-
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać43 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać444
Cytaty z tagiem "zaburzenia odżywiania" [13]
Od początku bulimii, kiedy osiągnęłam idealną według mamy wagę, przytyłam pięć kilogramów. Owe pięć kilogramów to pierwsze, co widzę po przebudzeniu, ostatnie, kiedy się kładę, i właśnie one najbardziej absorbują mnie w ciągu dnia. Mam obsesję na punkcie tych pięciu kilogramów. Jestem nimi udręczona.
Gdy udasz się wystarczająco daleko, rozpoznasz samą siebie wychodzącą sobie na spotkanie. A wtedy powiesz – TAK.
To książka o ścinaniu głowy, wykuta w twardej skale uzależnienia od doskonałości. Pisząc ją, musiałam wielokrotnie toczyć batalie z czarnym krukiem siedzącym na moim ramieniu i skrzeczącym mi do ucha: „To nie jest wystarczająco dobre. Nic masz nic nowego do powiedzenia. Nie piszesz wystarczająco dobrze”. (...) nieustannie musiałam powstrzymywać się od poprawiania zdań i całych akapitów. Gdyby nie termin ukończenia książki, który wisiał mi nad głową, nigdy bym jej nie wydobyła ze skały, w której spoczywała. A wtedy kruk zaczynał krakać: „Wielkie mi co”.
Odchudzamy nasze ciało. Niszczymy nasze ciało. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta - bo to klatka, która więzi nas i zmusza do stykania się z emocjami, od których pragniemy uciec i którym nie jesteśmy w stanie stawić czoła.
Jest śliczny. Tak. Ray nie jest przystojny, tylko śliczny. I te urocze piegi. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś miał tak niespotykanie usianą nimi twarz. Pod oczami
i na krawędziach policzków. Zjeżdżam wzrokiem niżej. Ray chyba dużo ćwiczy, bo T-shirt ładnie się opina na jego sylwetce.
I jest strażakiem… – rozmarzam się. I mnie uratował…
I w sumie potrącił, ale jakby zrobić listę plusów i minusów, to bilans wypada zdecydowanie na plus.
Szedłem tam z mocnym postanowieniem, że koniec z kłamstwem. Że powiem jej całą prawdę i wezmę na klatę konsekwencje. Bo ta dziewczyna zasługuje na prawdę. Zwłaszcza że w karetce
patrzyła na mnie z taką wdzięcznością. A ja przecież nie zasługuję
na wdzięczność, bo to moja wina.
Moja.
Bardzo.
Wielka.
…wina.
I co? Gówno!
Osoba z depresją i zaburzeniami odżywiania zwykle nie chce sięgnąć po jakąkolwiek pomoc. Zawsze uważa, że ze wszystkim poradzi sobie sama, a właściwie to nie ma z czym sobie radzić, bo wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Jestem pełna tęsknot i pełna zazdrości, a moja zazdrość jest często okropna. Oglądam odcinek specjalny Nightline – przerażający wykład na temat zaburzeń odżywiania. Takie programy i osoby, które są ich tematem, chorobliwie mnie fascynują. Jest coś w wychudłych twarzach i ostrych, kanciastych ciałach anorektycznych dziewcząt, co jednocześnie przyciąga mnie i odrzuca. Zastanawiam się, co utrzymuje ich ciała w całości. Zazdroszczę im tego, jak ich skóra się napina, naciągnięta na drobnych kościach. Zazdroszczę im, że ubrania zwisają apatycznie z ich ciał, jak gdyby nie tyle były noszone, ile się unosiły – jak prawdziwa aureola z szat, nagroda za chudość. Reporter z niesmakiem opowiada o rygorystycznych ćwiczeniach, jakie narzucają sobie te dziewczyny, o głodzeniu się, o obsesji na punkcie ciała. A ja, mimo wszystko, czuję zazdrość, ponieważ te dziewczyny cechuje siła woli.
Moje spojrzenie wędruje w stronę łazienki i… zapominam, jak się oddycha. Pod strumieniem z deszczownicy stoi Ray.
Nagi Ray!
Co prawda jest zwrócony do mnie plecami. I obłędnie zgrabnym tyłkiem.
Ale to nadal nagi Ray.
– No dalej, wyduś to – zachęca, uśmiechając się. Między lekko rozchylonymi wargami błyszczą białe zęby. Ma piękny uśmiech. – To chyba nie jest nic strasznego, przecież nikogo nie zabiłeś.
No cóż, jakby na to spojrzeć z medycznego punktu widzenia, to niewiele brakowało.