rozwińzwiń

Ostatni dobry człowiek

Okładka książki Ostatni dobry człowiek autorstwa A.J. Kazinski
Okładka książki Ostatni dobry człowiek autorstwa A.J. Kazinski
A.J. Kazinski Wydawnictwo: Amber Cykl: Niels Bentzon (tom 1) kryminał, sensacja, thriller
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Niels Bentzon (tom 1)
Tytuł oryginału:
Den sidste gode mand
Data wydania:
2011-11-02
Data 1. wyd. pol.:
2011-11-02
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324140602
Tłumacz:
Elżbieta Frątczak-Nowotny
W różnych częściach świata śmiercią nagłą i niewytłumaczalną giną mężczyźni i kobiety. Na ich ciałach widnieje tajemniczy znak. Duński negocjator policyjny Niels Bentzon, wrażliwy humanista załamujący się po każdym niepowodzeniu, i Hannah Lund, wybitna astrofizyczka zmagająca się z depresją, rozpoczynają szaleńczy wyścig z czasem, by ocalić ostatnich sprawiedliwych. Ale wcześniej muszą ich znaleźć.

Bo kto to jest dobry człowiek?
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ostatni dobry człowiek w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ostatni dobry człowiek



5958 1295

Oceny książki Ostatni dobry człowiek

Średnia ocen
6,8 / 10
579 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ostatni dobry człowiek

avatar
781
541

Na półkach: , ,

Problem z tą książką jest taki że nawet autor nie wie o czym jest.
Stanowi pastisz oklepanych motywów, znanych przepowiedni, dziwnych pomysłów pokrętnej filozofii (co najmniej kilku zresztą).
A sama akcja nie jest szczególnie wartka czy ciekawa.

Problem z tą książką jest taki że nawet autor nie wie o czym jest.
Stanowi pastisz oklepanych motywów, znanych przepowiedni, dziwnych pomysłów pokrętnej filozofii (co najmniej kilku zresztą).
A sama akcja nie jest szczególnie wartka czy ciekawa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
288
247

Na półkach:

Nie jest to książka wyjątkowa, ale czyta się przyjemnie, z chęcią poznania dalszego ciągu. Ma też dozę oryginalności, a więc stanowi dobrą rozrywkę. W różnych częściach świata giną ludzie. Na ciele każdego z nich pojawia się szczególne znamię. Pytanie, czy to przypadek, że zginęli właśnie oni, czy dobór jest jednak starannie przygotowany. No i dlaczego giną?

O ile w zarysie fabuły wszystko się zgadza, o tyle bzdurnym jest stwierdzenie z okładki, że powieść jest thrillerem filozoficznym. Z filozofią bowiem ma niewiele wspólnego. Nie dowiemy się z tej książki niczego, nie daje też do myślenia. Filozofii jest w niej tyle, co w książce telefonicznej. Ale, jak napisałem wcześniej, to całkiem przyjemna rozrywka.

Nie jest to książka wyjątkowa, ale czyta się przyjemnie, z chęcią poznania dalszego ciągu. Ma też dozę oryginalności, a więc stanowi dobrą rozrywkę. W różnych częściach świata giną ludzie. Na ciele każdego z nich pojawia się szczególne znamię. Pytanie, czy to przypadek, że zginęli właśnie oni, czy dobór jest jednak starannie przygotowany. No i dlaczego giną?

O ile w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
624
567

Na półkach: ,

Genialna książka!!!! Nie mogłam się oderwać. Może i akcja zwalnia w połowie ale dalej jest ciekawa!!! Z czystym sumieniem polecam!!!

