Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie.

Okładka książki Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie. autora Michael Schmidt-Salomon, 9788393329076
Okładka książki Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie.
Michael Schmidt-Salomon Wydawnictwo: Dobra Literatura Seria: Kontrasty i kontrowersje filozofia, etyka
196 str. 3 godz. 16 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Seria:
Kontrasty i kontrowersje
Tytuł oryginału:
Manifest des evolutionären Humanismus
Data wydania:
2012-03-19
Data 1. wyd. pol.:
2012-03-19
Liczba stron:
196
Czas czytania
3 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788393329076
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie. w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie.

Średnia ocen
8,0 / 10
54 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie.

avatar
333
146

Na półkach:

Chciałbym żyć w społeczeństwie, które tę książkę umieściłoby na liście lektur obowiązkowych. Głęboko wierzę, że gdybyśmy zawarte w wywodzie Salomona tezy zaadoptowali do naszego światopoglądu, gdybyśmy patrzyli na świat, ludzi, zwierzęta i wzajemne relacje przez okulary humanizmu ewolucyjnego, żylibyśmy lżej, przyjemniej i bezpieczniej. Nie będę zdradzał treści założeń "Humanizmu.." ani odpowiedzi autora na pytanie "Jak żyć?", by nie odbierać czytelnikom przyjemności z ich poznawania. Dodam jedynie, że styl w jakim Salomon prowadzi rozważania jest nadzwyczaj spójny i zwięzły. Nie mamy tu do czynienia z przerostem formy nad treścią, dzięki czemu nikt nie powinien mieć problemów ze zrozumieniem przedstawianych tez. Byłoby wspaniale, gdyby to samo dotyczyło ich implementacji.

Chciałbym żyć w społeczeństwie, które tę książkę umieściłoby na liście lektur obowiązkowych. Głęboko wierzę, że gdybyśmy zawarte w wywodzie Salomona tezy zaadoptowali do naszego światopoglądu, gdybyśmy patrzyli na świat, ludzi, zwierzęta i wzajemne relacje przez okulary humanizmu ewolucyjnego, żylibyśmy lżej, przyjemniej i bezpieczniej. Nie będę zdradzał treści założeń...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
66
57

Na półkach:

Na zimno..Ta książka to wyzwanie dla osoby wierzącej, autor nie kryje swojej pogardy dla "rzekomych bogów" i nie oszczędza żadnej religii, wszystkie są według niego równie słabe. Przez ten niepotrzebnie napastliwy ton książkę czytało mi się dość trudno. Moim zdaniem, mogłaby trafić do szerszego grona czytelników, gdyby była bardziej wyważona, bo to o czym pisze autor jest naprawdę ciekawe. Sam autor wyjaśnia jednak, że celowo pisał dosadnie o tym, do czego jest w pełni przekonany i to ma chyba sens.

Na zimno..Ta książka to wyzwanie dla osoby wierzącej, autor nie kryje swojej pogardy dla "rzekomych bogów" i nie oszczędza żadnej religii, wszystkie są według niego równie słabe. Przez ten niepotrzebnie napastliwy ton książkę czytało mi się dość trudno. Moim zdaniem, mogłaby trafić do szerszego grona czytelników, gdyby była bardziej wyważona, bo to o czym pisze autor jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
616
22

Na półkach: , ,

Fajnie trafić na tak zgrabne podsumowanie wlasnych poglądów, daleko wykraczające poza pojęcie określające stosunek do religii. Kazdy, kto przyklada wagę do swojego intelektualnego rozwoju znajdzie tu sporo mądrych i przystepnie przekazanych myśli wartych dluzszej refleksji z dziedziny etyki, filozofii, nauki i funkcjonowania w nowoczesnym spoleczenstwie. Polecam!

Fajnie trafić na tak zgrabne podsumowanie wlasnych poglądów, daleko wykraczające poza pojęcie określające stosunek do religii. Kazdy, kto przyklada wagę do swojego intelektualnego rozwoju znajdzie tu sporo mądrych i przystepnie przekazanych myśli wartych dluzszej refleksji z dziedziny etyki, filozofii, nauki i funkcjonowania w nowoczesnym spoleczenstwie. Polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

