rozwińzwiń

Tryumf Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha

Okładka książki Tryumf Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha autorstwa Anna Boczkowska
Okładka książki Tryumf Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha autorstwa Anna Boczkowska
Anna Boczkowska Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie sztuka
92 str. 1 godz. 32 min.
Kategoria:
sztuka
Format:
papier
Data wydania:
1980-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1980-01-01
Liczba stron:
92
Czas czytania
1 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
830800220X
Autorka powyższej monografii koncentruje swoją uwagę na dwóch dziełach wielkiego średniowiecznego prymitywisty niderlandzkiego, Hieronima Boscha: słynnym tryptyku "Ogród ziemskich rozkoszy" oraz obrazie "Gody w Kanie Galilejskiej", które połączone zostały układami ikonograficznymi o jednakowej specyfice, poddanej wnikliwej analizie i opisowi.
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tryumf Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tryumf Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha

Średnia ocen
6,9 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tryumf Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha

Sortuj:
avatar
112
59

Na półkach:

Piękna i mądra książka mająca wartość naukową. Astrologiczna i zupełnie nowa interpretacja "Ogrodu rozkoszy ziemskich". Autorka miała niezbędne metafizyczne zanurzenie tak potrzebne do intepretowania dzieł sztuki.
Książka tłumaczona na obce języki doceniana w Holandii.

Piękna i mądra książka mająca wartość naukową. Astrologiczna i zupełnie nowa interpretacja "Ogrodu rozkoszy ziemskich". Autorka miała niezbędne metafizyczne zanurzenie tak potrzebne do intepretowania dzieł sztuki.
Książka tłumaczona na obce języki doceniana w Holandii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
52
26

Na półkach: , ,

Trochę zagmatwana sprawa. Być może i rzeczywista, ale za bardzo meandrująca w odmętach znaczeń. Wyobrażam to sobie tak, że będąc w Prado i chcąc od pracownika muzealnego dowiedzieć się czegokolwiek, wolałabym klarowny opis interpretacji obrazu, a nie zawiłości w stylu gombrowiczowskiego "Kosmosu". Niemniej - opracowanie dość wnikliwe i dla pasjonatów Boscha na pewno warte polecenia.

Trochę zagmatwana sprawa. Być może i rzeczywista, ale za bardzo meandrująca w odmętach znaczeń. Wyobrażam to sobie tak, że będąc w Prado i chcąc od pracownika muzealnego dowiedzieć się czegokolwiek, wolałabym klarowny opis interpretacji obrazu, a nie zawiłości w stylu gombrowiczowskiego "Kosmosu". Niemniej - opracowanie dość wnikliwe i dla pasjonatów Boscha na pewno warte...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

