
W kleszczach lęku

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Turn of the Screw
- Data wydania:
- 1990-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1990-01-01
- Liczba stron:
- 163
- Czas czytania
- 2 godz. 43 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 832100847X
- Tłumacz:
- Witold Pospieszała
Krótka opowieść Henry Jamesa, znakomitego pisarza anglo-amerykańskiego, należy dziś, po przeszło dziewięćdziesięciu latach od jej opublikowania, do klasyki gatunku.
Jest to historia o duchach; akcja rozgrywa się w starym, typowo wiktoriańskim dworze, położonym wśród rozległego parku. Wszystko na pozór odbywa się normalnie, stopniowo jednak guwernantka, przybyła do dworu, aby zająć się wychowaniem pary uroczych dzieci, dochodzi do przekonania, że w rzeczywistości, która ją osacza, kryje się jakaś niesamowita zagadka.
Kup W kleszczach lęku w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
W kleszczach lęku
Recenzja pochodzi z: http://plejbekpisze.blogspot.com/ W oryginale z 1898 roku młoda guwernantka, opiekująca się dwójką sierot, została poddana „dokręcaniu śruby”. W polskim tłumaczeniu Witolda Pospieszały ściskana jest coraz bardziej „kleszczami lęku”. W zasadzie chodzi o to samo – o narastające sukcesywnie napięcie i uczucie grozy. Pan Douglas, starszy angielski dżentelmen, odczytuje podczas wigilijnej nocy swoim zgromadzonym gościom pewien notatnik. Są to zapiski młodej guwernantki, która postanowiła uwiecznić w ten sposób swoje przeżycia w pewnej wiktoriańskiej rezydencji. Pracowała tam jako opiekunka dwójki dzieci - kilkuletniej Flory i nieco starszego Milesa. Ich prawny opiekun zostawia ją w rezydencji w towarzystwie dzieci i starszej pani Grose – wieloletniej pomocy domowej. Guwernantka utrzyma pracę pod warunkiem, że niezależnie od tego co się będzie działo, sama poradzi sobie z przeciwnościami losu. No i zaczyna się coś dziać. Młoda kobieta zaczyna widzieć zjawy, których nie widzi nikt inny poza nią. Gdy opisuje ich wygląd pani Grose, ta rozpoznaje w nich poprzednią opiekunkę dzieci oraz byłego kamerdynera – dwa obmierzłe i podstępne indywidua, których prawdopodobnie łączył potajemny związek. Co gorsza, wszystko wskazuje na to, że dwa widma wzięły na cel wychowanków narratorki i ich niewinne dusze. Śruba się przekręca, kleszcze się zaciskają, napięcie narasta. Otóż dwójka słodkich dzieci, wedle słów zapisanych w notatniku, zaczyna pokazywać swej opiekunce drugie oblicze, zza ich uśmiechniętych twarzy zaczynają przezierać demoniczne maski. Notatnik, który czyta pan Douglas, jest wielce subiektywnym i emocjonalnym zapisem przeżyć młodej kobiety. Poprzez swą wrażliwość i ekspresyjne odczytywanie wszystkich zewnętrznych bodźców, staje się w pewnym momencie bardzo niewiarygodnym narratorem. I to jest najlepsze w tej powieści, to jest żyzna interpretacyjna gleba. Można tę powieść odczytać dosłownie, jak opowieść o duchach, które naprawdę nawiedzają rezydencję w Bly - czyli można zaufać narratorce bezgranicznie. Tylko po co w takim razie to szkatułkowe zagranie? Po co czytamy o tym, jak to pan Douglas czyta nerwowe i rozedrgane, pierwszoosobowo pisane sprawozdanie? Z drugiej strony możemy uznać, że to wszystko co zapisała guwernantka to rojenia młodego umysłu, odizolowanego od zewnętrznego świata. Klaustrofobia, zbyt duża odpowiedzialność, histeria. Po co w takim razie cała ta upiorna otoczka, po co akurat złowieszcze duchy? I jakim cudem pani Grose kojarzy te postacie w oparciu o opis guwernantki? Gdy poszukałem w sieci analiz i opracowań tej skromnej objętościowo powieści, okazało się, że jest ich zatrzęsienie. Przeczytałem kilkanaście, żadna nie jest na tyle zuchwała, aby jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o to, co tak naprawdę dzieje się w domu. Dlaczego? Bo tej odpowiedzi nie ma i według mnie jest to jedyny pewnik odnośnie fabuły powieści. Czytelnik, który podąża wraz z narratorką ku jądru ciemności, jest skazany na ciągłą rewizję swoich dotychczasowych ustaleń co do natury wydarzeń w powieści. Miotany między interpretacją skrajnie nadnaturalną a całkowicie realistyczną, lokuje swe tłumaczenia gdzieś pomiędzy, w połowie drogi lub ze wskazaniem na jeden z biegunów – w zależności od osobistych preferencji i emocji. Postawiony jest tym sposobem dokładnie w tym samym miejscu co narratorka, staje się współodkrywcą tajemnic rezydencji w Bly. Narratorka pisze pięknie. Tak pięknie jak jeden z najlepszych amerykańskich, literackich stylistów drugiej połowy XIX i początku XX wieku – niejaki Henry James. Długie i skomplikowane zdania, bogate metafory – wymagające skupienia i czasem wytrwałości, ale odwdzięczające się po przeczytaniu wrażeniem obcowania z literaturą z najwyższej półki. To nie jest powieść prosta, łatwa i przyjemna – jest wymagająca i nie akceptująca pojedynczego odczytu. Dokręca śrubę, trzyma w kleszczach, potęguje napięcie. Ja przeczytałem dwukrotnie i wiem, że wrócę jeszcze kiedyś.
