cytaty z książki "Wyznaję"
katalog cytatów
Książki, która nie zasługuje na ponowne przeczytanie, nie warto było czytać w ogóle. [...] Ale dopóki jej nie przeczytamy, nie wiemy, czy zasługuje na drugie czytanie. Takie okrutne jest życie.
Ale są takie zakamarki duszy, które pozostają nieznane, bo nie da się poznać do końca drugiego człowieka, choćby nie wiem co.
Codziennie czytam i codziennie uświadamiam sobie, jak wiele mi zostało do przeczytania. A od czasu do czasu wracam do poprzednich lektur, ale czytam ponownie tylko te książki, które rzeczywiście zasługują na ten przywilej.
- A co decyduje o przyznaniu tego przywileju? (...)
- Umiejętność wywołania fascynacji u czytelnika; podziw dla inteligencji, jaką odnajduję w ponownie czytanej książce, lub dla piękna, które z niej emanuje. Chociaż po powrocie do już przeczytanych książek to pewna sprzeczność.
... ból nie jest dziełem Boga, lecz konsekwencją ludzkiej wolności.
Codziennie czytam i codziennie uświadamiam sobie, jak wiele mi zostało do przeczytania.
Nigdy nie byłem w odpowiednim wieku na cokolwiek. Albo byłem za młody, albo jestem za stary.
Gdybym teraz mógł zacząć życie od nowa, zacząłbym od szukania szczęścia, a następnie, gdyby to było możliwe, ochroniłbym je pancerzem i już niczego innego bym tak nie pragnął przez całe życie.
Zapewne, jak wszyscy śmiertelnicy, nie umie dostrzec szczęścia, które ma w zasięgu ręki, bo oślepia go szczęście nieosiągalne.
I powiedział książkom bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście uczyniły sobie dom poddanym.
ludzie nie mieszkają w kraju, mieszkają w języku
Chciałbym wiedzieć wszystko. To, co wiadomo teraz, i to, co kiedyś. I dlaczego wiedziano o czymś lub jeszcze nie wiedziano. Rozumiesz?
Goethe ostrzegał: jeżeli jakieś postaci próbują w wieku dojrzałym zrealizować marzenia młodości, szykują sobie zgubę. Dla kogoś, kto nie poznał czy nie rozpoznał szczęścia w stosownym czasie, później, żeby nie wiem jak się wysilał, nie ma już szans. Miłość odnaleziona w wieku dojrzałym to w najlepszym wypadku czuła powtórka dawnych szczęśliwych chwil.
Piekło zawsze jest gotowe, żeby wcisnąć się do jakiegoś zakątka naszej duszy.
To moje życie, nie twoje. Sama piszę instrukcję obsługi.
po wielu latach spędzonych na rozważaniach o historii kultury ludzkości i próbach opanowania instrumentu, który wiecznie stawiał mi opór, doszedłem do wniosku, że zarówno my wszyscy, jak i nasze uczucia, jesteśmy kurrrewskim przypadkiem. Fakty splatają się z czynami i wydarzeniami; my ludzie natykamy się na siebie, odnajdujemy się, nie znamy się lub ignorujemy nawzajem także przez przypadek. Przypadek jest wszystkim; a może nic nie jest przypadkiem, może wszystko zostało zaplanowane. Nie wiem na którą koncepcję się zdecydować, bo obie są prawdziwe.
Ważniejszy niż same rzeczy jest entuzjazm, który w nie wkładamy.
Jeżeli mogę czynić zło, bo taką mam ochotę, i nic się nie dzieje, to znaczy, że ludzkość nie ma przyszłości.
Ile spraw ukrywamy przed sobą, choć uważamy się za przyjaciół.
Prawdziwa sztuka rodzi się z jakiejś frustracji. Nie tworzy się w stanie szczęścia.
Będzie dużo gości?
– Mnóstwo.
– Kto taki?
– No ty i ja.
Wszystko czego się obawiamy kiedyś nas spotka.
Może się jeszcze okaże, że Bóg istnieje, a ja o niczym nie wiem.
Kłamstwo czy półprawdę, czy kilka kłamstw powiązanych ze sobą w tak spójny sposób, że wydają się prawdopodobne, da się utrzymać przez pewien czas. Nawet przez długi czas. Ale nigdy przez całe życie, bo istnieje niepisane prawo o godzinie prawdy, która kiedyś nieuchronnie nadejdzie.
(…) śmierć nie budzi we mnie lęku, tylko gniew. Niepokoi mnie, ale nie przeraża. Gdzie ty jesteś, śmierci nie ma, gdzie jest śmierć, nie ma ciebie. Dlatego szkoda czasu na lęk.
Dzieła sztuki wywodzą się z nieskończonej samotności.
Czasem mam takie wrażenie, jakbym wszedł w życie bez zaproszenia i nagle wszyscy odkryli to oszustwo i oskarżali mnie wzrokiem, wbijając we mnie spojrzenia ostre jak ciernie.
Zabijać w imię Boga czy w imię przyszłości to to samo. Kiedy pojawia się ideologiczne usprawiedliwienie, znika empatia i współczucie. Zabija się na zimno, bez najmniejszego zaangażowania sumienia. To coś jak bezinteresowna zbrodnia psychopaty.
Ziarnko piasku najpierw jest źdźbłem w oku, później powoduje swędzenie palców i pieczenie w żołądku; wpycha się do kieszeni, a jeśli ma się pecha, zmienia się w głaz obciążający sumienie. Wszystko w życiu i opowiadaniu tak się zaczyna, (…) od niegroźnego ziarnka piasku, na które nie zwraca się uwagi.
Heroizm polega na tym, że człowiek odpłaca dobrem, kiedy doznaje zła.