26 użytkowników ma tytuł Tryumf Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha na półkach głównych
  • 15
  • 11
11 użytkowników ma tytuł Tryumf Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha na półkach dodatkowych
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Anna Boczkowska
Anna Boczkowska
Anna Boczkowska studiowała historię sztuk na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie jako stypendystka The British Council kontynuowała studia na Instytucie Warburga w Londynie; doktoryzowała się w roku 1973. W latach 1969-75 była realizatorem programów i reportaży telewizyjnych z cyklu "Szlakami Zabytków". Obecnie jest pracownikiem naukowym Instytutu Sztuki PAN. Zainteresowania badawcze autorki dotyczą głównie dzieł Hieronima Boscha, czemu dała wyraz w artykułach, studiach i książce: "Hieronim Bosch. Astrologiczna symbolika jego dzieł", Ossolineum, Wrocław 1977 ur. 1938
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Patrząc Józef Czapski
Patrząc
Józef Czapski
Zbiór esejów o malarzach, malowaniu, wystawach, inspiracjach (jest tu kilka recenzji literackich: Proust, Malraux),wiele wspomnień o przyjaciołach kapistach. Teksty ułożono chronologicznie możemy więc śledzić malarską drogę samego Czapskiego: powracające nazwiska to Cézanne, Bonnard, Matisse, de Staël. Najlepsze eseje są o ludziach Czapskiemu najbliższych: piękne, wzruszające wspomnienie o Janie Cybisie, tekst o Janie Tadeuszu Potworowskim, w całym tomie jak refren powraca niezwykły, zmarły młodo Zygmunt Waliszewski. Świetnie czyta się o Bonnardzie. Bardzo interesujące uwagi o Picassie, przeżywanym zazwyczaj przez Czapskiego „na zimno”, w tym parę ciekawych anegdot, i to sugestywne podsumowanie: człowiek, który nienawidził śmierci, „który naprawdę swój wiek naznaczył”. Kilku malarzy dzięki Czapskiemu odkryłam: Chaima Soutine’a (ledwie kojarzyłam nazwisko),Nicolasa de Staëla, czy Miltona Avery – ależ bym chciała zobaczyć w galeriach. I a propos oglądania, w wydaniu, które czytałam (Kraków, Znak 2016) jest tylko kilkanaście reprodukcji, malarzy polskich i Cezanne’a; czyli trzeba czytać „Patrząc” na dwa media. Dwa razy wprawiła mnie w dumę zbieżność gustu. Niedawno oglądałam w zachwycie w Poznaniu Malczewskiego „Pejzaż z Tobiaszem”, tym silniejszym może, że niespodziewanym (nie jestem wielbicielką najbardziej znanych płócien, za dużo się na nich dzieje, mówią za głośno, w rezultacie bardziej mnie meczą niż zachwycają). Czapski pisze o Malczewskim -pejzażyście i o tym właśnie obrazie. Wskazuje też trzy swoje ulubione martwe natury; na jedną z nich, wafle, karafkę i kieliszek Lubin Baugin’a patrzę od ośmiu lat, na płóciennej reprodukcji, w domu. Ogólnie rzecz ujmując i etykiety przypinając, malarze, którymi się Czapski zachwyca to koloryści, w bardzo szerokiej definicji bo znajdzie się tu Aleksander Gierymski, czy Corot (Jean-Baptiste-Camille) obok Matisse’a albo Morandiego. Kolor, walor, wyczucie, malarska qualite, to słowa refreny. Ta uczuciowość pisania o malarstwie czasem mi przeszkadzała, wolałabym więcej konkretów, prób obiektywnego ujęcia własnego zachwytu, co i raz powracający instynkt malarski to jednak puste pojęcie. Sporo miejsca zajmuje tu też dyskusja z malarstwem abstrakcyjnym, prowadzona jednak jednostronnie. Nie wiem czy białe na białym Malewicza by mnie oszołomiło*, ale wcale nie wykluczam, bo w takiej obsesji jest coś fascynującego – (tego rysu połączenia biografii z dziełem, aspektów malarskich z pozamalarskimi, zabrakło mi mocno, ono tłumaczy młodych stojących przed tym wyblakłym białym Malewicza; no i od razu przypominają się szuflady notatek do Wielkiej Szyby Duchampa). Znakomita definicja tego czym jest malarstwo: „malarstwo i