172 użytkowników ma tytuł Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie. na półkach głównych
  • 92
  • 77
  • 3
48 użytkowników ma tytuł Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie. na półkach dodatkowych
  • 26
  • 9
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Walka o ogień. Jak gotowanie stworzyło człowieka Richard Wrangham
Walka o ogień. Jak gotowanie stworzyło człowieka
Richard Wrangham
Takie książki bardzo lubię. Inspirująca, ciekawie napisana, bez przesadnego żargonu akademickiego. Lektura na kilka godzin, z wizją uzyskania sporej dawki wiedzy o nas samych. "Walka o ogień. Jak gotowanie stworzyło człowieka" wybitnego antropologa biologicznego Richarda Wranghama, jest wciągającą opowieścią o znaczeniu ognia, który towarzysząc procesowi ewolucji i socjalizacji, z Homo habilisa pomógł uformować człowieka rozumnego. Główną tezą autora, której prawdziwość chciał wykazać, to istnienie ewolucyjnej adaptacji rodzaju Homo jako konsekwencji wprowadzenia do diety mięsa, które poddane dodatkowo obróbce termicznej, przyczyniło się do kolejnych modyfikacji anatomicznych, etologicznych i społecznych. Niemal każde akapity czyta się świetnie. Język jest jak w dobrej powieści kryminalnej. Kilka zwrotów akcji, liczne ciekawe dygresje, ślepe tropy i czasami zaskakujące wnioski. W sumie całość wydaje się w miarę oczywistym ciągiem przyczynowo-skutkowych zmian, które wczesnego człowiekowatego zaprowadziły, poprzez kolejne pokolenia, do Homo sapiens. Jednak to nie jest pełen wywód antropologiczny. To jedynie, nie za częsty w poważnych podręcznikach, niedoceniany chyba składnik przemian hominidów na przestrzeni ostatnich 2 milionów lat. Z reguły podręczniki skupiają się bowiem na znanej, dzięki fosylizacji kości, anatomii porównawczej. Omawia się środowisko, ewolucję zachowań, czy konstrukcje coraz bardziej zaawansowanych narzędzi. Wrangham wychodząc od naszych współczesnych zachowań pokarmowych poprzez ustalenia biochemii żywienia, obserwacje małp człekokształtnych, dokonuje ciekawych uzupełniających spostrzeżeń, co do natury naszych przodków sprzed setek tysięcy lat. Trzeba przyznać, że była to bardzo wciągająca wyprawa. Zaprezentowana, pokrótce na wstępie, analiza procesu trawienia i przyswajania energii z pokarmu, stanowi dla autora podstawę dalszych, momentami spekulatywnych, koncepcji. Większość wywodu sprowadza się do pokazania, że zasmakowanie w mięsie, wywołało pierwszy skok ewolucyjny. Następnym było gotowanie i pieczenie, które w wyniku kilku przemian chemicznych pożywienia podczas cieplnej obróbki, pozwalały dostarczać organizmowi bardziej 'skondensowanej' energii. Szczęka mogła stać się mniejsza, bo zęby nie musiały już przeżuwać godzinami niskokalorycznych i ciężkostrawnych roślin. W efekcie jelita mogły się skrócić, a nadwyżki dostarczonej energii, można było przekazać na odżywianie coraz większego mózgu. Opanowanie ognia, umożliwiło bezpieczne nocowanie w jego okolicy na otwartej przestrzeni. W efekcie przeciwstawny kciuk stopy, przestał być potrzebny, chociażby do budowania nadrzewnego legowiska. Jasne i spójne. Ostatnie rozdziały to rozważania opisujące wykuwanie się społeczeństw późnego Homo erectusa i wczesnych Homo sapiens, w wyniku coraz bardziej zaawansowanych metod wykorzystania ognia. Człowiek stał się istotą społeczną z zarysowanym podziałem ról, które w większości kultur zbieracko-łowieckich 'przyspawały kobiety do kuchni'. Początkowo, role tak zdefiniowane, były nieuniknionymi konsekwencjami biologicznych i środowiskowych uwarunkowań. Stworzyły instytucję małżeństwa i rodziny. Funkcje ich członków teraz re-definiujemy, zgodnie z potrzebami. Dzięki opanowaniu ognia, staliśmy się panami Ziemi. Niewybaczalnym błędem, powielonym z angielskiego oryginału, są przypisy. Za takie rozwiązania powinno się karać. Zgrupowano je na końcu (to jest OK),ale w zasadniczym tekście nie ma informacji, co jest opatrzone komentarzami autora. Nie da się tego niczym usprawiedliwić. To uniemożliwia śledzenie tekstu i jednoczesne doczytywanie, z reguły bardziej technicznych, detali (w wydaniu angielskim przy przypisach jest chociaż numer strony, do którego się odwołują). Nieco śmiesznie wypadło stwierdzenie (str. 92) o okresie półtrwania jaskiń, jakby podlegały one wprost prawu rozpadu promieniotwórczego. To skrót myślowy, ale dość niezgrabny i formalnie nieprawdziwy. Pomimo wpadki z przypisami, całość stanowi świetną lekturę, która łączy czystą przyjemność czytelniczą z satysfakcją intelektualną. Gorąco polecam.
Carmel - awatar Carmel
ocenił na89 lat temu
Etyka dla myślących Magdalena Środa
Etyka dla myślących
Magdalena Środa
Kobiecym głosem przemówiła do mnie etyka, pełnym empatii i wyobraźni w kwestii tak ważnej, jak wrażliwsze i bardziej odpowiedzialne życie. Tym mocniej się cieszę, że pośród skażonego męskim sposobem postrzegania całego systemu wyobrażeń o ludzkiej moralności, usłyszałem głos kobiety. Co prawda jej opowieści o wartości naszego człowieczeństwa prawie w całości opierają się na kanonach ustanowionych przez mężczyzn, ale horyzonty moralne przez nią dostrzegane są często o wiele bardziej delikatne i pozbawione arbitralności. Magdalena Środa przemawia językiem Petera Singera. Z jej podręcznika powiewa świeżym duchem tolerancji i wolności. Zgodnie z maksymą australijskiego etyka mówi: "przemyślmy to jeszcze raz". Tak więc ja również namawiam nas wszystkich do ciągłego zastanawiania się i doskonalenia, tak jak doradzali to już renesansowi humaniści. Chciałbym napisać, że żeglowanie po historii etyki jeszcze nigdy nie było przyjemniejsze niż z "Etyką dla myślących". Jednak skłamałbym twierdząc, że mam tak duże doświadczenie w studiowaniu nauki o moralności. To moje pierwsze próby wysondowania, czy dam radę zaspokoić głód wiedzy związany z tego typu teoriami. Przyznam się, że potrzeby w tym zakresie miałem ogromne i nadzwyczaj wiele oczekiwałem od podręcznika Magdaleny Środy. Nie zawiodłem się, ponieważ zamiast namawiania do rygorystycznego wypełniania obowiązków, dostałem pełną spontanicznej życzliwości książkę. Polska etyczka w swoim poszukiwaniu źródeł moralności wciąż się zastanawia, czy należy jej szukać w uczuciach, czy też przyjąć za podstawę ich istnienia rozum. Bardzo cenię umiejętność Magdaleny Środy do wyłuskiwania przeróżnych form szacunku spośród wielu systemów etycznych. Autorka tego bardzo dobrego podręcznika zadbała o to, aby jego treść była spójna a jednocześnie zawierała jak najwięcej przykładów moralnego piękna. To ona zacytowała słowa Alberta Schweitzera o "czci dla życia". To ona uczy krytycznego myślenia i przywołuje "jaskinię platońską". Inspiruje do przemyśleń nie tylko tych szukających szczęścia. Zadaje pytania o sens życia i dyskretnie przedstawia koncepcję człowieka myślącego i czującego. Jej główną zaletą jest to, że czyni to z ogromną wrażliwością. Przywołując wielkie autorytety moralne, sama staje się wyznacznikiem dobrej jakości w nauce o tym przedmiocie. Nie znajdziecie tu suchych teorii. Magdalena Środa w swym przeglądzie etycznych idei buduje moralność na podstawie kolejno po sobie następujących moralnych wzorców. Sprawnie łączy pojęcia nawet z odległych od siebie epok i zachęca do myślenia, które uczy jak być człowiekiem. Autorka tego podręcznika nauczyła mnie sposobów zadziwiania nad światem. Wyzwoliła niebywałą intelektualną aktywność, która mam nadzieję, że nie osłabnie pod wpływem czasu. Spowodowała potrzebę własnych poszukiwań i skierowała mnie do zastanawiania nad przyczynami dobra. Mam nadzieję, że dzięki jej książce stanę się po prostu lepszym człowiekiem.
