Rosja i znaki. Kultura szlachecka w wieku XVIII i na początku XIX

Okładka książki Rosja i znaki. Kultura szlachecka w wieku XVIII i na początku XIX autora Jurij Łotman, 8387316989
Okładka książki Rosja i znaki. Kultura szlachecka w wieku XVIII i na początku XIX
Jurij Łotman Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria Seria: Historie historia
664 str. 11 godz. 4 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Historie
Tytuł oryginału:
Беседы о русской культуре. Быт и традиции русского дворянства (XVIII-начало XIX века)
Data wydania:
1999-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1999-01-01
Liczba stron:
664
Czas czytania
11 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
8387316989
Tłumacz:
Bogusław Żyłko
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rosja i znaki. Kultura szlachecka w wieku XVIII i na początku XIX w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rosja i znaki. Kultura szlachecka w wieku XVIII i na początku XIX

Średnia ocen
7,8 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rosja i znaki. Kultura szlachecka w wieku XVIII i na początku XIX

Sortuj:
avatar
375
260

Na półkach: , ,

Znaki: jeśli ktoś, pisząc książkę, jest w stanie przekonać mnie, że symbole o których pisze mają znaczenie, to jest to dobrze napisany podręcznik. a zwłaszcza semiotyki.
Rosja: czuję sprzeczne emocje na każdej kartce. fascynacja i obrzydzenie. to dla mnie definicja rosyjskości.
Kultura szlachecka na przełomie: jakiś egzotyczny twór, który jest mieszanką różnych niekulturalnych rzeczy: azjatyckiego, czytaj barbarzyńskiego traktowania kobiet, facetów zresztą też- to niewolnicy w paradnych mundurach, niewolnicy którym luksus jest darowany, ale do czasu. bogactwo do którego człowiek przyzwyczaja się i ma to mu ułatwić bycie posłusznym i wpisanie się w system. plus mielonka wojen napoleońskich. i na tym rośnie to, no dziedzictwo i ta, no tożsamość.
we wstępie jest napisane że kultura rodzi się ze wstydu. kiedy zaczynałam czytać zdziwiło mnie że można tak pomyśleć. wydawało mi się że rodzi się z konfrontacji "się" ze wszystkimi przyległościami. a tu napisane że ze wstydu. kiedy przeczytałam wstęp po przeczytaniu książki, nie dziwi mnie, dlaczego.

Znaki: jeśli ktoś, pisząc książkę, jest w stanie przekonać mnie, że symbole o których pisze mają znaczenie, to jest to dobrze napisany podręcznik. a zwłaszcza semiotyki.
Rosja: czuję sprzeczne emocje na każdej kartce. fascynacja i obrzydzenie. to dla mnie definicja rosyjskości.
Kultura szlachecka na przełomie: jakiś egzotyczny twór, który jest mieszanką różnych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

90 użytkowników ma tytuł Rosja i znaki. Kultura szlachecka w wieku XVIII i na początku XIX na półkach głównych
  • 59
  • 28
  • 3
22 użytkowników ma tytuł Rosja i znaki. Kultura szlachecka w wieku XVIII i na początku XIX na półkach dodatkowych
  • 11
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Rosja i znaki. Kultura szlachecka w wieku XVIII i na początku XIX

Inne książki autora

Jurij Łotman
Jurij Łotman
Wybitny rosyjski semiotyk, historyk i literaturoznawca. Urodził się w Leningradzie (Petersburgu),gdzie ukończył studia filologiczne. W roku 1950 podjął pracę naukową na Uniwersytecie w Tartu (Estonia). Tam powołał własną szkołę semiotyczną, do której należeli między innymi Borys Uspienski, Wiaczesław Iwanow, Władimir Toporow i Michaił Gasparow. Szeroki zakres zainteresowań Łotmana obejmował teorię kultury, rosyjską literaturę i historię, ponadto semiologię, semiotykę kina i sztuk pięknych. Liczbę jego prac, tłumaczonych dodatkowo na wiele języków świata, ocenia się na około 800 tytułów, dlatego Łotman jest dziś jednym z najbardziej wpływowych i najczęściej cytowanych humanistów. W Polsce opublikowano między innymi Semiotykę filmu (1983),Aleksandra Puszkina (1990) oraz Kulturę i eksplozję (1999).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

O przekładzie na przykładzie. Rozprawa tłumacza z „Europą” Normana Daviesa Elżbieta Tabakowska
O przekładzie na przykładzie. Rozprawa tłumacza z „Europą” Normana Daviesa
Elżbieta Tabakowska