Oceny książki W kleszczach lęku
Poznaj innych czytelników
1820 użytkowników ma tytuł W kleszczach lęku na półkach głównych- Przeczytane 906
- Chcę przeczytać 894
- Teraz czytam 20
- Posiadam 210
- Literatura amerykańska 18
- 2018 16
- Ulubione 14
- Horror 13
- 2012 12
- Klasyka 10
Tagi i tematy do książki W kleszczach lęku
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki W kleszczach lęku
Nie wolno nam było tracić głowy, jeśli nawet niczego innego nie zdołamy zachować.
























































OPINIE i DYSKUSJE o książce W kleszczach lęku
"Dokręcanie śruby" to jedna z tych książek, o których chętnie czytam, ale które same nie sprawiają aż tyle przyjemności.
Ciekawsze od tej prostej opowieści są różne jej interpretacje, z których większość musi być nietrafiona, ale wszystkie są interesujące.
Sama historia jest dość prosta i schematyczna. Również takież są rysy jej głównych bohaterów. Niemniej warto ją przeczytać chociażby po to, żeby spróbować ją samemu zinterpretować. Każdy może ujrzeć w tej historii coś innego, co jest przecież magią literatury.
"Dokręcanie śruby" to jedna z tych książek, o których chętnie czytam, ale które same nie sprawiają aż tyle przyjemności.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawsze od tej prostej opowieści są różne jej interpretacje, z których większość musi być nietrafiona, ale wszystkie są interesujące.
Sama historia jest dość prosta i schematyczna. Również takież są rysy jej głównych bohaterów. Niemniej warto ją...
Fabuła / Zwroty akcji 6/10
Bohaterowie 6/10
Świat przedstawiony 7/10
Narracja / Styl / Humor 6/10
Przesłanie / Problematyka 8/10
Klimat / Subiektywne odczucia 8/10
PODSUMOWUJĄC 7/10
Przepraszam, że to napiszę, ale styl turaj JEST przekombinowany. Istnieje bardzo cienka granica pomiędzy językiem gotyckim, skomplikowanym i trudnym - ale satysfakcjonującym - a językiem po prostu... "Zbyt": przesadzonym, sztucznym, takim który zamiast atmosferę budować, ją podminowuje. I tutaj granica ta została - minimalnie, bo minimalnie - ale przekoroczona. A szkoda, bo gdyby nie to, książka miałaby o wiele mocniejszy efekt: tajemnicza, niejednoznaczna, pełna niedopowiedzeń. Aczkolwiek tutaj też, no, dało się lepiej, bo tych niedopowiedzeń: w tle dla naszych duchów, w motywacjach postaci, w historii dworu; też było trochę za dużo. Autor zwyczajnie przesadził. Do takiej Shirley Jackson się niestety nie umywa :(
Fabuła / Zwroty akcji 6/10
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterowie 6/10
Świat przedstawiony 7/10
Narracja / Styl / Humor 6/10
Przesłanie / Problematyka 8/10
Klimat / Subiektywne odczucia 8/10
PODSUMOWUJĄC 7/10
Przepraszam, że to napiszę, ale styl turaj JEST przekombinowany. Istnieje bardzo cienka granica pomiędzy językiem gotyckim, skomplikowanym i trudnym - ale satysfakcjonującym - a językiem po...
O guwernantce, co widziała zjawy.