Genialna książka!!!! Nie mogłam się oderwać. Może i akcja zwalnia w połowie ale dalej jest ciekawa!!! Z czystym sumieniem polecam!!!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1713 użytkowników ma tytuł Ostatni dobry człowiek na półkach głównych
  • 1 055
  • 636
  • 22
376 użytkowników ma tytuł Ostatni dobry człowiek na półkach dodatkowych
  • 267
  • 51
  • 16
  • 14
  • 10
  • 10
  • 8

Inne książki autora

A.J. Kazinski
A.J. Kazinski
Pod pseudonimem A.J. Kazinski kryje się dwóch duńskich autorów. Scenarzysta Jacob Weinreich zadebiutował jako pisarz w 2001 roku. Reżyser i scenarzysta Anders Rønnow Klarlund wydał swoją pierwszą powieść w roku 2009. Ostatni dobry człowiek, ich pierwsza wspólna książka, opublikowana w Danii w 2010 roku, stała się międzynarodowym wydarzeniem wydawniczym. Jeszcze przed duńską premierą prawa do jej wydania kupiły największe wydawnictwa z 16 krajów i szykują wielkie premiery na jesień 2011 i początek 2012 roku.Wydanie francuskie w dwa miesiące po premierze zostało uhonorowane nagrodą sieci Relay dla najlepszej książki 2011. Naładowany akcją filozoficzny thriller Ostatni dobry człowiek został uhonorowany przez Duńską Akademię Kryminału nagrodą dla najlepszego debiutu 2010. Przez kilkanaście tygodni po wydaniu pozostawał w Top 10 list bestsellerów. W sierpniu 2011 powrócił na nie triumfalnie jako numer 1 - przed Camillą Läckberg. Wkrótce kontynuacja powieści.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Andaluzyjski przyjaciel Alexander Söderberg
Andaluzyjski przyjaciel
Alexander Söderberg
Sophie była wdową wychowującą syna i kobietą chowającą się w samotności. W enklawę spokoju gwarantującego izolację od świata uczuć. Wydawało się jej, że ten stan trwa już wieki i na wieki pozostanie. Jednak nie dla jej serca, rządzącego się swoimi, niezależnymi od rozumu prawami, które uznało, że to wystarczająco długo, by zatęsknić za czymś spontanicznym i nieprzemyślanym. Wydawało się jej, że umówienie się na spotkanie z byłym pacjentem szpitala, w którym pracowała jako pielęgniarką, będzie zwykłą randką. I było. Tyle że Hector, którego zaproszenie przyjęła, nie był przeciętnym człowiekiem i nie był zwykłym mężczyzną. Należał do elity świata przestępczego. Był dobrym człowiekiem według jego przyjaciół i bardzo niebezpiecznym, bezwzględnym, wyrachowanym przestępcą według szwedzkiej policji, która, wykorzystując nawiązującą się znajomość pary, zaproponowała kobiecie współpracę. Agentka Gunilla pozostawiła jej wybór, apelując do jej moralnego serca – postąp właściwie i ignorując potrzebę serca namiętnego. Sophie, zwykła kobieta z systemem wartości charakterystycznym dla pielęgniarki, mającym ogromne znaczenie dla jej dalszego postępowania i podejmowanych działań, stanęła na skrzyżowaniu interesów międzynarodowych grup przestępczych i szwedzkiej policji. Wbrew swej woli znalazła się na linii strzału frontu wojny o wpływy, w której stawką była władza, pieniądze i życie. Bezbronna. Jednak to właśnie ona była jedynym, stałym punktem odniesienia w powoli rozwijającej się akcji. Wielowątkowej, ale linearnej w czasie. Ogromny wpływ na tak poprowadzoną fabułę miała profesja scenarzysty autora. Losy bohaterów poznawałam w miarę upływu czasu, będąc tak samo zaskakiwaną rozwojem wydarzeń, jak oni sami. Nigdy nie wiedziałam, z której strony nadlecą kule, kto pierwszy uderzy w twarz na odlew (płeć kobieca nie chroniła przed agresją),pod czyją nogą rozpadną się drzwi w na pozór spokojnym miejscu i kiedy dowiem się o zdradzie. Wspólność przeżywanych emocji w jednym czasie i miejscu wiązała mnie podwójnie z