Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom)

Okładka książki Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom) autorstwa Pu Yi
Okładka książki Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom) autorstwa Pu Yi
Pu Yi Wydawnictwo: Wydawnictwo Łódzkie Seria: Biografie Niezwykłe biografia, autobiografia, pamiętnik
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Biografie Niezwykłe
Tytuł oryginału:
From Emporor to Citizen. An Autobiography of Aisin-Gioro Pu Yi / 我的前半生
Data wydania:
1988-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1988-01-01
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
8321807879
Tłumacz:
Jolanta Mach
Autobiografia ostatniego cesarza Chin.
Książka oparta jest na zapiskach Pu Yi powstałych w czasie jego pobytu w więzieniu w latach 1950-1959. Tekst został opracowany przez dziennikarza Li Wenda oraz przejrzany i poprawiony przez pisarza Lao She, z pochodzenia Mandżura, podobnie jak Pu Yi.

Tom drugi Drugi opisuje życie Puyi jako marionetkowego prezydenta, a potem cesarza Mandżukuo oraz późniejszy pięcioletni pobyt w Związku Radzieckim w zamkniętych ośrodkach dla chińskich i japońskich zbrodniarzy wojennych i dziewięcioletni proces reedukacji, jaki przeszedł w chińskich więzieniach, aż do ułaskawienia w 1959 roku. Na zakończenie Puyi przedstawia wrażenia z Pekinu oglądanego po raz pierwszy z perspektywy zwykłego człowieka oraz swoje dalsze losy jako obywatela komunistycznych Chin.
Średnia ocen
6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom) w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom)

Średnia ocen
6,2 / 10
112 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom)

avatar
2377
2377

Na półkach:

Zapiskami autora zainteresowałem się po oglądnięciu świetnego filmu B. Bertolucciego " Ostatni cesarz " z 1987 r.
Książka to, prawdopodobnie, ostatni opis życia Syna Niebios na Tronie Smoka w Zakazanym Mieście.
Już dlatego książka jest warta przeczytania.
Drugim powodem to historia życia jej autora.
Gdyby nie była prawdziwa, nikt by jej nie wymyślił. Od cesarza do żebraka.
Puyi - posiadacz trzech ojców i sześciu matek. Cesarzem został mając dwa lata. Uroczystość intronizacji miała miejsce 02.12.1908r, zamiast się cieszyć, wołał " Ja chcę do domu "
Doprowadziło to do wojny domowej. Ośmioletni już Puyi wiedzia już, że przegrany musi pożegnać się z życiem.
Szczęśliwie utrzymuje się na tronie.
W szkole nie należy do najzdolniejszych uczniów, zresztą ta inteligencja - inaczej, będzie Go prześladowała do końca życia
Nauczyciele, twardogłowi mandaryni obrażeni na współczesny świat, nic Go nie nauczyli, oprócz chińskich klasyków i przekazania mu przekonania, że jest istotą boską, a wszyscy powinni Mu służyć. Co szybko wprowadził w czyn, sadystycznie znęcając się nad otoczeniem.
Reginald Johnston, nauczyciel angielskiego, to pierwszy biały jakiego zobaczył ( świetna rola filmowa P. O' Toole, ).
Miał duży, światopoglądowy, wpływ na swego ucznia.
Autor, izolowany w Zakazanym Mieście wyrósł na osobę groteskową, żałosną i ograniczoną.
Potem to już polityczny kalejdoskop, aż do 1945r gdy trafił do sowieckiej niewoli, a po pięciu latach przekazany władzom CHRL, gdzie od razu został gościem, na prawie dekadę, komunistycznego więzienia. Gościna obejmowała również pranie mózgu.
Zapiski pochodzą z tego okresu, co momentami łatwo zauważyć. Nie zmienia to jednak wartości książki, a raczej pomaga obserwować cele chińskich czyścicieli mózgu.
Ostatnie lata życia, ogłupiony obywatel Puyi spędził jako ogrodnik.
Zmarł 17.10.1967r.
Polecam książkę, albo przynajmniej film, jeśli ktoś jeszcze nie oglądał.

Zapiskami autora zainteresowałem się po oglądnięciu świetnego filmu B. Bertolucciego " Ostatni cesarz " z 1987 r.
Książka to, prawdopodobnie, ostatni opis życia Syna Niebios na Tronie Smoka w Zakazanym Mieście.
Już dlatego książka jest warta przeczytania.
Drugim powodem to historia życia jej autora.
Gdyby nie była prawdziwa, nikt by jej nie wymyślił. Od cesarza do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
490
490

Na półkach:

Całe życie cesarza Pu Yi opiera się na manipulacjach i bezgranicznej głupocie - wydaje się więc w pełni uzasadnione, że jako pięćdziesięciokilkuletni cywil dał się zmanipulować i ogłupić raz jeszcze, czego dowodem jest druga część jego autobiografii. Laurka wystawiona komunizmowi.

Całe życie cesarza Pu Yi opiera się na manipulacjach i bezgranicznej głupocie - wydaje się więc w pełni uzasadnione, że jako pięćdziesięciokilkuletni cywil dał się zmanipulować i ogłupić raz jeszcze, czego dowodem jest druga część jego autobiografii. Laurka wystawiona komunizmowi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2866
2863

Na półkach: ,

Nie polecam za bardzo, zapraszam na moją recenzją

Nie polecam za bardzo, zapraszam na moją recenzją

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tovideo - opinia

Poznaj innych czytelników

252 użytkowników ma tytuł Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom) na półkach głównych
  • 158
  • 92
  • 2
98 użytkowników ma tytuł Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom) na półkach dodatkowych
  • 72
  • 10
  • 6
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom)

Inne książki autora

 Pu Yi
Pu Yi
Ostatni cesarz Chin. Należał do mandżurskiej dynastii Qing, zmuszony w 1912 roku do abdykacji. Od 1934 roku cesarz marionetkowego państwa Mandżukuo, a od 1945 roku więzień – najpierw radziecki, a potem chiński. Po uwolnieniu w 1959 roku został zwykłym obywatelem Chińskiej Republiki Ludowej i pracował jako ogrodnik, a potem archiwista. W latach 1920-1932 używał imienia Henry Pu Yi.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom) przeczytali również