sztuka służą już nie mnie tylko, ale nam, jako język zagęszczonego przekazu przeżyć, które zwykle w nas giną niedoprowadzone do żadnej pełni (…),których zresztą nie można oceniać jako koniecznie uszlachetniających (…),łzy Hitlera w Bayreuth ” (B. - festiwal Wagnerowski; o pokrewieństwach światopoglądu romantycznego i faszyzmu fenomenalnie pisze Russell w Dziejach zachodniej filozofii). Rys mi bliski odnalazłam w Czapskim przy okazji recenzji wielkiej paryskiej wystawy polskiego romantyzmu (oraz zdziwienie oceną „Szału”, ja przywykłam patrzeć na ten obraz jak na arcydzieło, na razie jestem w kropce, muszę się otrząsnąć z oceny Czapskiego i pojechać jeszcze raz do Karkowa). Zmęczenie siermiężną polskością każe tu tęsknić autorowi za Gombrowiczem i pięknie zacytowanym Mrożkiem. (A są to twórcy zazwyczaj nieobecni w biografii duchowo-artystycznej Czapskiego. Zaznaczę też że jedyną kobietą, do której myśli/twórczości Czapski się odwołuje jest Simone Weil.) Niestety całą książkę przenika przekonanie że wierzący (albo poszukujący boga) mają bogatsze życie wewnętrzne niż racjonaliści. (Ja równie łatwo mogłabym argumentować za tezą przeciwną.) Jest w takim Czapskim coś z kaznodziei przekonanego o nieuniknionej wyższości własnego wzorca kulturowego. Najgorszy jest esej-recenzja o Malraux „Głosy milczenia”. Nastąpiło tu trudne do zniesienia nawarstwienie pustych uniesień Czapskiego i metafizycznego bełkotu Malraux, wszystkie cytaty z przytaczanej książki są okropne (wcale nie wykluczam, że sama pozycja jest dobra, ale zestawienie tych dwóch osobowości w recenzji -straszne!). Oczywiście fakt, że tak silnie to odczułam jest subiektywny i z pewnością wiąże się z osobistym doświadczeniem, moim tu i teraz, bo dziś zwyczajnie gorszy mnie agresywna religijność polskich polityków, i szalenie tęsknię za świeckim państwem. Był więc taki moment, że dojrzewało we mnie przeświadczenie, że to ostatnia książka Czapskiego jaką czytam, ale być może tak nie będzie. W posłowiu Joanna Pollakówna, odpowiedzialna za kształt zbioru, przyznaje że celowo nadała mu taką religijną wymowę. Nie podejrzewam tu żadnych niecnych intencji, ale dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, mnie zagęszczenie i intensywność rozważań o metafizycznych źródłach sztuki raziły jako podszyte nietolerancją i dyskryminującym racjonalistę poczuciem wyższości. * „(…)Gwiazdy skrzą się lodowato Jak stłuczony termometr: noc jest wzdłuż i w poprzek Usiana odłamkami, fajerwerkowym salutem. W dzień, kiedy niebo przypomina wapno, Sam Kazimierz nie umiałby ich spostrzec, Białych na białym tle. Właśnie dlatego Aniołów się nie widzi.(…)” Brodski, Ekloga czwarta
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na65 lat temu
Bruegel: Młyn i krzyż Lech Majewski
Bruegel: Młyn i krzyż
Lech Majewski Michael Francis Gibson
Album wspaniały. W pierwszej chwili , gdy wpadł mi w ręce (przez przypadek) myślałam, że to po prostu duży album dzieł Bruegla i bardzo się ucieszyłam. Zdumiało mnie jedynie co ten Rudger Hauer robi na okładce... W następnym momencie dopiero zorientowałam się, że to zupełnie co innego... Album składa się z trzech części. Pierwsza, najobszerniejsza i najbardziej dla mnie interesująca, to książka Michaela F. Gibsona "Młyn i Krzyż" poświęcona jednemu tylko (sic!) obrazowi Pietera Bruegla - "Droga krzyżowa" (w niektórych albumach zwanej też "Procesją na Kalwarię"). Dogłębna jego analiza, zilustrowana mocno powiększonymi fragmentami - to prawdziwa uczta. Każdy,kto choć trochę twórczość Bruegla zna wie, że na jego obrazach aż roi się od postaci, często miniaturowych, i nawet oglądając je w muzeum - trudno wszystko dobrze dojrzeć. A tutaj - jak na tacy - przynajmniej ten jeden można