poszczególnymi bohaterami, pozwalając na budowanie ich obrazu fizycznego i profilu psychologicznego. To było bardzo niebezpieczne. Nic tak nie zbliża i nie wiąże, jak wspólne przeżycia i zrozumienie motywów postępowania, którymi można później wytłumaczyć najokrutniejsze przestępstwo. Sophie była jedynym jasnym punktem moralnym ukazującym mroczność duszy i pokrętność wypaczonej logiki innych. Przynajmniej tak wydawało mi się na początku powieści, ale na początku wiele mi się wydawało. Niejednoznaczność charakterów postaci to pułapka, w którą wpadałam bardzo często. Linearność mi w tym nie pomagała, raczej przypominała naprzemiennie przeplatany sekwencjami kadrowymi film z wartką akcją, po której następowało wyciszenie, ale pełne napięcia. Ono nie znikało nigdy. Przenosiło się z dynamiki akcji na dynamikę szarpiących bohaterami emocji i myśli. To warstwa psychologiczna była najważniejsza w tym thrillerze, pozostawiając warstwę sensacyjną w roli koniecznej bazy do opowieści o ułomności ludzkiej natury. Niezbędnego tła do ukazania nieprzewidywalności człowieczej psychiki w walce ze słabościami w rozpaczliwym odnajdywaniu się w ekstremalnej rzeczywistości. Autor, w odróżnieniu od scenariusza, wykorzystał możliwości, jakie stwarza powieść i rozbudował brawurowo warstwę psychologiczną, analizując szczegółowo stany wewnętrzne (uzewnętrzniane w zachowaniu i myślach) kreowanych bohaterów. Dzięki temu postępowanie Hectora z czasem zaczęłam uważać za uczciwe (sic!),a Gunilli, przedstawicielki prawa, za podłe. A między tymi hybrydowymi skrajnościami autor jeszcze umieścił bardzo ciekawe w swojej różnorodności spektrum policjantów, przestępców i zwykłych ludzi wplątanych w wydarzenia, wymykających się jednoznacznemu zaszufladkowaniu. Na dodatek wszystkich umieścił w mechanizmach wpływów, zmiennych priorytetach otoczenia, zależnościach międzyludzkich i nieobliczalnych, chwiejnych emocjach indywidualnych, dyktujących ostateczny wybór moralny. Nieprzewidywalny. Do końca nie byłam pewna niczego i nikogo, tak jak zmienna jest psychika ludzka. Autor, decydując się na debiut prozatorski, który jest pierwszą częścią trylogii o Sophie Brinkman i Hektorze Guzmanie, pokazał, że nie tylko potrafi szkicować i syntetyzować, ale również szczegółowo analizować stany człowieka, których w scenariuszu filmowym nie można pokazać, a jedynie zasugerować. Skrupulatnie, z premedytacją i do granic możliwości wykorzystał tę szansę, jaką dała mu powieść. Być może dlatego zwolennicy klasycznej sensacji mogą być zawiedzeni, a amatorzy thrillerów psychologicznych zachwyceni. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na74 lata temu
Dwukrotna śmierć Daniela Hayesa Marcus Sakey
Dwukrotna śmierć Daniela Hayesa
Marcus Sakey
- Jakoś tak ciężko mi uwierzyć w tą bajeczkę, Panie Hayes. Zbyt ładna, wymuskana, filmowa można rzec – krzyknąłem. Przesłuchanie zbyt długo się przeciągało. - Ale to wszystko prawda – odrzekł z uporem po raz kolejny. Pocił się, ale z jego wyrazu twarzy mogłem wyczytać, że ma zamiar trzymać się swojej wersji aż do końca. - Twojej historii przydałby się jakiś prawdziwy twist – stwierdziłem, siadając w końcu naprzeciwko niego. Zmieniłem taktykę, będę grał w jego grę. Dam się ponieść. Niech uwierzy, że jestem po Jego stronie – No i ta amnezja. Panie Hayes, trochę to oklepane – dodałem mając nadzieję, że ukłuje to jego dumę i jednocześnie rozwiąże mu język. - Myśli Pan, że nie wpadłem na to samo? - wpatrywał się we mnie intensywnie. Nad czymś gorączkowo myślał. W końcu jednak się rozluźnił, oparł plecy o krzesło i zaczął opowiadać. A ja słuchałem… -...”było