Och, mój borze, co to było, to ja nawet nie wiem. Główną bohaterką jest guwernantka, która sprawia wrażenie jakby nie wszystko było z nią całkiem w porządku (albo mówiąc wprost, jakby była naprawdę zdrowo szurnięta),ale to jej wcale nie przeszkadza, żeby być na tropie jakiegoś wielkiego spisku, w którym główne role odgrywają totalnie robotyczne dzieci, którymi miała się opiekować i konszachtujące z nimi potępione dusze z zaświatów, bo to zawsze spoko pomysł i całkiem racjonalny. Ale o co tam właściwie chodziło, to zabijcie mnie, ale za cholerę nie wiem. Po pierwsze dlatego, że wywód pani guwernantki był tak krańcowo nudny, że ciężko mi się było na nim skupić - bardziej drętwej książki to ja już dawno nie czytałam. A po drugie, jest to pisane tak irytująco niejasno, że idzie się załamać - bohaterka np. nie ma w zwyczaju zbyt często używać imion, bo woli zaimki, więc ciągle pojawia się jakiś on, ona, oni, a to za każdym razem chodzi o kogoś innego, albo wysnuwa jakieś konspiracyjne teorie, z których połowy trzeba się samemu domyślić, bo ona nie powie wprost. I może by się nawet dało nadążać za tym jej chorym tokiem rozumowania, jakby się człowiekowi skrajnie znudzony mózg nie wyłączał co pięć minut. Dramat.
O guwernantce, co widziała zjawy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOch, mój borze, co to było, to ja nawet nie wiem. Główną bohaterką jest guwernantka, która sprawia wrażenie jakby nie wszystko było z nią całkiem w porządku (albo mówiąc wprost, jakby była naprawdę zdrowo szurnięta),ale to jej wcale nie przeszkadza, żeby być na tropie jakiegoś wielkiego spisku, w którym główne role odgrywają totalnie...
XIX-wieczna gotycka nowela z elementami horroru i otwartym zaskoczeniem. Nic wciągającego, ale czytało się szybko. Plus za pozostawienie czytelnikowi możliwości własnej interpretacji wydarzeń.
XIX-wieczna gotycka nowela z elementami horroru i otwartym zaskoczeniem. Nic wciągającego, ale czytało się szybko. Plus za pozostawienie czytelnikowi możliwości własnej interpretacji wydarzeń.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozczarowanie…
Wstęp robi świetny klimat a czytelnikowi apetyt że zaserwowana mu zostanie niezła dawka grozy. Douglas przestrzega że historia którą zamierza przeczytać zebranym będzie najstraszniejszym co można sobie wyobrazić i co można usłyszeć… i tak na gadaniu się kończy. Horror to żaden, grozy ledwie odrobinę a jakiejkolwiek tajemnicy ani trochę.
Po pierwsze najgorsze co może być w horrorze to narracja pierwszoosobowa. Jeśli chcemy utkać fabułę z dobrej intrygi lub tajemnicy to jest oczywiste że czytelnik nie może wiedzieć wszystkiego. Trzeba mu dawać wskazówki i rozrzucać okruchy a nie zdawać raport i informować kiedy postać puściła bąka a kiedy spojrzała w lewo. Narracja trzecioosobowa oczywiście też może być pedantycznie dokładna, ale dobry pisarz będzie pamiętał, by nie uprawiać pisania instrukcji obsługi, ale umiejętnie opowiadać.
Tutaj mamy narratora niestety w pierwszej osobie. A żeby było gorzej to egzaltowanego i nadwrażliwego na tyle że prowadzi wręcz elaboraty pseudopsychologiczne w rozmowach z samym sobą i z panią Grose, która jest postacią równie irytującą co narrator. Mało tego te filozoficzne wywody do niczego nie prowadzą a zajmują zapewne 70 procent objętości książki. Długie, „kwieciste” zdania i smęcenie narratora bardziej pasują do baśni niż do fikcji gotyckiej. Guwernantka na początku jest zachwycona bardzo urodziwymi i nadprzeciętnie inteligentnymi sierotkami oraz piękną posiadłością i swoją pracą. Z momentem gdy zaczyna logicznie łączyć fakty nie przestaje się przechwalać swoją „siłą charakteru”, „jasnością umysłu”, „pomysłowością i maestrią swojej dedukcji”. Wybitny pedagog, och i ach, rzygać się chce.
Same zjawy dość niepokojące, ale czy straszne? Nie.
Dlaczego?
Dlatego że tylko są byleby być. Ich śmierci nie osnuwa żadna tajemnica, żadna niejasna poszlaka, żadna niewyjaśniona okoliczność, żadna zamieszana w to osoba trzecia. Narratorka także sama nie podejmuje żadnego prywatnego śledztwa żeby się dowiedzieć dlaczego np. panna Jessel pojawia się zawsze przy wodzie?
Niby nie wszystko jest podane na tacy i jest szczypta tej czytelniczej ciekawości ale zakończenie eliminuje wszystko czego można doszukać się w tej książce choćby na mały plus. Niewykorzystany potencjał.