poznać naprawdę dokładnie. Prócz samego omówienia tego co na obrazie ma miejsce, autor zawarł tu również swoje refleksje i przemyślenia na temat samego malarza i postaci przez niego przedstawionych oraz opis wydarzeń historycznych, które miały miejsce za życia artysty i które na treść tego dzieła (ale i wielu innych) wpłynęły. Napisana przez Dagmarę Drzazgę druga część albumu - "Lech Majewski. Świat według Bruegla" to, bogato ilustrowana zdjęciami, historia powstawania filmu. Chyba nie ma osoby, która już w części pierwszej nim się nie zainteresuje... Ja odszukałam go natychmiast w Internecie i z zachwytem obejrzałam - to prawdziwe artystyczne doznanie, uważam jednak, że należy oglądać go po przeczytaniu części pierwszej, która może być dla niego niejako wstępem - Lech Majewski wzbogacił bowiem treść obrazu i historię ludzi , którzy na nim się znajdują o elementy akcji przed i po tym co na nim widzimy. Rudger Hauer(jako mistrz) i Michael York(jako jego towarzysz i prawdopodobnie mecenas) - to wisienki na torcie. Oj, polecam... Część trzecia to kilkadziesiąt niewielkich rysunków - "Scenorys" Jerzego Ozgi. Cudowny, absolutnie cudowny album. Niestety już nie do zdobycia w polskiej wersji językowej:(... Może ktoś wznowi w przyszłości?
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na104 lata temu
Kolor i znaczenie: Sztuka, nauka i symbolika John Gage
Kolor i znaczenie: Sztuka, nauka i symbolika
John Gage
Już na samym początku odczułam kabaretowy klimat bo książka, jak tytuł wskazuje traktuje o kolorach w malarstwie ale większość ilustracji ma czarno-białych (na 137 reprodukcji – 37 barwnych). Brawa dla wydawcy za inkluzywne podejście wobec wielbicieli malarstwa nieodróżniających barw i otwarcie oczu niedowiarkom, że ze ślepym nie da się gadać o kolorach! Jest to historia używania kolorów w dziełach sztuki w świetle indywidualnych poszukiwań twórców, rozwoju nauk i rozumienia świata przyrody. Nie zastanawiałam się nigdy szczególnie nad procesem twórczym, który prowadzi do powstania kuszącego pięknymi kolorami obrazu. Jakoś tak wydawało mi się, że malarz metodą prób i błędów, pod wpływem natchnienia lub chwilowego impulsu pracowicie miesza różne farby aż do skutku. I raz mu się uda, a raz nie. A tymczasem sposoby widzenia i interpretacji to skomplikowany mariaż fizyki, optyki, chemii, fizjologii widzenia, neurologii, psychologii, filozofii, jakości materiałów farbiarskich, wreszcie doświadczenia, talentu i indywidualnej wrażliwości. Zapewne wielu twórców malowało metodą wyuczoną od mistrzów lub za podszeptem własnej fantazji, jednak wielu z nich, choćby Matisse, Blake, Seurat, Kandinsky, Malewicz czy Mondrian, traktowało temat barwy i światła jak przedmiot rozważań naukowych. Nie bez znaczenia były tu odkrycia naukowe i dociekania wielu badaczy (Goethe, Newton, Chevreul, Ostwald, Runge) usiłujących usystematyzować i poszerzyć wiedzę na temat tej malarskiej kuchni, która z trzech kolorów podstawowych i dwóch „niekolorów” potrafi wyczarować cały fantastyczny świat. A było co porządkować, bo w różnych krainach na przestrzeni wieków na niektóre kolory nie było nazwy, a czasem ten sam kolor nazywano i traktowano zupełnie inaczej. Ciekawe, że na najbardziej uniwersalne i bezbłędne numerowanie kolorów wpadli watykańscy mozaikarze, którzy doszli do 40 tysięcy odcieni emalii! Gdyby nie numeracja, zmagalibyśmy się do dziś z nieokreślonymi odcieniami jak: „róż uda podnieconej nimfy” czy „kupka Delfina” (wizyta w markecie budowlanym pokazuje zresztą, że taka poezja i teraz często gości na puszkach z farbami). Kontekst kulturowy traktowania barw oczywiście pozostaje niezwykle ważny – i tu spoczywa moje największe rozczarowanie co do tej książki. Liczyłam