czytający - awatar czytający
ocenił na107 lat temu
Istota człowieczeństwa. Co sprawia że jesteśmy wyjątkowi Michael Gazzaniga
Istota człowieczeństwa. Co sprawia że jesteśmy wyjątkowi
Michael Gazzaniga
Dobra książka, porównywalna do pisarstwa Sapolsky'ego, może tylko troszkę gorsza ;) Podobny temat, również wciągająco, interesująco napisana. Również ze szczyptą humoru (choć troszeczkę mniejszą). Kolejna książka o mózgu i znowu trochę inna. Powtarzające się w książkach przypadki podjęte z trochę innej strony (i to jest fascynujące). Przyczynia się do rozwiązania zagadki dlaczego jesteśmy ludźmi, dlaczego zaszliśmy trochę dalej niż zwierzęta itp. I właściwie nie wiem co mogę jeszcze o niej powiedzieć - jest to dużo treści ale ciężko ją przywołać z pamięci ;) Tak czy inaczej książkę polecam, to jedna z tych lepszych :) Przy okazji niektórych cytatów jeszcze coś dodam: "Czy możesz sobie wyobrazić świat, w którym nikt nie kłamie? To byłoby straszne. Czy naprawdę chciałbyś znać odpowiedź na pytanie: "Cześć, jak się dzisiaj czujesz?", albo usłyszeć: "Zauważyłam, że te dwa kilogramy, których ci ostatnio przybyło, poszły ci w podbródek"?" (pdf. str.166) - taki mały przykład humoru ;) Ad.str.173 i opisany tam eksperyment moralny: Dobra, przyznaję - też bym sobie przydzielił atrakcyjniejsze zadanie, ale wcześniej też rzuciłbym monetą (i przydzielił je sobie bez względu na wynik) :D Tak myślę przynajmniej ;) "Przyglądając się środowisku, w jakim ewoluowali nasi przodkowie, Haidt zwraca uwagę na fakt, że gdyby nasze mechanizmy formułowania sądów moralnych były skonstruowane w taki sposób, aby zawsze dokonywać trafnych ocen, pociągałoby to za sobą katastrofalne skutki, ponieważ w pewnych sytuacjach bralibyśmy stronę naszych wrogów, występując przeciwko przyjaciołom i rodzinie." (pdf.str.235) - to ciekawe spostrzeżenie, o którym nie myślałem! Ale ma to sens. Ale ludzie też są różni, ja właśnie mam tendencję do sprawiedliwych ocen :P (co też może być wadą w tym kontekście). W mniej-więcej tym samym miejscu książki jest też o roli plotki (jako regulatora),noo mnóstwo ciekawych informacji! "Czystość Przekonanie, że "nieskażone jedzenie jest dobre", doprowadziło do powstania wielu religijnych rytuałów i zakazów dotyczących jedzenia. Intuicyjne przekonanie, że "nieskażone ciało jest dobre", przyczyniło się do tego, iż pewne praktyki seksualne albo sam seks są uważane za nieprzyzwoite i nieczyste." (pdf.str.251) - mamy proste rozwiązanie kwestii "nieczystości", teraz wydaje mi się tak proste, że aż wstyd, że sam na to nie wpadłem :P Jak najbardziej to też ma sens. "Interakcje z osobami, które wyrażają niewiele pozytywnych emocji i nie reagują na sygnały emocjonalne, prowadzą do wzrostu aktywności sercowo-naczyniowej u ich partnerów społecznych. Jeśli więc spędzasz czas w towarzystwie kogoś, kto tłumi swoją ekspresję emocjonalną, to zachowanie tej osoby podnosi ciśnienie nie tylko jej samej, ale także Tobie." (pdf. str. 307) - kolejny powód dla którego nie jestem zbyt lubiany :P (jak i pewnie inni nieneurotypowi...). "Nadaktywny podsystem detektywistyczny w połączeniu z naszą potrzebą wyjaśniania i skłonnością do myślenia teleologicznego stanowi podstawę kreacjonizmu. Próbując wyjaśnić, dlaczego istniejemy, nasz nadaktywny podsystem detektywistyczny zakłada, że musi być w to zamieszany jakiś "Ktoś". Myślenie teleologiczne podpowiada nam, że za naszym istnieniem musi się kryć czyjś celowy zamysł, a poszukiwaną przyczyną są pragnienia, zamiary i zachowania tego Kogoś. Innymi słowy, zostaliśmy celowo zaprojektowani przez jakąś Istotę." (pdf.str.434-435) - oto jak prawdopodobnie człowiek wymyślił Boga ;) Ale fajnie by było gdyby naprawdę to wszystko miało jakiś głębszy cel ;) (czytana/słuchana: 8-20.05.2025) 5/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na710 miesięcy temu
Żuk w pudełku oraz 99 innych eksperymentów myślowych Julian Baggini
Żuk w pudełku oraz 99 innych eksperymentów myślowych
Julian Baggini
Generalnie zgadzam się ze słabszymi ocenami, to nie jest żadna wybitna książka. Powiedziałbym nawet, że jest dosyć słaba. Niektóre eksperymenty myślowe czy dylematy moralne mogłyby być ciekawe ale są bardzo pobieżnie omówione i nie za bardzo tam czuć jakieś głębokie przemyślenia ;) No nie jest to forma rozkminiania dylematów filozoficznych, do której byłbym przyzwyczajony (wolę raczej coś głębszego). Ale jako czysta rozrywka do szybkiej konsumpcji książka nie byłaby może zła, jednak odsłuchałem ją zamiast przeczytać i myślę, że to był błąd - akurat tą książkę lepiej by się czytało, a tak to leciała z tematami, chwilkę się człowiek zagapi, już umknęła mu cała historia - oczywiście cofałem ale gdyby czytać, nie byłoby tych problemów... Ogólnie jednak wolę głębsze książki, ta była taka "tabloidowa"... Ale mi się nie podoba treść tej recenzji, jakoś zawile napisałem ale trudno było przekazać wprost to co myślę :D To jest po prostu tak, że jest krótko przedstawiona historia, jeszcze krócej jakieś wnioski, czasem pytanie filozoficzne. Koniec. I dalej. Brakuje mi tu najbardziej rozwinięcia tej części filozoficznych rozważań - te kilka haseł (bo tak to można nazwać) przy każdej historii to za mało, moim zdaniem zmarnowany potencjał... ...co nie znaczy że nic z niej nie wyniosę. Na temat kilku poruszonych kwestii, chciałbym coś dodać: "20. Skazana na życie": "Kto wie, czy nie oszukujemy samych siebie, traktując jako problem to, że życie jest za krótkie. Ponieważ nie mamy wpływu na jego długość, dramat jego ulotności nie jest naszą winą. Trudniej jest przyznać, że spoczywa na nas odpowiedzialność za to, jaki użytek zrobimy z przysługującego nam czasu. Być może więc zamiast: „gdybym tylko miał więcej czasu”, powinniśmy zacząć myśleć: „gdybym tylko lepiej spożytkował czas, który mam”." - skłania do przemyśleń ;) "29. Jego życie w twoich rękach": "Najistotniejsza