rozwińzwiń

Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne

Okładka książki Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne autorstwa Tadeusz Różewicz
Okładka książki Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne autorstwa Tadeusz Różewicz
Tadeusz Różewicz Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
110 str. 1 godz. 50 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
papier
Data wydania:
1975-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1975-01-01
Liczba stron:
110
Czas czytania
1 godz. 50 min.
Język:
polski
- Białe małżeństwo
- Dzidzibobo czyli Miłość romantyczna czeka już pod drzwiami
- Sobowtór
- Dramat rozbieżny
- Czego przybywa czego ubywa
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne

Średnia ocen
7,5 / 10
116 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne

avatar
102
57

Na półkach:

absurd i dziwność; Różewicz ma specjalne miejsce w serduszku

absurd i dziwność; Różewicz ma specjalne miejsce w serduszku

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
111
21

Na półkach:

Białe Małżeństwo tak mnie zachwyciło, że z tym zachwytem tak chodzę i chodzę.

Białe Małżeństwo tak mnie zachwyciło, że z tym zachwytem tak chodzę i chodzę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1097
669

Na półkach: , , ,

'kiedy jadę na rowerze wszystkie problemy sprowadzają się do utrzymania równowagi kiedy piszę jestem od ściany do ściany.'

'kiedy jadę na rowerze wszystkie problemy sprowadzają się do utrzymania równowagi kiedy piszę jestem od ściany do ściany.'

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

251 użytkowników ma tytuł Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne na półkach głównych
  • 170
  • 81
41 użytkowników ma tytuł Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne na półkach dodatkowych
  • 15
  • 7
  • 6
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne

Inne książki autora

Tadeusz Różewicz
Tadeusz Różewicz
Polski poeta, dramaturg, prozaik i scenarzysta. Różewicz tworzył już przed wojną. Juwenilia publikował między innymi w czasopismach "Pod znakiem Marii" i "Czerwone Tarcze". W 1944 roku wydał, wraz z bratem Januszem,"Echa Leśne", a dwa lata później zbiór satyrycznej prozy i poezji pt. "W łyżce wody". Jednak za jego debiut uznaje się dopiero tom "Niepokój" (1947). W 1991 Różewiczowi nadano tytuł Honorowego Obywatela Miasta Radomska, został laureatem Nagrody Literackiej im. Władysława Reymonta „za twórczość całego życia” w roku 1999. W 2000 otrzymał Nagrodę Literacką Nike za tom poetycki "Matka odchodzi". W 1968, połowie lat 70. i na początku lat 80. Tadeusz Różewicz był poważnym kandydatem do Nagrody Nobla, jednak nagrodę w tamtym czasie otrzymał Czesław Miłosz. Jeden z najczęściej tłumaczonych polskich autorów, jego książki przełożono na 49 języków. Poezja Różewicza wyraża tragizm osamotnionej jednostki, zagubionej w powojennym świecie zdominowanym przez widmo masowej śmierci, okrucieństwa, obojętności i cywilizacyjnego uniformizmu. Jest to twórczość osoby okaleczonej i porażonej okrucieństwem wojny. Bohater jego wierszy jest osobowością zagrożoną dezintegracją i powszechnym chaosem. W wierszach Przepaść i Koncert życzeń pisze o prostych uczuciach, o podstawowych wartościach: życzliwości, dobroci, przywiązaniu do miejsca urodzenia. Od strony formalnej poezja Różewicza jest kontynuacją tradycji awangardy. W jego dorobku przeważają wiersze wolne i wiersze zdaniowe, których budowę Tadeusz Drewnowski określa jako kubistyczną – każda strofa jest osobnym klockiem odrębnym zarówno znaczeniowo, jak i kompozycyjnie. Dramat stworzony przez Różewicza to całkowicie odrębna koncepcja teatru. Można tutaj dopatrywać się wpływów awangardy paryskiej (Samuel Beckett, Eugène Ionesco),jednak teatr ten jest autobiograficzny i posiada silne wpływy tradycji polskiej. Teatr Różewicza jest teatrem realistycznym, fragmentarycznym, poetyckim i teatrem absurdu. Jego wizja partyzantki (Do piachu) wywołała protesty kombatantów. Był współautorem scenariuszy 9 filmów reżyserowanych przez jego brata Stanisława. Jako scenarzysta parokrotnie współpracował z Kornelem Filipowiczem. Studiował historię sztuki na UJ, od końca lat 40. związany ze Śląskiem, od 30 lat mieszka we Wrocławiu. Laureat wielu nagród, m.in. Nagrody Literackiej im. Władysława Reymonta "za twórczość całego życia" (1999),nagrody Nike (2000).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przed nieznanym trybunałem Jan Józef Szczepański
Przed nieznanym trybunałem
Jan Józef Szczepański
Interesujące eseje z 1975 r., zawierające etyczne credo Jana Józefa Szczepańskiego (rocznik nie byle jaki– 1919),jednego z lepszych polskich pisarzy, ostatniego prezesa Związku Literatów Polskich, zlikwidowanego przez Spawacza w stanie wojennym. Najciekawszy wydaje się tekst „W służbie wielkiego armatora” – czyli Ojczyzny (dziś już nie da się nie dodać: i Synczyzny z Córczyzną). Opisując zbiorowy portret swego pokolenia, Autor wspomina niby rzecz oczywistą, ale jakże gorzką w kontekście tego wszystkiego, co już czekało za progiem dorosłości i trwało aż do wieku mocno dojrzałego. „Dwadzieścia lat bez garbu owej wyjątkowości narodowego losu – bez piętna przekleństwa i świętości, w przekonaniu że już za nami cała ta atmosfera pokuty i misji, anielstwa i diabelstwa, infantylizmu i wzniosłości, które z historii naszej uczyniły rodzaj misterium – patetycznego i (jakeśmy to chyba odczuwali) nieco histerycznego zarazem”. „Byliśmy pierwszym normalnym, zdrowym psychicznie pokoleniem Polaków od paru stuleci. Więc i sztandary nasze musiały być inne. Inne gesty. Inny styl gry na dziejowej scenie”. „Stąd zapewne Conrad. Ledwo zauważany dotychczas - jeden z klasyków