Dziesięć tysięcy uciech cesarza José Frèches
Dziesięć tysięcy uciech cesarza
José Frèches
Dziesięć tysięcy uciech z pewnością przypadło w udziale lektorowi. Naprawdę da się odczuć, iż lektura tej książki sprawiła mu dużą frajdę, jest przeczytana rewelacyjnie, aktor zmienia głos w zależności od osoby, która się wypowiada, nastroju lub emocji. To spory plus wersji audio, który sprawia, że wręcz nie można się oderwać od słuchania. A o czym jest ta powieść? Opisuje Pekin w XVII wieku. Cesarz Chenghua, już nie najmłodszy, ma problemy z tym, aby zadowolić w alkowie swoje kurtyzany (a jest ich kilka tysięcy). Ucieka się zatem do pomocy birmańskiego dzwoneczka. Niestety, pewnej nocy odkrywa, że ten wyjątkowo istotny sprzęt został skradziony z jego sypialni. Nakazuje wszcząć śledztwo. Tło historyczne oraz akcja mają w tej książce znaczenie drugorzędne. Oczywiście, można twierdzić, iż sporo dowiemy się o różnicach w poglądach między taoistami a konfucjanistami, o sposobie funkcjonowania cesarskiego gineceum, o kaście kastratów, lecz to przede wszystkim czystej wody erotyk. Rozpędzający się powoli, rozpoczynający od grzecznych opisów aktów płciowych dwojga młodych ludzi, by skończyć na wieloosobowych orgiach. Należy jednak podkreślić, że jest napisany w wyjątkowo elegancki sposób, pełno w nim nefrytowych łodyg i różanych dolin. To właśnie dzięki wyszukanemu słownictwu tak dobrze się tę książkę czyta. A dla tych, którzy chcieliby wypróbować zalecane w powieści figury (większość z nich ma za zadanie przedłużyć życie i witalność stosującym je spółkującym) autor zamieszcza skorowidz, a nawet dwa.
ilo99 - awatar ilo99
ocenił na69 lat temu
Maria Stuart Maria Bogucka
Maria Stuart
Maria Bogucka
Czytelnicy tego bloga, znają moje słabości książkowe. Od lat zajmuję się na nim Wyspami Brytyjskimi. Przyszedł czas na biografię Marii Stuart, przeczytaną drugi raz w życiu, pierwszy raz - to był drugi rok studiów historycznych :-). Mój nick pochodzi od (nick Jardian) : Jar - Jarosław , Dian - Diana. Tak mi się umyślało. Jeszcze doczytuję książkę Stefana Zabiegalika : "Zarys Historii Szkocji". Maria Bogucka - Autorka biografii Marii Stuart - to postać też niezwykła. Książka bardzo klimatyczna, napisana piękną polszczyzną, ujmująca w wielu aspektach narracji "tym czymś". Przeczytałem w ciągu dwóch dni. I ostatnio czytam wszystko, co w ręce wpadnie ;-) . Maria Stuart - postać tragiczna, postać jednak też - niejednoznaczna. Trudno ją oceniać, badania historyków nad nią wciąż trwają i trwają . Postać oczywiście legendarna. Czy rzeczywiście planowała zamach na Elżbietę Pierwszą (Wielką) - czy faktycznie maczała palce w wielu aferach i intrygach? Tutaj można te aspekty roztrząsać i roztrząsać. Nic nie zapowiadało raczej jej tragicznego losu. Urodzona w Szkocji, zimnym i niedostępnym i podzielonym kraju, musiała jako dziecko uchodzić do "boskiej" Francji. Wychowywaną ją po francusku, i w dobrobycie - ale też - bardzo ją rozpieszczano. W końcu Maria Stuart przybywa jako młodziutka wdowa do Szkocji, którą zaczyna wstrząsać Reformacja. Nieustępliwy John Knox - kalwinista - czyni jej życie bardzo trudnym. Maria Stuart obstaje jednak przy rzymskim katolicyzmie, i trwać w tej wierze będzie aż do swojej egzekucji. Szkocja była jej zarówno przychylna , jak i nieprzychylna. Maria Stuart była renesansową postacią, której to wcześniej niczego nie brakowało. Folgowała sobie w wielu rzeczach. Miała wsparcie, ale też i go nie miała. Nie była niestety dyplomatką, jak jej krewna - Elżbieta Angielska. Wychowanie francuskie dawało o sobie znać. Końcem końców - krótkowzroczność w polityce i rządzeniu krajem - spowodowały, że ta, która miała rządzić - była rządzona przez innych. Nie wiem dokładnie, jak odnieść się do Marii Stuart - narosło tyle legend i mitów, z drugiej strony , źródła obcojęzyczne pozwalają chyba nad samodzielnymi studiami nad nią. Prawdopodobnie, gdyby nie trwała tak przy swojej wierze, - i - zgodziła się na przejście na ewangelicyzm - jej los byłby inny - ale to tylko: "gdyby". Gdybanie. Polecam tę książkę wybitnej Autorki. Czyta się dość szybko, powtórzę się - nie czytam thrillerów z zasady ani kryminałów od dawna - ale ich elementy można odnaleźć w tym dziele :-) . Historia bowiem to nie tylko piękne zamki i portrety, piękne księgi , Damy i Rycerze. To przede wszystkim brutalność krew, przewroty, intrygi i wiele, wiele ciemnych kart.
jardian - awatar jardian
ocenił na83 lata temu
Torquemada Jerzy Cepik
Torquemada
Jerzy Cepik
117/2025 Nie zapomnę swego dysonansu poznawczego, kiedy to w słoneczny majowy dzień siedzieliśmy zziajani w cieniu kawiarnianego parasola na Placu Corredera w Kordobie i z rozkoszą popijaliśmy sangrię z dzbanka wyłożonego lodem… Wspaniała przestrzeń, bodaj największy z andaluzyjskich placów miejskich, otoczony wspaniałymi zabytkami i otulony historią. No właśnie: historią. Popijając wino – równolegle czytałem o tym miejscu i jego przeszłości. I w ramach tego dysonansu – słodka sangria stawała się nieco cierpka, kiedy czytałem o widowiskowych egzekucjach, jakich dokonywała tu Inkwizycja. Kilkaset lat przed realizacją zamówienia przez naszego kelnera – inkwizycyjny terror realizował tu ostateczne stadium swej walki z tzw. herezją, czyli po prostu – palił ludzi, zarówno in persona, jak i in effigie (symboliczne spalenie podobizny „heteryka” którego – jeszcze – nie udało się sięgnąć Trybunałowi). Plac Corredera nadawał się do tego idealnie – dzięki jego rozmiarom i przestronności można tu było spędzić spory tłum, by terroryzować go strachem, a tym samym trzymać społeczeństwo w ryzach tzw. „porządku religijnego”. Tomás de Torquemada bez wątpienia był człowiekiem obłąkanym. Ale nie w znaczeniu postradania zmysłów i zachowań irracjonalnych: pochłonęło go szaleństwo wynikające z postępującej żądzy władzy, zatracił się w swej idee fixe, czyli ślepej i bezgranicznej nienawiści do Żydów i Maurów, a swoje „życie i twórczość” podporządkował imperatywowi wyniszczenia lub wygnania z Hiszpanii marranów, czyli Żydów konwertytów, którzy przyjęli chrzest, oraz morysków – chrześcijan pochodzenia arabskiego. Mariaż religii i władzy od zarania dziejów stanowił ludobójcze połączenie - Torquemada zaś idealnie trafił w swój czas: obsesja Izabeli i Ferdynanda, władców Hiszpanii, na punkcie zakończenia rekonkwisty wymagała