tego za dużo, pamięć, przerażenie samotnością...przyjechać do domu tylko po to, żeby się przekonać, że moje życie było szczęśliwe, a zaledwie parę godzin później dowiedzieć się, że zostało mi odebrane” – zakończył. Dałem mu chwilę, żeby ochłonął. Przez chwilę pokój przesłuchań wypełniała cisza. Wiedziałem, że jest już mój. Nawiązała się między nami nić porozumienia. - Muszę Ci przyznać Hayes. Umiesz operować słowem. Łatwość z jaką przychodzi Ci tworzenie kwiecistych opisów, z jaką przekazujesz emocje, godne podziwu – mówiłem szczerze – Tylko czasami, to jest tylko sztuka dla sztuki, nic z tego nie wynika. Tak jakbyś się tym popisywał. A po co? Gdyby nie to już dawno bym Ci uwierzył… - Piszę scenariusze. Tak już widocznie mam – uśmiechnął się do mnie. Gdy to mówił wstałem i podszedłem do niego, położyłem mu rękę na ramieniu. - Wszystko będzie dobrze. Wierzę, że kochałeś swoją żonę, a teraz chodź, pomogę Ci znaleźć tego gnojka...tak żeby zmienić to Twoje zakończenie, strasznie mi się nie podoba – dodałem z szelmowskim uśmiechem. Moja kulinarna opinia: To kawałeczek delikatesowej sarniny pieczonej w miodzie z mnóstwem dodatków, tam cytrynowe puree z pietruszki, tu mus z żurawiny, tam czips z buraka, tam jeszcze coś i jeszcze coś. Nie każdy z tych dodatków smakuje, na szczęście to co najważniejsze(czyli kawałek sarniny) jest idealnie wypieczony. (Dla wegetarian jest jak zawsze wersja z tofu).
Konrad - awatar Konrad
ocenił na75 lat temu
Requiem dla Bostonu William Landay
Requiem dla Bostonu
William Landay
Oryginalny tytuł to „Mission Flats”, który dla polskiego czytelnika nic nie mówi. Dla amerykańskiego chyba jednak także nie. Dobrze, wydano tę książkę kiedyś w Polsce pod tytułem „Akta Denzigera”, a teraz dostaliśmy „Requiem dla Bostonu”. Co to za mania zmieniania tytułów? Choć nic nie przebije „Wirującego seksu”, to „Requiem …” i tak mnie przerosło. Nijak nie jestem w stanie znaleźć wyjaśnienia tego requiem dla miasta. Dla Danzigera owszem, ale miasta? Sam Boston też od biedy można przełknąć, choć jest to tylko miejsce większości akcji, tło, rzecz mogłaby się dziać w co najmniej kilku innych miastach. Mniejsza jednak o tytuł, bo reszta choćby w najmniejszym stopniu nie jest irytująca. Wciągnęła mnie nawet nie tyle sama akcja, nie to, „kto zabił?”, ale zaciekawienie tym, jak będą rozwijać się bohaterowie, jak na przykład zmienią relacje głównej postaci z ojcem, bo subtelne zapowiedzi takiego właśnie rozwoju dostrzegłem. I nie zawiodłem się. Fabuła kryminalna rozwija się, kręci, to przyspiesza, to zwalnia, meandruje, mami. Błądzi, lawiruje, a zwodniczą wielowątkowością trzyma w napięciu. Majstersztyk. Cóż jednak dziwnego, autor to były, a może nawet nadal aktywny, prokurator. Ma odpowiednią wiedzę i doświadczenie, by skonstruować wiarygodną historię, a nie wyssane z palca bzdety, jak pewien polski autor, którego jedną powieść porzuciłem w połowie, bo nie mogłem znieść, kiedy pisał o rzeczach, o których nie ma pojęcia. Bywam jednak uparty i przeczytam inną w całości, by mieć o nim opinię opartą nie na jednostkowym, a właściwie ułamkowym przypadku. ”Winter is coming” a zwiastuje ją frost. Bardzo mocną stroną tej opowieści są postacie. Nikt nie jest jednoznacznie dobry ani jednoznacznie zły, dobrzy robią złe rzeczy, a źli dobre. Też jednak nie na pewno, bo poruszone kwestie etyczne są prawdziwe, a nie zero-jedynkowe, a akurat praca policjanta obfituje w sytuacje wymagające podejmowania trudnych moralnie decyzji. Niejednoznacznych decyzji. Ustalenie więc tego, co jest dobre, a co złe nie jest takie proste. Ależ ten świat jest