Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller

Okładka książki Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller autorstwa Marek Miller
Okładka książki Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller autorstwa Marek Miller
Marek Miller Wydawnictwo: Czytelnik językoznawstwo, nauka o literaturze
236 str. 3 godz. 56 min.
Kategoria:
językoznawstwo, nauka o literaturze
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
236
Czas czytania
3 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788307032795
Książka wraz z płytą DVD zawierającą film „Ryszard Kapuściński”.

Wiosną 1987 r. grupa dziennikarzy i studentów skupionych w Pracowni Reportażu zorganizowała przeprowadzenie wywiadu z Ryszardem Kapuścińskim w studiu filmowym w Łodzi. Kilkudniową rozmowę z najsłynniejszym polskim reporterem poprowadził Marek Miller. Zrealizowane wówczas nagranie, uzupełnione zdjęciami wykonanymi przez Ryszarda Kapuścińskiego podczas podróży w Trzecim Świecie, stanowi treść filmu.
Dyskusje, które na temat pisania reportażu Marek Miller prowadził wielokrotnie z Ryszardem Kapuścińskim, tworzą też oś książki. Jej treść dopełniają fragmenty innych wywiadów, artykułów i książek Ryszarda Kapuścińskiego na temat sztuki reportażu, uporządkowane tematycznie przez Marka Millera. Autor Cesarza, Szachinszacha,Imperium, Hebanu opowiada o całym procesie twórczym – od wymyślenia tematu, poprzez zbieranie informacji, opracowanie materiału, po żmudny trud samego pisania. Zwraca uwagę na niezwykle istotne szczegóły, jak tytuł czy pierwsze zdanie tekstu. Chociaż z założenia mówi o ogólnych zasadach powstawania reportażu, to jesteśmy też pewni, że przede wszystkim zwierza się ze swojej metody pracy, zwłaszcza że ilustruje opowieść wspomnieniami i anegdotami ze swego życia, podróży reporterskich, spotkań ze studentami dziennikarstwa.
Książka powinna zainteresować zarówno wiernych czytelników dzieł Ryszarda Kapuścińskiego, jak i osoby pasjonujące się dziennikarstwem, chcące je studiować i uprawiać.

Marek Miller jest autorem lub pomysłodawcą i współtwórcą książek poświęconych dokumentowaniu – w reportażu, filmie, codziennej pracy dziennikarskiej – wydarzeń współczesności. Najbardziej znane spośród tych publikacji to: Kto tu wpuścił dziennikarzy (1981),Reporterów sposób na życie (1983),Filmówka: powieść o łódzkiej szkole filmowej (1992),Dziennikarstwo według Jana Pawła II (2008).
Jest także współautorem nowatorskiego opracowania dziejów getta łódzkiego w latach 1939–1945 pt. Europa wg Auschwitz – Litzmannstadt Ghetto (2009).
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller

Średnia ocen
7,2 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller

Sortuj:
avatar
285
285

Na półkach: ,

Świetny portret fascynującego człowieka i piękny hołd złożony przyjacielowi.

Świetny portret fascynującego człowieka i piękny hołd złożony przyjacielowi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
108
95

Na półkach:

Świetny wywiad rzeka z mistrzem Kapuścińskim. Wiele ciekawych tematów, a z odpowiedzi, udzielanych przez Kapuścińskiego, można czerpać garściami. Z książki wypływa istota dziennikarstwa, które jest zawodem szalenie odpowiedzialnym, o czym w dzisiejszych czasach często się zapomina. Polecam.

Świetny wywiad rzeka z mistrzem Kapuścińskim. Wiele ciekawych tematów, a z odpowiedzi, udzielanych przez Kapuścińskiego, można czerpać garściami. Z książki wypływa istota dziennikarstwa, które jest zawodem szalenie odpowiedzialnym, o czym w dzisiejszych czasach często się zapomina. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
208
53

Na półkach:

Wspaniała treść, która przybliża warsztat, sens i tajniki pisania. Pierwsza tak obszerna w wiedzę o pisaniu książka, którą przeczytałem. Polecam tym, których interesuje reportaż i warsztat pisarski.

Wspaniała treść, która przybliża warsztat, sens i tajniki pisania. Pierwsza tak obszerna w wiedzę o pisaniu książka, którą przeczytałem. Polecam tym, których interesuje reportaż i warsztat pisarski.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

99 użytkowników ma tytuł Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller na półkach głównych
  • 49
  • 48
  • 2
25 użytkowników ma tytuł Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller na półkach dodatkowych
  • 17
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller

Inne książki autora

Marek Miller
Marek Miller
Urodził się w 1951 roku w Łodzi. Dziennikarz, pisarz, scenarzysta. Absolwent socjologii na Uniwersytecie Łódzkim. Założyciel Laboratorium Reportażu przy Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Wykładał na Wydziale Reżyserii PWSTTiF w Łodzi. Autor książek: „Reporterów sposób na życie”, „Kto tu wpuścił dziennikarza”, „Arystokracja”, „Filmówka”, „Zagrajcie mi to pięknie”, „Pan Tadeusz według Andrzeja Wajdy”. Na podstawie jego książki „Pierwszy milion, czyli chłopcy Mielczarskiego” powstał film „Pierwszy milion” w reżyserii Waldemara Dzikiego. Członek Polskiej Akademii Filmowej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller przeczytali również