analogia polega na tym, że aby uwolnić się od niechcianej roli maszyny podtrzymującej życie, zarówno kobieta w ciąży, jak i Dick muszą zrobić coś, co doprowadzi do śmierci zależnej od nich istoty. Z tego, jak twoim zdaniem powinien zachować się Dick, wynika więc pośrednio, co według ciebie powinna zrobić kobieta w ciąży." - w zasadzie tak: uważam że zarówno Dick jak i kobieta w ciąży powinni zrobić to co uznają za stosowne i tylko oni mogą o tym zdecydować. Mogę co najwyżej stwierdzić co ja bym zrobił na miejscu Dicka - zapewne pozostał podłączony do tego człowieka na 9 miesięcy... ale ciąża to jednak zupełnie inna sprawa :D (trudniejsza). "51. Życie w kadzi": "W jednej z niedawno opublikowanych prac sugerowano wręcz, że jest bardzo prawdopodobne, iż żyjemy w rzeczywistości wirtualnej, ale nie jako mózgi w kadzi, lecz jako sztucznie stworzona inteligencja. Zgodnie z tym rozumowaniem za jakiś czas albo my, albo jakaś inna cywilizacja z pewnością będzie w stanie stworzyć sztuczne inteligencje oraz wirtualne rzeczywistości, w których będą one mogły żyć." - ej, to mnie zaintrygowało! A może tak jest? Może to nic nadzwyczajnego, ze tworzymy sztuczną inteligencję, może my też jesteśmy sztuczną inteligencją? :P "59. Cudzymi oczami": "Gdybyś mógł spojrzeć na świat oczami innych ludzi, co byś zobaczył? To pytanie przestało być dla Cecylii czysto hipotetyczne czy metaforyczne. Właśnie wypróbowała niezwykłą U-View – Uniwersalną Sieć Wymiany Wizualnej. Pozwala ona podłączyć się do innej osoby w taki sposób, że widzi się dokładnie to co ona i tak jak ona. Dla każdego byłoby to wyjątkowe doświadczenie. Ale dla Cecylii było jeszcze bardziej zdumiewające. Kiedy bowiem popatrzyła oczami swojego przyjaciela Luke’a, cały świat jakby wywrócił się do góry nogami. Dla Luke’a pomidory były koloru, który ona uważała za niebieski. Niebo było czerwone. Banany, dojrzewając, zmieniały się z żółtych w zielone. Kiedy ludzie z firmy U-View dowiedzieli się o doświadczeniach Cecylii, poddali ją dalszym testom. Okazało się, że widzi ona świat w – jak to określili – odwróconym spektrum: każdy kolor wyglądał jak kolor dopełniający. Ale oczywiście, ponieważ różnice miały charakter regularny, gdyby nie U-View, nikt by się nigdy o tym nie dowiedział. Cecylia przecież tak jak wszyscy dookoła prawidłowo określała pomidory jako czerwone. Czy może być tak, że widzisz świat podobnie jak Cecylia? Gdybym mógł spojrzeć twoimi oczami, czy pomyślałbym, że dla ciebie zachodzące słońce jest niebieskie?" - dokładnie nad tym zastanawiałem się już w przedszkolu! :D Serio, to jedno z moich najwcześniejszych (jeśli nie w ogóle najwcześniejsze) filozoficznych przemyśleń :D W sensie, wiadomo: wszyscy nazywamy trawę zieloną, a niebo niebieskim, ale może ktoś patrząc na trawę widzi kolor, jaki ja widzę na niebie i odwrotnie? :D "67. Paradoks papadamu" - a tych rozkmin w tym "paradoksie" zupełnie nie rozumiem... zacytuję fragment: "Saskia uważała się za zwolenniczkę wielokulturowości. To znaczy, bardzo podobała jej się kulturowa różnorodność, charakterystyczna dla zróżnicowanego etnicznie społeczeństwa. Ale by ta różnorodność istniała, ludzie musieli pozostać etnicznie odrębni. Mogła cieszyć się przeskakiwaniem z jednej kultury do drugiej, tylko jeśli inni pozostawali mocno zakorzenieni w jednej. Żeby ona mogła być multikulturowa, inni musieli być monokulturowi. Ale co wtedy z jej ideą wielokulturowego społeczeństwa?" - ja też się uważam. Lecz także uważam, że jeśli jedna osoba czerpie z wielu kultur, to nie tylko społeczeństwo pozostaje wielokulturowe ale nawet pojedyncze osoby. Mam nadzieję, że wyjaśniłem :D A jeśli by kiedyś (w końcu) wszyscy się do siebie w swej multikulturowości upodobnili, to tym lepiej - jak już nie będzie multikulturowości to i ja nie będę zwolennikiem multikulturowości :D "93. Zombi": "Przyjmujemy, że inni ludzie nie są zombi, głównie dlatego, że tak jest najwygodniej. Jeśli chodzą tak jak my, mówią jak my, i mają mózgi i ciała jak my, można zakładać, że są tacy jak my pod wszystkimi istotnymi względami, w tym odczuć wewnętrznych. Byłoby to bardzo dziwne, gdyby system nerwowy, dzięki któremu mam świadomość, nie dawał jej innym. Ale właśnie w tym punkcie przykład z zombi staje się interesujący. Dlaczego mielibyśmy bowiem sądzić, że podobieństwa fizyczne wskazują na podobieństwa pod względem umysłowym? Problem ze świadomością polega właśnie na tym, że trudno wytłumaczyć, jak czysto fizyczne obiekty takie jak mózg mogą zrodzić subiektywne doświadczenia. Dlaczego pobudzenie włókien C w mózgu daje w ogóle jakieś odczucia? Jaki owo zjawisko w tkance nerwowej ma związek z doznaniem bólu? Jeśli te pytania wydają się poważne i trudno udzielić na nie zadowalającej odpowiedzi, wynikałoby z nich, że nie ma żadnej logicznej sprzeczności w wyobrażeniu sobie procesów zachodzących w mózgu, takich jak pobudzenie włókien C, bez towarzyszących temu doznań. Innymi słowy, idea zombi – ludzi pod każdym względem takich jak my, a jednak pustych wewnętrznie – jest zupełnie spójna. Zatem możliwości, że inni ludzie są takimi właśnie stworami, choć jest nieprawdopodobna, nie da się wykluczyć." - tu nie mam nic do dodania :D ale to ciekawe rozważania ;) (czytana/słuchana: 11-13.08.2025) 3/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na67 miesięcy temu
Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności Patricia S. Churchland
Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności
Patricia S. Churchland
Książka niby na jeden z najbardziej interesujących mnie tematów, a jakoś tak ciężko mi wchodziła. Język wydaje się prosty i zrozumiały ale czegoś brakuje, może polotu (a może to wina tłumaczenia?). A może to chodzi o to, że autorka jest filozofką, a w książce wychodzi poza swoją dziedzinę i wychodzi to jakoś dla mnie niestrawnie... Ponadto mam wrażenie, że książka jest bardziej o zwierzętach niż ludziach, ja rozumiem że to jest w kontekście ewolucji, ale jednak brak mi tego czegoś. No Sapolsky to to nie jest ;) Ani Gazzaniga (mogę to już chyba powiedzieć, bo teraz czytam książkę tego drugiego). Temat jest ciekawy i nie nudziłem się, ale.... o, może tak powiem: nie oceniam całkiem nisko, bo coś na pewno z niej wyciągnąłem... tylko nie umiem powiedzieć co :D Na koniec jednak dwa cytaty z ciekawymi informacjami, które przykuły moja uwagę, oraz jeden dość zabawny: "Chcąc wyjaśnić różnice w usposobieniu społecznym, Tost i współpracownicy zasugerowali, że u osobników wyposażonych w allel rs53576A niestandardowe struktury i połączenia pomiędzy podwzgórzem, ciałem migdałowatym i przednią częścią zakrętu obręczy mogą zazwyczaj generować mniej pozytywne, a nawet negatywne uczucia towarzyszące interakcjom społecznym. To, co przez