w bibliotece. (…) I nagle odkrycie: aktualniejszy niż wszyscy. Jak gdyby czekał na ten czas, żeby wyznaczyć nam kurs na mapie”. Chodzi oczywiście o etykę wierności - sobie i zasadom - która wyznawało i generalnie jednak zachowało pokolenie Szczepańskiego. Autor nigdy się w Peerelii nie zeszmacił, wręcz przeciwnie – pamiętam go jako autorytet i nie byle jaka osobowość. I pamiętam też jego niewielkie, wstrząsające opowiadanie „Buty” – o wymordowaniu ”na zimno” przez AK oddziałku azerskich kolaborantów, którzy nie chcieli już walczyć po stronie Niemców, a tylko przeżyć, i przyłączyli się do partyzantki. Było ono jednym z pierwszych (1956),a raczej nielicznych, tekstów o tym, co naprawdę się działo podczas wojny, a nie kolejną malowanką dla grzecznych przedszkolaków na rocznicową akademię wypichconą. Mam zaś problem z tekstem z tego zbioru o o. Maksymilianie Kolbe. Jego czyn był heroiczny, jak żadne inne samobójstwo, bo także i w tych kategoriach można rozpatrywać to, co uczynił w tamtym antyświecie – samobójstwa, aby Inny przeżył. Istotę obozu Autor ujmuje w kilku mistrzowskich zdaniach: „Obozy koncentracyjne służyły nie tylko represji i eksterminacji +elementów niepożądanych+. Ich zadaniem było między innymi wskazanie fikcyjności etyki ludzkiego braterstwa – zasady podważającej najoczywiściej roszczenia rasowego elitaryzmu. Podludzie powinni byli ginąć wdeptywani w błoto jak robaki – masowo, lecz samotnie, anonimowo, bez godności należnej ofiarniczemu cierpieniu, w upodleniu i hańbie, o ile możności przykładając się sami do własnej zagłady”. „Stąd szczególna pogarda, z jaką odnosili się do wszelkich głosicieli humanitaryzmu. Intelektualiści, księża, przedstawiciele doktryn politycznych, opartych na założeniach uniwersalizmu, poddawani byli w obozach specjalnemu reżimowi poniżeń. Bo to była próba prawdy. +I gdzie wasza ludzkość? Gdzie się podziała, kiedy skaczecie sobie do gardeł o skórkę chleba, kiedy na rozkaz kapo okładacie się kijami?+ W pewnym sensie obozy koncentracyjne były fragmentem ostatecznej światopoglądowej debaty”. „Kosztem dobrowolnej ofiary z życia, złożonej przez jednego człowieka, ocalony został drugi człowiek. Obcy. Niepowiązany ze swym wybawcą innymi więzami, jak tylko więzy ludzkiego braterstwa. Abstrakcyjne hasło ludzkości odzyskiwało widomą treść. Życie okupione śmiercią znów nabierało ceny”. Ale była i druga strona zakonnika (przed wojną nawet pierwsza): nienawiść do Innych. Owszem, Szczepański tego nie ukrywa: „Klerykalne fobie, antysemityzm, system podejrzeń, wiodący do upatrywania szatańskiego spisku w manifestacjach każdego odmiennego stanowiska”. I tylko pytanie, czy dlatego nie pisał o tym moralnym brudzie mocniej czyli prawdziwie, bo byłaby to tzw. „woda na młyn komuny” (świetnie taki mechanizm pamiętam)? Autorowi być może udziela się coś z tej postawy, za to we mnie niestety ma wielkiej wyrozumiałości wobec tamtej postawy Świętego (a czytałem teksty „Małego Dziennika”, ohydnego, prostackiego, szczującego brukowca),czyli kogoś, kto „krzyż miał na piersi a nienawiść w sercu” - nawet po jego wielkim czynie z Auschwitz. Z kolei tekst o bandzie Mansona niczym nie zachwycił, zwłaszcza że Autor podjął chyba zbyt łatwą próbę zrozumienia i wytłumaczenia tego zjawiska, bo chyba nie fenomenu. I tylko dziwne, że tak głęboki umysł podsumował swe wywody w tak płytki sposób: „Pierwszym jednak warunkiem umożliwiającym Chrystusowi-diabłu połów dusz był klimat intelektualny i moralny młodzieżowej rewolucji lat 60. Klimat protestu przeciw wynaturzeniom cywilizacji, identyfikowanym z każdą postacią oficjalnego autorytetu”. Wszystko jest napisane wspaniałym językiem, który najlepiej byłoby określić mianem przedwojennego, w najlepszym tego słowa rozumieniu. J.J. Szczepańskiego znałem jako wybitnego moralistę. Z tym większym, niekoniecznie miłym, zaskoczeniem było dla mnie posłowie Naczelnego Moralizatora RP (różnica obu pojęć oczywista) Jego Najwyższej Przemądrzałości Krzysztofa Zanuddziego. ”Konrad nie chce zejść ze sceny” – tematem sztuki Jerzego Zawieyskiego sprzed lat nie był wprawdzie Wielki Reżyser (ostatni dobry film nakręcił kilka dobrych dekad temu),ale mógłby być. A nawet powinien…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na61 rok temu