skomplikowany. Może przesadzam i kiedyś nie było aż tak źle, ale zdaje mi się, że kryminały ewoluowały od prostych, liniowych, czysto kryminalnych intryg do prawdziwych powieści o ludziach, w których sama intryga, zagadka są istotne, ale nie dominują i nie dewastują całej reszty. Realia czasów i miejsc uwiarygadnia historie, sprawia, że nie zastanawiamy się przez cały czas, “kto zabił”, ale po prostu zatapiamy w treści, a postacie stają się prawdziwe. Ot, taki smaczek, jak poniżej. „ - Proszę, proszę. A dokąd się wybierasz? - Do Pragi. - Do Pragi — powiedziała to tak, jakby pierwszy raz usłyszała to słowo. - Nawet nie wiem, gdzie to jest. - W Czechosłowacji. Dane parsknęła lekceważąco. - Teraz to Republika Czeska — wtrącił się Bobby Burke. - Tak nazwali ten kraj w czasie olimpiady, Republika Czeska. - Burke był mistrzem tego rodzaju niepotrzebnych informacji.“ Wyszydzana amerykańska ignorancja. Także przez nas, Polaków, czasami równie wielkich ignorantów. Kluczowa jest jednak fraza w ostatnim zdaniu: „niepotrzebnych informacji”. Czy komuś jest faktycznie niezbędna do życia wiedza, że Praga to stolica Czech i że Czechosłowacji już nie ma? Szczególnie komuś, kto żyje na innym kontynencie. Tak po prawdzie to nawet informacja o tym, że ziemia jest okrągła (ok, jajowata) i że krąży wokół Słońca, a nie odwrotnie, jest zbędna i na co dzień bezużyteczna. Użyteczność — podstawa systemowej amerykańskiej (choć chyba nie tylko) ignorancji. Pragmatyzm — jedyny zdaje się amerykański system filozoficzny. A przynajmniej funkcjonalnie się sprawdza. To książka ciekawa. Spieszyłem się, by lepiej poznać bohaterów. Spodziewałem się kilku zmian w bohaterach, ich wzajemnych relacji, ale nie zawsze moje domniemania okazywały się trafne. I bardzo dobrze, nie było nudno i przewidywalnie. Z przyjemnością też oglądałem, jak działa aparat państwowy, instytucje w normalnym kraju. Tak, oglądałem, bo język powieści maluje obrazy, a nie tylko przekazuje informacje. W sumie ta powieść to miłe zaskoczenie. Zamówiłem ją przy okazji zakupu innych książek i kiedy po jakimś czasie wziąłem ją do ręki, przeczytałem blurb i zacząłem się zastanawiać, dlaczego ją wybrałem? Nadal nie wiem, ale nie żałuję.
Augustyn - awatar Augustyn
ocenił na77 lat temu
Krzyk pod wodą Jeanette Øbro Gerlow
Krzyk pod wodą
Jeanette Øbro Gerlow Ole Tornbjerg
Skandynawskie powieści kryminalne to, coś nad czym warto się pochylić o czym przekonałem się już wielokrotnie. Mam w tym literackim środowisku swoją ulubioną autorkę thrillerów Camille Grebe. Zawsze jednak z ciekawością sięgam po powieści autorów, których jeszcze nie zdążyłem poznać. Duńskie małżeństwo funduje nam znakomitą opowieść z morderstwem w tle. Tutaj na pierwszym planie mamy mocną postać specjalistki od profilowania kryminalnego. Katrinnę Wraa poznajemy podczas wypoczynku nad Morzem czerwonym. Telefon z propozycją współpracy od Szafa Wydziału Zabójstw kopieniackiej policji sprawia, że pani psycholog zostawia partnera i wraca do Dani. Na miejscu dowiaduje się, że gwałtowny wzrost przestępczości skutkuje powstaniem nowego zespołu, w którego szeregi ma zasilić Katrinna. W tym samym czasie dochodzi do brutalnego mordu na znanym i szanowanym lekarzu. Cieszący się nienaganną opinią Madss, lekarz położnik, ojciec trzyletnich bliźniaków, został zadźgany nożem w nocy na swojej posesji. Ciało odnajduje żona lekarza, która również pracuje w branży medycznej. Wraz z Katriną i śledczym Jens przyglądamy się rodzinie zamordowanego. Jacy to byli ludzie? Jak prowadzili życie? To wspólne zagłębianie się w dochodzenie jest jak zaglądanie w okna sąsiadów. Na jaw wychodzą skrywane tajemnice, problemy zdrowotne, skrywane za fasadą przykładowego życia rodzinnego i zawodowego. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że to zabójstwo powiązane jest z przykrym wydarzeniem w życiu naszej głównej bohaterki. Policja trzyma się tropu prowadzącego do emigranta z Czeczeni, który prześladował i obwiniał lekarza za niedopełnienie obowiązków podczas porodu, który zakończył się śmiercią jego żony. Zastanawiając się nad pytaniem kto stoi za śmiercią lekarza, warto pomyśleć co popchnęło go do zbrodni. Autorzy przyłożyli się solidnie do tej powieści, czego przykładem mogą być sylwetki poszczególnych bohaterów. To ludzie z krwi i kości, to właśnie ich wnętrze napędza akcję powieści. Wątek psychologiczny idealnie oddaje to, co dzieje się w głowie bohaterów. Czuć w tej powieści chłód Północy, zimno i skrzypienie śniegu pod butami. Idealna powieść na ciągle trwające u nas upalne lato. Szkoda, że ponad dekadę od premiery nadal nie ma kontynuacji tej jakże dobrze zapowiadającej się serii z mocną postacią głównej bohaterki.
Adam - awatar Adam
ocenił na61 rok temu
Profesor John Katzenbach
Profesor
John Katzenbach
"Jako psycholog własne życie poświęcił rozwiązywaniu zagadek. Dlaczego się boimy? Dlaczego zachowujemy się tak, a nie inaczej? Co sprawia, że czujemy to, co czujemy? Skąd bierze się strach" Największa siła tej historii to postacie, jakie autor nam "zaserwował", bo sama historia, nie jest jakaś nowatorska. Ale te charakterystyczne postacie i ta niepospolita współpraca między nimi, to jest coś wartego wszelkiej uwagi. Najciekawszy jest tytułowy profesor. Adrian Thomas, ponad sześćdziesięcioletni mężczyzna, który całe swoje życie spędził w laboratorium, badając strach, we wszystkich jego odmianach... Teraz jednak sam się boi, ponieważ przeczuwa, że diagnoza, jaką właśnie ma obwieścić jego neurolog, po serii długotrwałych badań, nie jest ani pomyślna, ani nie daje nadziei na wyzdrowienie. Więc "Pozostały tylko dwa pytania: Jak długo to potrwa? I jak bardzo to będzie straszne?". Jednak Adrian pomimo swojego strachu, jest też dziwnie spokojny, bo wie, że jak już będzie bardzo źle, to zawsze może... Ma plan, jednak wkrótce jego plan, mocno się zachwije kiedy schorowany staruszek zobaczy niechcący coś, zupełnie nieprzeznaczonego dla jego oczu. Druga postać to detektyw Terri Collins, samotna matka, policjantka i kobieta, która uciekła od przemocowego męża. Terri jest dobrym detektywem, chociaż raczej nie często ma okazję pokazać swoją inteligencję i detektywistyczny spryt. Bo przecież tutaj gdzie mieszka i pracuje w zasadzie, nic nigdy strasznego się nie wydarza... Jest i on trzecia jakże ważna i charakterystyczna postać w tej historii, Mark Wolfe, notowany przestępca seksualny, ciągle będący pod "opieką" policyjną detektyw Collins. Właśnie ta dziwna trójka będzie musiała, mimo że bardzo niechętnie, zewrzeć szyki, bo tylko w ten sposób, połączywszy swoją wiedzę, mają szansę na odnalezienie.... numeru 4. Książka trzymała mnie w uścisku napięcia do samego końca. John Katzenbach nie jest jakimś komercyjnie płodnym pisarzem, jednak każda jego książka jest doskonale dopracowana, a na pracy ludzi z szeroko pojętej kryminalistyki, zna się jak niewielu. Ma to chyba w genach, wszak jego ojciec Nicholas Katzenbach był prokuratorem generalnym, podobnie jak jego dziadek. Sam John pracował jako reporter sądu karnego. To już trzecia książka tego pisarza, którą miałam przyjemność czytać i na pewno nie ostatnia.
Żona_Pigmaliona - awatar Żona_Pigmaliona
oceniła na82 lata temu
Rajska dolina Marie Hermanson