osoby z grupy kontrolnej uznawane jest za umiarkowanie przyjemną interakcję, taką jak rozmowa z nieznajomym w kolejce w sklepie spożywczym lub pomaganie komuś w pozbieraniu rozrzuconych artykułów spożywczych, dla nich okazuje się być nieprzyjemnym. Jest to możliwe, biorąc pod uwagę to, co wiemy na temat ważnej roli ciała migdałowatego w odczuwaniu i reakcjach lękowych, a także w pozytywnych reakcjach społecznych." (pdf.str.68) "Problem ten ilustruje włączenie przez Haidta świętości i czystości do grona cnót podstawowych. Jego pomysł jest taki, że podczas ewolucji ludzkiego mózgu religie sprzyjały dobrobytowi osób należących do grupy, które stosowały się do zasad religijnych. A zatem skłonność ta została bezpośrednio wyselekcjonowana w biologicznej ewolucji ludzkiego mózgu. Zgodnie z tym poglądem intuicje dotyczące czystości i niewinności, pierwotnie związane z jedzeniem, w sposób naturalny zostają połączone z lokalnymi obrzędami religijnymi. Jest to zarys tego, co Haidt uznaje za wrodzoną skłonność do przynależności religijnej, a co ma pomóc w wyjaśnieniu powszechności występowania religii." (pdf.str.131) - teraz to ma sens, znaczy ta "czystość" wychwalana przez religie. "Niektórzy ewangeliccy kaznodzieje twierdzą, że posiadają szczególną wiedzę na temat tego, co Jezus chce, abyśmy zrobili w sprawie kontroli broni, projektów wojskowych, premii na Wall Street i AIDS. George W. Bush, gdy był prezydentem Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że komunikował się z Bogiem w sprawie niektórych kwestii państwowych. Wszyscy ci, którzy mówią o roszczeniach Boga, podkreślają własną wiarygodność, co sugeruje, biorąc pod uwagę ich wzajemne sprzeczności, że żaden z nich nie odbiera boskich informacji na dobrej częstotliwości." (pdf.str.218-219) :D (czytana/słuchana: 5-8.05.2025) 3+/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na610 miesięcy temu
I człowiek stworzył bogów... Pascal Boyer
I człowiek stworzył bogów...
Pascal Boyer
Świetna książka! Autor stara się wyjaśnić, odwołując się do antropologii, historii, psychologii powstanie religii ale także innych wierzeń w byty nadprzyrodzone. Bardzo ciekawa treść i świetnie mi się słuchało, niektórzy komentują że chaos, że coś, ja zupełnie tego nie odczułem. Jedna z najciekawszych książek przeczytanych ostatnio! Tłumaczy dlaczego w pewne rzeczy ludzie wierzą częściej, a w inne nie, tłumaczy że idee nadprzyrodzone są sprzeczne z jednym z oczekiwań, ale aktywują systemy kojarzeniowe (pdf.str.79) i jak to wszystko dokładnie działa... Autor analizuje te systemy, kiedy jakieś stwierdzenie nie ma sensu, a kiedy jest nielogiczne i jaka jest różnica (i dlaczego to ważne)! Miałem tu pewne cytaty zaznaczone (str.80) ale teraz nie widzę sensu ich wklejania, musiałbym zacytować pół książki ;) to jest dobre, ale tylko w szerszym kontekście - przeczytać warto! Ale coś innego zacytuję: "Innymi słowy, można uważać, że adalo widzi wszystko, czego nie widzą ludzie, ale przytoczony przykład dotyczy zachowań, które mogą mieć konsekwencje społeczne - ten, kto skala jakieś miejsce, ściąga niebezpieczeństwo na innych i musi dopełnić stosownych obrzędów. To, że ktoś pogwałcił to prawo, jest oczywiście informacją strategiczną. Kiedy ludzie wyobrażają sobie możliwość złamania zakazu, zostają pobudzone ich systemy kojarzeniowe odnoszące się do relacji społecznych. Kwajowie wierzą więc, że właśnie do tego typu informacji mają dostęp adalo. Być może są one niedostępne dla ludzi, ale nie dla istot nadprzyrodzonych. A oto inny przykład wskazujący na szczególny charakter informacji strategicznej. Batakowie z Malezji mówią, że szaman może przemienić się w tygrysa z ludzką głową, a także stać się niewidzialny. Z pewnością jest to wspaniały przykład cech, które przeczą naszym intuicyjnym oczekiwaniom, ale cech o konsekwencjach strategicznych. Stając się niewidzialny, szaman może latać, gdzie chce, i podsłuchiwać, co mówią ludzie. Na całym świecie tak właśnie wyobrażani są przodkowie i bogowie. Człowiek znajduje się w określonej sytuacji. Pewne informacje dotyczące tej sytuacji są strategiczne, to znaczy, pobudzają system kojarzeniowy relacji społecznych. Ludzie myślą też, że istoty nadprzyrodzone mają dostęp do wszystkich informacji strategicznych związanych z daną sytuacją, nawet jeśli oni sami nie mogliby ich zdobyć. (…) W każdej sytuacji, która niesie informację istotną z punktu widzenia relacji społecznych, ludzie zakładają, że istoty „o nieograniczonym dostępie strategicznym" dysponują tą informacją." (pdf.str. 95-96) - a informacje strategiczne są cóż... strategiczne ;) To znaczy ważne z punktu widzenia społecznego: to jest ważne kto z kim co robi (choćby dla rozmnażania ;) ) - naprawdę "człowiek działa" genialnie, nawet jeśli nieświadomie ;) Ale z informacjami strategicznymi wiąże się coś jeszcze: "Ze względu na znaczenie nieograniczonego dostępu do informacji strategicznej nie może dziwić, że w bardzo licznych społecznościach ludzie są ogromnie wyczuleni na sposób, w jaki inni postrzegają byty nadprzyrodzone. Świadomość, że otaczają mnie istoty tak doskonale poinformowane, może odmienić moje postępowanie. Jeśli inni myślą tak samo jak ja, ich postępowanie także się zmieni. Dlatego ich wyobrażenia są dla mnie niezwykle ważne. Ten aspekt religii jest niezrozumiały, jeżeli trwamy przy powszechnym przekonaniu, że bogowie i duchy są po prostu potężnymi istotami, zdolnymi przenosić góry, sprowadzać plagi albo obdarzać ludzi swoją przychylnością. Gdyby moc była ich podstawowym atrybutem, rozumielibyśmy, że mogą być bardzo ważne dla osób wierzących, ale nie widzielibyśmy powodu, aby starały się one dowiedzieć, czy te istoty mają równie duże znaczenie dla innych. Ten złożony argument poznawczy można by zapewne ująć prosto, mówiąc: „ludzie zakładają, że bogowie wiedzą, co jest ważne. Jeżeli informacja jest istotna, ludzie myślą, że bogowie ją znają". Ale tak lakoniczne stwierdzenie pomijałoby istotę problemu. Dla ludzi, choćby ze względu na przebieg ewolucji, ważne są okoliczności, które wpływają na relacje społeczne: kto co wie, kto o czym nie wie, kto i z kim co robił, kiedy i dlaczego. Istoty nadprzyrodzone nie są w zasadzie koniecznym elementem wyjaśnienia czegokolwiek, ale znacznie łatwiej stworzyć ich wyobrażenie, a ich „obecność" wzbogaca krąg możliwych skojarzeń, toteż bogowie i duchy bardzo zyskują w procesie przekazu kulturowego." (pdf.str.100) - nie wiem czy to tu tak jasno wybrzmiewa ale: jak Kowalski wierzy w takiego samego Boga, to tak jak ja zakłada, że ten Bóg będzie wiedział jeśli mnie oszuka, mogę więc ufać Kowalskiemu bardziej niż Iksińskiemu, który wierzy właściwie nie wiadomo w co - Iksiński jest podejrzany. Oczywiście to wszystko podświadomie, ale