Każdy człowiek chce się przedstawić lepszym, niż jest w rzeczywistości.
Życie jest najpiękniejszą przygodą, która została podarowana człowiekowi.
Nie żyje się z pieniędzmi, lecz z człowiekiem, majątek można stracić, a człowiek pozostaje.
Samo życie już dostatecznie człowiekowi szkodzi.
Miłość-powtarzam w myśli z odrobiną goryczy.-Jest czymś nieuchwytnym i kruchym jak samo życie. Czy można się o nią oprzeć? Zawierzyć jej?
Uczucie, moje dziecko, może jest i piękne,ale głupie.Zaciera granice między rzeczywistym stanem rzeczy a tym widzianym przez mgłę otumanienia. Można wówczas uczynic fałszywy krok i gówno wziąć za brylant czystej wody...
Jeden z amerykańskich psychologów, John Gray, twierdzi, że uczucia i seks są zupełnie czymś innym dla kobiety niż dla mężczyzny. Próby zreformowania partnera są całkowicie bezskuteczne. Chociażby dlatego, że różnice pomiędzy obiema płciami są tym, co ekscytuje i najmocniej przyciąga je do siebie.
..."tokujący" mężczyzna jest przynajmniej o połowę hojniejszy, bardziej tolerancyjny i ustępliwszy niż w rok po ślubie.
Wszystko zaczynałam od zera.
Nie miałam domu. Rozwaliła go niemiecka bomba w pierwszych, a ten drugi - radziecka w ostatnich tygodniach wojny. (...)
Nie miałam także rodziny. Postarało się już o to gestapo z alei Szucha, a także obsługa obozu koncentracyjnego na Majdanku.
Fundowany przez nią obiad był czymś w rodzaju uroczystej stypy po stracie posady w rozgłośni. Zostałam z niej zwolniona po blisko rocznej pracy na wniosek pewnej pani z warszawskiej dyrekcji. Przyjechała pod koniec lata do Wrocławia na kontrolę. Szedł akurat na antenie mój reportaż z kopalni magnezytu w Sobótce. Wtrąciłam tam zdanie, że górnicy, mijając się w korytarzu, powiedzieli do siebie: "Szczęść Boże". Gdyby użyli zwrotu "Kurwa mać", sprawa nie przybrałaby zapewne dla mnie tak złego obrotu, a usłyszałam, że jako dziennikarka nadaję się jedynie do "Dzwonka Niedzielnego". Nad tą żałosną sprawą dyskutowała podobno burzliwie egzekutywa i wyleciałam z dnia na dzień bez wypowiedzenia.
Śmierć z głodu czy z tęsknoty liczy się zawsze w statystyce tylko jako śmierć.
Najwyższa pora zająć się wreszcie własnym, pokiereszowanym życiem. Zbyt szybko umykało, aby można było pewne sprawy odkładać na później. Moja koleżanka Helena ostrzegała mnie kiedyś w żartach, żebym nie popełniła błędu jej ciotki. Zawsze brakowało jej na wszystko czasu. Zapracowana, zalatana, odkładała sprawy związane z romansami i z seksem na czas, gdy przejdzie na emeryturę. A gdy wreszcie na nią poszła, to okazało się, że na wszystko już za późno. Do końca życia nie mogła przeboleć tych wszystkich zaprzepaszczonych okazji i czasu straconego na załatwianie spraw różnym znajomym.
Byłam zawsze życzliwa ludziom, zwierzętom, przedmiotom martwym, a nawet dzieciom, chociaż tych akurat nie darzyłam specjalnym sentymentem.
- Twoją ostateczną przystanią jest druga półkula. - Pochyliłam się ku niemu przez blat stolika i miałam ochotę dotknąć ustami jego ust. - Moją, mały punkcik na tej pierwszej... - umilkłam, oczekując od niego słów zaprzeczenia, a może czegoś, co mogłoby utwierdzić mnie w przeświadczeniu, że wszystko, co się między nami dzieje, ma przed sobą jakąś przyszłość, nie pozostanie jedynie przygodą. Choć boję się takich słów, zapewnień i nawet nie jestem pewna, czy rzeczywiście chciałabym tego wszystkiego naprawdę, to jednocześnie jest we mnie kobieca przekora, chęć usłyszenia tego, o czym wiem, a co nie zostało nazwane po imieniu.
Wiesz, mama mi kiedyś mówiła, że młodzi ludzie, gdy się pobiorą, to muszą się zawsze w początkach sprzeczać i są bardzo drażliwi. Nie znają przecież jeszcze siebie i charaktery muszą się dotrzeć...
(...) przecież my wszyscy od dziecka czynimy więcej zła niż dobra i wciąż musimy dokonywać trudnego wyboru, i to nie między dobrem a złem, tylko między większym i mniejszym złem.
- Każdy pomysł jest dobry, a najlepszy zawsze ten, który nas w jakiś tam sposób opęta...
Mężczyźni to stwory bez serca, jedynie z odbitką dolara w mózgu.
- Z pisaniem powieści jest podobnie jak z pruciem włóczkowych łachów. Najważniejsze to znaleźć jedyne i najwłaściwsze słowo, od którego należy zacząć pierwsze zdanie. Jeśli się nie trafi na nie od razu, to cały wysiłek psu pod ogon! - westchnęłam. - Wciąż się kreśli, zaczyna od nowa. Szuka się po omacku, intuicyjnie i wciąż się błądzi. Dopiero gdy nieoczekiwanie, w jakimś jednym przebłysku znajdziesz swoje słowo, wszystko staje się proste i łatwe. Właśnie to jedyne słowo, rozpoczynające pierwsze zdanie, prowadzi bezbłędnie i sprawnie w tekst, niczym włóczka zwijana w kłębek.
Rozmyślałam z odrobiną goryczy, że wszystko, o czym kiedykolwiek w życiu marzyłam lub pragnęłam, w momencie gdy się spełniało, było tak różne od tego wyimagowanego obrazu, że stawało się już zupełnie czymś innym, niepodobne do tego, czym miało być. Stawało się od razu karykaturą...
- Ja także tęsknię... - Odwzajemniam spojrzenie. - Musi się przecież o kogoś, czy o coś dbać, coś czy kogoś kochać... - silę się na lekki, żartobliwy ton, patrzę mu wyzywająco w oczy.
Co on wie o uciekających miesiącach i latach wypełnionych niepewnością, oczekiwaniem pełnym bolesnej tęsknoty nie do spełnienia? Mężczyźni wstydzą się swoich uczuć i rozterek. Nie przyznają się do nich, uważają za punkt honoru bycie twardym. A on jest przy tym kotem chadzającym własnymi drogami. Koty przywiązują się do miejsca. Koty drapią nawet wtedy, gdy się je zbyt długo głaszcze.
Bywa tak czasem, że dwoje ludzi spotyka się, czują do siebie niewytłumaczoną sympatię, nie chcą stracić że sobą kontaktu, ale w codziennym pośpiechu i odkładaniu z dnia na dzień obiecywanego telefonu wszystko spełza na niczym.
Mężczyzna w okresie tokowania tyle mówi i obiecuje tyle wspaniałych rzeczy.