Made in USA Guy Sorman
Made in USA
Guy Sorman
No cóż - jedna osoba którą obserwuje na youtubie, jest fanem Guy Sorman - i chciałem coś przeczytać by sobie wyrobić opinię samemu o tej postaci. Podoba mi się jak ta książką jest osadzona w 2004 - zarówno jakimi wtedy problemami żyła USA (czy to otyłość, czy to lament republikanów jak to już nigdy nie wygrają bez takich ludzi jak Schwarzenneger),jak i perspektywa europejska - a właściwie francuska. Tutaj muszę przyznać się zdziwiłem jak pozytywnie i z wiarą patrzy na amerykański system Guy Sorman - jestem ciekaw czy po latach ma tak samo, czy może zmienił ten pogląd - nie zmienia to faktu że tematy które porusza fajnie pokazują jak były istotne wtedy ale przebrzmiały, albo jak wtedy były pomijanalne i zostały lekko wspomniane a teraz je widzimy ze wzmożoną siłą. Odkrywcze lekko dla mnie było (ale chyba raczej znane) że od XVIII wieku Europa i USA rozeszły się w kontekście świeckości państwa - u nas laicyzm, szczególnie w krajach katolickich jak Francja, Polska czy Włochy oznacza oddzielenie się państwa od kościoła - u nich to oznacza brak czapy państwowej na religią. U nas do rozdziału dążyli liberałowie czy oświeceniowcy plus może mniejszości religijne (bo nie miały często praw jak wyznanie dominujące). U nich to byli oprócz ich oświeceniowców byli baptyści czy inni kwakrzy którzy kojarzyli powiązania anglikańskiego kościoła z królem. Także w skrócie wolność od religii w Europie, w USA wolność do religii Brak klasycznej lewicy - Guy Sorman stawia znak pytania czy to związane z kalwińskim stylem. Pada często zwrot rewolucji kulturowej z lat 60 tych i reakcje konserwatywną z lat 80 tych. Ciekawe stwierdzenie że Ameryka 2004 jest połączeniem swobody lat 60tych i moralności lat 80tych. Bardzo mi się odkrywcza wydawało nazwanie jednej cechy jaka charakteryzuje Amerykanów jaka padła w kolejnym rozdziale - teatralizacja - jak się głębiej zastanowić prawie każda dziedzina życia amerykanów jest teatralnie przystosowana - sądy? ławy przysięgłych, wieczne przepychanki i ubieranie się by się spodobać czy to damskich czy to męskim przysięgłym i gra pozorów - nie jestem pewien czy klasyczne europejsko-kontynentalny system z sędziem jest bardziej uczciwy (mimo wszystko myślę że tak) ale system przysięgłych w USA jest bardziej zrobiony pod kręcenie filmu... Podobnie jest ze służbą zdrowia i skomplikowaniem tego systemu - historie o tym jak ktoś wolał by odciąć palec niż go przyszyć bo go nie stać aż się proszą o sfilmowanie. Kultura czirliderek i footbolu amerykańskiego wraz z balem na koniec collegu - też jakoś skrojone pod filmy. Ciekawy aspekt braku limitu kwoty o jaką można się domagać od szpitala - sprawia że szpitale muszą się ubezpieczać tak naprawdę na nieograniczoną ilość pieniędzy - w efekcie czego podnoszą koszty badań podstawowych by mieć na podwyższoną składkę ubezpieczeniowa... Wydaje się że limit nawet duży dla zwykłego człowieka (powiedzmy 20 milionów dolarów) byłby lepszym rozwiązaniem - ale łamało by to amerykański sen o pokonaniu korporacji. To myślę jest coś czego analizę chętnie bym przeczytał - na ile amerykanie marnują pieniądze na skomplikowanie swojego systemu. (tak naprawdę wydaje się, że bardziej optymalna mogłaby być dla nich powszechna służba zdrowia - bo i tak mają państwową składkę zdrowotną dla emerytów, urzędników, bardzo biednych) a na ile dzięki nim zyskują w czymś ciężko namacalnym jak historie dla filmów. Ciekawe powiązanie disneylandów i parków tematycznych z filmem Truman show - gdzie główna postać jest osobą znajdującą się całe życie w reality show. Pewną tezą tej teatralizacji wiązanie jest z specyfiką religijności amerykańskiej - i tej specyfiki gdzie kościół i centrum handlowe się za bardzo nie wykluczają. Sam Guy Sorman widać że ma sympatię do USA zestawiając często ją z Francją, gdzie te francuskie rozwiązania widać że są dla niego zazwyczaj gorsze. Acz jednocześnie podaje argumenty które po 21 lata - dają mi odwrotny wniosek (w sensie jego argumenty sprawiają że mniej tą amerykę podziwiam niż odwrotnie. ) Ciekawy rozdział "wojna dwóch kultur" - zestawienie jak wielu amerykanów nie uznaje ewolucji. Wręcz ciekawym jest zestawienie że u Amerykanów Darwin może być w wielu kręgach podobnie kontrowersyjną osobą co w Europie Marks, że słowo "ewolucja" może być podobnie kontrowersyjna co u nas "rewolucja" - chyba przez te 20 lat myślę jednak