Mam z tą książką spory problem: z jednej strony, czyta się ją z wypiekami na twarzy i z pewnością postronnym czytelnikom odsłania rąbek warsztatu tłumacza, a adeptom daje wiele cennych wskazówek, z drugiej, bardziej obeznany z historią i tłumaczeniem literackiem czytelnik miewa wątpliwości, czy autorka czasem nie koloryzuje swoich "przejść"w czasie pracy nad tłumaczeniem "Europy". Bo czy możliwe, żeby profesor UJ i anglistka miała problem z określeniem "drôle de guerre", które powinno być chyba znane każdej wykształconej osobie, nie mówiąc o tym, że występuje nawet w angielsko-polskim (sic!) słowniku Stanisławskiego, o Kopalińskim i Słowniku wyrazów obcych nawet nie wspominając? Albo że biedziła się przez trzy tygodnie nad wyrażeniem "roman limes", gdy tłumaczyła rozdział o imperium rzymskim itd? Jeśli dać wiarę (a nie chce mi się wierzyć, by szacowna profesor UJ nie wiedziała tak podstawowych rzeczy),że były to autentyczne kłopoty, a nie wymyślone przez autorkę "przypowiastki edukacyjne", to stanowiłoby to potwierdzenie tezy, że książki historyczne powinni przekładać tłumacze z wykształceniem historycznym. Z drugiej jednak strony ta szczerość autorki i gotowość do opowiadania o swoich trudnościach jest w jakiś sposób sympatycznie bezpretensjonalna. Uwagę zwraca też liczba pomocników, którzy wspierali podczas tłumaczenia Tabakowską, zazwyczaj nawet przy tak obszernych książkach jak "Europa" cały ciężar poszukiwania terminologii, nazw i nazwisk spoczywa wyłącznie na tłumaczy, później ewentualnie włącza się redaktor/konsultant naukowy, ale w zasadzie nie należy na to liczyć.
abel - awatar abel
ocenił na73 lata temu
Towarzysze. Komunizm od początku do upadku. Historia zbrodniczej ideologii Robert Service
Towarzysze. Komunizm od początku do upadku. Historia zbrodniczej ideologii
Robert Service
Recenzja z mojego bloga: http://discrust.wordpress.com/2014/06/18/robert-service-towarzysze-komunizm-od-poczatku-do-upadku-historia-zbrodniczej-ideologii/ Mam problem z tą książką. Sam jej tytuł jak i objętość sugerują, że mamy do czynienia z monumentalnym dziełem historycznym. Ktoś, kto wie niewiele lub zgoła nic nt historii komunizmu, może tą książkę właśnie tak potraktować. Robert Service podjął się dosyć ambitnego zadania, ale czy mu podołał? Moim zdaniem nie do końca. Towarzysze… rzeczywiście opisują dzieje powstania marksizmu, rozmaitych szkół filozoficznych odnoszących się do idei Marksa i Engelsa, czy też negujących dokonania tychże i proponujących odmienne rozwiązania na rzecz klasy robotniczej. Service rzeczywiście szczegółowo opisuje historię rodzącego się leninizmu i konfrontacji bolszewików z innymi odłamami ruchu komunistycznego na arenie europejskiej i światowej – zarówno przed jak i po Rewolucji Październikowej. Wreszcie, książka w dosyć bogaty sposób ujmuje problem krajów satelickich w stosunku do ZSRS po II Wojnie Światowej. Pierwszym zauważalnym w czasie lektury problemem są proporcje. Ponad 40% książki poświęcone jest ZSRS i rozmaitym konotacjom leninowsko-stalinowskiego imperium z krajami Europy Wschodniej, Zachodniej i USA. Owszem, rozpiętość zagadnień poruszanych przez Autora jest pokaźna (tło historyczno-ekonomiczne za czasów Marksa, perspektywa geopolityczna i dynamika rozwoju myśli lewicowej, uwarunkowania socjologiczne etc.),niemniej przez połowę książki ma się wrażenie typu: hmm… gdzieś już to słyszałem/czytałem. Wrażenie to pogłębia się w miarę zagłębiania się w książkę. Nieuchronnie dochodzimy do wniosku, że Service opisuje barwną i bogatą – z punktu widzenia historycznego – materię, ale (niestety) czyni to „po łebkach”. Wracając do tego, co napisałem na początku: książka Roberta Service’a będzie na pewno nieocenionym źródłem wiedzy i faktów nt komunizmu dla tych wszystkich, którzy tematykę tą liznęli zaledwie w szkole, a chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej. Innym problemem – dla polskiego czytelnika, jak sądzę – będzie fakt, że Towarzysze… napisani są z okcydentalną manierą. Nie jest to zarzut, biorąc pod uwagę to, że Service jest przecież historykiem anglosaskim. Jednak, gdy opisuje on wydarzenia w komunistycznej Polsce, czy Czechosłowacji daje się wyczuć powierzchowność tegoż opisu. Możemy jednak usprawiedliwić