nieustającego dopływu gotówki, a tej w dużej mierze dostarczała Suprema dokonując, pod pretekstem obrony czystości wiary, konfiskat majątków co bogatszych obywateli, głównie Żydów, oskarżanych o sprzeniewierzenie. Inkwizycja kojarzy się powszechnie ze stosami, ale to perspektywa wiodąca na poznawcze manowce. Inkwizycyjny terror miał o wiele szerszy repertuar środków represji a skala jego zasięgu w Hiszpanii końca XV wieku – mogłaby imponować samemu Stalinowi. Mam ciary na plecach, gdy pomyślę, że gdyby nie zdecydowany sprzeciw Izabeli – Wielki Tancerz Triany zrównałby z ziemią Alhambrę po zdobyciu Grenady… Piromańskie zapędy Tomasa kierowały się w równym stopniu, a może nawet bardziej, ku „paleniu myśli”, a więc walki z nauką, sztuką i postępem. Z – nomen omen – gorącym zapałem Suprema zamieniała w popiół setki tysięcy rękopisów oraz druków. Zatrzymano wtedy w Hiszpanii naukowy postęp i rozwój na całe pokolenia. Niewielu także wie – to nie wiedza podręcznikowa – że mało brakowało, a Kolumb nigdy nie podniósłby kotwicy Santa Marii: Torquemada nigdy by na to nie pozwolił i można rzec metaforycznie, iż suszył już drewno dla Kolumba. Wszak sugerowanie przez żeglarza istnienia czegoś za wielką wodą było głoszeniem wizji, o której nie ma słowa w Biblii. A to już herezja pełna gębą. Tylko konsekwentny upór Izabeli, a raczej – jej słabość do wizji potencjalnych zysków, jaką roztaczał kontrowersyjny nawigator, pozwolił na sfinansowanie skromnej wyprawy, która przesądziła potem o losach świata. Ale to już inna historia... Książka Jerzego Cepika jest kapitalnym połączeniem historycznego reportażu z powieścią historyczną. Jest w zamierzeniu Autora fabularyzowaną, biograficzną, opowieścią o „życiu i twórczości” kościelnego zbrodniarza, ale także relacją na temat ówczesnej Hiszpanii a nawet Europy. Lektura to niełatwa: wielu osobom specyficzna narracja Cepika nie przypadnie do gustu, ale też wielu z tych, którzy narzekają na to w swych opiniach – wydaje się zupełnie nie zdawać sprawy z celowości tych autorskich zabiegów, tym samym nie rozumieć przyjętej przez Autora konwencji. Lubię książki, które pozostawiają mnie z niedosytem. A mam apetyt na Muzeum Inkwizycji w Sewilli.
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na97 miesięcy temu
100 postaci, które miały największy wpływ na dzieje ludzkości Michael H. Hart
100 postaci, które miały największy wpływ na dzieje ludzkości
Michael H. Hart
Jedna z moich ulubionych książek. Już sam pomysł na taki ranking jest świetny (mimo pewnej absurdalności, bo zawsze można powiedzieć, że rodzice danej osoby mieli większy wpływ niż ona sama),bardzo pobudza wyobraźnię, dziwne, że nie powstało więcej takich list, a przynajmniej o tym nie słyszałem (poza analogiczną książką o 100 kobietach autorstwa Deborah G. Felder, która jednak niestety nie dorasta do pięt tej pozycji, oraz "kontynuacją” od tego samego autora, w której tworzy on taki ranking z perspektywy... roku 3000, a ponad połowę listy zajmują fikcyjne postaci “z przyszłości” – szkoda, że nie została ona wydana po polsku, a i po angielsku trudno ją znaleźć, pomysł jest tak szalony, że z wielką chęcią sprawdziłbym, jak to wyszło). Wykonanie jest może dość dalekie od ideału, lecz wciąż naprawdę dobre. Książka jest przede wszystkim napisana znakomitym językiem - opisy poszczególnych postaci to nie są jakieś suche notki biograficzne, lecz są wzbogacone przez autora różnymi ciekawostkami oraz jego rozważaniami i wtrąceniami w taki sposób, że nawet o tak nieciekawych z perspektywy współczesnego Europejczyka osobach, jak Asioka albo Zaratustra chce się czytać. Niektóre fragmenty mocno zapadają w pamięć, jak choćby zakończenie tekstu o Lavoisierze: “Podczas rozprawy do sądu został przesłany apel wzywający do oszczędzenia Lavoisiera z uwagi na liczne usługi, jakie oddał on krajowi i nauce. Sędzia odrzucił prośbę z krótką uwagą: “Rewolucja nie potrzebuje geniuszy”. Nieco bliższa prawdy była uwaga kolegi Lavoisiera, wielkiego matematyka Lagrange’a: “Potrzeba jedynie chwili, by ściąć tę głowę, ale żeby pojawiła się taka druga, może nie starczyć i stu lat“.” Można nie zgadzać się z opiniami autora, ale nie można mu odmówić merytorycznego podejścia do tematu (tak przynajmniej twierdziłem, zanim trafiłem na tutejsze, pożal się Boże, recenzje...). Należy mu się również szacunek za to, że nie zrobił z tego jakiegoś rankingu popularności i nie zamieścił osobistości pokroju The Beatles czy Billa Gatesa, o których obecnie jest głośno, ale za kilka(naście) wieków zapewne mało kto będzie o nich pamiętał. Mimo wszystko, miałbym autorowi trochę do zarzucenia, jeśli chodzi o skład i kolejność rankingu: 1. Co prawda już po lekturze dowiedziałem się, że autor jest Amerykaninem, ale gdybym tego nie wiedział, to zarzuciłbym mu anglocentryzm. O ile 2. miejsce Newtona jest jak najbardziej zasłużone (chociaż autor trochę poszedł na łatwiznę, przypisując odkrycie rachunku całkowego wyłącznie Newtonowi i pomijając osobę Gottfrieda Wilhelma Leibniza, jest jedynie wspomniane, że Newton “wdał się z Leibnizem w zaciekły spór”),o tyle już 31. pozycja Szekspira wzbudza pewien sprzeciw (bardzo ciekawe są natomiast dywagacje autora nad tym, komu powinno być przypisywane autorstwo jego dzieł, przedstawiona argumentacja na korzyść osoby Edwarda de Vere’a jest dość przekonująca - mimo że jest to teoria odrzucana przez większość badaczy - ale też zachęca do zagłębienia się w temat). Jak sam autor słusznie zauważa, sztuka ma stosunkowo niewielki wpływ na nasze życie i nawet biorąc pod uwagę trwałość jego dzieł, nie sądzę, by wywarł on większy wpływ od Hitlera, Napoleona lub Aleksandra Wielkiego. Znalezienie miejsca w głównej części rankingu dla Francisa Bacona to dość kontrowersyjny wybór, biorąc pod uwagę, że spośród filozofów autor nie umieścił w pierwszej setce choćby Kanta. Najbardziej dyskusyjnym wyborem tego rodzaju jest jednak umieszczenie Johna Locke’a i Olivera Cromwella w górnej połowie listy - osobiście wątpię, czy w ogóle powinni się oni na niej znaleźć. 2. W niektórych miejscach autor nie uzasadnia wystarczająco swoich twierdzeń np. stwierdza bez podania dodatkowych argumentów, że więcej książek powstałoby przy użyciu papieru i druku blokowego niż przy użyciu papirusu i ruchomej czcionki Gutenberga, a ja bym się z tym raczej nie zgodził. 