trochę się zmieniło (mamy dzisiaj sporo tej jednak już postprawicy nie wierzącej specjalnie w religie). Rozdziały o segregacji rasowej - przedstawiono raczej z dziennikarską rzetelnością ale bez szału. W kwestiach 10 przykazań ciekawe zestawienie historii alabamy - 1862 secesja by podkreślić prawa stanu do samostanowienia, 1955 by utrzymać segregacje rasową, a w 2001 parcie na uznanie prawa bożego jako podstawy prawa - Ogólnie ciekawe jak w ogóle istnieje dyskusja na temat pochodzenia prawa od Boga - gdzie w europie po przeoraniu przez rewolucje i wojny mamy prawo, i ewentualnie konserwatywne partię o sznycie bardziej religijnym - nagina do 10 przekazań, ale otwarcie nie odnosi się do tego. Ciekawe o konstytucji, że tam konstytucja wyprzedziła naród, a w europie zachodniej to naród wyprzedził konstytucję (chodzi o jakieś formy liberalizmu w XIX i początku XX wieku). Wiązało się to z nabożnym czczeniem konstytucji jako takiej - to trochę minęło wraz z ewolucyjnym traktowaniem konstytucji od lat 50 tych. Ale książka pisana z perspektywy 2004 widać - odnosi się do wizji religijnego przebudzenia którym swoistym symbolem był głośny film "Pasja" Mela Gibsona z tych lat. Co jakiś czas Guy Sorman odnosi się do różnych fragmentów dzisiaj wrzucanych (często na odwal się zgadzam) do worka o nazwie "woke" - czy to w wojnie o rodzajniki - acz w sumie sam nie wiem jakie ma ostatecznie sam zdanie - chyba jakieś wyważone bo z jednej uderza trochę w próby zmieniania rodzajów dla Boga (czyli żeby raz był męski raz żeński) - z drugiej zauważa że tego typu ożywienie gramatyczne uświadomiło potrzebę rozpoczęcia na nowo otwarcia relacji z czarnoskórymi obywatelami czy innymi zgrupowaniami społecznymi gorzej traktowanymi w przeszłości. Rozdział w świetnej formie skupia się na kulcie ciała i jego ewolucji. Baseball i futbol amerykański jako dwa sporty zbiorowe które połączyły tak różnych amerykanów, imigrantów i tych co są od paru pokoleń. Ciekawe podkreślenie jak te dyscypliny stricte amerykańskie są o wiele bardziej nastawione na zwycięstwo - po prostu nie za bardzo jest miejsce na remis jak to w naszej europie często się zdarza w piłcę nożnej. Już wtedy do takiego baseballu pojawiać się zaczął sentymentalizm - wchodził swoista moda na sporty indywidualne, kulturystykę, jogging czy fitness. Samo pojawienie się kulturystyki ciekawie jest poniekąd zaznaczone jako efekt odbicia po wybuchu czasów hippisów - byciu na haju i otwartości, kulturystyka była pokazana jako swoisty kult czystości i dążenia do ideałów. Inną sprawą jest, że niepodległość i własne państwo pozwoliło się wytworzyć w Ameryce własnym formom religijnego protestantyzmu. To sprawia, że USA już wtedy przestało być mniej purytańskie niż Brytyjczycy - amerykańskie formy religijne o wiele przychylniej patrzyły na formy sakralizacji ciała, boskie histerie etc. - tu guy sorman stawia wręcz że amerykańska kultura jest bardziej orficka niż chrześcijańska. To kamym po kamyku składa się na to, że atleta ma może nawet wyższą pozycję niż intelektualista, a napewno wyższą niż atleta w europie wobec intelektualisty (tu głównie guy sorman myślę mówi o francji jakby nie patrzeć). Ciekawe, że te amerykańska duchowość ciała była na wskroś zarówno wiktoriańskim brytyjczykom, kościołowi rzymsko-katolickiemu jak i formom większego intelektualizmu (czyli jak się domyślam chyba swojskie europejskie oświecenie tu chodzi). Spostrzeżenie że amerykańska zażyłość imienna - tendencja do mówienia po imieniu z jednej strony trochę wiążę się z emigrancko-demokratycznym stworzeniem kraju (brak tak rozbudowanej arystokracji/szlachty i nimbu jej),a z drugiej - imiona są często już zanglicyzowane i dają formę bliskości z nową osobą, i znika etniczno-religijno-narodowa jakie często wybrzmiewa gdyby przedstawiali się po nazwisku (czy to ski, czy to stein czy to lee) Otyłość - już w tym 2004 była dużym problemem - tutaj może spłycę ale parsknąłem śmiechem gdy przeczytałem u Sormana, że dzięki problematyce z otyłością Amerykanie przepracują ten temat i będą mieli rozwiązania, a my w europie będziemy musieli robić nerwowo ruchy gdy będzie już skokowo źle - po 20 latach w europie widzimy że no otyłość wzrasta, ale regulacje tych produktów że tak powiem nadmiernie otłuszczających, ocukrzającyh i świadomość jest na tyle duża że mimo wszystko idzie w dobrą stronę - jedynie trzeba popracować nad większym ruchem (otyłość w USA 40% we Francji 17%). Jednocześnie widzimy próby przez środowiska otyłe traktowania ich jakby nie patrzeć bardziej ludzko bo w nadmiernym kulcie atletyzmu jest to też na pewno trudne. Tutaj polecam podkast amerykański o otyłości - dzisiaj dochodzą takie kwestie, że przy tej ich gentryfikacji targi z warzywami czy po prostu sprzedaż warzyw w sklepie jest fanaberią często w mniejszych dzielnicach i otwiera się je w tych bardziej już dla klasy średniej - nie mówiąc o tym, że wszystko musi być docukrzone bo inaczej jak takie mleko można pić. Ciekawa dywagacja czemu amerykanie nadal są religijni. Talleyrand w 1794 na wygnaniu stwierdził że USA to kraj gdzie jest 30 religii i tylko jedno danie. Pokazuje znowu inne rozumienie religii - tam mało jest wspierania finansowego kościołów, jak i przestrzeganie przed ostentacyjnym znakami religijnymi (we Francji to temat żywy faktycznie chyba już od stulecia). Ciekawe jest próba zestawienia, że Amerykanie bardziej wiążą się religijnie z Bogiem, podczas gdy europejczycy bardziej z Jezusem - to pewnie wynika z wagi starego testamentu. Innym zestawieniem jest otwarte podejście że im więcej wiernych pastor przyciągnie tym lepszy to pastor - im bogatsze auto tym większa wiara - jest to hiperbolizacja ale po prostu u amerykanów domaganie się skromności od duchownego nie przebiega tak samo (tu pewnie różnice między ewangelikalnymi a ewangelickimi). Z kwestii żydowskich ciekawe jest przekręcenie środowisk protestanckich od lat 50 tych tak jak były raczej antysemickie, tak od tamtego czasu stały się proizraelskie szczególnie w kontekście żydowskiej państwowości. Interesujący paradoks o karze śmierci - lata 70 to renesans kary śmierci (podczas gdy poprzednie dekady to było jej wycinanie) a w europie zaczęto zakazywać. W południowych stanach często jest pewien paradoks że to np. baptyści z teksasu, są osobami z którymi można dyskutować co do ograniczeń dla kary śmierci. Po rozdziale o przestępczości pomimo Guy sormana który chyba jest za amerykańskim badaniem etniczności/rasowości dla statystyk - uważam że francuzi mają pewne rację w banowaniu badań na temat narodowości i religijności. Bo patrząc na amerykanów którzy ociosali grubymi kamieniami te swoje rasy (latynos oddzielnie niż biały) (ale włoch i hiszpan to już biali) (ale za to argentyńczyk co jest też biały to już latynos) (czy migranci z ghany afroamerykanie?) że on nie za bardzo pozwala rozwiązać problemy a tylko je zaognia (w tej książce widać też przebrzmienia że demokraci będą rządzić wiecznie bo imigranci, no chyba że republikanie zaczną gadać po hiszpańsku - nawet zaczeli jak jep bush, ba został katolikiem - a i tak prezydenturę zapewnił im donald trump co paradoksalnie wbrew rasowym podziałom miał poparcie wśród latynosów - ba rasowość dla nich była mniejszym problemem niż w statystykach wygląda). . Francuskie podejście na kto jest obywatelem francji a kto nie jest lepsze bo inaczej przy głośnych sprawach idziemy w absurd czy zinedine zidane to algierczyk francuz a może jeszcze inne. Tożsamość społeczna dla każdego może być inna i to jest spłycanie tematu wrzucać nas do jednego wora (podobne tematy u nas że ktoś może się czuć ślązakiem, a może być ślązakiem i polakiem i tak dalej). Ogólnie im starszy jestem tym bardziej jestem za wywalaniem do kosza i zakazami sondaży wyborczych - to trochę zasada jak z ciszą wyborczą, może i jest trochę sztuczna ale daje nam odetchnąć od nagabywania nas co chwila przez media i polityków. Ciekawe ukazania Kalifornii jako środowiska które tworzyło wczesną kulturę internetu. Guy Sorman wydaje mi się że trochę sympatyzował wtedy wyzwalającą siłę jaką będzie internet dzięki kalifornii a sam teraz widzę że jest raczej odwrotnie. Jednocześnie przedstawia faktycznie - brak wspólnych doświadczeń dla narodu powoduje w nas napewno większą niechęć do innych paradoksalnie. Już idąc sobie stąd bo stanowczo za dużo tu wypisałem ciekawych dla mnie rzeycz - bardzo ciekawa książka muszę sięgnąć po kolejną Guy Sormana bo sporo dywagacji się tu rodzi.
Bomilkar Barkas - awatar Bomilkar Barkas
ocenił na99 miesięcy temu
13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych oraz inne bajki Leszek Kołakowski
13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych oraz inne bajki
Leszek Kołakowski