Autora, albowiem książka nie jest wyłącznym studium nt historii komunizmu w naszej części Europy. Warto nadmienić, że Service dosyć przyzwoicie opisał ruch komunistyczny w Jugosławii i na Węgrzech oraz meandry działalności satelickich i służalczych wobec ZSRS partii komunistycznych we Włoszech Wielkiej Brytanii i Francji. Zabrakło głębszej analizy lewicowej partyzantki w Grecji i znaczenia rewolucyjnych sił (tych pro- jak i antystalinowskich) w czasie wojny domowej w Hiszpanii w 1936 roku. Jeśli chodzi o inne części świata, Service poszedł jeszcze dalej w swojej wybiórczości. Wyjątkiem wydają się maoistyczne Chiny – tutaj Autor rzeczywiście bogato opisał kontekst historyczny i ideowy działalności Mao. Skromnie nadmienił o Wietnamie, Laosie, Korei i generalnie o ruchu komunistycznym w Azji Południowo-Wschodniej, czy w Australii. Podobnie rzecz ma się z Kambodżą i zbrodniami Pol Pota – w tym wypadku mamy zaledwie kilka akapitów. Brakuje mi głębszych analiz lewicowych ruchów w Ameryce Południowej (z wyjątkiem Kuby – dosyć rzetelny opis) i USA. Service analizując opozycję komunistyczną w stosunku do bolszewizmu i stalinizmu, nie wyszedł poza szablon i najwięcej uwagi poświęcił socjalistom i socjaldemokratom. Nie rozwinął kwestii trockizmu, teologii wyzwolenia, czy anarchizmu. Podsumowując… To moja druga (po Szpiegach i komisarzach) książka Roberta Service’a. Książka niewątpliwie wartościowa pod względem historycznym, napisana przystępnym i przejrzystym językiem. Zakres tematyczny olbrzymi i chyba zbyt ambitny; tytuł sugeruje monograficzne dzieło historyczne, które zawiera jednak luki. Z drugiej strony, czytelnik nie zaznajomiony z historią komunizmu i jego zbrodniczej roli w historii światowej, znajdzie w Towarzyszach… mnóstwo wartościowej wiedzy w tej materii. Dlatego też książka ta jest jak najbardziej godna polecenia zainteresowanym tą tematyką. Nie polecam jej jedynie tym, którzy chcieliby pogłębić swoją wiedzę o komunizmie w Polsce. Tutaj czytelnika spotka rozczarowanie, albowiem materiał w tej kwestii jest żałośnie mały.
Lukas - awatar Lukas
ocenił na611 lat temu
Maszyna i śrubki: Jak hartował się człowiek sowiecki Michaił Heller
Maszyna i śrubki: Jak hartował się człowiek sowiecki
Michaił Heller
Ciekawa jest geneza tej książki, oto autor, wybitny historyk rosyjski, który opuścił ZSRR w roku 1957, ukończył ją w roku 1984, gdy nikomu się jeszcze nie śniło, że komunizm sowiecki upadnie za kilka lat. Heller opisał proces tworzenia radzieckiego człowieka, czyli Homo Sovieticus. Bo bolszewicy, jak wszyscy prawdziwi rewolucjoniści, naprawdę myśleli, że ulepią kompletnie nową istotę ludzką. Dość powiedzieć, że pierwszym zdaniem po łacinie, które poznawali studenci medycyny w ZSRR było: Homo Sovieticus sum. Można by powiedzieć: to rzecz historyczna i przebrzmiała, mówiąca o czasach minionych. Wcale nie! Książka jest bardzo na czasie, bo mentalność człowieka sowieckiego opisana jest w niej w sposób wyjątkowo przejrzysty. Pozwala też lepiej zrozumieć obecnych mieszkańców Rosji, ich apatię i poparcie dla wojny prowadzonej przez Putina. Książkę Hellera można też traktować jako dokładny opis poczynań państwa totalitarnego w stosunku do własnego społeczeństwa. Specyfiką Sowietów było to, że ich system trwał ponad 70 lat, więc wiele udało się uczynić. Taka III Rzesza upadła już po 12 latach, ale oba reżimy wzajemnie się inspirowały, na przykład Stalin sporo się nauczył od Hitlera i Goebbelsa. Wylicza autor metody tworzenia nowego człowieka, wymieńmy kilka. Po pierwsze infantylizacja. Tu świetnym narzędziem był terror, i tak po latach Wielkiego Terroru 1934-38: „wszyscy obywatele są zmienieni w dzieci, posłuszne woli groźnego i bezlitosnego ojca.” Owym tatą był oczywiście Józef Stalin. Innym narzędziem infantylizacji były łagry, wspomina jeden z więźniów Gułagu: „...Wyobraźcie sobie, że was zamknięto w jakimś przedszkolu dla dorosłych, w którym odmawia wam się prawa do samodzielnego postępowania, do własnych poglądów i nawet do własnego wyrazu twarzy.” Innym ważnym narzędziem był język kompletnie zawłaszczony przez władzę totalitarną: „Państwo nadaje słowom sens i decyduje o ich użyciu, tworząc w ten sposób zaczarowany