Chirurgiczna precyzja Stanisław Barańczak
Chirurgiczna precyzja
Stanisław Barańczak
Przedmiotem opisu w poezji Barańczaka jest, jak zwykle świat: zwyczajny, banalny i osobiście doświadczony. Najważniejsze jest to, co zostało zobaczone lub usłyszane. Nawet pojęcia ogólne i abstrakcyjne, jak czas, historia, piękno oraz dusza ubierane są w tym zbiorku w konkrety. W wierszach tego tomu ogromną rolę odgrywa opisowość, a nawet narracja, poeta używa dużo, dużo, bardzo dużo słów, mnoży dygresje, nakłada je na siebie wieloma warstwami. Jako bystry obserwator i humorysta często wskakuje w rolę interpretatora rzeczywistości. Wiersze stają się małymi esejami, nierzadko polemicznymi nawiązującymi do innych dzieł literackich czy muzycznych. Ta wielosłowność staje się niemal prozą ubraną w formę vilanelli (vilanella to wymagający szczególnej precyzji wiersz składający się z sześciu strof, w którym wersy pierwszy i ostatni pierwszej zwrotki w następnych powracają w rozmaitych wariacjach). Z pewnością istotny jest tu wiersz zatytułowany "Z okna na którymś piętrze ta aria Mozarta", będący wstępem do całego tomu. Dobiegająca z jakiegoś okna melodia Mozarta staje się symbolem nieśmiertelności piękna w świecie podlegającym terrorowi historii i polityki ("A w tej samej chwili / waliły się i z gruzów wstawały mocarstwa"). Tak jakby Mozart miał ocalać świat, może miał mu przydawać sensu, a na pewno wyrywać go z banału zwyczajności. Świat jest równocześnie banalny, pospolity, brzydki i wspaniały, godzien zachwytu. Może jest to sprzeczność, ale zarazem to przecież nieodłączna cecha świata. Dlatego w poezji Barańczaka, kunszt formy zderzony jest ze zwyczajnością kolokwialnego języka i z prozaicznością obserwacji zwyczajnej rzeczywistości. Na uwagę i wielkie brawa zasługuje zabawny tekst "Problem nadawcy" nawiązujący do "Zemsty" A. Fredry, w którym podmiotem lirycznym staje się Dyndalski komentujący na swój sposób komiczną scenę pisania listu dyktowanego mu przez Cześnika. Podoba mi się także pomysł zastosowany w tekście "Dialog duszy i ciała" oraz bardzo specyficzny humor zaprezentowany w utworze - instrukcji zatytułowanym "Tekst do wygrawerowania na nierdzewnej bransoletce noszonej stałe na przegubie na wypadek nagłego zaniku pamięci". Ten utwór jest ironiczny, dosadny i z chirurgiczną precyzją opisujący rzeczywistość, mógłby mieć tytuł: "Instrukcja obsługi świata dla idealistów". Przyznam jednak, że tęsknię do dawnego Barańczaka, oszczędnie dobierającego słowa, do poety jakiego znam z czasów, gdy pisał utwory takie jak np."Czyste ręce". I aż kusi mnie, aby zacytować tu mój ulubiony fragment z "Biografiołów", gdzie można znaleźć „Podstawowe utwory W. Szekspira, przystępnym sposobem streszczone i dla celów mnemotechnicznych w formę wierszowaną przyodziane”. Tam Barańczak wybornie operuje ascetyczną formą, jest arcymistrzem minimaksu (minimum słów, maksimum znaczeń) i prezentuje humor, który rzuca na kolana. Żeby nie być gołosłowną przytoczę moje ulubione streszczenie "Romea i Julii" ;) 🔰"Rody Werony: wraży raban. Młodzi: hormony. Starzy: szlaban. Mnich: lekarstwem zielarstwo? Finał: trup grubą warstwą." Właśnie odrobiny takiej wersji twórczości Barańczaka brakuje mi w zbiorze "Chirurgiczna precyzja" 😉 P -49
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na69 miesięcy temu
Wiersze zebrane Stanisław Barańczak