Rajska dolina
Marie Hermanson
Malownicze Alpy spowite jesiennymi mgłami, a wśród nich w szwajcarskiej dolinie ekskluzywna klinika, ośrodek dla zmęczonych i przepracowanych ludzi, którzy potrzebują odpocząć pod profesjonalną opieką. To tu na kilka dni przyjeżdża Daniel, by odwiedzić swojego brata bliźniaka, Maxa. Nie mieli nigdy zbyt bliskiej relacji, więc cieszy go, że będą mogli spędzić trochę czasu razem. Na miejscu brat prosi go o przysługę, by zamienili się miejscami. Musi wyjechać na 2-3 dni załatwić kilka prywatnych spraw, ale ośrodek jest strzeżony i nie wypuszczą go dokąd nie skończy się cały pobyt. Zdezorientowany nieco Daniel spostrzega, że nim podjął decyzję, Max już wyjechał pod jego imieniem. Kiedy mija tydzień a Max nie wraca, Daniel zaczyna zdawać sobie sprawę, że brat przed czymś uciekł, a to na pozór ustronne, beztroskie miejsce to prawdziwe piekło na ziemi i więzienie dla najbardziej niebezpiecznych psychopatów. Bardzo zaintrygował mnie opis fabuły, niespotykany zbyt często w literaturze. W dodatku uwielbiam motyw oddalonych i odizolowanych miejsc, niedostępnych dla innych ludzi. Mają taki duszny i hermetyczny klimat. W dodatku uwielbiam, gdy akcja toczy się w oddalonych i odizolowanych od świata i ludzi miejscach. Mimo, że autorce udało się świetnie wykreować miejsce i stworzyć uczucie narastającego napięcia to według mnie było sporo niedopracowanych momentów, gdzie wkradała się monotonia. Zakończenie też odebrałam jako takie spisane naprędce, brakło mi w nim ważnych wytłumaczeń i informacji. Za to spodobał mi się bardzo główny plot twist, zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń i plus za umiejętne wodzenie czytelnika za nos, w pewnym momencie mamy wątpliwości, czy Daniel istnieje, czy jest kolejnym wymysłem Maxa, czy polekowymi majakami, ale to już musicie sami przeczytać jeśli chcecie poznać prawdę :)
Kamkar - awatar Kamkar
ocenił na61 rok temu
Siódmy dzień Jens Høvsgaard
Siódmy dzień
Jens Høvsgaard
Książka ma ciekawą fabułę i dobrze się czyta. Jak to w przypadku „północnych” kryminałów, autor wprowadza dużą ilość wątków, oraz postaci. Bohater wiecznie dzwoni do kogoś, kto nie odbiera, nagrywa się na sekretarkę lub wysyła smsy, co wprowadza dreszczyk ciągłego niedoinformowania i oczekiwania na ważne dane. Kontrolowanego chaosu dodaje fakt mnogości zajęć bohatera, oraz wielowątkowości powieści. Słabą stroną powieści jest główny bohater, chociaż jest kreowany na honorowego obrońcę wolnej i rzetelnej prasy, nadal jest irytującym dziennikarzyną. Z jednej strony autor kreuje go na prześmiewcę taniej sensacji i poważnego zawodowca, z drugiej jednak wkłada mu w usta łapanie innych za słówka, nadinterpretację wypowiedzi i tandetne teksty najniżej żerujących pismaków. No i seks. Dużo seksu. Lecą na gościa jak do miodu, ale on jest twardy i wierny swojej żonie. Chodzi do klubów go-go, śpi z innymi, podaje ręcznik pod prysznicem, podgląda, ogląda filmy porno z koleżankami, w których te występowały, ale seksu twardo odmawia. Codzienność. To samo z alkoholem. Piją go jak coca-cole. Wiecznie napalone panienki i litry wina, codzienność duńskich dziennikarzy. Podsumowując, książka jest dobra, szybko się czyta, bohater od razu powinien dostać etat w służbach specjalnych, a zakończenie pozostawia niewyjaśnione wątki. Mimo to polecam do bezrefleksyjnego czytania na plaży. Ciekawostka: Duńsko-szwedzko-północne kryminały swego czasu cieszyły się u nas ogromną popularnością. Do tego stopnia, że nawet… po prostu Ove Løgmansbø.
BartłomiejNieBartosz - awatar BartłomiejNieBartosz
ocenił na77 lat temu