Autor, filozof zajmujący się głównie historią filozofii, historią idei politycznych oraz filozofią religii, eseista, publicysta i prozaik. Do 1966 roku był jednym z najbardziej znanych ideologów marksizmu, członkiem PZPR od 1947 do 1966 roku, współtwórcą warszawskiej szkoły historyków idei. W 1966 roku odebrano mu katedrę i usunięto z PZPR za zbyt radykalną krytykę władz i odchodzenie w nauczaniu studentów od oficjalnego kanonu marksizmu (m.in. za wystąpienie z okazji 10. rocznicy „Październikowej Odwilży”). W 1968, za udział w Wydarzeniach Marcowych, odebrano mu prawo wykładania i publikowania, co zmusiło go do emigracji. Jeden z najwybitniejszych teologów naszych czasów !!! Autor nie związany z żadnym kościołem i określany jako " chrześcijanin bezwyznaniowy " doceniał siłę Ewangelii i Nowego Testamentu, rolę religii katolickiej w rozwoju etyki i moralności traktując ją jako fundament europejskiej tradycji i kultury !!! Książka, mam inne wydanie, to właściwie 14 bajek, jedną w czasach dobrobytu, wolności i młodości tow. Włodka Czarzastego cenzura zdjęła z publikacji. Typowy zbiór bajek dla dużych i małych !!! Pełnych humoru, absurdu, poruszających filozoficzne tematy dotyczące sensu życia, tożsamości, poszukiwania siebie i swojej roli w skomplikowanym świecie. Ach, jaka to przyjemność czytać dziecku bajkę i... samemu się czegoś uczyć !!! POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na106 dni temu
Kultura w płynnej nowoczesności Zygmunt Bauman
Kultura w płynnej nowoczesności
Zygmunt Bauman
Dla mnie to pierwsza książka Zygmunta Baumana i to chyba nie był zły wybór. Znakomity rozdział o modzie doskonale ilustruje sytuację człowieka w płynnej nowoczesności i odwieczną dychotomię potrzeby bezpieczeństwa i wolności. "Żyjemy w rojowiskach, które zastąpiły kolumny marszowe". I bardzo pesymistyczne: "Ucieczka urasta do rangi najpopularniejszego (a w rzeczywistości obowiązkowego) zajęcia." Natomiast najciekawszym problemem tego zbioru jest multikulturowość, zwana też przez Baumana pejoratywnie multikulturalizmem. I wynikający z niej konflikt między szacunkiem dla swobody wyboru wspólnot a swobodą wyboru jednostki (ujmując inaczej: między kulturową polityką różnicy a społeczną polityką równości). Rozwiązaniem są poszukiwania uniwersalności człowieczeństwa czy też powszechnej natury ludzkiej ("teologiczna solidarność poszukiwaczy" w języku Baumana jest dużo poczucia humoru). Bez tego polityka multikulturalizmu odgradza od siebie poszczególnych jej uczestników, zaś współistnienie bez rozmowy zawsze kończy się katastrofalnie. Do tego, jak ujmuje to Bauman, logika walki o uznanie powoduje absolutyzowanie różnicy i intensywne konstruowanie kolejnych wspólnot. Bauman ostro krytykuje przekształcanie tolerancji w obojętność, co jego zdaniem jest przebieraniem akceptacji nierówności społecznych w szaty zróżnicowania kulturowego. "na mocy lingwistycznego zabiegu moralna brzydota nędzy przedzierzga się jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej w estetyczną urodę kulturowej różnorodności. " I może najlepsza moralna wskazówka wywodu "Rozsądne przekonywanie ludzi oznacza dzisiaj pomaganie im w osiągnięciu własnej autonomii." Fakt że Bauman w płynnej rzeczywistości widzi cele, oznacza też, że jego zdaniem nie sięgnęliśmy żadnego "końca", a jedynie nowych wyzwań. Co warto podkreślić, bo to tchnienie optymizmu. Natomiast nie przekonuje mnie Bauman kiedy używa praw rynku (albo "nowej globalnej eksterytorialnej władzy" - co to u licha jest?) jako straszaka, złej Baby Jagi, która szkodzi i jest naszą zgubą, bo przynajmniej w tej książeczce nigdy tematu nie pogłębia. Zdecydowanie zgadzam się z tezą, że globalna ekonomia nie powinna egzystować poza prawem, czy też może ściślej ujmując, poza etyką, kryzys roku 2008 dowiódł i tego, i co gorsza, naszej bezsilności, ale nie podoba mi się samo konstruowanie wroga. Ekonomia i jej prawa to po prostu nauka, globalny rynek jest jej konsekwencją zaś za sposób funkcjonowania odpowiadamy my, nie jacyś oni. Oczywiście to wciąż skandal, że bogaci nie trafiają za kratki, widziałam "Big Short" ;) Zastanawia mnie też przekonanie o tym że "obfitość różnicy to najcenniejszy skarb Europy". Po pierwsze trzeba dużej pewności siebie żeby ocenić, że to właśnie my bardziej niż inni specjalizujemy się w tej harmonii różnic. Po drugie mi Europa wydaje się raczej homogeniczna. Po trzecie osiągnęliśmy tę homogeniczność barbarzyńskimi metodami. Założenie, że gdzie indziej jest gorzej jest dość