-
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać97 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Cytaty z tagiem "niderlandy" [14]
Tradycyjna społeczność konfesyjna utraciła siłę kształtowania zachowań. To, co zostało, to po prostu przyzwyczajenie. Silne, mocno zakorzenione w prostej kalwińskiej obyczajowości, ale już tylko przyzwyczajenie. To prawda, że młodzi Holendrzy w większości zachowują się tak samo jak ich ojcowie i dziadkowie. Ale kiedy dziadkowie żyli skromnie i pobożnie, nie wylegiwali się w łóżkach, dążyli do sukcesu, aby przypodobać się Bogu i wywalczyć zbawienie, bo tak nakazywała religia, a pastor ich pilnował, wnukowie, chociaż też zapracowani, chociaż też się bogacą i nie pławią się w zbędnym luksusie, robią tak tylko dlatego, że tak czynili rodzice i dziadkowie.
Trzeba przecisnąć się przez wąskie korytarze domków, pomieszkać trochę na ich strychach, przemoczyć buty na zacinającym deszczu, dać się zaprosić w gościnę, aby poczuć na własnej skórze bezgraniczne wręcz skąpstwo Holendrów, ich antykwaryczną skrupulatność, paraliżującą małostkowość i kupiecką mentalność.
Zaglądam do księgarń – dają one pierwszą, nigdy niezafałszowaną wiedzę o nowym znajomym.
Kalwinizm, choć silny, nie wyzyskiwał swoich wyznawców, nie gnębił ich jak kler francuski czy hiszpański. Popierał osiąganie powodzenia i robienie życiowej kariery, rozbudowywał sieć wsparcia socjalnego, a jego wyznawcy chętnie łożyli na diakonię, socjalną aktywność ich Kościoła, co zresztą weszło im w krew i zostało. W kraju bez króla, szlachty, gdzie kler katolicki stracił na znaczeniu, kardynałowie nie snuli intryg, a scentralizowane instytucje państwa zostały maksymalnie zredukowane, rządziła warstwa w absolutystycznej Francji nazywana tiers état, trzeci stan.
Holendrzy przywykli od ust sobie odejmować, zjawisko zasobnej uczty w ogóle nie jest im znane. Na żywność, napoje i papierosy wydają najmniej w Europie, a wskaźnik ten byłby jeszcze niższy, gdyby nie Anglicy nagminnie wykupujący holenderski tytoń i cygaretki. Nie dają nikomu zarobić podczas wakacji. Holenderski samochód z przyczepą kempingową, albo i bez, witany jest za granicą z pełną rezygnacją. Zasadą jest bowiem zabieranie ze sobą żywności na cały wakacyjny pobyt. Co trzeci Holender wyjeżdża na urlop z przyczepą, wielu z namiotem, nie potrzebują więc ani hotelowego łóżka, ani kuchni. Ale nawet ci, którzy zatrzymują się w hotelach, przyprawiają właścicieli o ból głowy. Przemysł już od wiosny przygotowuje specjalne campingboter, wakacyjne „masło” w puszkach oraz zestawy żywieniowe dla całej rodziny. Gdziekolwiek Holender jedzie z rodziną na urlop, zabiera ze sobą kawałek domu i skrupulatnie wyliczoną żywność.
Przez całe dziesięciolecia dobra rodzima firma zapewniała dobrobyt, poczucie bezpieczeństwa i szacunek. Teraz dobrali się do niej żonglerzy, światowi przemieszczacze kapitału, niezidentyfikowani gracze, dyktatorzy nowych odhumanizowanych struktur. Brak zaufania w pracy przenosi się na stosunki między ludźmi. Niszczy tkankę społeczną, doprowadza do zredukowania poczucia wspólnoty i osobistej wobec niej odpowiedzialności. Jej miejsce zajmują mocno zindywidualizowane kontakty. Przez pięćset lat w Holandii liczył się interes wspólnoty, teraz na powierzchni widać głównie interes prywatny: firmy, korporacji, konsorcjum. Indywidualizm rodzi egoizm, a ten żywi się ofiarami.
W każdym Holendrze tkwi Kalwin, nawet w katoliku, nawet w wolnomyślicielu.
W niemieckich archiwach znaleźć można zdjęcia całych oddziałów uciekających z Holandii na skradzionych rowerach.
Jednym słowem, praktyka holenderska dopuszcza tolerowanie określonego zła, jeżeli jego zwalczanie przyniosłoby zło jeszcze większe.
Niderlandzka biurokracja wykonywała polecenia okupanta skutecznie i bez wątpliwości. I nawet nie genetyczny antysemityzm popychał jej urzędników do sumiennego pilnowania wywózek, tylko obojętność na los współobywateli, tradycyjne posłuszeństwo, obawa przed utratą pracy, służalczość i uległość wobec autorytetu władzy, brak zwykłych ludzkich uczuć i odruchów wobec członków innej grupy wyznaniowej.