3. Pominięcie wynalazku filmu. Wiadomo, że w dużej mierze było to po prostu rozwinięcie wynalazku fotografii i tak jak w większości przypadków nie dokonała tego jedna osoba, ale wciąż było na tyle przełomowe, że powinno zostać w jakiś sposób uwzględnione. 4. Stawianie wpływu świętego Piotra niemal na równi z Jezusem. Zgadzam się, że gdyby Jezus nie pozostawił po sobie naśladowców, to chrześcijaństwo nie stałoby się z pewnością największą religią w historii, ale zasługę jego rozkrzewienia należałoby raczej przypisać wszystkim apostołom (chociaż nie po równi, oczywiście),a tymczasem autor pisze niemal tak, jakby św. Paweł był jedynym uczniem Chrystusa. 5. W paru miejscach osoby porównywane przez autora są rozdzielone o jedną pozycję, co sprawia nieco sztuczne wrażenie. Jeśli autor stwierdza (jak najbardziej słusznie),że “Cortés przyspieszył bieg historii, Pizarro, być może, zmienił jej bieg”, to różnica między nimi w rankingu powinna być zdecydowanie większa. Podobnie z Shi Huangdi i Oktawianem Augustem oraz Cai Lunem i Gutenbergiem. 6. Pominięcie osoby Nikoli Tesli. Daleko mi do popularnego obecnie punktu widzenia, według którego to „największy geniusz w historii”, ale z pewnością zasłużył na wspomnienie w tekście o Edisonie i/lub Marconim. Jak widać, mam sporo uwag, pewnie mógłbym coś jeszcze dorzucić, ale są to głównie zarzuty dotyczące pojedynczych pozycji, wciąż jako całość oceniam tę książkę zdecydowanie pozytywnie. Zarzuty z recenzji użytkownika Piratka (i innych recenzji cytowanych w tej recenzji) są na tyle żenujące i ignoranckie, że stwierdziłem, iż muszę na nie odpowiedzieć. Dobrze, że chociaż na stronie Goodreads użytkownicy potrafili docenić tę książkę i średnia ocen wynosi tam prawie 4/5. “„krytycy zarzucali Autorowi, że ośmielił się nie tylko rozstrzygać które osobistości wywarły największy wpływ na dzieje świata, lecz i subiektywnie je klasyfikować. Wbrew zastrzeżeniom krytyków książka odniosła ogromny sukces; sprzedano dziesiątki tysięcy egzemplarzy.” To o wartości książki nie musi świadczyć. Po za tym książka kupiona nie musiała zostać przeczytana, a przeczytana nie musiała się spodobać.” I nigdzie nie jest to stwierdzone, nie musisz sobie dopowiadać, zresztą wystarczy poczytać w Internecie, żeby zobaczyć, że recenzje czytelników w zdecydowanej większości są pozytywne. “Obawiam się, że jest to wiedza z gatunku SF.” Bez komentarza, dużo więcej wspólnego z SF ma większość twoich zarzutów. Od siebie mogę co najwyżej dodać, że wiedza pozyskana dzięki przeczytaniu tej książki pozwoliła mi kilkukrotnie zabłysnąć w różnych sytuacjach odpowiedziami na takie pytania, jak “który papież zapoczątkował krucjaty?” albo “kto wynalazł papier?”. “Do tego Hart wyliczył postacie nie alfabetycznie, chronologicznie czy rzeczowo, lecz tak, jak sobie uważa.” I bardzo dobrze, gdyby nie to, to książka byłaby tylko nudną stertą biografii, bo przynajmniej połowa osób jest dość oczywistym wyborem. Dzięki uszeregowaniu postaci i wzbogaceniu całości o uzasadnienie dokonanych wyborów jest ona zdecydowanie ciekawsza. „Mimo swojej obszerności traktuje tematykę bardzo powierzchownie. Merytorycznie słabo, brak źródeł, autorów ilustracji, zawiera wiele błędów gramatycznych.” Wręcz przeciwnie, analizuje skrupulatnie życiorysy i dokonania poszczególnych osób, rozważa ich wpływ nie tylko do dnia dzisiejszego, ale stara się też spojrzeć w przyszłość. Co do źródeł, to chciałbym tylko zauważyć, że to literatura popularnonaukowa, a nie praca naukowa. Błędów gramatycznych nie dostrzegłem, nawet jeśli jakieś występują, to nie uważam, żeby znacząco wpływały na przyjemność z czytania. “We wstępie autor napomina, że stara się pomijać osoby, co do których nie ma pewności, że kiedykolwiek żyły, po czym czytamy o wielu wątpliwych "osobistościach".” Przy każdej takiej osobie, autor tłumaczy swój punkt widzenia oraz podaje niezbędne argumenty. No, może zabrakło mi tego trochę przy kilku postaciach religijnych (na czele z wiadomymi postaciami z miejsc pierwszego i trzeciego),ale mogłoby to wywołać zbędne kontrowersje, więc może i dobrze, że zostały one dołączone “z automatu”. “Najczęściej pojawia się słowo "prawdopodobnie".“ Trudno, żeby się nie pojawiało, skoro są rozważane hipotetyczne skutki. Autor miał przenieść się do alternatywnego wszechświata, żeby sprawdzić, co by się wydarzyło, gdyby nie narodziły się dane osoby? Naprawdę wyssane z palca te zarzuty. “Jest wiele ciekawszych i poważniej traktujących czytelnika cegiełek.” Szkoda, że nie podałaś żadnych przykładów, chętnie poczytam, mam nadzieję, że nie masz na myśli wspomnianej książki o 100 kobietach, której rzeczywiście można zarzucić powierzchowność i kiepski poziom merytoryczny. “Najważniejszą postacią jest tu Mahomet, drugą Newton.” I słusznie, można z tym polemizować, ale główne argumenty o wyższości Mahometa nad Chrystusem (po pierwsze Mahomet odegrał dużo większą rolę w rozwoju islamu niż Jezus w rozwoju chrześcijaństwa, a po drugie Mahomet był także przywódcą wojskowym, a nie tylko religijnym) są jak najbardziej przekonujące. Dodatkowo można stwierdzić, że wpływ Mahometa będzie prawdopodobnie trwalszy od wpływu twórców pozostałych religii: https://www.pewresearch.org/religion/2015/04/02/religious-projections-2010-2050/ A co do Newtona, to już w ogóle nie wiem, co masz przeciwko, jest bezkonkurencyjnie najbardziej wpływową postacią w historii nauki, popchnął ją swymi dokonaniami do przodu o co najmniej kilka wieków. “znaczenie tego dzieła dla rozwoju ludzkości przewyższa rolę wszystkich innych - może z wyjątkiem Biblii” Czyli niby kodeks Justyniana jest najbardziej znaczącym dziełem w historii? Bardziej niż wszystkie księgi religijne, wszystkie przełomowe prace naukowe i wszystkie traktaty filozoficzne? Mocno powątpiewam w to, raczej dużo bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że mediewista może przeceniać znaczenie dzieł wydanych w okresie, w którym się specjalizuje. “Bez urazy, jakiż wywarł on wpływ na dzieje świata ?” Gdybyś przeczytała uważnie tekst o Mahawirze, to wiedziałabyś. Dżinizm wyróżnia się spośród innych religii tym, że “jest doskonałym przykładem tego, w jak drastyczny sposób doktryny religijne mogą oddziaływać na sposób życia całej społeczności”. Jako przykład podano stosunek wierzących do zwierząt: “Bardzo