krąg, w który musi wejść każdy, kto chce rozumieć i być zrozumianym – w granicach systemu sowieckiego.” Tu ważną instytucją była cenzura, oficjalna i nieoficjalna. Był jeszcze system edukacji, kultura, praca i relacje ekonomiczne, rodzina. Wszystkie te instytucje były kontrolowane i kształtowane przez partię komunistyczną, nic nie mogło pozostać niezależne od polityki. A mimo to ten olbrzymi eksperyment społeczny zakończył się klęską, czy naprawdę klęską? Nie jestem pewien... W każdym razie doświadczenia sowieckie są z pewnością inspiracją dla wielu obecnych i przyszłych dyktatorów. Książkę i wiele innych ciekawych dzieł, można ściągnąć (w wersji pdf) ze strony Kultury paryskiej: https://kulturaparyska.com/pl/publication/4/year/1988
almos - awatar almos
ocenił na82 lata temu
Życie codzienne pod rządami Stalina. Rosja radziecka w latach trzydziestych XX wieku Sheila Fitzpatrick
Życie codzienne pod rządami Stalina. Rosja radziecka w latach trzydziestych XX wieku
Sheila Fitzpatrick
Pozycja z dziedziny mojej ulubionej historii społecznej. Autorka opisuje lata trzydzieste w ZSRR, tym razem nie z punktu widzenia czystek i terroru Stalina, lecz zwyczajnych ludzi, którym przyszło wtedy żyć w kraju „jedynie słusznego” ustroju. Obserwujemy zatem jak w tym czasie żyli zarówno partyjni i funkcjonariusze, jak i zwykli ludzie, a nawet tzw. „liszeńcy”, czyli obywatele pozbawieni wielu podstawowych praw (m.in. wyborczych, ale i edukacji dla dzieci etc.),czyli tzw. ”kułacy”, dawni arystokraci i burżuazja, duchowni i ich dzieci. Autorka pokazuje z jakim problemami borykali się zwykli ludzie, i jak w stosunku do warstwy uprzywilejowanej (partyjni, resorty mundurowe, stachanowcy) radzono sobie z tymi problemami (reglamentacja i sklepy dla wybranych). Pokazuje tragiczną sytuację chłopstwa (wtedy już kołchoźników),które zostało przywiązane do wsi wskutek braku paszportów wewnętrznych. Ale także śladowe pozostałości wolnego rynku – targi kołchozowe, prawo do wykonywania niektórych rzemiosł, tylko na zamówienie. Dużo miejsca, może nawet zbyt wiele, poświęcone jest oficjalnej propagandzie, czyli stwarzaniu iluzji i nieosiągalnego świata marzeń dla ludu oraz prób kreacji nowego, radzieckiego człowieka. Autorka przedstawiła oficjalne i nieoficjalne kulty, czyli Stalina, lotników czy polarników, a z drugiej strony lokalnych szefów partii, budujących własną pozycję. Po drugiej stronie stali zabijani i wysiedlani, „rozkułaczani”, których to wszystkich musiały wyrzec się ich dzieci i nierzadko małżonki. Wreszcie obserwujemy ówczesne problemy obyczajowe. Po latach wolności w tym zakresie, nastąpiło przykręcenie śruby. Miejsce wolnej miłości zajęły coraz trudniej rozwiązywalne małżeństwa, zaś rodzina stała się jedną z głównych wartości chronionych przez komunistyczne państwo. Co prawda nieskutecznie, albowiem samotne matki z dziećmi latami ścigały ich ojców, nierzadko bigamistów, próbując wyegzekwować alimenty. Książkę zamyka rozdział poświęcony czystkom z lat 1937-1938, czyli temu, jak próbowali z tym żyć zwykli ludzie. Pozycja bardzo ciekawa, ale wydawnictwu należy się bura za tłumaczenie i redakcję (a właściwie jej brak). W języku polskim mamy własną transliterację z rosyjskiego, nie ma więc potrzeby posługiwania się transkrypcją angielską. W tej ostatniej literę „ё” („jo”) przedstawia się tak samo jako „e” („je”). Niestety, tłumaczka i autorka o tym nie wiedziały, stąd imię Petr, zamiast oczywiście Piotra. Tak samo znany radziecki fizyk to właśnie Piotr Kapica, a nie „Kapitsa”. No i po angielsku „church” oznacza i kościół i cerkiew, których w ZSRR było bez porównania więcej niż świątyń chrześcijaństwa zachodniego. A z tekstu wynika, że cerkwi tam prawie nie było. Przeczytane w ramach marcowego wyzwania LC – książka o krajach zza wschodniej granicy.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na74 lata temu
Tryumf śmierci. Antropologia żałoby Alfonso Maria di Nola
Tryumf śmierci. Antropologia żałoby
Alfonso Maria di Nola
