-
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać97 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Cytaty z tagiem "obieg materii" [10]
Aby stawić czoła kryzysowi klimatycznemu, miasta bardzo potrzebują ponownie znaturalizowanych rzek, odnowionych mokradeł, gleb marszowych przywróconych do dawnego stanu i cienistych koron miejskich lasów. Gdy wyobrażacie sobie miasto przyszłości, mniej myślcie o inteligentnej technologii, latających samochodach i drapaczach chmur, a więcej o spadających liściach, uprawach rolnych na płaskich dachach, surowych miejskich łąkach i gęstych leśnych zagajnikach.
Los Angeles oddzieliło się od ekosystemu, który dał jej życie. Proces ten – odbywający się we wszystkich nowoczesnych miastach – wyraża się w najczystszej postaci w związku między urbanizacją a wodą. Nędzny szlam pogrzebany w betonowej trumnie w środku metropolii to pamiątka po tym, co budowa miast zrobiła z planetą: to, co było wolne i płynęło, dziś jest ograniczone i sztuczne. Ludzkość zwyciężyła nad wodą ogromnym kosztem.
Pogrzebaliśmy rzeki i zamieniliśmy je w ścieki. Osuszyliśmy mokradła, zabetonowaliśmy obszary zalewowe, postawiliśmy tamy i wielkie opaski brzegowe, a tym samym zmieniliśmy całe regionalne systemy hydrologiczne. W ten sposób zniszczyliśmy część najcenniejszych ekosystemów na ziemi. Koniec końców jednak to woda nagnie nas do własnej woli.
Mimo czasu i pieniędzy poświęconych na upiększanie miast niechciane i pogardzane formy przyrody jednak przetrwały. Nasiona zostały niczym zakamuflowani uciekinierzy – znalazły swoje siedliska w miejscach, które często pomijaliśmy lub ignorowaliśmy. Dzikie zwierzęta po cichu przedostały się do labiryntu, w którym mnożyły się i uczyły, jak żyć obok ludzi. Nie zwracając naszej uwagi, miejskie ekosystemy dalej ewoluowały, i to w zaskakujący sposób. Dopiero niedawno zaczęliśmy doceniać wartość – trudną do oszacowania – owych ekosystemów i ich dzikość w jej niechlujnej glorii.
Trawa rodem z murawy to najbardziej szkodliwy i inwazyjny gatunek atakujący planetę.
Pragnęliśmy poskromić dzikość natury. Miasta nam na to pozwalają. Są dość oddzielone od świata przyrody i stają się kontrolowanym środowiskiem, w którym możemy eksperymentować. Podczas gdy miasto samo w sobie świadczy o osiągnięciach ludzkości w budowaniu korzystnego antropogenicznie środowiska, ogród w mieście oznacza dominację ludzkości nad przyrodą. Parki, gdy pojawiły się w sferze miejskiej, powstały pod wpływem tych politycznych, imperialnych, estetycznych i moralnych impulsów.
Zakłócenia sprzyjają bioróżnorodności. Po katastrofach naturalnych oraz tych spowodowanych przez człowieka liczba gatunków gwałtownie wzrasta, ponieważ rośliny i owady rywalizują ze sobą o to, kto zasiedli jałową ziemię i gruzy. Przez późniejsze lata i dekady następuje ekologiczna sukcesja. Bioróżnorodność zmniejsza się, kiedy dane tereny zdominuje kilka wysokich gatunków leśnych, które wypierają mniejsze okazy. Właśnie dlatego obszary zniszczone bombardowaniami oraz place budowy tak niewiarygodnie obfitują w dziką przyrodę – i dlatego zmieniający się krajobraz miasta, poorany zniszczonymi tymczasowymi nieużytkami i terenami poprzemysłowymi, jest niezwykle bioróżnorodny.
Historia miast to arogancka próba naginania potężnych żywiołów do naszej woli.
Problem polega na tym, że zatruliśmy nie tylko nasze ciała, lecz także ziemię i wodę. Duża część współczesnych ścieków obfituje w niepożądane farmaceutyki, hormony, antybiotyki, metale ciężkie i mikroplastik. Do ścieków może dostawać się 80 000 substancji chemicznych pochodzenia ludzkiego. Ciemny cień miasta wydłuża się i pada na miliony hektarów pól uprawnych.
Kiedy mowa o masowym wymieraniu, pojawia się nowa, pilna potrzeba: zazieleniania nowoczesnych ośrodków miejskich. Wykracza to poza estetyczne preferencje czy nawet adaptację do zmiany klimatycznej. Jeśli chcemy ochronić gatunki przed wyginięciem, musimy sprawić, by miasta stały się bardziej dzikie, i zrozumieć, że przyroda nie jest miłym dodatkiem, ale elementem koniecznym dla naszego przetrwania. Równie dobrze możemy odkryć, że nasz los splata się z losem zwierząt, które przybywają do miasta. Możemy zobaczyć, że kiedy zmieniamy nasze miejskie środowisko w taki sposób, by było bardziej gościnne dla zwierząt, staje się ono zdrowsze i lepsze także dla nas.