ważną cechą dżinizmu jest przywiązywanie wagi do zasady ahimsy, czyli niestosowania przemocy, niewyrządzania krzywdy. Dżiniści uważają, że zasada ahimsy dotyczy nie tylko ludzi, lecz obowiązuje również w stosunku do zwierząt. Jednym z następstw tej zasady jest zakaz spożywania mięsa. Głęboko wierzący dżinista rozciąga zasadę ahimsy znacznie dalej; na przykłada nie zabija much i nie je po ciemku, bo mógłby przypadkowo połknąć jakiegoś owada, a więc spowodować jego śmierć. Zdarza się, że naprawdę pobożny, a przy tym wystarczająco zamożny dżinista wynajmuje kogoś do zamiatania przed nim ulicy, ponieważ idąc mógłby przypadkowo nastąpić na jakiegoś owada czy robaka i go zabić”. Poza tym autor wspomina też, że “dżiniści stanowią zamożną grupę społeczną, a w proporcji do liczebności ich udział w życiu intelektualnym i artystycznym Indii jest bardzo duży”. Do tego dochodzi wpływ filozofii Mahawiry na praktyki religijne hinduizmu: “Obowiązujący w dżinizmie zakaz składania ofiar ze zwierząt i spożywania mięsa w znaczący sposób wpłynął na praktyki religijne hinduizmu. Zasada niekrzywdzenia i niestosowania przemocy wywiera stały wpływ na filozofię hinduską, nawet obecnie.” Moim zdaniem Mahawira powinien nawet być w rankingu wyżej od Justyniana. Ten drugi nie ma już od wieków żadnego realnego wpływu na obecne prawodawstwo, a Mahawira wciąż wywiera znaczący wpływ na życie około 5 milionów ludzi. “Lord D’Abernon uznał pokonanie Czerwonej Armii nad Wisłą w 1920 r. za 18 decydującą bitwę świata” Żaden z wodzów z tej listy nie znalazł się na liście (nie licząc ludzi pokroju Napoleona, których wpływ sięga dużo dalej niż tej jednej potyczki),bo jedna bitwa to po prostu za mało. Zresztą nawet gdyby Polacy ją przegrali, to prawdopodobnie zaważyłoby to jedynie na niepodległości Polski (określanie tego wydarzenia mianem “bitwy, która odmieniła losy świata” na podstawie książki jednej osoby, która też nie była jakimś wielkim autorytetem i mogła mieć swój interes w wyolbrzymieniu jej znaczenia, jest strasznie naciągane, Armia Czerwona była zbyt słabo zaopatrzona, żeby kontynuować ofensywę na zachód, poleciłbym ci przeczytanie książki “Polska bez cudów. Historia dla dorosłych”, jednak widzę, że już to zrobiłaś i niestety nie wyciągnęłaś z tego żadnej refleksji, twoja recenzja tej książki to taki bezsensowny słowotok, że trudno to nawet sensownie skomentować),no, ale widzę, że u niektórych zaślepienie patriotyzmem wywołuje dość skrajny polonocentryzm. Stalin i Lenin “załapali się” dopiero na 66. i 84. miejsce, a Piłsudski miałby zmieścić się w setce? Już prędzej przyczepiłbym się o pominięcie Karola Młota, który mógłby znaleźć się chociażby na liście honorowej za powstrzymanie podboju Europy przez Arabów, choć to też można łatwo uzasadnić - tym, że obrona Konstantynopola miała zapewne większe znaczenie w tej kwestii od bitwy pod Poitiers. “Abraham Lincoln trzeci od końca w liście dodatkowej” Nie żeby to miało jakieś wielkie znaczenie, ale jeśli ktoś nawet nie zauważył, że wymienione na końcu osoby są podane w kolejności alfabetycznej (zresztą autor wprost pisze, że “nie oznacza to, że gdyby wydłużyć listę zasadniczą, to te dziesięć osób (w nieokreślonej jeszcze kolejności) zajmowałoby pozycje 101-110, ani też, że wymienione niżej osoby znalazłyby się na liście z numerami 101-200"),to chyba sporo mówi to o jego skupieniu podczas czytania tudzież inteligencji. “Jak napisał ktoś na forum historycy.org” Po pierwsze, fajne źródło xD Nie wiem, gdzie tu dostrzegasz lekceważący ton, zresztą trzeba być zaiste bezczelnym, żeby zarzucać lekceważący ton autorowi na koniec recenzji, którą samemu napisało się bardzo lekceważącym tonem. Autor wyraźnie pisze, że to przecież wybór Lincolna na prezydenta wywołał secesję Południa, więc trudno mu przypisać dodatkowy wpływ za powstrzymanie czegoś, co w gruncie rzeczy sam spowodował. Poza tym Południe nie miało praktycznie szans wygrać wojny secesyjnej i utrzymać niezależności, bo zdecydowanie ustępowało Północy pod względem przemysłowym i demograficznym. Pewności oczywiście nie ma, ale trudno mi sobie wyobrazić, żeby Stany Zjednoczone pozostały rozbite na dłuższą metę, kiedy Północ i Południe były ze sobą tak mocno związane językowo, kulturowo, religijnie i handlowo. Może jedynie z zarzutami dotyczącymi części o Konstantynie Wielkim bym się zgodził. Swoją drogą, jestem ciekaw, jak wyglądałby twój ranking.
Janusz Luczak - awatar Janusz Luczak
ocenił na89 miesięcy temu
Potępienie Paganiniego Anatolij Winogradow
Potępienie Paganiniego
Anatolij Winogradow
Postanowiłam odkurzyć biblioteczkę moich rodziców i przeczytać ,, Potępienie Paganiniego" - Anatola Winogradowa napisaną w 1936 roku. Mam trzecie wydanie tej książki z 1962 roku. Lubię czytać biografię znanych osób, szczególnie artystów. Nicolo Paganini genialny skrzypek, urodzony 27 października 1782 roku w Genui w biednej rodzinie. Ojciec hazardzista i alkoholik. Odkrył on, że jego syn Nicolo ma niezwykły talent muzyczny i postanowił na tym zarabiać. No i zaczęła się gehenna w życiu małego chłopca. Niespełna czteroletnie dziecko musiało ćwiczyć nawet po czternaście godzin, aż jakiś fragment utworu zostanie doprowadzony do perfekcji, najczęściej Nicolobotrzymywał marne jedzenie po ćwiczeniach. Zaczęła się też katorżnicza wędrówka ojca z synem na koncerty, na których mały Paganini zarabiał, a ojciec przegrywał lub przepijał te pieniądze. Podobnie ojciec Mozarta wykorzystywał talent swego syna, aby pokazując jego kunszt gry na przeróżnych koncertach, zarabiać na własnym dziecku. No, ale wróćmy do Paganiniego. To znęcanie się ojca nad swoim utalentowanym synem doprowadziło do kresu wytrzymałości Nicole i w końcu udało mu się uciec w wieku czternastu lat z domu. I tak zaczęła się wielka kariera muzyczna tego genialnego artysty. Jego życie nie było wcale łatwe. Przypada ono na okres dominacji Austrii w Italii oraz Wielkiej Rewolucji Francuskiej w 1789 roku. Francuzi mają coraz większe wpływy polityczne na Italię. Zakon Jezuitów walczy natomiast o władzę i bogactwo. Tę walkę prowadzi oczywiście elita, czyli przywódcy zakonu. Zakonnicy, którzy są szarymi braćmi nie mają o tym pojęcia. Walka Jezuitów o dobra, które zgromadził Paganini za swe koncerty, aby zapewnić utrzymanie swemu synowi Achillinowi, a także ,, alimenty" jego matce, trwa