Dziś chciałabym przedstawić Wam trochę nietypową książkę. „Tryumf śmierci” autorstwa Alfonso M. Di Nola, to przegląd świadectw żałoby dotyczących różnych kultur. Przebędziemy długą wędrówkę od prymitywnych społeczności nieznających pisma do czasów współczesnych i przyjrzymy się podobieństwom i różnicom w przeżywaniu bolesnego doświadczenia jakim jest śmierć. O śmierci często możemy wiele usłyszeć w mediach, jednak temat żałoby jest już znacznie rzadziej poruszany. Jak będziemy się mogli przekonać podczas czytania tej publikacji, zachowania związane z czasem żałoby i opłakiwaniem zmarłych bardzo zmieniły się w perspektywie czasowej i przestrzennej. W książce zawarto historię, ewolucję i przemianę odczuwanej i pojmowanej przez różną ludność żałoby a także symbolikę świec, wyposażanie zmarłego w przedmioty szczególne, które miały pomóc mu w jego wędrówce lub też rodzinie. Bardzo intrygujących informacji można się dowiedzieć np. o archaicznym sposobie rozumienia żałoby. I tak np. niektóre ludy uważały żałobę jako zwycięstwo i wyprawiały ucztę, weseliły się i radowały. Dla innych natomiast był to ogromny ciężar i straszna tragedia, jakby kara za ich przewinienia. Książka opisuje dokładnie, z psychologiczną dokładnością poszczególne etapy żałoby, typy opłakiwania i charakterystykę psychosomatycznych reakcji na żałobę. Oprócz tego wiele miejsca poświęcono zachowaniu przy zmarłym, różnym typom postrzegania nieboszczyka przez żyjących czy symulowaniu żałoby. Żałoba w różnych kulturach i czasach wyglądała inaczej. Rytuały, hołdy z kwiatów, różne kolory zależenie od kraju symbolizujące okres straty czy np. różnice w żałobie zależne od płci to zaledwie ułamek poruszanych kwestii. W książce omówiono również obrzedy, które miały zatrzymać duszę na Ziemi lub przeciwnie, pozwalały „odlecieć” duszy do lepszych miejsc. Mało osób wie dlaczego m.in. stawiamy dziś nagrobki. Wywodzi się to z dalekiej tradycji, kiedy to starano się zatrzymać duszę przy najbliższych. Trumnę przykrywało się płytą nagrobną, aby dusza nie mogła oddalić się i na zawsze pozostała na Ziemi. Także strach przed nieboszczykami i nękaniem żywych był przedmiotem tej książki. Dowiemy się, że w dawnych czasach podstawiano misy z ziarnami maku, aby dusze zajęte ich liczeniem nie straszyły np. swoich rodzin. Nie wspomnę już o wiązaniu nóg, aby potem takiemu zmarłemu było trudniej wrócić do swojego domu... „Tryumf śmierci” to książka bardzo ciekawa i intrygująca. Bogata bibliografia i materiały źródłowe z pewnością gwarantują rzetelną i fachową wiedzę, przekazaną przystępnym językiem. Polecam wszystkim osobom zainteresowanym tym tematem, a zwłaszcza antropologią, historią, medycyną sądową czy też psychologią do sięgnięcia po tę publikację. Z pewnością się nie zawiedziecie. Polecam i pozdrawiam!! Moja ocena: 4,5/6
kasandra_85 - awatar kasandra_85
ocenił na715 lat temu
Obyczaje polskie. Wiek XX w krótkich hasłach Justyna Kowalska-Leder
Obyczaje polskie. Wiek XX w krótkich hasłach
Justyna Kowalska-Leder Iwona Kurz Małgorzata Szpakowska Agata Chałupnik Justyna Jaworska
Bardzo fajnie napisany leksykon opisujący kilkadziesiąt zjawisk z pogranicza rodzimych historii, obyczajowości, kultury i popkultury. Tematy dobrane według odpowiadającego autorkom klucza, za to te, których opisania się podjęły ujęte zostały w sposób wszechstronny, wielopłaszczyznowy i wyczerpujący. Niech nie zmyli Was więc podtytuł "wiek XX w krótkich hasłach" - hasła może są i krótkie, ale analiza każdego z nich zawarta jest w obszernych, pełnych odniesień, interesujących i błyskotliwych esejach. W niejaką konfuzję może wpędzić rzut okiem na spis treści, gdzie obok haseł, takich, jak "alkoholizm", "młodzież" i "przedszkole" widnieją "topless", "spłuczka" i "papierosy ekstramocne". Zaręczam jednak, że ma to sens i każde z haseł stanowi punkt wyjścia dla ukazania szeregu zjawisk kulturowo-obyczajowych, które łączą się w mniej lub bardziej pośredni sposób z zagadnieniem początkowym. Jedynym, co mogę zarzucić książce, jest fakt, że niektóre z analiz mocno się zdezaktualizowały i książka wręcz prosi się w tych wypadkach o jakieś wzbogacone, uwspółcześnione wznowienie. Na przykład wszelkie odniesienia do zjawisk związanych z telewizją, telefonią i - przede wszystkim - z informatyką i internetem roku 2008 - kiedy książka została wydana - mocno trącą myszką. Poza tym, książkę gorąco polecam!