jest to niezłe wyjaśnienie czegoś, co zawsze uważałem za absurdalne (no bo czemu kogoś miałoby obchodzić w co wierzą inni? no to już wiem ;) ). I dalej o znaczeniu ceremonii (a zarazem to co pisałem wyżej): "Także ceremonie zaślubin są praktycznie uniwersalne, choć wszyscy wiedzą, że nic nie mogłoby przeszkodzić dwojgu dorosłym ludziom we współżyciu seksualnym i prowadzeniu wspólnego gospodarstwa, nawet gdyby nie przypieczętowali tego związku ślubem. I tym razem chodzi bardziej o normy niż o fakty. Skoro jednak tak jest, po co potwierdzać to wydarzenie obrzędem? Klasyczna odpowiedź antropologów - i moim zdaniem zmierzająca we właściwym kierunku - zwracałaby uwagę na fakt, iż takie wydarzenia, choć wydają się „prywatne", pociągają za sobą po ważne konsekwencje dla całej wspólnoty. Zaznaczmy, że większość społeczeństw ludzkich za dziwne uznałaby nazwanie narodzin czy ślubu mianem spraw „prywatnych". Ludzie, którzy mają dzieci, tworzą nową sytuację w zakresie zasobów i wymiany społecznej. Dzieci są największą inwestycją biologicznych rodziców, którzy nie poświęcają tak wiele uwagi żadnemu innemu człowiekowi. Gotowość do karmienia i otaczania opieką własnych, a nie cudzych dzieci, jest powszechną tendencją ludzką z oczywistych przyczyn ewolucyjnych. Naturalnie formy opieki, podobnie jak sposób wychowania potomstwa, mogą być bardzo różne w rozmaitych społecznościach. Mimo to charakter współpracy między ludźmi zmienia się, zależnie od tego, czy mają dzieci, jak liczne, w jakim wieku itp. (…) Analogiczny argument antropologiczny wyjaśnia, dlaczego także małżeństwo jest wydarzeniem społecznym. I tu szczegóły ceremonii bywają bardzo różne, w zależności od struktury rodzinnej, statusu mężczyzn i kobiet, niezależności kobiet i swoistych reguł wymiany matrymonialnej. Jednak potrzebę obrzędu odczuwają niemal wszystkie społeczności i niemal wszędzie musi przybierać on jak najokazalszą formę. Najprostszym i najtańszym sposobem jest robienie hałasu. Kiedy są po temu możliwości, o wydarzeniu daje się znać, także urządzając spektakl. Pogląd, że małżeństwo jest „prywatną" umową między dwojgiem ludzi, stanowi wyjątek, nie regułę. Każde małżeństwo stwarza bowiem układ, który zmienia sytuację reprodukcyjną grupy i eliminuje chore jednostki z grona potencjalnych partnerów, tworząc zarazem wspólnotę, w której seks, zaangażowanie rodzicielskie i współpraca ekonomiczna opierają się na stabilnym przymierzu. Oznacza to, że relacje każdego z małżonków, zarówno w sferze seksu, współpracy ekonomicznej, wymiany społecznej, jak i lojalności muszą zostać „dopasowane" do nowej sytuacji. Stwarza to problemy koordynacyjne. Po pierwsze, przy braku jednoznacznych sygnałów, nie wiadomo, kiedy pozostali członkowie grupy mieliby zmienić relacje z tymi osobami? Bo inni członkowie grupy muszą zmienić swoje postępowanie w tym samym czasie i w ten sam sposób. Jeżeli zaczniemy traktować nową rodzinę jak rodzinę, podczas gdy inni traktują jedno z małżonków jak osobę stanu wolnego, ryzykujemy „zmarnowaniem" okazji do przeżycia przygody seksualnej. Natomiast jeśli niesłusznie sądzimy, że od tej pory siły i dobra danej osoby będą przeznaczone przede wszystkim dla monogamicznego związku, możemy stracić okazję skorzystania z części tych dóbr. Dlatego trzeba wytyczyć ścisłą granicę między „przed" i „po", a także przyjąć konwencję, na mocy której grupa zmodyfikuje swoje zachowania z chwilą zawarcia małżeństwa. Nawet w Europie ludziom nastawionym skrajnie indywidualistycznie intuicja podpowiada, że to właśnie relacje społeczne czynią obrzęd ważnym." (pdf.str.146-147) - ma to sens! Nigdy nie patrzyłem na moralność przez pryzmat religii w ten sposób! A to przecież oczywiste jak tak przeanalizować. Zarazem podoba mi się bardzo jak kolejne tematy/aspekty wiary i religii w sposób naturalny następują po sobie, czy nawet się przenikają w tej książce! Ja tu nie widzę chaosu, zagadnienia są po prostu zbyt mocno ze sobą zazębione. Takie tam jeszcze inne krótkie cytaty: "Idee religijne są niepodważalne. Znacznie większego wysiłku wymaga ich analiza i odrzucenie niż akceptacja. W większości dziedzin kultury skłonni jesteśmy przejmować idee przekazywane nam przez innych. Religia nie stanowi wyjątku. Skoro wszyscy mówią, że zmarli krążą wśród żywych, i postępują, jakby to była prawda, łatwiej przyjąć tę wizję, choćby z niedowierzaniem, niż osobiście ją zweryfikować." (pdf.str.24) "Ludzie są religijni nie dlatego, że każą zamilknąć zdrowemu rozsądkowi oraz krytycyzmowi i akceptują niezwykłe stwierdzenia; każą zamilknąć krytycyzmowi, ponieważ pewne niezwykłe stwierdzenia stały się dla nich oczywiste." (pdf.str.25) "Nieszczęście jest jedną z najczęstszych sytuacji, w jakich ludzie odwołują się do bogów i przodków. Uważamy to za naturalne, ponieważ przyjmujemy szeroko rozpowszechnioną koncepcję związku idei religijnych z ważnymi wydarzeniami - bogowie i duchy mają ogromną moc, w tym moc sprowadzania lub powstrzymywania nieszczęść. Dotknięci nimi ludzie chcą za wszelką cenę zrozumieć, odzyskać poczucie bezpieczeństwa, a religia daje im to, czego pragną. I znowu scenariusz jest prosty - wypadki się zdarzają, a ludzie chcą zrozumieć dlaczego; religia daje im taką możliwość." (pdf.str.101) "Wyobrażenia bogów lub duchów zyskują zatem na znaczeniu ze względu na strukturę naszego poczucia moralności, które samo przez się nie potrzebuje ani jednych, ani drugich. Kiedy mówię o znaczeniu, mam na myśli fakt, że idee, kiedy już zaistnieją w kontekście moralnym, są zarazem łatwe do wyobrażenia i stanowią źródło licznych skojarzeń. Przykład: większość ludzi ma poczucie winy, gdy prowadzą się w sposób moralnie wątpliwy. Oznacza to, że bez względu na wymówkę, jaką sobie znajdą, intuicja może im podpowiadać, że istota nadprzyrodzona, znająca wszystkie elementy sytuacji, oceni, że postąpili źle. Sformułowanie tej intuicji w formie „to, co przodkowie myślą o moim postępowaniu" lub „jak Bóg osądzi to, co uczyniłem" pozwala na łatwiejsze wyobrażenie sobie czegoś niemal nieuchwytnego. Chociaż większość naszych intuicji moralnych jest oczywista, umyka nam jednak ich źródło, tkwiące w procesach myślowych, do których świadomość nie ma dostępu. Spojrzenie na te intuicje jak na punkt widzenia zewnętrznego obserwatora to najlepszy sposób, żeby zrozumieć, dlaczego je posiadamy. Ale to wymaga wyobrażenia istoty, która ma swobodny dostęp do ogółu informacji strategicznych." (pdf.str.113) "[Fundamentalizm] Jest wyrazem woli utrzymania szczególnego typu hierarchii, opartej na psychologii koalicji, dla której zagrożenie stanowi łatwość i bezkarność odstępstwa, a zatem wzrost prawdopodobieństwa, że do takich odstępstw będzie dochodziło. Można iść o zakład, że gdyby sądy wojenne