przez całe życie artysty. Czy zakon pozbawi tę rodzinę środków do życia - odpowiedź w książce. Paganini nazywany diabłem przez księży, bo według nich, nie jest możliwe, żeby normalny człowiek tak grał, a jego gra ,, zniewoliła" tak wielką publiczność. Paganini zmaga się z wieloma strasznymi oszczerstwami na temat jego życia, rzucanych przez mniej utalentowanych kolegów muzyków no i kościół. Paganini jeździ mimo wielu przeszkód ze swoimi koncertami. W owym czasie na Półwyspie Apenińskim znajduje się co najmniej dwadzieścia państw. Austriacy wprowadzają bardzo skomplikowany system paszportowy, co też utrudnia podróże Paganini emu. Autor nie mógł opisać życia Paganiniego bez wątków historycznych, ponieważ mają one wielkie znaczenie dla życia artysty. Są tu też polskie akcenty: polski muzyk Lipiński gra z Paganinim w Warszawie. Przecinają się też drogi Szopena, jak głoszą niektórzy: ,,obdarowanego szatańskim talentem obecnego stulecia", z Paganinim "opętanego przez ducha dzisiejszego stulecia", który oddał duszę diabłu. Ot dzisiaj powiedzielibyśmy spotyka ich druzgocący hejt. Paganini, członek tzw. karbonariuszy, jak się domyśla kler, jest ciągle inwigilowany, hejtowany, a nawet podtruwany. Jakie było życie tego geniusza skrzypiec możemy przeczytać w tej książce. Moim zdaniem warto po nią sięgnąć.
Barbara Stanio - awatar Barbara Stanio
ocenił na92 miesiące temu
Siódmy krzyż Anna Seghers
Siódmy krzyż
Anna Seghers
„Trzeci głos, tak straszliwie blisko- przecież mogą mi zaraz nastąpić na głowę- pomyślał Georg – był głosem Meissnera, który nocą przychodził do baraku, wywoływał ich pojedynczo, a jego Georga, ostatnio wywoływał przez dwiema nocami. (…) Drugi napad strachu był jak pięść ściskająca serce, żeby nie żyć teraz człowiekiem, żeby zapuścić korzenie jak drzewo, stać się pniem wierzbowym między pniami, okryć się korą i wypuścić gałęzie zamiast ramion”. Anna Seghers, Siódmy krzyż, Przekł. M. Wołczacka i J. Marecka, Czytelnik, Warszawa 1984,s. 26. Dedykacja Umarłym i żywym antyfaszystom Niemiec książkę tę poświęcam Anna Seghers Dedykacja towarzysząca powieści nie pozostawia żadnych niedomówień, brzmi jasno i dobitnie, podobnie jak historia ucieczki Georga, jednego z siedmiu więźniów obozu koncentracyjnego w Westhofen. Dowództwo obozu, w osobie komendanta, poprzysięga karę w ciągu tygodnia (mają stać pod krzyżami i być torturowani). Pod sześcioma z nich znajdują się schwytani uciekinierzy. Co z tytułowym „siódmym krzyżem”? Sugestywna narracja A. Seghers czyni z Czytelnika również więźnia – uciekiniera, pragnącego za wszelką cenę przeżyć. który wobec nieludzkich systemów, chce zniwelować swe człowieczeństwo i przemienić się w nieruchome drzewo, na podobieństwo bohatera. Żaden ze stanów emocjonalnych takich, jak: niepokój, strach, lęk, obawa, przerażenie nie zostanie mu oszczędzone, podobnie, jak i pozostałym więźniom. Niemcy - u zarania faszystowskich idei, w ujęciu A. Seghers - to początek rozbudowanej machiny obozowej, której doświadczyła Europa XX w. Powieść A. Seghers – powinna znaleźć się na liście lektur XXI w. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Żywoty cezarów Swetoniusz
Żywoty cezarów
Swetoniusz
[...] Nie ma nic bardziej nieprzewidywalnego niż motłoch, nic bardziej niejasnego niż opinia publiczna, nic bardziej zwodniczego niż cały system polityczny. [...] Eamus quo nos signa deorum et iniquitas inimicorum nostrorum vocant. Alea iacta est. 𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀 -𝗞𝗟𝗔𝗦𝗬𝗞𝗔" 🎧📚👩💗 "De vita Caesarum" to najważniejsze i jedyne zachowane w całości dzieło Swetoniusza właściwie Gajusza Swetoniusza Tranquillusa , powszechnie znane w języku angielskim jako "The Twelve Caesars". Jest to zbiór 12 biografii kolejnych rzymskich władców od Juliusza Cezara do Domicjana .Prawdopodobnie zostało ono napisane w czasach Hadriana. Inne prace Swetoniusza dotyczyły codziennego życia Rzymu , polityki, oratorium i życia znanych pisarzy, w tym poetów, historyków i gramatyków. Kilka z tych ksiąg przetrwało częściowo, lecz wiele zaginęło. Tekst łaciński pochodzi od Maksymiliana Ihma z wydania Teubnera z 1907 roku, z kosmetycznymi zmianami, jak w wydaniu Loeb Classical Library z lat 1913‑1914. Tłumaczenie angielskie wykonał J. C. Rolfe i ukazało się w tym samym wydaniu. Zarówno tekst, jak i tłumaczenie należą do domeny publicznej. Na tę konkretną powieść składa się 12 ksiąg, które z kolei są podzielone na mniejsze sekcje : -Tekst łaciński .-Tłumaczenie angielskie KSIEGA - I -DIVVS IVLIVS -JULIUS CAESAR KSIEGA - II -DIVVS AVGVSTVS -AUGUSTUS KSIĘGA - III -TIBERIVS -TIBERIUS KSIĘGA - IV -CALIGVLA -CALIGULA KSIĘGA - V -DIVVS CLAVDIVS -CLAUDIUS KSIĘGA - VI -NERO -NERO KSIĘGA - VII -GALBA -GALBA -OTHO -OTHO -VITELLIVS -VITELLIUS KSIĘGA - VIII -DIVVS VESPASIANVS -VESPASIAN -DIVVS TITVS -TITUS -DOMITIANVS -DOMITIAN Ukazują się też wydania w 8 księgach, podzielonych na 12 części, które zawierają tyleż biografii w porządku chronologicznym: Boski Juliusz – KSIĘGA I (89 rozdziałów) Boski August – KSIĘGA II (101 rozdziałów) Tyberiusz – KSIĘGA III (76 rozdziałów) Gajus Kaligula – KSIĘGA IV (60 rozdziałów) Boski Klaudiusz – KSIĘGA V (46 rozdziałów) Nero – KSIĘGA VI (57 rozdziałów) Galba – KSIĘGA VII (23 rozdziały) Oton – KSIĘGA VII (12 rozdziałów) Witeliusz – KSIĘGA VII (18 rozdziałów) Boski Wespazjan – KSIĘGA VIII (25 rozdziałów) Boski Tytus – KSIĘGA VIII (11 rozdziałów) Domicjan – KSIĘGA VIII (23 rozdziały) Do Żywotów Swetoniusza nawiązywała pomyślana jako ich kontynuacja Historia Augusta, powstała jako zbiorowe dzieło autorskie w czasach późniejszych. To monumentalne dzieło opowiada historię z życia każdego Cezara według ustalonej formuły i zawiera cenne informacje dotyczące życia, kariery politycznej, wyglądu zewnętrznego czy nawyków pierwszych cesarzy rzymskiego imperium, które nie występują w innych źródłach.: zaczynając od opisów wyglądu, znaków, historii rodziny, cytatów, a następnie historii podanych w spójnej kolejności. Zapisał najwcześniejsze relacje o napadach padaczkowych Juliusza Cezara . Pełno w niej anegdot często zabawnych, acz fascynujących. Oczywiście można je potraktować jako coś w rodzaju ploteczek ze starożytnego świata. Trzeba przyznać, że forma plotek często świadczy o duchu czasów i uwypukla ówczesne bieżące problemy, z których się rodzą. Z co ciekawszych kąsków można wysnuć wnioski, że taki chociażby Kaligula był szalony jak gruszka, August był najlepszy z możliwych, Neron dojrzał do łoża Freuda, a gdyby nie pogodny dziadek Wespazjan, wielkie Imperium Rzymskie dawno zniknęłoby w mrokach historii, a dzisiejsi turyści nie mieliby przy Koloseum miejsca do robienia zdjęć. Jednak jest to również doskonałe źródło informacji, a już na pewno wspaniały wstęp do innych dzieł tamtego burzliwego okresu i początkach naszej cywilizacji oraz kolejny dowód na to, że książka oraz jej autor to niezastąpione medium, które nigdy się nie starzeje. Zatem ... 