Rafał Jasiński - awatar Rafał Jasiński
ocenił na73 lata temu
Trans, Dostojewski, Rosja czyli o filozofowaniu siekierą Cezary Wodziński
Trans, Dostojewski, Rosja czyli o filozofowaniu siekierą
Cezary Wodziński
Książka – refleksja; efekt przemyśleń nad istotą rosyjskości upatrywanej w religijnym szale pełnym kontrastów; przesłania, opisy i wyobrażenia naszkicowane nie tylko w prozie Dostojewskiego. Autor, postępując według instrukcji samego Dostojewskiego „rozłupuje siekierą” istotę rosyjskości, żeby zajrzeć w podstawy jej duszy. Wychodząc od idei i następstw Raskoła autor charakteryzuje społeczeństwo opartego na wierze pełnej przeciwieństw, tak zapętlonej w rozważaniach, że nie potrafi zróżnicować pojęcia Chrystusa i Antychrysta, a co za tym idzie – dobra i zła. Chaos, upór, mistycyzm, miłość i nienawiść, to wszystko cechy widoczne w Rosjanach, współczesnemu czytelnikowi przedstawienie w pełni realizmu na kartach powieści Dostojewskiego. Rosja przedstawiana przez pisarza i twórczość autora kreowana przez obserwację i uczestnictwo w chaosie religijnych roztrząsań. Osobom obeznanym z twórczością Dostojewskiego, wiele wniosków i przemyśleń opisanych w tej niewielkiej pozycji wydać się może oczywistymi, niemniej autor postawił sobie za cel maksymalne wniknięcie w rdzeń rosyjskiej duszy, jego dosłowność i symbolikę przekazaną w prozie wielkiego pisarza. Nie ze wszystkimi trzeba się zgadzać, warto jednak się nad nimi zastanowić. Bo na przykład częste występowanie odcieni żółtego w opisach pomieszczeń i tła w „Zbrodni i karze” może być nieświadomym zabiegiem, ale z drugiej strony – może się w tym kryć wręcz podprogowe nawiązanie do złotej barwy w kulturze rosyjskiej jednoznacznie utożsamianej z kolorem cerkiewnych ikon, a więc – ze sferą ducha. Jak było naprawdę? Tego można tylko domniemywać.
Karolina - awatar Karolina
oceniła na64 lata temu
Mistrz i diabeł, czyli rzecz o Bułhakowie Andrzej Drawicz
Mistrz i diabeł, czyli rzecz o Bułhakowie
Andrzej Drawicz
Andrzej Drawicz (1932 – 1997) - polski eseista, krytyk literacki, tłumacz literatury rosyjskiej. Czytam w Wikipedii: "....W książkach o literaturze rosyjskiej XX wieku: "Zaproszenie do podróży" (1977),"Spór o Rosję" (1981),"Jeszcze Rosja nie zginęła" (1988),"Mistrz i Diabeł" (1987) – popularyzował w Polsce twórczość pisarzy, którą uważał za wartościową artystycznie i poznawczo. Przy wszelkich ograniczeniach, jak kompromisy i przemilczenia, jakimi zostało okupione jej istnienie w oficjalnym obiegu wydawniczym w ZSRR, próbował przemycać cenzurowanych autorów do polskiej świadomości literackiej. Formułując wyważone sądy, biorąc pod uwagę skomplikowaną sytuację pisarzy rosyjskich w kraju i na emigracji, próbował być mediatorem między inteligencją polską a rosyjską ("Pocałunek na mrozie"). Walczył ze stereotypami narosłymi wokół obrazu Rosjan i Rosji w Polsce, przekazując Polakom wiedzę o kulturze rosyjskiej i życiu codziennym w sowieckiej Rosji. Drawicz tłumaczył głównie Bułata Okudżawę, A. Płatonowa, W. Bykowa, W. Meyerholda, Wieniedikta Jerofiejewa, G. Władimowa, a także wspomnienia Nadieżdy Mandelsztam, żony Osipa. Był ponadto redaktorem pracy zbiorowej "Historia literatury rosyjskiej XX wieku, edytorem prozy Michaiła Bułhakowa oraz opowiadań i opowieści Michaiła Zoszczenki...." Opiniowałem jego zbiór felietonów pt "Pocałunek na mrozie" (8 gwiazdek),który również gorąco polecam. Drawicz we wstępniaku "Od autora" pisze (s. 7): "....żyjąc przez wiele lat w kręgu Bułhakowa starałem się, jak umiałem, go zrozumieć. Tak postępując stałem się w jakiejś mierze, choćby najmniej pojętnym, ale przecież uczniem mojego wielkiego Mistrza. Jeśli zatem to, co w efekcie powstało, choć trochę się do Bułhakowa zbliża i coś zeń chwyta, to nie powinno mieć łatwego losu, bo łatwy los jest ze swojej istoty niebułhakowski..." Ujmująca skromność Drawicza nie pomniejsza jego dzieła, którego wydanie opóźnił niełaskawy los. Proszę Państwa, warto skorzystać z dzieła Drawicza, by lepiej zrozumieć twórczość Bułhakowa, w tym "Mistrza i Małgorzatę". Piszę to, mimo, że Drawicz