszmarem?" No, więc – dlaczego? Dlaczego warto codziennie wstać z łóżka i żyć? naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na74 lata temu
Egzamin z oddychania Jan Jakub Kolski
Egzamin z oddychania
Jan Jakub Kolski
Naprawdę trudno mi przekonać się do książek pisanych przez osoby znane z tego, że pisarzami nie są. Szczególnie, że kulfoniaste utwory wielu z tych osób, o katorżniczej drodze przez czerwony dywan aż do ścianki, skutecznie nas do ich czytania zniechęcają. Tymczasem ta książka okazała się najmilszym odkryciem. A historia wydaje się tak banalna, że aż chce się westchnąć z politowaniem. Po prostu uciekający przed smugą cienia, dojrzały mężczyzna zakochuje się w kilkadziesiąt lat młodszej od siebie dziewczynie. Nie dość, że młodej, to jeszcze ślicznej, głupiutkiej i bezgranicznie mu oddanej. Nie dość, że oddanej to wdzięcznej za wyrwanie z podłego życia z przewijającym się w tle kazirodztwem i seksualnymi wypadami za granicę w celach zarobkowych. Na tym jednak koniec z banałami, zaczyna się prawdziwa podróż przez życie Narratora. A życie to pełne jest trudnych egzaminów, nie tylko z oddychania. Już sam wstęp sugeruje, że autor usiłuje przygotować się do egzaminu z własnej śmierci. Bo śmierć matki przeżył, ale chyba czuje, że nie zdał celująco. Opowieść o chorobie i odchodzeniu mamy (nic piękniejszego i bardziej poruszającego nie czytałam od czasów lektury sceny umierania Księcia Salina w „Lamparcie”) przechodzi pięknie we wspomnienia dzieciństwa, bliskich osób, pierwszych miłosnych porywów, przydrożnych kapliczek i gadających rodzinnych portretów. JJK pięknie balansuje pomiędzy rzeczywistością a planem filmowym, bo przecież, jeśli coś nas boli i uwiera, pomyślmy o tym jak o filmie a nie o własnym życiu; i już nie będzie bolało. Tak mu powiedziała jego ledwie dorosła dziewczyna, ten muszelkowy głupolek z czarnym łebkiem, co to studiuje w Najwyższej Szkole Filmowej Świata a o filmach nic nie wie. I już wiemy, że i ten mężczyzna nie aż tak dojrzały i ta Muszelka nie taka tępa, że będzie dojrzewać, wczuwać się i wzrastać aż do Wielkiej Muszli szumiącej życiem i miłością. A może nie ludzie są tu głównymi bohaterami a miejsce, gdzie toczy się cała opowieść. Autor żyje po miejsku, pracuje po miejsku, podróżuje po dalekim świecie ale wszystko, co najważniejsze toczy się w Popielawach – wsi rodzinnej, bliskiej, znajomej aż po ostatni przydrożny kamień, pełnej duchów najbliższych. Jeśli u Wiesława Myśliwskiego wszystko zaczyna się i kończy w Dwikozach, to dla Kolskiego centrum całego wszechświata są Popielawy – źródło życia, natchnienia, punkt wyjścia w świat i miejsce wielkich powrotów. I dobrze jest po takiej lekturze jeszcze raz zerknąć na parę filmów Kolskiego, tak mocno i pięknie zanurzonych w tej wsi i w tych ludziach. Rzadko kiedy zdarza się taka harmonia osoby i jej twórczości. Celowo pomijam parę innych wątków z życia, które się żyje i historii, które się piszą, a które nadają tej opowieści dodatkowy sens. Czy to autobiografia? Trochę tak a trochę nie. Pewnie nadmiar dosłowności dotknąłby za bardzo nie tylko Muszelkę, ale i jej ze wszech miar cudowną Poprzedniczkę. Nie ma też co podziwiać autora za męstwo, odwagę, szlachetność czy inne górnolotne przymioty. Ale z tej osoby pełnej pęknięć, świadomości wielu niezdanych egzaminów, depresji, tęsknot i poczucia utraty wielu ważnych chwil, buduje się pełen kolorów portret Prawdziwego Artysty.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na93 lata temu

Cytaty z książki Picie. Opowieść o miłości

Więcej

To zdumiewające, jak gorliwie usiłujemy nie dostrzegać wad, jeśli kochamy coś lub kogoś.

To zdumiewające, jak gorliwie usiłujemy nie dostrzegać wad, jeśli kochamy coś lub kogoś.

Caroline Knapp Picie. Opowieść o miłości Zobacz więcej

Na pozór moje życie biegło naprzód (...) ale nadal byłam przerażona i pełna gniewu; to samo kruche pisklę, co rok wcześniej. Dlatego zbudowałam sobie coś w rodzaju klatki, tworząc ściany z własnych kości.

Na pozór moje życie biegło naprzód (...) ale nadal byłam przerażona i pełna gniewu; to samo kruche pisklę, co rok wcześniej. Dlatego zbudowa...

Rozwiń
Caroline Knapp Picie. Opowieść o miłości Zobacz więcej

- Wnikliwość - odezwał się - prawie zawsze polega na nowym uszeregowaniu faktów.

- Wnikliwość - odezwał się - prawie zawsze polega na nowym uszeregowaniu faktów.

Caroline Knapp Picie. Opowieść o miłości Zobacz więcej
Więcej