𝗖𝗭𝗬𝗧𝗔𝗝𝗖𝗜𝗘 ⵑ 𝗞𝗟𝗔𝗦𝗬𝗞Ę 𝗭𝗔𝗪𝗦𝗭𝗘 𝗪𝗔𝗥𝗧𝗢 ⵑ 𝗦𝗭𝗖𝗭𝗘𝗥𝗭𝗘 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 ⵑ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : Swetoniusz był bliskim przyjacielem senatora i autora listów Pliniusza Młodszego . Pliniusz opisuje go jako „cichego i pilnego, człowieka oddanego pisaniu”. Pliniusz pomógł mu kupić małą posiadłość i wstawił się u cesarza Trajana o przyznanie Swetoniuszowi immunitetów zwykle przyznawanych ojcu trójki dzieci, ius trium liberorum , ponieważ jego małżeństwo było bezdzietne. Dzięki Pliniuszowi Swetoniusz zyskał łaskę Trajana i Hadriana . Mógł służyć w sztabie Pliniusza, gdy Pliniusz był cesarskim namiestnikiem ( legatus Augusti pro praetore ) Bitynii i Pontu (północna Azja Mniejsza ) w latach 110–112. Za Trajana pełnił funkcję sekretarza studiów (dokładne funkcje są niepewne) i dyrektora archiwów cesarskich. Za Hadriana został sekretarzem cesarza. Według kontrowersyjnej i niepełnej pod względem faktów Historii Augusta Hadrian później odprawił Swetoniusza za romans z cesarzową Vibią Sabiną . Poniższa lista zaginionych dzieł Swetoniusza pochodzi z przedmowy Roberta Gravesa do jego tłumaczenia Dwunastu Cezarów. Royal Biographies Lives of Famous Whores Roman Manners and Customs The Roman Year The Roman Festivals Roman Dress Greek Games Offices of State On Cicero's Republic Physical Defects of Mankind Methods of Reckoning Time An Essay on Nature Greek Objurations Grammatical Problems Critical Signs Used in Books Wstęp do wydania Loeba Swetoniusza, przetłumaczonego przez JC Rolfe’a, ze wstępem KR Bradleya, odwołuje się do Sudy pod następującymi tytułami : On Greek games On Roman spectacles and games On the Roman year On critical signs in books On Cicero's Republic On names and types of clothes On insults On Rome and its customs and manners Tom zawiera także inne tytuły, które nie zostały potwierdzone w Sudzie. On famous courtesans On kings On the institution of offices On physical defects On weather signs On names of seas and rivers On names of winds Dwa inne tytuły mogą być również zbiorami niektórych z wymienionych powyżej : Pratum (Miscellany) On various matters dodatkowe informacje wiki angielska oraz strony z łacińską wersją oraz jej tłumaczeniem.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na107 miesięcy temu
Czerwony pył Ma Jian
Czerwony pył
Ma Jian
Nie lubię i nie czytuję książek naszych celebrytów i podróżników, gdyż to są najczęściej bardzo komercyjne pozycje. Oczywiście gdy mamy w perspektywie odwiedzenie danego kraju, mogą być pomocne, gdyż dzięki temu będziemy wiedzieć jakie miejsca i zabytki warto zwiedzić i liźniemy trochę historii i kultury tego kraju. Właśnie liznąć, ale nie poznać, czy poczuć dany kraj. Tylko ktoś, kto jest mieszkańcem tego kraju, może nam opowiedzieć o wiele więcej, szczególnie o jego mieszkańcach niż człowiek przybywający z zewnątrz. Jednak w przypadku Chin i panującej tam cenzury, prawdę o tym kraju można napisać, dopiero, gdy się go opuści. Tak też zrobił autor, swoją wędrówkę po Chinach opisał, dopiero gdy opuścił Chiny. Poznajemy Chiny na początku lat osiemdziesiątych XX wieku. Skończyły się rządy Mao i Bandy Czworga, a władzę przejął Deng Xiaoping. Nowy przywódca był bardziej pragmatyczny, stawiał na rozwój gospodarki, szczególnie przemysłu. Otworzył do pewnego stopnia kraj na Zachód, a także zaczęły ukazywać się zachodnie powieści tłumaczone na Chiński. Powstawały też różnego rodzaju pisma literackie, gdzie chińscy poeci i pisarze mogli publikować. Nawet przynależność do buddystów jest tolerowana. Jednak otwarcie się na Zachód nie oznacza, że społeczeństwo chińskie może upodabniać się do społeczeństw zachodnich. Rusza kampania przeciw zepsuciu duchowemu, w której zwalczano wszelkie przejawy „burżuazyjnej postawy życiowej”. Ma Jian jest chińskim malarzem, pisarzem i fotografem, pracującym, jako firmowy fotograf w Zakładach Petrochemicznych Yanashan, a gdy jego fotografia zdobywa nagrodę w krajowym konkursie, przeniesiono go do stolicy. Zostaje zatrudniony w wydziale kontaktów z zagranicą Ogólnochińskiej Unii Związków Zawodowych i jeździ po kraju, robiąc zdjęcia chińskiego przemysłu, aby pokazać na Zachodzie, jak prężnie rozwija się gospodarka Chin. Dostaje do swojej dyspozycji malutki domek, który staje się miejscem spotkań pisarzy, malarzy, poetów, dysydentów i znajomków, a czasami udaje się przemycić zachodniego dziennikarza. Dyskutują o sztuce i polityce, o socjalizmie z chińską twarzą, piją i słuchają głośno muzykę. Oczywiście ściąga to uwagę nie tylko sąsiadów, ale też milicji. Już sam wygląd Ma Jian, w stylu zachodnim, długie włosy i dżinsy nie podoba się władzom. Kiedy rusza kampania przeciw zepsuciu duchowemu, on staje się przykładem burżuazyjnej postawy życiowej. Autora zostawia żona i zakazuje kontaktów z córką, coraz więcej znajomych zostaje ostrzeżonych, żeby się z nim nie kontaktować. Kiedy zostaje w zakładzie pracy zmuszony do samokrytyki, nie wie, jak postąpić. Zbiera najpotrzebniejsze rzeczy, kupuje bilet kolejowy do stacji najdalej wysuniętej na zachód Chin i ucieka. W dzisiejszych czasach nawet nie kupiłby biletu, a co dopiero wsiąść do pociągu. Okazuje się, że to była najlepsza decyzja. Po paru latach dowiaduje się, że w ramach kampanii przeciw zepsuciu duchowemu, 1 milion ludzi zostało aresztowanych, a 24000 zostało zamordowanych, on mógł być jednym z nich. Książka jest opisem jego trzyletniej wędrówki po Chinach, gdzie nie cel wędrówki jest ważny, ale sama droga. Chociaż, jako nowo nawrócony buddysta pragnie odwiedzić Tybet, aby uzyskać duchowe wyciszenie i spokój. Cała jego podróż ma na celu wewnętrzne oczyszczenie, poszukiwanie sensu naszego życia i odnalezienie radości i nadziei w