-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać181 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska10
Cytaty z tagiem "nowomowa" [13]
Czy nie rozumiesz, że nadrzędnym celem nowomowy jest zawężenie zakresu myślenia? W końcu doprowadzimy do tego, że myślozbrodnia stanie się fizycznie niemożliwa, gdyż zabraknie słów, żeby ją popełnić. (...) Z roku na rok będzie coraz mniej słów i coraz węższy zakres świadomości.
Chciano uniezależnić mowę - a zwłaszcza mówienie na tematy nieobojętne politycznie - od świadomości. O ile bowiem w rozmowie o sprawach codziennych człowiek czasami musi się zastanowić przed wypowiedzeniem jakiejś kwestii, o tyle członek Partii powołany do wygłoszenia oceny natury politycznej lub etycznej powinien umieć wyrzucić z siebie właściwe opinie równie automatycznie, jak karabin maszynowy wystrzeliwuje kule. Przygotowywało go do tego stosowne wyszkolenie, nowomowa dostarczała mu niezbędnych środków, a zadanie upraszczały same słowa, ich chropawe dźwięki i celowa brzydota zgodna z duchem angsocu.
W roku 1984, gdy wszyscy na co dzień wciąż jeszcze posługiwali się staro-mową, istniało teoretycznie niebezpieczeństwo, że używając nowomownych słów nadal będą pamiętać ich dawne znaczenia, lecz w praktyce uniknięcie takiej sytuacji nie sprawiało trudności żadnemu obywatelowi dobrze obeznanemu z zasadami dwójmyślenia, a liczono, że w ciągu dwóch pokoleń niebezpieczeństwo to zniknie zupełnie. Tak jak ktoś, kto nigdy w życiu nie słyszał o szachach, nie jest świadom ubocznych znaczeń słów „królowa” i „wieża”, tak człowiek od dziecka mówiący wyłącznie nowomową nie będzie wiedział, że słowo równy wiązało się niegdyś z pojęciem równości politycznej, a słowo wolny z pojęciem swobody intelektualnej. Wielu przestępstw i omyłek nie będzie mógł popełnić po prostu dlatego, że nie zdoła ująć ich w słowa i nawet sformułować w myślach.
(...)
Kiedy staromowa raz na zawsze ustąpi miejsca nowomowie, zerwaniu ulegnie ostatnie ogniwo łączące z przeszłością. Historię już dawno napisano ponownie, lecz - na skutek niedopatrzeń cenzury - fragmentom dawnych dzieł literackich udało się gdzieniegdzie przetrwać, i dla tych, którzy znali staromowę, nadal były dostępne. W przyszłości jednak, nawet jeśli się zachowają, podobne urywki będą niezrozumiałe i nieprzetłumaczalne.
(...)
Ogromne masy literatury fachowej, w tym podręczników, również należało przetworzyć. To właśnie głównie dlatego, chcąc dać czas na wstępne opracowanie przekładów, ostateczny termin wprowadzenia nowomowy wyznaczono dopiero na rok 2050.
date UŻYCIE/NOTA HISTORYCZNA. (...) "spotkanie/a towarzyskie z przedstawicielem/ką/ami płci przeciwnej" (Webster V, 1999, ROM/druk). Nasha i Leckiego Skondensowana DVD 'Historia męskiej Seksualności' podaje, ze dla XX-wiecznych osobników płci męskiej 'date' (jako międzygenderowe "spotkanie towarzyskie" mogło oznaczać dwa zasadniczo różne przedsięwzięcia: (A) wzajemna eksploracja możliwości nawiązaniadługoterminowej kompatybilności neurogenetycznej (LINK do Noty historycznej (5) dla RELACJA) prowadzącej do prawnie skodyfikowanej unii międzygenderowej, G.I.P i potomstwa soft; bądź też (B)jednostronne dążenie do natychmiastowego, żywiołowego i nieskodyfikowanego epizodu interfejsu genitalnego bez uwzględnienia kompatybilności neurogenetycznej, potomstwa soft, czy choćby telefonu dzień później.
s.152-3.
Zresztą niewłaściwy wyraz twarzy (na przykład niedowierzająca mina, gdy ogłaszano sukces militarny) stanowił sam w sobie przestępstwo, na które w nowomowie istniało odpowiednie określenie: gębozbrodnia.
Gmeranie w języku i próba niedemokratycznego narzucania swoich rozwiązań ogromnej większości kobiet i mężczyzn – to wcale mi się nie podoba. Niech oni czy one nazywają się, jak chcą, ale ja nie będę „osobą profesorską”. Zresztą można by zrobić badania i jestem przekonany, że większość kobiet dzisiaj chciałaby, żeby zostało, jak jest. I czy to znaczy, że one są nieuświadomione? A może przeciwnie, to reformatorzy i reformatorki samozwańcy traktują je protekcjonalnie, do czego nie chcą się jednak przyznać?
Wydaje mi się, że narzucanie przez niewielką elitę, przy wykorzystaniu jej pozycji społecznej, zmian, które sprawią, że język będący własnością ogółu teraz będzie kształtował naszą świadomość według ich wyobrażeń, jest fatalnym pomysłem. Przede wszystkim dlatego, że język rzekomo włączający, który ma z natury konfliktom zapobiegać, te konflikty rodzi [s. 366].
Świat przedstawiony w nowomowie jest światem sił abstrakcyjnych, w którym jednostki to jedynie lokalne ucieleśnienia owych „izmów”. Dlatego też jest to świat pozbawiony czynu. Nie oznacza to jednak, że nie ma w nim ruchu.
Dwie warstwy komunikacji, publiczna i prywatna, niemal nigdy się nie spotkały: ta publiczna składała się przeważnie z prefabrykowanych fraz. U mnniej wykształconych ludzi z czasem, trochę jak u Orwella, zanikała umiejętność w ogóle jakiegoś rozsądnego mówienia o własnych odczuciach i sądach inaczej niż przy pomocy, choćby odwróconych, medialnie urzędowych klisz - nie był to tylko strach przed represjami, zresztą wcale nie niebezpiecznymi. Była to korupcja języka oraz autocenzuralny myślowy skurcz, zabraniający o niektórych herezjach w ogóle do końca pomyśleć.
W porównaniu ze słownictwem używanym przez nas, zasób nowomowy był niezwykle mały, a ponadto wciąż wyszukiwano sposoby by go jeszcze uszczuplić. Nowomowa tym właśnie różniła się od większości języków, iż jej słownictwo nie rosło, lecz kurczyło się z roku na rok. Każdą redukcję traktowano jako korzystną, gdyż im mniejszy wybór, tym mniejsza pokusa myślenia.
Podziwiam, jak łatwo przychodzi – w niektórych krajach - utrwalanie najbardziej niepopularnych spraw poprzez nadawanie im nowych nazw...