-
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska5 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać37
Cytaty z tagiem "terry pratchett" [29]
Chleb krasnoludów był doprawdy cudowny: nikt nie cierpiał głodu, jeśli miał choć trochę chleba krasnoludów do uniknięcia. Wystarczyło popatrzeć na niego przez chwilę, a natychmiast przychodziło człowiekowi do głowy mnóstwo innych rzeczy, które wolałby zjeść. Własne buty, na przykład. Góry. Owce na surowo. Swoje stopy.
Wszechświat wymaga, by wszystko miało swego obserwatora. W przeciwnym razie przestanie istnieć.
[Babcia Wetherwax] Uważała, że jej sprawą jest się poruszać, a do reszty świata należy takie ustawienie, żeby dotarła do celu.
Prawda jest taka, że każdy duży zbiór nawet zwyczajnych książek deformuje przestrzeń, o czym łatwo się przekonać, odwiedzając jeden z tych naprawdę staroświeckich antykwariatów - jeden z tych, które wyglądają jak zaprojektowane przez M. Eschera, kiedy miał zły dzień, mają więcej schodów niż podestów i długie rzędy półek kończące się małymi drzwiczkami, z pewnością zbyt niskimi, aby przeszedł przez nie pełnowymiarowy człowiek. Tłumaczy to następujące równanie: wiedza = potęga = energia = materia = masa. Dobra księgarnia to po prostu elegancka czarna dziura umiejąca czytać.
(...) Colon - wymień choćby jedną rzecz, która się dzieje, a o której nie masz pojęcia! No właśnie, nie potrafisz, co?
Czasami szkło skrzy się mocniej od brylantów, bo bardziej musi się wykazać.
Nic się nigdy nie kończy. Nic tak naprawdę nigdy nie przestaje istnieć.
Zapewne istnieje pewien specjalny rodzaj ubóstwa, na który mogą sobie pozwolić tylko bardzo, bardzo bogaci.
- Nie jestem demonem! - zaprotestował. - Jestem człowiekiem!
Urwał zaszokowany, kiedy w jego ustach zabrzmiał czysty klatchianski.
- Jesteś złodziejem? - spytał ojciec. - Morderca? Skoro tak się zakradłeś, to może nawet… poborca podatkowym?
Jego dłoń wsunęła się pod stół i wyłoniła znowu, dzierżąc tasak wyostrzony do grubości papieru. Kobieta krzyknęła, upuściła talerz i przytuliła najmłodsze dziecko.
Kiedy Moist usiłował myśleć jak Vetinari, miał niepokojące wrażenie, że jego lordowska mość wślizguje się na tych myślach niczym jakiś wielki czarny pająk na kiści bananów, a potem biega dookoła tam, gdzie nie powinien.