życiu. W czasie tej trzyletniej wędrówki przemierza 9600 kilometrów, podróżując pociągami, autobusami, stopem, pieszo, a nawet rowerem, czym się da. Często piesza wędrówka przez pustkowia wiąże się z głodem, zimnem, chorobami, pchłami, wszami, starciami z bezpańskimi psami i milicją. Odwiedza najbiedniejsze rejony Chin, wioski zamieszkałe przez różne mniejszości etniczne, między innymi plemiona koczownicze, Bo, Naxi, Wa. W większości z nich panuje skrajna nędza i żyją, jak za Mao. Odwiedza małe górskie osady, niedostępne świątynie, cmentarzyska i poznaje legendy, podania, zabobony. Dociera do miejsc, do których nawet Chińczycy nie docierają, jak sanatorium dla trędowatych. Dociera też do małych miasteczek, ale też dużych miast, gdzie gwałtowny rozwój przemysłu, powoduje smog i ogromne zapylenie, zatrucie środowiska. Oczywiście odwiedza też znane wszystkim miejsca, jak Mur Chiński, Armię Terakotową, czy Klasztor Shaolin, ale bardziej niż zabytki interesują go ludzie tam żyjący. W czasie drogi wysyła listy do przyjaciół, artykuły do gazet i określa, gdzie będzie za miesiąc. Często oprócz listów udaje mu się dostać pieniądze za publikację tych artykułów. Żeby przeżyć, chwyta się różnych zajęć, zostaje fryzjerem, wróżem, czy wynalazcą cudownego wybielacza do zębów. Dociera wreszcie do Tybetu, ale buddyzm w wydaniu chińskim go rozczarowuje. Książka posiada podtytuł „Kiedy krajem rządzi zgraja bandytów, ludzie zachowują się jak bestie”, z którym nie mogę się zgodzić. Parę razy zupełnie obcy ludzie ratują mu życie i pomagają mu wrócić do sił. Wydaje się, że im biedniejsze wspólnoty, tym dla nich oczywista jest pomoc drugiemu człowiekowi. Pomagają mu też znajomi poeci, dziennikarze i znajomi znajomych, którzy wystawiają mu zaświadczenie, że jest dziennikarzem i ułatwia to mu poruszanie się po kraju. Pomoc uzyskuje od terenowych pracowników kultury, dziennikarzy, a nawet ludzi z Urzędów Bezpieczeństwa. Zaprzyjaźnia się lekarzami, hotelarzami, drobnymi przedsiębiorcami, a także artystami, takimi jak on. Kiedy ludzie dowiadują się, że mieszkał w Pekinie, wszyscy pragną dowiedzieć się o życiu w Pekinie. „Czerwony pył” jest wspaniałą powieścią drogi, dzięki której możemy poznać Chiny, które nie ujrzymy z oficjalnych dokumentów. Autor świetnie wyważył pomiędzy opisami samej drogi, wewnętrznymi przeżyciami autora i opisami, często wręcz poetyckimi wspaniałej przyrody i wspaniałych widoków, które mu było dane podziwiać. Żeby ułatwić czytelnikowi wyobrażenie jego drogi, na początku książki zamieszcza naniesioną jego drogę na mapę chin. Także na początku każdego rozdziału możemy zobaczyć, jaką drogę przemierzy w tym rozdziale. Książka była dla odkrywczą lekturą, dzięki której zobaczyłam inne oblicze Chin.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na83 miesiące temu
Sen o Troi Heinrich Alexander Stoll
Sen o Troi
Heinrich Alexander Stoll
Jak realizować marzenia Wśród moich czytających znajomych pojawiła się moda na czytanie książek biograficznych. Chyba mamy wysyp tego typu literatury. Co bardziej znane postacie piszą, udzielają tzw. wywiadów – rzek, czasami pisze za nich autor – widmo. Sama przyznaję się bez bicia, popełniłam trzy opowieści z czasów zamierzchłej swej młodości. Większość z obecnych biografii nich to teksty ściśle związane z faktami. Autorzy zamieszczają staranne przypisy, z jakich tekstów źródłowych korzystali, by swoją opowieść uczynić wiarygodną. Jeśli natomiast wysuwają jakieś hipotezy, coś im się wydaje, to oczywiście uprzedzają o tym czytelnika. I bardzo dobrze, taka forma, taka treść. Z tym większym zainteresowaniem sięgnęłam po książkę biograficzną, w której na samym końcu przypisów nie znalazłam. Oczywiście, że to utwór starego typu, z czasów kiedy głównie opracowania naukowe zawierały owe przypisy. To „Sen o Troi” Heinricha Alexandera Stolla czyli literacka biografia Henryka Schliemanna, kupca, poliglotę, a przede wszystkim archeologa – amatora, który marzył o odkopaniu antycznej Troi. Książka powstała w 1956 roku, (moje wydanie z 1980),jest zatem bardzo klasyczną biografią. Znawcy kultury starożytnej na pewno doskonale znają postać bohatera. W swoich czasach był, mówiąc językiem współczesnym, prawdziwym celebrytą, ale przede wszystkim wielkim pasjonatem homerowskich opowieści. Nie, nie bójcie się, nie będę streszczała jego życiorysu. Zajmę się formą opowieści o życiu i działalności Niemca, który tak naprawdę był obywatelem świata. Biografia utrzymana jest w typowej dla tego gatunku formie. Najpierw mamy opis dzieciństwa, nie zawsze szczęśliwego, potem lata młodości, wytrwałej pracy, lata dojrzałe, czasy zdobywania wielkiej forsy i wreszcie spełnienie marzeń. Nie spotyka nas tu żadna niespodzianka, żaden przeskok w czasie. Wszystko chronologicznie. W sumie losy możemy podzielić na dwa etapy: marzenia i realizacja marzeń. Pierwszy etap to czas, w którym ciągle coś się dzieje. Przyglądamy się człowiekowi, który toczy walkę o byt i marzy, bo w jego przypadku marzenia z dzieciństwa nieustannie są żywe. Drugi etap to wspomniana już realizacja. Tej części niektórzy recenzenci zarzucają zbytnią rozwlekłość. Kopanie w ziemi, znajdowanie kolejnych warstw pozostałości po antycznych budowlach, spisy odkrytych skarbów rzeczywiście mogą znużyć. Ale pamiętajmy, czytamy o spełnionych pragnieniach. To, co opisano wcześniej, to była droga właśnie do nich. A teraz powróćmy do najważniejszego – brak źródeł. Skąd autor wie tyle o archeologu? Nie mogli znać się osobiście. Kochani, a skąd wiemy tyle o Mickiewiczu lub Sienkiewiczu? Po prostu wiemy… nie znamy wszystkich autorów wszystkich testów, które o tych pisarzach czytaliśmy… Ale czy na podstawie naszej wiedzy nie moglibyśmy napisać powieści o Sienkiewiczu? Biografia Schliemanna jest bowiem epicką opowieścią o jego życiu. Autor miał dużą wiedzę o nim. Stworzył jednak nie dokument, ale literaturę piękną. A w takim przypadku, dokumentacja potrzebna nie jest. Wiedza zawarta w komórkach mózgu zupełnie wystarczy. Oczywiście możemy z taką książką dyskutować. Wyłapywać sprawy dyskusyjne, nawet braki lub złe informacje. Czy jednak warto?
gks - awatar gks
ocenił na711 miesięcy temu

Cytaty z książki Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom)

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Byłem ostatnim Cesarzem Chin (2 tom)