na szersze omówienie znaczenia i symboliki takich a nie innych kolorów w malowidłach ale nie do końca dostałam to, co chciałam. Natrafiłam na parę zastanawiających ciekawostek – choćby o zmienności poglądów na kolory zimne i ciepłe, przypisywane kobietom i mężczyznom. Weźmy czerwień czasem kojarzoną z gorącym męskim elementem walki a czasem z kobiecością i narodzinami. A taki niebieski to także dwojaki symbol – albo męski bo kojarzony z Bogiem i niebiosami, albo kobiecy – chłodny, subtelny i maryjny. To jednak za mało żeby uczynić z tej książki przebój. To pozycja z gatunku wykładów akademickich, dość hermetyczna i specjalistyczna, sucha i nieporywająca stylem, za to naszpikowana wiedzą ważną dla teoretyków i historyków sztuki. Czyli nie dla mnie…
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na61 rok temu
Malczewski. Obrazy i słowa Dorota Kudelska
Malczewski. Obrazy i słowa
Dorota Kudelska
Jacek Malczewski był najbardziej niezależnym malarzem okresu Młodej Polski. Żył na przełomie XIX i XX wieku. Autorka tej obszernej biografii, ukazuje malarza na tle epoki. Drobiazgowo przedstawia relacje rodzinne artysty z ojcem (były niełatwe),matką, siostrami, wreszcie z żoną i dziećmi. Nie przemilcza jego wieloletniego romansu z Marią Balową, stanów depresyjnych z jakimi się zmagał, problemów w małżeństwie, które z czasem przynosi jemu i jego przepięknej żonie, rozgoryczenie, poczucie porażki oraz gorzkie przeświadczenie, że nigdy do siebie nie pasowali, a ich cele i dążenia życiowe zupełnie się rozminęły. Niełatwy to był człowiek, nadwrażliwy erudyta, który nie hołdował żadnej modzie malarskiej i nie ustawał w poszukiwaniu bratniej duszy - swojej muzy - kobiety - która go zrozumie, zafascynuje się jego sztuką i da mu erotyczne podniety. Wyobrażam sobie, jaki ferment wywołały w polskim zaściankowym światku, obrazy ukazujące zupełnie nagie kobiety o rubensowskich kształtach, z twarzami wyrażającymi ekstazę, ukazywane w obrazach o tematyce patriotycznej lub religijnej. Dla większości Polaków to był zapewne absolutny nokaut, jak cios w przeponę, kpina z religii i patriotyzmu. Nawet obecnie, wielu rodaków, uznałoby takie obrazy za skandaliczne. Twórczość Malczewskiego budziła często skrajne emocje, ale z całą pewnością zapadała w pamięć jako niebywale wyrazista i rozpoznawalna. Jego sztuka łączy sprzeczności z pozoru nie do pogodzenia: mistycyzm i patriotyzm z prowokacyjnym erotyzmem, baśniowość z antykiem i polskim folklorem, patos z ironią. Malczewski to uczeń Matejki, który miał odwagę przeciwstawić się mistrzowi, wielkiemu autorytetowi i pójść własną drogą. W jego twórczości widać echa fascynacji romantyzmem, dziełami Słowackiego ( poematem "Anhelli") i Asnyka, malarstwem Grottgera oraz impresjonizmem. Jest twórcą symbolizmu w malarstwie polskim. Nie bał się szokować, wywołał m.in powszechne oburzenie malując obrazy z Chrystusem, który miał jego rysy twarzy. Polaków to oburzyło, ale holenderski miłośnik sztuki bez oporów zakupił cały cykl obrazów do prywatnej kolekcji. Autorka zbierała materiały do tej książki 20 lat, jest to dzieło bardzo obszerne, napisane naukowym językiem, pełne dat, postaci, nawiązań do czasów modernizmu. Czasem tych informacji jest aż nazbyt dużo. Jest to prawdopodobnie pierwsza, tak obszerna, biografia malarza. Atutem książki są dobrej jakości reprodukcje obrazów oraz próba odmitologizowania postaci Malczewskiego. Cieszę się, że ktoś podjął taką próbę i nie ukrywam, że byłam i jestem zainteresowana, kontrowersyjną twórczością, tego niezwykłego artysty.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki Tryumf Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tryumf Luny i Wenus. Pasja Hieronima Boscha