Cytaty z książki Ostatni dobry człowiek

Więcej

Najsprytniejszym posunięciem diabła jest to, że przekonał ludzi, że nie istnieje.

Najsprytniejszym posunięciem diabła jest to, że przekonał ludzi, że nie istnieje.

A.J. Kazinski Ostatni dobry człowiek Zobacz więcej

Nikt nie wątpi, że na świecie istnieje zło. I źli ludzie. Hitler. Stalin. Dlaczego więc nie mogą istnieć dobrzy? Trzydziestu sześciu sprawiedliwych, którzy usiłują przeważyć szalę. Ile kropel dobroci potrzeba, by utrzymać zło w ryzach? Może trzydzieści sześć wystarczy?

Nikt nie wątpi, że na świecie istnieje zło. I źli ludzie. Hitler. Stalin. Dlaczego więc nie mogą istnieć dobrzy? Trzydziestu sześciu sprawie...

Rozwiń
A.J. Kazinski Ostatni dobry człowiek Zobacz więcej

Potwory też mają matki. Matki, które ich pocieszają i zapewniają, że robią dobrze.

Potwory też mają matki. Matki, które ich pocieszają i zapewniają, że robią dobrze.

A.J. Kazinski Ostatni dobry człowiek Zobacz więcej
Więcej