uważa Bułhakowa za swojego mistrza, a ja nie jestem jego bezkrytycznym fanem, czemu dałem wyraz w swoich recenzjach „Mistrza i Małgorzaty” (5 gwiazdek),„Fatalnych jaj” (5),„Diaboliady” (7),„Życia pana Moliera” (7),„Białej Gwardii” (7) oraz pracy Marianne Gourg „Michał Bułhakow 1891 -1940” (1). Ze względu na prowokacyjne 5 gwiazdek, jak i treść mojej recenzji „Mistrza i Małgorzaty” podaje adres recenzji: http://wgwg1943.blogspot.ca/search?q=mistrz++i++ma%C5%82gorzata Nie miejsce tu jednak na ocenę Bułhakowa, lecz dzieła Drawicza, a tu nie ma wątpliwości, że jest to najwyższej jakości dogłębna i szeroka analiza życia i twórczości Bułhakowa, dokonana przez intelektualistę, profesjonalistę i wielkiego znawcę rosyjskiej inteligencji. Drawicz „czuje” Rosję i wspaniale rozróżnia co rosyjskie, a co sowieckie, w przeciwieństwie do wspomnianej wyżej Gourg. Zachętę do tego dzieła kończę wypisem z przedostatniego rozdziału pt „Mistrz (s. 327 – 333): „...Diabolus maior jest brakiem dobra, a więc pustką, słowem nihil, pokusą samounicestwienia. Niszczy się go najbardziej nie - zwalczaniem, lecz zanegowaniem. Bodaj to właśnie zostało zawarte w słowach poetyckiego nekrologu, napisanego po śmierci Bułhakowa przez Achmatową: „Ty tak surowo żył i do konca donios/ Wielikolepnoje priezrienije” („Żyłeś tak surowo i doniosłeś do końca wspaniałą pogardę”) „Wspaniała pogarda” obraca w nicość „wszechmiażdżącą siłę”...” I kończy rozdział jakże trafną uwagą: „....Pod koniec głównej księgi Woland mówi do Małgorzaty: „Proszę się nie niepokoić, wszystko będzie jak należy, na tym trzyma się świat”. „Wsio bydiet prawilno, na etom postrojen mir”. Być może jest to najważniejsze Bułhakowskie zdanie. Jego zwyczajność jest pozorna. Jeśli wszystko, co pisarz zrobił, zbiegło się w 'Mistrzu i Małgorzacie', to sens głównej księgi koncentruje się w tej frazie. Naturalny, ludzki porządek rzeczy, nic więcej. To, za co zginął Joszua”. Napisanie odpowiedniej recenzji tej fascynującej biografii przekracza moje możliwości, więc chylę czoło przed Drawiczem i gorąco polecam książkę szczególnie entuzjastom "Mistrza i Małgorzaty".
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na108 lat temu
Historia ZSRR. Od rewolucji do rozpadu David R. Marples
Historia ZSRR. Od rewolucji do rozpadu
David R. Marples
Historia ZSRR autorstwa Davida Marplesa – brytyjskiego historyka specjalizującego się w dziejach Białorusi, Ukrainy i Rosji w XX i XXI wieku – to solidny podręcznik do historii państwa radzieckiego. Dla osób dobrze obeznanych z tematem książka nie wnosi wiele nowego, z wyjątkiem jednego wątku, o którym za chwilę. Dla początkujących będzie natomiast dobrym punktem startu, choć niektóre recenzje zwracają uwagę na błędy autora, które musiało prostować w erracie wydawnictwo Ossolineum. Zgadzam się, że pomyłki u uznanego znawcy nie powinny się zdarzyć, ale ich liczba wyraźnie maleje w miarę zagłębiania się w tekst – zwłaszcza po okresie stalinowskim. Dzięki korektom wydawnictwa usterki te nie obniżają znacząco wartości publikacji. Wcześniej wspomniałem o wyjątku: to wątek republik radzieckich – Ukrainy i Białorusi. Autor, w ramach podręcznikowych ograniczeń, poświęca im sporo miejsca, opisując ich historię głównie w okresach rewolucji (Ukrainie poświęcono tu szczególnie obszerny podrozdział z punktami),kolektywizacji (w tym Wielki Głód),wielkich czystek, II wojny światowej oraz powojennych kwestii narodowościowych. Mimo że książka dotyczy ZSRR, jej ostatni rozdział wykracza poza 1991 rok i omawia Federację Rosyjską za prezydentury Borysa Jelcyna, a następnie Władimira Putina w latach 2000–2004. To ciekawy zabieg, zwłaszcza że tekst powstał przed erą powszechnej „putinofobii”; autor zachowuje obiektywizm, wskazując zarówno osiągnięcia, jak i problemy tamtego okresu. Trzeba jednak pamiętać, że publikacja jest już wiekowa – wojna w Gruzji (2008) nie jest w niej ujęta, a konflikt czeczeński opisano jako trwający. Mimo to rozdział ten pozostaje wartościowym, zwięzłym spojrzeniem na rosyjskie procesy polityczne od upadku ZSRR do 2004 roku.