okazywały wyrozumiałość wobec dezerterów i gdyby dowiedzieli się o tym żołnierze walczący na froncie, prześladowania i samosądy nad potencjalnymi dezerterami nasiliłyby się i stały bardziej ostentacyjne. Ta sama skłonność psychiczna tłumaczy zapewne, dlaczego niektórzy z nas posuwają się do skrajnego okrucieństwa w służbie swej koalicji religijnej." (pdf.str.174) "Fangowie powiadają, że u czarowników występuje dodatkowy narząd wewnętrzny w kształcie zwierzęcia, który nocą ulatuje, aby niszczyć plony lub zatruwać krew ludzi. Powiadają też, że czarownicy organizują co pewien czas huczne uczty, podczas których pożerają swoje ofiary i obmyślają kolejne ataki. Wielu Fangów potwierdziłoby, że przyjaciel przyjaciela widział na własne oczy, jak czarownicy przelatujący w nocy nad wioską na liściach bananowca rzucają urok na nieszczęśników, których sobie upatrzyli. Wspomniałem o tych i innych dość szczególnych wierzeniach podczas obiadu w Cambridge. Wówczas jeden z gospodarzy, znany katolicki teolog, zwrócił się do mnie, mówiąc: „To właśnie sprawia, że antropologia jest tak pasjonująca i tak trudna. Powinien pan podjąć próbę wyjaśnienia, jak ludzie mogą wierzyć w podobne niedorzeczności". Oniemiałem, słysząc te słowa, a zanim zdołałem zebrać myśli i odpłacić stosowną repliką, choćby banalnym przypomnieniem, jak łatwo dostrzega się źdźbło w oku bliźniego, nie widząc belki we własnym, rozmowa potoczyła się dalej. Bo chociaż pytanie „jak ludzie mogą wierzyć w coś takiego?" jest niewątpliwie uzasadnione, to odnosi się do wszystkich wierzeń i religii. Fangowie również nie mogli pojąć, że trzy osoby - będące w rzeczywistości jedną - pozostają zarazem trzema osobami lub że wszystkie nieszczęścia spadające na nas na tym padole łez dotykają nas z winy dwojga praprzodków, którzy przechadzając się po ogrodzie, zapragnęli posmakować nieznanego owocu. Każde z tych stwierdzeń można poprzeć wieloma zgodnymi z doktryną wyjaśnieniami, nie sądzę jednak, aby Fangom wydały się one bardziej przekonujące od samych opowieści." (pdf.str.175) (czytana/słuchana: 6-8.01.2026) 5/5 [9/10]
lex - awatar lex
ocenił na92 miesiące temu
Traktat ateologiczny: Fizyka metafizyki Michel Onfray
Traktat ateologiczny: Fizyka metafizyki
Michel Onfray
Wierzenia religijne towarzyszą człowiekowi od tysiącleci; można wręcz odnieść wrażenie, że historia cywilizacji to historia powstawania i ścierania się różnych systemów wierzeń. Myśl poza-religijna czy wręcz anty-religijna jest w historiozofii traktowana marginalnie. Michel Onfray próbuje uzupełnić tą lukę i pokazać nam proces odchodzenia człowieka od wierzeń w istoty nadprzyrodzone. Próbuje wskazać moment, w którym zaczęliśmy uwalniać się od dogmatów wiary i kierować ku racjonalizmowi. Nie jest to proste, tak jak nie jest proste wskazanie, który z wielkich myślicieli był pierwszym prawdziwym ateistą. Wielu filozofom przypisywano przekonania ateistyczne, choć w ich pismach nie znajdziemy żadnego zaprzeczenia idei Boga. Sokrates czy Epikur tylko pozornie odwracali się od religii – twierdzili bowiem, że nie można wiedzieć, czy bogowie istnieją czy nie. Nie był też ateistą Spinoza, bo choć walczył z wieloma dogmatami (np. negował nieśmiertelność duszy). Nie twierdził jednak, że Boga nie ma, utrzymywał jedynie, że Bóg nie jest bytem osobowym, ale przenika wszystko – cały Wszechświat jest Bogiem. Bezbożność i ateizm mylnie przypisywano wielu myślicielom tylko dlatego, że nie byli ortodoksyjni i cechowała ich niezależność sądów (jak Thomas Hobbes czy Montaigne). Nawet czołowi myśliciele Oświecenia, jak Wolter, Diderot, Rousseau określali się jako deiści, a więc wyznawcy poglądu, że Bóg jest stwórcą i prawodawcą świata, ale nim nie kieruje. Kto zatem jako pierwszy powiedział jasno i wyraźnie, że Bóg nie istnieje? Autor wskazuje na XVII-wiecznego portugalskiego jezuitę , Cristóvão Ferreirę, który porzucił wiarę, dochodząc do wniosku, że religia to brednie za pomocą których ludzie chcą zdobyć władzę nad bliźnimi. Sto lat później podobne przekonania odnajdujemy u Ludwiga Feuerbacha, który nazywa religię „patologią umysłową” i dowodzi jak to ludzie stworzyli Boga na swój odwrócony obraz. Jesteśmy słabi, śmiertelni, niedoskonali, niewiele wiemy i jeszcze mniej możemy – stworzyliśmy więc w swojej wyobraźni istotę nieśmiertelną, wszystkowiedzącą, wszechmocną, doskonałą… Siłą, która pcha ludzi w objęcia religii jest nasz przemożny lęk przed śmiercią. Aby łatwiej było nam zaakceptować śmierć, religie negują znaczenie życia, tworząc fantazje o zaświatowej wieczności. Ten mechanizm, pisze Michel Onfray, prowadzi do ciekawego paradoksu. Odbierając nam radość z naszego istnienia tu i teraz, religie wprowadzają rządy śmierci już za życia. Religijne lekarstwo na lęk przed śmiercią sprawia więc, że śmierć zwycięża dwa razy! Istotą wszystkich monoteistycznych religii, twierdzi Onfray, jest nienawiść: nienawiść do rozumu, któremu przeciwstawia się posłuszeństwo i wypełnianie rozkazów, nienawiść do świata doczesnego w imię błogostanu życia wiecznego, nienawiść do kobiet, do grzesznego ciała, do swobodnej seksualności, etc. Znaczna część Traktatu poświęcona jest samemu chrześcijaństwu, a także roli jaką w rozprzestrzenieniu nowej religii odegrał Paweł z Tarsu. Autor charakteryzuje „świętego Pawła” jako nienawidzącego siebie samego impotenta i masochistę, który zaraził rodzący się kościół nienawiścią do wszystkiego co sprawia, że życie jest warte przeżycia: do miłości cielesnej, pragnień, odczuć, wolności i autonomii. Paweł propaguje celibat, czystość, wstrzemięźliwość, ascezę. Jednocześnie chwali zastany porządek rzeczy, akceptuje nędzę biedaków, zachęca do podległości i posłuszeństwa wobec władzy, bowiem wszystko to jest wolą Opatrzności. „Nie ma władzy, która by nie pochodziła od Boga” – pisze w liście do Rzymian. Tak „sformatowany” kościół był gotowy na sojusz z władzą państwową, a w kolejnych dwóch tysiącleciach wspierał całą rzeszę tyranów, dyktatorów i autokratów. Niezwykłe jest to jak religia, która zrodziła się z buntu wobec opresji, była głosem prostego ludu i głosiła miłość bliźniego stała się instrumentem zniewolenia, przemocy, poniżenia oraz wspierała największe zbrodnie w historii świata: krucjaty, inkwizycję, niewolnictwo, kolonializm, rozliczne akty ludobójstwa. Słabszym wątkiem „Traktatu ateologicznego” jest prezentowana przez autora wizja post-religijnej rzeczywistości, wizja – jak dla mnie – mało przekonująca. Nie podzielam tej pewności, że ludzie porzucą kiedyś wierzenia religijne. Większość ludzi w religii odnajduje antidotum na egzystencjalne lęki, wiara daje im poczucie wspólnoty i przynależności, wypełnia życie rytuałami, zapewnia niezbędną iluzję sensu istnienia. Nawet ogromny postęp wiedzy naukowej w ostatnim stuleciu nie doprowadził do zaniku religii. Sam ze zdumieniem nieraz słucham inteligentnych ludzi, którzy mówią jak ktoś tam po śmierci „patrzy z góry”. Komfort psychiczny jaki zapewnia wiara religijna pokonuje wszelki racjonalizm. Nie sądzę, że ludzkości uda się kiedyś wyzwolić z okowów religii, choć warto posłuchać Michela Onfray i mimo wszystko próbować…