Wiersze zebrane
Stanisław Barańczak
„Hemofilia” Czesławowi Miłoszowi „Szpital w Okresie Błędów sklecony z pustaków w ramach akcji „dogonić i przegonić Zachód”, był pustakiem- gigantem, który padł na plecy powalony ceglicą (rodzaj apopleksji) i czekał teraz na ostatnie namaszczenie cementem chmur- by inną ostatnią rzecz, tchnienie, wydały nozdrza jego samogłosek (pustak ma tę parę otworów zawsze) albo USTA ziejące jeszcze bardziej symetrycznie w słowie PUSTAK. W tych szkolnych latach miałem jedno w głowie: nie chemię, ani Boże broń, trygonometrię, nauki, jak twierdziłem zbędne mi kompletnie, lecz słowa, ich kontury, konszachty, koneksje - chyba że, oczywiście, myślałem o seksie, (…)". s. 491. Stanisław Barańczak, „Wiersze zebrane”, Wyd. A.5, Kraków 2007. W zbiorze, jak napisze wydawca R. Krynicki, znajdziemy wszystkie wiersze poety zawarte w książkach poetyckich, od „Korekty twarzy” przez „Jednym tchem”, „Atlantydę” do „Podróży zimowej” i „Chirurgicznej precyzji”. Z nowych wierszy zamieszczono „Hemofilię” (fragm. powyżej),wiersz dedykowany Czesławowi Miłoszowi. W Aneksie zaś „Parę przypuszczeń na temat poezji współczesnej” i tekst „Tablica Macando”. Czytelnik ma się nad czym pochylić, ponad 500 stron wyjątkowej poezji, niełatwej, wymagającej, poezji zmuszającej do spojrzenia na siebie, drugiego człowieka i świat z bliższej i dalszej perspektywy. Perspektywy poety, którego zdjęcie widnieje na okładce w towarzystwie uczepionych u ramion gołębi (zdjęcie wykonała, jak przeczytamy na okładce, Anna J. Barańczak). Wielość skrzydeł (widocznych i symbolicznych) - to dla poety- skala poetyckiego kunsztu. Jak przeczytamy w „Paru przypuszczeniach na temat poezji współczesnej”: „poezja tym różni się od innych sposobów użycia słowa, że w tych samych rozmiarach tekstu potrafi zmieścić więcej znaczeń. (...)Wiersz, strofa, linijka jest kompresorem, który sprasowuje treść,wycieka woda, zostaje wielowarstwowa cegiełka sensu”. (s. 508,) Myśl na miarę poety, a samochodowe skojarzenia na miarę męskiej pasji. Poezja Barańczaka zostaje i zmusza, zostaje i towarzyszy, zostaje i ... Poezja Barańczaka- klasa sama w sobie. Skala Nobla. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Łysa śpiewaczka. Lekcja. Krzesła Eugène Ionesco
Łysa śpiewaczka. Lekcja. Krzesła
Eugène Ionesco
"Łysa śpiewaczka", "Lekcja"oraz "Krzesła" to trzy fundamentalne sztuki Eugène'a Ionesco, które łączy manifest przynależność do teatru absurdu - antydramatu. Napisane przez Eugène'a Ionesco na początku lat 50. XX wieku (Łysa śpiewaczka – 1950, Lekcja – 1951, Krzesła – 1952). Utwory te obnażają i mocno punktuje pustkę , ból egzystencjalny, samotność człowieka, klaustrofobiczność, poczucie zagrożenia i tragizm życia z wykorzystaniem maski, groteski i farsy. Uniwersalność I ponadczasowość kryzysu komunikacji w czasach obrazu lub "niewidoczności i udawania" i degradacja językaw niemożności porozumienia się między ludźmi. W "Łysej śpiewaczce" bohaterowie państwa Smith i Martin rozmawiają za pomocą absurdalnych frazesów i gotowych formułek, język nie spełnia funkcji informacyjnej , jest wytworem zwrotów konsumpcyjno-komercyjnych. W "Lekcji" język staje się narzędziem dominacji, tyranii i przemocy mistrz - uczeń. Profesor i uczennicą doświadczają władza i przemoc w absurdzie edukacji, język i nauka tracą podstawową funkcję na rzecz braku komunikacji i pomostu między nimi. W "Krzesłach" dwoje staruszków bezskutecznie próbuje przekazać światu swoje życiowe przesłanie za pośrednictwem niemego Mówcy/Oratorium. Krzesła w utworze , wypełniają przestrzeń, stając się cytatem wizualnym, który symbolizuje egzystencję pustki, samotność, izolację i oczekiwanie w agonii - wypełnienie nieobecnymi ludźmi.  Tragifarsa i groza ukryta w banalności, zmechanizowanym, strukturalnym społeczeństwie, Ionesco obnaża nihilizm i okrucieństwo drzemiące pod maską cywilizowanych konwenansów. Eugène Ionesco (1909–1994) to francuski dramaturg rumuńskiego pochodzenia, jeden z głównych twórców teatru absurdu. Jego twórczość, w tym sztuki takie jak "Łysa śpiewaczka" (1950) i "Nosorożec" (1959),skupia się na krytyce konwencjonalnego języka, niemożności komunikacji oraz zagrożeniach totalitaryzmem, charakteryzując się groteską i nielogicznym zachowaniem postaci. 