przerażające i chyba europocentryczne. Ale to ciekawa idea, może dałabym się jej uwieść, gdybym poczytała więcej. do zapamiętania: prawo W.I. Thomasa "jeśli ludzi definiują sytuacje jako realną, staje się ona w konsekwencji realna" Na koniec jest tu trochę rozważań o tym szczególnym przejawie kultury jakim jest sztuka. Moje czytanie tego rozdziału było usiane wątpliwościami (co z pewnością oznacza też niedostatki wiedzy). np. czy podstawowym zadaniem sztuki jest nieustanne korygowanie świata, nanoszenie szlaków? (jest nim wg Baumana) ja trochę czuję się jak z problemem jajka i kury, sztuka jest przejawem świata, najważniejszą jej kategorią jest coś tak abstrakcyjnego jak piękno, sztuka pcha świat ale świat rodzi sztukę, konflikt tego związku jest pozorny, więc oświadczenie że podstawowym zadaniem sztuki jest korygowanie świata to po prostu stwierdzenie, że świat się zmienia. No chyba że założymy, że płynna nowoczesność to rzeczywistość stagnacji. także teza, iż to, że rynki konsumpcyjne faworyzują kicz ma dla sztuki groźne konsekwencje wydaje mi się kontrowersyjna. Kicz jak cała reszta rzeczywistości to gleba z której sztuka wyrasta, nadmiar kiczu jest uciążliwy w życiu codziennym, ale nie ma to związku ze sztuką. Kicz zmienia sztukę tylko w taki sposób w jaki ona na niego odpowiada czy z niego korzysta. To pasożytniczy związek, ale to sztuka pozostaje beneficjentem. Natomiast jeśli moda faworyzuje kicz, to jednak trzeba pamiętać że moda to chwila, dziś; czyli aspekty czasu, w których sztuka nie operuje. Nie mogą być dla niej groźne. Nawet jeśli założenie że sztuka sama się obroni (przed rynkiem czy kiczem) może brzmieć niebezpiecznie, to chyba tak właśnie to widzę. Natomiast zupełnie inne zagadnienie to korzyści jakie przynosi społecznościom czy narodom sztuka i oczywiście jak najbardziej popieram wspieranie jej rozwoju. Swoją drogą polityka promocyjna książek na LC jest znakomitym przykładem tego, co tak niepokoi Baumana. Ja jednak nie sądzę żeby LC mogło zaszkodzić tej gałęzi sztuki jaką jest literatura (choć niestety niekiedy wydaje mi się, że jej nie pomaga). Jest tu też interesująca analiza wydarzeń kulturalnych czyli zjawiska, które dominuje na rynku szeroko rozumianej sztuki ("obliczone na niezwłoczny efekt i natychmiastową dezaktualizację"). Po kolejne książki Baumana sięgnę na pewno, zresztą wiele ciekawych zagadnień (na przykład to rozdzielenie państwa i mocy) jest w tej książeczce poruszonych tylko marginalnie. Czyta się to bardzo dobrze także dzięki bardzo ładnemu, bogatemu, specyficznie ekwilibrystycznemu językowi. Wywód jest zawsze klarowny.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na86 lat temu
Hegemonia albo przetrwanie: amerykańskie dążenie do globalnej dominacji Noam Chomsky
Hegemonia albo przetrwanie: amerykańskie dążenie do globalnej dominacji
Noam Chomsky
Chomsky w swej książce, stara się przedstawić nam amerykańskich władców jako ludzi w sposób świadomy i konsekwentny dążących do ustanowienia hegemonii USA na błękitnej planecie. Twierdzi iż amerykański przemysł propagandowy wyszlifował idee dr. Goebbelsa do perfekcji i karmi cały świat reklamą demokratycznego idealizmu... a świat dławiąc się i pokasłując, łyka tę papkę bez popitki... Bazując na zgromadzonych przez siebie materiałach, autor stwierdza iż owo dążenie do dominacji nie jest niczym nowym. Dzieje się tak przynajmniej od zakończenia pierwszej wojny światowej, czyli od czasów prezydentury Woodrowa Wilsona. Jednakże "wprawki" z Realpolitik - Stany Zjednoczone miały już w XIX stuleciu, eksterminując rdzennych mieszkańców kontynentu i anektując połowę terytorium sąsiedniego Meksyku. Później było już tylko ciekawiej... napaść na Haiti, aneksja Hawajów, Kuba, Portoryko, Guam, Filipiny... A wszystko to w ramach bratniej pomocy i szerzenia demokracji!? Ale jankesi, tak naprawdę rozkręcili się dopiero w trakcie i po drugiej wojnie światowej, oj działo się i dzieje się nadal... Autor nie bajdurzy, często powołuje się na wypowiedzi prominentnych polityków amerykańskich i przyznać trzeba iż jest w ich dosłownym cytowaniu wręcz bezwzględny. I byłoby więcej gwiazd gdyby Noam Chomsky nie skupiał się tak bardzo na czasach ówczesnych, czyli prezydenturze George'a W. Busha, gdyż dziś pewne przykłady i przemyślenia nieco trącą myszką. Ale ogólnie jest na plus :) Książkę tę polecam szczególnie osobom zafascynowanym amerykańską "demokracją" jako swego rodzaju otwieracz do oczu.