Nie pojmuję co w niej tak zachwyciło Oscara Wilda, że powiedział „Najcudowniejsza, ponura, zatruwająca umysł opowieść”. Jedyne co mu mogło zatruć umysł to marny poziom pisarstwa i prowadzenia historii. Ewidentnie wzorował się na tym pisząc „Portret Doriana Greya, gdzie trójka głównych bohaterów jest lustrzanym odbiciem narratora – guwernantki.
Jeśli już coś ocenić słowami Oscara Wildea „Najcudowniejsza, ponura, zatruwająca umysł opowieść” to proponuję „Psa Beskervilleów”. To nie ma startu do Doyle”a.
Rozczarowanie…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstęp robi świetny klimat a czytelnikowi apetyt że zaserwowana mu zostanie niezła dawka grozy. Douglas przestrzega że historia którą zamierza przeczytać zebranym będzie najstraszniejszym co można sobie wyobrazić i co można usłyszeć… i tak na gadaniu się kończy. Horror to żaden, grozy ledwie odrobinę a jakiejkolwiek tajemnicy ani trochę.
Po pierwsze najgorsze...
Wyzwanie intelektualne dla każdego językoznawcy. Gdzie jest granica dokręcania śruby?
Wyzwanie intelektualne dla każdego językoznawcy. Gdzie jest granica dokręcania śruby?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo była najnudniejsza historia o duchach jaką do tej pory czytałam. Momentami odpływałam myślami tak daleko, że nie wiedziałam co czytam. Gdyby nie mikroskopijne rozmiary książki, z pewnością, byłby to DNF.
To była najnudniejsza historia o duchach jaką do tej pory czytałam. Momentami odpływałam myślami tak daleko, że nie wiedziałam co czytam. Gdyby nie mikroskopijne rozmiary książki, z pewnością, byłby to DNF.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWstyd mi tak nisko oceniać tę książkę, przez wielu uchodzącą za wybitną, ale tak właśnie się czytało. Autor za dużo miejsca pozostawił na domysły, dlatego to dobra baza np. do filmu. Napisana pięknie, ale niewypowiedziane słowa takie pozostają, a nasz strach ulatuje, gdy budzi się odwaga bohaterki.
Wstyd mi tak nisko oceniać tę książkę, przez wielu uchodzącą za wybitną, ale tak właśnie się czytało. Autor za dużo miejsca pozostawił na domysły, dlatego to dobra baza np. do filmu. Napisana pięknie, ale niewypowiedziane słowa takie pozostają, a nasz strach ulatuje, gdy budzi się odwaga bohaterki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziwna atmosfera wiktoriańskiej posiadłości, bliska obłędu guwernantka, tajemniczy wujek, dwoje małych sierotek o anielskich obliczach i trochę zjaw, których działalność w porównaniu z osobliwymi zachowaniami bohaterów, wypada dość blado i mało strasznie.
Gotyk owszem, ale że to klasyka gatunku - z tym można podyskutować.
Niemniej, pozycja warta uwagi. Zdecydowanie inna, może mniej emocjonująca niz typowe powieści grozy, ale bardzo ciekawa pod kątem psychologicznym. Napisana w pięknym stylu, który polecam poznać w oryginale. W polskim tłumaczeniu cała finezja gdzieś niestety ginie...
Dziwna atmosfera wiktoriańskiej posiadłości, bliska obłędu guwernantka, tajemniczy wujek, dwoje małych sierotek o anielskich obliczach i trochę zjaw, których działalność w porównaniu z osobliwymi zachowaniami bohaterów, wypada dość blado i mało strasznie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGotyk owszem, ale że to klasyka gatunku - z tym można podyskutować.
Niemniej, pozycja warta uwagi. Zdecydowanie inna,...
Usypiająca lektura pociągowa, idealne uzupełnienie monotonnego stukotu metalowych kół po szynach kolejowych.
Niewątpliwie powieść Jamesa skłania do myślenia, nie daje jednoznacznych odpowiedzi, pozostawia czytelnika w niepokoju, pewnym rozedrganiu, coś tu ewidentnie nie gra z główną bohaterką, szkoda tylko że jest to napisane (i też pewnie przetłumaczone) w bardzo nieprzystępny sposób, długie, barokowo rozwlekłe zdania sprawiają, że czytelnik skupia się na odnalezieniu sensu w samych zdaniach, a nie w głównym wątku fabularnym. Powieść liczy sobie zaledwie sto siedemdziesiąt stron, a przez styl narracji ciągnie się jak krówka mordoklejka.
Usypiająca lektura pociągowa, idealne uzupełnienie monotonnego stukotu metalowych kół po szynach kolejowych.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiewątpliwie powieść Jamesa skłania do myślenia, nie daje jednoznacznych odpowiedzi, pozostawia czytelnika w niepokoju, pewnym rozedrganiu, coś tu ewidentnie nie gra z główną bohaterką, szkoda tylko że jest to napisane (i też pewnie przetłumaczone) w bardzo...