Spinoza - awatar Spinoza
oceniła na72 lata temu
50 wielkich mitów psychologii popularnej Scott O. Lilienfeld
50 wielkich mitów psychologii popularnej
Scott O. Lilienfeld Steven Jay Lynn John Ruscio Barry L. Beyerstein
📦 Zdejmuję z półki (i z siebie kurz) 💡 🧠 Spoiler alert, ale z rozmysłem i pazurem 🧠 🤷🏻‍♂️Nie pamiętam szczegółów. Ale pamiętam wrażenie – że po tej książce coś mi się poukładało, a coś innego rozsypało z trzaskiem. I dobrze. Bo 50 wielkich mitów psychologii popularnej to nie tylko zbiór chwytliwych obaleń – to książka, która wbija szpilkę tam, gdzie człowiek myślał, że wie. Ja też tak miałem. Wiele z tych mitów nosiłem w sobie latami, czasem powtarzałem bez zastanowienia. Nawet teraz, pisząc tę recenzję, czuję, jak niektóre z nich jeszcze gdzieś się tlą. 👉🏻 Piszę to jako recenzję świadomą spoilera. Nie dlatego, że nie szanuję niespodzianek – ale dlatego, że tutaj niespodzianka leży nie w tym, co, tylko dlaczego. Nie chodzi o to, że coś jest mitem. Chodzi o to, jak łatwo i często w te mity wierzymy. I co to mówi o nas, o naszych umysłach, o naszej potrzebie prostych odpowiedzi. Ta książka zrobiła mi psychologiczny audyt. I nawet jeśli niektóre diagnozy były bolesne, to wszystkie były potrzebne. 🧠 1–5: MÓZG I PERCEPCJA 🧠 1. Używamy tylko 10% mózgu – Gdyby to była prawda, ewolucja dawno by nas wyczyściła jak niepotrzebny plik. 2. Lewa/prawa półkula steruje osobowością – Mózg nie jest politykiem: nie dzieli się tak prosto na lewicę i prawicę. 3. ESP (zdolności parapsychiczne) są naukowo potwierdzone – Gdyby istniały, kasyna by już dawno splajtowały. 4. Oczy emitują promienie widzenia – To nie laser z „Gwiezdnych wojen”, tylko optyka w praktyce. 5. Subliminalne przekazy wpływają na nasze decyzje zakupowe – Gdyby tak było, reklamy szeptałyby nam nocami do ucha. 👶 6–10: OD KOŁYSKI PO GRÓB 👶 6. Muzyka Mozarta zwiększa inteligencję niemowląt – Dziecko nie stanie się Einsteinem, tylko dlatego że słuchało sonaty. 7. Dojrzewanie to zawsze okres burzy i naporu – Nie każdy nastolatek musi być hormonową bombą. 8. Kryzys wieku średniego jest nieunikniony – Sportowe kabriolety nie są objawem biologicznej konieczności. 9. Starość to zrzędliwość i demencja – Wielu staruszków bije młodszych na głowę… intelektem. 10. Każdy umierający przechodzi przez te same etapy – Śmierć nie ma ujednoliconego scenariusza jak „Titanic”. 🧠 11–14: PAMIĘĆ 🧠 11. Pamięć działa jak kamera wideo – Gdyby tak było, nikt nie kłóciłby się o to, „kto co powiedział”. 12. Hipnoza pomaga odzyskać utracone wspomnienia – Raczej pomaga wymyślać nowe. 13. Traumy są automatycznie wypierane – Umysł nie jest archiwistą z funkcją „ukryj plik”. 14. Amnezja to całkowita utrata tożsamości – To raczej „zamglenie rozdziałów”, a nie „skasowanie książki”. 🎓 15–18: NAUKA I EDUKACJA 🎓 15. Testy IQ dyskryminują niektóre grupy – Ale to nie testy są winne, tylko sposób ich użycia. 16. Trzymaj się pierwszej odpowiedzi na teście – A jeśli była głupia? 17. Dysleksja = odwracanie liter – To tylko objaw, nie istota problemu. 18. Uczymy się najlepiej zgodnie z własnym stylem uczenia się – Edukacja to nie Netflix z ustawieniami użytkownika. 😴 19–22: ŚWIADOMOŚĆ I MARZENIA 😴 19. Hipnoza to stan transu – Nie jesteś w Matrixie. 20. Sny mają symboliczne znaczenie – Czasem ogórek to po prostu ogórek. 21. Można uczyć się przez sen – Prędzej zaśniesz na wykładzie, niż go zapamiętasz. 22. Podczas OOBE dusza opuszcza ciało – To bardziej halucynacja niż podróż astralna. 😊 23–26: EMOCJE I CIAŁO 😊 23. Wykrywacz kłamstw jest skuteczny – Owszem, w filmach. 24. Szczęście zależy od okoliczności zewnętrznych – Ferrari nie rozwiąże twoich problemów egzystencjalnych. 25. Stres powoduje wrzody – To raczej bakterie… ale stres nie pomaga. 26. Pozytywne myślenie leczy raka – Życzeniowe myślenie to nie medycyna. 👫 27–30: SPOŁECZNOŚĆ I RELACJE 👫 27. Przeciwieństwa się przyciągają – Chwilowo, a potem się kłócą o wszystko. 28. Im więcej świadków, tym większa szansa pomocy – I dlatego nikt nie dzwonił. 29. Mężczyźni i kobiety mówią zupełnie inaczej – Czasem po prostu się nie słuchają. 30. Lepiej wybuchnąć niż tłumić gniew – A potem zbierać zgliszcza. 🧬 31–36: TOŻSAMOŚĆ I OSOBOWOŚĆ 🧬 31. Dzieci wychowane podobnie będą podobne jako dorośli – Geny mówią „hola, hola”. 32. Dziedziczne cechy są niezmienne – Geny to nie wyrok. 33. Niska samoocena to źródło wszystkich problemów – To mit w przebraniu dobrej intencji. 34. Ofiary molestowania zawsze mają problemy psychiczne – Trauma nie zawsze oznacza życiowe zgliszcza. 35. Test plam atramentowych (Rorschacha) mówi wszystko o tobie – A co, jeśli widzę tylko plamy? 36. Charakter widać w piśmie – Detektyw z długopisem? Wolne żarty. 🧨 37–42: PSYCHIATRIA I MITY 🧨 37. Etykiety psychiatryczne szkodzą – Czasem ratują życie, czasem niszczą. 38. Tylko głęboko depresyjni popełniają samobójstwo – Często ci, którzy się uśmiechają. 39. Schizofrenia to rozdwojenie jaźni – To chaos, nie „dwójka w jednym”. 40. Dzieci alkoholików są inne – Nie zawsze jak z katalogu DSM. 41. Autyzm to epidemia – Raczej nowa świadomość, nie nowy wirus. 42. Pełnia księżyca wpływa na szaleństwo – Wilkołaki wciąż nie znalezione. ⚖️ 43–46: PSYCHOLOGIA W SĄDZIE ⚖️ 43. Chorzy psychicznie są niebezpieczni – Większość to ofiary, nie oprawcy. 44. Profilowanie kryminalne naprawdę działa – CSI to jednak fikcja. 45. Obrona „niepoczytalności” działa często – Rzadko i trudniej niż w „Dr. House”. 46. Jeśli ktoś się przyznał, to znaczy, że jest winny – A presja? A manipulacja? 💊 47–50: TERAPIA I PSYCHOLOGIA PRAKTYCZNA 💊 47. Ekspercka intuicja jest najlepsza – Intuicja też ma swoje dni gorsze. 48. Abstynencja to jedyna droga dla alkoholików – Czasem lepsza jest redukcja szkód. 49. Terapia musi sięgać dzieciństwa – Czasem problem siedzi w „tu i teraz”. 50. Elektrowstrząsy są brutalne i niebezpieczne – Dziś to bezpieczniejsza procedura niż znieczulenie ogólne.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na911 miesięcy temu

Cytaty z książki Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie.

Więcej
Michael Schmidt-Salomon Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie. Zobacz więcej
Michael Schmidt-Salomon Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie. Zobacz więcej
Michael Schmidt-Salomon Humanizm ewolucyjny. Dlaczego możliwe jest dobre życie w złym świecie. Zobacz więcej
Więcej