Van Groch - awatar Van Groch
ocenił na87 lat temu
Walden, czyli życie w lesie Henry David Thoreau
Walden, czyli życie w lesie
Henry David Thoreau
W 1845 r. Henry David Thoreau postanowił spędzić dwa lata w samodzielnie zbudowanym domu w lesie nad stawem z dala od ludzi, a bliżej swoich myśli. Utrzymywał się z pracy własnych rąk prowadząc w odosobnieniu i ciszy dziennik, który stał się rozprawą filozoficzną w formie 18 esejów. Thoreau był wielbicielem natury, którą uznawał za główne źródło poznania. Twierdził, że człowiek nie musi wysoko sięgać, aby zaspokoić swoje potrzeby, bo wszystko jest w stanie otrzymać od natury, ale musi ją szanować i poddać się jej rytmowi. Dzięki temu uprości a jednocześnie ubogaci duchowo swoją egzystencję. Jest to tekst nad wyraz aktualny, biorąc pod uwagę dzisiejszy rozwój cywilizacyjny, zagrożenia ekologiczne i „spalanie” się człowieka w konsumpcyjnym świecie, przez co staliśmy się wymagający, wygodni i uzależnieni od przeróżnych technologii. Wg mnie założenia płynące z esejów Thoreau są odpowiednikiem dzisiejszej filozofii minimalizmu, który opiera się na poszanowaniu natury, praktykowaniu zasad ekologii i posiadania tylko tego, co wnosi w życie człowieka wartość. To także rozwój osobisty, spokój i dbałość o relacje. Thoreau w swej filozofii wyraża troskę o drugiego człowieka i próbuje wskazać mu drogę do natury, która wg niego jest początkiem i końcem wszystkiego. Jego tekst to pochwała przyrody i zaprzeczenie istnienia wszelkich złudnych dogodności wymyślonych dla ludzi, z których codziennie korzystamy łudząc się, że służą nam i ułatwiają nasz żywot. Zachęcam do wczytania się w eseje Thoreau. Dzięki nim znajdziecie się w małym domku nad stawem w stanie Massachusetts i być może zainspirujecie się poglądami XIX w. filozofa.
annaczyta - awatar annaczyta
oceniła na75 miesięcy temu
Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji Maria Janion
Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji
Maria Janion
To moja pierwsza książka Marii Janion, którą przeczytałem. W wyszukiwarce można znaleźć zdjęcie autorki dla Tygodnika Powszechnego z 2007 roku. Na zdjęciu tym Maria Janion otoczona jest przez książki. Są wszędzie. Zapełniły już wszystkie dostępne meble, więc spoczywają w stertach, coraz bardziej ograniczając dostępną w mieszkaniu przestrzeń. Nawet na przedpokoju dostrzec można kolejne regały i kolejne stosy. Jeśli książki miałyby swoje bóstwo opiekuńcze, zapewne wyglądałoby tak, jak pani Profesor na tym właśnie zdjęciu. Siwy włos, sędziwy wiek i właśnie takie spojrzenie. Można się zastanowić, ile czasu trzeba by poświęcić, aby przeczytać zgromadzone tam wolumeny? I jaki tytaniczny umysł mógłby to wszystko ogarnąć i przetworzyć z pożytkiem dla innych? Po przeczytaniu zbioru esejów Marii Janion, już wiem. To kategoria ludzi niepowtarzalnych, prawdziwych znawców literatury, którzy powinni być skarbem każdego społeczeństwa. Dla takich ludzi literatura to życie, a życie to literatura. Teksty zgromadzone w „Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji” są niepodważalnym przykładem niezwykłej erudycji autorki. Napisane przepięknym językiem, prowadzą czytelnika w poruszającą podróż po europejskiej spuściźnie literackiej. Maria Janion pokazuje nam świat literatury takim, jakim w stanie jest go ukazać tylko prawdziwy znawca. Każdy z zaprezentowanych tekstów porusza się w obrębie podstawowych dla każdego człowieka wartości – zagadnienia fenomenu życia i śmierci oraz skrywanej świadomości własnej osoby. Tutaj zaprezentowanych z wielu punktów widzenia. Egzystencjalny wymiar książki nie jest jednak ciężarem dla czytelnika, nie jest „kamieniem” przygniatającym nas i wpędzających z zły nastrój. Wręcz przeciwnie, teksty profesor Janion odsłaniają najróżniejsze sposoby przetwarzania tajemnicy ludzkiego przemijania przez twórców literatury na przestrzeni wieków, wzbogacone o komentarze i oryginalne przemyślenia autorki. Myślę, że każdy znajdzie w tym zbiorze coś dla siebie. „Żyjąc tracimy życie” porusza czytelnika na dwa sposoby – zmuszając go do głębszej refleksji nad własną egzystencją oraz inspirując do sięgnięcia, o ile wcześniej tego nie zrobił, po dzieła omawianych w książce autorów. Wystarczy wymienić takie nazwiska jak Słowacki, Gombrowicz, Różewicz, czy też Poe, Wilde, Kafka. Nie sądzę, aby potrzebne było dokładniejsze streszczanie poruszanych przez autorkę tematów. Lepiej po prostu dać się zaskoczyć. Naprawdę warto czytać takie książki i promować takie umysły – to, niestety, gasnące już pozostałości po kulturze przez wielkie K. A na koniec, nieco egzystencjalnie, smutno się jednak robi na duszy, gdyż uświadomimy sobie, że takie umysły „żyjąc tracą życie”, a razem z nim całą zgromadzoną wiedzę i mądrość. Dobrze zatem, że książka utrwala to, co jakimś niewytłumaczalny dla nas prawem musi przeminąć.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na95 lat temu