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na1011 dni temu
Matka Joanna od Aniołów Jarosław Iwaszkiewicz
Matka Joanna od Aniołów
Jarosław Iwaszkiewicz
Kiedy ksiądz Suryn "trzęsąc się po okropnej drodze w niewygodnej najtyczance" zmierza ku klasztorowi "panien urszulanek" w Ludyniu, nie zdaje sobie sprawy z tego, jak znamienna w skutkach dla niego to będzie podróż. I nie chodzi nawet o to, że cieniem na jego duszy kłaść się może przepowiednia pewnej Cyganki brzmiąca "Horbatu polubisz", co jakiś innego rodzaju "smętek wewnętrzny", który "radość wolnego powietrza" i "wolnej ptaszki" zmienia w jakiś wewnętrzny"mąt" duszy, wrzucając go "w orbitę nieznanych zdarzeń", będących źródłem mąk dla serca i umysłu. . "Małe jądro ciemności", które gości gdzieś na dnie duszy jego, pod wpływem zderzenia się z "ponadrzeczywistą rzeczywistością" Matki Joanny od Aniołów rozrasta się, infekując kolejne dni jego pobytu w klasztorze snami pełnymi zmor i walk z samym sobą, robiąc z niego "igraszkę najpotężniejszych sił zła", choć wydaje się początkowo, że teologiczna wiedza i szczera modlitwa to skuteczny oręż w walce z wszelkiej maści demonami. Ale być może najbardziej niebezpieczny demon to ten, który kryje się w nas samych, a u podłoża wszystkiego, co "zgubić potrafi snadnie" każdego, nawet duchownego - leży... MIŁOŚĆ. Bo "człowiek to dziwna ptaszka" jednak... . Pisząc to opowiadanie (które ze względu na swoją objętość można uznać nawet za krótką powieść) czerpał inspirację Iwaszkiewicz z lektury dziejów jezuickiego egzorcysty, który w XVII w. oskarżony został o opętanie zakonnic i matki przełożonej klasztoru Urszulanek w Loudun. Tutaj zamiast Francji mamy Ludyń pod Smoleńskiem, a pod fabułą kryją się elementy autobiograficzne, dotyczące podobno relacji Iwaszkiewicza ze swoją żoną Anną. Pomimo tytułu sugerującego, że literackie światło padać będzie na Matkę Joannę - to ksiądz Suryn jest tutaj postacią, wokół której skupia się obraz tej wewnętrznej walki z siłami zła. Stąd także ta warstwa psychologiczna jest bardzo rozbudowana, a my otrzymujemy obok opisu zdarzeń zapis myśli księdza Suryna, będący rekonstrukcją jego duchowej przemiany, prowadzącej do zaskakującego, pełnego dramatyzmu zakończenia. . Urzekł mnie tutaj klimat, zachwycił literacki język stylizowany na staropolski, ale bardzo przystępny, często też zmuszający, by zatrzymać się nad pojedynczym słowem czy całym wyrażeniem. Jest w tym także nuta humoru, co zdecydowanie przełamuje wspomniany wyżej dramatyzm. Opowiadanie to okazało się także o wiele bardziej wielowarstwowe, niż się początkowo wydawało. Temat opętania to tylko naskórek, pod którym znajdziemy próbę odpowiedzi na pytania odnośnie natury zła, pojęcia prawdy, grzechu, istoty miłości, ofiary, pragnienia wyjątkowości. Bardzo polecam.
Ananke144 - awatar Ananke144
ocenił na84 miesiące temu
Wiersze wybrane Julian Tuwim
Wiersze wybrane
Julian Tuwim