Staliban - awatar Staliban
ocenił na65 miesięcy temu
Historia stroju Maguelonne Toussaint-Samat
Historia stroju
Maguelonne Toussaint-Samat
Co symbolizuje nagość? Jak były pozyskiwane materiały? Jak zmieniały się obyczaje dotyczące naszych ubrań, lub ich braku? Jeśli szukacie odpowiedzi na te pytania, książka Maguelonne Toussaint-Samat jest idealną lekturą dla ciebie. „Historia Stroju”, w przeciwieństwie do większości publikacji i materiałów na temat, skupia się mniej na modzie, a bardziej na społecznych, praktycznych i historycznych aspektach ubioru (lub jego brak). Publikacja ta dogłębnie prezentuje nam chociażby symbolikę nagości w różnych kulturach. Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, szczerze zdziwiło mnie to zagadnienie. Co ma nagość do ubrań? To zagadnienie okazało się jednak być idealnym wstępem do reszty zagadnień ukazanych w książce. Rozdziały poświęcone nagości uświadomiły mi, że omawiając ubiór pod względem społecznym i psychologicznym, wszystko w końcu sprowadza się do wcześniej wspomnianej nagości. Warto pochwalić „Historię Stroju” za to, że nie jest to pozycja eurocentryczna. Niestety omawiając ubiór, wielu autorów lubi zamykać się w bańce europejskiej (głównie francuskiej i angielskiej) historii, zamykając się na multum innych możliwości. Na całe szczęście autorka zdecydowała się na ukazanie kultur i rzemiosła kultur z całego globu; od Japonii, przez rdzenną ludność obydwu Ameryk, do Wysp Polinezyjskich. W pozycji tej obszernie poznajemy sposoby pozyskiwania materiałów. Można powiedzieć, że to jest główne zagadnienie tej pozycji, gdyż poświęcona mu jest jej połowa. Materiałom poświęcone są aż dwie z czterech części, na które książka jest podzielona. Autorka poświęciła całą część tylko i wyłącznie skórom i futrom, prezentując chociażby techniki kuśnierskie innuickich kobiet, czy historię używania i wyrabianie futra od średniowiecza do czasów współczesnych. Warto wspomnieć o tym, że mimo swobodnego, łatwego do zrozumienia języka charakterystycznego dla tekstów popularnonaukowych, zawartość „Historii Stroju” zdecydowanie nie jest dla laików. W pozycji tej znajduje się ogrom informacji, które osoba powierzchownie zainteresowana tematem może uznać za nudne i nużące. Pasjonaci mody vintage, czy fantazyjnych strojów z epoki wiktoriańskiej mogą mieć problem z czytaniem tej książki. Jest ona bardziej skierowana do pasjonatów historii, socjologii, czy technicznej strony wytwarzania ubioru. Ostatnia część książki jest poświęcona poszczególnym elementom ubioru, takim jak koszula, suknia, czy bielizna. Te rozdziały osobiście uważam za najciekawsze, gdyż są one poświecone konkretnie ubiorowi, nie materiałom czy tym co jest pod ubiorem. Pojawia się w tych rozdziałach sporo specjalistycznych pojęć, co nie jest problemem bo są one zawsze tłumaczone w tym samym zdaniu. Trzeba przyznać, że „Historia Stroju” lekturą łatwą nie jest. Nie dość, że lubi się rozdrabniać przy dla wielu nieciekawych tematach, to jest też dość przepastna, mając aż 432 strony (łącznie z przypisami). Jest to jednak dobra lektura dla ludzi oczytanych, pasjonujących się historią.
GabrielaRolska - awatar GabrielaRolska
oceniła na75 lat temu

Cytaty z książki Rosja i znaki. Kultura szlachecka w wieku XVIII i na początku XIX

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rosja i znaki. Kultura szlachecka w wieku XVIII i na początku XIX


Ciekawostki historyczne