Autobiografia na cztery ręce Jerzy Giedroyć
Autobiografia na cztery ręce
Jerzy Giedroyć
Jestem w posiadaniu wydania z 1994 roku, z Archiwum Kultury nr 2. Kuratorem tej właśnie serii był wtedy Piotr Kłoczowski co nie jest bez znaczenia i należy to przypomnieć. Minęło naprawdę wiele lat a książka przeleżała się na półce. Zawsze było coś ważniejszego do zrobienia. Odkładałem wzrokiem na "następny raz". Może też jest po prostu tak że do każdego tytułu należy dorosnąć. "Kulturę" czytywałem ale nie regularnie. Częściej teksty pojedyncze. Najczęściej jednak to co pisywał wybitny przecież Juliusz Mieroszewski. Może powinienem tutaj dodać że wybitny to był chyba każdy z tamtej redakcji. Czytając teraz, po latach Jerzego Giedroycia tylko się o tym przekonuję. Giedroyć jednostka wybitna, często dyktator w redakcji. Pisywał mnóstwo listów bo takie były czasy. Tyle lat, bo przecież jego przygoda intelektualna nie zaczęła się po II wojnie. Przyznam się, może trochę naiwnie, że nabieram sił przy tej lekturze. Tyle paskudnych wydarzeń mamy dookoła i gdy pomyślę z czym wtedy ci ludzie musieli zmierzyć... i co zrobili, to jak ja mam dzisiaj "upadać na duchu". Czapski, Herling- Grudziński, Zofia i Zygmunt Hertz, Jerzy Stempowski, Kot Jeleński i wielu innych w tym "Noblistów" którym dane było się spotkać na łamach. Zaraz po wojnie w tekście redakcyjnym napisali "Kultura"chce szukać w świecie cywilizacji zachodniej tej "woli życia", bez której Europejczyk umrze, tak jak umarły niegdyś "kierownicze warstwy dawnych imperiów". Powiedźcie sami, tyle lat upłynęło a czyta się jakby były kierowane do nas, w tym czasie.. Tyle że teraz nasi rodzimi Europejczycy już do "Kultury nie zaglądają. Mimo że jest to spisana rozmowa Krzysztofa Pomiana z Jerzym Giedroyciem i może w co najmniej kilku miejscach wymagałaby głębszego uzupełnienia, to uważam iż jest to dokument wyjątkowy. Za Czesławem Miłoszem powiem " Jakby pomnik przemówił...". Zapewne niedługo sięgnę po biografię tego wyjątkowego człowieka, tak nie typowego jak na nasze warunki.
Marek - awatar Marek
ocenił na72 lata temu
Mini wykłady o maxi sprawach. Seria pierwsza Leszek Kołakowski
Mini wykłady o maxi sprawach. Seria pierwsza
Leszek Kołakowski
Zbiór wykładów Leszka Kołakowskiego z pozoru mało filozoficznych, bo traktujących m.in. o sławie, podróżach, długach, zabobonach, terroryźmie, nicnierobieniu, przyjaźni, zazdrości. Autor przedstawia swoje obserwacje w sposób niepowtarzalny - przenikliwie, dowcipnie, w sposób przystępny dla czytelnika. Przenikliwość i poczucie humoru Filozofa generują zaskakujące i celne obserwacje dotyczące zarówno życia codziennego, jak i odwiecznych praw ludzkiej natury. Jednocześnie zapewniają chwilę refleksji i prawdziwą czytelniczą przyjemność. "Inna jest też przyjaźń mężczyzny z kobietą (tam gdzie nie ma żadnej strony erotycznej; podejrzliwi twierdzą, że zawsze jest, ale to nieprawda) niż dwóch mężczyzn; mężczyźni bowiem przyuczeni są zwykle pokazywać, że są cynikami, ale kobiety nie muszą, z nimi więc łatwiej, gdy jest przyjaźń, porozumiewać się bez udawania." "Być może kryje się w tej pasji rekordów i w tym zaciekawieniu ekstremami jakiś korzeń metafizyczny: potrzeba wykraczania poza to, co jest, jakaś dziwnie wyrażona, nieraz w groteskę i absurd przechodząca – jak wszystko co ludzkie – nadzieja nieskończoności." "Matematyka jest moralnie obojętna, również diabeł, jak się domyślamy, może być wybornym matematykiem." "Żart (...) bodaj sprzed pierwszej wojny światowej: w Austrii to, co nie jest zakazane, jest dozwolone; w Niemczech to, co nie jest dozwolone, jest zakazane; we Francji wszystko jest dozwolone, również to, co jest zakazane; w Rosji wszystko jest zakazane, również to, co jest dozwolone." Warto przeczytać.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pisanie. Z Ryszardem Kapuścińskim rozmawia Marek Miller