Staruszkowie Patrzymy sobie na ulicę Przez wpółotwartą okiennicę. W czółka całujem cudze dziatki I podlewamy w oknach kwiatki. Żyjemy sobie, jak Bóg zdarzy, Zrywamy kartki z kalendarzy”.(s. 11.) Julian Tuwim Wiersze wybrane, BN Seria I, Nr 184. Oprac. M.Głowiński, Wrocław 1986. Michał Głowiński, autor Wstępu, z niezwykłą starannością przedstawia biografię, jednego z najznakomitszych polskich poetów, z którego twórczością styka się każde dziecko. Kto nie zna: (tu proponuję wstawić znane wiersze ….) Z biografii poety czytelnik powinien zapamiętać: • Warszawa (1919) powstanie grupy Skamander: Słonimski, Tuwim, Wierzyński. Lechoń, Iwaszkiewicz (grupa najlepszych, najaktywniejszych i najlepiej zapowiadających się poetów). Kiedy współczesny czytelnik weźmie do ręki "Wiersze wybrane" J. Tuwima odnajdzie bogactwo tematów: od życia małego szarego człowieka, w tym „Staruszków” ( cyt. powyżej),przez los wędrowców (w tym poety) powracającego do Itaki niczym: „Odyseusz” (…) Poniosło mnie, Noego, rzuciło, Odysa, w zamęt, w kipiącą otchłań podróży, w dzieje moje człowiecze, Panna, pieśniarka sina, księżycem ułudnym ciecze, Przemienia się, roztapia w rosnący, słodki lament”. (…) Stań, wierna Penelopo, nad mym śmiertelnym wezgłowiem, dzisiaj do ciebie wróciłem- i nowa się podróż zaczyna”. (s.110); a także wyobrażenie Warszawy 2000 roku: „ Anno ab urbe destructa Quinquagesimo – sexto Wspomni Cię w gronie młodych Starzec, dzisiejsze dziecko,... (s. 215). Zbiór „Wierszy wybranych” Tuwima – to wybór „najbardziej reprezentatywnych oraz – z drugiej strony – najlepszych, najciekawszych, tych które do dzisiaj zachowały swą literacką atrakcyjność”, zdaniem M. Głowińskiego i trudno się z nim nie zgodzić. Czytelnikowi pozostaje lektura wierszy i refleksja nad nimi. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Matka Courage i jej dzieci Bertolt Brecht
Matka Courage i jej dzieci
Bertolt Brecht
„Matka Courage i jej dzieci” to tragikomiczny utwór sceniczny osadzony w realiach wojny trzydziestoletniej (XVII wiek). Część dramatu toczy się na terenie Polski, co dla samej sztuki nie ma większego znaczenia, podkreśla jednak fakt, że swoim przesłaniem nawiązuje ona do aktualnych wydarzeń (Brecht napisał „Matkę Courage…” w 1939 r. w reakcji na wybuch drugiej wojny światowej). Utwór jest oczywiście antywojenny. Autor w krzywym zwierciadle groteski pokazuje ludzi żywiących się wojną – ludzi, dzięki którym konflikty zbrojne zawsze toczyć się będą. Brecht do tego stopnia chciał obrzydzić widzom postać Anny Fierling (tytułowej markietanki o pseudonimie „Matka Courage”),że już po premierze sztuki i jej pierwszych recenzjach wprowadził do tekstu kilka zmian (rzetelnie zaprezentowanych w niniejszym wydaniu). Ich celem było usunięcie lub przerobienie fragmentów, które za bardzo ocieplały wizerunek głównej bohaterki. Czy to się udało? Moim zdaniem – nie bardzo. Annę Fierling darzyłem bowiem sympatią do samego końca. Owszem, była rozgadaną i chciwą chytruską – ale swoje dzieci kochała. To, co robiła, robiła dla siebie i dla nich. Jakie wrażenia? Momentami było śmiesznie, momentami niekoniecznie (głównie za sprawą zbyt jaskrawej groteski),czasem też powiało nudą (tu z kolei najbardziej zawiniły piosenki). Utwór jednak niewątpliwie ważny. Pozdrawiam 6/10
Łukasz - awatar Łukasz
ocenił na66 miesięcy temu

Cytaty z książki Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne

Więcej

Oderwę stopy od ziemi
Polecę
Łukami nieba jasnymi
W ślad za gwiazdami złotemi
Ze łzami
Zachwytu, szczęścia i żalu
Polecę.

Oderwę stopy od ziemi
Polecę
Łukami nieba jasnymi
W ślad za gwiazdami złotemi
Ze łzami
Zachwytu, szczęścia i ...

Rozwiń
Tadeusz Różewicz Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne Zobacz więcej

Kocham pierwszy raz...choć tyle, ach tyle pocałunków spaliło mi usta. Kocham najpiękniejszego syna ziemi, przepyszne zwierze ludzkie ze świecącymi oczyma i duszą śpiącą. Kocham ohydnie i cudownie, kocham i nienawidzę, pragnę i pogardzam.

Kocham pierwszy raz...choć tyle, ach tyle pocałunków spaliło mi usta. Kocham najpiękniejszego syna ziemi, przepyszne zwierze ludzkie ze świe...

Rozwiń
Tadeusz Różewicz Białe Małżeństwo i inne utwory sceniczne Zobacz więcej
Więcej