-
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska5 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać37
Cytaty z tagiem "prestiż" [15]
Pierwsza faza panowania gospodarki nad życiem społecznym przyniosła niewątpliwą deprecjację: mieć zastąpiło być – nie ocenia się już ludzi na podstawie tego, kim są, liczy się tylko to, co posiadają. Obecny okres, kiedy to nagromadzone wytwory ekonomii całkowicie opanowały życie społeczne, to okres powszechnego przechodzenia od mieć do jawić się, z którego wszelkie rzeczywiste „mieć” winno czerpać swój prestiż i ostateczny cel. Równocześnie rzeczywistość subiektywna uległa uspołecznieniu, jest bezpośrednio podporządkowana potędze społecznej i całkowicie od niej zależna. Wolno jej się ujawniać tylko o tyle, o ile nie istnieje.
Freud stawiał osobisty autorytet wyżej niż prawdę
Całą naszą energię zużywamy na zdobywanie tego, co chcemy mieć, i większość ludzi nigdy nie kwestionuje podstawowej przesłanki tej aktywności, tego mianowicie, że wie, czego naprawdę chce. Ludzie nie zastanawiają się czy cele, ku którym zmierzają, są tym, czego sami pragną. W szkole chcą mieć dobre stopnie; jako dorośli chcą odnosić sukcesy, zarabiać coraz więcej pieniędzy, zdobyć więcej prestiżu, kupić lepszy wóz, bawić się itp. Kiedy jednak pośród całej tej obłąkanej aktywności zastanowią się przez chwilę nad tym wszystkim, ogarnia ich wątpliwość: "A jeśli dostanę tę nową posadę, jeżeli kupię lepszy wóz lub uda mi się odbyć tę podróż - co wtedy? Jaki z tego pożytek? Czy rzeczywiście pragnę tego wszystkiego? Czy nie gonię za jakimś celem, który ma mnie rzekomo uszczęśliwić, a wymyka mi się z chwilą, gdy go osiągnę?".
Popatrz na wszystkich dookoła. Zastanawiałeś się, dlaczego cierpią, dlaczego szukają szczęścia i nigdy go nie odnajdują? Gdyby któryś z nich zatrzymał się i zadał sobie pytanie, czy kiedykolwiek pragnął czegoś dla samego siebie, znalazłby odpowiedź. Zobaczyłby, że wszystkie jego pragnienia, wysiłki, marzenia i ambicje są motywowane przez innych ludzi. Tak naprawdę nie walczy on nawet o dobra materialne, lecz o iluzję powielacza - prestiż. Pieczęć aprobaty nie pochodzącej od niego samego. Nie potrafi znaleźć radości w tej walce ani w sukcesie, który odniósł.
Kochałem życie i kochałem innych, kiedy żyłem, ale ponieważ jedyną szansą na odzyskanie życia jest dokonać czynu, który każda inna zdrowa osoba uznałaby za odrażający, muszę pozostać wyrzutkiem i zostawić za sobą wszystko i wszystkich, których kochałem, pójść w świat i zdać się na to, co tam znajdę.
Iluzjonista i publiczność zawierają-jak ja to nazywam-Pakt Cichej Zgody na Czary. Nikt nie mówi o tym głośno, a publiczność czasami wręcz nie podejrzewa, że taki pakt istnieje, ale tak właśnie jest.
Inne czynniki wzmacniające"ja" - to prestiż i władza. Częściowo są one efektem posiadania własności, częściowo - bezpośrednim rezultatem sukcesów we współzawodnictwie. Podziw bliźnich i władza nad nimi, łącznie z oparciem, jakie daje własność, podtrzymywały zagrożone indywidualne"ja".
Gdyby życiu pisarza na wygnaniu przypisać gatunek literacki, musiałby to być tragikomedia. Ze względu na swoje poprzednie wcielenie umie on docenić korzyści materialne i społeczne państwa demokratycznego znacznie bardziej, niż jego rdzenni obywatele. Ale też z tych samych powodów (których głównym produktem ubocznym jest bariera językowa) zupełnie nie potrafi odgrywać istotnej roli w nowym społeczeństwie. Demokracja, do której zawitał, daje mu wprawdzie bezpieczeństwo psychiczne, lecz ograbia z prestiżu społecznego. A brak prestiżu to coś, czego, żaden pisarz, czy to na wygnaniu, czy nie, nie zniesie.
Zrobię to teraz!
Pójdę sam aż do końca.
Dwa życia stopione w jedno to nic innego jak rozpołowienie każdego z nich.